Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 429
31
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 06:16:08 pm »
Cytuj
- w tym wypadku bełkotała niecelowo, gdyż miała zwarcia i prąd jej falował na lampie.
chyba ze...zwarcie było celowe  ;D W sumie temat godny Dicka i jego androidów (czy mogą marzyć?)

32
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 05:50:00 pm »
Cytuj
Nie jestem filologiem, i nie wiem jaka dokładnie jest formalna definicja - ale w opowiadaniu o Elektrybałcie występuje cały szereg "słowotworów" naśladujących rzeczywiste słowa języka polskiego... Są to zatem neologizmy czy też nie są? I czy np. taki "hobbit" jest neologizmem?
Też nie jestem filologiem, ale zakładając, że nie jest to wiedza tajemna dostępna tylko człekom z tytułem proff przed naźwiskiem zerkam w definicję i...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Neologizm
... i wynika mi, ze wszystkie podane tu przykłady są neologizmami. Tzn nie widzę ograniczających ram formalnych by nowe słowo było mądre, znaczyło coś konkretnego itd.
Cytuj
no ale nie wiem, czy się liczy, bo z treści wynika, że to bełkot maszyny był z powodu przepalonej lampy - a czy bełkot można formalnie uznać za neologizm?
A czym różni się bełkot maszyny od bełkotu człowieka (w domyśle - literata)?  ;)
Cytuj
Broniłam pracę z…twórczości Ciechowskiego i wpływów cenzury na jego teksty + parę przykładów z rockowego podwórka z lat 80.
O! Ciekawe. Na UMK?
Nie mogę się powstrzymać, by zbonobić że byłem na koncercie Republiki na samym początku ich popularności jesienią 82.
Na takiej imprezce


Zabawnie czyta się po latach takie frazy... jedna z najbardziej obiecujących grup..

33
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 03, 2023, 08:13:39 pm »
Cześć, trudne pytanie, bo trzeba by zwracać na to uwagę, aby takie coś wyłapać, zwłaszcza z pewnością. Tak na szybko licząc na palcach to może cyberchanioł? Choć to raczej małorekordowe. A może chodziło o Elektrybałta Trurla (Wyprawa I, Cyberiada), który jak zaglądam wypuścił z siebie słowo pacionkociewiczarokrzysztofoniczny - no ale nie wiem, czy się liczy, bo z treści wynika, że to bełkot maszyny był z powodu przepalonej lampy - a czy bełkot można formalnie uznać za neologizm?
Niech mnie kule biją. Maziek - jakeś to wynalazł?  ;D
Jeśli pytali o takie słowo na egzaminie, to niechybnie ktoś to stwierdził expressis verbis. Pewnie w tej książce o neologizmach.


34
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 10:21:30 pm »
Odbijając od nieco ciężkiej jak na początek roku tematyki sierionzej...

Pierwsza spódniczka w Olsztynie...tzn spódnie miast spódniczki.
Odnotowane z pieczołowitą dokładnością - rok 1911 (wtorek wieczorem po ósmej na rynku)


35
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 07:18:12 pm »
Cytuj
Natomiast nie zgadzam się z livem co do tej postkolanialności, bo kolonią to my byliśmy ewentualnie radziecką, ale przecież nikt nie uważał Ruskiego za swego "pana", którego chciałoby się w czymkolwiek naśladować - bo w czym?
La, trochę mnie już wyręczył w polemice, ale wpierw odjadę w bok  - na postawiony problem nie ma dobrej i pełnej odpowiedzi, przynajmniej ja jej nie znam.
 Ojkofobia, bo o niej piszemy, to do dla mnie taki sam skraj jak szowinizm.
Ja sam z siebie bym tego tematu nie ruszył, ale skoro zagraniczny kolega już to zauważa, wypada się jakoś odnieść - na ile wiedza pozwala. Oczywiście beez roszczeń względem kompletności czy nawet pewności. To raczej dywagacje.

Przy czym rozróżniłbym śmianie się ze swych przywar, jak maziek napisał - to jest zdrowe i potrzebne. Jednak warto trzymać proporcje.
By się z siebie śmiać, wpierw trzeba mieć poczucie własnej wartości. Inaczej to tak jakby osobie w depresji wmawiać jaka to ona nieudaczna.
Nie w samym zjawisku zatem rzecz, a w proporcjach.

A teraz historycznie - pisząc o mentalnośćci postkolonialnej miałem na myśli wiek XIX czyli czas w którym wytworzył się "nowoczesny naród polski". Z naciskiem na "nowoczesny", to nie jest tylko słowna ozdóbka. Wtedy też powstała większość nowoczesnych narodów europejskich. Jedynak akurat Polacy (choć nie tylko) budowali się pod zaborami i polskość była przeszkodą w budowaniu kariery.
Zatem by odnieść sukces czy "zrobić" tę karierę w strukturach państw zaborczych trzeba było polskość odrzucić, pozbyć się zbędnego bagażu. To był jeden z warunków, choć nie zawsze wyrażany formalnie.
Widać to wyraźnie w zaborze rosyjskim i niemieckim. Może mniej w austriackim, gdzie była "autonomia Galicji" i narodowość polska aż tak nie przeszkadzała w budowaniu imperium  pod swój koniec o cechach jednak uniwersalnych. Przynajmniej wybiorczo.
Ja akurat siedzę w źródłach zaboru niemieckiego (co chyba widać) i tu  germanizowanie czyli głównie zmian nazwiska np. z Kowalski na Szmitd jest zjawiskiem powszechnym i wspieranym. Tak samo sprzedaż ziemi "hakatystom". Wyobrażam sobie, że jak ktoś się na taki krok zdecydował,  musiał się odciąć , też mentalnie, od "polactwa", zwłaszcza, że był przez dawnych swoich ostro piętnowany - tu nie działało Rodo!
- Co chwilę widzę notki w polskojęzycznej gazecie ; ten-a-ten sprzedał ziemię Niemcom; tamten zmienił nazwisko - zdrajca, zaprzaniec etc.
Nie przedłużając - polskość był przeszkodą w karierze i ten wzorzec jak sądzę był/jest bardzo silny. Zresztą widać to też wśród polonii USA.
To właśnie nazwałem syndromem postkolonialnym.

Drugim zjawiskiem ciekawym w tej epoce tworzenia się, było przejmowanie przez chłopstwo z którego miażdżąco składa się naród polski, reliktów kultury szlacheckiej. Szlachta wyginęła, ale zdołała przekazać następcom swój kod kulturowy. O "opadaniu szlachectwa" pisał też nasz patron, wiec nie będę powtarzał.
W każdym razie zaskoczyło to zwłaszcza badaczy społecznictwa PRL, którego władcy realizowali jakiś utopijny wzorzec, a wyszła post-szlachta. Posłużę się cytatem z książki jednego z lepszych badaczy epoki - Tazbira.
Jest to książka o kulturze szlacheckiej - wydana w 1978 i kończy się po części tak;
Trudno nie zauważyć, że zwłaszcza obyczajowość współczesna przypomina w wielu punktach dawny, szlachecki styl życia. Jest ona zresztą jedną z najbardziej konserwatywnych i najtrudniej ulegających zmianom dziedzin kultury. Nieprzypadkowo film Sami swoi (Oraz jego, słabsza daleko, kontynuacja Nie ma mocnych) zyskały miano "komedii sarmackich", Znany nam z Zemsty konflikt o mur graniczny został przeniesiony na grunt  współczesnej wsi polskiej, również skłonnej do zatargów, wystawności, ciągnących
się godzinami uczt, a dniami wesel, jak dawna szlachta. Ale czy dotyczy to tylko wsi? Przecież i w mieście wiele spraw załatwia się w trakcie przyjęć; cała różnica polega jedynie na tym, iż gdzie dawniej trzeba było urządzać wystawne bankiety, obecnie wystarczy niekiedy skromny poczęstunek (sposób nazywany
potocznie załatwieniem "przez bufet"). Polowania zaś nadal służą jako miejsce spotkań elity społecznej  podczas których rozmawia się nie tylko o zwierzętach.. Nie straciły one swego znaczenia również  i w świecie dyplomatycznym.

Współczesne ekspedientki wyznają zasady grzeczności "szlacheckiej", ale nie: "kupieckiej". Znajdujemy tu bowiem antytezę grzeczności społeczeństw wysoko uprzemysłowionych, opartej na chęci zysku i obawie przed utratą klienta, o której Sędzia z Pana Tadeusza mówił z pogardą, że polega na tym;

jak nogą
Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo;
Bo taka grzeczność modna, zda mi się kupiecka
Ale nie staropolska, ani też szlachecka

Również i wielu urzędników zdaje się wyznawać zasady Pana Sędziego, który uważał, iż  "Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna". Dawniej każdy szlachcic starał się posiadać tytuł związany z pełnieniem, najczęściej fikcyjnym, jakiegoś urzędu. Dziś zasiadający na nich przybierają fumy szlacheckie, różnicując swe zachowanie stosownie do rangi petenta, traktowanego nieraz z pozycji  dziedzica na folwarku. Zbigniew Siedlecki, stwierdzający
w "Trybunie Ludu", iż "wpływ szlachetczyzny na naszą obyczajowość wart jest studiów" pisze, że chodzi tu o zasadę „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie – zawołanie realizowane dziś na referenckim stołku, o trzaskanie
szablami - obecnie sprowadzone do obrażalstwa i personalnego pieniactwa, o namiętności sejmikowania".




36
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 01, 2023, 10:43:02 pm »
"Polaki cebulaki"
Jeśli wolno Ukraińczykowi wrzucić trzy grosze w tak delikatnej materii: niezupełnie rozumiem, skąd się bierze u Was, Polaków, ten bezpodstawny brak szacunku wobec siebie, ta skłonność do samoponiżania się.
Taaa... jak widać, swoisty syndrom Dunninga-Krugera występuje nie tylko u poszczególnych osób, ale i u poszczególnych narodów... ::)
Dla uspokojenia kolegi nadmienię, że ja ot tych konkretnych "gwiazdach internetu" pierwszy raz słyszę. Może stąd, że nie mam w zwyczaju robić tego co uwielbiają niektore psy.
To są bohaterowie baniek medialnych, więc proszę, nie rzutuj na całość.
Ale tak, pomijając powyższe zjawisko jest całkiem szerokie szerokie.
Skąd? Chyba proste.
To syndrom mentalności postkolonialnej, podsycany zresztą przez różnych "zainteresowanych". Może ma to coś wspólnego z tym?
Gdybyś zerknął na status społeczny w/w celebrytów miałbyś część odpowiedzi.
Dla zobrazowania - wyobraź sobie czarnoskórego kaprala w kolonialnym kraiku afrykańskim. Jakimś metaforycznym Burkina Faso.
Został awansowany - biali panowie ubrali go w mundurek z złoconym szamerunkiem, dali więcej kasy, trochę więcej wladzy - pochwalili jaki to on znakomity, nowoczesny i... poczuł, że się wybił!
 Im bardziej wie, że wyżej już nie podskoczy, tym bardziej gardzi tymi od których się oderwał.
Bo oczywiście autor "cebulaków" sam cebulakiem już nie jest, jak mniemam - mniema.
Zatem go nazwę - rodzaj inteligentnego buraka (pastewnego z opcją  ;) , jeśli wiesz, o co mi... Zazwyczaj nuworysz, dorobkiewicz, w wariancie klasycznym -  z małej miejscowości robiący karierę np. w międzynarodowym korpo. Z większego miasta. Czasem artysta na zagranicznym stypendium.
Ale to mały pikuś, jeśli chcesz się ponurzać w polskim "g" (tytuł filmu który obejrzałem w sylwestra - polskiego, rzecz jasna) obejrzyj sobie polskie kabarety, zwłaszcza te o Polakach.
I, żeby nie było tak jednostronnie - część zawartych tam opinii mam za całkiem trafne.  :D

Poza tym sprawa jest niemłoda:
 "Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzieć ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą...»Precz z Polską« — wołają - »niech żyje ludzkość!«. Jak gdyby życie ludzkości ze śmierci narodów powstać mogło!"
(1910)
https://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10053

No, ale to trzeba wiedzieć - kim był Paderewski.

37
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 01, 2023, 09:30:49 pm »
Deja vu wsteczne?
Wungiel je we wiosce  ;)

listopad 1900

39
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 05:49:53 pm »
Zgromadź to pogadamy :) .
Maaziek - ja jestem już dorosły  :)
A na takie bzdety trzeba jednak poświęcić trochę czasu. A, i jeszcze jedno, bo ja znam takich rolkarzy dość masowo  :D - gwarantuję, że po kilki sekundach od kliknięcia i dania lajka, nie pamiętają już co widzieli. To rodzaj odruchu jak dłubanie palcem w nosie...sorki za przykład, ale taki mnie jeno naszedł teraz. Zajecie totalnie bezrefleksyjne.

Marginesem; nawet tak siermiężne i niszowe forum jak nasze robi niemal milion klików w miesiąc. Trochę liftingu i spec od pozycjonowania stron, a można wynik poprawić o kilka razy.
 Ale po co?

40
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 04:18:19 pm »
Obejrzałem jeden z występów tego zejszłego lidola. Cóż.  8)
Cytuj
zgromadził ponad 500 milionów wyświetleń na swoim kanale.
Ciekawym średniej wieku tych 500 milionów.  Coś czuję, że to okolice 15 lat.  :)
Tych naszych (gwiazdek tiktoka i jutubki) zresztą, podobnie. Klikaczy w tym przedziale wiekowym (czyli dzieciaków) mamy ok 5 milionów w samej Polsce. I oni tym się głównie zajmują, przewijają filmiki czyli rolkują i klikają lajki. Każdy kilka, kilkanaście dziennie. Wystarczy sobie pomżyć i  wielkie liczby oglądalności nagle przestają być "wielkie".

41
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 30, 2022, 08:40:55 pm »
Cytuj
Jeden szympans zaplanował ucieczkę ze złotej klatki to go w ramach ochrony zwierząt odstrzelili z tymi, które poszły za nim.
Apropo uciekających "braci może-i-mniejszych-ale-bardziej-owłosionych"  :D
Tu było o co walczyć  8)

42
Cytuj
Chyba nie męczyć...
Taajeee! Nie męczyć...
Gmaszo lepiej gra widok całości - czyli 15 minut. Ale wrzucam tylko część gdzie biurka strzelają szufladami.

43
Cytuj
Zwróciłam wcześniej uwagę na ten cytat i pomyślałam o Tichym - który podróżował w prawie kamienicy - jak to kiedyś ustaliliśmy;)
A to mnie dla odmiany uciekł ten serialowy Tichy  :)
Cytuj
Ale w filmie? wykorzystane? biurka bywały...ale żeby aż tak dosłownie - scena? Hm... :-\
Noo, właśnie - nie s-f - to filmowa groteska i nawet powiem...hmm... klasyka?..znana Tobie (jak sądzę).
I poniekąd też o Gmachu.  :D
Jak teraz patrzę, coś łączy tę historię z "Pamiętnikiem.." , choć ona 20 lat z górką późniejsza i osadzona na innym korzeniu (bankowym)
Nie męczyć?  8)

44
Cytuj
Generalnie jest treściwiej.
Chyba tego wymagała formuła filmu.
Cytuj
?
Noo, właśnie... ?  ;D
Zagadka przedsylwestrowa?
Bez tekstu licho, zatem cytat... Biurko dowódcy przypomina może secesyjną kamienicę... szuflady przypominają czoła okrętowych wież działowych...

45
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 29, 2022, 07:05:29 pm »
A tak. Wg moich obserwacji obecne sesje zastępujące niegdysiejsze zdjęcie ślubne sztuk 1 na ścianę to niemal holiłudzkie produkcje "nie naszego życia, którym chcielibyśmy żyć'.
No, to chyba z biedy było.
Obecnie - jak piszesz.
Choć wcześniej spotkałem się z tym w opowieściach ludzi haczących o Azję, Ścisłej Koreę Pd, ale to chyba szersza sprawa, tak co najmniej od Indii w prawo  :)
Że zanim ślub - sesje zdjęciowe z olbrzymim budżetem, filmy, niemal seriale kręcone przed... pokazujące przyszłe szczęście i radość.
A sama impreza... kilka godzin i do domu. Buzi, buzi, dwie lampki wina,stół z kanapkami. Wsio.
Generalnie do wspominania, jak już będzie szaro i zwyczajnie, miały pozostać te bajkowe wizerunki na łez otarcie.
Takie, moim zdaniem, bardzo pesymistyczne założenie.
Tu adekwatny filmik
https://www.youtube.com/watch?v=c4OXbv4qc2A

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 429