Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 301
1
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Dzisiaj o 07:12:39 pm »
Od tego wałęsania się po lwowskich zaułkach minionej epoki zawiało mnie do baru mlecznego. A tam..?  :)

2
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 18, 2019, 07:39:37 pm »
Hersch Herman 3 t=cz – rz + li tajemnica Adolfa.

To już chyba ostatni fragment dotyczący Hermana, a właściwie tylko uwagi o imionach z których może coś wynika, a może nie?
 Herman Lehm którego opisuję, jego imię, występuje w źródłach w różnych wariantach. Urodził się jako Hersch Nossen . W następnych latach konsekwentnie trzyma się pierwszego imienia Hersch,  tak występuje w roku 1900
- https://i.imgur.com/B4T2LYt.jpg
 1902
https://i.imgur.com/fkxzkTD.jpg
1908
https://i.imgur.com/Aw3BzYS.jpg
1909
https://i.imgur.com/K2UhuDR.jpg
W roku 1910 pojawia się już jako Herman,
https://i.imgur.com/xL9uRur.jpg
 podobnie w 1913.
https://i.imgur.com/7N23SLx.jpg
Zapisy w księgach adresowych były darmowe i w formie ustalanej przez samych zainteresowanych, zatem nasuwa się pytanie -  czy zmiana wersji hebrajskiej na spolszczoną jest wyrazem trendów asymilacyjnych? Czy może rzecz raczej w stronie praktycznej lub zwykłym przypadku?
Nie będę silił się na odpowiedź, natomiast widzę pewien związek z inną sytuacją, że tak to ujmę – rodzinną.

     Sugerowałem wcześniej, że Herman dość szybko opuścił rodzinną kamienicę a może nawet zerwał kontakty z niektórymi członkami rodziny. Dotyczy to głównie tych „zaginionych braci” którzy poza urodzeniem i byciem współwłaścicielami kamienicy po ojcu nie występują w innych źródłach lub jeszcze nie zostali odkryci (Izraela Szymona i Lejzora).
No dobra, w 1900 pojawia się Szymon - ale Lem, nie Lehm. Ten by?
https://i.imgur.com/ZEwqJ2W.jpg
    Widać natomiast jakieś relacje Hermana  z najstarszym po nim bratem Benjaminem i najmłodszym Abrahamem. Benjamin, jak już wiemy został „ojcem duchowym”  wnuka Hermana, czyli Stanisława i to cała nasza wiedza w temacie tych relacji. Jeśli zaś chodzi o Abrahama – ta sprawa jest dziwniejsza.
Otóż Herman u schyłku życia z Abrahamem mieszka.
Na tej Rzeźnickiej 14.
Widzimy ich razem, w źródłach,  po raz pierwszy (1900) w sytuacji po śmierci ojca Mojżesza, gdy Abraham obdarowany (?)  częścią kamienicy przy Owocowej 6 sprzedaje swój udział właśnie Hermanowi.
Dlaczego?
Młody, już nie taki młody bo 43, ale wciąż 15 lat młodszy od Hermana, potrzebuje szybkiej gotówki? Czy może Herman chce mieć mieszkanie w kamienicy po ojcu?
Transakcja tym dziwniejsza, że ani w nieco późniejszych książkach nie występuje on jako współwłaściciel (obok Benjamina, Lejzora i Izraela), ani  po zakupie Herman się tam nie przeprowadza (lub na krótko), bo w roku 1902 już obaj mieszkają na Rzeźnickiej 14.
I teraz – czy na pewno obaj?
Jak widać na Rzeźnickiej mieszka w tym  momencie Adolf Lehm -  ma on zawód negocyjnta, zawód pachnący mi podobnie jak ten seznal maklerstwem. Czy możliwe, że doświadczony seznal wdraża młodszego brata do zawodu? Że jakoś mu pomaga?
Oczywiście w tym przypadku Adolf musiałby być tym Abrahamem.
Popatrzmy zatem jak kształtuje się ta para – w roku 1902 mieszka tam Adolf Lehm i Hersch;  w roku 1908 Hersch mieszka z kupcem Abrahamem Lehmem.
W roku następnym - 1909, kupiec  staje się Adolfem, podobnie jest w roku 1910, w którym w końcu Adolf spotyka się z Hermanem  :)   by w roku 1913 znów, być kupcem Abrahamem a ostatecznie w 1916 ponownie Adolfem.
 I cały czas ten Abraham/ Adolf mieszka z Herschem/Hermanem na Rzeźnickiej 14… a, przepraszam,  w 1916 Herman znika z adresu, a Adolf przeprowadza się, vis-a-vis  pod 13-stkę, tam gdzie maziek namierzył odłupany tynk.
https://i.imgur.com/4IIOWsD.jpg
Gdzie zniknął Herman?
 Czyżby to efekt dyslokacji ludności z roku 1914?
Gdzie przeczekał wojnę w oczekiwaniu na powrót syna Samuela bo wygląda, że nie w starym mieszkaniu? Może u swych synów, lub córek?
 Co do Abrahama/Adolfa , który też zniknął z zakończeniem wojny, wątpliwości nie mam, że jest to jedna i ta sama osoba – ot, kupiec Abraham staje się kupcem Adolfem. Taka zamiana imion nie jest niczym nowym i być może  Adolf to wręcz spolszczona wersja Abrahama. Jak np. tu
https://sztuka.agraart.pl/autor/licytacje/19/adolf-abraham-behrmann
W ten sposób wyjaśnia się przynajmniej część tajemnicy tego przedstawiciela rodziny Lehmów – mojżeszowego benjaminka. Część, bo jak potoczyły się jego dalsze losy – nie wiem. W momencie zniknięcia, gdyż po wojnie źródła go nie widzą, przynajmniej te w Polsce, ma on 59 lat.
     Wracając do Hermana, można założyć, że i jego wojna wyrzuciła z Rzeźnickiej, w książce adresowej 1916 już pod tym adresem nie figuruje, jest tam tylko „nieaktywny” adres syna Samuela. Zatem Herman zapewne mieszka kątem u kogoś z rodziny (syna Fryderyka? – co najpewniejsze, którejś z córek?).
Dopiero po powrocie najmłodszego syna z wojny zamieszkają wspólnie na Brajerowskiej 4. Niewykluczone więc, że życie miotało nim niemal do końca zmuszając do walki o przetrwanie  i podejmowania trudnych decyzji, co jakoś świadczy o jego charakterze opisanym być może celnie,  przez jedno jedyne zdanie,  jakie po nim zostało, przekazane ustami wnuka Stanisława - Fiałkowskiemu, zdanie wypowiedziane przez ojca do studenta Samuela – „Skoro już zacząłeś studia, trzeba je skończyć, potem możesz robić co chcesz.”
Jest to rodzaj deklaracji postawy wobec życia zatem niech w tym miejscu spuentuje jego  niewątpliwie bogate w wydarzenia losy.

3
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 18, 2019, 06:07:05 pm »
A to Ci nowina - Włosi  ;D
https://www.discogs.com/Demetra-Sine-Die-Post-Glacial-Rebound/release/12176042
Sam nie wiem - dawać do archiwum lemopiosnek?

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 05:57:02 pm »
Cytuj
Ładnie się to zapętla z w/w Boruniem, u którego najpierw w opowiadaniu "Nieproszeni goście" diabelskie pająki z kosmosu ileś razy przybywały, a potem fragment w/w, nieco przerobiony, posłużył za wstęp "Ósmego kręgu piekieł". liv, może Ci się pająki z pająkami nałożyły, tj. niebieskie z diabelskimi?
Może być - czytałem kiedyś 8 krąg, ale ni w ząb nie pamiętam. No nic.
Cytuj
Co do wrzucenia przedmowy - a jak mnie zaczną za to ścigać?
Oj tam. Wtedy się zdejmie.
Ostatecznie daj część... jak to leci? Prawem cytatu....blabbla bla...jakoś tak...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_cytatu_(Polska)

5
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 03:06:38 pm »
Hoko, a co się tak podmieniałeś? "Pe" ci urosło, no i obrazek inny?... znaczy nie chciałbym być natrętny...  :)
Cytuj
Dobra, liv, czytałeś, ale zapomniałeś  ;D
W szczegółach tak, ale klimat pamiętam, czytałem ją chyba dwa razy. Raz, zaraz po zakupie w antykwariacie, jakoś w drugiej połowie lat 80-tych; drugi raz w początkach XXI wieku (ale to brzmi!!  :D  ), polecałem komuś i chyba przez to pożyczyłem i ... pożyczka najwidoczniej zamieniła się w prezent. I niech tak, na zdrowie!
Nawet zdziwiło mnie, że ona w pierwszym wydaniu z końcówki 70-tych.

@maziek
Cytuj
Ciekawi mnie, co konkretnie zachwalał Lem
Jak Hoko napisał, całość, mimo że książka jest w zupełnie nielemowych klimatach, a nawet anty-lemowych. Poetycka, zakończenia zaskakujące, ale bez specjalnej logiki, czy uzasadnień. Czasem bajkowość. Ale nie techniczna jak w robocich a psychologiczna. Jedyne co, to tematyka - przypadek w roli głównej, lub nieznanie, niewyjaśnione - coś się pojawia (jak te pająki...mi żabami pachniało), kombinuja, kombinują...nic nie wykombinowali, i...samo znika. Czy ten urząd d/s uszczęśliwiania ludności, bo tam chyba te mariaże ustalano - podobnie przecież w podróży XXIV (z Indiotami i Machiną).

Widzisz Hoko? Coś pamiętam...  :D
Pisząc o zapominaniu miałem na myśli to, że nie mogła być zapomniana, gdyż nigdy nie była pamiętana. Nawet wtedy, jak pamiętam - nikt nie kojarzył. Nie było z kim uwag wymienić. Niszowa bardzo. Choć i czasy nie sprzyjały takim "poetykom".
Panowie się chyba znali, mam wrażenie, ze opinia była szczera, ale kurtuazyjna. Widać w tamtej Polsce wstępy Lema nie działały (jak w Niemczech).
A może Hoko, zeskanowałbyś ten wstęp i  jakoś tu zamieścił?
Nie był chyba długi (półtorej strony? test pamieci  8) ).

6
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 12:00:29 pm »
Q, skoro Ty nie znasz, to pozycja musi być kompletnie zapomniana :D
https://www.hokopoko.net/2019/07/smutek-spenionych-basni.html
Kiepski wniosek  ::)
Nie te pokolenie  :D
Ja czytałem, a nawet miałem, jeno pożyczyłem i nie wróciła. Te wydanie,
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/154218/smutek-spelnionych-basni
i mam wrażenie, wznowienia nie było. Ot, polowa lat 80-tych.
Rewelka.
Oniryczne opowiastki jakiegoś nauczyciela(?)z sennego angielskiego miasteczka w którym dzieją się dziwne sprawy i często kończą na opak. Dawno czytane, ale pamiętam próbę rozwiązania problemu nieudanych małżeństw. Jakiś system, który dobierał wedle zgodności i to kończyło się zazwyczaj źle, zgodnie z mottem; co zaczyna się dobrze - musi skończyć się źle.
Zatem zaczęto dobierać wedle przeciwieństw , zmieniono zasadę na - co zaczyna się źle... - i liczb rozwodów znacznie spadła. A...i jeszcze coś niebieskiego wylądowało...ale co???  8)
Autor - Kozielecki - znany wtedy psycholog
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kozielecki

7
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 17, 2019, 02:53:38 pm »
No liv, widzę tu doktorat, jeśli nie habilitację :) .
Mówisz? Po mojemu góra licencjat. Ale nawet on powinien mieć przypisy, bo co to za praca bez przypisów.  :)
Zatem nadrabiam, niech chociaż jeden, honorowy  :D

Przypis 1.
Wykształcenie Hermana .
Herman nie występuje w spisach absolwentów gimnazjum zatem zapewne takowego nie skończył. Tym bardziej studiów. Ale niewątpliwie jakieś wykształcenie handlowe posiadał. Bodaj jedyna ścieżka dla uczniów szkoły powszechnej, jaka wtedy we Lwowie występowała to Szkoła Realno-Handlowa. Była tam możliwość kursu dwuletniego a także rocznego – pasowałoby;
Jednoroczny kurs (wydział) handlowy 1844-78, równoznaczny z oddziałem technicznym do 1853 r., obsadzony był nawet z zakresu prawa handlowego i wekslowego przez profesorów uniwersyteckich, z biegiem lat tracił na znaczeniu wskutek zastosowania wadliwych kryteriów naboru kandydatów. Z początku do oddziału tego na studentów zwyczajnych przyjmowano absolwentów gimnazjów. Z upływem lat przewagę zaczęli uzyskiwać słuchacze nadzwyczajni, mający zaledwie ukończoną szkołę normalną (podstawową). Profesorowie zmuszeni zostali do obniżenia poziomu wykładów dla większości słuchaczów, o niższym poziomic wiedzy. Na projekt profesorów o dziwo godziło się Ministerstwo Oświaty i Wyznań w Wiedniu zezwalając na przekształcenie oddziału handlowego na dwuletni kurs handlowy od początku  roku szkolnego 1853/54. W programie nauczania, oprócz języka francuskiego i włoskiego, na pierwszym roku uczono: nauki o handlu, stylistyki niemieckie i korespondencji handlowej, arytmetyki handlowej, geografii i historii handlu, kaligrafii. Na drugim roku nauczania prowadzono zajęcia z buchalterii, prawa wekslowego i handlowego z przepisami o cłach i monopolach, oraz naukę towaroznawstwa.
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272.pdf
O, Mamusiu!!! Jaki śliczny przypis  8)

8
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 16, 2019, 04:06:39 pm »
Herman 2
Przyśnił mi się Herman i powiedział -  no dobra stary, skoro już o mnie piszesz - to pisz, ale mógłbyś się trochę bardziej przyłożyć. Schyłek życia jeszcze ujdzie, ale zlekceważyłeś  całą moją młodość. I nie tłumacz, że nie zostawiłem źródeł.  Rusz głową liv!
Co powiedziawszy  rozpłynął się mgiełką w inny sen .
O co mu chodzi? - myślał liv który najwidoczniej też mi  się śnił, myślał, myślał i…no jasne, no przecież!
Na szczęście po obudzeniu pamiętałem co się wyja-śniło tamtemu livowi – stąd kolejny aneks.
Rzeczywiście, moje gapowe – są źródła do młodości Hermana, może i pośrednie, ale bardzo wymowne – tymi źródłami są hermanowe dzieci (jak to pięknie brzmi) Zatem może wpierw je wymienię, w kolejności przybycia na ten padół. Zrobię to za Panią Gajewską (op. cit. , s. 137) która dotarła do jeszcze lepszych dokumentów niż moje i ta lista jest jak sądzę najpełniejsza.
Oto oni;
•   Józef ur.1862 (rejestracja1863)
•   Chaja ur. 1863
•   Elke Sara ur. 1866 (zm. 67)
•   Frojem (Fryderyk) ur.1869 (rejestracja 1870)
•   Basche ur. 1872
•   Mechcie ur.1877
•   Samuel ur. 1879
•   Anna ur. 1884

Mechcie, Samuel i Anna nie występują w „moich źródłach”, ale jak napisałem Pani Gajewska miała lepsze. Mechcie zapewne żył krótko,  nie ma po nim śladów, a Anna… cóż kobiety są słabiej reprezentowane źródłowo, tym niemniej jest mały „śladzik” w  Wysokim Zamku, jeśli to o niej, o czym  napiszę innym razem.
Wracając do Hermana i co równie ważne do matki jego dzieci, urodzonej w 1845 – jest to Sara Lea (też Sala) Wein. Matka Sary to Fejge Bick (lub Byk). Jak pisze Pani Gajewska, jej nazwisko zmieniono w księdze metrykalnej z mężowskiego Wein, na panieńskie Bick, w moim źródle Sara jest bez nazwiska ojca co mogłoby oznaczać dziecko nieślubne? Rozejście się rodziców?
 Przy okazji może unaocznię jak wygląda taki zapis z All Galicia databaze.

Do rzeczy – co rzuca się w oczy od razu?
Pierwszy syn  Józef pojawia się w czasie gdy Herman miał lat 20, a Sara 18!
Nie ma śladu formalnego związku, zatem gwałtowna namiętność młodości? Czy mogła ona spowodować konflikt w rodzinie i wyrzucenie Hermana z Owocowej? Może uciekł sam? Faktem jest, że jego dziecko urodziło się w innej kamienicy i ten adres rozpocznie peregrynację pary po Lwowie. Niemal każde kolejne dziecko rodzi się gdzie indziej.
Co można wnioskować z faktu, że młody chłopak, pierworodny syn kamienicznika  czy jak kto woli „właściciela realności” błąka się z młodziutką dziewczyną i kolejnymi dziećmi po mieście?
Nie będę snuł domysłów, jeszcze tylko jeden trop; brak śladów tego wykształcenia  urzędniczego o którym pisałem wyżej oraz brak śladu udziału Hermana w dziedziczeniu kamienicy.  Tzn. brak  źródłowych śladów, co zawsze warto mieć na uwadze.
Dodatkowego dramatyzmu dodaje fakt, że drugie dziecko - Chaja urodziła się w tym samym roku (lub następnym, ale blisko) co pierwsze i znów, pod innym adresem, choć w kamienicy tuż obok. Czyli mamy 20-latka z 18-latką i dwójkę ich dzieci – pytanie „jak żyć panie…” nabiera bardzo konkretnego  sensu.
Jakoś żyją, przenoszą się z miejsca na miejsce, Herman zapewne coś  zarabia jako ten pośrednik seznal (a może wcześniej tylko negocjant?). Rodzą się kolejne dzieci w cyklu co 2-3 lata. Przy ich zapisach są symbole nieruchomości w których przyszły na świat, zatem na ich podstawie sporządziłem mapkę wędrówek Hermana i Sary.

Opis do mapki;
X (fioletowy?) – kamienica w której narodził się Herman
O (żółte) -  kamienica na Owocowej 6 gdzie mieszka ojciec Hermana z pozostałą częścią rodziny
1 (czerwony) – kamienica w której urodził się Józef
2 (zielone) – kamienica w której urodziła się Chaja (numer obok poprzedniej)
3 (niebieskie) – tu urodziła się Elke (choć ten adres wzbudza nieco wątpliwości, ale uznałem za najbardziej prawdopodobny
4 (pomarańczowe) – tu urodził się Frojem (Fryderyk)
5 (szare) – tu urodziła się Basche
Y (seledynowy) – przedostatnie mieszkanie Hermana  na Rzeźnickiej 14
Z (fioletowe) – ostatnie mieszkanie Hermana (u syna) na Brajerowskiej 4
(coś te kolory chyba mi nie za bardzo wyszły…)

    Brak na mapce miejsc urodzenia ostatnich dzieci;  Mechcie, Samuela i Anny - cóż, brak źródeł.
Być może był to już czas, w którym Herman ustatkował się pod adresem Rzeźnicza 14?  Jest to jednak mało prawdopodobne ponieważ ten adres Hermana – już urzędnika Banku Krajowego pojawia się dopiero w 1908 gdy on ma 66 lat. Przegląd książki adresowej z 1897 też nie wykazuje tam Hermana ani żadnego z młodych Lehmów (jest Mojżesz i dwóch innych nie z tej bajki). Natomiast w świetle tej księgi na Rzeźnickiej mieszka kto inny, co nasuwa się wniosek, że stabilizacja Hermana przyszła dopiero na stare lata.
I kończąc już, jeszcze jedno spostrzeżenie; dzieci Hermana występują w źródłach bez nazwiska - tylko imię oraz ojciec, matka. Tak jest przy Józefie, Chaji i Elke, jednak wpis z następnego roku o zgonie tejże podaje już Elke Lehm;

Można by pomyśleć, że  w tym roku rodzice jakoś zalegalizowali związek, gdyż kolejny Frojem jest z nazwiskiem, ale następna Basche znów bez …hmmm?
    Przestawione powyżej strzępy biografii wskazują na życie intensywne, bez stabilizacji majątkowej a co za tym idzie,  lokalowej. Tym niemniej, niezależnie od wcześniejszych zakrętów losu przyszedł moment, że karta się odwróciła. Kiedy?
   Jedyny trop to rok 1900, gdy Herman nabywa od młodszego brata fragment ojcowskiej kamienicy – musi być już wtedy dość zamożny. Wiązałbym to jakoś ze śmiercią ojca - Mojżesza (1895 lub nieco później), czyżby jednak Herman uczestniczył jakoś w spadku?
Trudno orzec, a intuicji nie ma co mnożyć. Być może wystarczy poczekać na nowe źródła?
 Na pewno, to można powiedzieć – dał radę.
Znalazł miejsce na ziemi i zadbał o wykształcenie synów którego to, być może, mu nie zapewniono (wiem, zaprzeczam temu, co sam pisałem na początku)  czym zapoczątkował – zaryzykuję taką tezę , pierwsze pokolenie solidnie wykształconych Lemów – kolejno ; pracownika a z czasem  urzędnika kolejowego, prawnika, lekarza  -  i, jakby to źle dziś nie wyglądało, wydał córki za mąż.
O dzieciach Hermana być może będzie oddzielny odcinek.

Tyle się dało wycisnąć z tego co jest Panie Hermanie, jeśli coś przegapiłem lub za bardzo pokręciłem – przyśnij się znowu.

9
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 16, 2019, 12:15:53 am »
Zapytałem większego autorytetu - potwierdza. Miał ten utwór nagrany na szpulowca, z programu telewizyjnego, nazywał sie chyba kwa-kwa, lub to było w refrenie, czas raczej 81, bo oni kilka mieli audycji. W radiu też. Piwońska była wtedy w wysokiej ciąży - w tym programie. A najlepiej to kupić książkę, tam na pewno jest odpowiedź  :) bo Janeczko widzę, wszechstronny;
Atrakcją wieczoru będzie promocja książki Andrzeja Janeczko „Trzeci oddech Kaczuchy o życiu i scenie” Książkę będzie można kupić po koncercie i zdobyć autograf autora. „Książka to nie są kronikarskie zapiski z historii zespołu Trzeci Oddech Kaczuchy. Jest to opowieść prawie beletrystyczna, utkana z anegdot i emocji. Opowiada ona zarówno o czasach młodości artysty jak i początkach zespołu w Olsztynie w Roku Wolności 1981, a potem o pracy na estradzie aż do chwili obecnej z najbardziej popularnymi aktorami i artystami.”
https://aleksandrow-lodzki.pl/zycie-jest/
A co, też się w niej podkochiwałeś?  ;D
Z epoki;
https://pl-pl.facebook.com/tamtapolska/videos/370537280270149/
Co ciekawe - jest to dokonana przez Janeczkę adaptacja wiersza Wiktora Woroszylskiego.

10
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 15, 2019, 07:57:59 pm »
No właśnie bardzo dziwne, że wcięło. Tak, to ten czas był i tym bardziej dziwne, że wcięło. Ja już sobie nie dowierzam, ale wydaje mi się, że pamiętam, widzę znaczy głazami duszy, jak Piwońska to śpiewa.
To i tak masz dobrze - ja pamietam i widzę temi głazami - jak sam to śpiewałem :D A że głos u mnie tentego nietengi, to zapamiętałem :) Opole już chyba nie...obstawiałbym, że na festiwalu studenckim w Krakowie (81) to śpiewali. Na pewno chodziło w mediach, czyli ówczesnym radiu i tvp.

11
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 15, 2019, 07:18:02 pm »
Jasne, że Kaczuchy.
Pamiętam, poszukam w starych śpiewnikach, może znajdę z autorstwem? Dziwne że wcięło, była bardzo popularna w 1981(?) Ale to na pewno Janeczko. Chyba że jeszcze solo.

12
Forum po polsku / Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« dnia: Lipiec 15, 2019, 03:02:44 pm »
Umieszczę notatkę w tym wątku jako najbardziej pasującym, ponieważ sprawa dotyczy przede wszystkim Samuela, choć akurat dla mnie wynikła z okoliczności śmierci jego rodziców na Brajerowskiej 4.
O czym rozmawialiśmy tu;
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1726.msg76675#new
 Przeglądając dostępne materiały uwagę zwrócił taki passus z książki Agnieszki Gajewskiej „Zagłada i gwiazdy”
"Rękopis życiorysu doktora Samuela Lehma, sporządzony przez niego po wojnie i dołączony do podania o pracę, zawiera informacje o tym, że jego matka Salomea Lehm zmarła w roku 1920, a ojciec Herman zmarł rok później, czyli w tym samym roku, kiedy urodził się Stanisław Lem, który otrzymał zresztą drugie imię po dziadku." str. 139

Wielce prawdopodobne jest, że oba zejścia można przesunąć o rok, co wynikałoby z zamieszonej przez lemologa notatki prasowej, czyli Sara (pierwsze imię Salomei) umarła w 1919, a Herman 1920.
A jeśli by tak było to nawiązując do kolejnego fragmentu książki Pani Gajewskiej;
"Mieszkanie przy ulicy Brajerowskiej nie należało do rodziny Lemów, nie wiadomo, kiedy dokładnie wprowadzili się pod ten adres, musiało to mieć związek z otwarciem prywatnej praktyki laryngologicznej doktora." - str. 140.

Jak ostrożnie sądzę, na podstawie dostępnych źródeł można dość precyzyjnie określić czas nabycia wzmiankowanego mieszkania. Podstawą wnioskowania będą książki adresowe i anegdotki przekazane przez Stanisława Lema.
Ale zanim przejdę do meritum – zarysuję romantyczne tło.
Zatem, dawno dawno temu... żyje  sobie młody lekarz – laryngolog, na tyle zdolny, że pracuje na Uniwersytecie Lwowskim.
szematyzm 1914

I cała kolekcja źródeł uzupełniających dotycząca tej posady oraz zdresu z Anegdoty XXVII lemologa na górze tej strony

 Niestety, nie zarabia tam zbyt dużo a zakochuje się w kobiecie, która pochodzi z rodziny raczej ubogiej, ale  za to ma "charakterek" (Lem-Bereś str. 10) – młodzi (choć już po 30-stce) zaręczają się jeszcze przed wybuchem wojny. Ich sytuacja materialna za wesoła nie jest i stąd zapewne mieszkają u ojca Hermana na Rzeźnickiej 14. Gdy wojna w sierpniu 1914 ostatecznie wybuchnie, nasz bohater trafi do wojska.
Tymczasem tam też, na Rzeźnickiej, Samuel przyjmuje pacjentów co potwierdzają kolejne książki adresowe;
 z 1908.. no, w tym czasie jeszcze pobierał nauki, więc może tylko mieszkał i "był kandydatem"?  :)  źródło od lemologa

 1913 już jest doktorem;

1916.

Ten ostatni wpis może dziwić, wszak wiemy, że Samuel został powołany (lub był ochotnikiem?) i w latach 1914-1918/19 przebywał jako wojskowy lekarz na wojnie (Przemyśl, a potem obóz jeniecki).
Widocznie na ten czas zawiesił praktykę choć adres został, co potwierdza taki wpis w Kalendarzu Galicyjskim z 1915.

Na podstawie powyższego z całą pewnością można stwierdzić, że do końca wojny jedynym adresem Samuela Lehma jest Rzeźnicka 14 (przy rodzicach).
Pytanie, czy oni też tam mieszkają, czy może ulegli panice w sierpniu 1914 i uciekli z miasta jak zrobił to jeden z członów ich rodziny?
Czytając wspomnienia z tej ewakuacji, a miała ona bardzo panikarski charakter, można wnosić, że nie – raczej nie pozwalał im na to wiek i być może, stan zdrowia. Zatem najpewniej przeczekali krótką okupację rosyjską a już w 1916 sprawy polityczne wróciły do jakiej takiej c.k. normy.
Podobnie wrócił wspomniany Lehm uchodźca.

Konkursik?  8)
A który to był taki zapobiegliwy?
Podaj jego imię.
Forma nagrody w trakcie ustalania.   ::)

    Wracając do przeszłosci...
Za to nie wrócił jego brat Samuel – ten akurat przebywał w obozie jenieckim. Zabiegi czynione przez narzeczoną, to jedna z kolejnych anegdot przytoczona przez Stanisława w rozmowie z Fiałkowskiem (str. 14) Nie będę jej streszczał, kto chce sam przeczyta - warto.
Faktem jest, że koniec końców powrócił i Samuel, co stało się u schyłku 1918 (wojna kończy się w listopadzie), lub na początku 1919. Niewątpliwie był już we Lwowie 30 maja 1919 – wszak to dzień jego ślubu (za P. Gajewską).
        Czy tak szybko przywiała go w rodzinne strony wyłącznie tęsknota za narzeczoną? Być może, ale niewykluczone też, że doszły go pogłoski o pogarszającym się zdrowiu rodziców, zwłaszcza matki.
Mamy zatem taki oto obrazek; młodą parę na ślubnym kobiercu, lekarza-weterana wojennego, który zamierza wrócić do praktyki lekarskiej, stęsknioną narzeczoną która cudem odzyskała ukochanego, powojenny nastrój euforii, wiosna, lecą bociany zatem i myśli o dzieciach... a z prozy życia; niemłodzi i być może schorowani, zatem wymagający opieki rodzice, oraz perspektywa mieszkania „na kupie”.
 Reasumując - na Rzeźnickiej 14 staje się zbyt ciasno.
(mimo tego, ze zniknął zeń intrygujący Adolf  :D).
     I w tym (ale nie o Adolfa mi...) bym widział główną przyczynę zmiany lokalu na, zapewne większy, przy ulicy Brajerowskiej 4. Ponieważ pod tym adresem zmarła wkrótce matka Samuela, co stało się w 1919 (przyzwyczaiłem się do tej daty) można z dużą dozą pewności stwierdzić, że mieszkanie na Brajerowskiej rodzina Lehmów wynajęła w roku 1919. Ostatecznie, co mniej prawdopodobne, w 1920.
Intuicja podpowiada mi, że wiążąc się węzłem małżeńskim młoda para miała już uwite gniazdko na nową drogę życia. Oczywiście na swoje intuicje nijakich dowodów nie posiadam, zatem czas kończyć ten odcinek.

13
Forum po polsku / Odp: Gdzie mieszkał Lem
« dnia: Lipiec 14, 2019, 07:13:51 pm »
Wynik fotoriserczu. Kamienica na Brajerowskiej z 2010. Duża rozdzielczość, a i drzewa nie przeszkadzają więc można porównać.

Nie  byliśmy jedyni  :)
https://blog.gazeta-olawa.pl/2019/07/09/lwow-4/
Ktoś się jednak włamał - kawałek dalej niż ja  :)
https://www.twgram.me/media/2016814586045896962
https://www.twgram.me/media/2018430219179186553
Ta strona to w ogóle shock  :o
https://www.twgram.me/tag/stanis%C5%82awlem/

14
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 14, 2019, 04:37:12 pm »
"Przyszedłem na świat w tym samym mieszkaniu na Brajerowskiej, w którym mieszkali przedtem moi dziadkowie po mieczu. Zeszli z tego świata, nim się urodziłem, znałem ich tylko z fotografii."
Lem-Fiałkowski "Świat na krawędzi" str. 14.
Ten cytat chyba rozstrzyga sprawę - babcia umarła 1919, a dziadek 1920 lub 21.

15
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 13, 2019, 01:10:25 am »
Cytuj
Liv - wspaniała praca! Dziękuje!
Wyrazy uznania z twojej klawiatury ho ho...no..bardzo mi miło.  :)

Herman jest niedopracowany i pojawiły się nowe tropy, więc będzie aneks, ale to w przyszłym tygodniu.
Cytuj
W rocznice - znaczy Sara umarła w 1928 r.
Niekoniecznie. Tu w rocznicę oznacza raczej datę mniej więcej dzienną - co rok jest kolejna rocznica.
Ta mogłaby być np. dziesiąta. Oczywiście może być, jak napisałeś, że pierwsza rocznica, ale to mniej prawdopodobne.
Także;
Cytuj
A czy może ta ofiara być w dziesiątą rocznicę (od 1919 r.), chociaż napisane że w rocznicę (od 1928 r.)?
Jak najbardziej przechodzące w prawie na pewno.
Listopad 1919, to już prawie 1920, a więc niemal wszystko pasuje. Choć data dzienna sugeruje, że mogła to być okoliczność bardzo tu ważnego święta zmarłych 1 listopada.
A konkretniej zaduszek
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaduszki
Zatem do daty dziennej bym się nie przywiązywał, ale ta dekada to prawie na pewno. Poza tym 7 letni Staszek, zapewne wspomniałby babcię śpiąca z nim w sypialni.  :)
Te 100 obiadów - 10 za każdy rok (?), mijając wszystko -  pożyteczna forma upamiętnienia zmarłej osoby.
Pozdrowienia

Strony: [1] 2 3 ... 301