Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 306
1
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Dzisiaj o 10:52:51 am »
Tym krautrockiem to mnie Hoko zaskoczyłeś  :D Ale rzeczywiście fajne, zwłaszcza od circa 3 minuty do czwartej z okładem. No, rififi zgrabnie czadowe, choć nie wiem...fajne bo znane?
To ja łagodniej - słowo na niedziele, omal nie kohelet (z jesiennym słońcem)

2
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 06:09:30 pm »
Występowanie w bazie PESEL
Kwaśniewski: 4855 (kobiet: 4, mężczyzn: 4851)
Pod względem liczebności zajmuje w Polsce pozycję: 1044.
http://nlp.actaforte.pl:8080/Nomina/Ndistr?nazwisko=kwa%C5%9Bniewski

3
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 03:29:14 pm »
Sprawa stara. Skąd pomysł, ze podpisujący się tym nazwiskiem to były prezydent?
Każdy może się tak podpisać, ja też. Pomijając, że Aleksandrów Kwaśniewskich, nie-prezydentów, w samej Polsce na pęczki.
Nie ma co grzebać patykiem w maśle, skoro sprawa oczywista. Od lat. No, chyba że o grzebanie właśnie chodzi.
Artykuł sprzed 3 lat z górką.

Kwaśniewski: to prowokacja

- Od paru dni dostaję telefony z pytaniami, czy to ja piszę te bzdury w "Sputniku". Przeczytałem to i zdębiałem, przejrzałem też dyskusję pod tekstami, gdzie jedni ludzie nie wierzą, że to ja, ale inni piszą, że mi szajba odbiła. Wydałem oświadczenie, że to nie jestem ja i że to nie są moje poglądy - mówi "Wyborczej" prawdziwy Aleksander Kwaśniewski.

B. prezydent, który wielokrotnie w konflikcie ukraińsko-rosyjskim stawał po stronie Ukrainy, całą sprawę określa jako "prowokację". - Próbowałem chronić moje imię i nazwisko przed tym nadużyciem, ale jest to praktycznie niemożliwe w naszym systemie prawnym - dodaje Kwaśniewski.

Dodatkową przeszkodą jest to, że redakcja "Sputnika" i domena, z której jest nadawany, mieści się w Rosji.

https://www.wykop.pl/wpis/18558603/http-wyborcza-pl-1-75398-20369723-sputnik-podszywa/

4
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 11:25:21 am »
Uwagi Cetariana do niespójnościach  w fabule, zwłaszcza dotyczącej tła historii są zasadne.Widocznie Lem nie przykładał się za bardzo do zbudowania precyzyjnej i szczegółowej otoczki opowiadanej historii. Nie ma nic o ustroju politycznym, społecznym, gospodarce morskiej i ściekowej Ziemi w rzeczonym czasie.
Czytelnik skazany jest na domysły z tu i tam chlapniętych pół-zdań - i te szczątki, niestety, są niespójne. Na szczęście ma znanych prekursorów, przykładowo tego;

Ach, kogóż to moje piękne oczy widzą
Na balkonie coś stoi, co jest chyba dziewicą.
Wąska kibić, jasne włosy
To istne wcielenie osy!


Położenie i kształt (zabudowany) balkonu Julii w Weronie sprawia, że Romeo nie mógł widzieć z dołu owych szczegółów kibici. I jak teraz z tym żyć ?  ;)
Cytuj
Eeeeh, czyżby nikt im nie powiedział, że na tej planecie zaginął bliźniaczy statek z też ponad osiemdziesięcioosobową załogą?(???)
Więc spodziewali się grilla i rumu?
Względem meritum - wydaje mi się, że opisując relacje załogi Niezwyciężonego Lem przyjął standardy wojskowe. A w nich jak najbardziej mieści się fakt, że załoga poza ścisłym dowództwem nie zna celu misji do ostatniej chwili.
 Brak lepszego rozpoznania terenu jest oczywiście absurdalny, ale zrzuciłbym to na karb ogólnego anachronizmu opowiadania, w którym chyba najbardziej urzekło, że po wyjściu z prędkości podświetlnej w kajucie kartograficznej zatrzęsły się mapy "na rolkach".
Ciekawym, czy takie kontrasty pisarz serwował świadomie, czy mimochodowo?
Cytuj
Czyli: lecą „miesiącami” na planetę, lądują BYLE GDZIE, po czym kilka godzin po lądowaniu dr(mgr) Joppe rzuca błyskotliwy pomysł, żeby zbadać ocean. Och, jaka szkoda, że nie zaproponował tego choćby dzień wcześniej.
Mogliby zaparkować trzy kilometry od brzegu.
Ale Joppe nie mógł wcześniej, bo leżał nieprzytomny w hibernatorze.
;D
Poza tym rzeczywiście "o jedno zdanie za dużo" - te;
„Stu prawie ludzi, którzy od miesięcy nie słyszeli odgłosu, jaki wydaje wiatr, i nauczyli się nienawidzić próżni, jak nienawidzi jej tylko ten, kto ją zna.”
Faktycznie kłóci się ono z hibernacją załogi. Natomiast można potraktować je jako zdanie ogólne, nie tyczące tego konkretnego lotu tylko cechę kosmonautów wszelakich, podobnie jak na ogół żołnierze nienawidzą żarcia z puszek. Gdyby te zdanie, upoetyczniające historię, wyrzucić, całość byłaby może bardziej spójnia.
No, ale o jedno zdanie nie ma co się szarpać i inne też, bo zasadniczo książka "nie o tym". Tak mi się... jako i dramat R+J nie jest o konstrukcji balkonów.

5
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 10, 2019, 09:08:15 pm »
Cytuj
ale ta "martwa ewolucja" - bardzo ciekawe... jak wg Was – po 56 latach od napisania i 13 latach od omawiania Niezwyciężonego – wygląda rzucona przez Laudę hipoteza martwej ewolucji?
Przewertowałem 14 stron omawiania "N"  :D Zauważyłem chaos i...chaos, plus szereg pojedynków - każdy o czymś pogadał, a potem rozjechali się w sierpniu na wakacje i finito ...na następne naście lat?   8)
Czyli - brakuje zakończenia.
Tym niemniej większość rozmów tyczyła właśnie mechanicznej (sztucznej, martwej...) ewolucji a, że poziom był merytorycznie wysoki to nie wiem czy coś da się dodać.
Mnie akurat, najbardziej zastrzelił fragment dzi o pisaniu z "internetowej kafejki" nieopodal dworca. Przecież nie minęło nawet 15 lat od tej "nowości" a obecnie są to byty już niemal zapomniane. Zniknęły jak bałwany wiosną.
Wracając to mechanicznej ewolucji. Pojawiały się w dyskusji wątki filmowe ale zabrakło (lub przegapiłem) nawiązania do Terminatora a także innego filmu, zdaje mi się z podobną tematyką, na podstawie opowiadania Dicka z lat 50-tych  - tego;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Druga_odmiana
W sześć lat, skomplikowane i samodzielne szpony zniszczyły siły Sowietów, naprawiając i ulepszając się wzajemnie w ich podziemnych fabrykach bez żadnego ludzkiego nadzoru.
Cytuj
Gdyby choć odrobinę miał rozumu, nie przybyłby do nas.
Ale namber  ;D - wrzuciłem cytat w wyszukiwarkę, dałem grafikę a tam filmik mojej córusi sprzed niemal 10 lat co go tu chyba zapodawałem. Zaiste w sieci nic nie ginie  ;) Teraz to już dorosła pannica. Tylko czemuś nie"chodzi"...filmik, bo ona chodzi jak najbardziej.  :)
https://www.slideshare.net/guestbd0e1f8/kryonia

6
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 09, 2019, 06:45:39 pm »
Jeszcze się nie dzieje, ale ale - widzieliście?
Ciri, Wolin albo Boruta może się nazywać planeta, odkryta przez polskich astronomów pod kierownictwem prof. Andrzeja Niedzielskiego. Na nazwę planety i jej gwiazdy można głosować do końca października, wybierając spośród 7 propozycji, zgłoszonych wcześniej przez Polaków.
https://wiadomosci.onet.pl/nauka/ruszylo-glosowanie-na-nazwe-polskiej-planety/4hbz5k7
Ale w 7 finałowych opcjach jest i;
* Solaris (gwiazda) i Pirx (planeta) to tytuł powieści oraz postać z książek Stanisława Lema
Pozostali rywale;

    1. Geralt (gwiazda) i Ciri (planeta) to postaci z cyklu wiedźmińskiego Andrzeja Sapkowskiego
    2. Jantar (gwiazda) i Wolin (planeta) to nazwy związane z polskim wybrzeżem
    3. Piast (gwiazda) i Lech (planeta) - postaci z legend o początkach państwa polskiego
    4. Polon (gwiazda) i Rad (planeta) to nazwy pierwiastków chemicznych odkrytych przez polską fizyczkę i   chemiczkę, dwukrotną laureatkę nagrody Nobla Marie Curie Skłodowską
   
    5. Swarog (gwiazda) i Weles (planeta) to słowiańskie bóstwa
    6. Twardowski (gwiazda) i Boruta (planeta) to postaci z baśń i legend
Czas na głosowanie - około 2 miesiące.
adres do głosowania;
http://www.iau100.pl/planety/
Cóż! Ja już.  8)

7
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 09, 2019, 10:38:10 am »
Ci zaszli dość daleko obrabiając stary przebój, choć mety nie widać. Ba, nawet nie ma jej definicji.
Za to jak znalazł na chmurny poniedziałkowy poranek, smutny kanarek  :)

8
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 08, 2019, 10:28:17 pm »
Cytuj
Tja...uhm...chyba Ci parę/paręnaście osób do rozrolowania ostało...we tym cieniu;)
Jasne, toż to szkic zaledwie. Nie tylko tubylcy coponiektórzy zostali  bez przydziału, ale i ról kilka zostało nieobsadzonych, jakem Islański. O, na ten przykład;  chochoły ze dwa, Wernyhora...a nie, ten już jest...Jaśka sam bym wzion.
Rachela, Rachel...była tu, ale się zmyła..
To jakaś inna muza moze...polska Beatrycze? Ostatecznie Stefania Marchew. By, ten tego... natychała te chochoły, co jeszcze nieobsadzone byle nie słomą a czymś bardziej pożywnym (Beatrycze odpada).
Oczywiście dla Lema by się też coś znalazło...
ktoś przecież musi patronować.  8)
Cytuj
Ale - taka tępora albo mores - czyli nowa, świecka tradycja: trailer audio-video do...komiksu, który już w tym tygodniu ma ujrzeć światło nocne:
Po pierwszych 30 sekundach - niekoniecznie, ale potem już lepiej. Niezwyciężony wystrzelił w okolice  możebyć.
Cytuj
który już w tym tygodniu ma ujrzeć światło nocne:
Ta, ogólnie za dużo ćmiatła i kreska za gruba. Coś nie tak z makijażem, ale może tylko zły podkład?

9
Cytuj
ps. Propozycja do rozważenia
Podróż siódma  (2016-17) Zarzucony projekt ekrenizacji opowiadania o tym samym tytule zobacz materiał promocyjny
Mnie nie przekonała. Nudnawe i dęte. Zresztą, skoro zarzucona?

10
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 05, 2019, 07:33:55 pm »
Cytuj
No co Ty - że "cry" ?;) Ale: hm :-\
Moża nie aż cry, ale rzewnie i trochę ziewnie  :D
Cytuj
To tropem nowych...ale starych..."tradycyjnych" można rzec - właściwie trupim tropem...ale i tak cieszą:
1) Miles Davis z przechowalni:
Zawsze w takich razach pytanie się mi wyświetla - na ile działa magia nazwiska, a na ile dźwięki same? Tzn gdyby to puścić bez tego magicznego M.D. -  coś więcej niż miłe piosneczki?
Zimny tran z walenia jakby lepszy, ale może taki dzień?  8)
I zaraz za tym, ale pewnie to już kolejny raz tu bębnię, jak to mi się kiedyś udało omamić znajomą zafascynowaną MD - że to on sam dmucha. Całej strony wysłuchała i się nie połapała - tej, skądinąd znakomitej płyty;

Od siebie, z kategorii lubię bo znam - znam bo lubię... wkleił się lubiany głos B.W. to i całość "się rzepła"
Księżycowo



11
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 02, 2019, 10:31:02 pm »
Pokorciło, by odremowo wrzucić łydkę grubasa. Też łomoczą i zdaje się, ostatnio zrobili furorę na Polandrocku swoim kawałkiem, skądinąd dość starym, o blenderze... ale nie! Za dużo tam takich i owakich  ::) Wypada jednak trzymać się jakiejś trzymanki.
Za to coś bardziej tradycyjnego;

Do kolekcji. Cała płyta (Mission One) poświęcona Lemowi. Jak ktoś lubi ostre granie, to polecam, bo to kawał solidnej roboty.
Dorzucę teksty. Lista tytułów może zrobi wrażenie na lemofilcach
1.  Nothing Machine
2.  Invincible
3.  Mask
4.  Eden
5.  Astronaut
6.  Voyage XI
7.  Inquest
8.  ElectroDragon
9.  Return from the Stars
10.   Earthshine (Rush cover) No tak...ten Rush ni z gruszki... :)
https://genius.com/Planet-hell-earthshine-rush-cover-lyrics
Cytuj
Tymczasem wrzesień przyniesie nową płytę Beci:
(....)
Hm:)
Te ostatnie Dontkrajformi ardżentina bejbi. Ano hmm.  :-\

12
Forum po polsku / Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« dnia: Wrzesień 02, 2019, 07:22:48 pm »
Za 40 lat to na Marsie będziemy.... stopą znaczy (bosą, to by było coś).
Albo i nie?
Co twierdzi pewien apolliński astronauta.
https://niezalezna.pl/286312-kiedy-czlowiek-wyladuje-na-marsie
Tak siak nie dożyję.  :D

13
Forum po polsku / Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« dnia: Wrzesień 01, 2019, 03:42:07 pm »
Sam nie wiem jak zacząć - od głowy, czy od ogona?  :)
Od głowy - ale najpierw korpus (delicti)
Cytuj
W rocznice - znaczy Sara umarła w 1928 r. Ale to nie bardzo pasuje stwierdzeniu z Wysokiego Zamku: "w sypialni w której spałem, tak, chyba w niej,  umarli moi dziadkowie".
A czy może ta ofiara być w dziesiątą rocznicę (od 1919 r.), chociaż napisane że w rocznicę (od 1928 r.)?
A może po śmierci męża babcia Sara mieszkała już w innym pokoju czy gdzie indziej?
i
Cytuj
Wielce prawdopodobne jest, że oba zejścia można przesunąć o rok, co wynikałoby z zamieszonej przez lemologa notatki prasowej, czyli Sara (pierwsze imię Salomei) umarła w 1919, a Herman 1920.
A jeśli by tak było to nawiązując do kolejnego fragmentu książki Pani Gajewskiej;
"Mieszkanie przy ulicy Brajerowskiej nie należało do rodziny Lemów, nie wiadomo, kiedy dokładnie wprowadzili się pod ten adres, musiało to mieć związek z otwarciem prywatnej praktyki laryngologicznej doktora." - str. 140.
oraz
Cytuj
Mamy zatem taki oto obrazek; młodą parę na ślubnym kobiercu, lekarza-weterana wojennego, który zamierza wrócić do praktyki lekarskiej, stęsknioną narzeczoną która cudem odzyskała ukochanego, powojenny nastrój euforii, wiosna, lecą bociany zatem i myśli o dzieciach... a z prozy życia; niemłodzi i być może schorowani, zatem wymagający opieki rodzice, oraz perspektywa mieszkania „na kupie”.
 Reasumując - na Rzeźnickiej 14 staje się zbyt ciasno.
(mimo tego, ze zniknął zeń intrygujący Adolf  :D).
     I w tym (ale nie o Adolfa mi...) bym widział główną przyczynę zmiany lokalu na, zapewne większy, przy ulicy Brajerowskiej 4. Ponieważ pod tym adresem zmarła wkrótce matka Samuela, co stało się w 1919 (przyzwyczaiłem się do tej daty) można z dużą dozą pewności stwierdzić, że mieszkanie na Brajerowskiej rodzina Lehmów wynajęła w roku 1919. Ostatecznie, co mniej prawdopodobne, w 1920.
Intuicja podpowiada mi, że wiążąc się węzłem małżeńskim młoda para miała już uwite gniazdko na nową drogę życia. Oczywiście na swoje intuicje nijakich dowodów nie posiadam, zatem czas kończyć ten odcinek.
Czas na głowę - a to właściwie jedno zdanie, wtrącone, w felietonie Hemara.
 Zacytuję.
Po wojnie ukraińskiej, przez kilka miesięcy spałem u dziadka, który był wtedy sam, na Brajerowskiej, tam w tych okolicach, tak zaczynał się dzień bez dźwięku samochodów, ale od takiego buch buch bach"
Hemar, "Świstki z podróży" 1964, w "Awantury w rodzinie", PFK Londyn 1994, s 209.

Użyte onomatopeje to efekt porannego trzepania betów i innych pierzyn na balkonach a porównanie dotyczy Tel Awiwu. Ale nie w tym rzecz..
Rzecz w implikacjach tego zdania. Zatem wnioski;

1. Mieszkanie na Brajerwoskiej 4 wynajęli, by tam mieszkać na starość, Herman i Sara Lehm. Zapewne po zakończeniu okupacji rosyjskiej (1915) w czasie której opuścili wcześniejsze lokum na Rzeźnickiej. KA z roku 1916 ich nie "widzi", zatem może chodzić o przedział czasowy1916-19.
2. Początkowo mieszkają tam we dwójkę.
3. Sara umiera i stary, schorowany Herman zostaje sam, więc młody wnuk (18 lat) Marian (jeszcze wtedy) Hescheles wprowadza się tam w celach m. in. opieki nad samotnym dziadkiem. A przy okazji uczy się do matury; maj (?) -1919.
4. w maju/czerwcu 1919 na Bajerowską wprowadza się świeżo upieczone małżeństwo. Samuel z małżonką przejmuje opiekę nad ojcem. Babcia Sara już w tym czasie nie żyje.
5. Sara Lehm umarła w pierwszych miesiącach 1919 roku
6. Sprawa kluczowa, co Hemar rozumie pod pojęciem "wojna ukraińska"? Wejście Armii Polskiej do Lwowa? Byłby to listopad 1918.
Czyżby Sara Lehm umarła w tym właśnie roku?
Niekoniecznie - Halicka Armia Ukraińska próbowała odzyskać Lwów przez następne miesiące i dopiero w marcu/kwietniu 1919 została odepchnięcia dalej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-ukrai%C5%84ska
Na takiej podstawie optowałbym, że Hemar ma na myśli ten okres; marzec-maj 1919.
30 maja 1919 jest ślub Samuela i może nieco wcześniej, może nieco później, to oni zastępują Mariana w roli opiekuna, a po śmierci Hermana już tam zostają.
7. Pora wiosenno-letnia jest najodpowiedzniejszą porą trzepania betów po zimie. To akurat też pamiętam.  ;)

Może być? Czy gdzieś się kropnąłem?

14
Forum po polsku / Odp: Wiara, nauka... co dalej?
« dnia: Sierpień 30, 2019, 07:15:12 pm »
Cytuj
o tym, że przecież ewolucji wystarczyło zaprojektować ludzki mózg tak, by pomagał przekazywaniu kodu. To by myślał konsekwentnie nigdy nie było priorytetem.
Ewolucja projektująca?  8)
Ta teleologia prowadzi do teologi.  :)

15
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Sierpień 28, 2019, 05:33:01 pm »
Stefan
   Odtworzę losy Stefana na podstawie przywoływanej tu wielokrotnie książki Anny Mieszkowskiej  „Mistrzowie kabaretu. Marian Hemar i Fryderyk Járosy”. Postaram się pominąć te fragmenty, które zostały przedstawione w audycji radiowej, a jeśli powtórzę, to dla wykazania rozbieżności. Skupię się na okresie przed- i wojennym. Okres powojenny interesuje mnie mniej.
         Stefan urodził się w okolicach roku 1933 (autorka podaje możliwe  daty 34-35) jako drugie dziecko Marii z domu Hescheles i adwokata Adolfa Wittlina, który zresztą, jak wspomniał Stefan w audycji, rozwodził Marię z pierwszym mężem Henrykiem Grüssem (ojcem Mieczysława). Dzieciństwo spędził w luksusowych warunkach mieszkając z rodzicami w kamienicy na ulicy Zyblikiewicza 41.
     Po wybuchu wojny, jak opowiada Stefan w audycji radiowej, on zamieszkał u babci Berty a rodziców wywieźli Sowieci. Najpierw ojca , potem matkę. W wersji książkowej tego fragmentu nie ma – jest tylko, że ojciec umarł na chorobę serca jesienią 1939 (co nie wyklucza wersji radiowej zwłaszcza, że Stefan nie był na pogrzebie). Natomiast matka o ile była uwięziona, to wróciła.
    Po wejściu Niemców  kilkuletnie dziecko widziało śmierć babci-Berty rozstrzelanej na ulicy a potem, z matką wyjechali do Krakowa, do rodziny ojca.  Długo tam nie zostali przemieszczając się  do Warszawy - do mieszkania wuja Hemara, gdzie mieszkała już tylko, pilnując lokalu,  jego teściowa Józefa Modzelewska. Pobyt w nim był chyba wielce ryzykowny,  gdyż Maria zdecydowała się przedostać  do getta, gdzie znalazła pracę  na stołówce. Jakiś okres właśnie tam „koczowali”, jednak po pewnym czasie Maria zorganizowała  ewakuację syna. Odbyło się to z pomocą wujka Fredka-Fryderyka, który  ukrywał się po stronie „aryjskiej”. Akcja się powiodła i w jej następstwie Stefan ukrywał się u zaprzyjaźnionej rodziny Witowskich.
Maria została w getcie.
      Pobyt u rodziny Witkowskich nie trwał długo, zagrożeni denuncjacją szmalcowników postanowili zmienić miejsce ukrycia Stefana – i... tu następuje najbardziej nieprawdopodobna część historii...
W trakcie poszukiwań nowego lokalu, pani Witkowska z córkami i Stefanem udała się do kościoła, by właśnie tam szukać pomocy u zaprzyjaźnionego księdza. W trakcie negocjacji w zakrystii Stefan odłączył się od grupy i – się zagubił.
Stojąc i płacząc w nieznanym mieście został zauważony przez przechodnia, który mu pomógł.  Jednak na pytanie jak się nazywa („ w kilkuletnim chłopcu odezwał się instynkt samozachowawczy”), by ukryć pochodzenie, podał nazwisko kolegi z podwórka  z czasów dzieciństwa na Zyblikiewicza, syna mieszkającego na parterze lekarza Koronczewskiego. W  ten właśnie sposób został Stefanem Koronczewskim. Sam z niedowierzaniem przyglądałem się tej opowieści, ale...

Ludzie, którzy uratowali Stefana oczywiście zorientowali się, że jest żydowskim dzieckiem i znaleźli mu w miarę bezpieczne miejsce na przetrwanie – prowadzony przez księży sierociniec na Woli, będący pod opieką RGO. Tam też  wyrobiono mu metrykę na nowe nazwisko.
Tuż przed powstaniem sierociniec ewakuowano poza Warszawę. Po wojnie Stefan Koronczewski, uznany za sierotę, zaliczył jeszcze inne sierocińce, zdobył wykształcenie i zamieszkał w Szczecinie.
Z rodziną, która przeżyła odzyskał kontakt przypadkiem, dopiero pod koniec lat 50-tych.

Strony: [1] 2 3 ... 306