Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 415
1
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Sierpień 12, 2022, 03:42:21 pm »
Czyżby wyciekły "taśmy Ustynowicza?"

— Kolejną, obok Kopernika, postacią promowaną przez fundację jest Stanisław Lem?

W naszych planach są dwa filmy o tym wybitnym twórcy. Jesteśmy już po premierze pierwszego z nich przeznaczonego dla młodszej widowni. “Lem, przewidzieć przyszłość”, to produkcja o wynalazkach przepowiedzianych przez Lema, a to np. czytnik książek, czy smartfon. Kończymy też prace nad biograficznym obrazem pt. „Lem”. Przy jego produkcji dotarliśmy do unikatowych, nigdy niepublikowanych rozmów z nim. Mogę zdradzić, że są w nim m.in. unikatowe wspomnienia Stanisława Lema z czasów getta lwowskiego.

Słyszeliście coś więcej? Zwłaszcza o tym ostatnim?
https://gazetaolsztynska.pl/ilawa/846240,Ilawianin-zagral-glowna-role-w-filmie-o-Koperniku.html

2
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Sierpień 11, 2022, 08:44:26 pm »
Sierpień mija a ja niczyja... taki refren  :)
Z okazji niedawnego zahaczenia nogą o sopocki deptak i też w okolicach BWA, przypomniała się ślicznie okrągła, równa rocznica.
66-ósta.
Pierwszego Festiwalu Zespołów Sweterkowych.
A na nim?
Ci -

Film jest ustawką. Cytując fragment książki Magdaleny Grzebałkowskiej "Komeda. Osobiste życie jazzu."...

Film się zachowa, czarno-biały, niewyraźny, minuta i pięćdziesiąt pięć sekund. Kamera najeżdża na pianistę, szczupłego blondyna w czarnej bluzie i w okularach z przezroczystymi oprawkami, który zapala papierosa i gasi zapałkę machnięciem prawej dłoni. Spikerka, tonem chłodnym i beznamiętnym, zapowiada: „Komeda, Krzysztof Trzciński. Twórca jednego z najbardziej interesujących zespołów jazzowych w Polsce. Słuchać będziemy kompozycji opartej na temacie Jana Sebastiana Bacha”. Pianista zawiesza dłonie nad klawiaturą
i zaczyna grać. Nagrywają w nocy, w pawilonie A. Komeda, Stolarz, Zylber i Milian. Najpierw cały utwór. Potem powtórki i zbliżenia. – Panowie, musicie grać tak samo jak za pierwszym razem, pod playback! – woła Andrzej Munk. Panowie się śmieją. Przecież to jest jazz, tu się nigdy nie gra dwa razy tak samo. Reżyser jest nieugięty, więc czasem na filmie będzie widać, jak muzycy nie trafiają w instrumenty w odpowiednim momencie.
Jerzy Milian w oczekiwaniu na swoją kolej zasypia pod wibrafonem. „Obudzono mnie taktownie, kiedy przyszła właściwa pora – opowie po latach. – Potem na ekranie zobaczyłem zamiast swojej twarzy raczej maskę pośmiertną, cały natomiast filmik odebrałem jako sylwestra w kostnicy, bo rytmy były żwawe, ale grane przez bardzo smutnych i ubranych na czarno panów w kłębach dymu”.


3
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Sierpień 11, 2022, 10:56:19 am »
Cytuj
Po dłuższym czasie dodam, że ten łemkowski wywiad też się na stronie "Przekroju" znajdzie:
Pani Bodnar miała chyba Lema w przekrojowym  "przydziale", gdyż co jakiś czas przypominała o jego obecności ... dwa lata później
https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/85003?f=autor:2320

Natomiast poniższa zapowiedź to, niestety, żarcik  :)
https://przekroj.pl/artykuly/recenzje/zapiski-z-nieprzestworzy
...a może stety?

4
Cytuj
N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie.
No niech tam - że N. Warto ujednolicić pisownię bezimiennego.
A może N.N.?

To podczepilibyśmy Barańczaka, nawet na dwóch linach.  :D
W "tej" jest też pasowny cytat ;

Pomiędzy narodzinami a śmiercią
wiele się może wydarzyć:
między innymi (którzy są tacy jak ty)
możesz się nagle obudzić pomiędzy
sufitem a podłogą pomieszczenia, które
po jakimś czasie okaże się celą,
numerem hotelowym, mieszkaniem spółdzielczym
lub gabinetem dygnitarza

 "N.N. rozważa treść słowa «pomiędzy»"
Cytuj
Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Tak, skoro nazwiska też są szyfrem, może by i warto... jednak mam wrażenie, że jeśli był nawet taki zamysł - dopracować też ten poziom, to został zarzucony, zaś to co mamy jest efektem doraźnych skojarzeń.
Lem byłby zapewne ubawiony naszym dociekaniem  :)
Co nie znaczy że zniechęcam, sam się przyłączę.
Cytuj
Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).
Ożeszsz... dopiero teraz zerknąłem. Jednak czytam z innych wersji, bo "majewska" ma za małą czcionkę. Ostro  poszedł w przypisie 33...oraz następnych.
Jeśli ma rację i całość jest literacką wariacją, głosem w wojnach semiotyków pre-, post-, trans- i -jeszcze inaczej... to... to jesteśmy w białych ustach.
Dodatkowo w okolicznościach gangabanga.
Na poważnie rozwinął te armaty kilka lat później w "Filozofii przypadku"...by?
Tak-siak - rozdział kluczowy.

No i w końcu ktoś młody, żwawy -  bo już miałem dość tych dziadersów. Konopiasty - płowowłosy, to to samo?
Zza mahoniowego biurka podniósł się oficer z konopiastą czupryną, w samej koszuli
i
Uśmiechał się wciąż; miał ujmujący wygląd płowowłosego chłopaka, choć przyjrzawszy mu się z bliska odkryłem wokół jego roześmianych, niebieskich oczu zmarszczki - ale były to zmarszczki śmiechu. Zęby miał jak młody pies.

5
Hyde Park / Odp: Wojna
« dnia: Lipiec 31, 2022, 10:38:09 am »
Cytuj
Napięcie rośnie?
Grzyb? Adidas?

Pal sześć Tajwan, lepiej daj rzucik sytuacyjny, jak tam u was? Taki ze środka, bo u nas jakby wszyscy się już przyzwyczaili, i włożyli różowe okulary (może poza jednym Wyrwałem)

6
Cytuj
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
A co? Pirat nie może być profesorem?  ;)
Poważniej, to mam wrażenie, że kwestię imion postaci Lem puścił na żywioł skojarzeniowy i nie do końca kontrolował. A może nie tylko imion? Jak Olka napisała - fantasmagoria (lub podobnie).
Cytuj
Zgadzam się z Wami, że pasowne te wszystkie porównania, ale jednak nie sądzę by końcowo była to książka o robotach i problemach z tym związanych.
Tak, zdecydowanie nie jest o robotach. Ciekawa, ale jednak ślepa ta uliczka.
Ogólniej, to mam wrażenie że rzecz była pisana „kompulsywnie”. Jakby pisarz podchodził do niej w różnych nastrojach i „wylewało się z niego”.
Raz długie opisy, innym razem makarony dialogów.
Gdy wpadał w fazę nelogizmów, to leciał bez kontroli i wtedy nawet miałem przesyt (w archiwum- bibliotece). W każdym razie silnie czuję spontaniczność pisanego, ale też pewną surowość materiału.
Cytuj
Wg mnie nie ma sensu dociekać realiów w tej książce - to poetyka snu, abstrakcji, która przemyca elementy znanego świata, ale doprowadza je do absurdu, wywraca na nice. Obłęd czai się za każdym biurkiem.
Tak właśnie.
Stąd też może sprzeczności - jedzonko na kartki, czy nie na kartki?.
Zamknięty? Otwarty ? – jeszcze nie doczytałem do owego przejścia, ale obiekt nie mógł być zupełnie wyizolowany bo... zupa kartoflana z grzankami, pieczyste porządnie łykowate... nie rośnie w podziemiach.
A teraz z innej, może już trochę nużącej beczki.

W jednej z podanych tu sążniście tematycznych analiz wyczytałem, że możliwa interpretacja Gmachu to getto, gdzie Lem przejściowo mieszkał podczas okupacji niemieckiej. Wprawdzie to raczej nieprawda (co innego, rodzice) – ale cały Lwów?
Tam niewątpliwie musiał się przemykać, choćby  z roboty do kryjówki i zapewne bywały sytuacje niebezpieczne. Zresztą sam o nich opowiadał.
 Zatem przeprowadziłem mały eksperyment. Podmieniłem kilka słów – przeczytajcie sami pamiętając, że nie chodzi o tchórza, a agenta do zadania specjalnego - bodaj ochotnika.

Naprzeciw, z ręką niedbale wspartą o framugę, stał w otwartych drzwiach przysadkowaty Niemiec i patrzał na mnie bez ruchu... Wnętrzności runęły mi w pustkę. Przestałem oddychać, coraz bardziej płaski pod jego znudzonym trochę, leniwym wzrokiem. Twarz jego, szeroka, o tęgich policzkach, wyrażała rosnący niesmak. ...  Stałem i czekałem. W ciszę wpłynął nosowy, daleki śpiew nadjeżdżającego tramwaju . Osłabł, znikł - i znowu słyszałem tylko własną krew. Odlepiłem ręce od lakierowanych drzwi.... Jeden krok, drugi, trzeci... szedłem... szedłem... znowu sam, wśród  ulic, schodzących się, rozchodzących, bezokiennych, zalanych blaskiem, o ścianach bez skazy, o szeregach lśniących okien, umęczony, zbyt słaby, żeby zdobyć się na ponowną próbę wtargnięcia gdziekolwiek, wejścia w któryś z tysięcznych kołowrotów, obracających się za dźwiękoszczelnymi taflami. Od czasu do czasu próbowałem opierać się o ściany, lecz były zbyt gładkie, zbyt pionowe, nie dawały oparcia, zegarek, nie nakręcony w porę, stanął nie wiadomo kiedy, i nie wiedziałem już, czy to noc, czy jeszcze dzień, chwilami stąpałem w rosnącym odrętwieniu, traciłem przytomność, nagle ocykało mnie trzaśniecie jakichś drzwi, odgłos ruszającego tramwaju, przepuszczałem ludzi z teczkami, raz robiło się pusto, raz całe korowody Niemców zmierzały w jedną i tę samą stronę - być może praca toczyła się tu okrągłą dobę - widziałem wychodzących i innych, tych, co ich zmieniali, i nie wiem dobrze, co działo się potem. Właściwie nie pamiętam z późniejszych godzin nic, bo choć szedłem przed siebie, wsiadałem do tramwaju, jechałem gdzieś, wysiadałem, odpowiadałem nawet, kiedy mnie zdawkowo zagadywano - czy nie życzył mi ktoś ,,dobrej nocy”? - umysł mój nie przyjmował niczego, odbijając tylko zewnętrzność, niby zlana wodą, połyskliwa bryła ściągniętej gliny. Na koniec, nie wiem doprawdy jak, znalazłem się w przedsionku swej kryjówki. Otworzyłem drzwi: mieściła się za nimi, podobna do chirurgicznej salki, lśniąca niklem i porcelaną łazienka, z marmurową, rzeźbioną jak sarkofag wanną; ledwo siadłem na jej brzegu, poczułem, że zasypiam. Ostatnim wysiłkiem chciałem zgasić śledzące mnie światło, ale nigdzie nie było kontaktu, więc, kiwając się na boki, siedziałem jeszcze trochę na szerokim brzegu wanny; iskry odbitego od niklowanych rur światła atakowały uparcie moje oczy, wszpilały się w powieki, podważały je, rozpryskiwały się na rzęsach - zasnąłem mimo owej tortury, zakrywszy rękami twarz, osunąłem się w jakieś twarde łoże, uderzyłem o coś kanciastego głową, ale nawet ból mnie nie otrzeźwił.
Podmiany:
oficer=Niemiec
winda=tramwaj
korytarz=ulica
drzwi ale tylko jedne = okna
łazienka= kryjówka

Cytuj
w każdem N trafia do wanny a z niej do kaplicy - i wkraczamy w świat inkwizycji;)
A  w wydziale teologicznym, którego częścią jest kaplica, trafia do dziwnej celi pustelnika Marfeona.
Coś ta cela zupełnie nie przypomina celi a...
Ujrzałem coś w rodzaju ciemnawego przedsionka, pełnego rupieci; kąty zawalone były brudnymi woreczkami, zeschłą cebulową łupą, pustymi bańkami, kołkami od kiszek, miałem węglowym - wszystko to, przemieszane z papierzyskami, pokrywało podłogę, tylko środkiem wiodło przejście, a raczej szereg łysin dających oparcie stopom, kończące się przy następnych, z nie ciosanych bierwion zbitych drzwiach. Brnąc przez śmietnisko, dotarłem do nich i nacisnąłem kutą w żelazie, ogromną, pałąkowatą klamkę. Usłyszałem pospieszne szuranie, gwałtowne szepty, i oczom moim w mroku, rozwidnionym płonącą nisko, jakby na podłodze, świecą, ukazała się chaotyczna ucieczka postaci pchających się do kątów, na czworakach włażących pod krzywy stół, pod pryczę - jeden z przebiegających zdmuchnął świecę i zapadła atramentowa ciemność, pełna swarliwych szeptów i posapywań. W powietrzu, które wciągnąłem do płuc, stał zaduch nie mytego ludzkiego mrowia.
Tu nie trzeba nic podmieniać. Opis jakby wyjęty z raportu Katzmana.

Przegapiłem kilku teologicznych;
brat Malchus.
Orfini - ksiądz-oficer
 brat Almigens
 ojciec Marfeon - pustelnik (nieobecny)



7
Cytuj
Klituś-bajduś? :)
Taa...
Widzę, że grupa bzdeszyfrantów uformowała się.  :)
To tylko wrzucę 3 grosze do Kaprila.. trop kwietniowy pasowny, tylko bym literkę przesunął. Ale olowe równie dobre kappril/kapral
Kappril Anteusz - Appril Kanteusz

Zatem dorzucam kolejny pakiecik (w trójeczkach)
Mlassgrack – brygandier
Mrayznorl – doktor
Jonaberi O. Paupa  - nugator

Udanego d-szyfrowania - tylko CIEŻUJAWA!
 bo;



8
Cytuj
Z "Bladego..." wynika, że mogą. Takoż z "Appleseed" pana Shirowa, który potem "Ghost in the Shell"...
No i z "Robota" Snerga.
Cytuj
Skądinąd ten trop roboci jest niegłupi, jesli nie mamy zwalić wszystkiego na karb niezgodności między resztą a "Wstępem", (:)  skądś zaś bohater musiał się w trakcie siedemdziesięciu dwu lat odcięcia od świata w tym Gmachu wziąć skoro nie wygląda na doświadczonego starca
Faktyczne, jest tu spory zgrzyt ze wstępem. Właściwie sprzeczność.
Ze wstępu wynika; Zamknięcie Pentagonu/Gmachu, jeszcze przed papyrolizą (jak wiele przed - nie wiadomo) - potem owa katastrofa z papierem - i wreszcie po 72 latach od zamknięcia katastrofa geologiczna.
Bohater grzebie się w papierach, zatem musiał być w Gmachu przed papyrolizą, i umrzeć też bo nie ma śladów w zapiskach o takiej katastrofie, co biorąc pod uwagę jego działalność jest niewyobrażalne.
(swoją drogą, jak zapiski uchowały się przed niepowstrzymaną "zarazą?)
Ba, musiał wejść przed zamknięciem Gmachu, boć on z zewnątrz i na przepustkę.
Ale musi też być blisko ostatniej katastrofy, ze względu na codzienną higienę łazienki i rozkład zwłok. Nie mogły tam leżeć niezauważone w nieskończoność.
Zatem...może mieć nawet więcej niż 72 lata, zależnie na ile wcześniej przed "zamknięciem" wszedł.
Jednak z opisu , to co najwyżej wiek średni.  :-\
No i zupełnie bez przeszłości, czyli co - jednak robot?  ;)
Taka inna, wcześniejsza, wersja Maski"?  Która to Maska zagubiła instrukcję - po co została stworzona?

Ewentualnie cały wstęp do śmietnika.
Cytuj
ps. Skoro przy kwestii zamykania Pentagonu jesteśmy - w pierwszym pokoleniu mogli tam faktycznie przeniknąć szpiedzy Antygmachu, jak praktyka życiowa pokazuje:
https://wiadomosci.wp.pl/agent-kgb-w-amerykanskiej-armii-poslugiwal-sie-tozsamoscia-zmarlego-dziecka-6795039974079328a
Trzymając się realiów czasowych bardziej inspirujący byliby ci:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ethel_i_Julius_Rosenbergowie
Swoją drogą, czy przed rokiem 1960 Lem miał szansę poznać szczegóły operacji "Venona"? Raczej nie.
Bo bardzo mi ona przypomina... chyba że i to wymyślił niezależnie obok tych z Zachodu  :D
https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Venona

9
Jeszcze raz zacząłem i coraz bardziej widzę jedenastkowy zaczontek.
Jak to miało być?
Początek podroży Tichego na planetę zbuntowanych robotów? Zatem wchodzący do Gmachu byłby pierwotnie Tichym?
Gryzie to się z wstępniakiem, gdzie mowa o Pentagonie, typowo ziemskiej instytucji do zarządzania resztkami Ameryki.  :-\
Ale tymczasem... gdzie to wchodzi nasz boh? Zauważyliście  nazwę instytucji?
Otóż to Dowództwo Okręgu  Kosmicznego, czego dowiadujemy od samego wędrowca zaraz na początku (u komenderała). Później kosmiczny wymiar wędrówki znika.
Czyżby jednak...Gmach stał się alternatywnym rozwinięciem poniższej sytuacji z jedenastki?
Tajny Pełnomocnik do Spraw Karelirii ma zaszczyt zaprosić p. Ijona Tichego na posiedzenie, które odbędzie się dn. 16 bm. o godzinie 1730 w malej sali Lambretanum.
Wstęp ściśle za zaproszeniami po prześwietleniu. Uprasza się o zachowanie sprawy w tajemnicy.
Nieczytelny podpis, pieczęć
i druga pieczęć czerwona, skosem: SPRAWA KOSMICZNEJ WAGI. TAJNE!!!


I jeszcze kawałek
Nareszcie otwarła się klapka selektywnego judasza, niewidzialny wzrok zlustrował mnie, po czym brama uchyliła się na tyle, bym mógł wejść.
– Pan Tichy – powiedział do kieszonkowego mikrofonu człowiek, który mi otworzył.
– Proszę na górę – zwrócił się do mnie. – Lewe drzwi.
Czekają już na pana.


Tiaaa...Lambretanum zamieniło się w Gmach?

Tichy poleciał – czym?
...ale chodzi o kamuflaż. Poleci pan w rakiecie podobnej zewnętrznie do wszystkiego, tylko nie do rakiety.
Ta zamieniła się  w szyfr?
Szyfr powinien przypominać wszystko z wyjątkiem szyfru – odparł. - To już w Gmachu
Tyle z porównywarki.

Cytuj
Nie, raczej nie. Raczej biologiczny trybik w maszynie, która albo ma zewnętrznego operatora/obserwatora,
Mogą być roboty biologiczne.  :-\
 A może miał być wystylizowany na robota? Wtedy znów w tropie podroży 11. Cały czas oglądają go jakby był sztuczny (takimi czasem jawią się tubylcy) i widzą w nim imitację.
A komenderał pyta wprost  - Plastykowy? - rzucił mi nagle w twarz..
Ale ten nie znając misji zaprzecza?
W każdym razie nie ma on; ojca, matki, dzieci, znajomych, rodziny, nikogo.
 Nie ma żadnych myśli poza misją i gmachem. Zresztą pracownicy Gmachu podobnie. Nie wychodzą? Nie mają spraw prywatnych? Nie rozmnażają się?
Owszem, są kobiety, ale ich główna rola to parzenie herbaty (o herbacie będzie oddzielnie) oraz malowanie się.
I zasadniczo u Lema takie wypreparowanie z życia to częste zjawisko, ale mimo to zauważam.
Jednak Gmach był starszy niż jedno pokolenie.

W ogóle wszystko jest na głowie. Boh przychodzi z zewnętrznego świata i zachowuje się „normalnie”, ale tym trybem nie może nigdzie trafić. Krąży.
Zatem zaczyna zachowywać się nienormalnie – i trafia od razu.
Co to – test na inteligencję?

A teraz "wątek poboczny"  - herbata, zauważyliście?
To drugi,  cichy bohater tej powiastki.
Policzyłem, występuje 18 razy, z czego15 razy jest mieszana (zmieszana, zamieszana, pomieszana) niemal w każdym pomieszczeniu. Sam fakt mieszania przez sekretarki został odnotowany 3 razy; raz wyziębła, raz toczona, 3 razy słodzona i tylko raz wypita – a co to za szyfr?
Bo przecież nie przypadek ;D

Na koniec coś z początku czyli Wydział Zbiorów, on,  ale nie tylko... za sprawą takich wtrętów ...najbliższy gobelin. Przyjrzałem mu się z bliska. Uszyty był z sążnistych
bród, faworytów, peruk, nanizanych na nylonową osnowę z takim zamysłem, iż złotowłose tworzyły na tle całości wielki herb państwa.

I
Całą ścianę na wprost zajmował gobelin; misterna kompozycja, utrzymana w barwach rudych i kruczych, przedstawiała akt państwowotwórczy. Adiutant, nie bez pewnego ociągania, pokazał mi przystrzyżone czarne baczki, które tworzyły część delii jednego z dostojników, dając do zrozumienia, iż pochodzą ze zdemaskowanego przezeń agenta.

Delia to coś takiego, w sumie baczki jako surowiec nie odbiegają daleko od  futer rysiów czy innych  soboli.
Aaa...co to ja miałem...to że owe kompozycje poprowadziły jakimś ukrytym szyfrem do wytworów niejakiego Arcimboldo. Np. takich;


Cytuj
Podsłuchowy Bassenknack – z pękniętym bassem (wersja niemiecka), z drygiem do basów (wersja angielska) - w każdem zgrany z funkcją;)
Dorzucam kolejne;
Ganzmirst płk dypl.
Gloublarchiwariusz
Kappril Anteusz - janitor

10
Hyde Park / Odp: Zapaść polskiej Edukacji Narodowej
« dnia: Lipiec 27, 2022, 04:39:08 pm »
Wprawdzie bardziej "Zapas polskiej Edukacji Narodowej", ale zapewne teraz poziom tutejszej edukacji poszybujeee...  :D
Tylko nie bardzo skapowałem, były same beczki?
 Czy może pełne, ale whisky gdzieś zniknęła?
W tym drugim wariancie zwrot "ZNP nabrał wody w usta" jest obrzydliwa manipulacją  ;)
https://polskatimes.pl/media-znp-stracilo-250-tys-zlotych-zwiazek-inwestowal-w-beczki-whisky/ar/c1-16528563

11
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 27, 2022, 01:29:28 pm »
Zauważyliście, że ta "wilczyca" jest częściowo ogolona?
Teraz widzę  :) ale to chyba tylko upodobnienie do "kapitolińskiej klasycznej".

Cytuj
Nie pękaj;)
Ola, tu jednak pękam  ;D
Zresztą łatwo domyślić, no bo ile znasz par bliźniaków, gdzie jeden przedwcześnie a dość gwałtownie zszedł był?
Wilczyca wyjąca do Księżyca, też jest jakąś podpowiedzią.  ;)
I czy ona wyje tak sobie, czy w jakimś celu? I czy na pewno wyje? - Dasherblar wie.

12
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 26, 2022, 11:40:39 pm »
Cytuj
Czyli pewnie Yoda z rzymską wilczycą... ::)
A Yoda miał brata bliźniaka?
 Ten 1/2 bliźniak ujeżdżający symbol zachodniej cywilizacji kogoś mi przypomina z postury, ale ...aż boję się napisać...  8)

13
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 26, 2022, 10:55:38 pm »
Cytuj
Co do tego gimnazjona - zabij, dałbym się pokroić, że jest z prawej a nie lewej.
Proszę Cię bardzo, może być z prawej. Nie jestem uparty  :D Przecież wystarczy zmienić ulicę.
Tylko żeby gimnazjon był przed ta cieńszą wieżą wniebowziętą , a nie grubszą kopułą dominikańską przed którą Baszta P. 
Widok z ulicy tegoż Czarnieckiego, dzisiaj Winiczenki.
Cytuj
A co do Empuzona - i jak? Księgi Jakubowe mnie pokonały,
Nie ciebie jednego, a cały bukiet miłośników autorki. Ja dotarłem do mety gdzieś po pół roku i nie dam głowy, że pamiętałem w tym momencie początek, czy nawet środek.
Stymże sączyłem.
Mpuztichy jednak z innego formatu. Czytam i jestem w połowie, a to już czwórka. Jeśli dokończę będzie z plusem.  Akcja kubicą nie pędzi ani nawet szurkowskim, jednak są smaczki.
Może być, ze dla każdego coś miłego i można szyfrować -roz do woli. Dlatego zapętliło do Lemwanny.
Chyba mnie nie powieszą za cyctacik, aaa... na wszelki wypadek zakamufluję jako oryginalne dzieło sztuki w stylu cdecart klim-one.

I byłyby tego jeszcze z cztery strony.
Cytuj
ale to trochę cieńsze, to może bym przeszedł - ale czy warto?
Trudno brać taką odpowiedzialność  :D wiedząc, jak bezcennym wolny czas Twój. Mi się czyta dobrze.
Cytuj
ps. Tak na puzonie gra Sosnowski:
Sosnowski gra na trzech klawiszach - tu masz wirtuoza skojarzeń  8)
https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-156/artykul/empuzy-czyli-rekwizytornia-grozy-i-zabawy-olgi-tokarczuk

14
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 26, 2022, 10:31:51 pm »
Nieno, ja popsułem ross...

15
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 26, 2022, 10:12:58 pm »
Ja tam nie wiem. Sam giezgiezuj.
Ale wilczyca ewidentnie wzorowana na tej wiadomej. Jeno tamta warcząca i z sterczacymi ószmi. Ta jakaś ujeżdżona i wyjąca do Księżyca.
Ten mały Budda ją okiełznał? Jeszcze w cyrku widziałem takich stojących na koniach, ale zawsze  potem z nich schodzili, jak to Kirgizi mają w zwyczaju.
Chyba, że to Franciszek z Assy-żul  w wersji multikulti.  :D
Tak siak, tło dla modelek.

Strony: [1] 2 3 ... 415