Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: 1 [2] 3 4 ... 412
16
Ano właśnie. Thx.
Czyli po "Lem opisał w" powinno być "na przykład".

W sumie dziwne, że ten gmach nie ma jeszcze swojego miejsca w "Akademii..." - trzeba naprawić:)

17
Kontynuując...str. 182:
W trakcie całego procesu norymberskiego sędziowie i świadkowie musieli zmierzyć się z dowodami masowych zbrodni, takimi jak filmy z gett, garbowana ludzka skóra czy zeznania komendantki z Dachau, która z ludzkiej skóry robiła klosze do lamp[91]. Te artefakty wytworzone z ciał pomordowanych, będące dowodami zbrodni, Lem opisał w Szpitalu Przemienienia i Pamiętniku znalezionym w wannie.

Czy ktoś może przypomnieć mi odnośny fragment z "Pamiętnika..."?
Kojarzę abażur z "Wizji lokalnej" - rozmowa dyskuterów...ale co było w Gmachu? :-\

18
Czy "Summę..." da się sprawdzić do ucieczki (myślą) między gwiazdy przed wspomnieniami o Zagładzie?
A to p. Gajewska w ten sposób odczytała "Summę..."? I do tego punktu ją sprowadziła?
 
Cytuj
nie każdy w takie okoliczności wrzucony stałby się Lemem, którego znamy i cenimy, dochodzi bowiem komponent do tak pojętej biografii nieredukowalny - może geny i zdeterminowane przez nie zdolności, może coś bardziej nieuchwytnego (jak u - nie przymierzając - Pirxa)?
Jasne. I nie sądzę by p. Gajewskiej - jej modus operandi przesłaniał takie oczywistości.
Niemniej przyjęła dosyć niewdzięczną rolę osoby mówiącej o pochodzeniu Lema więcej niż on sam - kiedykolwiek - zechciał powiedzieć.
W związku z tym momentami mam wrażenie, że czytam historię lwowskich Żydów ze szczególnym uwzględnieniem przypadku Stanisława Lema.
Zobaczymy co będzie dalej, bo na razie doczytałam kilkadziesiąt stron czyli ciągle okres okołowojenny.

A z niego - kończąc temat rzeczy - Lem w wyjątkowym liście (z 1945 roku) do Hemara wspomina, że stracił wszystkie rękopisy i do dziś więcej ich od rzeczy żałuję (dodaje)...się uwzięłam;)

Poza tym dosyć zaskakujące stwierdzenie - a może tylko potwierdzające jak subiektywnie zapisują się nam w pamięci różne osoby, zdarzenia:
W archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego zachowały się dwa dokumenty dotyczące Konwersatorium Naukoznawczego prowadzonego przez Towarzystwo Asystentów UJ, z którym Lem współpracował
(...)
W zachowanych dokumentach nie ma wzmianki o roli, jaką w Konwersatorium odegrał filozof Mieczysław Choynowski, choć Lem wielokrotnie podkreślał, że to właśnie jemu wszyscy zawdzięczali rozbudowywanie biblioteki naukoznawczej; sprowadzał książki w kilku językach z całego świata oraz organizował zebrania, które po 1946 roku odbywały się u niego w domu przy alei Słowackiego 66.

strony 165-166
Chyba, że dokumenty przepadły...

19
DyLEMaty / Odp: Technologia jako zmienna
« dnia: Styczeń 08, 2022, 04:39:42 pm »
W "Tako rzecze..." (e-wydanie z 2013) - pojawiają się co najmniej trzy fragmenty wiążące technologię z cywilizacją.
Raz z "od", raz bez. Nie wiem czy Lem przykładał do tego rozróżnienia jakąś wagę.

Wg mnie bardziej tutaj rzecz w możliwościach ukierunkowanego wykorzystania technologii, panowania nad nią (coś o czym - w sąsiednim wątku - akurat napisał LA - inteligentny dom załatwiający swojego gospodarza), przewidywania na jakie manowce może nas sprowadzić.

Cały cytat brzmi:
To jest rzeczywiście bardzo poważna sprawa [uruchomienie reakcji termojądrowych typu gwiezdnego cyklu Bethego] i pokazuje, jak dalece losy ludzkości są zrośnięte z technologią. Tymczasem wielu mądrych ludzi, jak na przykład Kapuściński, traktuje ją tak, jakby miała zamrzeć. Kategorycznie twierdzę, że tak się nie stanie, bo technologia jest zmienną niezależną od cywilizacji. Jedynym
nieszczęściem jest to, że technologia nie jest kierowana przez nas, ale przez komercjalne interesy i siły, które są w dużej mierze anonimowe.


Który wydaje mi się konsekwencją tego, co zostało zapisane na np. 206 stronie:
Kiedy cywilizacja raz wstąpi na technologiczną drogę, technologia staje się zmienną,niezależną od woli jednostek.

I 294:
Kiedy pisałem Summę technologiae, była ona w rzeczywistości ślepa na politykę,bo inaczej nigdy by się nie ukazała. W Dialogach za to udało mi się przemycić analizę strukturalną i czynnościową systemu totalitarnego, przede wszystkim modelu sowieckiego, ale istniały przecież zjawiska całkowicie przewidywalne i nieprzewidywalne. Nieprzewidywalne na przykład było tempo przemian i autokatalityczny sposób, w jaki technologia stawała się coraz bardziej zmienną niezależną cywilizacji i zaczynała już wpływać na świat, co w sposób zakamuflowany próbowałem powiedzieć trzydzieści lat temu na sowiecko amerykańskiej konferencji w Biurakanie, dotyczącej poszukiwania kosmicznych istot.

20
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Styczeń 06, 2022, 10:55:40 pm »
Cytuj
Stefan odnalazł w Nosilewskiej Matkę Pocieszycielkę i postąpił z nią zupełnie nie po synowskiemu?
On? Raczej ona z nim.
Pamiętasz scenę, jak pocieszała katatonika?
Masz rację.
Jasne. Pamiętam. Czy to było matczyne? Ludzkie? Nie wiem.
I to ona jest siłą sprawczą w scenie ze Stefanem.
Stefan zaś potrafi kpić z kolegi, ale jak jego dopadnie Halina? Już tak wesoło ni ma;)
Natomiast Tanatos chroni się czasem w cieniu Erosa.
Rajt.
Cytuj
A teraz o Marglewskiego pokazie.
Nie mam nic specjalnego do dodania.
Ja jakoś nie lubię tego rozdziału.
Tytuł zapowiada jakieś cyrkowe sztuczki...jakby Marglewski miał zaprezentować katatonika-akrobatę...
Cytuj
Fragment o Pościku upewnia, że w głowie autora był inny czas. W 1940 nie mógł on - Pościk czekać z ukrytą bronią na bolszewików.
Tak, to mocny punkt za opuszczeniem roku 1940.
Chyba? Że? Lemowi złożyło się przekazanie Lwowa w 1939...i dalsze wypadki - stąd swoją wiedzę przełożył na wizje Pościka;)
Pojawia się niesympatyczny Łądkowski...nuda...lato...drób.
W tle rozmowy o obłędzie...czym on...może faktycznie schronieniem?
Cytuj
Jeszcze tylko ten "różowy wątek"...coraz bardziej rozbawia.
 Bo oto sexapil Nosilewskiej męczy Stefana, a on uporczywie wpycha ją w objęcia Stanisława. Paradne to ;D 
Wiesz, że chyba przeczytaliśmy źle?
Mnie się jakoś myli ten Stefan-Stanisław - jakby jedna osoba...i w tym fragmencie o nabitym akumulatorze nie chodzi o Stefana, a o Krzeczotka - którego Nosilewska męczy, a Stefan chce mu pomóc.
Przeczytaj to jeszcze raz.
Ja też od lat myślę, że to Stefana męczyła tą akumulacją...a jednak nie...
Ale to jednak tak:
Cytuj
W dodatku podchody rodem z gimnazjum. Zaprosić, upić, kolega się wymyka, a ona się w te pędy odda szczęśliwcowi.
I jeszcze podziękuje Stefanowi;)
Cytuj
Znaczy zadziwia mnie w tych scenach wychodząca jakoś szwami opinia o kobietach. Czy one poważne, czy w założeniu komiczne?
Chyba poważne - Lem po prostu nie przedstawił sprawy z jej punktu widzenia - ona nie komentuje niczego słowem.
Ale czynami? Pozbawiając Krzeczotka złudzeń i przywracając Stefana na stronę życia.

Co do napisu - Stefan go odczytuje z wyszczerbionego łuku, którego boki tkwią w krzakach, a napis jest niewyraźny.
Czyli jakby wspomnienie innego przeznaczenia tego budynku?
Właśnie - jak napisał LA - klasztor mógłby być.
Klasztoru nie ma - jest szpital, ale łuk został.
I napis nabrał realnego, nie religijnego znaczenia - czyli ta kronika zapowiedzianej męki...

21
Przeczytałam powtórkowo "Wysoki Zamek".
Akurat o owych bibelotach Lem napisał wprost - nie jako o przedmiotach, które zawierają ową " wdzięczność za ocalenie oraz kłującą pamięć o targach o życie" - w ostatnim rozdziale (str.115 w wydaniu "Wyborczym"):

Co właściwie tak urzekającego jest w rzeczach i kamieniach, które otaczały w dzieciństwie, że posiadają walor aż magiczny, z niczym nieporównywalnej jedyności? Skąd to ich kategoryczne żądanie, abym dał świadectwo, po zagładzie w chaosach wojny i na śmietnikach, ich istnienia? Ledwo kilka lat po przedstawionych tu sielskich czasach przychodziło zazdrościć martwym rzeczom trwałości, z dnia na dzień stawały się urągowiskiem, kiedy wybierano spośród nich ludzi, a nagłe sieroctwo, bezużyteczność opuszczonych krzeseł, lasek, bibelotów stawała się monstrualna. (...) Ale chociaż zyskiwały w wojennym krajobrazie moc niesamowitych znaków, nie miałem im tego nigdy za złe. Wierzyłem w ich bezwinę.
         
Czyli raczej rodzaj zazdrości, że przetrwały - ich kłująca obecność w czasach kiedy ich właściciele znikali - mordowani, wywożeni.
Ale rozumiem, że teza o dodatkowym znaczeniu tych przedmiotów generalnie jest w nich ukryta - jednak nie w tym tekście na który autorka się powołuje.
Może p. Gajewska mając dostęp do listów, pism, z rozmów dowiedziała się, że Lem tak później postrzegał te przedmioty - nie wiem.
Wiem, że to nic takiego.

Ależ to nie jest "nic takiego". To świadczy o skłonności autorki do naciąganych interpretacji. Zważywszy na to, że nie jest to odosobniony przypadek, można zapewne mówić o bardziej ustalonej postawie. To ważne, bo nikt (albo prawie nikt) nie będzie sprawdzał dokładnie każdego przypisu i każdej stawianej w książce tezy. W większości przypadków czytelnicy po prostu ufają autorom. Jednak nie każdy autor zasługuje na taki kredyt zaufania.
Trochę tak jest, że p. Gajewska czyta Lema pod swoim obranym kątem: jego pochodzenia i zdeterminowania tym jego życia i twórczości. Nie dziwne więc, że dopasowuje elementy do swojej układanki.
Nie jest tak, że u mnie pani Gajewska nie zasługuje na kredyt - zasługuje.
Ale tak, jak ona - będąc czytelniczką Lema - punktuje co Lem pomijał, czego unikał, gdzie zmyślał - jej czytelnicy też mają prawo do takiej punktacji;)
Wracam więc do lektury "Wypędzonego":)


22
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Styczeń 06, 2022, 05:28:33 pm »
Cytuj
Rodziny nie mogą się spotykać, nie da się żyć, ale niezaszczepiony tenisista może przyjechać dzięki "specjalnej przepustce" - to to jest splunięcie ludziom w twarz.
Nieee... Pluje to Australijczykom w twarz ich rzad i policja, od dawna ;D
No a o kim ja napisałam? Właśnie o rządzących, którzy wydali taką przepustkę - dyć on jej sobie nie zrobił domowym sposobem:)
Cytuj
Didymos nie przecina orbity Ziemi, a zatem nie ma możliwości, aby misja DART mogłaby doprowadzić do zderzenia asteroidy z Ziemią.
To z podanego przez Ciebie linku.
Teraz nie przecina, a jaka gwarancja, że po interwencji  impaktora nie stanie się groźna?  :-\ 
Mam nadzieję, że wszystko dobrze obliczyli;)
Ale i tak strach oblatuje na takie dictum:
Przesunięcie orbity Dimorphosa przez DART będzie pierwszym przypadkiem, w którym ludzkość w wykrywalny dla nas sposób zmieni dynamikę Układu Słonecznego.
Cytuj
Wracając do filmu...gdym zobaczył rakietę finałową co to wywiozła gołe tyłki bohaterów w inne gwiazdy - uwierzyłem w moc! 8) 
Moc czego? Universum?;))
Rajt - chodziło mi tylko o naukowe podstawy - gdyby się dało - kolizja zostałaby potwierdzona przez różne naukowe ośrodki - powinny być procedury uruchamiające taki system.
Ale korpo i politycy...cóż - o tym właśnie ten film.
Cytuj
Zgoda, dlatego "najstraszniejszy" w tym filmie wydał mi się króciutki wątek z smartfonem "przytulanką" dla dzieci. Jako jedna z przyczyn tego stanu umysłów?
Dokładnie tak - dlatego dzieciaki muszą wrócić w poniedziałek do szkół. Naprawdę.
Cytuj
Wybrali sobie klawiszy do władzy, to teraz niech siedzą w więzieniach domowych - wcale ich nie żałuję.
Ależ pojechałeś - "wybrali to mają" - i to tak po całości:))
To może stosować zasadę, że decyzje polityków tykają tylko ich wyborców?
Bo oni ich wybrali i ich nie żal:)





23
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Styczeń 05, 2022, 11:08:20 pm »
Cytuj
Nie wiem czy dokończyłeś, ale to chyba nie kwestia rządów telewizji.
Raczej korpo i polityków.
Czyli właścicieli tych telewizji. Ona sama to tylko narzędziem w ich rękach. Omskło óczmi, że jedna z takich potęg typu BlackRock, ma udziały w CNN i Foxie.
Zresztą politycy, państwa, też powoli stają się narzędziami. Lub już są.  8)
Dyć mówię - korpo i polityków - póki mamy takie systemy polityczne jakie mamy - potrzebni są politycy - chociażby jako marionetki.
Cytuj
Sęk w tym, że można.
Ale w filmie? Czy w reallu?
Jestem na 60 minucie, wiesz, u mnie to jeszcze potrwa ze dwa dni...
A, jedna z bardziej zabawnych scenek, to widok wahadłowca gotowego do misji .
Przez pół roku, to co najwyżej decydenci uzgodniliby protokół rozbieżności.
W filmie można, a w realu od lat trwają dyskusje jak by to można uczynić...m.in. to rozbicie dzielnicowe albo zmiana kursu.
To ostatnie jest właśnie w fazie testów:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Double_Asteroid_Redirection_Test
Jesienią zderzenie.
Więc gdyby to było możliwe - taki system obrony by działał - obyłoby się pewnie bez dyskusji.
Ale mam wrażenie, że to nie o technikalia tej misji głownie chodzi...raczej o umysły.
"Splunięcie w twarz Australijczykom"  ;D
Heh, nadużywanie tzw "wielkich słów" to też znamię dzisiejszych czasów.
Gdybyś siedział jak Australijczycy w lockdownie od miesięcy:
Australijczycy i osoby stale zamieszkujące kraj nie mogą z niego wyjechać, z wyjątkiem kilku konkretnych przypadków
Gdy wracają do siebie, muszą poddać się kwarantannie, a jeśli chcą to zrobić we własnym domu, mogą, ale pod warunkiem, że będą przekazywać dokładną lokalizację i potwierdzać regularnie tożsamość
Australia chce znieść w końcu surowe restrykcje, ale dopiero wtedy gdy poziom zaszczepienia populacji sięgnie 70 proc.
Obecnie to niecałe 40 proc.

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/drastyczne-restrykcje-w-australii-zaden-kraj-nie-poszedl-az-tak-daleko/4g4bhl8
Rodziny nie mogą się spotykać, nie da się żyć, ale niezaszczepiony tenisista może przyjechać dzięki "specjalnej przepustce" - to to jest splunięcie ludziom w twarz.
Ale tak - nadużywanie to znamię.
Wg mnie zaczęło się od "legendarny" i "kultowy" - każda pierdoła taką się zaczęła stawać po krótkim czasie popularności.

24
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Styczeń 04, 2022, 08:58:24 pm »
Ja widzialem. Pomysl ciekawy, pierwsza polowa ciekawa, a potem sie rozmemlal i jakos tak, jakby im zabraklo pomyslu...
Też widziałam i wg mnie konsekwentnie doprowadzili do nieuchronnego końca;)
Krzywe zwierciadło:
https://www.filmweb.pl/film/Nie+patrz+w+g%C3%B3r%C4%99-2021-848823
Widział ktoś?
Kometa to symbol GLOBCIA
https://twitter.com/lkwarzecha/status/1477740156178386957
Sam napisałeś, że to symbol - więc może robić za dowolną kwestię dzielącą ludzi. 
Ostatnio ich sporo.
[Ludzi - wiadomo, ale kwestii dzielących - też;)]

Jestem na 45 minucie. Na razie ciekawe. Dobra Streep Merylka, jako Prezydencina. Miałem skojarzenia.  ;D
Fajny Lońka der Karpio, jeśli ktoś pamięta z Titanica...naprawdę taki chłoptaś picuś-glancuś był, a teraz sympatycznie dojrzewa.
Sam problem...cóż u Amerykanów wciąż naiwna wiara w wolne media.  Chyba zostało to im po watergate.  Telewizja rządzi? Coś nada bez zgody właścicieli?
Wolne, ale żarty.
Tu mam zastrzeżenie - z moich kontaktów wynika, że młodzież niemal nie ogląda telewizji. Nie posiada jej nawet. Rządzi internet, już nawet nie facebooki, a tik-toki i tym podobne.
To medium schodzące. Skończy się razem z 40+.
Nie wiem jak rozwinie się akcja...znaczy z pogrubsza wiem...ale na razie najciekawszy wydaje się wątek nowego smartfona.
Druga sprawa, to po co informować o katastrofie skoro i tak nie można jej zapobiec?
Trzecia, to starter podobny do Melancholijnego, ale jakże inaczej rozwinięty.
Tyle chwilowo...
Sympatycznie to Karp dojrzewa po "Chłopięcym świecie";)
Nie wiem czy dokończyłeś, ale to chyba nie kwestia rządów telewizji.
Raczej korpo i polityków.
I jednego popularnego programu tv. Dla indiotów.
Nie no...Karp robi karierę w necie - tylko nie w oparciu o wiedzę;)
Są memy, kliki i wyświetlenia...
Cytuj
Druga sprawa, to po co informować o katastrofie skoro i tak nie można jej zapobiec?
Sęk w tym, że można.
Cytuj
Trzecia, to starter podobny do Melancholijnego, ale jakże inaczej rozwinięty.
Tak, też miałam takie skojarzenie - chociaż nieco później.

Psss...to też taka...kometka:
https://www.sport.pl/tenis/7,64987,27971526,burza-wokol-djokovicia-skandal-wykraczajacy-daleko-poza-sport.html

25
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Styczeń 03, 2022, 12:55:26 am »

26
Skończyłam, ponad 700 stron!
Przeczytałam dopiero około 140 stron i przeniosłam się do "Wysokiego Zamku" - właściwie przez jeden cytat z "Wypędzonego".
Ponieważ od kilku miesięcy "siedzimy" z livem w  trylogii - rzucił mi się w oczy tekst p. Gajewskiej - drobiazg ze str. 130 - ale wg mnie doszło do lekkiego przesunięcia znaczeń:

To do Miecia Durzyka trafią opisane w Wysokim Zamku bibeloty ojca, m.in. „małe jak paznokieć u dziecka okulary z brylancikiem zamiast szkieł”[66]. W autobiograficznym eseju z lat sześćdziesiątych Lem ustawia te spieniężone podczas okupacji niemieckiej przedmioty na etażerkach i wkłada je z powrotem do szuflad. Choć łatwo w tych opisach odnaleźć sentyment do przedwojennego życia, to jednak jest w nich jeszcze dodatkowy element: wdzięczność za ocalenie oraz kłująca pamięć o targach o życie.

Tekst odnalazłam - w trylogii  brzmi dokładnie tak:
ludzie znosili Durzykowi kosztowności: małe jak paznokietki dziecka okulary z brylancikami zamiast szkieł  i cacka rżnięte w półszlachetnych kamieniach.
Tekst z "Wysokiego Zamku":
Były jeszcze w biurku ojcowym maleńkie bibelociki, z których pamiętam najlepiej okulary, nie większe od małej zapałki, z drutu złotego, z rubinami- szkiełkami, w także złotym futeraliku.

Owszem, narzuca się podobieństwo i punkt za jego wykrycie - przegapiliśmy owe okularki...

W Durzykowej wersji: tak. Tam wprost jest nakreślona rola owych bibelocików.
Ale w "Wysokim Zamku"? Kompletnie nie ma o tym mowy - to cudowności ukryte w domu - widziane oczami dziecka. Nie odniosłam wrażenia żeby w tych opisach przedmiotów była "kłująca  pamięć o targach o życie".  Jest nostalgia za utraconym dzieciństwem, miejscem, czasem. Przemijanie. Dorastanie.
Wiem, że to nic takiego, ale "kłująca  pamięć o targach o życie" jest mocnym stwierdzeniem - kiedy akurat te wspomnienia Lema o "skarbach świata całego" odebrałam jako radosne. Dysonans.

Dokończę powtórkę WZ i wrócę do książki p. Gajewskiej - bo poza wszystkim - po prostu dobrze się ją czyta.

27
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Styczeń 02, 2022, 12:38:39 am »
Tak, to ten sam ogrodopark.
Kontynuując powtórkę "Wysokiego Zamku"...jednak coś jest na rzeczy z tym Ogrodem Jezuickim...może Lem tu dodał dekadę, ówdzie ją ujął? żeby 10 latek - aż tak? :-\

Powoli specjalnością moją stawał się miłość nieszczęśliwa. Zakochałem się do szaleństwa w dziewczynce starszej ode mnie o jakieś cztery lata, a więc pannie prawie dorastającej, gdy ja miałem koło dziesięciu lat. Dziewczę to obserwowałem z dala, w Ogrodzie Jezuickim, w sposób kontemplacyjny, mało się ruszając. (...) Miłość moja do dziewczynki z Ogrodu Jezuickiego nie miała więc żadnej akcji, nie nosiła piętna rozwoju, a jednak była niezwykle intensywna. (...) Chyba nic o mnie nie wiedziała, nie zamieniłem z nią jednego słowa, a jednak linia jej profilu, podbródka, warg wypaliła mi się w pamięci tak dokładnie, że pozostał tego ślad do dzisiaj.
str. 40 z "wyborczego" wydania

I pewnie w którymś kobiecym portrecie ten ślad jest.

28
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Grudzień 31, 2021, 04:17:32 pm »

Cytuj
Ładna definicja z tego samego opowiadania:
Chciałem kogoś, kto by zrozumiał słabość. Żeby można powiedzieć: już nie mam sił. Żeby niczego nie tłumaczyć, nie próbować odmieniania, ale przyjmować wszystko, jak jest.
Zagadka: czego to definicja? :)
Macierzyństwa?  ;)
To też przecież miłość, taa tu jest duże pole do siania wątpliwości.
Cytuj
Poza tym pamiętaj, że była nabita jak akumulator kobiecością, męczyła go każdym ruchem;))
W pewnym wieku, u chłopców...  8)
W tym wieku, kiedy przestaje się być pacholęciem, każda kobieta, która jako tako się podoba, jest naładowana kobiecością. Nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem, a wiele z stanem hormonów delikwenta, co mi przypomina historyjkę z wojska... politruk na wstępie unitarki, grając dobrego wujka, rzekł - jak już nie będziecie mogli wytrzymać, tzn. gdy już poczujecie że zaczynają się wam podobać nasze kucharki i sprzątaczki, walcie do mnie jak w dym - załatwię wam przepustkę.
Stefan odnalazł w Nosilewskiej Matkę Pocieszycielkę i postąpił z nią zupełnie nie po synowskiemu? ;D

O nie! Nie pozwolę zrobić z Nosilewskiej Matkipolki, kucharki i sprzątaczki!:)))
Czyli reszta w nowszym roku;)

29
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Grudzień 31, 2021, 04:15:05 pm »
I z okazji nadejścia tegoż życzę wszystkim tubylcom oraz przypadkowym zerkaczom, ta drogą - spokojności przechodzącej w najlepszość. :D
Tego.
I owego.
Oraz wszystkiego po 4 zł.
Albo chociaż po 40zł;)
Oby nie było Wam gorzej w tym podwojonym:)


30
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Grudzień 30, 2021, 10:59:08 pm »
Tych Ukraińców z biedą da się uzasadnić, choć to strasznie naciągane.
Jasność - ja bym może nie widziała tutaj jakiejś formacji zorganizowanej - ludność tubylczą? kolaborującą? Co przesuwa szpital bardziej na wschód?
Cytuj
Więc nie wiem , dlaczego Lem wcisnął ich do powieści?
Bo widział na co ich stać we Lwowie?
I po swojemu zmiksował?
A może w tamtym czasie (lat 40-50) krążyły opowieści o wspólnych niemiecko-ukraińskich (z wymienionych wyżej odłamów) akcjach i dlatego?
Cytuj
Podobnie jak ojciec są w gruncie rzeczy elementem zbędnym dla warstwy dyskursywnej.
Ojciec - hm...jednak kilka faktów w tym rozdziale wypływa - a one poniekąd uzasadniają likwidację szpitala - ale o tym po tym:)

Tylko ten czas...sprzed lat...też sobie zaznaczyłam tę porę obiadową...chyba Stefan miał wrócić na drugi dzień...więc tak - jest tu jakaś sklejka.

I wracając do Twojego pytania -  - po co Lem miałby się upierać przy roku 1940?
Dorzucę drugie - po co kilka lat później upierać się przestał?
To czwarty filar tezy o "zamieszaniu z czasem" .
Opowiadając swoją historię siostrze Barbarze ( pisanej na przełomie 52/53) Stefan stwierdza wprost -  " W czterdziestym pierwszym roku Niemcy zlikwidowali szpital w którym pracowałem. Zabili wszystkich chorych. Uciekłem stamtąd...z jedną lekarką."
Dalej o tej relacji...która rzuca nowe światło na ostatnią scenę z Nosilewską.  ;)
I to kończy temat:))
Chyba że? Ze szpitala wypadły jakieś rozdziały przedłużające akcję do 1941.
Bo jak tak patrzeć...to tych Niemców nic nie zapowiada - a nagle raz się pojawiają, a za drugim już posprzątane.
Dodatkowo - ostatni rozdział chyba bez dat - jeszcze sprawdzę jak dojedziemy.
Cytuj
Opowiadaną innej kobiecie. W tej wersji nie ma miłości, co pasuje i do tego tomu.
Skąd zatem jej nagły wybuch w tomie trzecim?
A tu można by się posprzeczać;)
Ładna definicja z tego samego opowiadania:
Chciałem kogoś, kto by zrozumiał słabość. Żeby można powiedzieć: już nie mam sił. Żeby niczego nie tłumaczyć, nie próbować odmieniania, ale przyjmować wszystko, jak jest.

Zagadka: czego to definicja?:)
Więc - przekornie - może ten wybuch właśnie teraz zrozumiały.
Poza tym pamiętaj, że była nabita jak akumulator kobiecością, męczyła go każdym ruchem;))
Czyli wskakujemy w pokaz Marglewskiego?

Strony: 1 [2] 3 4 ... 412