Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 308
1
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 13, 2019, 10:51:54 pm »
No właśnie.
Bez ludzi nie ma zabawy, więc się ich na siłę pakuje w niebezpieczeństwo, za co dowódca statku i jego przełożeni powinni trafić pod sąd (może być wojenny).
Nie wiem czy na siłę – wygląda na to, że ta ekipa odwiedziła niejedną planetę – w celach badawczych.
Ale jasne – zarządzanie zasobami ludzkimi: dyskusyjne;)
Cytuj
Podtrzymuję pogląd, że (ewentualnie) tylko bardzo zaawansowana AI mogłaby ewoluować.
Chyba, że zaprogramowana na przebudowę – celowo. Przed wysłaniem na Regis. Żeby zyskać planetę dla L. - bo Nowa miała w planach wybuch. Ot, i cała ewolucja.
Cytuj
Nie potrafię wskazać cytatu o tym, że „pole siłowe nie ekranuje magnetycznego”. Ale wydaje mi się, że pamiętam dobrze.
A mnie się wydaje, że nie do końca i mogło Ci zostać w głowie to:
- wprost Lem napisał, że „ pole siłowe nie powstrzymuje ruchu gazów”.
- istotnie – Niezwyciężony miał poważną dziurę w płocie – ale nie przez moc tego pola, a przez jego fizyczny zasięg :
Otóż aby przeniknąć w głąb pola siłowego, wystarczyłoby tym mikroskopijnym „muszkom” zagrzebać się w piasku. Pole sięga tylko do jego powierzchni. One znały pola siłowe „Kondora”, więc mogły się nauczyć tego sposobu atakowania. Tymczasem niczego podobnego nie zrobiły. Albo więc jest „chmura” głupcem, albo działa instynktownie…

Takiego babola, że pole nie ekranuje całkowicie – raczej nie ma.
Jasne, są inne. Wspomniane w tym wątku.
Trudno się z nimi nie zgodzić. Także z tym, co Ty napisałeś
W kierunku tych wymienionych przez Ciebie (puff…co za lista!:) też można wysunąć szereg zarzutów – o Wizji chyba szczególnie dużo tutajgdzieś rozmawialiśmy.

Ja mam z Lemem chyba taki problem, że nawet jeśli można się zasadnie przyczepić do fabuły – co zresztą lubię robić – to i tak z każdej jego najmarniejszej książki wyciągam więcej tematów do myślenia, więcej zwykłej przyjemności z czytania, niż z większości  innych SF-ów. Dlatego nie wyrzucę do kosza nawet Astronautów – których przeczytałam chyba za trzecim podejściem i tylko dlatego, że książkę dostałam:)

Stąd powtórzę się:
Myślę, że tło ma znaczenie drugorzędne - pierwszorzędna jest historia spotkania na granicy: żywe/martwe, możliwej zagłady nawet całego gatunku (bez krwawej masakry!)  i wynikające z tego implikacje filozoficzne.

2
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 13, 2019, 09:51:12 pm »
Widziałam te plansze - jak dla mnie wyglądają zadowalająco.

Komiks ma opóźnienie - będzie dostępny od 18 września i nie będzie tani: 90zł. W wersji z koszulką - 139zł.
Ale nad koszulkami chyba ciągle trwa głosowanie - a całkiem fajne:)
https://www.facebook.com/dobrestronybooki/photos/pb.307619650011502.-2207520000.1568400646./529705981136200/?type=3&theater
https://www.facebook.com/dobrestronybooki/photos/pb.307619650011502.-2207520000.1568400646./530808574359274/?type=3&theater

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 12, 2019, 05:21:45 pm »
Lem napisał co najmniej z pół tuzina książek wybitnych
Które to - wg Ciebie?
Cytuj
Rohan wrócił o godzinę za wcześnie?
Nie, nie wrócił o godzinę za wcześnie.
Cytuj
Decydent, gdyby był racjonalny, powinien wysłać takie bezludne próbniki przed lotem Kondora.
A tym bardziej powinien wysłać sondy bezzałogowe na drugi dzień po utracie łączności z Kondorem, a zapewne co najmniej na kilka dni przed lotem N.
Wysłał. Nie wróciły. I co to zmienia dla fabuły?
Wysłał. Wróciły z obrazem bezludnej, martwej planety. Co to zmienia dla fabuły?

Lem wysyła w swojej fabule od razu ludzi z całym mechanicznym inwentarzem i unika tym sposobem ględzenia o 150 robotach które wróciły z niczym.
Że załoga Kondora nie żyje - chyba nikt nie miał wątpliwości.
Pozostawało pytanie: co się stało?
Poza tym ludzie wysyłają przodem sondy - potem dopiero sami wkraczają na nieznany teren.
Działają wg "procedury naziemnej trzeciego stopnia".
Cytuj
„Na temat planety wiedzieli tylko tyle, ile zarejestrowały...ubiegłowieczne automatyczne sondy”, ale dlaczego nie ubiegłoroczne, albo ubiegłomiesięczne?
No, dlaczego?
W sumie "ubiegłowieczna" może być "ubiegłoroczną" i "ubiegłomiesięczną"?:)
Może chodzi o czas przesyłu informacji?
Może Lem nie chce zanudzać czytelnika opisami co te sondy tam wygrzebały, a co ostatecznie Niezwyciężony po wylądowaniu?
Gdyż i tak lądowanie z ludźmi jest zasadnicze dla fabuły.
Bez ludzi nie ma zabawy.
Jest diagnoza, wysłanie maszyn z osłonami i pojedynek a la Cyklop z chmurą posunięty do kosmicznej rozróby. Nuda.
Cytuj
W takim razie po lądowaniu można by rozpalić grilla i wydać załodze zaległe porcje rumu za czas spędzony w hibernatorze.
Na szczęście skończyło się piwem...bezalkoholowym:)
Cytuj
W książce jest wprost mowa o tym, że pole siłowe nie ekranuje magnetycznego, więc malownicza czasza, wytworzona przy pomocy kilkunastu trzydziestotonowych emiterów nie chroniła N. przed atakiem Chmury. 
Możesz zacytować?
Ja tylko kojarzę z jednej strony: Amnezja po udarze magnetycznym? (pytanie o pierwszą ofiarę chmury)
Z kolejnej strony: alarm na statku, deszcz metalowych cząstek i dialog:
- Chętnie bym zobaczył je z bliska (...) Jak pan myśli, zaryzykujemy?
- Żeby wyłączyć pole?
- Tak. Na ułamek sekundy.

I pod podobna osłoną Rohan prowadził swoją wyprawę - aż wyłączył pole, bo nie mogli przejść przez przesmyk w wąwozie.
Z Kondorem pewnie było inaczej - ludzie musieli wyłączyć owo pole siłowe i chmura miała go na tacy.
Cytuj
Żadna krysztalica-matka tego nie urodzi!!
Coś takiego może powstać tylko w fabryce, na precyzyjnej i skomplikowanej linii technologicznej.
Dopiero komputer zarządzający taką fabryką (jakiś kuzyn Golema) mógłby ewentualnie przebudowywać sam siebie.
No, ale nie po to produkowałby kryształki, żeby go potem zaatakowały.
Oczywiście, że nie urodzi.
Ale dlaczego nie przyjmiesz hipotezy Laudy?
Z tego co zrozumiałam - po pierwotnej przebudowie - one się już nie namnażają.
Poza tym jest nierozpoznana sprawa ruin "miasta", "krzewów".
Do końca nie jest wiadome co się stało na Regis. I kiedy.
A nawet: co się dzieje.
Może Golem o nie zahaczył? I był krysztalicem-ojcem?;)

4
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 11, 2019, 01:58:33 pm »
Skoro N. wyjęto z hibernatora, to mnie nasunęło się pytanie: Po co decydent (lub decydenci) wysłał duży (wielki) statek z osiemdziesięcioosobową załogą, na pustynną planetę?
PIERWSZY statek, czyli Kondora.
Sto razy taniej byłoby wysłać małą, bezludną rakietę, z czterema czy sześcioma arktanami, żeby zebrały tysiąc (albo i dziesięć tysięcy) próbek gruntu i odesłały do bazy, do analiz.
Więc, PO CO?
Czyżby, tradycyjnie, w celu wbicia flagi?
Regis jest najidiotyczniejszym miejscem, jakie sobie można wyobrażać. Szczyt bezpotrzeby. Nie wiadomo, po co wysłano tu "Kondora" - zresztą mniejsza o to, skoro stało się.
[astrogator Horpach, dowódca Niezwyciężonego]

No, ale to niczego nie wyjaśnia. Pokazuje co najwyżej, że autor miał świadomość, że jego konstrukcja fabularna ma w burcie dziurę jak po torpedzie kawitacyjnej i postanowił ją zalepić kawałkiem płótna żaglowego i rolką plastra.
Nie sądzę 1 -  by Lem napisał te słowa dla łatania kosmicznej dziury w konstrukcji fabularnej - bo dziurę załatał Lyranami:)

To oni - rozumni - żyli w pobliżu Regis, to ich artefakty dały prawdopodobnie początek mechanicznej ewolucji na Regis, to dla rozpoznania co się stało z nimi - został prawdopodobnie wysłany Kondor. Skoro nie ma innych ras? Innych rozumnych? Człeki potrafią dolecieć do gwiazd...to taka ekspedycja aż się prosi - cóż innego robić w tej próżni? jak nie szukać ewentualnego edenu?;)

Nie sądzę 2 - gdyż te cytowane wcześniej  słowa astrogator wypowiedział dopiero po zbadaniu Regis. Jałowa, pozbawiona życia planeta - więc wyszła mu owa"bezpotrzeba" - post factum - Kondor nie dał im żadnego wglądu.
Rozmowa nad wynikami badań (zrobionymi po wylądowaniu na Regis) także pokazuje, że ekipa nie miała wcześniej pojęcia co zastanie  (Nie wiem, co to jest, Rohan).
Na temat planety wiedzieli tylko tyle, ile zarejestrowały...ubiegłowieczne automatyczne sondy - stąd niezbyt dokładne mapy...that's all.
Dalej: w książce nie ma ani jednego słowa na temat tego, że być może Kondor, jako statek Federacji, został zaatakowany i zniszczony przez statek KON-federacji (powiedzmy).
Z tego wynika, że ludzkość jest zjednoczona – nie walczy pomiędzy sobą.
Nie ma też ani słowa o potencjalnym ataku na Kondora podstępnych Fomalhautczyków (lub innych podłych kosmitów).
Czyli, galaktyka nasza.
Tak. Myślę, że w tym sensie: nasza.
Dodam: na szczęście nie ma tego całego politycznego, kosmicznego szajsu co w innych SF.
Na pewno ekipy Kondora i Niezwyciężonego pochodziły z naszej galaktyki, a konkretniej Ziemi:
A jednak zginął tu ów stalowy organizm zbudowany na Ziemi, płód wielowiekowego rozkwitu technologii, i znikł w niewiadomy sposób, bez śladu, bez sygnału SOS, jakby rozpłynął się w tej rudej i szarej pustce.

Z oszczędnych słów rozrzuconych tu i ówdzie wynika nawet obraz, że pomimo iż podróże kosmiczne są bułką z masłem - ludzie są jedyną rozwiniętą cywilizacją i? siedzą dalej na matce Ziemi:
być może Lyranie mieliby coś do powiedzenia, Regis III była w ich zasięgu, może chcieli ją kolonizować, kiedy ich astrofizycy przepowiedzieli przemianę Słońca w Nową...to była może dla nich ostatnia nadzieja. Gdybyśmy byli w takiej sytuacji, oczywiście walczylibyśmy, rozbijalibyśmy ten czarny krystaliczny pomiot, ale tak...?

Stąd jasne, że świat przedstawiony w książce jest uproszczony - coś jak w Obłoku Magellana? - ale myślę, że raz z powodu okoliczności w których był konstruowany, dwa - jak zwykle: nie o to chodzi u Lema. Jeno o to, o czym poniżej.
Cytuj
Ale kilkanaście trzydziestotonowych emitorów pola siłowego?
Po co one?
Żeby astrodinozaury nie nadepnęły rakiecie na nogę po lądowaniu?
Ale rakieta (i Kondor i N.) ważyła osiemnaście tysięcy ton, więc musiała mieć nogi bardzo pancerne.
W dodatku lata na ogniu:)
Tak, masz rację - ten popis możliwości technicznych, ich nadmiaru jest nawet momentami śmieszny - mnie prowadzi gdzieś w okolice Obłoku M. - gdzie miałam wrażenie, iż Lem zapakował i wysłał całą Ziemię w podróż. Tutaj jakby powtórzył tę estetykę podróży z uzbrojeniem po zęby - nie martwiąc się zbytnio jak to wszystko poleci i się nie rozleci...oraz ile potrzebowałoby energii do obsługi.
Z tym, że uzbrojenie jest uzasadnione: kompletnie nierozpoznaną sytuacją na planecie Regis.

Myślę, że tło ma znaczenie drugorzędne - pierwszorzędna jest historia spotkania na granicy: żywe/martwe, możliwej zagłady nawet całego gatunku (bez krwawej masakry!)  i wynikające z tego implikacje filozoficzne. Dotyczące np. miejsca człowieka w kosmicznej układance, prawa do stanowienia o cudzym życiu (nawet, a może zwłaszcza jeśli trudno je zdefiniować) kiedy ono jest tak różne od naszego, kruchości umysłu/osobowości itp.


5
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 11, 2019, 12:17:52 am »
Skoro N. wyjęto z hibernatora, to mnie nasunęło się pytanie: Po co decydent (lub decydenci) wysłał duży (wielki) statek z osiemdziesięcioosobową załogą, na pustynną planetę?
PIERWSZY statek, czyli Kondora.
Sto razy taniej byłoby wysłać małą, bezludną rakietę, z czterema czy sześcioma arktanami, żeby zebrały tysiąc (albo i dziesięć tysięcy) próbek gruntu i odesłały do bazy, do analiz.
Więc, PO CO?
Czyżby, tradycyjnie, w celu wbicia flagi?
Regis jest najidiotyczniejszym miejscem, jakie sobie można wyobrażać. Szczyt bezpotrzeby. Nie wiadomo, po co wysłano tu "Kondora" - zresztą mniejsza o to, skoro stało się.
[astrogator Horpach, dowódca Niezwyciężonego]

6
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 10, 2019, 10:25:57 pm »
Przewertowałem 14 stron omawiania "N"  :D Zauważyłem chaos i...chaos, plus szereg pojedynków - każdy o czymś pogadał, a potem rozjechali się w sierpniu na wakacje i finito ...na następne naście lat?   8)
Czyli - brakuje zakończenia.
Tym niemniej większość rozmów tyczyła właśnie mechanicznej (sztucznej, martwej...) ewolucji a, że poziom był merytorycznie wysoki to nie wiem czy coś da się dodać.
Ja też - ten Werter (kafejka też mi wpadła w oko;). I dlatego zapytałam o ewentualną erratę do tematu ewolucji - bo był najobszerniej dyskutowany, a wiedzy przybyło:)
Chaos chaosem – ale ta gwałtowna wakacyjna ścinka?;)
Podoba mi się chmurne zestawienie Solaris i NiezwyciężonegoEden też gdzieś w ogonie. I Fiasko.
Generalnie zgadzam się z wtedy-tu pisanym. Podobieństwa żeglugi kosmicznej do morskiej. Anachronizmy. Sugestywne opisy. Itp.
O zakończeniu wspominała właśnie chmura.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=369.msg12978#msg12978

Uzupełniająco dodam tylko: z kolejnego rozdziału pt. "Klęska" dowiadujemy się, że baza była oddalona od Rohana o 50 km - więc to jednak "godzinowy" błąd. Nie mógłby stracić łączności - przejść, co przeszedł wraz ze swoimi ludźmi  i wrócić w tejże samej godzinie, w której utracił łączność.

Z innych: trochę dziwi niefrasobliwość uczonych z Niezwyciężonego: chcą by dostarczono im na statek kilkadziesiąt tysięcy pseudoowadów do badań... z jednej strony są bezsilni jeśli chodzi o obronę przed działaniem "chmury", a z drugiej chcą ją sprowadzić na statek? I zbadać, a później? zapomnieć co badali?;)

Prócz tych drobiażdżków i dziwadełek - myślę, że Niezwyciężony znosi upływ czasu - na różnych poziomach: zwykłej kosmicznej strzelanki, filozoficznym (człowiek w koronie), literackim…w sumie dziwne, że nie został tym najbardziej znanym "lemem" - zabrakło - odzyskującej pamięć po zetknięciu z chmurą - kobitki zakochanej w Rohanie?;)

Cytuj
wrzuciłem cytat w wyszukiwarkę, dałem grafikę a tam filmik mojej córusi sprzed niemal 10 lat co go tu chyba zapodawałem.
Pamiętam-za-podawałeś. Chociaż poszatkowany - też zniósł upływ czasu :D

7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 10, 2019, 12:36:54 am »
Oj – odkopałam mamutka, ale jako się rzekło powtórkowa setka stron strzeliła – poza tym Niezwyciężony to jedna z moich lubionych książek Lema – ta do sfilmowania.
Ale dosyć usprawiedliwień.
Dlaczego odkopałam? Z błahych powodów – jedno menu, jedna chyba-wpadka.
Pierwsze zdanie rzeczywiście robi wrażenie – od razu przyszpila czytelnika do opowiadanego.
Książka z  przełomu lat 1962/63 – retro SF…są pochłaniane przez automaty taśmy – o których pisaliście –  są mapy na rolkach jak w porządnej pracowni geograficznej, są dziwadełka typu latające talerze, kaczkowate roboty, miotacze antymaterii na ugiętych nogach, ale muszę powiedzieć, że nic mnie tak nie zaskoczyło jak menu Rohana…jakoś umknęło przy poprzednich czytaniach…abstrahując od „pastylek trzeźwiących” – cóż spożywał zacny oficer?
…Rohan dopiero zamawiał gorącą zupę, wyjmował z podajnika ściennego chleb i flaszki bezalkoholowego piwa. Szedł z tym wszystkim na tacy do stołu….

Doprawdy...flaszki – liczb mnoga -  piwa?! Uhm…bezalkoholowego;)

I rzeczona wpadka – jak mi się zdaje – właściwie: czasowpadka.
Horpach pragnie poinformować Rohana o hipotezie „martwej ewolucji”, łączy się z superkopterem, w którym przebywa Rohan – odpowiada Gaarb (Gaarp?;)) – łączność z Rohanem, któren się wyprawił do wąwozu na poszukiwanie towarzyszy – utracił przed godziną…w tej samej chwili krzyczy do Horpacha, że wracają. Czyli Rohan wrócił ciut ponad godzinę od zerwania łączności.
Z następnego rozdziału pt. „Grupa Rohana” dowiadujemy się, że :
Minęło około godziny od ustania radiowej łączności, kiedy na ekranach magnetycznych czujników pojawiły się gęste rozbłyski.
Czyli cała zabawa w wąwozie (przeprawa przez zwężkę, rozpad grupy, akcja z miotaczem Weyra, łapanie kolegów, pętanie ich i powrót) rozpoczęła się dopiero wtedy.
Rohan nie zdążyłby wrócić podczas rozmowy Gaarba z Horpachem.
Ot, czasoprzesunięcie.

Z innej...Rohan, który wyszedł z tego spotkania nietknięty - pomimo, że stał w otwartej amfibii - twierdził, że nie myślał...jakoś pokojarzyło mi to do innej bajki:
- Nic po tym, byle  tylko nie myśleć, a będzie dobra nasza!
i wniosek:  Gdyby choć odrobinę miał rozumu, nie przybyłby do nas.

Jeszcze nie skończyłam powtórki, ale ta "martwa ewolucja" - bardzo ciekawe... jak wg Was – po 56 latach od napisania i 13 latach od omawiania Niezwyciężonego – wygląda rzucona przez Laudę hipoteza martwej ewolucji? Ewolucji urządzeń mechanicznych? Samodoskonalenie automatów? Ostatnie lata przybliżyły taką możliwość? Czy będziemy potrzebni automatom? :-\


8
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 09, 2019, 10:45:53 pm »
Cytuj
Tja...uhm...chyba Ci parę/paręnaście osób do rozrolowania ostało...we tym cieniu;)
Jasne, toż to szkic zaledwie. Nie tylko tubylcy coponiektórzy zostali  bez przydziału, ale i ról kilka zostało nieobsadzonych, jakem Islański. O, na ten przykład;  chochoły ze dwa, Wernyhora...a nie, ten już jest...Jaśka sam bym wzion.
Szkic szkicu w szkicowniku…widzę, że w stronę wesela zmierzasz…a wiadomo, że nie kończy się ono kankanem…ale szkicuj…szkicuj;)

Też mnie to ćmiatło i za mocny podkład oraz wyobrażenie Niezwyciężonego jako klasycznej rakiety - a nie latającego podręcznika;)...jednak zrzuciłam na niepamięć i sięgnęłam po książkę –  nie zauważyłam kiedy przeczytałam setkę stron...:)
Zobaczyłam jeszcze raz filmik i jednak – czerwone słońce, czerwień skał, rudości…ładnie się składa.
Powiem wprost: naprawdę chciałabym kupić ten komiks i to natychmiast!:))
Ale skąd?!
Do Łodzi pędzić?!
Bo zapowiadają rabat albo gadżety:

30. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier
Zapraszamy na stoisko nr 64 na 30. MFKiG.
Będzie to pierwsza impreza, na której pojawimy się z promocją komiksu „Niezwyciężony” dlatego nie zwlekajcie i przybywajcie! Rafał Mikołajczyk, będzie obecny przez cały czas trwania targów, więc będzie to oczywiście okazja do kupienia egzemplarza z pamiątkowym wrysem. Nasze stoisko będzie w całości dedykowane „Niezwyciężonemu”, więc mamy nadzieję, że bez problemu je znajdziecie.

Komiks będzie można kupić z rabatem lub w zestawie z gadżetami promocyjnymi.

http://www.dobrestronybooki.pl/booka-i-komiks-niezwyciezony-na-30-mfkig/
Całe niezwyciężone stoisko - mniam!
Podobno mają małe potknięcie i jednak komiks ukaże się około 18 września...hm.
Może by tak się potknęli i tutaj wpadli z paroma egzemplarzami?;))

Załatwiłam na razie 5 głosów na duet Solaris-Pirx;)

9
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 08, 2019, 10:00:33 pm »
Przyniósłbym obrazki córki, draco napisałby wiersz, maziek zdjęcia, Q by brylował, tanaka zalogował...
a Ty konferansjerką. Aha, Rem by zadawał skoratyczne pytania przygodnym pechodniom zadziwionym taką moderne.
Zaprosilibyśmy MK, to  i muza by była...no, już to widzę w wyobraźni rozpisane wszystko na role...scenę widzę ogromną ludzie ją pełnią i cienie... to ja tym cieniem.
Może być - cieniem polewającym.  8)
Tja...uhm...chyba Ci parę/paręnaście osób do rozrolowania ostało...we tym cieniu;)

Ale - taka tępora albo mores - czyli nowa, świecka tradycja: trailer audio-video do...komiksu, który już w tym tygodniu ma ujrzeć światło nocne:
https://www.youtube.com/watch?v=zbPInHIe-h4

Psss...widać nadeszła godzina Niezwyciężonego, bo go eksploatują ze wszech stron...oby dobrze...

10
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 04, 2019, 12:53:33 am »
Do kolekcji. Cała płyta (Mission One) poświęcona Lemowi. Jak ktoś lubi ostre granie, to polecam, bo to kawał solidnej roboty.
Może by to nawet gdzieś do lemowych wątków?
Warto panów ocalić od zapomnienia.
Cytuj
Tymczasem wrzesień przyniesie nową płytę Beci:
(....)
Hm:)
Te ostatnie Dontkrajformi ardżentina bejbi. Ano hmm.  :-\
No co Ty - że "cry" ?;) Ale: hm :-\

To tropem nowych...ale starych..."tradycyjnych" można rzec - właściwie trupim tropem...ale i tak cieszą:
1) Miles Davis z przechowalni:
https://www.empik.com/rubberband-miles-davis,p1229336501,muzyka-p
Tylko szkoda, że w drugim emocje zagłusza wokal - albo nie jestem obiektywna:)
https://www.youtube.com/watch?v=mFgW1dzzH9U
https://www.youtube.com/watch?v=oe-pD7ZPa1o
2) John Coltrane - z kapelusza:
https://www.gloskultury.pl/blue-world-niewydany-album-johna-coltranea-we-wrzesniu-w-sklepach/




11
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 01, 2019, 10:57:55 pm »

12
Forum po polsku / Odp: Wiara, nauka... co dalej?
« dnia: Wrzesień 01, 2019, 10:51:10 pm »
Ot, widzę, że przytoczyłem argument contra samego siebie :)
Z tego co napisałem chyba wynika, że w miarę jak będzie wzrastał poziom naszej wiedzy naukowej, będzie również wrastał ów dystans, dzielący człeka i Nadistotę? Może nawet w nieskończoność? :o
;D
Czyli naukę trzeba oddzielić od wiary – ot;)
A już na pewno nie wprowadzać osobowej Nadistoty, bo wtedy trudno uciec od absurdów związanych z dziadkiem.
Cytuj
Za zło, za okrucieństwo ewolucji, itd. Jeśli my i – ewentualnie - podobni do nas istoty w innych układach słonecznych jesteśmy celem, to owszem. No, a jeśli jesteśmy myszami pod pokładem okrętu sułtańskiego? 
Nawet jeśli jesteśmy myszami.
A kto w Twoim nadistotowym obrazie odpowiada za ten świat? Kto go zaprogramował/zbudował? Dał mu warunki brzegowe? I co najważniejsze, bo pociąga pewną odpowiedzialność - ma zapewnić jakąś formę przetrwania czeków po śmierci? Nikt? Nic? Uff – czyli nie ma kreatora;)
Cytuj
Niemniej wychodzę z załoźenia, że inteligencja i dobroć, moralność poniekąd korelują ze sobą.
Optymista? Idealista?
Poniekąd. Czyli nie zawsze?:)
Cytuj
Że ów Budowniczy, będąc świetnym matematykiem, nie może zarazem być skończonym niegodziwcem i świadomo skazać stworzonych ma męki.
Ma świadomość - stworzonego ? Zauważa nas? Jest matematykiem? Nie może być niegodziwcem – musi być moralny i dobry?
Oj…doprawdy ze względu na te intencje należy mu wybaczyć drobne, kosmiczne potknięcia;)
I w ogóle  nie ma w tym antropomorfizacji 8)

Rebelia? Jaka rebelia?…zbiorowe samobójstwo – na złość babci?:)
Pisałam tylko o prawie do oceniania ewentualnej siły budującej nas i otoczenie - bez względu na to czy rozumiemy jej zamiary. Widzimy jak do nich dochodzi - po trupach;)

13
Forum po polsku / Odp: Wiara, nauka... co dalej?
« dnia: Wrzesień 01, 2019, 01:50:39 pm »
Cytuj
A gdzie ja użyłam słowa „biblia” albo wspominałam o dziadku z brodą? Pisałam o Nadistocie – niedookreślonej żadną religią. Lub o „ewentualnej sile stwórczej”.
Może nie do końca zrozumiałem Twoje słowa. Miałem właśnie na myśli, że Nadistota nie może „żądać bezrefleksyjnego uwielbienia”, a dziadek z brodą, który żąda uwielbienia i wdzięcznośći, z określenia nie może być Nadistotą. Jakoś tak :)
Rozmawiamy o nieostrych pojęciach – to i nieporozumienia:)
Mówisz jakby dziadek istniał i żądał. A Nadistota istniała i nie żądała. Jakby odróżniała ich owa żądza.
A przecież i jedno pojęcie i drugie jest wytworem ludzkiej fantazji.
Z tym, że dziadek się zakorzenił i obrósł w legendy usankcjonowane praktyką kościelną.
A nadistota ma być alternatywą dla tych, którzy szukają siły stwórczej, ale odrzucają dziadka. Doczeka się swoje „religii”?
Stąd:
dlaczego nie może? Może. To ta Nadistota, która tobie pasuje – nie może. Bo ta, która żąda ślepego posłuszeństwa jest dla Ciebie nieakceptowana jako zbyt ludzka.
Cytuj
Jeśli nie mamy prawa sądzić wg naszej miarki Stwórcę (jak go nazywasz, a wtedy bliżej do biblijnego dziadka;)
Znaczy, Twoim zdaniem, mamy prawo? Hm. A czy nie ma tu sprzeczności z następującym cytatem:
Cytuj
Wypada? Potrzebuje? To kategorie ludzkie. Nadistotę krępują jakieś konwenanse? Kosmiczne?
Ależ za przeproszeniem, wszystkie kategorie, którymi dysponujemy, są ludzkie. Cała nasza „miarka” - moralność, etyka - jest ludzka. Innej nie mamy. Wg mnie, skoro Nadistotę nie krępują ludzkie konwenanse i nie obowiązuje ludzka moralność, ergo nie możemy adekwatnie sądzić o niej :-\
To właśnie u Ciebie tkwiła sprzeczność: z jednej strony Nadistota niepodlegająca ludzkiemu osądowi, poza pojęciem, a z drugiej piszesz co jej wypada, czego potrzebuje…więc ją uczłowieczasz.
Oczywiście, że dysponujemy ludzkimi kategoriami i aparatem. Dlatego mamy prawo wg nich sądzić, bo nie mamy nic innego. A jeśli zostaliśmy celowo stworzeni, to tym bardziej pretensje uzasadnione – bo taki aparat dostaliśmy.
Cytuj
Nie widzę, co wspólnego ma owe przyznanie z chyleniem czoła.
Hmm... Skoro wszystko potrafimy przeniknąć naszym nadpotężnym ludzkim mózgiem, czemuż nikt do dziś nie podał wzoru do obliczenia ciągu liczb pierwszych? Czyżby sądzisz, że zamysł Kreatora (nie będę używał słowa „Stwórca”, skoro kojarzy się ono z biblijnym dziadkiem  ) jest łatwiejszy do zrozumienia, niż owe zagadnienie z zakresu arytmetyki?
Przyznajesz, że ktoś/coś zbudowało niepojęty dla nas świat – twierdzisz, że Budowniczego nie możemy oceniać, bo nas przerasta i operuje jakimiś kosmicznymi kategoriami – więc jaka to jest wg Ciebie postawa: kiedy nie możemy buntować się przeciw okrucieństwu świata, bo przecież stoją za tym niepoznane zamiary? Dla mnie to pokora posunięta do absurdu. Chylenie czoła przed nieznanym - nieważne do czego owo nieznane doprowadziło.
Generalnie –  nie trafia do mnie wizja personalnego/osobowego Budowniczego. Jakkolwiek pojmowanego.

14
Forum po polsku / Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« dnia: Wrzesień 01, 2019, 01:39:32 pm »
Niestety o ile wiem nie były nagrywane :(
Szkoda.
W dobie wszechobecnych kamer, telefonów, aparatów - dziwne, że nikt niczego nie utrwalił.
Za to serwery pękają od zdjęć miliardów potraw wchłoniętych przez człeki;)

15
Forum po polsku / Odp: Wiara, nauka... co dalej?
« dnia: Sierpień 30, 2019, 08:28:38 pm »
Moim zdaniem, nie warto utożsamiać Kreatora świata, o ktorym mówimy, z biblijnym Bogiem-ojcem.
A gdzie ja użyłam słowa „biblia” albo wspominałam o dziadku z brodą? Pisałam o Nadistocie – niedookreślonej żadną religią. Lub o „ewentualnej sile stwórczej”. Napisałam o wielbieniu? Tylko w kontekście Twoich słów:
Cytuj
Diabli go wiedzą. Istotnie, z naszego punktu widzenia, dzieło Stwórcy czasem wygląda niezbyt „moralnie”. Tylko nie jestem pewien, że mamy prawo sądzić o tym z naszego poziomu rozwoju i wiedzy.
Jeśli nie mamy prawa sądzić wg naszej miarki Stwórcę (jak go nazywasz, a wtedy bliżej do biblijnego dziadka;), tylko musimy przyjmować wszystko z dobrodziejstwem inwentarza i dobrą miną do złej gry – to to jest co? Może nie wielbienie, ale pokorne chylenie czoła i przyznanie, że za naszym światem stoi jakiś niepojęty zamysł, którego dobroci nie potrafimy przeniknąć naszym ludzkim móżdżkiem.
Więc owszem:
Cytuj
I tu - jak sądzę - świadomie prowadzisz nas w okolice "Non serviam".
Non serviam:)
Cytuj
Ale, imho, nie wypada to Nadistocie, która operuje w skali galaktyk i gromad galaktyk, a zatem z pewnością nie potrzebuje uwielbienia mrówek.
Wypada? Potrzebuje? To kategorie ludzkie. Nadistotę krępują jakieś konwenanse? Kosmiczne?:)
Co do mrówek & Co- ależ to nie my je stworzyliśmy - to ta sama mniemana Nadistota zorganizowałaby wszystko tutaj i to ona ustaliłaby zasady obowiązujące na każdym pięterku. Co nie oznacza, że gdyby mrówki potrafiły myśleć abstrakcyjnie, logicznie nie mogłyby oceniać i sądzić człeków - wg własnej miarki. Chociaż nie jako Kreatora. Nie my zbudowaliśmy taki świat, z takimi prawami. Wtedy sądziłyby również owego mniemanego twórcę? Miałyby do tego prawo?

Cytuj
przychodzimy znikąd i odchodzimy donikąd. Podłącza nas się na chwilę zwaną życiem...
Mówisz o tym, jak o fakcie udowodnionym. A to przecież tylko jedna z hipotez. Solidna i błyskotliwa, nie ma co, ale hipoteza. A nuż mają słuszność ci, którzy uznają świadomość za fenomen kwantowy? Niedawno czytałem gdzieś, że informację kwantową jakoby cechuje niezniszczalność, podobnie jak materię i energię. Jest nad czym się zamyślić, nie? 8)
A ktoś udowodnił, że jest inaczej? Nie. Więc to kwestia wiary-nie-wiary. Nie wierzę - po prostu:)
Niezniszczalność...właśnie: w Decantorowym sensie...coś potwornego. Koszmar. Pewnie dlatego KK dosztukował zmartwychwstanie ciała.
I te stare problemy: niezniszczalność niemowlaka, młodzieńca, starca...oj!:)

Pss...na marginesie: Ty patrzysz z punktu widzenia człowieka który ma do ocalenia coś pozacielesnego: intelekt, zdobytą wiedzę - ale co po zaklęciu w bezcielesne, kosmiczne prądy świadomości mas ludzkich, których całe myślenie związane jest z cielesnością (zjeść, modnie odziać, seks, kosmetyki itp.) ? Czym te świadomości miałyby się zajmować bez racji ich istnienia: ciała?

Strony: [1] 2 3 ... 308