Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 321
1
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Dzisiaj o 08:25:39 pm »
Polska przełomu lat 80/90. Powstawały tzw. firmy rodzinne. Niekoniecznie zakładali je ludzie wykształceni, a dzisiaj są w pierwszej 100 najbogatszych.
W tych konkretnie warunkach (Polska 90-te, transformacja) trzeba brać pod uwagę "efekt założyciela" czy też "efekt kolonizatora" albo mówiąc wprost "kto pierwszy, ten lepszy" (lub who dares - wins).
Oczywiście, że to były specyficzne warunki. Tylko pytanie czy w większości krajów – u zarania tworzenia gigantów – to nie były: specyficzne (dla danego regionu) warunki.
Tak, jak napisałam: system korporacyjny zmienił oblicze biznesu.
Ci ludzie w Polsce poszli robić politykę?;)
Cytuj
A był jakiś znaczący przepływ wiedzy Europa-Azja w wczesnym średniowieczu? Równie dobrze Azji mogłoby nie być. Gdyby nie fakt, że dzieła naukowe greckie i rzymskie zostały po upadku starożytnych przejęte i przetłumaczone na arabski przez Arabów (wówczas jeszcze nie mających problemu z ciekawością naukową) - to nigdy by nie weszły do kanonu europejskiego ani nawet światowego, bo w Europie zostały całkowicie zapomniane (i fizycznie zniszczone). Cudem, naokoło, dzięki Arabom to się przeszmuglowało i mogło zostać "ponownie odkryte".
A p.n.e. - Indie, Chiny? Sumerowie? Egipt?
Owszem - palma w Europie, ale ja traktuję w tej rozmowie Ziemię w całości. Wtedy każdy ośrodek ma swój wkład i znaczenie - nie ma mowy, że to było zerwanie na skalę globu.
Że świat się skończył. Jak po kosmicznej zagładzie.
No jo, trzeba mieć piłę spalinową, gwoździe, deski przywiozą a do lasu latarkę i śpiwór puchowy z goretexu i nie ma sprawy ;) .
;D
No i weź to zamów bez netu;)
Cytuj
Ja mam na myśli kataklizm który zabije 99,99% populacji w ciągu jednego-kilku pokoleń. Ci, którzy pozostaną nie będą w stanie zajmować się niczym innym niż rozpaczliwą próba przetrwania. Co to mogłoby być - może wojna, może asteroida, może wirus, może coś, o czym jeszcze nikt nie pomyślał. Nawet tylko tak znaczne zmniejszenie populacji, prawdopodobnie porozbijanej na niekontaktujące się ze sobą niewielkie grupy może spowodować radiację adaptatywną itd.
To zmienia postać...gdyby zostało nas w podgrupach 7,5 mln...jeśli podgrupy rozrzucone...nie ma szans...jeśli skoncentrowane - z ocalałą infrastrukturą - lepiej.
Ale wojna na wszystkich kontynentach? Więc atomowa. Jeśli tak, to po niej życie i tak niemożliwe ze względu na promieniowanie itp. Asteroida we wszystkie kontynenty? W jeden? Jeśli zmieniłaby klimat, to nie ma co mówić - wymieranie i tyle.
Nikt nie pomyślał...pewnie...na pewno nie mamy rozeznanych wszystkich zagrożeń.

2
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Dzisiaj o 02:12:50 pm »
101 lat w zdrowiu, szczęściu, pomyślności - oczywiście dla maźka;)

[tylko nie zapominaj o przeglądach okresowych;)]

3
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Dzisiaj o 12:26:35 am »
To dobrze, że się śmiejesz. Śmiech przedłuża życie :)
A co z: „umrzeć ze śmiechu”?;)
Jasne, że nie jest, bo sama jesteś mądra i należysz do grona pasterzy ;)
Chyba pastuchów;)))
Cytuj
Olka, jak nazwać tych, kto spędza czas na całonocnym czuwaniu w kolejce przed sklepem? W oczekiwaniu cuda – ukazania się w sprzedaży zapowiadanego nowego ajfona?
http://wyborcza.pl/duzy_kadr/5,97904,16690317.html?i=5&utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Komentarze
Trzoda – to byłoby właściwe określenie?
A jak nazwać tych, kto obdarza „wiernych” taką „manną z nieba”?
Nie wiem LA. Dla jednego ajfon ma znaczenie, inny będzie jechał na drugi koniec Polski po np. unikatowy głośnik, trzeci wyda fortunę na obraz…
Czy one świadczą o głupocie? Czy dopiero sposób w jaki wykorzystuje się owe przedmioty?
Zwłaszcza, że owi obdarzający pasterze to często gadżeciarze pierwszej wody – tylko nie muszą stać w kolejkach, bo mają taką a nie inną robotę.

Nie chodzi mi przecież o deprecjonowanie umiejętności, wiedzy tych darczyńców (jak ich nazywasz - chociaż te ajfony sprzedają za grube pieniądze;) tylko o stwierdzenie, że wg mnie taki ostry podział na dwie grupy nie funkcjonuje. Więcej szarości?:)
Cytuj
„Nierzadko” to pojęcie względne. Ile na jednego głupka-szczęściarza przypada tych, co zbankrutowali, wylecieli kominem, i słuch po nich zaginął?
Polska przełomu lat 80/90. Powstawały tzw. firmy rodzinne. Niekoniecznie zakładali je ludzie wykształceni, a dzisiaj są w pierwszej 100 najbogatszych. Owszem, pokolenie ich dzieci często nadrabia te braki.
Akurat nasuwa mi się przykład właściciela popularnej w Polsce firmy produkującej płatki, musli...
48-letni elektromechanik, który do końca lat 80. uruchamiał centrale telefoniczne, prowadzenia przedsiębiorstwa uczył się na własnych błędach. Dopiero dziś sięga po napisane przez ekspertów książki o biznesie. Ze zdziwieniem odkrywa, że miał wielkie szczęście, ponieważ intuicja w prowadzeniu biznesu go nie zawiodła.
https://www.rp.pl/artykul/81008-Kim-jest-Carrington-polskiego-musli.html
Ojciec innego znanego polskiego przedsiębiorcy - po gimnazjum otworzył swój pierwszy interes, a równolegle studiował.
Henry Ford - jakie miał wykształcenie?
Wg mnie korporacje zmieniły te priorytety: najpierw wykształcenie - potem kariera.
Ale się nie upieram:)
...poza tym - chyba wg Dukaja - zostaną same smartfony;)

Tu muuuszę zapętlić do "Star Treka", a konkretnie do najlepszego odcinka znośniejszej z dwu obecnych słabizn, w którym bohater (świetny pilot, ale skończony idiota, jak określa go przy innej okazji tamtejsza pierwsza oficer; to tak a propos wąskiej kierunkowości talentów ;) ) zakochuje się w komputerowej symulacji współczesnej nam panienki, stworzonej w oparciu o zawartość telefonu komórkowego tejże (który przetrwał wieki) ;):
Może nie w ten sposób - ale o roli smartofnów i podkradaniu cudzego życia: Tekst:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4807881/tekst
Ale były zerwania. Na przykład, jak upadł świat starożytny
A Azja? Wtedy? Nie istniała na mapie?
Cytuj
A teraz się odwróci powyższe, możesz wiedzieć wszystko, tylko że co Ci po tym, kiedy ta wiedza opiera się na gotowych podzespołach, elementach, układach, które należy zamówić w fabryce?
Jasne, taka na nic.
 
Cytuj
Może odpowiednie byłyby książki historyczne, jak to kiedyś budowano, kiedy za narzędzia służyły siekiera czy drąg
Czyli górą poradniki jak zbudować dom w weekend, jak przetrwać dobę w lesie...;)
Jednak ta cofka - to cofka świata materialnego, ale nie umysłowego - ten postczłowiek jednak wie, pamięta co było - w sensie wie z grubsza czego szukać, czego potrzebuje. Zna rozkład geograficzny współczesnego świata - wie z grubsza czego i gdzie szukać. Nie zaczyna od zera.
Natomiast to:
Cytuj
Myślę, że w ten sposób czas od paleolitu do zarania rewolucji technicznej dałby się skrócić może nawet do jednego pokolenia, tylko myślę też, że na tym się to zastopuje jak nie na amen, to w każdym razie na ho-ho.
zależne czy wszystkie kontynenty by uległy zagładzie, czy coś by ocalało...w jakim stanie...itd. Dużo zmiennych.
Przy zagładzie globalnej, z niedobitkami rozrzuconymi po kontynentach, z całkowicie zniszczoną infrastrukturą - ale...co by to musiało być żeby zniszczyć równocześnie wszystkie kontynenty, ale glob by przetrwał? W taki sposób, że dałoby się na nim żyć? Hę?;)

4
Lemosfera / Odp: WSZECHŚWIAT LEMA: CD-ROM
« dnia: Listopad 20, 2019, 05:23:04 pm »
Odkopuję wątek z  takim niezwykłym artefaktem;)
Czyli CD "Wszechświat Lema" - jak pisałam w innym wątku - teraz do mnie dopiero dotarł (wiem, że w tamtym źródełku jest jeszcze jedna płytka za 15zł...;) - omalże już z zaświatów...ale reaktywacja warta zachodu...naprawdę świetne wydanie.
Chociaż - jak już wspominałam: linki netowe nie działają - wszystko pozostałe (fragmenty książek, wywiady, listy, zdjęcia, rysunki, filmy, posłowia, słowniczki - ten neologizmów - super!) bez zarzutu.
Jak zwykle: rzeczy, które już czytałam - przeczytałam ponownie, a jakby pierwszy raz.
Zupełny rodzynek to plik "Zlotowski" czyli wewnętrzna recenzja wydawnicza z "Obłoku Magellana"...gdybyście nie wiedzieli książka opisuje burżuazyjną (a nie jedynie właściwą) miłość...a "styl powieści jest trudny i zawiły":))
W wątku audio nie mamy...a melorecytacje Dyktand by Maleńczuk - chyba pasują?
https://www.youtube.com/watch?v=VN8dIUgcqpo
https://www.youtube.com/watch?v=GMlyCgUupJY
https://www.youtube.com/watch?v=ioSBQcmfQSs

Ale! Zatrzymał mnie list Lema do Kandla z 1974, który już oczywiście czytałam - niemniej tym razem trafiło mnie zdanie:
Myśli mi się Coś Dziwnego, świat jako Maska Boga, takie rzeczy, ale nie wiem, czy co z tego kiedyś będzie.

Było coś z tego? Może w zapomnianej teczce pt. Maska? Podobna, ale nie taka sama (vide "Polowanie")?
Rozwijał gdzieś Lem ten pomysł?

5
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 20, 2019, 11:57:29 am »
Wiem, że nic nie wiem  -się łapie?;)
były też pewne badania nad efektem niedoszacowania własnych kompetencji przez ekspertów tłumaczone tym, że osoby doświadczone mają świadomość złożoności danej dziedziny, którego to oglądu akurat nierzadko brakuje nowicjuszom.
Otóż to - stąd nierzadko w biznesie sukces odnosiły osoby całkowicie niewykształcone w danym kierunku - nie szacowali zagrożeń - szli do przodu i albo się udawało albo nie, a ten kompetentny będzie rozkminiał, robił plany asekuracyjne, nie podejmie ryzyka np. kredytowego itp...wniosek byłby przewrotny? Czasem głupota popłaca?;)
A jeszcze co do zapisania nasze wiedzy w celu przekazania - na diabła komu nasza wiedza?
O tym nie rozmawialiśmy - tylko o nietrwałości nośników.
Czyli nasza wiedza wzięła się skąd? Nie jest wynikiem uprzednich badań - przekazywanych z pokolenia na pokolenie - weryfikowanych - uzupełnianych nowymi odkryciami?
Nie ma ciągłości? Nie korzystamy z niej?
Ale przy założeniu, że jednak ktoś ocalał - to oczywiście, że np. podręczniki z makroekonomii się nie przydadzą, ale te np. dotyczące budowy domów? Zbudowania agregatu prądotwórczego? Oczyszczania wody? Mam na myśli wiedzę, którą da się zastosować praktycznie - wcześniej lub później, ale się da.
Poza tym - nawet te niezrozumiałe początkowo (albo te informacje, których nie można wykorzystać z powodu braku surowców) - mogą z czasem stać się czytelnymi i przyspieszyć odbudowę.
Cytuj
Stawiam, że mimo wiedzy, z braku surowców i źródeł energii powrót do początków XXI wieku będzie albo niemożliwy, albo zajmie znacznie więcej czasu niż te skromne 200 lat "naszej" rewolucji przemysłowej.
Tak też mogłoby być - zależałoby od rozmiaru katastrofy, poziomu umysłowego ocaleńców - niemniej przekaz informacji: "jak to działa"  - uważam za coś, co mogłoby posłużyć za pewną...hę...trampolinę do powrotu do cywilizacji (niekoniecznie identycznej jak obecna).

Psss...poza tym - chyba wg Dukaja - zostaną same smartfony;)

6
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Listopad 20, 2019, 01:32:09 am »
Dopiero teraz zobaczyłam ile doedytowałeś linek o Salut 7 - świetnie się słucha pana Sawinycha -  Grawitacji też się oberwało...a oni chcieli tą drogą...;)
Z tego co zrozumiałam: oczywiście nieścisłości w filmie jest multum (młotek, pożar, rodziny), ale gdzieś pozostaje ta kwestia: może zachęci młodych, poruszy ich, skieruje ich myśli ku przyszłości kosmonautyki, może rakiety będą dalej budowane, może jeszcze można wykorzystać ich wiedzę, bo żyją...
Może właśnie po to jest kino SF:)



7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« dnia: Listopad 19, 2019, 11:34:32 pm »
Fajna anegdotka;)
To przecież nie Tichy, tylko Gagarin.
Ale wygląda jak Tichy - tylko ma hełm i samowar od Gagarina;)
Nawiasem - mnie też się rzuciło...przy okazji Salut 7, że Lemowym bohaterom bliżej do radzieckich, niż amerykańskich kosmonautów - przez ową swojskość?

8
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 19, 2019, 11:15:05 pm »
Im dłużej im zajmie dochodzenie do punktu, w którym jesteśmy - tym dłużej będą szczęśliwi ;) . A żeby nie stracili nadziei wystarczy kilka wytartych maksym z odzysku po bieżnikowaniu i polerce ;) .
Tego nie zmierzymy…ale kwestia wydaje mi się jednak dyskusyjną;)
Cytuj
BTW właśnie Yahoo Groups się zamyka
Jasne, martwych pikseli w necie przybywa – weź np. puste linki do zdjęć…rozwaliło to sporo stron. Strony zamykane, porzucone...
Ot, z naszego podwórka  - drogą kupna weszłam w posiadanie płyty CD z 2005 roku pt. "Wszechświat Lema" (nawiasem - świetna robota)...oprócz wielu ciekawostek ma dział: "W internecie".
Jednak 14 lat pogrzebało te okienka. Było ich osiem. Działa tylko nasza oficjalna strona główna. Nawet strona WL zmieniał adres i link przenosi nas na nieco inny wl: winners - losers...motywacja do ćwiczeń...
Więc tak - jesteśmy (jako forum) reliktem;)

Przeciętni głupi, kasta mądrych - a gdzie jakaś średnia? Tylko te skraje?
A gdzie, proszę Pani, średnia między pasterzami a owcami?
Hm, chyba nie wypada porównywać ludzi, nawet przeciętnych, do zwierząt...
...między kapłanami a trzodą? :)
Czyli mój znajomy, który zajmuje się IT w międzynarodowej firmie i którego ta firma przedstawia jako wizjonera, a gdybym zaczęła wymieniać angielskie nazwy z jego CV to skończyłabym jutro -  jest moim pasterzem? Kapłanem?
LA - wybacz, ale krótko mówiąc: nie jest.
Przepraszam, ale pękam ze śmiechu - nie jest! A naprawdę go lubię:)))
Cytuj
Ot, powiedzmy, niejaki X pisze oprogramowanie w oparciu o teorie fraktali i zbiorów rozmytych, lecz w ogóle nie czyta książek, nie ma pojęcia o filozofii i nie wie, czym Gogol różni się od Hegla. On – mądry?
Drugi, Y, odwrotnie, zna się na literaturze i filozofii, potrafi napisać artykuł na zamówienie i wierszyk-ekspromt, natomiast nie potrafi rozwiązać matematycznego zagadnienia z podręcznika dla klasy 6.
On – mądry?
Trzeci, Z, w ogóle o niczym nie ma zielonego pojęcia, za to ma głowę do interesów i odpowiednio kupę forsy, a ponadto świetnie gra w sześćdziesiąt sześć. On – mądry?
Tak, każdy z nich jest na swój sposób mądry.
Wg mnie mądrość nie ma związku z wyspecjalizowaną wiedzą (tzn. może go mieć, ale nie musi) ani z ilością zarabianych pieniędzy. Jest mieszanką inteligencji, wiedzy i emocji.
Może nawet wystarczy taka prosta definicja z wiki?:
mądrość wymaga nie tylko samej wiedzy, lecz także szeregu predyspozycji psychicznych, ale też duchowych i etycznych
https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%85dro%C5%9B%C4%87

O, świetnie przedstawił to miazo - wg mnie owe "+" przy etapach są bardzo ważne.

9
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 18, 2019, 01:08:16 am »
Podobno najdłużej brązowe posągi mają szansę (gdyby zalało nas). Gdyby nie zalało - wypalana glina jest wciąż OK. Kto dziś kładzie swoje myśli w te materiały?
Ale to chyba nie zarzut? Bo niby jak zakląć obecną, wysoko wyspecjalizowaną wiedzę w brązowe posągi? Albo w glinę?
Nie mówię o „złotych myślach” z różnych netform - tylko o przekazywaniu istotnej dla cywilizacji - informacji.
Z tym, że w przypadku zalania, pożaru papier też nie ocaleje…a nawet nie musi dojść do takiego dramatu – zwykłe zużycie.

Jasne, że za bardzo uzależniamy się od – generalnie – prądu. Gdzieś ta walka o ogień - zastąpiona walką o prąd.

Ludzie przeciętni, „zjadacze chleba”, moim zdaniem, jak byli głupi, tak mniej więcej pozostali do dziś. Tyle że w starożytności nie było środków technicznych – różnorakich tam fejsbuków, twitterów i instagramów – do ujawnienia własnej głupoty.
Natomiast ukazała się i stale rośnie klasa, albo, jeśli kto woli, kasta ludzi barrrdzo mądrych. Tych od IT, inżynierów, słowem, twórców dóbr hi-tech. Od komórki do boeinga, statka na marsa i komputera kwantowego - skondensowanej wiedzy i mądrości ludzkości.
Przeciętni głupi, kasta mądrych - a gdzie jakaś średnia? Tylko te skraje?
Poza tym, to iż ktoś ma ponadprzeciętną wiedzę w jakiejś dziedzinie, nie oznacza mądrości w ogóle. Tak jakby na fejsbuku nie było inżynierów robiących z siebie...głupków?;)

Cytuj
Nie mogę pozbyć się wrażenia, iż obecnie zachodzi taka sobie segregacja ludzkości na „frakcje” – b. mądrych i b. głupich.
To gdzieś w wieku XXII? Epoka Rozszczepienia?;)

10
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Listopad 17, 2019, 12:13:28 pm »
Ale ten profil – w zależności od preferencji klienta - był realizowany przez damską albo męską wersję systemu  - a w sumie jedynym wyróżnikiem „płciowości” OS1 był głos?

Przypuszczam, że gdyby Teo nie wybrał płci systemu operacyjnego, to zostałaby wybrana za niego, według jego cech charakteru, pragnień i lęków, być może musiałby odpowiedzieć na więcej pytań, ale możemy się tego tylko domyślać, albowiem Ted w filmie wybrał samodzielnie, wahając się przy tym. Nie był do końca zdecydowany, czy chce, żeby OS1 była kobietą.
Kto wie, może gdyby wybrał płeć męską, rozwinąłby się romans na miarę Brokeback Mountain a głosu Sam użyczyłby Jake Gyllenhaal, zamiast Scarlett Johansson.
Jasne, taki scenariusz też możliwy. OS1 mógł też zostać spersonalizowanym (eufemizm w tym przypadku) systemem - bez emocjonalnego zaangażowania użytkownika.
Jeszcze tylko na marginesie - głos predefiniowany - był głosem męskim - nie np. jakimś bezpłciowo komputerowym. I nie zadał on zbyt wielu pytań: czy jest pan towarzyski? Wyczuł lekkie zirytowanie i drugie pytanie już o wybór głosu. Matka - nie do końca został tutaj wysłuchany...i już: dziękuję, proszę poczekać na uruchomienie systemu...może faktycznie - system wie lepiej;)

11
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Listopad 17, 2019, 02:56:06 am »
Nom, ale przy wyborze Teodor musiał odpowiedzieć na osobiste pytania, typu jego relacje z matką itp. IMO to też miało wpływ na to, jaki Samanta (lub Sam) miała charakter i stosunek do niego, ale to tylko moje gdybanie.
Jasne, psychprofil OS1 był dobierany na podstawie danych (zresztą ciągle zbieranych, przetwarzanych  i aktualizowanych) pochodzących i z osobistego odpytywania i z danych z aktywności w sieci, zapisów rozmów, podglądu codzienności itp. – full control;)
Ale ten profil – w zależności od preferencji klienta - był realizowany przez damską albo męską wersję systemu  - a w sumie jedynym wyróżnikiem „płciowości” OS1 był głos?

Ja tymczasem zobaczyłam Salut 7.
https://www.youtube.com/watch?v=bKOy2qE9mEE
Film opowiada o misji ratunkowej Sojuz T-13:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sojuz_T-13

Zobaczyłam i jestem zaskoczona – film jest znacznie lepszy od produkcji amerykańskich: bez manii wielkości, bez patosu, bez kosmicznej rozwałki.
Miejscami myślałam: przecież to Pirx, a to Rohan...nawet Tichy się przewija...jest po prostu swojsko.
Jest akcja, poczucie humoru, dystans, dramat - pełna gama.

W kategorii pomyłek: mieszkańcy Madagaskaru i (psująca nieco film) scena z Challengerem.
Mniej więcej jest tak, jak w tej recenzji:
https://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=25446

Myślę, że śmiało można ten film polecić - na pewno zamiast Grawitacji;)

12
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Listopad 16, 2019, 03:42:12 pm »
W sumie ten OS1 jest łagodną wersją Golema, a Teodor mógłby udać się z reklamacją do producenta;)

Lem nie przewidział, że Golem okaże się kobietą ;) Co oczywiście jest spłyceniem tematu i fabuły z mojej strony, bo OS1 dobierał płeć i charakter systemu operacyjnego względem użytkownika i jego cech osobowościowych.
To użytkownik wybierał głos OS1 - czy ma być damski, czy męski - więc w tej poetyce - to była HONEST ANNIE;)

13
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 15, 2019, 10:59:59 pm »
Cytuj
Ryzykowna teza - nie sądzę by en masse w starożytności ludzie byli mądrzejsi.
Nawet napisałam: teza jak teza...i skasowałam;)
Generalnie rzecz w rozwoju narzędzi do ogłupiania i autorytetach, które upadły i zostały zastąpione przez - wiesz - influ-e...;)
Co do książki - trudno powiedzieć: świeżutka. Ale to chyba nie taki przeglądzik, a wielogłos:
Psycholodzy z wielu krajów, a także socjolodzy, filozofowie i pisarze przedstawiają nam swoją wizję ludzkiej głupoty. To wyjątkowe przedsięwzięcie na skalę światową, więc nie traćcie
okazji!

14
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Listopad 15, 2019, 10:52:04 pm »
Zmieniając temat.... Dzieła Lema trafiły na taką oto - dość specyficzną - listę dóbr narodowych:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2019/11/11/dobre-bo-polskie-ksiazki-i-filmy-swieto-niepodleglosci/
Wrzuciłam to stronę temu - tylko przepadło w tłoku.
Orliński napisał kolejną biografię - Paula Barana:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4900828/czlowiek-ktory-wynalazl-internet-biografia-paula-barana
Przy okazji popełnił artykuł w "Książkach": "Inny internet jest możliwy".
(uprzejmie informuję, że da się żyć bez 3 GAF, no...bez 2.5:)).
Wspomina w nim o Lemie - ten miał (wg Orlińskiego) swój sceptycyzm związany z internetem przejąć od...jego twórcy czyli Paula Barana.
Decydujący wpływ miał mieć tutaj artykuł  z 12 listopada 1966 - opublikowany w "New York Times" (wtedy "International Herald Tribune")  pod nagłówkiem: "Inżynier obawia się, że technologia może prowadzić do zniewolenia".
Zaznacza, że to hipoteza, której nie może udowodnić.
Ktoś potrafi znaleźć ten art? W archiwach?
Dodatkowo czytamy:
Sceptyków było niewielu [w połowie lat 90 - względem netu - Ol]. W Polsce obawy wyrażał publicznie tylko Stanisław Lem, którego zakrzykiwali wtedy optymiści przekonani, że internet przez samą swoją architekturę eliminować będzie wszelkie zło metodą samoregulacji. W tłumie naiwnych optymistów byłem wtedy także ja, polemizujący z Lemem ( za co będę przepraszać po kres swoich dni).

15
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 15, 2019, 10:11:58 pm »
Akurat przeczytałam w "Książkach" artykuł K. Vargi  pt. "Głupota jest wieczna"...ale najlepsze ma podobno przed sobą:
Wszystkie znaki na ziemi, niebie oraz internecie wskazują na to, że nadciąga epoka głupoty. Kiedy doczekamy się nowego Oświecenia - nie wiadomo, ale z pewnością nieprędko.
W związku z tym głupota doczekała się biografii:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4903159/glupota-nieoficjalna-biografia
w której przejrzano jej sztuczki;)



Strony: [1] 2 3 ... 321