Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 300
1
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 17, 2019, 09:47:36 pm »
Cytuj
Mocno różni się od dukajowego "transferu przeżyć" ?
Hm – nie wiem, ale wydaje mi się, że narkotyki, różnej maści halucyny, to nie to samo co transfer dnia powszedniego do sieci. Albo jego pobieranie...z cudzych kont.
A propos cudzych kont, problemów psychicznych nastolatków:
Cytuj
Więc gdzie jest linia podziału na realne-nie-realne?
W głowie?  :)
Albo na instagramie:
https://tech.wp.pl/instagram-popelnila-samobojstwo-bo-jej-smierc-wygrala-w-ankiecie-6381570858739841a
Cytuj
Wyskoczyliśmy z wysokiego dachu i jesteśmy w locie...a co można zrobić lecąc?
Powtarzam do znudzenia: nie bój, nie bój - odetną prąd i wylądujemy;)

2
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 16, 2019, 11:25:33 pm »
Jak widać na przykładach Rosji i Wietnamu (i nie tylko), poziom okrucięstwa komunistów jest chyba nieosiągalny dla ich przeciwników – inteligentów Korniłowa i Loana.
Doprawdy?
Ironizujesz, olka? Sądzisz, przesadziłem? Hm. Proszę zapoznać się z następującym fragmentem, choć jest on nieco drastyczny. Oto metody prowadzenia wojny stosowane przez komunistów:
Pomyślałam, że cytujesz materiały dotyczące okolic średniowiecza. To nie są pomysły charakterystyczne tylko dla komunistów - mieli od kogo się uczyć.
Nie bronię ich - dla jasności.  Armia zagarniała całą hołotę - zwalniano kryminalistów i wcielano...so.
Natomiast co do metod - Wietnam był zupełnie innym polem walki. Wojsko regularne walczyło z partyzantami (nie chodzi o ich okrucieństwo, które oczywiście występowało - po obu stronach) czyli nie dochodziło do klasycznych bitew o, tylko do - można powiedzieć - wojny szarpanej (zajęcie wzgórza tego i owego, chociaż nikt nie wiedział po co). Dodaj do tego klimat, środowisko, teren - które sprzyjały Wietkongowi - Amerykanów wykańczały. Ponadto zmieniające się priorytety - polityczne.
Samym okrucieństwem - przeciw regularnemu wojsku -  niczego by nie wskórali.

Tak na marginesie - nie chodzi mi o licytowanie się na okrucieństwo stron -  podaję tylko jako przykład, że okrucieństwo nie jest obce żadnej stronie konfliktu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_M%E1%BB%B9_Lai


3
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 16, 2019, 01:32:14 am »
Suspens ważny jest!... w rozrywce (bo warto te pojęcia rozdzielić) - to żadne wysublimowanie.  :)
Film jest zły wtedy, jeśli ktokolwiek z publiczności chociaż na chwilę może odwrócić oczy od ekranu i Film to życie, z którego wymazano plamy nudy. Czyli Hitchcock wiecznie żywy;)
Tylko, że coś Ci się myli -  po suspensie nowoczesnych „artystów” oczekiwanie na finał jest zbędne, a plamy nudy niczym plamy śmieci na oceanie…jednak nie myli: plaża. Chociaż o te puste dosyć trudno:)
Cytuj
Obserwacja życia "chłopa pańszczyźnianego" raczej nikogo nie zainteresuje.
Prędzej dziedzica, który go rozpijał?;)
Cytuj
Dyć prawda. Nie darmo narzędzie nazywamy "środki masowego przekazu" (lub rażenia).
Rajt, tylko teraz współtwórcą jest każdy mający dostęp do sieci.
Cytuj
By Było lżej, łatwiej, wygodniej, prościej... cóż to jest drogowskaz na zjazd.
Dokąd?
Cytuj
Tak jakoś, choć mi się wydaje to niemożliwym. No, nie ogarniam. Znaczy sztucznie stymulować na jakiś czas można - ale transmitować z jednej głowy do drugiej? Hmm..może i można.
W tropie rozwoju obrazków -  byłby to trop rozwoju rozmowy, empatii -   wejdź w buty bliźniego swego.
Ale w "Starości…" to pozbycie się ciał i cyfrowa egzystencja. Taka piękna katastrofa;)
Cytuj
W tym sensie wszyscy tu jesteśmy nierealnym odbiciem, gęsto kreowanym, realnych osób. Nie mam z tym rozjazdu myśli. Co nie znaczy że te kreacje nie wpływają na mnie - wpływają bo nie da się tak do końca oddzielić kreacji od kreatora...czasem kreatury. Zwłaszcza na dłuższa metę.
Z kreaturą – dobre;))
Więc gdzie jest linia podziału na realne-nie-realne?
Cytuj
Sieć to produkt technologii - trudno oskarżać żaglowce o rozwój kiły w Europie, czy grypy w Ameryce.
A kto oskarża? To ludzie - ludziom...
Cytuj
To bardzo lemowy temat i trudno z tym polemizować - technologia nas zmienia i nie mamy na to wpływu.
W sumie tak...a w różnicy: nie możesz się od niej odciąć?
Skąd mus uczestnictwa?

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 15, 2019, 05:37:05 pm »
Jak widać na przykładach Rosji i Wietnamu (i nie tylko), poziom okrucięstwa komunistów jest chyba nieosiągalny dla ich przeciwników – inteligentów Korniłowa i Loana.
Doprawdy?
Cytuj
A czy w słowach gen. Cao Ky nie ma pewnej sprzeczności? Z jednej strony chce by władza w kraju należala do biednych, a z drugiej przyznaje, że biedni władzy nie potrzebują, a potrzebują jedzenia?
Biednym - już najedzonym?;)
W dalszej części mówi:
Nie wiem, jak to wytłumaczyć...jak powiada Konfucjusz, trzeba podnieść biednych i zniżyć bogatych, aż jedni i drudzy znajdą się na płaszczyźnie, na której biedni i bogaci spotkają się w zgodzie.
Po prostu niwelowanie dramatycznych różnic społecznych - to chyba miał na myśli.
Poza tym podkreśla głupotę przeszczepu ustroju demokratycznego w rozumieniu amerykańskim na grunt wietnamski. Zresztą, zarzuca politykom zachodnim, że mówią o demokracji, a kończą na kolonizowaniu, bo de facto chodzi im tylko o swoje interesy w Azji.
Cytuj
Hm...chociaż nie jestem pewien, iż nawet syci i zamożni chłopi zawsze potrafią z głową wybrać swoich przedstawicieli do organów władzy. To tak tylko nawiasem :-X
Zwłaszcza jak nie ma z czego wybierać - wtedy żadna głowa nie pomoże.
To zresztą już nieco inny temat - wad i zalet demokracji.

5
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 15, 2019, 05:13:30 pm »
Fanaberia - byś zaskakiwanym? To chyba jeden z fundamentów sztuki. I paru innych gałęzi...
Chyba nie mówiliśmy o sztuce – raczej o formach przekazu, kontaktu, możliwych interakcjach.
A nawet gdyby…rzecz raczej w masowości – nie w liczeniu się z wysublimowanym smakiem artystycznym jednostek.
Cytuj
A w gruncie rzeczy chodzi o powrót do cywilizacji obrazkowej. Ale to już było - cywilizacja starożytnego Egiptu była obrazkowa i wszystkie inne z tej epoki. Pismo znali nieliczni - wybrańcy. W tym sensie cofamy się do pierwocin z taką różnicą, ze obrazki ruchome i zapewniony względny dobrobyt konsumenckich mas.
Z podstawową różnicą: obecnie owe obrazki  szerzą się z wielką prędkością, a ich zasięg to praktycznie cały świat i większość ludzi. Dodatkowo: tworzą one konkurującą rzeczywistość, tworzą wzorce zachowań, kreują potrzeby, opinie itd.
 
Cytuj
By wizja Dukaja miała znamiona realnej trzeba by wyzwolić się z ciała.
W ekstremum (rozumianym nie jako warunek min, a max) – wtedy fantomologia Lema i jej problemy. Albo „Starość aksolotla”.
Cytuj
Łączy realne byty - kreując przy okazji cyfrowe wersje.
No tak - i te cyfrowe wersje oddziaływają całkiem realnie. Nic nowego.
Są jak te wyobrażenia senne, chciałem dać porównanie tylko. Ale z tego nie wynika że one są realne.
Nie? Jeśli ktoś kogoś poznał w necie jako wersję cyfrową (mamy tutaj taki klubik - Kingsajz?;), a później spotkał realnie - to chociaż proces weryfikacji może być bolesny – ta osoba jest realna. Chociaż może się zasadniczo różnić od kreowanej online wersji.
 
Cytuj
A, ze komuś może się zdawać i pomylić... ba. To świadczy tylko o zaniku doboru naturalnego, który natychmiast wyeliminowałby takiego roztrzepańca z puli. Zresztą - kto wie czy nie eliminuje innymi nożyczkami. Patrzę, jak te dzieci z sieci mają skłonność do samobójstw w młodym wieku.
Coś w tym jest. Chociaż sieć na pewno nie jest jedyną przyczyną. Raczej zaburzone relacje społeczne i uzależnienie.

6
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 14, 2019, 01:08:12 am »
Cytuj
Prawda, ubogo. Ale, nie wiem może jestem dziwolągiem - ja oczekuję od nadawcy zaskoczenia, że mnie prowadzi, że coś odkrywa - medium spełniające moje życzenia jest...no, wieje nudą.
Paanie…takie fanaberie…złota rybka by się załamała psychicznie;)
Cytuj
Więc ja, ten "transfer przeżyć" rozumiem nie tyle jako interaktywność a wejście w życie innej osoby, ze wszystkim co ono niesie. Stajemy się nią.
Może za x lat to nie będzie SF. Na dzień dzisiejszy ten transfer widzę jako masowe dzielenie się własnymi przeżyciami – w sieci, przez smartfony itp.
Cytuj
Właśnie tak  to zrozumiałem, że docelowo Dukajowi o to chodzi. Jak inaczej odczuć myśli i wyobrażenia nie wchodząc do głowy (pomijam możliwość symulacji tychże). Oglądając jak je schabowego?
Jak w każdej rozmowie – w sieci wspartej materiałem audio/video
Pozostaje przeczytać książkę.
Wg mnie to trochę inny temat – stawanie się inną osobą  - podmiana osobowości – nie wiem.
Cytuj
Dlaczego nierealnym, tyle że go nie widzisz - ale ten "sklep" jest. Gdzieś w rzeczywistości, ma obsługę, ma konto a może nawet księgowość - krasnoludków zaś nie ma.
Jedzenie w moim przykładzie to pot wywołany krasnoludkiem – z Twojego. To skutek.
Moim krasnoludkiem jest np. Pay Pal – nie ma oddziałów w których możesz założyć konto, wpłacić pieniądze, wypłacić je itp. – wszystkie operacje robisz w sieci.
Cytuj
Sieć nie jest samostwórcza - ona tylko łączy realne byty. Tak mi się...
Nie napisałam, że jest. Napisałam, że nie jest snem. Sen nie łączy realnych bytów - w sensie interakcji.
Łączy realne byty - kreując przy okazji cyfrowe wersje.

7
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 14, 2019, 12:27:18 am »
Wg mnie to raczej powinno chodzić o przyspieszenie procesu decyzyjnego a w następstwie deportacyjnego. A jeśli trwają tak długo - te praktyki zawodowe (zwał jak zwał, bo pracować legalnie nie mogą), które w jakiś sposób uzupełnią luki na niemieckim rynku pracy.
Wg mnie też. Najlepsze rozwiązanie – uproszczona i przyspieszona procedura deportacji, a w międzyczasie – praktyki zawodowe (przymusowe) na szparagach. Jako środek na nudę :)
Uff...wydaje się, wreszcie osiągnęliśmy konsensus ;)
Szparagowe Porozumienie - niech będzie;)
Cytuj
Nie wiem co powiedzieć... Z jednej strony, strzelać ludziom w skroń i palić napalmem to okrucieństwo, łamanie międzynarodowego prawa humanitarnego i nakręcanie spirali nienawiści.
Z drugiej strony, należy wziąć pod uwagę, z kim generał Loan i Amerykanie mieli do czynienia. Toczyć walkę w sposób cywilizowany, brać jeńców itp., z takim przeciwnikiem jak komunistyczna partyzantka Wietkongu – to to samo co boksować w rękawicach, podczas gdy rywal ma na rękach kastety. Żadnych szans na zwycięstwo. Zresztą i tak ponieśli porażkę.
Ktoś mądry powiedział: podczas wojny domowej zwycięża ten, kto był bardziej okrutny. Widocznie miął rację. Nie wiem...
Loan powiedział: "Ta wojna jest bardzo dziwną wojną; nie może się zakończyć ani zwycięstwem jednych, ani porażką drugich. Może się tylko zakończyć przerwaniem ognia. Och, tego właśnie Amerykanie nie potrafią zrozumieć: wygranie bitwy albo nawet wszystkich bitew nie oznacza wcale wygranej wojny”.
Pewne światło na zrozumienie wietnamskiej sytuacji daje wywiad Oriany z generałem Nguyenem Cao Ky. On rządził wtedy, on zatrudnił Loana.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nguy%E1%BB%85n_Cao_K%E1%BB%B3
Nie znalazłam go online, ale koresponduje z powyższym stwierdzeniem Loana.
Mały kawałek:
- Pewnie, że jestem rewolucjonistą. Amerykanie istotnie mnie nie rozumieją, gdyż nie rozumieją, że to, czego potrzebuje Wietnam Południowy to wielka rewolucja, zdolna przeciwstawić się rewolucji, która dokonała się już w Wietnamie Północnym, rewolucja, która udowodniłaby, że nie tylko w Północnym Wietnamie mówi się o sprawiedliwości społecznej. Amerykanie chcą wprowadzić w Wietnamie Południowym ustrój demokratyczny taki sam jak u nich: poszanowanie prawa, wolność słowa i tak dalej. Ale co do diabła to wszystko znaczy, kiedy umiera się z głodu? Jaki sens ma mówienie o władzy wykonawczej, władzy ustawodawczej, wyborach, kiedy pierwszą potrzebą wietnamskiego chłopa jest miska ryżu pozwalająca mu przeżyć? Tutaj, kiedy jedziesz na wieś i wymawiasz słowo głosować, biedacy odpowiadają jeść. Mówisz o demokracji, a oni odpowiadają ci, domagając się sprawiedliwości. Dlatego dla mnie słowo demokracja oznacza sprawiedliwość społeczną, reformę rolną, budowę domów, a nie sofizmaty, którymi żywi się pan Kennedy.Nie wiem, na co mi jego wybory przeprowadzane w atmosferze obojętności, niewiedzy. W większości wypadków ludzie wybrani w Wietnamie Południowym nie są tymi, których chciałby naród; nie reprezentują narodu. naród zagłosował na nas ze strachu, z niewiedzy albo po prostu dlatego, że kazano mu zagłosować. Wybory były stratą czasu, pieniędzy, a przede wszystkim kpiną. Posłużyły tylko do tego , by ustanowić reżim nieskuteczny i skorumpowany. Z pewnością ja też jestem za to odpowiedzialny. Uczestniczyłem w tym, zostałem wybrany i jestem wiceprezydentem. Ale to nic nie znaczy, przeciwnie, pozwala mi mówić, że to był błąd, i głosić: tak nie może być, potrzebujemy rewolucji, bo prawa, które mamy, bronią bogatych, musimy uchwalić nowe, które oddadzą władzę biednym.
- Ależ generale, tak właśnie mówi Ho Chi Minh. Tak właśnie mówi Wietkong. To nic innego jak socjalizm.
- A któż temu zaprzecza? Ja nie obawiam się słowa socjalizm. Tylko Amerykanie wymawiają słowo socjalizm jak gdyby to było jakieś przekleństwo. I tak samo robią ci, co rządzą moim krajem.



Na marginesie...online jest prolog innej książki Oriany, a w nim spotkanie po latach z Różową Protezą - wystarczy od 18 strony:
https://issuu.com/e-booki/docs/wywiad_z_w__adz___-_oriana_fallaci_


8
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 13, 2019, 11:02:58 pm »
Cytuj
Ale jednak...serial nie był interaktywny.
A ci dawcy wrażeń są interaktywni? Na pewno? Folołersi podłączeni do "całującego" z poprzedniego przykładu mogą nim sterować? Język głębiej? Lub bardziej  w lewo? Nie sądzę - to są tylko bierni odbiorcy. Jedyne co, to mogą się odłączyć.
Jasne.
Możesz z nimi nawiązać kontakt – przez sieć – odpowiedzą. Są kamerki, mikrofony itp.
Mało tego – zrobią to – o co poprosisz.
Słyszałeś np. o patostreamerach? Przelewik i wg życzeń.
Kolejne czynności są wykonywane w zamian za wpłaty pieniężne dokonywane przez widzów[3]. Często trwają one wiele godzin
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patostream
Podobnie działają kanaliki na jutjubie, gdzie są spełniane życzenia widzów - live.
Nie trzeba czekać na kolejny sezon lubionego serialu.
Ty go reżyserujesz.
Cytuj
Zresztą, interaktywna jest też telewizja w wszelkich realityshow i festiwalach.
Ubogo. Tylko głosujesz. Nikt Ci nie odpowie.
Cytuj
Tak sądzisz? Że to jest spontaniczne? I Pan, oglądany przez milion odbiorców zachowuje się "jak zwykle", mając świadomość że jest oglądany i od jego zachowań zależy np. zarobek?
Pisałam: piętrowość zakłamania, ale np. "gwiazdki" sprzedają swoje prywatne życie - nie z serialu. Blogerzy sprzedają swoje realne sądy itd. Nie chodzi o to czy są spontaniczne - nie są ometkowane na fikcję.
Cytuj
A to niby jak? Zrozumiałem, że ktoś musi się do mnie, do głowy, podłączyć. Te podglądactwo emocji to chyba coś więcej niż zdjęcie na fejsbuku, które faktyczne można wstawić bez mojej zgody. Bo czym jest te - "przeżycie" niby?
Ja tego tak nie rozumiem - podłączenie do cudzej głowy to już jakieś ekstremum.
Przed rozmową jest definicja:
Przeżycia: „Są to myśli. Są to wyobrażenia. Okruchy zwierciadła rzeczywistości. Reprezentacje świata. Reprezentacje innych ludzi”

Cytuj
No właśnie - trafiamy w rzeczywistość symulowaną na różnych poziomach, ale zazębiającą się z tą podstawową: biologiczną. W sieci dokonujesz działań, które mają czasem natychmiastowe skutki tu-i-teraz. Powiesz, ze jest nierealna?
Tak powiem, że jest nierealna, ale powoduje realne skutki. Sen o ścigających mnie straszliwych krasnoludkach spowoduje, że się spocę - czy to oznacza że krasnoludki były realne?
Realny był sen jako zjawisko - sen, a w naszym przypadku realna jest technologia ale nie treści które emituje.
Nie?
Płacę w nierealnym miejscu za towar i on podjeżdża pod moje drzwi - jest nierealny? Pieniądze były nierealne?
Jeśli znam kogoś tylko w sieci, ale się z tą osobą spotkam - to treść tej osoby reprezentowana w sieci będzie nierealna?
Jeśli dokonam kilku ruchów myszką i paru klików klawiaturą, a w konsekwencji pojadę na drugi koniec świata, to to nie jest realna treść?
Sieć nie jest snem. Jakoś nie pasuje m ito porównanie - przynajmniej nie do wszystkich możliwości, które daje.

9
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 13, 2019, 12:34:44 pm »
Cytuj
Przeczytaj całość;)
Melduję, ze przeczytałem całość! :)
Zuch!;)
Cytuj
czyli w sumie nic nowego - elita budująca cywilizację i konsumenci złaknieni rozrywki. Tyle że w miejsce seriali a w nich aktorów wchodzą ci...transferujacy swoją intymność. Zatem czynnik technologiczny.
Tak też pomyślałam. 1505. Ale jednak...serial nie był interaktywny.
Poza tym - z założenia - pokazuje wyimaginowane sytuacje, oparte na scenariuszu - a te zsieciowe mają od początku pieczątkę: real.
Transferują przeżycia realnych osób. Mało tego - te osoby nie muszą być wcale gwiazdami tv - chodzi o transfer przeżyć każdego dowolnego człowieka (możesz nawet nie chcieć, a znajomy przetransferuje zdjęcie ze wspólnych wakacji...) - wystarczy być.
Nie jest to ważne, że następuje piętrowość oszukiwania przez własne wyobrażenia (o których napisałeś) i nadawcy (fałszowanie siebie, mało tego - nadawcą przeżyć nawet nie musi być jedna osoba, może to być zespół pracujący na jakiegoś awatara - typu fejsbuki znanych osób, instagramy prowadzone przez wynajęte osoby).
No właśnie - trafiamy w rzeczywistość symulowaną na różnych poziomach, ale zazębiającą się z tą podstawową: biologiczną. W sieci dokonujesz działań, które mają czasem natychmiastowe skutki tu-i-teraz. Powiesz, ze jest nierealna?

10
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 12, 2019, 07:07:17 pm »
Prawdę mówiąc, mnie osobiście takie podejście nieco dziwi. Oględnie mówiąc.
Bezczynność i nuda potęgują frustrację i prowadzą do agresji. Dobra organizacja czasu wolnego może temu przeciwdziałać.
Z tego tekstu wynika, że problemem jest wewnętrzne prawo niemieckie: za wysoki socjal, brak informacji dla imigrantów (nie wiedzą, że nie mają szans na azyl i legalną pracę, bo nie dostana statusu uchodźców wojennych, a nastolatków nie można deportować, więc się kiszą), długo trwające procedury itp.  I to, co wielokrotnie wałkowaliśmy: brak wspólnej, europejskiej linii oporu: kilka lat temu – teraz: konsekwencje.

To powyższe wyciąłeś nieco z kontekstu – a wycięte brzmi faktycznie absurdalnie -  ta bezczynność i nuda ma związek z niejasnym statusem – to o czym pisałam wyżej: dotyczy ludzi, często bardzo młodych będących w zawieszeniu - bez prawa do pracy:
Z punktu widzenia kryminologa to najgorsza możliwa sytuacja. Ale częsta, bo od odrzucenia wniosku o azyl do deportacji droga jeszcze długa. Także osobom, które nie mają szans na legalizację pobytu w Niemczech, nie należy odmawiać dostępu do kursów językowych czy praktyk zawodowych – postulują więc autorzy raportu. Bezczynność i nuda potęgują frustrację i prowadzą do agresji. Dobra organizacja czasu wolnego może temu przeciwdziałać. Pfeiffer i współautorzy przekonują też, że ten, kto opanuje podstawy niemieckiego lub konkretny fach, nawet po powrocie do kraju łatwiej będzie mógł znaleźć pracę.
Wg mnie to raczej powinno chodzić o przyspieszenie procesu decyzyjnego a w następstwie deportacyjnego. A jeśli trwają tak długo - te praktyki zawodowe (zwał jak zwał, bo pracować legalnie nie mogą), które w jakiś sposób uzupełnią luki na niemieckim rynku pracy.
Cytuj
Jeśli tak, granica pomiędzy dobrocią a głupotą jest naprawdę cienka.
Otóż to...:)
Cytuj
Marginesikiem, nieco dziwne to wyrażenie – „nakręcać spiralę”, nie?
I w dodatku nie wiem dlaczego go użyłam – bo nie przepadam. A nawet drażni mnie ostatnio.
Archimedesa…a może – zważywszy czego to wyrażenie dotyczy – chodzi o takie korbkowe kręcenie spiralą...do rur? Nakręcamy...nakręcamy i w końcu wyciągamy – to i owo;))
Cytuj
Przy okazji Oriany i Wietnamu oraz odczytu zdjęć:
http://historiajednejfotografii.blogspot.com/2017/01/egzekucja.html
Ciekaw jestem Twojej opinii, olka. Jak oceniasz czyn generała Nguyen Ngoc Loana, usprawiedliwiasz go czy potępiasz?
Oriana napisała o nim:
Kiedy wymawiasz  nazwisko Loan, widzisz, że ludzie bledną: sława jego okrucieństwa dorównuje tylko sławie jego inteligencji.
Wcześniej relacjonuje rozmowę, którą z nim odbyła. Zaczyna od: postrach Sajgonu.

Wietnam 1968. 31 styczeń  - rozpoczęła się ofensywa Tet – Wietkong zaatakował w Sajgonie, a Loan był  szefem policji.
Wcześniej – w grudniu – powiedział Orianie, że żaden partyzant Wietkongu nie wejdzie do Sajgonu. A weszli – w wietnamski Nowy Rok – Tet.
Kiedy wszyscy świętowali, sporo żołnierzy było na przepustkach.
Zapisek Oriany z piątku 9 lutego:
Operacją likwidowania Wietkongu kieruje od pierwszego dnia generał Loan, ten, który kocha róże, a nocami gra Chopina. Początkowo generał Loan stosował prostą taktykę walki z partyzantką: polował na bojowników Wietkongu od domu do domu i kiedy schwytał jednego z nich, albo dziesięciu, dwudziestu, zabijał ich strzałem rewolweru w skroń.
Nie brał jeńców.
Później uznał to jednak za mało skuteczne – przez megafony oznajmiał ewakuację okolicy – dawał dwie godziny – potem sygnał do ataku i bombardowanie, ostrzeliwanie, napalm. Czy wszyscy cywile zdążyli uciec? Oriana pisze o Sajgonie, że wygląda jak Hiroszima. Wypalony.
O Loanie, że z inicjatywy generała Westmorelanda – Loan nie strzela już w skroń (była świadkiem schwytania kilku 14-18 latków) – traktuje partyzantów jak jeńców wojennych (czyt. zabijają ich poza amerykańskim wzrokiem – jak wcześniej sam mówi Orianie: prawo należy stosować, tak czy nie? Czy to się podoba Amerykanom, czy też nie.).

Co do samego zdarzenia – Oriana była akurat na kilka dni w USA i była przerażona brakiem świadomości tego co się dzieje w Wietnamie – ludzie pytali ją…czy się tam dobrze bawiła.
To zdjęcie, które linkowałam obiegło świat – i tym pojedynczym strzałem przejęto się ponad miarę – (Oriana wspomina o  kobiecie w metrze, która po zobaczeniu tego zdjęcia zaczęła histerycznie płakać i trzeba było wezwać do niej karetkę…) - kompletnie nie zdając sobie sprawy z wietnamskiej codzienności i tysięcy ofiar. Albo nie chcąc sobie z tego zdawać sprawy.

Wracając do Twojego pytania – nie ma jednoznacznej odpowiedzi kto jest złym, a kto dobrym na tym zdjęciu. Obaj mordowali. Z tym, że generał jako funkcjonariusz państwowy. Powinien jednak brać jeńców? Działać w ramach prawa międzynarodowego? Nie wiem. Ponadto to nie była jego pierwsza i jedyna ofiara.
Mnie chodziło tylko o fakt interpretacji jakiegoś zdjęcia bez znajomości okołoszczegółów i wykorzystywanie go do wsparcia własnych tez.

11
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Maj 12, 2019, 03:03:21 am »
Chcę powrócić na chwilę do eseju Eco. Chociaż pytanie nieco odbiega od tematu dyskusji i chyba bardziej pasuje do Poradni :)
Zaciekawił mnie ten oto fragment z przypisem:
Innym typem wroga jest obcokrajowiec. Już na rzymskich płaskorzeźbach barbarzyńców przedstawiano jako płaskonosych brodaczy, a samo określenie „barbarzyńca", jak wiadomo, odnosi się do wady wymowy, a dalej, przez przeniesienie, do upośledzenia umysłowego*.
* Łacińskie barbarus pochodzi od greckiego barbaros, bełkotliwy, a więc niezrozumiały (przyp. tłum.).


Natomiast czytałem gdzieś, że słowo „barbarus” wywodzi się nie od  greckiego βάρβαρος, jak podaje m.in. wikipedia, tylko od łacińskiego barba – broda. Zatem "barbarzyńca" w pierwotnym znaczeniu znaczy "brodacz". Por. Barbarossa, Ahenobarbus itp.
Więc która wersja, Twoim zdaniem, jest poprawna? :)
To odpowiem na to tutaj:)
Też zwróciłam uwagę na ten fragment i przypis, bo mnie to słowo nie kojarzy do mowy czy zarostu tylko do człeka prymitywnego.
Wg mojego ulubionego "Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Kopalińskiego:
- łac. barbaria "obce kraje; barbarzyńcy" i gr. barbarismos "barbaryzm" od barbaros "cudzoziemiec: nieokrzesany; ignorant"

O zniekształconej mowie i brodzie ani słowa - tylko o człowieku niecywilizowanym.

Co do łacińskiej brody... barbarus to człek nieokrzesany, a barbarius to cyrulik, golarz, ale może i łączy ich barba czyli broda?
A stąd prosta droga do słowa "barber", które nabiera teraz nowego znaczenia...nie tylko pogromca bród, ale i brodaczy?;)
W każdym razie ładnie się to plecie , a taka potargana broda pasuje nawet do obrazu barbarzyńcy...bełkoczącego w obcym języku;)

Z kolei nazwa "Barbados" - ma związek z brodą...hm.
Bonusowo przypomniał mi się...Barbapapa.
Co oznacza - barbe à papa - watę cukrową...w kształcie brody?;))

12
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 11, 2019, 09:40:53 pm »

Cytuj
Wejdź jednak w życie dzieci pełnej postpiśmienności, które nigdy nie miały dostępu do tych wewnętrznych narracji o życiu, przemijaniu, tych splotów emocji, pejzaży egzystencjalnych, intymnej metaforyki relacji międzyludzkich, wszystkiego tego, co my przypisujemy słowom, gestom i minom innych ludzi
Tu jest jakieś założenie, że świat głębszych przeżyć jest skutkiem powstania słów, mowy i skomplikowanych form komunikacji. Inaczej pisząc - neandertalczyk nie był zdolny do miłosnego dramatu, a może i samej miłości, bo ją wpierw trzeba było wymydlić słowami. Całkiem biblijne te założenie  :)
Nie jestem pewny czy tak właśnie.
Rajt. Może nie tyle skutkiem – co słowo pisane pozwoliło go przybliżyć? Doświetlić? Nakreślić? Zajrzeć weń? Zresztą – to nie samo słowo. Gesty. Po prostu widok drugiej osoby. A postpiśmienni mieliby być pozbawieni tego wglądu pod powierzchnię.
Cytuj
Żyć cudzym życiem? To już lepiej się ubić - po co?
Nie mam pojęcia. Ale to akurat się dzieje. Instagramy, fejsbuki - z milionami odwiedzin.
Taki ponowoczesny zawód - influencerka:
http://avanti24.pl/Magazyn/7,150433,23106176,zawod-na-topie-digital-influencerka-kim-jest-i-czym-sie-zajmuje.html
Nie mówiąc o wszelkiej maści portalach publikujących niezwykle ważne wydarzenia z rzyć...czy tam żyć...
Cytuj
Zresztą - ta cala dukajewszczyzna jest kursem na dekopulację. Ludzkość wyginie z tej rozkoszy zastępczej.
Póki co nic na to nie wskazuje - a nawet wręcz przeciwnie...podłączenie do sieci jako remedium na przeludnienie?;)

13
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 11, 2019, 08:10:09 pm »
Cytuj
I w tym tropie uważam za trafne nazwanie obecnych czasów: bezpośrednim transferem przeżyć
By się zgodzić musiałbym dodać - przeżyć prostych.
Przeczytaj całość;)
Wejdź jednak w życie dzieci pełnej postpiśmienności, które nigdy nie miały dostępu do tych wewnętrznych narracji o życiu, przemijaniu, tych splotów emocji, pejzaży egzystencjalnych, intymnej metaforyki relacji międzyludzkich, wszystkiego tego, co my przypisujemy słowom, gestom i minom innych ludzi. Postpiśmienni przeżywacze widzą tylko „powierzchnię” człowieka, nic więcej.

Dyć nie chodzi o wiek dziecięcy, tylko o bycie produktem piśmienności-nie-pismienności.
Cytuj
Pierwszy solidny kop w antygłowę, zwłaszcza że go nie zaprogramowałeś, przekona zaraz, który świat realny.
Inaczej - teza ta zakłada odgórnego opiekuna, który dba o fizjologię.
I tym pętlę - opis dotyczy świata dzieci.
To raczej nie o to chodzi – nie o rozważania typu Lem i fantomologia – odcięcie od życia real.
Tylko o płynne przechodzenie między przeżyciami swoimi w różnych np. net wcieleniach, innych serwujących swoje (followersi), które stają się obowiązującymi - bez podziału na tak jak teraz postrzegane: realne-nie-realne.
Natomiast do tego nie pasują pakiety oderwane od...bo od czego? Jeśli świat jeden?

14
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 11, 2019, 05:37:35 pm »
Ze zdziwieniem patrzę, że Dukaj myli schizofrenię z rozdwojeniem jaźni.
Dokładnie. Doszło do poplątania terminów. Mówi o rozdwojeniu jaźni, a nazywa to schizofrenią.
Natomiast terapia z użyciem awatarów (o której wspomina) dotyczy właśnie schizofrenii – czyli „ucieleśnienia” głosów wgłownych, ale nie innych tożsamości.
https://www.focus.pl/artykul/slysza-glosy-w-glowie-dzieki-tej-terapii-moga-je-zobaczyc-i-stawic-im-czolo-171127010534
Nie chodzi o przeżywanie innych/różnych bytów.
Dukaja nie czytałem, teza zaprezentowana wyżej (że się odpiśmieńniamy) wg mnie jest prawdziwa, z tym, że "przez ostatnich kilka tysięcy lat" tak naprawdę mało kto procentowo czytał a tym bardziej pisał, powszechny alfabetyzm to znak przedostatniego wieku i to w wybranych lokalizacjach geograficznych. Pismo po prostu było pierwszym nośnikiem umożliwiającym przekazywanie skomplikowanych treści, a teraz jest wypierane przez łatwiejsze w obsłudze media. Nie bardzo wiadomo więc, czy istotnie jest nad czym płakać, póki nie zakazują czytać.
Też się z tym zgadzam (chodzi mi o masowość użycia jakiegoś nośnika informacji - nie jego całkowite wykluczenie: pismo nie wykluczyło mowy). Dukaj mówi o piśmienności jako interludium – w sensie :
Nasza przygoda z pismem to epizod w dziejach człowieka. Bezpośredni sposób odbioru przeżyć jest bardziej naturalny. Pismo to wysoce abstrakcyjne, symboliczne ćwiczenie umysłu, do którego nie wyewoluowaliśmy jako gatunek, więc każdy musi sobie od zera wytrenować tę umiejętność. Natomiast bezpośredni transfer, który umożliwia nam dziś technologia, wykorzystuje dokładnie te same zdolności i zmysły, które dała nam natura.
Jeżeli więc spojrzymy z perspektywy antropologicznej, zobaczymy takie proporcje: sto do dwustu tysięcy lat człowieczeństwa oralnego. Potem pięć i pół tysiąca lat dominacji pisma. A teraz przed nami nieskończoność postpiśmienności.


I w tym tropie uważam za trafne nazwanie obecnych czasów: bezpośrednim transferem przeżyć.
Natomiast czy nieskończoność? Powiedziałbym: dopóki będzie prądu pod dostatkiem. Jego brak zaraz wywróciłby na nice - całą postpiśmienność.
Z Dukajem ma ten sam problem, co z niejakim biskupem Berkeleyem i jemu podobnymi.
Skoro tak, to po kiego i dla kogo on pisze?
To pytanie pojawia się w rozmowie z Orbitowskim.
Ja jakoś nie odebrałam tez Dukaja jako wieszczenia upadku słowa pisanego, końca literatury.
Raczej ograniczenia jej pola działania dla osób wychowujących się już w owych bezpośrednim transferze (czyli włączonych w sieć od urodzenia – nie tak, jak my).
Pole to miałoby zostać ograniczone do sfery, której nie da się przekazać wprost do zmysłów. A więc to, co nazywamy światem duchowym, życiem wewnętrznym człowieka, a co zostało zbudowane przez pismo.
Poza tym formalizm samego pisma. A więc poezja i literatura lingwistyczna. Proza mocno stylizowana na mowę – jej jakości nie da się oddać w ekranizacji.

oraz pisma potrzebuje czasowość:
Czasowość pojawia się dopiero w takich trikach jak fabuła, wyobrażenie przyszłości, przeszłości, przyczynowość, logika zmiany. To wszystko są narzędzia myślunku pisma.

Poza tym powtarza tezę, o której wspominał w linkowanym przez Ciebie wywiadzie: świat cyfrowy tworzą dzieci pisma. Dlatego będą potrzebne.
W istocie to dalece nie odbiega od tego czym literatura jest teraz. Może zmienia się jej forma - w papierowych książkach pojawiają się miast przypisów: linki do stron audiowizualnych. Czytając e-booka można przenosić się w różne okołoksiązkowe okolice: muzyczne, plastyczne, filmowe...

Tutaj nie widzę jakiejś sprzeczności i generalnie zgadzam się z tymi tezami.
Natomiast pewien dysonans mam z tym zatarciem fikcji i realu - czyli światem, w którym: nie ma granicy, nie ma różnicy, żyjesz w jednym continuum bytów szczerze przeżywanych., a jednocześnie sieć oddziela komunikat od osoby, która go wygłasza. To w którym miejscu owego continuum jest człowiek?

15
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Maj 11, 2019, 01:37:23 am »
 "Przez ostatnich kilka tysięcy lat pismo, książki i biblioteki były nośnikami i skarbnicami wiedzy. Technologia pisma stworzyła cywilizację człowieka. Myślenie pismem oznacza myślenie symbolami, ideami i kategoriami. Daje bezpośredni dostęp do wnętrza innych: ich emocji, przeżyć i poczucia „ja”. Wyniósłszy tę umiejętność na wyżyny sztuki, w istocie tworzy nasze życie duchowe.

 W Po piśmie Dukaj pokazuje ludzkość u progu nowej ery. Kolejne technologie bezpośredniego transferu przeżyć– od fonografu do telewizji, internetu i virtual reality – wyprowadzają nas z domeny pisma. Stopniowo, niezauważalnie odzwyczajamy się od człowieka, jakiego znaliśmy z literatury – od podmiotowego „ja”.

 „Mechanizm «wyzwalania z pisma» napędzają miliardy codziennych wyborów producentów i konsumentów kultury. Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na jutjuba. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję”.

 Literatura, filozofia, popkultura, neuronauka i fizyka – zaglądamy za kulisy cywilizacji i odkrywamy, że to nie człowiek posługuje się stworzonymi przez siebie narzędziami, ale to one coraz częściej posługują się człowiekiem.

Nadchodzą czasy postpiśmienne, gdy miejsce człowieka-podmiotu i jego „ja” zajmują bezpośrednio przekazywane przeżycia.

 „Czy mogę powiedzieć o sobie: «jestem oglądaniem serialu», «jestem śledzeniem celebów na Instagramie»?”

 Człowiek staje się maszyną do przeżywania."

Mam nadzieję, że "jestem czytaniem" jednak przetrwa czyli:
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5069/Po-pismie---Jacek-Dukaj

I okolicznościowa rozmowa Dukaja z Orbitowskim (też nowinka -"Kult") zamieszczona w "Książkach":
http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,24692872,dukaj-i-orbitowski-czy-czlowiek-ktory-nie-bedzie-czytal.html?disableRedirects=true

Strony: [1] 2 3 ... 300