Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 407
1
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Dzisiaj o 01:06:02 am »
Ad rem...myślałam już wcześniej żeby jakoś zasygnalizować, że St nie jest aktywnym użytkownikiem (eufemizm!) - tylko chciałam to zrobić w rocznicę śmierci.

Ale! Przyszło mi do głowy żeby zapytać o zdanie w tym temacie najbliższą St osobę.
Najbliższą i taką, która bywała tutaj chociażby w postach St czyli Kasię i która - jak się okazuje - cały czas przegląda forum.
Też uważa, że biegnący licznik można by zatrzymać i rocznica śmierci to dobry moment.
Tylko co zrobić?
Mogę zlikwidować konto St - wtedy będzie takie, jak forumowiczów, którzy sami się pożegnali z forum: posty zostaną, ale po nicku nie da się ich przejrzeć (w sensie kliknąć w SR i zobaczyć jego posty), można zostawić jak jest - z dopiskiem we własnym tytule (to mi się wydaje najlepsze).

Niestety nie da się zmienić kwadracików - nawet jeśli wydzieliłabym St do osobnej grupy - licznik postów działa i juror/senior mu wskoczy.
Sugestią Kasi był też wiek - żeby nie klikał rocznie - mogę tylko usunąć info o wieku (tak, jak u mnie - nie będzie go), ale nie zatrzymać licznik.

Czyli co zrobić? Nie zamykałabym konta, bo wtedy nie da się przeglądać postów. Dopisać coś w tytule? Ale co? Zlikwidować info o wieku?

2
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Dzisiaj o 12:14:24 am »
Ola - ale jak to? Mówiłaś o jednym szpitalu, a teraz piszesz o statystykach z resortu?
Jak to? Nie łapiesz? To, co usłyszałam od lekarza to statystyki szpitala - a te są składową statystyk resortu.

Skrótnie to jestem zmęczona bardzo tym tematem. Każdy ma trochę racji. Jedna jest mojsza inna insza...zachorować drugi raz nie chcę - chociaż przeszłam niby łagodnie.
Mam wrażenie, że COVID przykrywa głębsze problemy: surowce, energetyka, ślepa ściana mniemanego rozwoju...jeśli np. do Portugalii przyjedzie mniej turystów, to jej zapotrzebowanie energetyczne będzie mniejsze...naprawdę mam wrażenie, że świat zawraca w biegu - na naszych oczach.

3
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Listopad 26, 2021, 08:12:10 pm »
Na marginesie tylko i z wiadomości lokalnych - miejski szpital przerobiony na covidowy - rozmawiałam dzisiaj z lekarzem tam pracującym - oddziały wypełniają w 90% osoby niezaszczepione i chorują - cytuję: paskudnie i z powikłaniami.
Czyli może i szczepieni chorują - na pewno chorują - znam dwa przypadki wśród szczepionych nauczycieli - ale na pewno nie lądują w szpitalach tak często jak niezaszczepieni.
I w gruncie rzeczy o to chodzi - żebyśmy mogli chorować na tyle lekko żeby nie wymagać hospitalizacji. Wirusa raczej się nie pozbędziemy.
Ale on jakos te proporcje policzyl? Czy tylko tak na czuja mu sie wydaje?
Prowadzą statystyki. Z nich to:
Resort zdrowia podał, że od początku rozpoczęcia szczepienia drugą dawką w Polsce zmarło 44 tys. 347 osób. Liczba zgonów wśród osób w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki wynosi 1 tys. 996.
Od rozpoczęcia szczepienia drugą dawką w Polsce wirusem SARS-CoV-2 zakaziło się 1 mln 813 tys. 690 osób.
Wśród osób w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki zanotowano 156 tys. 238 przypadków zakażeń.

https://www.medonet.pl/porozmawiajmyoszczepionce/szczepionka-na-covid-19,zakazenia-i-zgony-na-covid-19-wsrod-zaszczepionych--ile-przypadkow-w-polsce-,artykul,10062656.html

Ale zdaje się, że zataczamy kółko - to podważy wszystkie racje i da napęd antyszczepionkowcom - Portugalia od 1 grudnia nie uznaje szczepień:
W związku z nasilającą się piątą falą koronawirusa rząd w Lizbonie wprowadzi od 1 grudnia stan klęski żywiołowej, a do przylotów do Portugalii upoważnione będą tylko osoby z ważnym negatywnym wynikiem testu na obecność SARS-CoV-2.
(...)
De facto przepisy te sprawią, że Portugalia jako pierwszy kraj UE od 1 grudnia nie będzie honorował na swoich granicach certyfikatów potwierdzających pełne zaszczepienie przeciw Covid-19 oraz zaświadczeń lekarskich o przebyciu tej choroby.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-do-portugalii-tylko-z-negatywnym-testem-certyfikat-nie-wysta,nId,5670152#crp_state=1

4
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
A to czasem nie kalka z niemieckiego?
"Was sind Sie?", "Was sind Sie von Beruf?" - kim jesteście z zawodu? Dosłownie "czym jesteście?"...
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Update: okazało się, że jednak mam tu we Francji "Czas..." i to nawet wydanie z dodanymi dwoma tomami, czyli mogę się przyłączyć gdy tylko coś przeczytnę.
Podpowiem, że matematyka jest w tomie drugim...

Czyli kończąc ten wątek:
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
Cytuj
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A.
Ok - to zamkowe wzgórze...a co było na Wysokim Zamku? a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam. :-\
Cytuj
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika -
Aś przypomniał...:))))
Cytuj
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel! 8)
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej jak w Szpitalu go nie używała...

Tak-siak...spotkanie nie doszło do skutku, gdyż rano: SANDROZNY czyli telegram przyzywający go natychmiast do Krakowa, bo z ojcem źle...rok 1951 i Stefcio  bez problemu łapie samolot...i fruu...wysyła tylko info do Nosilewskiej - skoro samolot, to dlaczego nie szybki telefon do szpitala? Mniejsza...

Kolejny akapit to nie Kraków - a Wielka Pętla (aaa...bo Pętla Warszawska to jednak Mała ) Nieczawska...pierwszy tom zaczyna się pogrzebem, a trzeci kończy nim: tym razem to pogrzeb ojca Stefana. Stefan jednak nie zdążył do Krakowa...a w Nieczawach żegna bardziej powłokę cielesną niż ojca...nie chce uczestniczyć w stypie.
Mamy jeszcze pogawędkę - wplatającą wymagane wątki komunistyczne - z Grzegorzem Niedzicem - dyrektorem PGRu...tylko stary Anzelm jest konsekwentnie antykomunistyczny, bo gniewa się i za ten PGR i za znajomość Stefana z Pościkiem.

I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Radość ogarnia Stefana - że nawet postanowił - wbrew pierwotnej niechęci -  zajrzeć do poojcowego mieszkania...tam refleksja nad aparatem do przyżegania - zbudowanym przez nieżyjącego ojca - kończy tom...
I co?
Nie dziwię się, że Lem nie godził się na publikację tego tomu - nawet nie ze względu na wątki komunistyczne, ale ze względu na ogólny chaos i niedopracowanie postaci,wątków...ale gdyby wygładzić?

5
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Listopad 25, 2021, 11:30:27 pm »
Na marginesie tylko i z wiadomości lokalnych - miejski szpital przerobiony na covidowy - rozmawiałam dzisiaj z lekarzem tam pracującym - oddziały wypełniają w 90% osoby niezaszczepione i chorują - cytuję: paskudnie i z powikłaniami.
Czyli może i szczepieni chorują - na pewno chorują - znam dwa przypadki wśród szczepionych nauczycieli - ale na pewno nie lądują w szpitalach tak często jak niezaszczepieni.
I w gruncie rzeczy o to chodzi - żebyśmy mogli chorować na tyle lekko żeby nie wymagać hospitalizacji. Wirusa raczej się nie pozbędziemy.


6
Lemosfera / Odp: Gra na podstawie powieści Stanisława Lema
« dnia: Listopad 25, 2021, 12:02:40 pm »
Podczas gali Golden Joystick Awards 2021 został zaprezentowany nowy trailer gry Niezwyciężony, bazującej na powieści Stanisława Lema.
https://www.youtube.com/watch?v=k5SljvsKsRM

https://www.gry-online.pl/newsroom/niezwyciezony-the-invincible-trailer-z-golden-joystick-awards-202/z120d9b

7
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 25, 2021, 12:00:53 pm »
Prof. Randall J. Platt, badacz z ETH Zürich, ekspert w inżynierii genetycznej, jako pierwszy w historii, został wyróżniony Europejską Nagrodą Naukową im. Stanisława Lema.

Nagrodę przyznaje Politechnika Wrocławska, dla upamiętnienia 100. urodzin wybitnego polskiego powieściopisarza fantastyki naukowej. Wyróżnienie jest skierowane do młodych naukowców, do 40. roku życia, studiujących lub prowadzących badania w Unii Europejskiej oraz krajach stowarzyszonych, biorących udział w programie Horyzont Europa. Nagroda przyznawana jest corocznie za odkrycie lub znaczące osiągnięcie w szeroko rozumianych dziedzinach nauki i inżynierii, z silnymi elementami technologii, interdyscyplinarności, kreatywności i wizji.

Prof. Randall J. Platt został wyróżniony za badania nad komórkami wskaźnikowymi. - To jest ciekawy mechanizm. Komórki bakterii potrafią się uodpornić na otaczające je wirusy, za pomocą mechanizmu CRISPR. Jest to technologia do edycji samego genu, który się znajduje w komórce bakteryjnej - tłumaczy dr Monika Koperska ze Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki. - Prof. Randall J. Platt wykorzystuje mechanizm do tego, żeby bakteria zaciągała informacje nie na temat wirusów, które ją otaczają, ale różnych innych rzeczy w ich środowisku.


https://www.polskieradio.pl/10/5366/Artykul/2854621,Prof-Randall-J-Platt-laureatem-Europejskiej-Nagrody-Naukowej-im-Stanislawa-Lema

I kolejny tapczanowy leń:
„Na tapczanie siedzi Lem” – jak życie Stanisława Lema odbijało się w jego twórczości, mówi Agnieszka Gajewska, odc. 5
https://przekroj.pl/media/audio/na-tapczanie-siedzi-lem-o-wplywie-biograficznych-doswiadczen


Oraz katowicko-chorzowski konkurs plastyczno-literacki dla dzieciaków z podstawówek:
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konkurs-w-wyobrazni-oczywiscie-2021-moja-podroz-z-pilotem-pirxem

8
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 25, 2021, 12:17:34 am »
Nie ma za co. Pod koniec żarliśmy się z S.R. jak te, nie przymierzając, psy, jadąc Sapkowskim (na co zresztą z obecną wiedzą o Jego ówczesnym stanie patrzę zupełnie inaczej niż wtenczas*), ale miał słuszność, że tkwi(ł) tu jak Piłat w Credo, czy amen w pacierzu, niech więc choć tyle zrobię gwoli upamiętnienia.

* Racje racjami (nie wycofuję się z nich, lecz i wracać do nich nie będę, bo de mortius...), ale kto umierającego smuci, wiem, że grzeszy.

BTW. Na zachodnich forach startrekowych widziałem, że zmarłym userom nadają tam specyficzny pośmiertny status (zwie się bodaj "In Memoriam"). Może więc tak Remuszce zmienić kwadraciki pod nazwisko-nickiem na czarne, a "Juror" na - dajmy na to - "R.I.P."? (Chodziła za mną ta idea od dłuższego czasu, ale jakoś nie miałem śmiałości...)
Wiesz Q - przychodzi taki moment, że należy gryźć ręce i nic nie pisać. I to jest Twój moment.
Nie odpowiadaj mi.

9
O kurcze. Nie mam przy sobie we Francji tej książki, ale tak tylko zajrzałem, porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie. W efekcie może nawet sprowadzę tę książkę i się przyłączę. Dobra, przepraszam i nie przeszkadzam w dyskusji.
Ale jednak przechwałki, czy że jednak utworzyłeś?;)
To i to zasadne - masz się czym chwalić - chyba najlepszy z działów na forum - taki w punkt;)
A ten czas...dekady mijają tutaj niepostrzeżenie.
Jakie przeszkadzanie - już nawet myślałam, że tylko liv i ja mamy te pozostałe tomy:) Czyli książka w łapkę i może coś o matematyce Wilka z drugiego tomu? :-\

A w adremie teraz tylko:
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
tak, to był Różewicz:)
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm
Mówi akurat o tych latach, tych ludziach - wydany w 1958.

10
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Listopad 24, 2021, 12:28:06 am »
a na aucie traciło się zawsze już przy wyjeździe z salonu - rzecz bez precedensu!
Do lat 90 było odwrotnie ;) . Człowiek wyjeżdżał z salonu i samochód automatycznie drożał. Ja jeszcze się załapałem - pierwszy nowy samochód z salonu jaki kupiłem w życiu nie był tym samochodem, który chciałem kupić, ale trzeba było brać co dawali, mimo chodów jakie miałem. Gdzieś po roku pojawiła się możliwość zakupu tego właściwego, więc stary sprzedałem. Za cenę nowego takiego z salonu, i to cenę nie z dnia zakupu, tylko za wówczas aktualną, już sporo wyższą ;) .
No tja...mój pierwszy samochód to był dorosły maluch...więc takich doświadczeń nie mam, ale pamiętam historie o sprowadzanych z Niemiec samochodach, tutaj dojeżdżanych i jeszcze sprzedawanych bez straty - zwłaszcza, że miały wyposażenie niedostępne wtedy w Polsce.
Poza tym mówisz o innym systemie walutowym;)

Teraz jednak jest inna sprawa. Inny rynek. Inna podaż.

I właśnie - podaż nowych się skończyła - ale może to właśnie jest normalniejsza sytuacja, że nowe tak dramatycznie nie tracą na wartości - wtedy starsze, a całkiem sprawne nie zalegają na komisowych placach? I nie musimy nadprodukować?
Pytanie czy auta znowu potanieją jak tych brakujących części naprodukują w nadmiarze? Raczej nie.

Gorzej, że w mieszkaniach i budowlance podobny skok na kasę. A tutaj raczej o nadprodukcji nie ma mowy - przynajmniej w Polsce. I też nikt nie zawróci Wisły kijem...

W każdem - mam obawy, że coś tu się rozpuknie z hukiem. Albo po prostu świat znowu się zmienia - te ostatnie kilkadziesiąt lat charakteryzowało się niezwykłym przyspieszeniem i przyrostami w różnych dziedzinach życia. Szlaban?:)

11
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Listopad 23, 2021, 08:20:44 pm »
Jakoś pasuje mi to do "Upadku..." a na pewno nie jest to polska specyfika...

Mam właśnie ubezpieczyć 4-letnie auto - dostaję wycenę - oczywiście polisa wyższa chociaż auto starsze - jak co roku, ale coś mi nie gra - patrzę z lewej i prawej - zerkam w cenę auta - hm - sprawdzam w polisie z ubiegłego roku -  auto też podrożało! - jest w cenie z polisy z 2018!

Takiego obrotu rzeczy nie wykombinowałabym nawet pod pistoletem, że ubezpieczyciel podniesie cenę auta o dwa roczniki - zawsze dąży do zaniżania wartości przedmiotu ubezpieczenia - a na aucie traciło się zawsze już przy wyjeździe z salonu - rzecz bez precedensu!

Ale to niestety potwierdza fatalne doniesienia z rynku motoryzacyjnego. I nie tylko.
Z drugiej strony to dobra opcja - przyhamować produkcję i zajeździć te masy co są naprodukowane.

Żeby nie działo się tak:
https://biznes.wprost.pl/finanse-i-inwestycje/10547143/tak-umiera-szybka-moda-najwieksze-wysypisko-niepotrzebnych-ubran-jest-na-pustyni-atakama.html
Od lat mówię - stop nadprodukcji, a wiele eco problemów znajdzie naturalne rozwiązanie.

12
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Potem te dalsze części - i wątek ojca powrócił - ale nieco inny. Jakby dostał drugie życie...

Co do reszty - tak - wygląda na to, że miało być skrótnie i jakby w odcięciu od pierwszej części...aż nagle ta wywrotka i Pętla. Czy to odwilż? Czy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Tak, też zwróciłam uwagę na tych Burzanów - i zaraz pomyślałam o zabużanach;)

Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Chyba wymieszane wszelkie lęki Stefana - i te nowe - bombowe - i te sprzed kilku lat - wojenne.
Jednak to:
Trwał bieg w nieustannym milczeniu. Wtem z daleka dobiegło senne, samotne bzykanie. Była w nim niesłychana odległość i głębia nieba. Stanęli wszyscy, zasłuchani; w błękicie tak pięknym, że wzrok zachłystywał się nim bezsilnie, zalśniły srebrne punkciki. Nieziemskie, obojętne, sunęły ku nim w niezmierzonych wysokościach. Oślepł ze strachu.
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
:)))
To jeszcze chwilę ostawmy porównania...

Pajączkowski..z nowymi zębami - świecącymi młodością w twarzy...hę:))
Pracuje w ministerstwie...
Takie zdanie - z cokolwiek dziwnym usprawiedliwieniem:

A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?

Co miał...nie być ludożercą?
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm

Pajączkowski jedzie do Szczecina, ale Stefana przekazuje Nosilewskiej, która akurat przyszła do niego w odwiedziny...cóż za przypadek;)
Spotkanie na początku jest tak drętwe, że zęby grzytają - i to właściwie za jej sprawą...w końcu Stefan pęka i ustala datę:
Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznicę ślubu, tej jesieni.
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Niczym, bo Nosilewska nie ma męża.
Stefan zwierza jej się z przeżyć wojennych (ale zastrzega, że bez wódki się nie da...) i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...w każdem potwierdza swą wierność używaniem...zielonego atramentu (sprawdzić w Szpitalu czy Nosilewska takiego używała;) - wszystko to prócz kilku zdań jest  mocno patetyczne (kładę rękę na tej księdze...jakiej księdze?!). Zwłaszcza na tle oschłości i wręcz nieczułości Nosilewskiej.
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.

Tymczasem  Stefan staje przed wystawą antykwarni - tam oczywiście "Bracia Karamazow" i samouczek językowy z fraktalnym obrazkiem - więc Stefan dokonuje przeskoku myślowego od "nie opuszczę Cię aż do śmierci" do rozważań o nieskończoności  i powtarzalności atomowego rysopisu.

"Efemeryczne figury wiecznego baletu atomowego"...jednak bywają szczęśliwe, ale szczęścia nie potrafiłeś opisać, wiesz? - powiedział do brodatego Dostojewskiego za szybą...Stefan.

Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?

Wg mnie znacznie mocniejsze u niego są opisy nieszczęść, ciężkich przeżyć...w szczęściu popada w drętwotę  i patetyczność na granicy śmieszności - tzn. takie mam odczucie po przeczytaniu fragmentu o ponownym spotkaniu Stefana i Nosilewskiej.

W każdym razie tym razem Stefan zasypia szczęśliwy i nie ma koszmarów...za to dzień...ten będzie koszmarem...ale to innym razem.

13
Deszyfrowanie mistrza. Stanisław Lem. Wypędzony z wysokiego zamku [RECENZJA] pana Piotra Kofty:
https://kultura.gazetaprawna.pl/ksiazki/artykuly/8295478,lem-jak-zrozumiec-lema-deszyfrowanie.html

14
DyLEMaty / Odp: Matematyka krolowa nauk ;)
« dnia: Listopad 19, 2021, 11:42:09 pm »
Ale jak ta mucha  może w ogóle latać ze stałą prędkością - ona startuje ze środka. Startuje:)
Taa... chyba należałoby uzupełnić treść zadania: czas potrzebny na start i figury akrobacji lotniczej (zawrót Immelmanna i ranwers) jest zaniedbywalnie mały ;)
A co jak taka mucha lubi sobie podczas lotu wykonać - nomen omen - eulera?;))
https://pl.wikipedia.org/wiki/Euler_(%C5%82y%C5%BCwiarstwo_figurowe)

Takie założenie...ale jak takie to i inne - że to np. układ izolowany - bo co z zefirkiem, który ma zaniedbywalny wpływ na pociągi, ale na muchę niebagatelny?;)

Chodziło mi o to, że jak podważymy jedną niemożność muchy, to wychodzą jej inne braki;)

Brrr...miałam na myśli: jeśli zauważymy jedną wadę muchy, to za rogiem czają się kolejne...życie...;)

15
DyLEMaty / Odp: Matematyka krolowa nauk ;)
« dnia: Listopad 19, 2021, 10:53:23 pm »
Imho w tym właśnie sęk, że przy takich danych liczbowych "latać między" nie może. Nawet obok torowiska - owszem, mucha nie zostanie przyklejona do parowozu, ale nigdy już go nie dogoni, gdyż jest wolniejsza.
Oczywiście, że przy zadanych nie może - jak napisałam wyżej: jasność.
Oczywiście, że nie dogoni - możemy tylko podać dystans jaki przeleciałaby ze stałą prędkością w czasie potrzebnym by pociągi się zderzyły.

Ale jak ta mucha  może w ogóle latać ze stałą prędkością - ona startuje ze środka. Startuje:)
Pociągi mogły się rozpędzić wcześniej i pędzić na się ze stałą prędkością - u muchy constans odpada.

W każdym razie obiekt od ruchu posuwisto-zwrotnego ma być szybszy od tych się zbliżających. Dopiero wtedy zagadka ma, by tak rzec, sens fizyczny.
Właśnie o tym napisałam wyżej:A jak zawraca - nawet gdyby miała prędkość większą od pociągu - to też trochę wytraca na nawrotce;)
Jak piesek zawraca to hamuje?;)


Strony: [1] 2 3 ... 407