Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 429
1
A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Jakoś potraktowałam to jako zapytanie o stan pozagmaszy.
Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
Przyganiał kocioł rondlowi? Nna? ;D
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
I to jest to! Nadany szyfr Kasinki rozwija się w zadziwiającym tempie ;D
A Lem został odratowan od mniemanego orta;)
Cytuj
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?
Panowie przodem:)

2
Raczej psalm 118, 24
Mea pulpa;)
No...doprawdy: maxima ta pulpa...bo ja np. znam wszystkie psalmy z podziałem na wersety ::) ;D

3
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
A czy ja wiem? Bardzo możebne. Przynajmniej tak podaje translator wuja Gugla. Nie jestem Żydem i nie znam się na hebrajskim :)

Z drugiej strony, rosyjskojęzycza wikipedia podaje, że tytuł piosenki pochodzi z Hallelu, a mianowicie z Księgi Psalmów, 117, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!

Raczej psalm 118, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!

https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118

Przetworzony przez L. Garretta:
https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th
W Polsce ochoczo śpiewany (ale raczej już po napisaniu przez Lema "Pamiętnika"):
https://www.youtube.com/watch?v=xVkSxl0EaTs

4
Cytuj
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Czy myślę? Nie wiem  :)
Znam go, podobnie jak Lem bywałem w niektorych jego pokojach.
I nie mam pewności, czy użycie czasu przeszłego jest adekwatne.  8)
Bywasz?
Co by nie mówić i jak nie krytykować - to jednak o ton inne bywanie - to teraźniejsze.
Ale tak - Gmach jest wiecznie żywy. Amen.
A nawet: ament.

5
Cytuj
Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?
Pamiętając jednak, że to nie byli sprzątacze, a coś w rodzaju borowików, chawa to nie pozdrowienie, a bardziej hasło dnia. Znak rozpoznawczy.
Jak te samolociki w klapie płaszcza na papieżu pod bramą z krzyżami w 87-dmym.
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))

6
trącali się, mówiąc półgębkiem: - Kolego Merdas, chawa...chawa, kolego Brandzl, kolego Szlips, chawa...

Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?

Wtedy to:
Ale zanim on - NN napotyka sprzątaczy, którzy międlą jedno słowo: "chawa"  - bliskie chałwie;) - sprawdziłam znaczy "wesz" - tyle, że w suahili:))
Poza tym imię żeńskie...z powiązań kulturowych pasowałoby imię żeńskie - tyle, że do tekstu pasuje "wesz". Tylko skąd u Lema suahili?;)

Jak rozumiecie ten fragment z rzucaną "chawą"?
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawa_nagila
https://www.youtube.com/watch?v=y7-hrAD6PGk
wielce pasowne:)
A że zakradł się ort?
Mnie też w chałwę poszło, więc:
chałwa nagila.  ;)
Chałwa i nagile? :-\

Może jednak zostańmy przy radujmy się...na przyjście admiradiera ;D

7
Czy zbitka skojarzeniowa :
Zaczontek ~ zakątek
też dla kogoś jest znajoma ?

(Coś podobnego do tego, że dziecko chowa się w szafie).
Ja tu raczej widzę przeciwieństwo - nie podobieństwo.
"Zaczontek" jako początek czegoś, początek początku, a "zakątek" jako szczęśliwe zakończenie, przystań:)
Marginesem, autorem scenariusza do człeka co czeka,  Ścibor - "ten" Ścibor.
Wszystkie skojarzanki do zbiurokratyzowanego systemu: w prawie.
Po prostu jednym z wymiarów Gmachu jest biurokracja posunięta do absurdu - czyli to wszystko co znamy z PRL-u (i nie tylko - później może zmieniło się podejście urzędnicze - sekretarki zostały zdjęte z piedestałów - ale nie życie pieczęci i papierów): niemożliwość uzyskania informacji o własnej sprawie, odsyłanie od okienka do okienka, wszechwładni urzędnicy spożywający kawę/herbatę, atmosfera powagi i ponadczasowości...no, kto doświadczył ten wie:))
Wystarczyło, że Lem przetworzył swoje potyczki z urzędami w zderzenia z Gmachem i mamy to!:)
Cytuj
Tak jakby - mierzenie czasu w zamkniętym podziemnym obiekcie oderwanym od rytmów natury (poza geologicznymi), musi być nieco inne. Zegarek? To już zarost może być taką miarką. Czy tam jest jakiś, niechby sztuczny rytm - dzień/noc?
Trzymając się skojarzeń filmowych, tym razem wywaliło Sekmisję.
I Szulkiny.
Ano.
Jedynym rytmem wgmaszym, który narzuca mi się jest rytm obiadowy - kiedy tłum podąża do kantyny. Taki zegarek biologiczny?;)
W łazience chyba nawet światło nie gaśnie...nie ma ciemniejszej nocy i światłości sztucznego dnia. Albo przeoczyłam.
Cytuj
Przesuwając dalej pionka - Admiradier - ten nieźle mnie rozbawił, ale o tym później.
Mnie rozbawiająco zniesmaczył.
Ale zanim on - NN napotyka sprzątaczy, którzy międlą jedno słowo: "chawa"  - bliskie chałwie;) - sprawdziłam znaczy "wesz" - tyle, że w suahili:))
Poza tym imię żeńskie...z powiązań kulturowych pasowałoby imię żeńskie - tyle, że do tekstu pasuje "wesz". Tylko skąd u Lema suahili?;)

Jak rozumiecie ten fragment z rzucaną "chawą"?

Ale...oto i on: Admiradier! Admiradier!

Karykatura. Prawda o celebrze wojskowej przedstawiona w krzywym zwierciadle.
Zerwane okrzyki: Czom-Pa-Dierze!!!
Wielka przenikliwość Najwyższego – jedynego cywila (nasz NN), który bije w oczy innością – bierze za tajniaka…tja.

W każdem NN zostaje zagarnięty przez Admiradiera –  mijają sale: Dyplomacji, Ekshumacji, Laktancji, Tolerancji i Rehabilitacji, aż u dwojga ostatnich  drzwi wiodących do sal Degradancji i Dekorancji admiradier dźwięknął i się zatrzymał.

I tutaj przypis pana Majewskiego nr 79:
- laktancja – neologizm Lema będący absurdalnym połączeniem imienia wczesnochrześcijańskiego pisarza Laktancjusza (ok.250-330) i terminu medycznego „laktacja” oznaczającego wydzielanie mleka przez kobiety karmiące piersią.
Uważam to za skojarzenie autora przypisu – nie zamysł Lema (chyba, że Lem gdzieś wprost o tym napisał/powiedział) – pozostałe nazwy nie pochodzą od nazwisk, a są stylizowane podobnie – ncji.
Zatrzymałabym się przy samej laktacji w laktancji – to słowo w ww szeregu podkreśla absurdalność wyliczanki i sprawdza uwagę czytelnika;)

W każdem następuje proces degradacji  - zgodnie z szeptem szefa Wydziału: „pięciu – rwać – amać – czkować”
Czyli pięciu oficerów – zerwać odznaczenia – łamać szable – policzkować…NN pomagierem przy łamaniu…
Mnie ten język i sposób obchodzenia się z podwładnymi pokojarzył w przeszłości i w teraźniejszości do systemów autorytarnych – gdzie jednostka niczym – liczy się urojona racja stanu i przemoc w obchodzeniu się z niepokornymi.
Zdaje się, że coś podobnego obserwujemy obecnie w Rosji – piszę to względem ogłoszonego właśnie poboru do armii i kuriozalnych sytuacji, które mają miejsce w związku…

Wracając do NN – jest już w umysłowym gmachu – wszystko kojarzy mu do jego działań – nawet wykwity skórne admiradiera:  Bezprzedmiotowe było rozważanie, kto mówił: on – sobą, czy tamci – nim, bo to było jedno i to samo.
W tym obłędzie NN pragnie właściwie jednego: czynu.
Czynu, który albo wyniósłby go na piedestał albo strącił wgmaszy niebyt. Z tym, że to co w jednym Gmachu jest występkiem, w drugim zasługuje na nagrodę: jak gdyby moim przeznaczeniem mógł być tylko pomnik, wystawiony przed tym czy przed t a m t y m  Gmachem.

Jak dla mnie – po tym rozdziale zostaje pewien niesmak i przeciążenie poszukiwaniami NN – coś powinno się zdarzyć, bo obrana linia absurdalności i niewiedzy jest już mocna napięta.
Coś jak w „Głodzie” Hamsuna – dzień za dniem jego bohater  pogrąża się w niewyobrażalnej nędzy  - poniekąd na własne życzenie – próbując przy tym zachowywać się etycznie, honorowo.
Czytelnik brnie z bohaterem – jak przez Gmach.

8
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 03:27:53 pm »
Jaka jest liczba mnoga od "poetu"?

Taka jak od "performeru"? 8)

I od "emu".

Wg mnie nie ma.

Poetuni.

Tak by szło od "poetun?

9
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Wrzesień 24, 2022, 12:14:52 pm »
Im trudniej zwyklakom, tym bardziej od czapy są te wydatki publiczne.
[Nie ogarniam rozmachu kasowego i całego wyścigu po kapustę]
Otóż to.
Bardzo możliwe, że lwy należałoby zastąpić kopiami a oryginały umieścić w muzeum - to byłoby zapewne znacznie tańsze samo w sobie jak i renowacja oryginałów, które nie byłyby już narażone na wielce agresywne śródmiejskie środowisko (pewnie skończyłoby się na myciu i czyszczeniu) też nie kosztowałaby tyle.
Dobre!
(Ale za dobre w swej prostocie)
Przecież obecna władza "ma misję" dziejową (niestety).
[Żebym to ja wiedział, czemu oni tak okazale i tryumfalnie agitują - sami siebie dowartościowują ?]

Też tak pomyślałem, a Ty to celnie ogarnąłeś - to byłoby optymalne i na wieki wieków.
Najpierw pomyślałam, że to dobra myśl...następnie myślenie potoczyło się abstrakcyjnym torem, który dowiózł mnie do pełnych magazynów (hangarów zdolnych pomieścić kolejne rzeźby i pomniki) oryginałów (oczywiście pilnie i kosztownie strzeżonych i jednak! konserwowanych)...następnie oczyma duszy zobaczyłam tłumy pragnące ujrzeć te nagromadzone zabytki...no, jest pomysł na biznes;)

10
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Wrzesień 24, 2022, 11:42:36 am »
Oczywiście kwestia, czy akurat teraz wydawać dwa i pół melona na restaurację 4 rzeźb nie stanowiących mimo wszystko żadnych "szczerbców" czy innych "michałów aniołów"
Teraz i w ogóle. Amen.
Cytuj
to inna kwestia, jednakże odrębna od cen robót konserwatorskich.
Oczywiście. Przymiotnik "konserwatorski" dodaje jedno zero do projektu i do kwoty przetargu na wykonanie. Ale nie o tym chciałam...

11
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Wrzesień 23, 2022, 11:42:40 pm »
Widzę, że uległaś propagandzie niedobitków. Wstajemy skolan aż trzeszczy. Polska była w ruinie, a teraz wszędzie beton aż przyjemnie spojrzeć.
Ja już nie wiem czyja ta propaganda, ale ten miś najwidoczniej nie jest na miarę moich możliwości  - a właściwie lwy...dzisiaj się dowiedziałam, że lwy przed Pałacem Prezydenckim wymagają renowacji - ławeczki przy tym to małe miki...

Wejścia do Pałacu Prezydenckiego przy ul. Krakowskie Przedmieście strzegą cztery kamienne lwy. Mówiąc językiem fachowym, stanowią formę ozdobnego ogrodzenia przeddziedzińca, sąsiadującego z dziedzińcem honorowym, dekorowanym pomnikiem ks. Józefa Poniatowskiego. Każdy ma ponad 2 metry długości i ponad metr wysokości, a na przełomie września i października ma ruszyć przetarg na ich konserwację. Kancelaria Prezydenta zarezerwowała na niego astronomiczną kwotę – 2,6 mln zł.
(...)
Problem w tym, że w latach 2012–2013 roku lwy przeszły już konserwację. Przeprowadzano wówczas też roboty izolacyjne i rekonstrukcję kamiennych płyt okładzinowych. Tamte prace, a zwłaszcza powrót lwów przed pałac, szczegółowo relacjonowały media. Koszt był nieporównywalnie niższy, bo wyniósł zaledwie 120 tys. zł.

Obecne prace początkowo wcale nie miały kosztować aż tak dużo. W planie zamówień publicznych na obecny rok zaplanowano na nie pierwotnie mniej więcej milion złotych, ale kwotę niemal potrojono w ramach aktualizacji planu. Powód? „Poprzednie prace prowadzone były systemem »oszczędnościowym« i minimalistycznym (ratującym przed degradacją środowiskową). Uzyskany efekt został jednak dość szybko utracony, głównie przez wpływ warunków atmosferycznych” – wyjaśnia kancelaria. Dodaje, że szacowaną wielkość zamówienia zwiększono po opracowaniu programu prac konserwatorskich. Jak podkreśla kancelaria, stan rzeźb „określony został wręcz jako dramatyczny”.

https://www.rp.pl/polityka/art37096731-majatek-na-remont-lwow-przed-palacem-prezydenckim

Psss...to nie nowy lew za 650 tysięcy:)

13
Cytuj
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.
Tym bardziej nie pasuje do kantyny... wygląda, że nie tylko traumy wojenne wyłaziły niechcący z pisarza w amoku tworzenia.  8)
Tzn śląskie makówki to nie jest danie obiadowe - być może małopolskie kluski z makiem są takowym.
Cytuj
..że jednak? ;D
Skoro nie bytomska teściowa...
Szugerujesz wprost, że rodowita Małopolanka Danuta Szczepańska raczyła wigilijnych gości takim oto daniem?
Bo wielce jest prawdopodobnym, że wspólne wigilie w tym gronie a może i miejscu, były.
Nic personalnego;)
Tylko pochodzenie potrawy...małopolskie - nie hamerykańskie:)

14
Cytuj
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.
Że niby do piszącego spod podłogi? Co to na złość mamce-naturze odmraża sobie uszy? Wiąże z dostojewszczyzną?
I nazywa to wolnością? Lub choć jej złudzeniem?
Tak, ten deseń.
Ale ja teraz tylko w obiad pójdę, a reszta i Admiradier na deser...
Mam gorsze podejrzenie, bo faktycznie te kluski z makiem tam, w macdonaldowym Gmachu - ni pies ni wydra.
Zatem - potrawa wigilijna, zdziwienie pierwsze.
Ze Śląska (stamtąd nazwa)- drugie. A Bytom to Śląsk? ;)
Tak, też mi się ten Bytom przypomniał.
Z tym, że na Śląsku nie je się klusek (ani w rozumieniu klusek, ani makaronu) z makiem.
To wynalazek wschodni, małopolski.
U nas są makówki czyli sucharki/bułka utaplane w maku z bakaliami.
O, takie coś - tradycyjnie na wigilijnie:
https://justynadragan.pl/2018/12/slaskie-makowki.html
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.

Stąd:
Cytuj
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;))
Że jednak w Kasince?  8)
...że jednak? ;D

15
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).

Mak jako środek przeciwbólowy na tortury ?
Myślisz? Taki jadłospis pod potrzeby Gmachu?;))
Nawet pasuje, bo NN referuje:
Nic mnie już nie dziwiło. Zrobiłem się senny i było mi jakoś wszystko jedno. Pojechałem na górę, prosto do mojej łazienki, sprawdziłem, że jest pusta, pościeliłem sobie obok wanny, pod głowę położyłem świeży ręcznik i spróbowałem zasnąć.

Cisza jak makiem zasiał;)

Poważniej to Lem chyba jednak senność NN uzasadnia zwykłą reakcją organizmu po nadmiernym spożyciu pokarmów różnej maści. A makowe kluski? Może jego lubiona potrawa? :-\

Strony: [1] 2 3 ... 429