Autor Wątek: O Lemie napisano  (Przeczytany 157404 razy)

Kuzynka Pirxa

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 97
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #630 dnia: Listopad 08, 2019, 07:20:24 pm »
(samo)definiujesz się jako rasistka i ‎ksenofobiczka?‎ :(

I kto to mówi? :-) Ale specjalnie dla wrażliwego na rasizm i ksenofobię Kagana zaraz poprawię.

4. Lemolog podał liczne dowody na to, że artykuł Lema zatrzymała radziecka cenzura. ‎Najważniejszy z nich to ten, że się ten artykuł nie ukazał w Kraju Rad.

Non sequitur.

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 438
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #631 dnia: Listopad 08, 2019, 07:29:23 pm »
Kuzynka Pirxa
1. Masz jakiś dowód na to, że jestem rasistą i/lub ksenofobem?
2. Znaczy się UFO-tki porwały ten tekst Lema z redakcji Izwiestii i przekazały przy pomocy tzw. warp drive (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%99dko%C5%9B%C4%87_warp) np. do Imperium Klingonów. ;)

Kuzynka Pirxa

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 97
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #632 dnia: Listopad 08, 2019, 08:17:43 pm »
Kuzynka Pirxa
1. Masz jakiś dowód na to, że jestem "rasistą i/lub ksenofobem?"
2. Znaczy się UFO-tki porwały ten tekst Lema z redakcji Izwiestii i przekazały przy pomocy tzw. warp drive (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%99dko%C5%9B%C4%87_warp) np. do Imperium Klingonów. ;)

Gdzieś napisałam, że Kagan jest "rasistą i/lub ksenofobem"?

Czy jedynym powodem, że komuś czegoś w ZSRR nie wydrukowali, może być tylko cenzura?

Nie pracowałam nigdy w żadnej redakcji, ale zdaje się, że nawet teraz każda redakcja ma raczej spory nadmiar tekstów i wylatują one bo:
a) zmieniła się koncepcja
b) ktoś ważny nie lubi tego, kto tekst dostarczył/zamówił (intrygi wewnątrzredakcyjne)
c) tekst był słaby
d) tekst był za dobry, a w numerze inny tekst miał być "tym najlepszym"
e) tekst nie pasował do innych, które "muszą pójść".
itp. itd.

Może ktoś lepiej poinformowany "od podszewki" jak pracują redakcje podpowie więcej możliwości.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10891
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #633 dnia: Listopad 08, 2019, 08:36:40 pm »
@Kagan, powiem to jeszcze raz: jestem leniwy. 3 Twoje bezsensowne wpisy wyleciały w kosmos, no powiedzmy na LEO, ale z całą pewnością w przyszłości nie znajdę w sobie dość siły, żeby jak dziecku przenosić to do nowo założonego wątku, z tej prostej przyczyny, że ze wszystkich możliwych czynności naciśnięcie przycisku "usuń" jest najłatwiejsze. Przy każdym poście jest przycisk "cytuj", należy zacytować wszystkie wiadomości, na które ma się zamiar odpowiedzieć a następnie scalić je do kupy i odpowiedzieć jednym postem.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4690
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #634 dnia: Listopad 09, 2019, 12:56:20 am »
To zadziwiające, że incydentalny w sumie temat sprzed półwiecza z okładem, wciąż budzi takie emocje. wolałbym jednak rozmawiać bardziej „na zimno” i bez okładania się epitetami.
Dobra – do rzeczy
Cytuj
Oczywiście! Jeśli to będzie numer poświęcony Świętu Niepodległości to taka właśnie będzie wymowa tego artykułu. Chyba że w samym artykule wyraźnie napiszesz, że jesteś przeciwko Świętu Niepodległości i uważasz, że czcić go nie należy. Albo okaże się, że redakcja wbrew Twojej woli wydrukowała artykuł, który pół roku wcześniej napisałeś np. na rocznicę śmierci Wieniawy.
Tak myślałem, mamy różne rozumienie  słowa „uczcić”. Dla mnie omawiana sytuacja to artykuł przyczynkarski, rocznicowy, ale bez wyraźnej afirmacji okazji, przy której się ukazuje – nie jest czczący.
Jest okazjonalny – to chyba najpasowniejsze słowo. Patrzę na słownik j.p. – są 4 znaczenia "czcić"
1. «oddawać cześć religijną»
2. «otaczać wielkim szacunkiem»
3. «oddawać hołd, okazywać pamięć»
4. «obchodzić jako święto»

Dla mnie kluczowe są dwa pierwsze, dla ciebie, to tylko moje wrażenie, każde okołoświąteczne napisanie to uczczenie. Zatem punkty 3-4.
Natomiast dla mnie musi być wyraźnie uwypuklony szacunek do tej okazji. W omawianym artykule, jego tekście, tego szacunku nie widzę;  ba, tam prawie nic nie ma o Rewolucji. Stąd mam go za artykuł okolicznościowy.
Pierwsza 1/3 tekstu jest o relacjach futurologia-diamat-pisarze sf.
Dalej spory kawałek o Wellsie i dopiero gdzieś w połowie tekstu  pojawia się incydentalnie Lenin.
Potem znów o Wellsie i analiza jego poglądów – pod koniec znów pojawia się Lenin w rozmowie z pisarzem. Reasumując – o Wellsie jest znacznie więcej niż o Leninie, a o Rewolucji prawie nic.
Tak wygląda modelowy artykuł  ku czci Lenina i Rewolucji?

Przecież, przykładowo,  obchodzimy święto(?) rocznicę wybuchu II wojny –1 września. Pojawiają się liczne artykuły ale nikt chyba nie uważa tego za hołd dla najazdu niemieckiego.
Ot – ważna historyczna okoliczność.

Cytuj
Ten żenujący argument jest na serio czy jaja sobie ze mnie robisz? Chyba powinnam Ci zadać to samo pytanie co Kaganowi. Dziwni ludzie się trafiają na tym forum. Tak, jednak jestem tu mocno "niekompatybilna"
Łatwo się żenujesz. Natomiast nie żenuje cię zaglądanie komuś w spodnie w poszukiwaniu napletka i domaganie się deklaracji religijnych bo inaczej „to zamydlanie”?
 Więc zgodzę się z Tobą – dziwni ludzie trafiają się na tym forum.
A chodziło mi o to, że dla Lema to był jego zawód, jego robota - pisanie o fiuturologii...oj, to inni, o futurologii rzecz jasna. Wkrótce napisze Fifę.
Więc o tym pisał, to go interesowało -  no bo o czym miał pisać?
Gdyby był kucharką pisałby o kulinariach.
Cytuj
Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie czczenie rewolucji i chwalenie Lenina zaczyna się od transparentu z napisem "Wszyscy kochamy geniusza Lenina i wspaniałą rewolucję". A co jest poniżej to tylko takie nie wiadomo co, w którym można się doszukiwać "zakamuflowanych" antypaństwowych treści.
Tak właśnie, choć przerysowałaś.
Oczekuję wyraźnej deklaracji piszącego, że szanuje i pochwala. Rozumiem, że takiej nie znalazłaś w omawianym tekście?
Stąd cała bulwersacja wynika jedynie z okoliczności czasowych ukazania się artykułu?
Plus tytuł, ale o tytule już było.
Idąc tym tropem "porządni" pisarze powinni w PRL pisać jedynie od sierpnia do września (potem wiadome  święta wojskowo-rewolucyjne plus miesięczne wyprzedzenie na wszelki wypadek), potem dopiero od grudnia do maja (czerwiec lipiec - sezon świąteczny) i zaś od sierpnia...
Cytuj
Przecież cały ten artykuł jest o tym, że ostatecznie Wells był naiwniakiem, a Lenin realistą.

"Patrząc na ową scenę sprzed kilkudziesięciu lat, widzimy przecież, kto z owych dwóch rozmówców był utopistą, a kto - racjonalistą, realnie myślącym. Niewątpliwą utopią okazał się pomysł Wellsa, "oswojenia" formacji kapitalistycznej i przejścia od niej - do stanu kolektywizacji socjalistycznej - drogą łagodnych, powolnych przejść ewolucyjnych."

Wybrałaś jedno zdanie. Jesteś mistrzynią omijania niewygodnego  :)
W poprzednim liście zacytowałem zdanie końcowe – z którego wynika co innego. Na tym polegała gra z cenzurą. Przytoczę je znów;
"Kim okazał się Wells - w zestawieniu z Leninem? Uczciwym Anglikiem, w gruncie rzeczy wiernym tradycjom swego kraju, trzeźwym aż do sceptycyzmu, skoro mógł Lenina nazwać w swojej książce - "marzycielem kremlowskim".
Naprawdę widzisz w tym zdaniu ze Wells był naiwniakiem?
„Trzeźwy aż do sceptycyzmu” to naiwniak?

Dobrze,zatem  przy okazji , o cenzurze w PRL – ciekawy artykuł fachowców. Kluczowe dla mnie fragmenty
Po stronie społecznej – mam tu na myśli autorów, pisarzy, dziennikarzy – jest to wy-pracowanie różnych metod konfrontacji z tym systemem: omijania, używania języka ezopowego, metajęzyka, mrugania okiem do publiczności. Na przykład w „Obrazie Tygodnia” w „Tygodniku Powszechnym” w marcu1968 r. jest notatka, że pod Warszawą Wisła jest brudna. Cenzor nie może tego zatrzymać, a wszyscy wiedzą, o co chodzi. To jest cała gra. Można opowiadać miliony anegdot o tym, w jaki sposób obchodzono cenzurę.
I finalne
Żeby rozumieć zapisy między wierszami, żeby rozumieć poszczególne aluzje, dostrzec przemilczenia czy koncesje na rzecz tej czy innej formy cenzury, trzeba mieć tak naprawdę gigantyczną wiedzę o epoce, o tym, w czym człowiek PRL był zanurzony;
tu całość.
http://www.polska1918-89.pl/pdf/zabijanie-slowa.-o-cenzurze-w-prl,5695.pdf
I ja, wspomniane cechy tekstu autora grającego z cenzurą, widzę – Ty nie.
Nie ma tu żadnego odwracania kota ogonem – to ówczesna rzeczywistość była odwrócona. Warto takie rzeczy widzieć, widzieć - jak chce się zajmować historią PRL a zwłaszcza ferować oceny, wyroki.
Cytuj
To teraz spróbuj wykręcić, że "racjonalista, realnie myślący" nie równa się "mądry". I to nie tylko w potocznym rozumieniu, ale także w słowniku samego Lema. Przecież u Lema "racjonalista" to chyba największa możliwa pochwała
Nic nie wykręcę - dla mnie mądry zawiera w sobie dobry. Tylko tyle.
Eichmann, ten był wielkim racjonalistą.
Lenin podobnie.
O tyle był racjonalistą, że był skuteczny. Stąd realnie myślący. Nie wiem, czy dla Lema taki racjonalizm był najwyższą pochwałą. Znał do dość dobrze z własnej skóry.
Cytuj
- Wybacz, ale masz poważne trudności z odczytywaniem niuansów. Czytasz "prostolinijnie" niemal dokładnie tak jak Kagan.
Dziękuję – jestem prostolinijny i mam to za zaletę.
Stad zdumienie, że ktoś mi zarzuca wykręcanie kota ogonem. Dziękuję raz jeszcze, że to zauważyłaś (wbrew sobie gdzie indziej).
W zarzucanym nieporozumieniu;
Cytuj
Ale ale - nie zgładzasz się z tezą że wszystkie gazety oficjalne (pomijam bibułę) były wtedy kontrolowane przez państwo!? To przełom w historiografii PRL.
Nudny będę - podasz tytuł choć jednej samodzielnej?
Postawiłem znak zapytania, co było wyrazem zdziwienia i niepewności co do własnej interpretacji.
Wyjaśniłaś mi że się myliłem.
Dzięki, zatem akceptujesz tezę, że wszystkie publikatory w PRL były kontrolowane przez władzę niezależnie, czy miały oficjalny stempel organu PZPR, czy nie? Dotyczy to też książek. Zatem każdy, kto cokolwiek publikował w tym ustroju afirmował system. Choćby mimowolnie. Dobrze rozumiem? Tylko jakoś ich dzielisz na mniej i bardziej wtopionych?
Cytuj
Nie przyjmuję koncepcji, że w zasadzie wszyscy piszący byli podobnie umoczeni, bo wszystkie gazety z katolickimi włącznie były nadzorowane przez państwo.
Czyli wszyscy byli umoczeni, ale niepodobnie co do skali – teraz dobrze rozumiem?

Cytuj
To może podaj anonimowy livie (któremu chyba wobec tego nie powinnam wierzyć :-) ) jakiś przykład takiej samowolki polskiej cenzury w przypadku tekstu o ważnym charakterze ideologicznym.
Samowolki?
Cenzorzy mieli swoich patronów, co powodowało perturbacje. W Krakowie by poszło, a w Olsztynie przykładowo, nie.
O tym też jest linkowany artykuł.
A skoro już pytasz mnie wprost – z tej samej okazji – okrągłej rocznicy Rewolucji reżyser Dejmek wystawił w Teatrze Narodowym sztukę „Dziady” Mickiewicza.
 I nie przy okazji jak Lem, ale wprost – z jasno napisaną intencją.
I dla mnie to wtopa nie tyle cenzury a całego systemu – oczywiście z ich punktu widzenia.
Mój jest odwrotny.
Intencje obchodów często rozmijały się z efektami. Przykładem takiego zjawiska było wystawienie „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka, których zdjęcie z afisza było jednym z zarzewi wydarzeń marcowych w 1968 r. Przypomnijmy, że Dejmek reżyserował dramat Adama Mickiewicza w ramach obchodów 50. rocznicy „Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej”. Dejmek zabezpieczał się w ten sposób przed zakusami cenzury.
https://dzieje.pl/aktualnosci/dr-p-oseka-obchody-rewolucji-pazdziernikowej-pokazywaly-ze-polska-jest-krajem
Drobnych gierek było pełno – chwalił się choćby Łysiak.
Cytuj
Poza tym lemolog nie podał żadnego dowodu, że artykuł Lema zatrzymała cenzura. On tak tylko sobie w to wierzy. I też nie dał żadnego przykładu podobnej sytuacji. Podkreślam: chodzi mi o tekst o charakterze ideologicznym w numerze "ku czci...", obok Breżniewa, a nie o to, że Polakom wolno drukować trochę więcej w powieściach i na przykład tłumaczą powieści zachodnie, które w ZSRR się nie ukazują itp.
Cóż, ja Lemologowi ufam, bo jest rzetelny w swych dociekaniach. Ty nie ufasz, odrzucasz jego rozumowanie – twój problem, możesz sobie wyjaśniać to inaczej.
Dla mnie sprawa oczywista – z dodatkowych informacji od Lemologa wynika, że Lem popełnił artykuł  w początkach października, wysłał do zamawiającej redakcji Izwiestia (centralny organ partyjny bolszewików) i lokalnej Gazety Krakowskiej (na prośbę zamawiającego) i o sprawie zapomniał.; a to
-  kiedy artykuł się ukaże?
- czy się ukaże?
...już wpływu nie miał.
Tekst mógł ukazać się jeszcze w październiku, mógł w początkach listopada, mógł w grudniu po południu... Ostateczne w centralce się nie ukazał – ukazał się w lokalnej gazecie w Polsce.
Ot, Polska z perspektywy sowieckiej uchodziła zawsze za kraj wolności, a w samej Polsce Kraków miał opinią bardziej liberalnego miasta. I tam puścili.
I wcale nie w punkt rocznicę bo ta była we wtorek 7 listopada, a w numerze łikendowym, sobotnio-niedzielnym. Nie zdziwiłbym się, gdyby Breżniew obok, był alibi dla redaktorów którzy puścili tekst. Oczywiście - to jedynie mój domysł. Taką metodę stosowano, umieścić podejrzane obok tego którego się nie atakuje.
Natomiast zgodzę się, że Lem zauważał okoliczność rocznicową i być może nawet na to liczył. Że na tej fali jakoś opublikują.
Cytuj
- Ale po tym, co wykręciłeś z mojego zdania o koncepcji powszechnego umoczenia, nie dziwię się temu "zmasakrowaniu" Rojta :-) Z pewnością "dowaliłeś" mu bardziej niż on Lemowi!!!
Tu się mocno nie zgodzę.
Nawiązywałem jedynie do tego fragmentu
I wreszcie po trzecie, gdyby jednak z jakiegoś ezoterycznego powodu artykuł Lema rzeczywiście okazał się herezją, towarzysze radzieccy z pewnością natychmiast daliby cynk towarzyszom polskim, którzy z kolei z pewnością nie zdecydowaliby się na wydrukowanie go na pierwszej stronie "Gazety Krakowskiej" obok referatu towarzysza Breżniewa
To ewidentna brednia, że towarzysze z cenzury w Moskwie zaraz dzwonią do jakiegoś Krakowa, że niejaki Lem coś tam skrobnął nie tak... Aż takim pępkiem to dla nich nie byliśmy. I Rojt to doskonale wie - Rojt jest celowo stronniczy.
Cytuj
Czy pisanie przez kogoś kto na maturze dostał piątkę z religii mojżeszowej, że nie ma bladego pojęcia o judaizmie, to Twoim zdaniem:

a) lapsus bez znaczenia
b) wybiórcza szczerość
c) może jednak zamydlanie
Oczywiście A – Znam dzisiaj masę dzieciaków, to część mojej pracy - mających piątki z religii, bo z tego przedmiotu są zazwyczaj same piątki, – które to dzieci nie wiedzą kim był Jezus.
Ot, chodzą bo muszą, choć po prawdzie nie muszą. A wtedy – znasz system oświaty CK i potem II RP? - To był pełny przymus. Nie było zajęć zastępczych typu etyka -  Na jakąś religię chodzić musiał.
I zaraz o tym zapomniał, tak jak ja o swoich lekcjach katechezy. I tysiące dzieciaków dzisiaj, które mają zupełnie inne problemy i zainteresowania niż np. tajemnica wcielenia.
W każdym razie uważam to co Lem zaproponował za prawdopodobne i Rojtowi nic do tego, czy mówił, czy milczał?
 Czy kłamał, że się nie zna...też.
Cytuj
więc nie próbuj mi udowodnić, że Lem nie lubił się chwalić i nie rozkładał pawiego ogona. Aż tam Bereś parę razy go ironicznie hamował, jaki ten Lem biedny, niedoceniony i niedopieszczony.
Fakt, jak go już pytali, to potrafił się pochwalić – zwłaszcza z wiekiem się nasiliło. Cóż, być może wszystkich nas to czeka – niedopieszczenie.
Natomiast jestem prawie pewny, że on zwyczajnie nie pamiętał tego artykułu, bo takich średniawek popełniał na pęczki. Zresztą widać to w uzupełnieniu Lemologa...jeszcze tym ewentualnym w prasie rosyjskiej był jakoś zainteresowany, prze chwilę.. potem machnął ręką.
To my się teraz tym ekscytujemy – czemuś.
I to dopiero jest dla mnie tajemnica, większa niż te lemowe.  :)
« Ostatnia zmiana: Listopad 09, 2019, 02:09:22 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10170
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #635 dnia: Listopad 09, 2019, 03:03:10 am »
Tak, ten tekst Titowa - z tej przedmowy do "Powrotu z gwiad" i "Dziennikow gwiazdowych Ijona Tichego" (w jednym tomie), podpisanej kosmonautem:

Dzięki. Czyli podróbiec. Ciekawe czy Jęczmyk wiedział...?

ps. Cykl "Czytając Lema dziś" Marcina Zwierzchowskiego nie był chyba linkowany?
https://geek.blog.polityka.pl/2015/09/11/czytac-lema/
https://geek.blog.polityka.pl/2016/11/02/czytajac-lema-dzis-niezwyciezony/
https://geek.blog.polityka.pl/2016/11/16/czytajac-lema-dzis-kongres-futurologiczny/
https://geek.blog.polityka.pl/2016/12/05/czytajac-lema-dzis-cyberiada/
https://geek.blog.polityka.pl/2016/12/19/czytajac-lema-dzis-powrot-z-gwiazd/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Kuzynka Pirxa

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 97
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #636 dnia: Listopad 09, 2019, 03:33:41 am »
Cytuj
- Wybacz, ale masz poważne trudności z odczytywaniem niuansów. Czytasz "prostolinijnie" niemal dokładnie tak jak Kagan.
Dziękuję – jestem prostolinijny i mam to za zaletę.

Wybacz, ale masz jeszcze poważniejsze trudności z odczytywaniem niuansów niż myślałam. Przecież "prostolinijny" jest tu w cudzysłowie!!!

Nie chodziło w tym zdaniu o zwyczajną prostolinijność, ale o taką "prostolinijność" a la Kagan. Czyli do cudzej wypowiedzi dodajemy jakieś swoje arbitralne założenie i potem już prostą i bezwzględnie logiczną linią dedukujemy z tego własnego założenia to na co mamy chęć.

Musiałabym właściwie do każdego mojego zdania skomentowanego przez Ciebie dodawać takie wyjaśnienie, najlepiej pewnie z wypisami ze słownika, i to bez gwarancji, że i na tym wyjaśnieniu nie próbowałbyś tych swoich "prostolinijnych" metod i tak by się to mogło toczyć w nieskończoność. Dlatego poddaję się. Nie mam profesjonalnego przygotowania do komunikowania się z ludźmi.... hmm.... zdecydowanie mniej neurotypowymi niż przeciętna w populacji.

Zaznaczam, że piszę ten komentarz po przeczytaniu całego Twojego postu i początkowo jeszcze wcale nie miałam zamiaru go napisać, ale doszłam do tego:

Cytuj
Czy pisanie przez kogoś kto na maturze dostał piątkę z religii mojżeszowej, że nie ma bladego pojęcia o judaizmie, to Twoim zdaniem:

a) lapsus bez znaczenia
b) wybiórcza szczerość
c) może jednak zamydlanie
Oczywiście A – Znam dzisiaj masę dzieciaków, to część mojej pracy - mających piątki z religii, bo z tego przedmiotu są zazwyczaj same piątki, – które to dzieci nie wiedzą kim był Jezus.

No tak. Dla Kagana ateista, który wykrzyknął "O Jezu!", jest automatycznie niewiarygodny i pewnie tylko udaje, że się przestraszył albo czymś przejął. Dla Ciebie słowa Lema, że nie miał pojęcia o kulturze żydowskiej chociaż zdawał na bardzo dobrze religię mojżeszową to "lapsus bez znaczenia". I żeby ten nonsens jeszcze jakoś uzasadnić nie wahasz się porównać maturzysty Lema, podobno jednego z najinteligentniejszych w całej Polsce, z jakimiś słabo katechizowanymi dzieciakami.

Przyznaję, że to Twoje "rozumowanie" już ostatecznie mnie przerosło i dlatego napisałam wyżej to, co napisałam. Z mojej strony koniec dyskusji.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4690
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #637 dnia: Listopad 09, 2019, 11:29:56 am »
Z mojej strony koniec dyskusji.
Ok. Zatem dziękuje za rozmowę.
Mimo, że nie obyło się bez drobnych złośliwości mam ją za całkiem pożyteczną. Wątek religijny, który się pod koniec wyłonił jest tematem nowym, ale to może innym razem.
Jeszcze raz dzięki i udanego świętowania.  :)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 438
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #638 dnia: Listopad 10, 2019, 03:29:59 pm »
Jerzy Robert Nowak w rozdziale „Antyreligijne obsesje Stanisława Lema” swojej książki Obłudnik powszechny Czerwone dynastie[6] pisze tak:
Od wielu lat tygodnik Turowicza i ks. Bonieckiego udziela niezwykle szczodrze swoich łamów dla byłego stalinisty i zatwardziałego ateisty, pisarza Stanisława Lema. Autor ten wielokrotnie żwawo zmieniał poglądy na różne sprawy. W jednym był i jest jednak ogromnie konsekwentny – w szydzeniu z Boga, religii, Kościoła. I taki oto człowiek, „notoryczny wróg Pana Boga”, należy dziś do najczęściej publikowanych i nagłaśnianych autorów mieniącego się katolickim tygodnika. Przypomnijmy tu jakże wymowne uwagi Andrzeja Lewmara, w opracowaniu Małgorzaty Kosewskiej, drukowane w Gazecie Polskiej z 4 lipca 1996 roku pod tytułem „Trzy obsesje Stanisława Lema”. Tymi trzema obsesjami były: „Komunizm, Bóg i imperializm”. Komunizm oczywiście jako temat chwalby, Bóg i imperializm jako tematy potępień. Niemało miejsca poświęcił szyderstwom z religii, m.in. w wydanej w czasach stalinowskich głośnej powieści fantastyczno-naukowej skrzyżowanej z prokomunistyczną agitką – Obłok Magellana. Jak przypomina A. Lewmar, w tej powieści Lema: „Dyskutując treść fresku ściany jadalni swego statku, dzielni komuniści określają krzyż jako ‚zapomniany symbol mitu religijnego’. Podczas dyskusji nad ewolucją życia w kosmosie mowa o ‚groteskowym naśladownictwie dzieł tego pana stwórcy, w którego wierzyli starożytni’. W innym miejscu książki czytamy o krzyżu jako znaku wiary daremnej”. W publikowanym w 1954 roku tomie Sezam znajdujemy m.in. opowiadanie „Klient Pana Boga” – z gatunku szyderstw religijnych. Lewmar tak pisze m.in. o wymowie tego opowiadania: „Starzejący się gangster, specjalista od mordu, rabunku i szantażu, postanawia zapewnić sobie zbawienie wieczne. W tym celu udaje się do jednego z biskupów świadczącego usługi sprzedawania raju, nieba itp. (…) Biskup zapewnia, iż występki gangstera są po prostu drobiazgami i odpowiednia skrucha (w dolarach) zapewni mu skrótową drogę do raju. Czym bowiem są przewinienia zawodowe profesjonalnego, lecz mimo wszystko detalicznego mordercy wobec realiów amerykańskich. Przykładowo: promocja zbrodniarzy z Waffen SS na czołowe stanowiska armii amerykańskiej, skorumpowanego do cna kongresu USA, drania prezydenta (…)”.

W rozdziale „Chwalca Ubeków” tej samej książki[7] Nowak pisze zaś tak:
Dodajmy, że tym stalinowskim atakom na Kościół i religię towarzyszą równie haniebne teksty Lema na cześć komunistycznej bezpieki. Jerzy Lubach tak pisał w Arcanach (nr 3 z 1995 r., s. 170-171) o drukowanej we wrześniu 1950 roku w Twórczości stalinowskiej prozie Lema: „Lem, ‚bez przymusu, a nawet zagrożenia” opublikował z własnej chyba woli tekst „Kocioł” (z dopiskiem: „fragment powieści”)[8] dziarsko sławiący pracę UB (…) czujność partii wobec wrogów klasowych pragnących ów tytułowy kocioł zniszczyć (…) pisarz w jednym z pierwszych wydrukowanych swoich tekstów opluwa walczących jeszcze po lasach, i za to mordowanych w katowniach Bezpieki polskich patriotów, bezwstydnie podlizujący się temu aparatowi terroru, wychwalający prawdomówność i szlachetność PZPR i UB”.

Oto jak referował Jerzy Lubach kwintesencję tego proubeckiego produkcyjniaka Stanisława Lema:
Już od pierwszego zdania zaczyna się obiecująco: „Jechali Jeepem: Marcinów, porucznik Serenka z Bezpieczeństwa, młody rumiany blondyn oraz Inżynier Ponorski. (…) Odezwał się Serenka – Mogę wam coś niecoś powiedzieć, przypadkiem znam tę sprawę. W styczniu było śledztwo, bo tam rozkradli akumulatory. W warsztatach pracowało paru przefarbowanych foksów i jeden leśny. Taki ptaszek: zimą grzał się na fabryce, w lecie siup do lasu. Wczasy, wiecie…
– No i cóż z nimi?
– Ech – rzekł z żalem porucznik i tęsknie obejrzał się za uciekającym drzewem, obsypanym błyskającymi wśród liści jabłuszkami – rozpłynęło się bractwo. Nawiało”. Dalej kilka trafiających do serca prawd o sojuszu proletariacko-ubeckim:
„- Wy jesteście z Komitetu Wojewódzkiego?
– Tak.
– To powiedzcie im (…), żeby nam głowy nie moczyli. (…) Niech Bezpieką nie straszą! Bezpieka nam robotnikom nie straszna. (…)
– Tak. Bezpieczeństwa nie macie się co bać”.
I wreszcie kulminacja – partyjny orgazm:
„- Dokonano u was sabotażu, towarzysze, i podejrzewamy, że w innych kotłach także są podcięte nity lub są inne uszkodzenia. Kotłownia może wylecieć w powietrze. (…) Towarzysze! Powiedziałem wam wszystko, co sam wiem. Oni chcą nas zadusić. Ale teraz my atakujemy na wszystkich frontach Indonezji, Chin, Grecji, odbudowanej Warszawy i fabryk. Teraz, towarzysze, musicie wybierać sami. Ja wam powtarzam, co już mówiłem: nikt nie ma prawa zmuszać was do pracy, kiedy w każdej chwili grozi wybuch. Tutaj kładę dwa arkusze papieru, towarzysze. Każdy, kto chce zostać w Michałowicach i pracować według tego ułożonego planu, podpisze się na pierwszym. Kto nie chce, podpisze się na drugiej liście. Imieniem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej ręczę, że każdy robotnik dostanie pracę w swoim fachu, najdalej do kilku tygodni. Wiecie, że partia nigdy jeszcze nie złamała danego słowa. I jeszcze jedno. Ja towarzysze zanim pracowałem w Wojewódzkim Komitecie byłem palaczem”.

W rozdziale „Dzisiejsze ataki Lema na religię” swej książki[9] Nowak pisze:
To, że Lem od lat należy do najczęściej drukowanych autorów Tygodnika Powszechnego, ani trochę nie zahamowało jego agresywnych tyrad antykościelnych i antyreligijnych na łamach innych czasopism. Pod tym względem Lem wyraźnie pozostał sobą… zajadłym i zacietrzewionym ateistą, wciąż szydzącym z wiary i Kościoła. I jakoś to w niczym nie przeszkadza redaktorom Tygodnika Powszechnego. Z kolei sam Lem tłumaczy swą współpracę z Tygodnikiem Powszechnym w sposób następujący: „Chętnie pisuję do Tygodnika, bo mogę w nim wypowiadać rozmaite koncepcje, zarówno te, które się episkopatowi podobają, jak i te mniej strawne dla hierarchii kościelnej.” (por. Tako rzecze… Lem. Ze Stanisławem Lemem rozmawia Stanisław Bereś”, Kraków: Wydawnictwo Literackie 2002, str. 430). Chętnie wierzę, że rozmaite koncepcje Lema podobają się redaktorom Tygodnika Powszechnego, dopuszczającym swoisty bardzo szeroki luz w stosunku do wiary i Kościoła. Niedawno publicysta Nowego Państwa (październik 2002 r.) Włodzimierz Jurasz, omawiając książkę Tako rzecze… Lem, stwierdził, że Lem „nie potrafi ustrzec się banału i schematyzmu, płynącego wprost z polskiej wersji politycznej poprawności, w której za największe zagrożenie demokracji od 12 lat uważa się Kościół i religię”. Oto typowe próbki najnowszych dywagacji Lema z książki Tako rzecze… Lem, jego szydzeń z Boga, religii, Kościoła, które jakoś nie wpłynęły na stosunek redakcji ks. Bonieckiego do niego:

– str. 315: (…) „Nie można sprowadzać powstania życia na ziemi do czystej losowości. Wyglądałoby na to, że ktoś zrobił sobie z nas okrutny żart i jest odwrotnie niż powiadał Einstein: „raffiniert ist der Herrgot, aber boshaft ist Er nicht” („Pan Bóg jest wyrafinowany, ale nie złośliwy”). Wszystko bowiem wskazywałoby, że ‘To’, co stworzyło kosmos, było bardzo wyrafinowane i niezmiernie złośliwe, gdyż wszystko jest tylko wznoszącą się budowlą, która musi się zapaść w ruinę”.

– str. 531: „To wszystko zresztą w znacznym stopniu wynika z tego, że Kościół uparł się przy twierdzeniu, że Pan Bóg stworzył człowieka, ‘na własny obraz i podobieństwo’. Ale co to tak naprawdę znaczy? Haeckel słusznie powiedział, że według tej wersji Pan Bóg jest bez wątpienia gumowym ssakiem, bo jeżeli człowiek jest jego kopią, to primo – musi mieć ręce, ale ponieważ jest niematerialny, więc secundo – musi być istotą gazową…”. „Coś mi się ten koncept nie podoba” [Tak delikatnie komentuje związany z Tygodnikiem Powszechnym rozmówca Lema Stanisław Bereś – J.R.N.]. – „Toteż ja nie twierdzę, że jest on sensowny, ale za to pouczający. Takie mniemania, jak o rzekomej doskonałości ludzkiej istoty i jej nienaruszalności, są nie do utrzymania, Kościół rzymski mocą orzeczeń ‘Roma locuta, causa finita’ uznał, że ewolucja najpierw była naturalna, a dopiero potem, w którymś momencie Pan Bóg tchnął w tę glinianą kukłę ducha i dzięki temu mamy Stanisława Lema i Stanisława Beresia. Ja bym się na miejscu hierarchii katolickiej przy takich dogmatach raczej nie upierał”.

– str. 395: „Jak wiadomo bowiem, Pan Bóg jest wszechmocny i wszystko wie, a świat stworzył doskonały i nawet guzik od gaci nie może odpaść bez woli Bożej. Bez niej nie dzieje się nic. Szatan przecież nie ma potencji kreacyjnej. Nie wiem, czy to jest dogmat religijny, ale należy to do nauki Kościoła. Jak to pogodzić z naszymi prośbami o wstawiennictwo? Nie można prosić o nic: ani o zdrowie, ani o pomyślność, ani o niepodległość ojczyzny. Gdyby bowiem Pan Bóg naprawił coś cudem, oznaczałoby to, że rzeczywistość nie jest doskonała. Stan doskonały jest wtedy, gdy niczego już poprawiać nie trzeba”.

– str. 436: „Polska jest tylko małym ziarenkiem (ba, nawet nie pionkiem) na szachownicy świata. Bardzo straciliśmy na wadze. Byliśmy słabi, a teraz jesteśmy prawie niedostrzegalni. Dziś lepszą sytuację od nas mają nawet takie kraje, jak Czechy (…) bo mają mało katolików, a za to dużo ewangelików. To jest chyba dużo lepsza propozycja niż u nas”. Dość – chyba już za dużo cytatów z tych jakże prymitywnych bredzeń. I takiego to autora skwapliwie publikuje redakcja tygodnika mieniącego się katolickim. Ktoś powie na to, że w Tygodniku Katolickim nie publikuje on akurat takich bluźnierczych tekstów. Czy to wystarcza? Wyobraźmy sobie politykę redakcyjną renomowanego czasopisma prawniczego, które co rusz nagłaśniałoby na swych łamach jako autora kogoś znanego skądinąd z publicznych pochwał rozbojów i bezwstydnego, agresywnego szydzenia z elementarnych zasad praworządności, To, co Lem wypisuje, to są przecież bardzo często skrajne, obsesyjne wręcz absurdy. Na przykład kiedy chwali się w Tako rzecze… Lem (str. 469), że w 1991 roku na zamówienie Instytutu Polskiego w Darmstadt, wypowiadając się na temat przyszłości Polski, napisał, że „My się znajdziemy pod protektoratem Watykanu”. Obsesja czy głupota, czy obie rzeczy naraz? Wśród różnych lemowskich bredzeń znalazł się i atak na Prymasa Polski (str. 411): „Nie dziwię się, że w Res Publice napisano tak wyraźnie, że prymas jest endekiem, a jego nieobecność w Jedwabnem była skandalem. Ja się z tym zgadzam”. Tak chętnie drukowany w Tygodniku Powszechnym Lem nie ukrywa, że jest ateistą, że w ogóle „zawsze był niewierzącym” (tamże, str. 40), pisze: „jestem zakamieniałym ateistą” (str. 312). Mówiąc o swych poglądach, akcentuje (str. 429), że ma „przede wszystkim” poglądy „antyklerykalne”.

Z kolei w rozdziale „Kosmopolita od urodzenia” tej samej książki Nowaka[10] znajdujemy takie oto słowa:
Popularny autor Tygodnika Powszechnego żywi również skądinąd dość silnie występującą u licznych redaktorów i współpracowników tego tygodnika – skrajną niechęć, wręcz pogardę dla Narodu, wśród którego żyje. Pisałem już, że redaktor Tygodnika Powszechnego T. Żychiewicz deklarował w Gazecie Wyborczej: „jesteśmy głupi naród”. Inny redaktor, Marcin Król, akcentował, że Polska jest nienormalna od 200 lat. Lem wzbogaca tę porcję wyzwisk na Polskę i Polaków stwierdzeniem: nasz naród jest ciemny jak mogiła” (tamże, str. 435[11]). Uzupełnia te stwierdzenia jawnie kłamliwymi informacjami w stylu: „Książki zaś czyta jeden procent Polaków!” (str. 414). Jeden procent to byłoby niecałe 400 tysięcy osób czytających książki. Na pewno nie jest dobrze z czytelnictwem w Polsce, podaje się, że połowa Polaków nie czyta ani jednej książki rocznie, ale pisać o zaledwie jednym procencie czytających książki to jawne, głupawe oszczerstwo. Typowe dla gardzącego Polską Lema, który bez żenady deklaruje: „Gdybym był o ćwierć wieku młodszy, wyemigrowałbym, gdzie by mnie oczy poniosły” (tamże, s 427). Czy akcentuje (str. 473): „Z urodzenia jestem kosmopolitą”. Mógłbym jeszcze długo wyliczać różne pełne fobii wynurzenia Lema w związku z Jedwabnem, o polskich „pogromach” w latach 1945-46 etc., ale nie chcę już nadmiernie nadużywać cierpliwości Czytelników. Dodam jeszcze dla pełni obrazu postaci Lema, że ten stary stalinista jest dziś oczywiście zajadłym przeciwnikiem rozliczeń (tamże, str. 443), że chwali się swym głosowaniem na Kwaśniewskiego (tamże, str. 444). Że w wywiadzie dla Przeglądu z 22 listopada 2001 roku powiedział, że „należało głosować na SLD, bo nikogo innego nie ma!”. Można tylko „pogratulować” Tygodnikowi Powszechnemu hołubienia tego typu autora!
___________________________________________________________
[1] PISM uzyskał w roku 1972 roku prawo nadawania stopnia doktora, z którego jako pierwszy skorzystał Jerzy Nowak.
[2] Dorota Kania „Agent u Rydzyka” Wprost nr 37 (1290)z roku 2007.
[3] Filip Musiał Podręcznik bezpieki. Teoria pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa w świetle wydawnictw resortowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL (1970–1989) Kraków: Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego „Societas Vistulana” 2007 str. 158–162.
[4] Jerzy Robert Nowak „Węgry 56 – Polska 81: Bez uproszczonych analogii” Zdanie nr. 2 z roku 1983.
[5] Jerzy Robert Nowak Węgry. Burzliwe lata 1953–1956 Warszawa: Almapress - Studencka Oficyna Wydawnicza ZSP, 1988.
[6] Warszawa: Wydawnictwo MaRoN, 2002 (tom I). Cytuję za http://jednoczmysie.pl/obludnik-powszechny/ (dostęp 10-11-2019).
[7] Ibid.
[8] Ten „Kocioł” - to jest fragment (początek ze zmianami) rozdziału „Stary cmentarz” z trzeciego tomu Powrót trylogii Lema Czas nieutracony.
[9] Obłudnik powszechny Czerwone dynastie Warszawa: Wydawnictwo MaRoN, 2002 tom I, cyt. za j.w.
[10] Ibid.
[11] ‎Nowak odnosi się tu i dalej do cytowanej powyżej przez niego książki Beresia Tako rzecze… Lem.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10891
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #639 dnia: Listopad 10, 2019, 05:35:52 pm »
Mnie osobiście umysł (lub postawę) Nowaka definiuje dostatecznie fakt, że twierdzi, iż uważa katastrofę w Smoleńsku za zamach. Tym niemniej:
W rozdziale „Dzisiejsze ataki Lema na religię” swej książki[9] Nowak pisze: To, że Lem od lat należy do najczęściej drukowanych autorów Tygodnika Powszechnego, ani trochę nie zahamowało jego agresywnych tyrad antykościelnych i antyreligijnych na łamach innych czasopism. Pod tym względem Lem wyraźnie pozostał sobą… zajadłym i zacietrzewionym ateistą, wciąż szydzącym z wiary i Kościoła.
Które to są te 'agresywne tyrady antykościelne i antyreligijne' lub gdzie objawił się na piśmie jako "zajadły i zacietrzewiony ateista, wciąż szydzący z wiary i Kościoła"?
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4800
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #640 dnia: Listopad 10, 2019, 07:48:19 pm »
Mnie osobiście umysł (lub postawę) Nowaka definiuje dostatecznie fakt, że twierdzi, iż uważa katastrofę w Smoleńsku za zamach. Tym niemniej:
W rozdziale „Dzisiejsze ataki Lema na religię” swej książki[9] Nowak pisze: To, że Lem od lat należy do najczęściej drukowanych autorów Tygodnika Powszechnego, ani trochę nie zahamowało jego agresywnych tyrad antykościelnych i antyreligijnych na łamach innych czasopism. Pod tym względem Lem wyraźnie pozostał sobą… zajadłym i zacietrzewionym ateistą, wciąż szydzącym z wiary i Kościoła.
Które to są te 'agresywne tyrady antykościelne i antyreligijne' lub gdzie objawił się na piśmie jako "zajadły i zacietrzewiony ateista, wciąż szydzący z wiary i Kościoła"?
W kategoriach: agresywny, zajadły i zacietrzewiony, szydzący - trudno będzie dogonić (o przegonieniu nie ma mowy) pana Nowaka. Ale on może - ma misję głoszenia Prawdy. Jako i Kagan.
Amen(t).
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 438
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #641 dnia: Listopad 10, 2019, 08:17:18 pm »
Maziek,
Zrozum, że cytując Nowaka, niekoniecznie zgadzam się z jego twierdzeniami.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10891
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #642 dnia: Listopad 10, 2019, 08:32:40 pm »
Maziek, zrozum, że cytując Nowaka, niekoniecznie zgadzam się z jego twierdzeniami.
No powiem Ci, że nie rozumiem. Cytowałeś go, żeby zaprzeczyć swoim twierdzeniom? Bo miałem wrażenie, że po to, żeby je uprawdopodobnić. Znaczy swoje prawdziwe twierdzenia podpierałeś twierdzeniami Nowaka, z którymi się nie zgadzasz? Czy też nie zgadzasz się ze swoimi twierdzeniami a Nowak był, żeby pokazać twierdzenia, z którymi nie zgadzasz się tak samo albo i jeszcze bardziej? No nie łapię.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 438
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #643 dnia: Listopad 10, 2019, 10:33:35 pm »
Zacytowałem z mojej biografii Lema. A tam przedstawiam różne opinie na temat Lema - od skrajnie ‎pochlebnych do skrajnie niepochlebnych. Poniżej jak scharakteryzowałem Nowaka, aby nie było wątpliwości - ‎jako bezideowego karierowicza, a więc nie zarzucaj mi, że ja go popieram.‎

Jerzy Robert Nowak jest polskim historykiem i publicystą, doktorem habilitowanym nauk ‎politycznych specjalizującym się w problematyce węgierskiej. W roku 1965 ukończył studia ‎historyczne na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1966-1992 pracował w Polskim ‎Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM), gdzie tłumaczył książki z języka węgierskiego, ‎hiszpańskiego i albańskiego. W styczniu 1972 roku obronił w PISM pracę doktorską o ‎Węgrzech,‎ ‎ a w roku 1989 - pracę habilitacyjną. Od 1 lutego 1972 roku do 1 lipca 1974 roku ‎pracował w Ambasadzie PRL w Budapeszcie jako drugi sekretarz. W roku 1992 stracił pracę w ‎PISM i rozpoczął wykłady w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. W latach 1994–‎‎2006 był on profesorem nadzwyczajnym w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Od ‎roku 2004 jest profesorem w uczelni Ojca Tadeusza Rydzyka (Wyższej Szkole Kultury ‎Społecznej i Medialnej w Toruniu) a w okresie od 2011-2013 był on członkiem rady naukowej ‎tej uczelni. Wydał około 90 książek i niespełna 1900 publikacji prasowych, w tym około 1200 ‎artykułów.‎

Od roku 1965 do końca lat 1980-tych publikował w Polityce, gdzie według Wikipedii (hasło ‎‎„Jerzy Robert Nowak”) proponował, aby ukazać „problem oceny roli duchowieństwa ‎katolickiego przyczyniającego się do ugruntowania zacofania społecznego i politycznego”. Po ‎ogłoszeniu stanu wojennego ponownie publikował w Polityce, Radarze i Zdaniu. Prowadził też ‎stałą rubrykę „Pro i Contra” w Tygodniku Demokratycznym.‎

Według dokumentów zarchiwizowanych w IPN (IPN BU 001043/1742) Jerzy Nowak został ‎pozyskany w latach 1970-tych jako Kontakt Operacyjny (KO) o pseudonimie „Tadeusz” i ‎współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL, informując ją m.in. o sytuacji w Ministerstwie ‎Spraw Zagranicznych ‎. Sam Nowak zaprzecza tym informacjom, wskazując m.in., że w ‎dokumentach nie ma jego podpisu, przy czym należy pamiętać, że od Kontaktów Operacyjnych ‎‎(KO) nie pobierano pisemnych zobowiązań do współpracy i po werbunku stosowano wobec KO ‎mniej restrykcyjne procedury niż w przypadku Tajnych Współpracowników (TW) (np. KO ‎udzielał z reguły ustnych informacji).‎

Na początku lat 1980-tych założył on w PISM koło Stronnictwa Demokratycznego (SD). Dnia ‎‎20 kwietnia 1989 roku został wybrany do władz Stronnictwa, a w kilka dni później do jego ‎prezydium, gdzie został wiceprzewodniczącym Centralnego Komitetu. Był on głównym twórcą ‎reformatorskiego warszawskiego programu SD, składającego się z 27 punktów, które mówiły ‎m.in. o realizacji interesów narodowych, trójpodziale władz, uniezależnieniu administracji ‎państwowej oraz zniesieniu cenzury. Domagał się także odpolitycznienia wojska i milicji. Jego ‎apel w tej sprawie miał ukazać się na łamach Kuriera Polskiego, jednak 17 maja 1989 roku jego ‎tekst został skonfiskowany przez cenzurę, ale w tym samym roku Nowak został kierownikiem ‎Polsko-Węgierskiej Komisji Podręcznikowej oraz członkiem Zespołu Doradców MSZ. W roku ‎‎1983 nazwał on antykomunistyczne postawy Węgrów „antyradzieckim nacjonalizmem”: ‎‎„Węgrzy nie zdołali rozwiązać swych problemów własnymi siłami, co bardzo mocno rzutowało ‎początkowo na nastroje społeczeństwa, powodując zwłaszcza przypływ antyradzieckiego ‎nacjonalizmu”.‎ ‎ W roku 1988, pisząc, o węgierskim powstaniu z 1956, ostro krytykował ‎prymasa Węgier kardynała Józsefa Mindszentego za „nieprzejednany antykomunizm ‎duchownego”.‎

Obecnie jest on publicystą i felietonistą takich organów Ojca Rydzyka jak Telewizji Trwam i ‎Radia Maryja oraz Naszego Dziennika, Naszej Polski, Tygodnika Głos, Niedzieli, Mojej Rodziny, ‎Gazety Warszawskiej i Magna Polonia. Jest także twórcą audycji „Minął miesiąc” emitowanej ‎do 28 kwietnia 2013 raz w miesiącu na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam. Komentuje ‎wydarzenia polityczne m.in. na antenie Telewizji Republika, wPolsce.pl i kanałach ‎internetowych takich jak Polskie sprawy, wRealu24 i Media Narodowe. Jest on założycielem i ‎prezesem Domu Ojczystego, Ruchu Przełomu Narodowego i Klubów Patriotycznych oraz ‎honorowym obywatelem miasta Jedwabne.‎

Jest on krytykiem porozumienia Okrągłego Stołu oraz opowiada się za pełnym otwarciem akt ‎IPN i całkowitą dekomunizacją. Nowak jest eurosceptykiem o poglądach konserwatywno-‎chrześcijańskich, ale nie jest on przeciwnikiem Unii Europejskiej, gdyż twierdzi, że nie ma ‎alternatywy dla tej organizacji. Był on jednak przeciwnikiem wejścia w życie traktatu ‎lizbońskiego i sprzeciwia się przyjęciu waluty euro przez Polskę. Według Wikipedii, publicyści ‎związani z tygodnikami Wprost, Przekrój, Polityka, Tygodnik Powszechny i Więź określają ‎publikacje Jerzego Roberta Nowaka jako skrajne i antysemickie. Podobny pogląd zaprezentował ‎historyk Jerzy Tomaszewski, arcybiskup Józef Życiński, a także zarząd warszawskiego Klubu ‎Inteligencji Katolickiej. W sprawie zarzutów ksenofobicznego charakteru spotkań ‎organizowanych przez Jerzego Roberta Nowaka wypowiedziała się także Polska Rada ‎Chrześcijan i Żydów.‎

miazo

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 279
    • Zobacz profil
Odp: O Lemie napisano
« Odpowiedź #644 dnia: Listopad 10, 2019, 10:50:14 pm »
Aha, to tak się teraz pisze, że się przekleja z Wikipedii?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Robert_Nowak
Ken sent me.