Autor Wątek: Co tępora, to mores...!  (Przeczytany 171569 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1020 dnia: Marzec 04, 2020, 09:58:53 pm »
Cytuj
Wszystko to się składa w całość. Najpierw poszedł ryż, bo wiadomo, Chiny, pacjent zerowy, a potem makarony, bo wiadomo,
Oszszpakk.. tak nie pomyślałem. I co teraz?
Cytuj
Zarazę oczywiście przywiózł koronabusem Niemiec.
Co teraz zniknie z półek - kartofle?  ;)
Tiaa...rozwiązanie zagadki "znikającej kaszy" pozwoliłoby uzyskać przewagę. Manna, gryczana, czy może jęczmienna, jaglana... na kuskus uważać by bardziej? Następnie uderzenie z kierunku wschodniego? Muszę jutro wysłać kolejny zwiad. Tzw. "rozpoznanie bojem".
Cytuj
Co do żartobliwości w wieczności to mam wrażenie, że Pan Bóg mimo że wieczny a nawet przedwieczny jest obdarzony może specyficznymi, ale i niewyczerpalnymi zasobami żartobliwości w najlepszym stylu Monthy Pytona ;) .
Wydaje mi się, że jest odwrotnie. Do poczucia żartu trzeba ulotności i choć drobiny zaskoczenia, a obie te cechy są antyboskie.  :)
To raczej my - ludzie odbieramy niektore działania zaświatów, z natury "śmiertelnie poważne", jako żarty. Podobnie grawitacji, którą odczuwany jako ciężar. ::)
Cytuj
Też żem żartował, choćby cytując ;).
Dyć wiem  ;D - żart, żartem...pożarty.
Cytuj
To ciekawe pytanie... María z Ágredy pisała tak:
Piękne, ale nie ogarniam  8) Tyle zrozumiałem, że chciała dobrze.
« Ostatnia zmiana: Marzec 04, 2020, 10:00:41 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5171
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1021 dnia: Marzec 04, 2020, 10:03:27 pm »
Cytuj
Śliwka skup się - rozumiem, że emotemat, ale:
Nie stygmatyzuj mnie  >:( ;)
Że jak? :-\

Wszystko to się składa w całość. Najpierw poszedł ryż, bo wiadomo, Chiny, pacjent zerowy, a potem makarony, bo wiadomo, Makaroni mamma mia grande disastro . Kasza to zagadka, a może zwiastun? Zarazę oczywiście przywiózł koronabusem Niemiec. Wszystko jasne, czy mówić dalej? Co do żartobliwości w wieczności to mam wrażenie, że Pan Bóg mimo że wieczny a nawet przedwieczny jest obdarzony może specyficznymi, ale i niewyczerpalnymi zasobami żartobliwości w najlepszym stylu Monthy Pytona ;) .
Składaskłada...a do ryżu/makaronu/kaszy to nic...nic...? Bo sosy jak stały, tak stoją - na półkach ::)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1022 dnia: Marzec 04, 2020, 10:45:00 pm »
Cytuj
Cytat: liv w Marzec 03, 2020, 11:27:21 pm

    Cytuj

        Śliwka skup się - rozumiem, że emotemat, ale:

    Nie stygmatyzuj mnie  >:( ;)

Że jak?
No co. Przyjęłam narzuconą rolę. Poszłam do punktu skupu śliwek. I co?
I co? I nikt tam na mnie nie czekał!
 - miałam się rozdwoić?
Ze skupu wyszły nici. Oh! Jak bolało 8)
Cytuj
Bo sosy jak stały, tak stoją - na półkach ::)
Poczekaj, i na sosy przyjdzie kryska
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10913
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1023 dnia: Marzec 05, 2020, 01:03:49 am »
Do poczucia żartu trzeba ulotności i choć drobiny zaskoczenia

Linearności? ;)


To raczej my - ludzie odbieramy niektore działania zaświatów, z natury "śmiertelnie poważne", jako żarty.

Mówisz, że zgadzasz się tu z diagnozą Jorgusia z Burgos (nie podzielając wszakże wniosków, które z niej wyciągnął)? ;)

Piękne, ale nie ogarniam  8)

Ani ja ;), ale chciałeś te... o... logię, to służę ;). I mam jeszcze więcej ;):

"Odbicie Boga było wyciśnięte w Maryi tak wyraźnie, że tylko w Jednorodzonym Synu Ojca było ono doskonalsze. Maryja może być nazywana “Drugorodną” Ojca, gdyż – z powodu doskonałości, którą otrzymała i potrafiła zachować, z powodu godności Oblubienicy, Matki Bożej i Królowej Nieba – jest na drugim miejscu po Synu Ojca. Jest drugą w Jego odwiecznej Myśli. Bóg od całej wieczności znajdował Niej upodobanie."
Maria Valtorta "Poemat Boga-Człowieka"

Co również M. z Á. twierdzi (w cytowanej już knidze) i to (ponoć) przywołując na żywca boskie słowa:

"Ponieważ jednak Słowo Wcielone nazywać będzie Boga swoim Ojcem a Niewiastę tę swoją Matką, więc — stosownie do woli naszej — zostanie Ona wyniesiona do takiej świętości, że pomiędzy Nią a Ojcem niebieskim będzie istniała równość na tyle, na ile w ogóle możliwa jest równość między Bogiem a stworzeniem ludzkim."

Taka równość Pambukowi, choćby względna, to nie w kij dmuchał ;). Więc i nie dziwota, że mówiące o niej pisma w świecie fachowym emocje budzą:
https://deon.pl/wiara/duchowosc/teolog-o-zrodlach-wojownikow-maryi-istnieje-nadmierna-poboznosc-maryjna,521736
https://voxdomini.pl/rozeznawanie/emocje-wokol-objawien/

Nawiasik... Ponoć w/w odwieczną opiekę zawdzięczamy Krzyżakom i rywalizacji z nimi ;):
https://www.focus.pl/artykul/smiech-na-stosie
https://www.pch24.pl/krzyzacy-mistyczni,51926,i.html
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r2005-t96-n2/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r2005-t96-n2-s43-49/Pamietnik_Literacki_czasopismo_kwartalne_poswiecone_historii_i_krytyce_literatury_polskiej-r2005-t96-n2-s43-49.pdf
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2020, 01:12:17 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1024 dnia: Marzec 16, 2020, 11:19:31 pm »
Wpisując się w klimaty katastroficzne, nawiązując do czarnego humoru Patrona znanego choćby z dyktand, ku pokrzepieniu bo przecież było/minęło... kilka wypisów z dawnej bo XVI wiecznej kroniki Muriniusa. Kronika jest zasadniczo o czymś innym, o mordowaniu się ludzi w trybie wojenno-łupieżczym, ale ubocznie są takie wstawki, ni przypiął. Dla załapania skali? Ciekawostki? Oto one...
Part one;

1.   Otto Karpen po Henryku, szlachcic niemiecki na mistrzowski urząd był wybrany (...) za Miecsława Starego króla polskiego czasów, roku 1200, którego też roku  straszne w Polszcze ziemi drżenie przez kila dni było.

2.   Tegoż roku 20 stycznia w ziemi krakowskiej we wsi Nakiel 36 dzieci żywych jednym porodzeniem szlachetna Margareta małżonka grofa Wyrobosława urodziła, ktore tegoż dnia pomarły.
Tegoż roku 1270 u Kalisza urodził się cielec o siedmiu nogach, o dwu głowach, ze psiemi zębami, z których jedna głowa na własnym przyrodzonym miejscu, a druga u ogona byla. Jego ścierwu ani ptacy, ani psi nie chcieli jeść.. Tegoż roku w rzekach szląskich Odrze i Nysie przez trzy dni woda krwawa płynęła, a we wsi Michałowic deszcz krwawy przez trzy dni padał. Powódź też z ustawicznych dżdżów była na podziwianie.

3.   Tegoż roku (1285) w Prusiech, Kursach i w Żmodzi robacztwa jadowitego wielka a nie widana mnohość była, ogony mając jako u raków, kogokolwiek robak ten ujadł, nie pomogło mu żadne lekarstwo , wtórego albo trzeciego dnia umrzeć musiał.

4.   W te czasy (1301) 16 Augusti straszne po wszystkiej pruskiej ziemi drżenie ziemie było, tak iż trzykroć chwiała się ziemia z budowaniem, aż ludzie ledwo sie na nogach otrzymywali.

5.   Tegoż roku (1310?) miesiąca stycznia dnia ostatniego słonce się zaćmiło, a potem dla ustawicznych dżdżów i gwałtownych potopów głód wielki o przed tym niesłychany w Polszcze, Prusiech, Litwie, we Włoszech, Niemcech i Czechach panował.

6.   Roku 1314 dwie komecie i trzy księżyce razem w dzień Narodzenia Pańskiego były widziane, a komety aż do ostatniego dnia miesiąca lutego pałały. Głód potem w Polszcze, Prusiech, w Mazowszu, w Litwie i innych przyległych krajach tak stogi był, że gdy już ludziom zielsk, korzenia i inszych pokarmów sprosnych nie stawało, matki i ojcowie dzieci swe, dzieci zaś rodzice zabijali i jedli, drudzy nieznośny głód śmierząc, leda ścierw i trupy żarli. Ta plaga przez dwie lecie trwała, że ludzie wymarli (...) iż nie miał kto z pola zbierać, tak na polach wszystko zboża i jarzyny nie pożęte zostały.

I na tym chwilowo zakończę.

« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2020, 11:21:23 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5171
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1025 dnia: Marzec 17, 2020, 10:53:07 am »
A ten...w tej drugiej części - nie masz czegoś optymistycznego? Czegoś, że ludzie (en masse) dźwigali się po każdej katastrofie? No nie wiem  - wymyśl coś;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1026 dnia: Marzec 17, 2020, 11:14:28 am »
A ten...w tej drugiej części - nie masz czegoś optymistycznego? Czegoś, że ludzie (en masse) dźwigali się po każdej katastrofie? No nie wiem  - wymyśl coś;)
No właśnie to te łagodniejsze fragmenty. Jakby dla odskoczni wobec głównych rzezi?
Ludzie en masse, podnosić ... no, poszukam.
Może być ciężko, bo kronikarz zakłada, że skoro koło historii toczy się dalej, to każdorazowe podnoszenie się ludu i jego wytrzymałość na okropieństwa jest tak oczywista, że szkoda pióro strzępić.
Może tenn co mu jelita wyjęli, do drzewa przybili i gonili wokół tego drzewa...nie... się nie podniósł..., o! - jeden się podniósł - wprawdzie to nie masowa sprawa, za to królewska.
Jagiełłę piorun strzelił.
I nic wielkiego się nie stało tylko...
Straszny przypadek na ten czas Władzisława króla potkał, gdy z Poznania do Srzody jechał, bo w jasny dzień z nagła chmurami gęstymi niebo się zaćmiło, a z trzaskiem piorun uderzył na wóz królewski, gdzie woźników czterzech królewskich, drabantów dwu, wojewody też poznańskiego i sędomierskiego koni pod dworzany dziewięć, a pod giermkiem dzianeta królewskiego jednym razem pobił, dworzanom samym nic nie było, tylko na giermku szatę rozdarł. Król też chwilę jakoby bez dusze leżał, potem gdy ku sobie przyszedł, nic mu nie wadziło, jedno iż kilko dni niedobrze słyszał, a w ręce prawej trochę bólu czuł. Dawali niktórzy przyczynę przestrachu tego od Boga dla małżeństwa z Granowską etc.
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2020, 11:42:48 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11383
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1027 dnia: Marzec 17, 2020, 11:45:52 am »
Nie wiem, czy już kiedyś tego nie wklejałem ale z kroniki ruskiej rok 1091:

"... tegoż roku gdy Wsiewołod łowy urządzał na zwierza za Wyszogrodem i gdy rozstawiono sieci i naganiacze krzyknęli, spadł przeogromny smok z nieba i przerazili się wszyscy ludzie. Tegoż czasu ziemia stęknęła, co wielu słyszało...".

Naiwni sądzą, że chodziło o duży meteoryt.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1028 dnia: Marzec 17, 2020, 11:55:23 am »
Nie pamiętam, byś  to podawał.  :)
Niezle
Cytuj
Naiwni sądzą, że chodziło o duży meteoryt.
:D
Może Wsiewołod też się źle ożenił?  ::)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 949
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1029 dnia: Marzec 17, 2020, 07:02:17 pm »
No to ja też coś wkleję :)
Fragment latopisma Pskowskiego z roku 1582:
"В лето 7090. /.../ Того ж лета изыдоша коркодили лютии звери из реки Великой, и водный путь затвориша, и многие человецы поядоша. И ужасошася людие, и молиша Бога по всей земли. И паки оные коркодили спряташася, а иные избиша."
(Полное собрание русских летописей, т. 30, стр. 320)

W moim wolnym tłumaczeniu:
W roku 1582... drapieżne zwierzęta, czyli krokodyle, wyszły z rzeki Wielkiej, zablokowały drogę wodną i zjadły (ugryzły?) wiele osób. Ogarnięci lękiem, ludzie w całej okolicy zaczęli modlić się do Boga. Niedługo potem owe krokodyle uciekły, a niektóre zostały zabite.

Najciekawsze, że to niekoniecznie fejk:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=91008

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5171
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1030 dnia: Marzec 17, 2020, 07:17:30 pm »
Tępora to jest taka, że w jednym duuużżym sklepie nie ma (stan na ubiegłą sobotę) żadnego mięsa oprócz steków z? krokodyla. Smacznego:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1031 dnia: Marzec 17, 2020, 07:47:06 pm »
Tępora to jest taka, że w jednym duuużżym sklepie nie ma (stan na ubiegłą sobotę) żadnego mięsa oprócz steków z? krokodyla. Smacznego:)
To te zabite znad rzeki Wielikoj? Trochę poleżały w peklu... A co, masz uraz na krokodyle? Mieso jak mięso...chyba  :)
Cytuj
No to ja też coś wkleję :)
Fragment latopisma Pskowskiego z roku 1582:
"В лето 7090. /.../ Того ж лета изыдоша коркодили лютии звери из реки Великой, и водный путь затвориша, и многие человецы поядоша. И ужасошася людие, и молиша Бога по всей земли. И паки оные коркодили спряташася, а иные избиша."
(Полное собрание русских летописей, т. 30, стр. 320)

W moim wolnym tłumaczeniu:
W roku 1582... drapieżne zwierzęta, czyli krokodyle, wyszły z rzeki Wielkiej, zablokowały drogę wodną i zjadły (ugryzły?) wiele osób. Ogarnięci lękiem, ludzie w całej okolicy zaczęli modlić się do Boga. Niedługo potem owe krokodyle uciekły, a niektóre zostały zabite.
Coś mi się daty nie zgadzają. No - wprost ślicznie przełożyłeś z bizantyjskiej na naszą, więc nie to. Tylko, że ostatni wpis z owego latopisu pochodzi z 1547
Zresztą, szukaj. Tobie łatwiej biec głazami po tych cyrylickich skanach  :o
https://fbc.pionier.net.pl/details/nnl7vlt

Rzeka Wielikaja...? Niby jest taka w Pskowie, o tej właśnie nazwie, dzisiaj. Czy tak nazywała się w XVI wieku?
W podanym przez Ciebie linku do historyków, nie ma tej nazwy зверии из реки и путь затвориша To jak? Każdy cytuje inaczej? Wszystko trochę podejrzane.  8)
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2020, 07:49:20 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 949
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1032 dnia: Marzec 17, 2020, 09:21:41 pm »
Zresztą, szukaj. Tobie łatwiej biec głazami po tych cyrylickich skanach  :o
https://fbc.pionier.net.pl/details/nnl7vlt
Aha, dziękuję pokornie, livie :)
Jak się mówi u nas w Odessie, zaraz, tylko wezmę dobry rozpęd ;)
Sorry najmocniej, ale nie mam ochoty grzebać się w tamtych absolutnie niezrozumiałych literkach. Nie jestem przecież pracoholikiem, ani masochistą :)

Wracając do meritum: tych kronik pskowskich jest do licha i trochę. Czyli co najmniej trzy. Oto odpowiedni fragment z drugiej:



Źródełko:
https://www.twirpx.com/file/2339503/

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11383
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1033 dnia: Marzec 18, 2020, 09:20:57 am »
Apropo krokodyla to taki kawał mi człowiek ze Lwowa opowiedział: Wowa, gdzieś z jakiejś wioski pojechał do Moskwy i był tam w zoo. Wrócił, opowiada koledze, no i mówi, że widział zebrę. A szto eto takoje (co to) zebra? Wowa zasępił się, w końcu mówi "konia znasz?" (znasz po rosyjsku to wiesz mniej więcej). No, znam, mówi kolega. To takie jak koń tylko w paski, mówi Wowa.


No i co jeszcze widziałeś? Żyrafu. A szto eto takoje, żyraf? Konia znasz? Znam. To takie jak koń, tylko szyja długa.


No i co jeszcze widziałeś? Krokodiła! A szto eto takoje, krokodił? Konia znasz? Znam. No, to to do konia niepodobne...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5114
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1034 dnia: Marzec 18, 2020, 12:15:24 pm »
Cytuj
No, to to do konia niepodobne...
;D
A jaki jest koń...?
Cytuj
Sorry najmocniej, ale nie mam ochoty grzebać się w tamtych absolutnie niezrozumiałych literkach. Nie jestem przecież pracoholikiem, ani masochistą
Nie ma za co, jakoś nie jestem zaskoczony reakcją. ;) Tylko nie mów, że niezrozumiałe...hmm, aż tak się różnią?
Cytuj
Wracając do meritum: tych kronik pskowskich jest do licha i trochę. Czyli co najmniej trzy. Oto odpowiedni fragment z drugiej:
Czyli sprawa przesądzona, autentyk. Pytanie tylko, skąd one tam, żartownisie. Brały opłatę za przejazd ?

To ja skończę swoją kronikę - set nieszczęść ustani. Trochę powtarzam, bo ta "czarna śmierć" już była, choć co ciekawe - opis zarazy kilka lat późniejszej, z 1360, znacznie sroższy. Niestety - nietypowych stworów brak.

7.   Roku zaś 1334, dnia 23 kwietnia prosto na św. Wojciech wielki śnieg spadł w Polszcze, który gdy przez pięć dni na posianych rolach wysoko leżał, nad nadzieję strwożonych oraczów wielka tego roku z łaski Bożej zboża wszelakiego obfitość była. Drugiego roku potem 1335 moc wielka szarańczej prawie we żniwa ufcami przyszła, że gdy gęstymi gromadami leciała, słońca ludzie widzieć przed nią nie mogli, a gdy na ziemię padła, do puł goleni końskich na zbożu leżała, a stądże gdy zboże wszystko dojźrzałe wygryzła, głód wielki i drogość nastała.

8.   Roku 1349 uspokoiwszy ziemie ruskie Kazimierz król z szcześliwego powodzenia podnioswszy się w pychę, rozkoszy tylko a lubości cielesnych patrzał i jawnie miłośnice w Opocznie, w Krzeczowie, we Czhowie sobie chował, z czego gdy był od Bodzęty biskupa krakowskiego z powinności napomniany, nic na to nie dbał, ale owszem gorszy był, bo poddane biskupie niezwykłymi podatkami i zaciągami trapił. Dali o tym znać polscy biskupi papieżowi, rozkazał, aby imieniem jego był napominany, na które gdyby nie dbał, aby był klęty. Nie kożdy się tego śmiał ważyć, ale Marcin Baryczka, wikary kościoła krakowskiego na zamku, gdy to z powinności swej uczynił, kazał go król Kazimierz w Wiśle utopić. Bodzęta biskup krakowski widząc być króla nieukaranego i zatwardziałego, wydał nań klątwę. Pan Bóg też pomstę swą pokazał nad nim, bo przez dwie lecie srogie powietrze morowe Polskę tak barzo splundrowało, że miasta i wsi bez ludzi puste stały. A bywać to, że quidquid delirant reges, plectuntur Achivi, ale i z nas kożdemu trzeba się czuć. Król potem, widząc kaźń słuszną na sobie Bożą, żądał rozgrzeszenia, które potem od Klemensa VI papieża otrzymał, a za pokutę wiele kościołów w Polszcze pobudował.

9.   Roku Pańskiego 1353 gdy w marcu, w kwietniu i w maju zboża wszelakie i dni gorące tak barto się rozkochały, że już kłosy kwitnęły, uderzyły potem zimna srogie, a śnieg gwałtowny na dwa łokcie wzwyż spadł. Frasowity oracz Bogu to poruczał, a prace swej pożytku mało się spodziewał, ale Pan Bóg po onym śniegu żyznością niesłychaną Polskę opatrzyć raczył, ci lepak co śnieg z zboża zmiatali, żadnego pożytku nie wzięli. Iście się ci na Boga nie spuszczali.

10.   Nie mniejsza domowa porażka drugiego roku 1360 była, gdy srogie powietrze przez sześć miesięcy Polskę plundrowało, że po wsiach i miasteczkach połowica prawie ludu była v wymarła, w Krakowie samym 20 000 ich obliczono.

11.   
Roku 1473 w Polszcze, w Prusiech wielka suchość panowała, tak iż Niemen rzekę bystrą u Bagnety na koniu brodem przejeżdżano, u Torunia także Wisłę i pieszki przechodzono. A zboża, jarzyny, lasy, na koniec i bory z wielkiej suszy poschły i wygorzały, ogniemm też miast wiele wygorzało.
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2020, 12:20:53 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią