Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 7 8 [9] 10
81
Hyde Park / Odp: Sebald - ziomek Eryki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Listopada 23, 2025, 04:07:57 pm »
Zatopiony statek Wilhelm Gustloff.

W pewnej rozmowie wypłynęło nazwisko, a nawet imię, Magdaleny Grzebałkowskiej, które to nazwisko kojarzyłem, ale nie czytałem żadnej jej książki.

Zajrzałem do Wikipedii, a w szczególności do hasła o jednej z jej książek „1945. Wojna i pokój”, która jest opisana następująco:
Ja akurat czytałam wszystkie jej książki.
„1945” mam w domu – przejrzałam rozdział o Gustloffie pt. „Czerwone znamię”  - jak każdy rozdział zaczyna się od przeglądu prasowych ogłoszeń, a następnie przez pryzmat jednostkowej historii – w tym przypadku historii Lucie Rybant/Łucji Bagińskiej (uratowanej z katastrofy) i jej  uznanego za zmarłego w katastrofie dziecka Hansa Jurgena (w 1998 roku z Lucie kontaktuje się dorosły mężczyzna, który twierdzi, że jest jej synem - również uratowanym z Gustloffa – Grzebałkowska pojechała w 2003 roku do Niemiec spotkać się z nim) – opisuje jak doszło do zatopienia Gustloffa.
Ona nie ocenia. Nikomu nie przyznaje racji. Ani kapitanowi Marinesko, ani uciekającym Niemcom.
Chociaż może wziąwszy pod uwagę życiorys Łucji ….

urodzona w 1923 w Elblągu, w 1939 wywieziona przez Niemców na roboty, w Darłowie, na targu najemników, za 36 marek Łucję kupuje córka niemieckiego gospodarza.
Gospodarze okazują się dla niej dobrzy, pomagają jej  i ostatecznie popełnia swój największy grzech – w 1942 poślubia Niemca. Oczywiście żołnierza. Rodzi się ów Jurgen, który nigdy ojca nie widział. Rok 1945 – gospodyni u której wynajmuje pokój ma kajutę na Gustloffie dla 5 osób – 2 wolne miejsca – Lucie korzysta, bo ruscy nadciągają. Ocalała i po wojnie mieszkała w Gdyni – wyszła za mąż za Polaka, ma córkę.

...jednak w tle pobrzmiewa teza o uwikłaniu pojedynczych losów w historię i trudność oceny w stylu „siania wiatru”.

Ale:
Cytuj
W dalszym ciągu w.w. rozmowy zarysowała się różnica zdań, czy niemieckim cywilom (tym 6600, którzy zmarli z wychłodzenia, bo chyba nawet nie zdążyli się potopić, ale też generalnie) należy (przynajmniej w jakimś stopniu) współczuć, czy też, wedle maksymy,
„Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” dostali to, na co się pisali.
Kiedyśtam przeczytałam „Wielką ucieczkę” Thorwalda (tego od chirurgów):
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5176332/wielka-ucieczka

I z tej książki właśnie taka teza pobrzmiewa – ostatecznie Niemcy zebrali to, co posiali.

Z pewnym dysonansem – jakkolwiek książka jest zapisem upadku Niemiec 1944/1945 i wypunktowaniem błędów Hitlera i jego świty, to Thorwald kilka razy wtrąca, iż nadchodzący ruscy to brutalna, pozbawiona zasad hołota (zwłaszcza oddziały z głubinki)  w porównaniu z kulturalnymi i czystymi Niemcami. Cóż.

I apropos – czy gdyby Ukraińcy trafili teraz w cel cywilny i zginęliby Rosjanie, to należałoby współczuć Rosjanom? Z pewnym zdziwieniem znajduję u siebie odpowiedź, że nie, nie należałoby.
Zdziwieniem, bo zawsze byłam przeciwna zbiorowej odpowiedzialności  - zwłaszcza za decyzje polityków rządzących w sposób autorytarny, przymusem i siłą.

No i tak sobie niemiecki lud jęczał pod hitlerowskim jarzmem przez dwanaście lat, aż go alianci wyzwolili.
Dobre.
Niemniej – rok 1933 – wybory w Niemczech – frekwencja 88.74% - NSDAP dostaje 44.5%.

Populacja Niemiec to ponad 65 mln w 1933 roku.

Uprawnionych do głosowania 44 686 756 (o ile się nie pomyliłam).

Głosowało 39 655 029.

Na NSDAP 17 646 487.

Pozostałe partie: 22 008 542.

Te 44.5% zdecydowało o polityce Niemiec na następne 12 lat.
A nie były to uczciwe wybory.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_parlamentarne_w_Republice_Weimarskiej_w_marcu_1933_roku

Kolejne wybory ogólnoniemieckie to rok 1990.

W sumie  jest to poniekąd przerażające jak działa demokracja – nawet jeśli częściowo zniewolona.
17.5 mln zdecydowało o ponad 65 mln.
Czy w kolejnych latach Niemcy dobrowolnie przechodzili na stronę tych 44.5% - nie wiem.

Czy Ci co nie przeszli spisywali swoje polityczne spostrzeżenia do szuflad? Wątpię.
Takie wspomnienia - od "zwykłych" ludzi (bo pamiętniki ofiar i oprawców są wydawane) są raczej spisywane doreportażowo, jako świadectwa w bardzo szczegółowych sprawach, jednostkowych, dokumentujących dzieje np. konkretnej wsi.
Nie sądzę by np. teraz przeciętny mieszkaniec Moskwy spisywał swoje spostrzeżenia w temacie Putina i jego świty.


Psss...tutaj jest ten rozdział z Grzebałkowskiej:
https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,1542715.html
82
Hyde Park / Odp: Fakty medialne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 23, 2025, 01:29:06 pm »
83
DyLEMaty / Odp: Polska w kosmosie!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 23, 2025, 01:27:45 pm »
84
Hyde Park / Odp: Polityczna Rzeźba
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 23, 2025, 01:26:21 pm »
85
Hyde Park / Odp: Sebald - ziomek Eryki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Listopada 23, 2025, 08:58:54 am »
Ciekawe zagadnienie podniosłeś (zakładając, iż faktycznie takowe "niemieckie pamiętniki sprzeciwu" nie były wydane), tym niemniej nie jestem pewien, czy pisanie do szuflady treści karanych na gardle było aż tak popularne (mimo wszystko), aby powstało te 60k pamiętników, czy nawet 10k lub 1k (mówię o osobach, które nie były ofiarami hitleryzmu, bo pamiętniki ofiar są). Chyba tylko osoba mająca wiedzę jaki odsetek ludzi tak w ogóle pisze do szuflady rzeczy, za które można zawisnąć, mogłaby, przynajmniej statystycznie, rzucić nieco światła na tę sprawę.
86
Hyde Park / Zatopiony statek Wilhelm Gustloff.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Listopada 22, 2025, 06:51:24 pm »
Zatopiony statek Wilhelm Gustloff.

W pewnej rozmowie wypłynęło nazwisko, a nawet imię, Magdaleny Grzebałkowskiej, które to nazwisko kojarzyłem, ale nie czytałem żadnej jej książki.

Zajrzałem do Wikipedii, a w szczególności do hasła o jednej z jej książek „1945. Wojna i pokój”, która jest opisana następująco:

https://pl.wikipedia.org/wiki/1945._Wojna_i_pok%C3%B3j

"1945. Wojna i pokój – książka Magdaleny Grzebałkowskiej wydana w 2015 w Warszawie przez Agorę; opisuje wydarzenia na ziemiach polskich w 1945 bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych[1].

Książka ma formę reportażu. Każdy rozdział poprzedza wybór ogłoszeń prasowych z kolejnych miesięcy 1945[2]. Grzebałkowska skupiła się na opisie konkretnych ludzi i wydarzeń, bez przedstawiania całościowej panoramy „wielkiej historii” i kalendarium. Ukazała takie zjawiska, miejsca i wydarzenia jak: szaber, przesiedlenia Niemców i Polaków, Warszawę, Wrocław, Sanok, żydowski dom dziecka w Otwocku, katastrofę Gustloffa[3] czy postacie takie jak Bolesław Drobner czy Czesław Gęborski."


*
Według Wikipedii atak na Gustloffa był legalny.

https://pl.wikipedia.org/wiki/MS_Wilhelm_Gustloff

„Była to największa tragedia morska w zapisanej historii ludzkości (największa znana liczba ofiar zatonięcia jednego statku). Storpedowanie jednostki pomocniczej, idącej w konwoju okrętów wojennych, było jednak całkowicie zgodne z prawem wojennym, a konkretnie z układem londyńskim z 1936 roku, regulującym zasady prowadzenia wojny podwodnej.”

Nie można wykluczyć, że gdyby Gustloff płynął bez konwoju, cały oklejony wielkimi czerwonymi krzyżami, to i tak zostałby zatopiony, no, ale, wg Wikipedii, został zatopiony zgodnie z prawem wojennym.
   
Zginęło około 6600 osób, uratowano 1215.

W dalszym ciągu w.w. rozmowy zarysowała się różnica zdań, czy niemieckim cywilom (tym 6600, którzy zmarli z wychłodzenia, bo chyba nawet nie zdążyli się potopić, ale też generalnie) należy (przynajmniej w jakimś stopniu) współczuć, czy też, wedle maksymy,
Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” dostali to, na co się pisali.

(Mnie jest znacznie bliżej do tego drugiego stanowiska. A w zasadzie to nawet stoję za nim, po drugiej stronie, tzn. b. daleko od jakiegokolwiek współczucia.)

Piszę w tym wątku, bo przypomniałem sobie, że dawno temu olka wskazywała, że od pewnego momentu Niemców nikt nie pytał o zdanie, nie mogli sobie wybrać innej partii, a co za tym idzie, innego kanclerza.

To prawda.

https://en.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler%27s_rise_to_power#Chancellor_to_dictator

“Following the Reichstag fire, the Nazis began to suspend civil liberties and eliminate political opposition. The Communists were excluded from the Reichstag. At the March 1933 elections, again no single party secured a majority. Hitler required the vote of the Centre Party and Conservatives in the Reichstag to obtain the powers he desired. He called on Reichstag members to vote for the Enabling Act on 23 March 1933. Hitler was granted plenary powers "temporarily" by the passage of the Act.[104] The law gave him the freedom to act without parliamentary consent and even without constitutional limitations.”
Employing his characteristic mix of negotiation and intimidation, Hitler offered the possibility of friendly co-operation, promising not to threaten the Reichstag, the President, the States or the Churches if granted the emergency powers. With Nazi paramilitary encircling the building, he said: "It is for you, gentlemen of the Reichstag to decide between war and peace".[104] The Centre Party, having obtained promises of non-interference in religion, joined with conservatives in voting for the Act (only the Social Democrats voted against).[106]
The Act allowed Hitler and his Cabinet to rule by emergency decree for four years, though Hindenburg remained President.[107] Hitler immediately set about abolishing the powers of the states and the existence of other political parties and organisations. All other parties were formally outlawed on 14 July 1933, and the Reichstag abdicated its democratic responsibilities.”


No i tak sobie niemiecki lud jęczał pod hitlerowskim jarzmem przez dwanaście lat, aż go alianci wyzwolili.

Ale:

Przedwojenne Niemcy liczyły ca 60 milionów ludzi i prawie wszyscy byli piśmienni.

Gdyby tylko jeden promil populacji prowadził jakieś pamiętniki do szuflady, to uzbierałoby się ich ca sześćdziesiąt tysięcy. Powiedzmy, że połowa spłonęła czy zaginęła w wojennej zawierusze, zostałoby jeszcze trzydzieści tysięcy.

I tak sobie myślę, że gdyby tam można było znaleźć, w zapisach przed jesienią 1941 roku, kiedy atak na Sowiety zaczął zwalniać, więcej niż tylko pojedyncze głosy (bardzo przecież cichego i dyskretnego, bo tylko do szuflady pisanego) sprzeciwu, że oto napadamy kraj za krajem, rabując i mordując, to ktoś by te głosy już dawno zebrał i wydał.

Ale ponieważ (podejrzewam) takich krytycznych głosów było może 30, a może 300, na te szacowane 30.000 pamiętników, to żadna publikacja na ten temat nie powstała.

A zapewne też niełatwo byłoby dotrzeć do tych pamiętników.
Nawet gdyby ogłoszono konkurs z dużymi nagrodami, to pamiętnikarze raczej nie chcieliby się dzielić wpisami o tym, jak degustowali zdobyczne francuskie koniaki, itd. itp. 

Ale może ktoś coś wie, o jakichś pośrednich metodach badania, czy szacowania nastrojów w Niemczech w latach 1938-1941/1942?

87
Hyde Park / Odp: Wojna
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 22, 2025, 06:49:05 pm »
Dokąd zmierza ten świat?

W kierunku, który kilka lat temu wydawał się komiksową retoryczną przesadą, a teraz zdaje się nią znacznie mniej:
https://www.saturdayeveningpost.com/2019/01/7-unforgettable-times-presidents-appeared-in-comic-books/

Sorki oczywiście, że powołuję się na, hm, nie cieszącego się u Was specjalną aprobatą Grzegorza Brauna ;)

Zdaje się, że - by pozostać przy popkulturowych kliszach - on wtedy nie klękał jeszcze przed imperatorem palputinem, i w pół drogi między stronami Mocy stał ;).

Edit: Tymczasem ludzie pomarańczowego tłumaczą się, ze to nie plan, a ruski koncert życzeń był:
https://wiadomosci.wp.pl/to-nie-plan-trumpa-rubio-mial-mowic-o-liscie-zyczen-rosji-7224780710976000a
88
Hyde Park / Odp: Wojna
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Listopada 22, 2025, 01:51:55 pm »
Taaa...
Dokąd zmierza ten świat? Retoryczne pytanie.

Karmienie hitlerka na dłuższą metę jest niezdrowe, albowiem z reguły ciągnie za sobą konsekwencje. I chodzi tu nie tylko i nie tyle o Ukrainę. To, co robi w tej chwili pomarańczowy, wygląda mi na próbę dogadywania się ze śmiertelną chorobą. Z rakiem.
O, coś w ten deseń:



Sorki oczywiście, że powołuję się na, hm, nie cieszącego się u Was specjalną aprobatą Grzegorza Brauna ;)
89
Hyde Park / Odp: Wojna
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 22, 2025, 11:25:29 am »
objet de la flamme pomarańczowego,

To jedno:

Ale chyba i biograf ma rację:
https://monocle.com/affairs/politics/donald-trump-incompetence/
Choć nie jest to żadna pociecha.
90
Lemosfera / Odp: Lem, ghost story i insze horrory
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Listopada 22, 2025, 11:14:40 am »
Przede wszystkim wybrzmiewa tam groza polifemowego okrzyku: "Nikt mnie atakuje!"
Strony: 1 ... 7 8 [9] 10