o ile chodzi Ci o "równoważenie", a nie skakanie po leżącym.
Po raz kolejny próbujesz uciekać od meritum sporu.
Popadasz przy tym w sprzeczność z samym sobą.
badanie życiorysów osób publicznych przed czy po śmierci jest powszechne i prowadzi czasem do przewartościowania oceny osoby - nic w tym zdrożnego
*
Remuszko był trybikiem w machinie propagandowej Rosji, zwalczającej Polskę, Unię, NATO. Maleńkim, ale nie najmniejszym, bo na samym dole byli ci, którzy wysławiali Putina i atakowali Zachód anonimowo, a Remuszko robił to pod nazwiskiem, zawiązawszy sobie rosyjską onucę jako apaszkę.
Czy dowodem dla Ciebie, że A pomówił B jest to, że C nie podaje powodu, którym kierował się A? To się by nie ostało w sądzie jako dowód winy A.
Nie jesteś jakimś przypadkowym „C”, wylosowanym spośród mieszkańców Chełma, czy z jakiejś innej grupy.
Jesteś
obrońcą Remuszki i to zupełnie naturalne, że pytania o stanowisko Remuszki są kierowane do ciebie.
*
Ponadto, warto w końcu powiedzieć, że sytuacja, kiedy sprawa trafia do sądu, to
ostateczność.
Zazwyczaj, jeśli osoba (lub instytucja) A ogłasza jakieś niekorzystne informacje o osobie (lub instytucji) B,
to osoba A od razu podaje uzasadnienie.
Remuszko uzasadnienia nie podał i ty też nie podajesz, bo żadnych „
fejkniusów” nie było.
Cały zwrot o tym, że
Trump [to] (...) twardy przeciwnik [bold Remuszki - C.] skisłego mleka od wszechwładnych dotychczas świętych krów (fejkniusy NYT+CNN+WP)
robi wrażenie przepisanego z instrukcji Sputnika.
Nawet gdybyś podał
jeden przykład „
fejkniusa” (a nie podałeś
żadnego w dwudziestu trzech postach), to miałby to być dowód, że NYT był „
wszechwładną świętą krową”?