Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 07:17:52 pm »
Jest jakieś zamieszanie z rodziną Hescheles - więc chyba wyprodukuję drzewko genealogiczne z ich związkami z rodziną Lehmów.  :)
Oto, pani Gajewska w swoim sztandarowym jak na razie dziele, nie wspomina ani Henryka, którego córka Janina jednak się pojawia, ani też Fryderyka, ni Marii.
Ale może po prostu nie mieścili się w koncepcji pracy?
      Natomiast Pani Mieszkowska nie zauważa Henryka, który, być może podobnie, nie mieścił się w wyznaczonych ramkach?
Jan Marian Hescheles miał dwoje rodzeństwa. Starszą siostrę Marię... młodszy o 5 lat brat Fryderyk... We Lwowie ta pięcioosobowa rodzina mieszkała na drugim piętrze kamienicy przy ulicy Jagiellońskiej 11. Później, już po śmierci ojca, znacznie skromniej, w lokalu numer 11, na trzecim piętrze domu przy ulicy Pełczyńskiej 10.

     Owe 5 osób to; rodzice - Ignacy-Izak i Berta - oraz dzieci; Maria, Jan Marian-Hemar i Fryderyk "Fredek".
Zasadniczo wszystko się zgadza, gdyż najstarszy syn - Henryk zapewne mieszkał już osobno.
Teraz dopiero dociera do mnie, że Berta urodziła go mając 15 lat - w roku 1886. Ślub z Ignacym (1897) i kolejne dzieci to sprawa dużo późniejsza. Poza tym Henryk ideowo bliższy był syjonizmowi, gdy reszta rodziny wykazywała raczej tendencje asymilacyjne, stąd...chyba żyli trochę na odległość i być może też dlatego  nie pojawia się on we wspomnieniach pana Stefana obok innych wujków?
Mniejsza...chciałem co innego, w nawiązaniu do fragmentu z WZ

"Pamiętam, że raz okropnie pobiłem się ze starszym o dwa lata kuzynem Mietkiem (zginął w Warszawie, podobnie jak Stefan) przez nogę właśnie..."

   Stefan jak już wiemy przeżył i można go nawet posłuchać w lince w poprzednim liście. Natomiast dużo starszy Mietek zginął, choć zapewne nie w Warszawie a we Lwowie. Ale zachowało się jego zdjęcie i to mniej więcej z okresu gdy bawił się z niejakim Staszkiem, szacując tak .. na oko.
Nie wiem na ile naruszam prawa autorskie czy też naginam prawo cytatu z książki Pani Mieszkowskiej, zatem troszkę je ukryję.

     Wracając do opowieści Pana Stefana - jeśli ktoś jej wysłuchał, warto brać poprawkę na jego wiek. W książkowej relacji brzmi ona nieco inaczej różniąc się w szczegółach.  Na pewno nie pasuje czas.
Rodząc się w okolicach 1933 nie mógł bawić się kolejką z Staszkiem, w dodatku kilkukilometrową. Poza tym mama nie mogła mieć 48 lat (ani nawet jak w książce - 40stu), gdy go rodziła. Nie mam powodów by podważać datę z linkowanej przy Marii genealogi, choć po prawdzie nie udało mi się jej zweryfikować. Z niej wynika, że rodząc Stefana miała ok. 35 lat (Mietka - 21).
Trochę kłopotów sprawił natomiast ich ostatni adres na ulicy Zyblikiewicza. W KA z 1935 roku adresem ojca Stefana a drugiego męża Marii - Adolfa Wittlina jest ul. Batorego 32.
Jednak w kalendarzu z 39 już widnieje podawany przez Stefana adres, zatem ten fragment brzmi dość wiarygodnie;

Zatem musieli się tam przenieść dosłownie na kilka lat przed wojną.

Przedziwne losy Stefana i Marii podczas wojny, ominięte w audycji...a, to może potem.
Z zabawnych spraw poruszonych w książce Pani Mieszkowskiej - no, że na ojca Lema mówiono Lolek, a na całą rodzinę Lolki to już gdzieś było...
"Odwiedziłem przed świętami Lolków, mają się bardzo dobrze i prosili abym Ci przesłał ich życzenia. Lolek, jak na swój wiek, trzyma się wyśmienicie i, co tak niezmiernie wzrusza, stał się nad wyraz podobny do naszej Kochanej Matki. On nie ma zamiaru nigdzie się ruszać, ale możliwe, że Fredek wyjedzie do Palestyny.
To z roku 1950.
Ale że na Stanisława wołali "Maciek" ? To pierwsze słyszę. Wiecie coś o tym?
Bo to takie ni z gruchy...
2
Forum po polsku / Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 03:09:44 pm »
O, cholivcia - kręcę się w bębnie. Ciekawe, kiedy znów to "odkryję".

Wszyscy się kręcimy. Rozmawiając z LA o "Ponieważ kot" uświadomiłem sobie, że niedawno zachwalałem to samo opowiadanie xpilowi, i to identycznymi słowami, więc gorączkowo przeedytowywałem szukając (we łbie) wyrazów bliskoznacznych, by choć pozór świeżości zachować. ;)
Zresztą i to mieści się pod patronatem - w późnej felietonistyce Mistrza (która, jak twierdził na LemConie Wojtek O., czytana dziś wydaje się lepsza niż w chwili powstania), powtarzalność sformułowań i ulubionych zagadnień była spora.

jakie tam odkrycia - większość to zebranie i wiązanie już napisanego.

Jak już lemolog chwalił, to się tu nie deprecjonuj ;).
3
Forum po polsku / Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 01:30:06 pm »
Cytuj
Pamiętam, że wspominałeś o tym "Challengerze" (mam zresztą słabość do SF-ów Doyle'a):
O, cholivcia - kręcę się w bębnie. Ciekawe, kiedy znów to "odkryję".
Cytuj
Przyznasz jednak, że podobieństwo między "Samotną..." i "Solaris" w zakresie realizacji - starszego od nich - żywoplanetarnego schematu jest znacząco większe*
Przyznaję.
Cytuj
Toteż po cichu liczę na listy (może kto jeszcze korespondencję z Mistrzem trzyma? ;) ) i znaleziska szufladowe.
Jak pamiętam, Lem sam nie wiedział jak mu się Solaris "napisało". Postawił pierwsze zdanie i poszłoo... czyli oddał robotę nieświadomości. A w niej mogło byś wszystko kiedyś usłyszane i przeczytane. Natomiast, czy w Challengerze, czy w Misiu, czy w Samotnej P. rzecz jest przemyślana i ma cel znany autorowi, który prowadzi doń bohaterów.
Jeśli Lem brał, świadomie lub nie, szkielet, ramy gdzieś tam usłyszane, to jednak wprowadzał element niewiadomego, nieznanego, niepoznanego - również dla autora.
Cytuj
Może wpadniesz na kolejny LemCon (jeśli Alqua z Toudim znów zechcą Lempeelowców zapraszać)? Mógłbyś np. swoje odkrycia genealogiczne spopularyzować? Albo o starej SF byśmy se pogadali? ;)
Nie robię tak dalekosiężnych planów, zresztą, jakie tam odkrycia - większość to zebranie i wiązanie już napisanego.
4
Forum po polsku / Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 12:50:54 pm »
Pamiętam, że wspominałeś o tym "Challengerze" (mam zresztą słabość do SF-ów Doyle'a):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1570.msg74561#msg74561
I, że napomknąłem wtedy, iż idea żywej planety jest jeszcze starsza (Lovelock wyjdzie na odgrzewnika ;)).
Przyznasz jednak, że podobieństwo między "Samotną..." i "Solaris" w zakresie realizacji - starszego od nich - żywoplanetarnego schematu jest znacząco większe* niż pokrewieństwo ich obu (razem i z osobna) do innych propozycji SFowych i filozoficzno-naukowych zawierających ten sam bazowy koncept...

* To co wyliczyłeś:
Kilka istotnych podobieństw jest (istota okalająca planetę /.../ zdolność do materializowania wyobrażonych przez ludzi /.../, inteligencja,
No i pozasłoneczność obu tych żywych/zamieszkałych planet.

znaleźć bardziej uprawdopodabniający dowód raczej będzie trudno.

Toteż po cichu liczę na listy (może kto jeszcze korespondencję z Mistrzem trzyma? ;) ) i znaleziska szufladowe.

ps. Może wpadniesz na kolejny LemCon (jeśli Alqua z Toudim znów zechcą Lempeelowców zapraszać)? Mógłbyś np. swoje odkrycia genealogiczne spopularyzować? Albo o starej SF byśmy se pogadali? ;)
5
Forum po polsku / Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 12:22:17 pm »
Cytuj
Traktowałbym rzecz - tak już b. serio mówiąc - jako hipotezę do weryfikacji (kłania się sprawa "Bohaterskiego misia"),
Miś jeśli już miałby być inspiracją, to wyłącznie formą i to tylko początku (zacytowanego) - nie konceptem.
 Choć nie wykluczyłbym jej na amen (niekoniecznie uświadomionej), ze względu na pojawiający się w historii Lwów. Jednak idąc tym tropem (punktu narracji w utworze) dorzuciłbym Plastusiowy Pamiętnik   ;)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plastusiowy_pami%C4%99tnik
https://www.youtube.com/watch?v=cK18UDcHzh0
Tyle tytułem żartu.
Cytuj
Przy czym, choć podobieństwo pewnych schematów jest uderzające - sprawdź sam:
Tak się składa, że mam stosowny egzemplarz Rakietowych Szlaków, więc sprawdziłem. I rzeczywiście. Kilka istotnych podobieństw jest (istota okalająca planetę, choć nie płynna, zdolność do materializowania wyobrażonych przez ludzi - jednak tylko rzeczy, inteligencja, choć istota tej istoty zupełnie inna).
Czy to wystarcza, by mówić o inspiracji? Faktycznie data pierwszego tutejszego wydania może tak sugerować. Solaris pisane dwa lata później. Zatem, nie wykluczałbym, choć znaleźć bardziej uprawdopodabniający dowód raczej będzie trudno.
 Poza tym inspiracji może być więcej, mogą się mieszać i trudno tu o jednoznaczność.
 Otóż, Samotna Planeta nie jest pierwszym utworem o żyjącej planecie. Ten pomysł jest znacznie starszy i można go np. zobaczyć w omawianym już tu opowiadaniu Doyla - "Eksperyment profesora Challengera".
Dobra tam, jeden futrzak mniej... 8)
Krótko mówiąc, chodzi o udowodnienie, że ziemia, na której żyjemy, jest sama również żyjącym organizmem i że posiada swój własny system nerwowy, własne narządy oddychania, krążenia itd. Zaiste człowiek ten był chyba szaleńcem. - Widzę, że pański mózg nie stoi na wysokości zadania. Ale postaram się wytłumaczyć stopniowo, co mam na myśli. Zapewne zwróciło pańską uwagę podobieństwo wrzosowisk do sierści jakiegoś wielkiego zwierzęcia. A potem, przypomnij pan sobie wzniesienia i spadki terenu, które wskazują na powolne oddychanie stworzenia. W końcu, weź pan pod uwagę drobne poruszenia się i skurcze, które naszym lilipucim organizmem odczuwamy jako trzęsienia ziemi. - A wulkany? - zapytałem. - Właśnie. Te odpowiadają aparatowi regulującemu dopływ ciepła w naszym ciele. Zakręciło mi się w głowie. Nie umiałem znaleźć odpowiedzi na te monstrualne twierdzenia. - A temperatura? - zawołałem. Czyż nie jest faktem, że ta podnosi się raptownie w miarę posuwania się w głąb ziemi? Czyż nie uczono nas, że centrum jej pozostało w stanie płynnym dzięki panującemu tam gorącu? Machnął ręką. - A czy nie uczono pana, że ziemia jest spłaszczona na biegunach? Znaczyłoby to, że bieguny znajdujące się bliżej środka ziemi niż jakiś inny punkt na jej powierzchni, powinny być bardziej wystawione na działanie tego gorąca, o którym wspominasz. Czemuż nie panują tam tropikalne upały? - Wszystko to jest dla mnie zupełnie nowe.  Rzecz prosta. Przywilejem oryginalnego myśliciela jest głosić idee nowe i niezrozumiałe dla pospolitego motłochu. Czy pan wie, co to jest? - Pokazał mi mały przedmiot, który wziął ze stołu. - Powiedziałbym, że to jeżowiec. - W istocie - zawołał zdziwiony, jakby nie spodziewał się ode mnie rozsądnej odpowiedzi. - Jest to jeżowiec - pospolity jeż morski. Przyroda powtarza się w wielu formach, różniących się do siebie tylko wielkością. Jeżowiec ten jest modelem, pierwowzorem świata. Ma kształt kulisty, ale jest spłaszczony na biegunach. Twierdzę, że ziemia jest olbrzymim jeżowcem. Cóż pan na to? Myśl ta wydała mi się absurdem, ale nie śmiałem mu tego powiedzieć. Starałem się wycofać z dyskusji jak na j ostrożniej. - Zwierzę potrzebuje pokarmu - rzekłem. - Skąd ziemia mogłaby pobierać pokarm dla swego olbrzymiego cielska? - Doskonały argument, doskonały - profesor rzekł tonem protekcjonalnym. - Na ogół orientuje się pan szybciej, niż przypuszczałem. W jaki sposób ziemia pobiera pokarm? Wróćmy do jeżowca, mój przyjacielu. Woda, która go otacza, przepływa przez cewki tego małego stworzenia i zaopatruje je w materiał potrzebny do życia. - A więc pan sądzi, że woda... - Nie, sir. Eter. Ziemia krąży w przestrzeni, a eter przedostaje się do jej wnętrza i zaopatruje ją w czasie ciągłej wędrówki w substancje odżywcze. Inne światy-jeżówce, Mars, Wenus itd. pobierają pokarm w ten sam sposób.
https://docer.pl/doc/vne0s1
Ba, można w rzeczonym opowiadanku dopatrzyć się inspiracji Snerga... :D
Zajmiemy się jeszcze tym małym stworzonkiem w mojej ręce. Przyjmijmy, że na tej twardej jego skorupie żyją maleńkie owady. Czy jeż morski zdaje sobie sprawę z ich obecności? - Sądzę, że nie. - Podobnie i ziemia nie ma najmniejszego pojęcia, że rasa ludzka wykorzystuje ją do swoich celów. Nie zdaje sobie sprawy z istnienia drobnych żyjątek, które rozmnożyły się na jej powierzchni, nie wie nic o roślinności pokrywającej jej skorupę na kształt pleśni. Tak się sprawa miała do dnia dzisiejszego.
... tu włączył mi się APOMaK -  (automatyczny program oszczędzania małych kotków) zatem kończę z cytowaniem.  :)
Dodam tylko, że Lem mógł, a zapewne też czytał wzmiankowane opowiadanie, ponieważ polskie wydanie było w roku 1930.
https://allegro.pl/oferta/eksperyment-profesora-challengera-1930-conan-doyle-8401290211?reco_id=8dbd5748-c650-11e9-8965-246e96870598&sid=0e7a5475e04eefd78184d559df6fb9f87c889ad5ac94196dac75ac99722370c3&bi_s=archiwum_allegro&bi_c=Product&bi_m=reco&
6
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Sierpień 23, 2019, 05:04:02 pm »
Zaraźliwość elektronowego promieniowania, zwłaszcza w wydaniu miarodajnej BBC, bije na głowę poprzednią zagadkę:

https://fakty.interia.pl/swiat/news-rosja-lekarze-napromieniowani-po-kontakcie-z-poszkodowanymi,nId,3164155

Dla Brytyjczyków za to odkrycie kroi się podwójna nagroda Nobla, z medycyny i fizyki.

R.
7
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 23, 2019, 11:21:40 am »
26 sierpnia, w Gdyni, o 20:00, W.O. i Tomasz Pindel będą opowiadać o historii polskiego fandomu SF (co, wbrew pozorom, oznaczać ma i Lema, może nawet w pierwszym rzędzie). A towarzyszyć temu będzie pokaz filmowego "Głosu Pana".
https://allevents.in/gdynia/fandomowe-historie-w-mieście-słowa-pindel-i-orliński/200017846777811
8
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 21, 2019, 09:09:13 pm »
No to może - dla odmiany - coś optymistycznego (w nawiązaniu do przedostatniego z "moich" linków)? Czasem jednak ośmiornica spektakularnie po mackach dostaje:
https://www.theguardian.com/world/2018/oct/04/visual-guide-how-dutch-intelligence-thwarted-a-russian-hacking-operation
9
Forum po polsku / Odp: Czas i Przestrzeń
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 21, 2019, 07:19:54 pm »
Ciekawe opowiadanie i ciekawa hipoteza, dzięki za linka :)

Nie ma za co ;). Szczerze mówiąc mam wrażenie (i nawet już temu - ledwo co - wyraz dawałem), iż Dukaj pozwolił tu sobie na wyszukany żarcik, mający zarazem charakter bezwstydnej gry do kotleta (stworzył w/w opowiadanie na zamówienie, do kociej antologii), ale jako lemowiec i kociarz ulegam urokowi wspomnianego utworka (odpowiednio: ze względu na formę i treść).

Cóż, analiza ewentualnych powiązań może być czasem zajęciem wyjątkowo pożytecznym ;)

Tak, J.D. zgodziłby się z Tobą (i z Suworowem), że wiedza/informacja to potęga. Zresztą nie tylko on, minimum jeden z bohaterów sienkiewiczowskich także:

"Ogółowi mógł teraz tylko służyć na drodze wprost przeciwnej, pacyficznej, i inteligencją, alias wiedzą. Że zaś wiedział dużo, że wiedział coś prawie o każdym mieszkańcu powiatu osłowickiego, mógł więc w czasie pacyfikacji znakomite oddawać ogółowi usługi."


według autora koty chyba naprawdę dyrygują światem. Czyli relacje “przyczyna-skutek” to nie złudzenie chłopca. Inaczej jak potrafiłby umknąć z kliniki przez piąty wymiar? :D

Doprecyzowałbym, że rządzą światem przedstawionym. Gdy mowa o realnym, przypomina się zaraz smutna historia kota jednego z kolegów Konioluba Grubasa* :'(, i trudno bronić takiej wykładni...

* Mogąca robić za reprezentację tragicznych doświadczeń wielu kotów i ich opiekunów.

Nawiasem, “humanizacja”, “humanizator” bynajmniej nie pochodzą od rdzenia “human…”. Usłyszałem: “Humanizacja od Hjuma. Był taki filozof…”. Czy idzie o Davidzie Hume?

Tak, idzie o Davida Hume'a (choć trochę to paradoksalne - żartu cd.? - bo, jak wiadomo, przyczynowość to on podważał; dyskutowaliśmy o tym kiedyś zresztą raz czy drugi), skąd urządzonka owe zwały się (mam "Ponieważ kot" w formie papierowej, to się mądrzę ;) ) humenizatorami.

A propos:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=148.msg50967#msg50967
10
Forum po polsku / Odp: Czas i Przestrzeń
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Sierpień 21, 2019, 06:51:30 pm »
Splecenie nauki i literatury. Prawie jak Lem (nie tylko od strony tematycznej), prawda? ;)
Prawda :)

ps. By zapętlić sprawy kosmiczne, literackie, dukajowe i kocie, czyli połączyć rozproszone wątki ;):
https://nocneradio.pl/czytajniak-poniewaz-kot/
(Co powiesz na taką hipotezę? ;) )
Ciekawe opowiadanie i ciekawa hipoteza, dzięki za linka :)
Hmm…znaczy, praprzyczyną wszystkich wydarzeń – koty? Operatory świata, węzły kauzalne? Cóż, dobrze, że choć nie gęsi i nie świnki morskie :)
O ile zrozumiałem, ów humanizator – maszyna o niesłychanej mocy obliczeniowej – dostrzegł korelacje, istniejące między niuansami zachowania się kota a realnymi wydarzeniami świata? A następnie wciął tę wiedzę w dziecko, które uznało owe korelacje za powiązania przyczynowo-skutkowe. Tak że nie sposób było go przekonać, iż deszcz pada z innego powodu, niż wielogodzinne wylegiwanie się kota na słońcu dzień wcześniej.
Cóż, analiza ewentualnych powiązań może być czasem zajęciem wyjątkowo pożytecznym ;)


Z drugiej strony, według autora koty chyba naprawdę dyrygują światem. Czyli relacje “przyczyna-skutek” to nie złudzenie chłopca. Inaczej jak potrafiłby umknąć z kliniki przez piąty wymiar? :D

Nawiasem, “humanizacja”, “humanizator” bynajmniej nie pochodzą od rdzenia “human…”. Usłyszałem: “Humanizacja od Hjuma. Był taki filozof…”. Czy idzie o Davidzie Hume?
https://pl.wikipedia.org/wiki/David_Hume
Strony: [1] 2 3 ... 10