Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 12:50:11 pm »
Cytuj
że odeskie katakumby
Popatrz, a ja myślałem że u Was tylko Odeskie Schody, a tu i Odeskie Katakumby. Fajniste.
Pożytek jest, nawet z bajki.
Cytuj
Ale odwrotna teza jest również słuszna. Ogłupiając własny lud, propaganda głupieje sama...
Czy nie o czymś podobnym rozmawialiście w grudniu językiem elektroniki (bramki NOT etc)?
Sprzężenie zwrotne?
Nie da się precyzyjne oddzielić twórcy od tworzywa  :D
https://www.youtube.com/watch?v=A_PS-dkiT2w
Zostanę jeszcze przy obrazach, choć bardziej, że właśnie zobaczyłem - no, zobaczyłem inny obraz o bitwie pod Grunwaldem. Zupełnie niematejkowy, a muszy...  8)

https://architrav.pl/epopeja-slowianska-alfons-mucha/
2
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 12:01:56 pm »
W bydgoskim Klubie Miłośników Fantastyki "Annopolis" trwa cykl spotkań poświęconych osobie i twórczości Mistrza. Pierwsze już się odbyło, dwa pozostałe - w następnych miesiącach:
https://goingapp.pl/evt/2196491/spotkanie-stanislaw-lem
3
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Dzisiaj o 09:38:06 am »
Cytuj
A cała historia, jakby to amerykańscy filmowcy napisali - oparta jest na faktach   
CzeKa i Feliks w roli...
Taaa... :D
Powiedzmy wprost, filmik niezbyt wysokiego lotu. Hymn ku chwale dzielnych, walecznych moskiewskich czekistów. Odważnych ludzi o mądrych, nieco zmęczonych oczach, używając sztampy literackiej z epoki komuny ;)
A gdy usłyszałem, że odeskie katakumby
https://pl.wikipedia.org/wiki/Odeskie_katakumby
wykopano po to, żeby ułatwić kryminalistom ucieczkę z gmachu sądu do portu, odechciało mi się oglądać dalej.

Starożytni Rzymianie mawiali: docendo discimus. Ucząc innych, sami się uczymy.
Ale odwrotna teza jest również słuszna. Ogłupiając własny lud, propaganda głupieje sama...
4
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 01:35:47 am »
Cóż, pojawił się ostatni z tego sezonu "Short Treków, zatytułowany "Children of Mars". Trailer:

Przyznam, mam dwa podstawowe problemy z nim, oba z perspektywy spójności z wcześniejszymi seriami (czy też budowania fundamentów pod serię o Picardzie):
1. dlaczego statki i promy tak przypominają te z "DSC"? (owszem, zawsze można rzecz zwalić na jakieś temporalne nadpisania, albo - jeszcze prościej - uznać, że skoro do końcówki XXIV wieku mogły przetrwać w regularnej służbie Excelsiory i Mirandy, to mogły i wcześniejsze klasy/jednostki, ale ma się przykre wrażenie, że oszczędzają na CGI-makietach i mylą epoki)
2. czym, do cholery, są rogue Synths? (bo jeśli tym, czym się zdaje (zachodnim recenzentom) , to czy przypadkiem zacno-moralizatorskie zakończenie klasycznego odcinka "TNG" - "The Measure of a Man" - i harmonijne pożycie ;) ludzie-androidy - nie poszło aby do kosza?).
O to, gdzie znikł roddenberry'owski utopizm - skoro kolejna planeta ginie - nawet nie pytam...
Do powyższego dochodzą pomniejsze kwestie: gdzie podział się sławetny Mars Defense Perimeter gdy był potrzebny, czemu wolkański dyrektor ubiera i zachowuje się po ludzku (tj. ziemsku), choć tu łatwiej o jakieś wyjaśnienia, racjonalizacje (może Synthom udało się wybrać stosowny moment i wyeliminować obronę z zaskoczenia? może dyrektor był pół-Ziemniakiem ;), albo przesiąkł ziemskością? itd.)
Zresztą nie będę Wam marnował czasu dalszą wyliczanką - jak kto ma chotę słuchać półgodzinnego pastwienia się nad ośmiominutową historyjką - proszę, tam jest wszystko wypunktowane:


Zaraz potem - poprzedzona emisją kolejnych reklamówek:


I całkiem zmyślną (ktoś poszedł po rozum do głowy po klapie "Beyond") kampanią marketingową:
http://blog.trekcore.com/2020/01/star-trek-picard-character-posters-debut-in-london/

Odbyła się oficjalna premiera serialu "Star Trek: Picard" (znanego też pod oficjalną skrótową nazwą "PIC"):
http://www.treknews.net/2020/01/14/patrick-stewart-star-trek-picard-hope/
http://www.treknews.net/2020/01/19/star-trek-picard-premiere-michelle-hurd/

Z tej okazji szaraczkom, którzy na wspomnianą się nie załapali ;), dano możliwość obejrzenia fragmentu pilota debiutującej produkcji:

Wizualnie, stylistycznie, b. w porządku, miło oko zawiesić... Ale treściowo... Fakt, że nie ma zabezpieczeń powstrzymujących picardowego psa przed mordowaniem dzikich zwierząt jeszcze daruję (choć w erze 1. pól siłowych, b. precyzyjnych skanów, fazerów, Transporterów, itp., 2. wielokrotnie - acz niekonsekwentnie - bijącej z ekranu troski o prawa zwierząt i ogólnie empatii wykraczającej poza granice gatunku, cokolwiek to dziwi), jednak obrócenie w autoparodię kawałka przesłania to cięższy kaliber, bo na jedno widać b. wyraźnie, że chcą iść w kierunku moralizatorstwa spod znaku refugees welcome, na drugie wszakże nie da się nie zauważyć, że ci refugees (wykwalifikowani agenci romulańskiego wywiadu - Tal Shiar, jak wynika z towarzyszącego komiksu "Picard: Countdown") po to zostali przyjęci żeby zachrzaniać na kapitalistę... znaczy... pracować w winnicy pańskiej... czyli robić za kajndof służbę białego massa... chciałem powiedzieć... emerytowanego admirała Gwiezdnej Floty. Gdyby rzecz rozgrywała się współcześnie uznałbym to za odważnie szczere postawienie tematu, ale do epoki DOT-ów i Replikatorów (że już o ideałach Roddenberry'ego nie wspomnę) nijak takie rzeczy nie pasują...

Premierę - znacznie cichszą - miał również kolejny odcinek fasnserii "The Federation Files" - "The Equinox Effect" (godny odnotowania jako ciekawostka - komuś zachciało się pozbierać nakręcone fragmenty zdechłych fanowskich produkcji, by dać im tym sposobem nowe życie, i wyszła mu z tego patchworku w miarę spójna historyjka, za którą nawet jakieś nagrody dla filmów niezależnych zgarnął):


Jednym slowem dzieje się, a dziać się ma jeszcze więcej, bo:

 1. jeszcze przed czerwonodywanową imprezką "Picard" dostał oficjalnie drugi sezon (z Terry'm Matalasem - robil serialową wersję "12 Małp" i asystował przy produkcji "VOY" i "ENT" - w roli showrunnera) oraz after-show zatytułowany "The Ready Room" (zaś mający być prowadzonym przez Wila Wheatona):
https://trekmovie.com/2020/01/12/star-trek-picard-renewed-for-season-2-with-terry-matalas-as-showrunner-wil-wheaton-to-host-aftershow/

2. co prawda wieść niesie, że rewatchability (czy może - po prostu - oglądalność) pierwszego sezonu "Discovery" w brytyjskiej telewizji jest rekordowo niska, ale wygląda również na to, że prace nad czwartym sezonem DSC już trwają:
https://metro.co.uk/2020/01/10/star-trek-discovery-renewed-season-4-season-3-even-gets-air-date-12039218/

3. zapowiedziano też dwa nowe (aktorskie!) seriale "ST":
http://blog.trekcore.com/2020/01/kurtzman-says-two-more-star-trek-live-action-shows-in-works/

To jeśli chodzi o "Treka" oficjalnego, gdy mowa o nieoficjalnym nowiny sa trochę gorsze...

4. Seth McFarlane po latach rozluźnia swoje więzi z Foxem i przechodzi do NBC (gdyby tam przeniósł i "The Orville" dałoby się mówić o zatoczeniu kółka przez korporacyjną historię "ST" ;) ). Na proces produkcji "ORV" ma to negatywnie nie rzutować:
https://tvline.com/2020/01/10/seth-macfarlane-nbcuniversal-overall-deal-leaving-fox/
Jednak są tacy, co się martwią:
https://www.youtube.com/watch?v=3sy66wgT130

5. Ogłoszono, że proces powstawania (wspominanego) fanowskiego "Convergence" się przedłuża, choć osłodzono to wiadomością, że do obsady dołączyła znana z "STC" Michelle Specht:
https://www.youtube.com/watch?v=SK8PsMINfBE

Jednak da się odczuć, że mimo tego wszystkiego, zainteresowanie "Star Trekiem" wyraźnie spada:
https://www.facebook.com/140945059265639/posts/3139521259407989/
Widać to również na IMDB gdzie "Children..." mało kogo obeszły - ok. 150 oceniających, jedna recenzja...

Ale zasadniczo nie o tym chciałem, bo przecież "ST" oglądało się w dużej mierze dla takich smaczków jak słynna praca domowa Wesleya Crushera (z epizodu "The Vengeance Factor") - the locally Euclidean metrisation of a k-fold contravariant Riemannian tensor field, czy nawet wspomnienia Kaśki Janeway, że egzamin z fractal calculus (a propos: http://paulbourke.net/fractals/fracdim/), który zdawała u admirała Pattersona, wciąż śni się jej po nocach (to znów odcinek "Voyagera" - "Relativity").

Jednym słowem postanowiłem przyjrzeć się bliżej sławetnym grzybkom z "Discovery" by sprawdzić jak to jest teraz z nauką w "Treku".
Cóż, wyszło na to, że twórca grzybowych hipotez, Paul Stamets realny (nie mylić z serialowym) - ma niski stopien naukowy (B.S., odpowiednik naszego licencjatu), zrobiony w dodatku na b. podrzędnej uczelni, niebezpiecznie zbliża się do bycia modnym newage'owskim guru, i zarabia - spore pieniądze - na grzybowych preparatach kosmetycznych i paramedycznych (gdzie skuteczność tych drugich bywa ostro kwestionowana), co może budzić wątpliwości co do czystości jego motywów (najzjadliwsi krytycy mówią o nim: "enthusiastic mushroom salesman good at pseudoscience").
Z drugiej strony jednak jako badacz i odkrywca jest dość szanowany - doktorat honoris causa, etat profesorski (co prawda również na uczelni o niewysokiej renomie), nagroda od The North American Mycological Association, niezła ilość cytowań, gatunek grzybów ochrzczony jego nazwiskiem.
I przyznać trzeba, że swoje niezwykłe hipotezy* - częściowo wynikłe z badań nad rozmiarami i strukturą grzybni, oraz nad wielopostaciowym zjawiskiem grzybowej symbiozy (mikoryza, porosty, etc.), częściowo zaś wywodzące się z wierzeń indiańskich czy z przekonań popularnych w kręgach entuzjastów grzybków-halucynków z lat '60-'70 (nie ukrywa zresztą, że z tego środowiska się wywodzi, i że do dzis się tymiż raczy, wierząc, iż stanowi to klucz do wyższej mądrości... taki mentalny kuzyn Dicka zeń ;)), a i od lovelockowej hipotezy Gai nieodległe (warto również zwrócić uwagę na ich podobieństwo do wątków z - na Forum omawianych -  "Cieplarni" Aldissa i "Szerzej niż imperia i wolniej" Le Guin), potrafi przedstawić z naukowym rygorem ścisłości, jakkolwiek odjechane by nie były (co odróżnia go na plus od Dänikenów i Adamskich).

* W skrócie: grzybnia stanowi nie tylko swoisty układ krwionośny świata ziemskiej przyrody (co - jak się wydaje - zostało już udowodnione; patrz niżej), ale i coś na kształt potężnie wpływającego na biosferę supermózgu (który - jak P.S. zdaje się wierzyć - przemawiając** przez grzybowe halucynacje do małpoludów pomógł im rozwinąć inteligencję), czy nawet naukowego, tj. materialnego, bóstwa-i-zaświatów w jednym. A grzybnia ziemska to jeszcze nic na tle grzybni kosmicznej, stanowiącej ciemną materię. Kto nie wierzy, że mówi takie rzeczy - niech posłucha:
https://www.youtube.com/watch?v=t8DjeaU8eMs
https://www.youtube.com/watch?v=vFWxWq0Fv0U
https://www.youtube.com/watch?v=mPqWstVnRjQ

** Przypis do przypisu... Nie jest w tym odosobniony, pewna pani doktor biologii przekonana jest, że nie tylko grzyby, ale i rośliny mogą do nas gadać:
https://www.nytimes.com/2019/08/26/style/can-plants-talk.html

Co więcej... bazowe założenia teorii sieci grzybowej, której jest twórcą i czołowym proponentem, zostały nieźle wsparte dowodami na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Tak, wygląda na to, że ~ 90% roślin lądowych i grzyby łączy się w jedną sieć, wymieniając się substancjami odżywczymi i nie tylko. Polecam przekrojowy tekst BBC na ten temat zawierający linki do kluczowych dla sprawy pejperów (i niosący informację, że przed "Discovery" stametsowe tezy zostały wykorzystane w "Avatarze"):
http://www.bbc.com/earth/story/20141111-plants-have-a-hidden-internet
A przy okazji wyszło również na to, że i indywidualne grzybnie potrafią osiągać spore rozmiary:
https://www.fs.usda.gov/Internet/FSE_DOCUMENTS/fsbdev3_033146.pdf
Z tym, że łacińska nazwa może mylić, chodzi bowiem o gatunek dobrze znany:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Opieńka_ciemna
Więc może i z tą grzybowo-roślinną inteligencją nie trafił w stu procentach kulą w płot (sporo zależy tu zresztą i od tego jak inteligencję systemu zdefiniujemy... i tu poniekąd "Summa..." się kłania...).
5
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Styczeń 20, 2020, 06:35:46 pm »
Szanowny Wiktorze, dobry wieczór,

Dzięki za cenną wskazówkę.

Wziąłem się za kolejne czytanie "Niezwyciężonego" (w celach Lemoniadowych) i przyszło mi do głowy, żeby ten jubileuszowy przyszłoroczny konkurs zbudować z pytań zadanych/podpowiedzianych przez forumowiczów.

Serdecznie zapraszam z propozycjami na priva (remuszko@gmail.com), bo przecież trudno byłoby to ustalać/uzgadniać publicznie przed oficjalnym ogłoszeniem startu, który planowałbym na przełom 2020/2021.
 
Staszek
6
Lemosfera / Odp: Etyka według Stanisława Lema
« Ostatnia wiadomość wysłana przez lemolog dnia Styczeń 20, 2020, 03:21:27 pm »
Konferencja: Filozofia w twórczości Stanisława Lema. Edycja V: Etyka
Kraków, 23 maja 2020
https://www.facebook.com/events/472902793658677/?notif_t=plan_user_invited&notif_id=1579525472106326
7
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez lemolog dnia Styczeń 20, 2020, 12:48:57 pm »
Poniewaź tematem ewentualnej jubileuszowej X Lemoniady będzie „Niezwyciężony”....
No to może przyda się - przedmowa S.Lema do rosyjskiego wydania Niezwyciężonego -

Stanisław Lem. Przedmowa do „Niezwyciężonego”
 Pierwodruk: czasopismo «Zwiezda» (Moskwa), 1964, №9, s.118-119.
 Z rosyjskiego przetłumaczyli Wiktor Jaźniewicz i Maciej Płaza

Przymierzając się do pisania przedmowy przed opublikowaniem nowej mojej opowieści, spróbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie, czym ta niewielka opowieść jest i o czym w niej mowa, bowiem jak każdy utwór literacki, można ją rozpatrywać rozmaicie.
Można na przykład uważać «Niezwyciężonego» za opowieść o kosmicznych przygodach, pełnych tajemniczych niebezpieczeństw i strzelaniny. I w jakimś stopniu będzie to prawdą. Można także uważać ją za próbę pokazania odległej przyszłości badań Wszechświata, kiedy to człowiek, dysponujący potężną techniką, będzie poznawać różne tajemnicze zjawiska. Albo nawet modelem – w rozumieniu teorii informacji – strategii postępowania w obliczu zjawiska dotychczas historycznie nieznanego; w szczególności modelem strategicznej gry, w której stopniowej zmianie podlega samo pojęcie «przeciwnika», co z kolei powoduje zmianę stosowanej przez człowieka strategii. Aby stworzyć taki «model», korzystałem, pomijając wszystko inne, z niektórych najogólniejszych, a przez to chyba najważniejszych wniosków z teorii ewolucji (w jej interpretacji cybernetycznej).
Wszystko to, powtarzam, jest prawdą, lecz gdyby było to prawdą wyjątkową, pełną, «Niezwyciężony» byłby czymś w rodzaju rozwiniętej naukowej fantazji – fantazji, a nie fantastycznej opowieści. Chcę jednak myśleć, że jest to utwór literacki, czyli taki, w którym faktycznie mówi się przede wszystkim o człowieku. W tym wypadku starałem się udowodnić (lecz środkami literatury pięknej, a nie nauki), że jakkolwiek potężne były stosowane przez człowieka środki techniczne, nie można wykluczyć sytuacji, w której cała ta atomowo-cybernetyczna technologia okaże się niewystarczająca i człowiekowi wypadnie samotnie stanąć twarzą w twarz ze zjawiskiem, wobec którego jego automaty i maszyny są bezsilne. Najpierw zostanie poddana próbie automatyczna technika, a po jej porażce – jej twórca, który wyjdzie ze starcia niepokonany, i to jedno będzie znaczyć wiele. I wtedy nie do gigantycznego statku kosmicznego, a do nieuzbrojonego człowieka należeć będzie imię, które jest jednocześnie tytułem opowieści.
8
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 20, 2020, 12:45:17 pm »
Toż nie powiedziałem, że skojarzenia nieuprawnione, tylko podzieliłem się własnym :).

A "Menarda" uważam za coś więcej niż zwykły literacki żart. Mam do tego tekstu wiele szacunku. Borges zadał nim bodaj więcej dobrych pytań niż planował, jeśli przychylić się do lemmowo-podlinkowej wykładni, sugerującej, że mógł widzieć go głównie młotem na awangardę (w twórczości i krytyce). Choć możliwe, że R.L. nie docenia starego Jorgego, albo raczej świadomie wydobywa z niego tylko to, co mu pasuje (przypomina się co pisaliśmy o wykraczaniu poza szufladki w kontekście Le Guin).
9
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez lemolog dnia Styczeń 20, 2020, 12:26:35 pm »
Teraz widzę informację skrzata o wydaniu sześciu książek dotychczas nie przełożonych na angielski
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1460.msg79655#msg79655
Moje pytanie brzmi: czy któryś z w. w. „Lemoniadowych” tomów nie wyszedł dotychczas po angielsku? Może Lemolog będzie wiedział?
Lemolog wie: Całkiem nic na angielski nie było przetłumaczone. Tylko niewielkie fragmenty, tłumaczone przeważnie z niemieckiego i węgierskiego (z tego ostatniego fragmenty Fantastyki i futurologii)
10
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Styczeń 20, 2020, 12:04:41 pm »
Cytuj
Swoją drogą... Taki ворон doklejony znaczeniowo do Poego, to prawie jak u Menarda...
:)
Tak ale w połączeniu z podanym przez LA -  „не вернуть”.
Cytuj
„Bez powrotu” – moim zdaniem, bardzo trafnie. Ujdzie :)
W takim np. kontekście: „lot bez powrotu”.
Но ракета имеет ужасный недостаток: если её запустить, то назад не вернуть.
Ale rakieta ma nieprzyjemną wadę: gdy się ją wystrzeli, to już nie wróci.
(W. Suworow, Matka diabła)
LA skojarzył się Suworow, mnie karetka więzienna.  ;)
To i tak mały pikuś wobec zrobienia przez Eco z Borgesa ślepego, fanatycznego mnicha Jorge de Burgosa w Imieniu Róży.
https://myslkonserwatywna.pl/lemm-borges-jako-inkwizytor/
Strony: [1] 2 3 ... 10