Zaliczył premierę
"Axanar: The Gathering Storm":
Dwie części pilota
"AND" (
"Under the Night"/
"An Affirming Flame") trafiły oficjalnie na YT:
Odc. 3 -
"To Loose the Fateful Lightning":
I odc. 4 -
"D Minus Zero" również:
(Skądinąd poszli tu w ślady
"FarScape", które w całości można też tam legalnie znaleźć:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLcBQS2xdzwLA5tv8kP2lODaP_nfh8siNn)
A to kolejny klip promocyjny czwartego sezonu
"SNW":
I ujawnione fragmenty pierwszego odcinka tegoż:
Oraz oficjalny klip przygotowany przez Paramount na 60-lecie "ST":
ps. Doktor Angela Collier o "TWoK" - negatywnie:
Edit: Parę słów o niedawnych premierach.
"SNW" -
"Valles Marineris"? W istocie jeden z (naj)lepszych odcinków i swojej serii, i obecnej ery "Treka", choć zasadniczo kontynuujący tradycję podobnych temporalnych drastyczności spoza kanonu (tj. z "AND" i "ORV"
*). Zderzający widownię - jak ze ścianą - z potężnym etycznym dylematem (czy godzi się dla zaistnienia cywilizacji własnej poświęcić dwie cudze, nawet jeśli 1. wystarczy do tego tylko bierność - luksus, którego nie mieli Hunt i Mercer, 2. sami zainteresowani prą do śmiercionośnej konfrontacji, 3. jakiś wyższy kosmiczny plan zdaje się popychać sprawy w tym kierunku - więc znowu mistycyzm i jezuityzm?

). Zarazem, choć przyzwoicie rozpisany, robiący z tak potężną tematyką dośc niewiele (poza obciążeniem chrześcijańskiego sumienia kapitana Pike'a i sumień jego załogi), zamiast sążnistych debat jak w "TOS" czy "TNG", albo podkreślania drastyczności decyzji jak w "DS9" - kosmiczna przygodówka skręcająca w pewnym momencie w b. mrocznym kierunku. Dodając - na swój (durny) sposób urocze - zanurzenie w zdezaktualizowanych hipotezach i kliszach staroświeckiej Sci-fi
** i głupi naukowy
buraczek z energią supernowej otrzymujemy coś, co kiedyś by było przeciętnym, choć długo dyskutowanym (z racji ciężaru tematycznego) epizodem "VOY".
I chyba właśnie ten ciężar przeważy, zapewniając omawianemu odcinkowi na lata pamięć fandomu i krytyki.
* Zwróćmy uwagę na mroczną triadę

odcinków temporalnych - "AND" - "Angel Dark, Demon Bright", "ORV" - "Pria" i najnowszy - "SNW" - "Valles Marineris". I na to jak konsekwentnie kapitanowie szeroko pojętej GF (Hunt, Mercer, Pike - kolejność poniekąd odwrotna, niż
in universe) bezlitośnie poświęcają przeszłość (lub przyszłość) w imię zachowania znanego sobie status quo.
Oczywiście, gdzieś u podstaw tego wszystkiego jest "TOS" - "The City on the Edge of Forever".
No i da się też wskazać epizody, w których bezlitosne poświęcanie inny ma wektor - "TNG" - "Yesterday's Enterprise", "DS9" - "Children of Time", "VOY" - "Year of Hell" i "Timeless".
Przy czym odwołując się do "AND" - "Ouroboros", można powiedzieć, że zazwyczaj kieruje postaciami w takich wypadkach logika
futureTrance (
koszula bliższa ciału, choć czasem jest to
koszula bliższa twórcom i widowni raczej):
Hunt: Beka says the future you came from was a bad one. One where things went wrong and you came back to set things right.
Trance 2: So?
Hunt: So tell me how saving Harper and loosing Hohne does that. How does that set things right?
Trance 2: I don't know if it does. To tell you the truth, I didn't save Harper to change the past or the future. For all I know, I made things worse.
Hunt: Then why?
Trance 2: For the one reason that does matter. Because Hohne is a stranger and Harper is my friend.** "Valles Marineris" to istna antologia wątków
pulpowych - podróże w czasie, dinozaury, humanoidalmi Marsjanie, insektoidalni nieprzyjaźni Obcy, wymarłe cywilizacje, katastrofy kosmiczne, acz inne, niż u Velikovsky'ego, gwiezdne

wojny i niszczenie całych planet - czy to wszystko nie wygląda jak wyjęte ze starych, choć niekoniecznie dobrych, opowiadań SF?

)
"Axanar: The Gathering Storm"? Zadowalający i rozczarowujący zarazem. Zadowalający - bo kontynuujący tradycje i styl oryginalnego "PtA" i głupio ściganego przez CBS "Daedalusa...", przyzwoity technicznie i zawierający sporo znanych z wcześniejszych materiałów promocyjnych efektownych renderów. Rozczarowujacy - bo stanowiący (mniej efektowną niż "Prelude...", bardziej TOS-owatą, niż abramsowatą wizualnie) kontynuację właśnie (jak widać to i wada, i zaleta), nie przełom na tle "PtA", jakim ono było na tle wcześniejszych fanfilmów (być może możemy za to "podziękować" CBS-owi, niewykluczone też, że i samemu Petersowi). Dającą w dodatku ciut irytujące wrażenie kolejnego, przeciągającego się, wstępu do Wielkiego Finału. (No i Lyta Alexander okazuje się jednak mniej drapieżną Sonyą, niż Ellen Tigh

.)
Niemniej - widać, że rzecz jest dość masowo oglądana i lajkowana (bo też jak nie oglądać i nie lajkować ostatnich występów znanych gwiazd nie-tylko-"ST"). Czyli dostaliśmy dwie znaczące trekowe produkcje pod rząd. Choć - mimo, że "A:TGS" zdaje się prowadzić pod względem powagi i klasyczności wykonania - calościowo jednak wypadł lepiej start czwartego sezonu "SNW"
*.
(Aha: widok wciąż żywego Robau - choć niby kiedyś zapowiadany - pozytywnie zaskakuje i cieszy.)
* Acz, prawdę mówiąc, oba - mimo wizualnych przewag - całościowo prezentują się blado na tle właśnie przypomnianych odsłon "AND".