Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Hyde Park / Odp: ELONA MUSKA „KOLONIA” NA MARSIE
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 27, 2026, 01:32:18 pm »
Jednak nie deprecjonowałbym zupełnie tego newsa. Takie doniesienia to zawsze jakaś forma błądzenia pod strzechy, budowania klimatu społ.
I dla kogo zabłądziłeś z tym newsem, tutaj, pod tę akurat strzechę, nieść kaganek oświaty i budować klimat społeczny? Mimo świadomości, że cytuję "ze wspomnianego eksperymentu nie dowiemy się nic nowego"?
12
Hyde Park / Odp: ELONA MUSKA „KOLONIA” NA MARSIE
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 27, 2026, 10:17:59 am »
Ściśle rzecz biorąc macie, oczywiście, rację. Poza tym ze wspomnianego eksperymentu nie dowiemy się nic nowego ani o tym co usiłowano ustalić (bez należytej rzetelności zresztą, bo aspekt medialno-przygodowy wziął tam b. szybko górę nad naukowym) za pomocą w/w Biosfery 2, ani o możliwości przetrwania w drodze na Marsa i na jego powierzchni. Jednak nie deprecjonowałbym zupełnie tego newsa. Takie doniesienia to zawsze jakaś forma błądzenia pod strzechy, budowania klimatu społ. pod realną eksplorację (czy też - jak pewnie wolałby ująć rzecz Cet. - flagowbijactwo).
13
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 27, 2026, 09:59:55 am »
Oficjalny podkład muzyczny do - wspominanego tu - opowiadania "Where Oaken Hearts Do Gather" Sarah Pinsker, w wykonaniu samej autorki:


ps. Skoro Pinsker przypomniałem, dodam, że udało jej się przebić wszelkie rady Ricków i Reedów (a także Wellsów, Kangów i Minardów)*. W opowiadaniu "And Then There Were (N-One)" wprowadziła bowiem multiversalny konwent SF ze sobą we wszystkich rolach (poza standardowymi - takze ofiary morderstwa i śledczej):
https://www.uncannymagazine.com/article/and-then-there-were-n-one/

* https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=4161&page=0#msg332013
14
Hyde Park / Odp: ELONA MUSKA „KOLONIA” NA MARSIE
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 27, 2026, 09:23:55 am »
NASA i ESA mają sporo miejsc, gdzie ćwiczą odosobnienie (na przykład na stacji arktycznej, gdzie to odosobnienie jest faktem realnym), symulują warunki, albo wykorzystują istniejące podobieństwo terenu i tego typu testy dzieją się na okrągło i nie tyle chodzi o przygotowanie do misji jakby to było jakieś novum tylko o sprawdzenie jak dany człowiek albo zespół się zachowuje, ćwiczenie procedur itp. I to się dzieje non stop od x lat. Pomijam tu dość bogatą działalność "społeczną" rozmaitych organizacji, które w sposób mniej lub bardziej rzetelny robią to samo (zwykle mniej, patrz Biosfera 2). Typowy nius zapchajdziura.
15
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 27, 2026, 09:10:19 am »
Sprawa jest głębsza. Nie tylko to nie jest prawdziwy Feynman ani nie jest to nagrany wykład prawdziwego Feynmana, ale co istotniejsze prawdziwy Feynman nigdy wypowiedzianych tu prawd cząstkowych nie zebrał w wynikową półprawdę, żeby nie powiedzieć po góralsku gównoprawdę, jaka jest tezą, którą rzekomo udowadnia. Co ciekawe, przynajmniej w pierwszym i drugim ruchu AI Googla łyka to jak pelikan cegłę. Zaczyna się czuć jak król Murdas. Jeszcze póki co się zorientowałem zaraz na początku, że Feynman czegoś takiego, co do udowadnianej tezy, nie mógł powiedzieć, ale czy zorientuję się na następnym szczeblu wkręcania? Przeczytałem kilka jego książek i obejrzałem sporo wykładów - więc mogę mieć przekonanie, że czytałem, co faktycznie sam napisał bądź powiedział i przez to mogę ocenić, czy mógł powiedzieć coś, choć sam tego nie czytałem. Ale czy to się utrzyma skoro wszystko może być fejkiem?

Przypomina mi się stary kawał z Sherlokiem i Watsonem, który nabiera oto niespodziewanego znaczenia...

Sherlock podaje Watsonowi kawałek jakiegoś cukierka i pyta: czy to czekolada?
Watson z namysłem najpierw próbuje zgnieść palcami, potem wącha, delikatnie smakuje, w końcu żuje z widocznym wysiłkiem i w końcu wypluwa: nie, to nie czekolada.
Sherlock na to: no racja, w sumie skąd w d.pie miałaby się wziąć czekolada.

No więc dożyliśmy takich czasów, że czekolada z d. jest tak pięknie naperfumowana i doprawiona, że i węchem, i smakiem coraz trudniej ją wyczuć, nawet jeśli tę prawdziwą się często jadło.
16
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 26, 2026, 11:07:10 pm »
Ale czy to aby na pewno do tego wątku?

 :-\

**
Aa, bo to nie Feynman osobiście, tylko sztuczny półinteligent, przebrany za Ryśka? 
17
Hyde Park / Odp: ELONA MUSKA „KOLONIA” NA MARSIE
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 26, 2026, 09:59:44 pm »
Szykuje się kolejna przymiarka do długotrwałych misji księżycowo-marsjańskich:
https://tvn24.pl/tvnmeteo/nauka/solis100-szesc-osob-spedzi-100-dni-w-izolacji-jedna-z-nich-jest-polka-st9015903

Około dwustu pięćdziesięciu osób spędziło po sześć miesięcy na ISS (kilka osób miało znacznie dłuższe pobyty), a teraz zamknięcie sześciu osób na sto dni w jakiejś piwnicy ma dostarczyć danych, których nie uzyskano na ISS?

To jest żenujący „publicity stunt”, na szczęście tani.

*
Eksperyment SOLIS100 odbywa się na terenie placówki badawczej DLR w Kolonii. To ściśle kontrolowane środowisko kosmiczne [bold mój - C]”

Kosmiczne? Piwniczne.   
18
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 26, 2026, 09:26:42 pm »
19
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 25, 2026, 09:52:10 pm »
Redundancja nie musi zawsze polegać na kompletnym zdwojeniu. Komputer w zasadzie przez pół misji był zdwojony zresztą. Zarówno LM jak i CM miał częściowo backup komputerów AGC - CM poprzez SCS a LM poprzez AGS. Oba te systemy były prostsze ale zapewniały wystarczającą dokładność, AGS umożliwiał wszystkie manewry LM poza lądowaniem (nie wiem, ale myślę, że założenie było takie, że awaria AGC podczas zniżania LM będzie bezwzględnym powodem do przerwania lądowania pomimo sprawnego AGS). Zarówno AGS jak i SCS miały swoje własne żyroskopy, wiec platformy gimbalowe CM i LM były zdublowane, w dodatku te zapasowe żyroskopy były mocowane w 3 osiach do ramy (na sztywno), przez co nie mogły się zablokować jak gimbale. Aczkolwiek okupiły to precyzją. Zresztą zawieszenie się gimbala wymagało po prostu "odwieszenia" go czyli rozdzielenia osi oraz ponowienia namiarów na gwiazdy - co niczym nie groziło, chyba, że nie było na to czasu w danym momencie.

PS nawiasem mówiąc Apollo 13 dokonywał wracając poprawek kursu opierając się w większości właśnie na backupie (AGS), bo obie platformy inercyjne wyłączono, gdyż zużywały zbyt dużo prądu i wody (chłodzenie). Zaś podczas lądowania na Księżycu działały oba systemy (AGC z platformą inercyjną i AGS) co pozwalało porównywać na bieżąco ich wskazania, co z kolei przy ich zbieżności (a była bardzo wysoka) świadczyło, że nawigacja działa bezbłędnie.

W ogóle wszystko co robił komputer mogła zrobić załoga i zdaje mi się, że sama NASA rzekła coś w stylu, że to załoga była ostatecznym backupem. Orientację np. mogła określić za pomocą przyrządów w gruncie rzeczy żeglarskich - sekstansu (w nieco nowocześniejszym wydaniu). Zresztą i tak musieli to robić regularnie, aby zniwelować dryf żyroskopów. Dzięki telemetrii Huston też było backupem, w tym komputerowym. Zresztą w ogóle mogli po prostu z Ziemi wydawać polecenia do AGC. Natomiast dublowali rzeczy "przeżyciowe", jak np. ilość tlenu - jeden zbiornik był nadmiarowy (pamiętam we wspomnieniach Lovella, że kiedy trzasnęło w SM ale jeszcze nic nie było wiadomo poza tym, że najwidoczniej diabli wzięli jeden zbiornik z tlenem, to on się bardzo zmartwił ale nie z powodu, że może zginą, tylko bo wiedział już, że z lądowania nici, gdyż NASA wymagała dwóch sprawnych zbiorników do lądowania na Księżycu, mimo, że jeden był wystarczający).

Platformy inercyjne owszem były skomplikowane i zawierały dużo części, ale ta technologia akurat była już bardzo dobrze rozwinięta i "przepracowana". Co najmniej od 10 lat B-52 latały z automatyczną platformą żyroskopową samoczynnie namierzającą słońce lub gwiazdy w celu stałej aktualizacji położenia samolotu metodą astronawigacji bez absorbowania nawigatora. Miało to wielkość większego garnka.

Nie martw się, cud był w przenośni. Wszystkie elementy można było przetestować na Ziemi czy na orbicie - poza jednym - lądowaniem LM na Księżycu. Trenażer "ziemski" aczkolwiek wielce zmyślny, ujmujący sobie 5/6 wagi i umożliwiający przedziwne doświadczenie skromnego przyspieszenia w poziomie pomimo dużego wychylenia - to jednak nie było to samo. Ani do końca nie niwelowało tego kilka udanych lądowań Surveyorów jako dostarczycieli danych o gruncie. Lądowanie było nierozpoznane. Pomimo niesamowitego osiągnięcia naukowego i inżynierskiego, jakim był sprzęt, który to umożliwił zostało dostatecznie dużo niewiadomych w tym momencie, żeby wszystko poszło nie tak. I był to jeden z dwóch w zasadzie momentów, kiedy już nic nie dałoby się zrobić (drugi to wejście w atmosferę - no ale to już było oswojone i przetrenowane). Gdyby Apollo 11 trafił na głaz, albo Apollo 15 nie tylko się przechylił, ale i przewrócił, byłoby po ptakach.

A co do Shackletona, też się tym pasjonowałem, ale mimo wszystko środowisko mieli bardziej przyjazne no i co nieco wyciągnęli ze statku, nim pochłonęło go morze... Mogli też oczekiwać ratunku.
20
DyLEMaty / Odp: Roboty
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 25, 2026, 09:13:41 pm »
P.S.

W marcu br. Guardian opublikował tekst,

https://www.theguardian.com/technology/2026/mar/19/my-ride-in-a-self-driving-taxi-london

z którego wynika, że pod koniec przyszłego roku na ulice Londynu wyjadą autonomiczne taksówki i to kilku firm.

Będą to (among others): omówiony w tym artykule szerzej i życzliwie startup Wayve, „US giant Waymo” i “Chinese company Baidu”.

Dalej w tekście pojawia się następująca informacja:
Waymo and Apollo Go are by far the two largest robotaxi operators in the world: Waymo completes 450,000 rides a week, with Apollo Go recording 250,000 rides a week.

Zadałem sobie pytanie: ile kursów może zrobić taksówkarz w ciągu ośmiogodzinnej zmiany, przy założeniu, że pracuje w dużej korporacji, która jest w stanie przekazywać mu szybko nowe zlecenie, do podjęcia w pobliżu miejsca, w którym zakończył poprzednie.
Wydaje mi się, że tych kursów może być około 15, maksymalnie 20.
Robo-taxi, jeżdżąca 24 godziny na dobę, mogłaby w związku z tym zrobić jakieś 50 kursów.
W tygodniu około 350.
W związku z tym Waymo, żeby wykonać 450 000 kursów w ciągu tygodnia, potrzebuje około 1300 taksówek.
Jedna warszawska korporacja ma dwa tysiące taksówek, być może jest największa w mieście, ale nikt jej z tego powodu nie nazywa „gigantem”.

Jednak, według Wikipedii, taksówek Waymo jest więcej:
https://en.wikipedia.org/wiki/Waymo

As of March 2026, Waymo operates public commercial robotaxi services in 10 US metropolitan areas, has 3,000 robotaxis in service, provides 500,000 paid rides per week and had logged 200 million fully autonomous miles.

3 000 taksówek i 500 000 przejazdów tygodniowo – z tego wynika, że średnio robotaxis wykonują jeden kurs na godzinę.
   
*
Dwieście milionów mil, czyli ponad trzysta dwadzieścia milionów kilometrów, przejechanych „w pełni autonomicznie”, najwyraźniej nie pozwoliło na opracowanie systemu, który regulatorzy pozwalaliby stosować powszechnie – bo gdyby pozwalali, to Waymo miałoby w USA trzysta tysięcy taksówek, a nie trzy tysiące.

(Potencjalni) żołnierze Skynetu potrafią (i to od lat) robić salta (i inne ewolucje), ale z prowadzeniem samochodów najwyraźniej sobie nie radzą.

Noo, biegają szybko, może zawojują świat na piechotę?
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10