Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 936
2
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« dnia: Maj 23, 2022, 01:51:09 pm »
Dopadłem w końcu wspomnianą "Babcię-robota..." (pochodzi z roku '63, więc ukazała się przed Lemowymi "Bajkami..."), i w wersji papierowej, i e-. Pozwolę ją sobie w całości przytoczyć dla celów porównawczych, bo niedługa:

Babcia-robot przy kominku

Minie wiele, wiele lat, tak wiele, że nasze gorące Słońce będzie już tylko syczącym żużelkiem na wielkim ruszcie Wszechświata, a pyzaty Księżyc zmieni się w purchawkę gotową za lada dotknięciem rozsypać się w stęchły proszek co zapaskudzi połowę Układu.
 Wtedy to, babcie-roboty grzejąc się przy nukleo-kominkach, będą opowiadały bajeczki wnuczętom-robociętom.
 A jedna z nich będzie taka:
 Otóż, moje kochane, dawno, dawno temu, przed erami, przed wiekami, przed dawnymi bardzo laty, świat nie był jeszcze tak doskonały jak dzisiaj. Przeciwnie, był młody, pełen fermentu jak nieudana mieszanka olejowa i niepodobna było zgadnąć do czego zmierza. Chyba tylko sam Wielki Konstruktor raczył wiedzieć…
 A wcale nie działo się dobrze. Ludzie zamiast brać przykład z robotów i pracować jak one, zaczęli się wykręcać opiłkami. Wszystko spychali na nas i wcale nie słuchali ostrzeżeń szeptanych im przez stare, skorodowane nianie-roboty, którym krajały się tranzystory na taki widok.
 Wyobraźcie sobie, wnuczki moje, że nie chciało im się nawet chodzić! Łagodne roboty nosiły ich z miejsca na miejsce. Lecz skutek był taki, że zanim minął trzy razy po trzy okres Połowicznego Rozpadu, ludzie stracili zupełnie nogi. Teraz choćby chcieli, nie byli zdolni do zrobienia kroku... Hi hi!
 Nie myślcie sobie, że na tym się skończyło — czas minął sześć razy po sześć i ludziom zmarniały ręce wskutek długiej bezczynności. Ale i to nie było kalectwem w świecie przyjaciół. Nosiliśmy ich, obmywali, karmili.
 A musicie wiedzieć, moje małe, że dotknięcie człowieka było rzeczą bardzo nieprzyjemną, wstrętniejszą nawet niż krótkie spięcie. Brr... te wodniste ciała w zwiotczałej powłoce... Na samą myśl blacha się marszczy z obrzydzenia, lecz że trzeba kochać najbardziej nawet nieudane konstrukcje, roboty bez zgrzytania trybików nosiły przeznaczenie.
 Długo, długo baśń się plecie...
 W tamtych bardzo dawnych czasach, za górami, za morzami, za siódmym Księżycem, za dziewiątą Orbitą, żył Człowiek Który Miewał Świetne Pomysły. Mieszkał w ogromnym automacie i patrzył najczęściej w stronę czwartego wymiaru.
 Ten Człowiek, tak jak wszyscy inni ludzie, był okropnie leniwy i tak jak inni łamał sobie głowę nad pytaniem CO JESZCZE USUNĄĆ, ABY ŚWIAT STAŁ SIĘ PROSTY JAK TABLICZKA MNOŻENIA? Ale nic wymyślić nie mógł, bo i czym? Wiedzcie, wnuczki, że mózg człowieka to taki stary i zużyty obwód, co to jest polutowany z zardzewiałych drutów, ma przetartą izolację, wyżarzone włókna w lampach i w ogóle nie wiadomo dlaczego działa.
 Wtedy Człowiek Który Miewał Świetne Pomysły, wpadł na myśl, żeby zamiast głowić się samemu, zbudować ogromny mózg i zadać mu to ważne pytanie. Ludzie bardzo się ucieszyli, bo im się wydało, że bliska jest chwila kiedy się pozbędą już wszelkich obowiązków, a świat będzie doskonały.
 Ale Ziemia była za mała i Układ Słoneczny był za mały i Galaktyka była za mała, żeby pomieścić Ogromny Mózg. Wówczas Człowiek Który Miewał Świetne Pomysły i był tak niemądry, że nie cofał się przed niczym, zaprojektował rzecz, na której wspomnienie jeszcze dzisiaj zamiera w robotach pole magnetyczne... Ni mniej, ni więcej zażądał, aby wprząc do pracy cały Wszechświat, całe Niczym Nieobjęte Uniwersum.
 Tak się też stało i zanim trzy razy obrócił się Saturn, ruszyły pospieszne rakiety w siedem stron Kosmosu. Dniem i nocą odlatywały załogi robotów na trud i niewygodę. Krocie ich pogrążały się w mroku. Krocie dążyły przez pustkę do wybranych miejsc w galaktykach, mgławicach, obłokach materii jasnej i czarnej, do kulistych gromad gwiazd i pól antymaterii. A kiedy dotarły, jęły tam wznosić urządzenia, których rozmiar przekracza po dziś dzień wszystko co zrobiono.
 Były tam lustra większe od mgławic spiralnych, obwody wzmocnień i komórki pamięci zawieszone pośród czerwonych i białych Karłów. Długo, długo by mówić o tym ile niebezpieczeństw zniosły roboty zanim przekształciły Uniwersum w Ogromny Mózg. I przyszła chwila kiedy już można było go uruchomić.
 A jako układ wejściowy przyjęto mózg Człowieka Który Miewał Świetne Pomysły. Tak, tak, to musiało się dla nich źle skończyć. Pytanie pobiegło z Ziemi w siedem stron Kosmosu zamienione w strugi fal telematerii. Te dopadły kosmicznych zwierciadeł, a odbite od nich ruszyły ku tysiącu gwiazd, mgławic i galaktyk. I stało się w krótkim czasie, iż Uniwersum całe we wszystkich swoich wymiarach napełniło się bezgłośnym miganiem smug falowych, co jak strzały niedostrzegalne szyły pustkę, mróz i nieskończoność.
 Burza prądów rozszalała się w przestworzu, a zdawało się, że wciąż ich przybywa, że wciąż się komplikują, przenikają po tysiąckroć, krzyżują. Od Daure w Althemidzie do Zarty w Pigmeju, od Tunkah do Al Tarfa! Nie było gwiazdy co nie miałaby w tym swojej roli. Wszechświat, Wszechświat zaprzęgnięty do pracy! Zaiste niezmierzona jest cierpliwość Wszechświata.
 Lecz niechaj nikt nie sądzi, moje dzieci, że Ogromny Mózg pracował szybko, o ho, ho! Przeciwnie! Trwało to bardzo długo nim rozproszone impulsy poczęły się zbiegać napowrót. Tak długo, iż ludzie zniechęceni czekaniem zapomnieli o podjętym dziele. Zapomniał też Człowiek Który Miewał Świetne Pomysły. Wszystko pozostawiono jak zwykle robotom. Przyjęły bez iskrzenia to nowe obciążenie.
 I przyszła odpowiedź niespodziewanie i nagle, wtedy właśnie, kiedy nikt z ludzi już się jej nie spodziewał. Odebrał ją mały dyżurujący robot, głuptas ósmej klasy, który nawet nie był w stanie pojąć jej treści. Lecz sumienny jak wszystkie, zgodnie ze zwyczajem wziął blaszkę z wydziurkowanym pytaniem CO USUNĄĆ JESZCZE ABY ŚWIAT STAŁ SIĘ PROSTY JAK TABLICZKA MNOŻENIA i wybił pod nim odpowiedź: LUDZI, a następnie, bez zwłoki przekazał do automatycznego centrum wykonawczego...
 Odtąd, drogie moje wnuczki, spokój panuje na Ziemi a świat jest DOSKONAŁY...

*
— I co, babuniu, i co?
 — I to już koniec bajeczki. A teraz podajcie mi album, tam na starej rycinie pokażę wam jak wyglądali ludzie.

3
Hyde Park / Odp: Bracia mniejsi
« dnia: Maj 23, 2022, 03:39:03 am »
Plącze się tu po osiedlu lis, z piąty raz go widzę... Tym razem mnie obudził wydając charakterystyczne, brzmiące jak kaszel, odgłosy...
Nie wiem czy ktoś go nie hoduje, bo widywałem go w duecie z czarno-białym (ewidentnie nie-bezpańskim) psem, a raz i w tercecie, z tegoż psa właścicielem (pomykającym na rowerze) w roli trzeciego...

4
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 23, 2022, 03:17:38 am »
Wrócę do cyklu recenzji historii z uniwersum Incala. Tym razem na tapecie "Kasta Metabaronów" ("La Caste des Méta-Barons"):
https://esensja.pl/komiks/publicystyka/tekst.html?id=32351
Lema tam niewiele (choć może nieco z dwu najmroczniejszych "Bajek..."; zresztą robobajki tam się też opowiada), ale "Diuny" pełno... I znów cytacik, powiedzmy smakowity:
"Chciałbym być obdarzony ta owłosioną częścią ciała, którą bioistoty nazywają zadkiem, by móc narobić ze strachu! Paleochryste, daj mi biojelita, bym mógł się sfajdać z ciekawości!"

A nawet dwa:
"Jodorowsky chyba najbardziej jak do tej pory zajmuje się transhumanizmem – w jego wydaniu jest radykalny i drastyczny, polegający na bezkompromisowej ingerencji w ciało. Ludzie podlegający tak gwałtownym przemianom, nie są przygotowani do tego w żaden sposób – Metabaronowie to hybrydy tworzone ot tak, pod wpływem chwili i doraźnej potrzeby. Tu nie ma ewolucyjnej drogi ku transhumanizmowi – jest rewolucyjna, zatem, w oczach Chilijczyka, skazana na niepowodzenie. Przenosi on tutaj wojnę ciała z maszyną (co nie jest nowością w jego komiksach) na zupełnie nowy poziom, mroczny i przerażający. Metal bowiem ratuje tu ciało, ale niszczy umysł. Metabaronowie ulegają ciągłej dehumanizacji, co najdosadniej widać w przypadku Dziadka Stalogłowego, najpotężniejszego i najokrutniejszego z nich. Ale na koniec, jak zwykle, Jodorowsky pokłada nadzieję w człowieczeństwie – bo to właśnie je odnajduje Bezimienny, ostatni Metabaron, i to ono u niego zwycięża."

6
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Maj 22, 2022, 05:46:03 pm »
Z punktu widzenia USA kanibalizacja Ukrainy, Polski, "Pribałtyki" etc. praktycznie nie ma żadnego znaczenia, to i tak dla nich za granicą świata w układzie wschód-zachód czyli powiedzmy za Berlinem. Ma trochę większe znaczenie dla starej Europy, bo miło jednak mieć przedmurze i słać ewentualnie kasę a nie najlepszych synów.

Co do USA nie jestem pewien, istnieje w ichniej myśli geopolitycznej nurt (linkowałem i przytaczałem swego czasu - cokolwiek dla śmiechu - rozważania do niego należące) widzący w naszym regionie (wtedy była mowa o Polsce, teraz chyba waleczna Ukraina w tę rolę (też) weszła) i klin wbity we Wschód (gdyby miało dojść do jakichś bardziej bezpośrednich konfrontacji NATO-FR) i przeciwwagę dla lubiących jednak podkreślać swoją niezależność sojuszników z Niemiec i Francji. Czyli sprzymierzeńca dość cennego, acz - obawiam się - masz rację, że (potencjalnie) zbywalnego i traktowanego w kategoriach wasala...

Nie chcą Rosji Putina? Hm. No nie wiem. Mam wrażenie, że "kolektywny Zachód" gotów jest nadal mieć do czynienia właśnie z Putinem

Tu bym chyba podzielił Zachód na zaoceaniczny i zachodnioeuropejski, gdzie ten pierwszy (USA) stać na ostrzejszy kurs, bo jest dalej i ma większe możliwości nabywania paliw ze zdywersyfikowanych źródeł, podczas gdy ten drugi (nazwane w poprzednim akapicie państwa stanowiące oś kręcącą w dużym stopniu Unią) wolałby miec święty (czy raczej nieświęty) spokój...

ps. Kolejny gadający głów ;):
https://www.onet.pl/biznes/biznesalert/ekspert-ds-geopolityki-rosja-nie-porzucila-planow-zajecia-kijowa/tlxs8rf,30bc1058
I jeszcze dwu:
https://www.nrc.nl/nieuws/2022/05/20/nu-is-het-rusland-straks-noord-korea-of-iran-a4125075
https://www.wnp.pl/parlamentarny/wydarzenia/holandia-eksperci-nato-musi-powstrzymac-rosje-albowiem-w-przeciwnym-wypadku-konsekwencje-dla-swiata-beda-katastrofalne,582993.html

8
Hyde Park / Odp: Socjobiologia a Gender
« dnia: Maj 21, 2022, 11:42:47 am »
Nono, taki gender...

Dlaczego syberyjscy buddyści widzą w Putinie kobietę?
Kiedy caryca Elżbieta uznała buddyzm za pełnoprawną religię wśród ludów Syberii, w ramach dyplomatycznego rewanżu buddyści uznali ją za patronkę buddystów. Rozpoznano w niej, a potem w Katarzynie Wielkiej, emanację aktywności kobiecego bóstwa w postaci Białej Tary, matczynej energii. Status ten przechodził na kolejnych rosyjskich władców. Jako że carowie często nie byli kobietami, zaczęło się robić trochę niebinarnie. W czasach postsocjalistycznych Chambo Lama, główny przywódca buddystów w Buriacji, próbował wskrzesić tę tradycję, która zobowiązywałaby rezydentów Rosji do wypełniania funkcji patrona. W okresie prezydentury Miedwiediewa próbowano go rytualnie intronizować jako emanację Białej Tary. Nie zgodził się wziąć udziału w samej ceremonii, ale z szacunkiem odniósł się do tej wskrzeszonej tradycji, dlatego też rosyjskich prezydentów uważa się obecnie za kobiecych bodhisattwów. Jest to jeden z elementów przywracania odniesień do imperialnej tradycji carskiej.


Przy czym motywacja zdaje się czysto pragmatyczna:
Tak, trzeba rozumieć lokalne kody kulturowe i gry polityczne. Oczywiście nie sądzę, żeby ktoś na serio modlił się do Putina, tylko – jak powiedział jeden z buddystów w Petersburgu – jest to forma dynamicznej prawdy. Nadaje się taki status prezydentowi z nadzieją, że dorośnie do niego, czyli będzie okazywał współczucie i pomoc.
https://uniwersyteckie.pl/nauka/prof-zbigniew-szmyt-czy-putin-jest-kobieta

ps. Skoro na buddyzm buriacki zeszło...
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/milczacy-lama
https://trojka.polskieradio.pl/artykul/1705300

10
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Maj 20, 2022, 05:59:52 pm »
Skoro jesteśmy przy rosyjskiej propagandzie...
https://wiadomosci.wp.pl/szalenstwa-szojgu-propaganda-moskwy-i-nieprawdziwe-informacje-6770868034358240a
Może to jest ich sposób na sławetne wyjście z twarzą - jednostronnie otrąbić zwycięstwo? Słynny tryumf Kaliguli nad Posejdonem się przypomina:
https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/wojna-kaliguli-z-posejdonem/
Ale jeśli miałoby to oznaczać koniec wojny, to chyba należałoby się cieszyć, mimo wszystko...  (Jednak sankcji za szybko nie luzować, a zwłaszcza przeprowadzić to, do końca:
https://www.money.pl/gospodarka/rosyjscy-oligarchowie-straca-majatki-w-europie-tego-chce-parlament-europejski-6770883692936160a.html)

13
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Maj 20, 2022, 01:16:56 am »
Przechodząc od ptactwa do ssactwa... ;) Czas nadać określeniu żyje jak pies z kotem nowe znaczenie...

14
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Maj 20, 2022, 01:12:09 am »
Taka lektura może poważnie nadszarpnąć delikatną psychikę dziecka, nie?

Prawda, dzieciakiem będąc baśnie Andersena prawie zawsze odbierałem jako wyciskacze łez, albo horrory, czasem jedno i drugie... Piękne literacko, ale jw. Zresztą przypomnijmy sobie taką oto historyjkę:
https://pl.wikisource.org/wiki/Dziewczyna,_która_podeptała_chleb
Czysta groza... Choć, jak słusznie Mistrz zauważył, czym są straśne widziadła na tle okropieństw rzeczywiści, choćby tych, nad którymi tu się pochylamy...

Wracając jednak do Rosji... Nie wiem czy zadziałały odruchy moralne, czy tylko samozachowawcze, ale cieszy...
https://wiadomosci.wp.pl/pozary-komisji-poborowych-rosyjska-tv-pokazala-mape-6768700237794208a
https://wiadomosci.wp.pl/w-rosji-znow-plona-komendy-uzupelnien-6770597352532480a

15
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Maj 20, 2022, 12:20:48 am »

Strony: [1] 2 3 ... 936