Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Q

Strony: [1] 2 3
1
DyLEMaty / Konrad Fiałkowski
« dnia: Luty 21, 2020, 03:36:48 pm »
A co tam, pójdę za ciosem i jeszcze  jeden wątek założę... Konrad Fiałkowski, profesor, elektronik, twórca obowiązującej hipotezy antropogenetycznej, UNESCOwska szycha, znajomy Clarke'a i Aldissa, swego czasu najbardziej doceniany/nagradzany w kraju i za granicą polski pisarz SF po Lemie (mawialo się na jednym oddechu: "Lem i Fiałkowski").

Dyskutowaliśmy kiedyś na Forum nad powieścią "Adam, jeden z nas", "Homo divisus" także był przywoływany, ale K.F. specjalizował się głównie w opowiadaniach (których zbyt wiele by je streszczać, zresztą mogłoby to lekturę zepsuć, bo są łatwospoilerowalne przeważnie; z przyczyn sentymentalnych wspomnę więc tylko jedno z nich - "Zerowe rozwiązanie", dające się czytać jako opowieść o mniej zdolnych kolegach Pirxa). Przetrwało co z jego dorobku próbę czasu (Waszym zdaniem)?

2
DyLEMaty / Petecki, rywal Zajdla
« dnia: Luty 21, 2020, 01:09:47 pm »
Bohdan Petecki, swego czasu najpopularniejszy (najpoczytniejszy) i najwyżej ceniony rodzimy pisarz SF po Lemie, potem - cokolwiek za sprawą Parowskiego z Oramusem - zepchnięty w cień przez Zajdla, dziś odkrywany na nowo (i czasem nawet nad Zajdla wynoszony):
http://www.sedenko.pl/2014/07/15/o-pewnym-ciekawym-spotkaniu/
https://forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?p=322118#p322118
https://forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?p=363545#p363545

Jego - składającą się z samych powieści i tylko jednego opowiadania - twórczość da się podzielić na trzy wyraźne, acz nachodzące na siebie czasowo, etapy: dorosły (debiutanckie "W połowie drogi", "Strefy zerowe", "Ludzie z Gwiazdy Feriego", "Tylko cisza", "Operacja wieczność", ">>Rubin<< przerywa milczenie", "Messier 13", "Kogga z czarnego słońca", zamieszczone w "Problemach" "ABC... dwadzieścia cztery " - czyli opowiadaniowy rodzynek ;) ), młodzieżowy ("Sola z nieba północnego", "X-1 uwolnij gwiazdy", "Prosto w gwiazdy, "Królowa Kosmosu", "Wiatr od Słońca", "Bal na Pięciu Księżycach", "Tysiąc i jeden światów", "Tu Alauda z planety trzeciej") i późno-mętniacki ("Pierwszy Ziemianin", "Taki, co przyszedł z góry").

Siłą rzeczy proponuję skupić na tym pierwszym. Najpierw małe zastrzeżenie: miał rację M.O., że przeczytawszy jedną powieść B.P. z tego nurtu oceni się ją wyżej, niż jeśli przeczyta się je wszystkie, bo większość na jedno kopyto jest pisana - wyprawa ratunkowa wysyłana po wcześniejszej, iście starwarsowy napęd nadświetlny gryzący się z pozorującym* astronautyczny realizm sztafażem i gburowaci twardziele (wspólczesnym z SB się kojarzący) w roli bohaterów. Przy czym jednak, gdy wejrzeć pod ten schemat zauważy się utwory dość odmienne problemowo, i interesujące, acz wyglądające +/- tak, jak by mogła wyglądać twórczość Mistrza gdyby na poziomie "Edenu" się zatrzymał.

* O ile poruszane Problemy są tam b. serio, o tyle techologia zawsze umowna, choć jest to nieźle maskowane.

Krótko o poszczególnych tytułach:
- "W połowie drogi" - wizja pionierskiej wyprawy na Marsa, dziś wyraźnie postarzała; jeśli czytać, to tylko jako ciekawostkę,
- "Strefy zerowe" - najbardziej pamiętane; poniekąd anty-"Fiasko" (nie zdziwię się jeśli wyjdzie, że Patron znał i z pomocą "F." się odnosił), czyli kowbojska opowieść o tym, że może i do Kontaktu zmusić nie można, ale szacunek siłom czasem wypada wymusić (z ciekawym wtrętem godnym clavellowskiego "Króla szczurów"),
- "Ludzie z Gwiazdy Feriego" - można rzec rozszerzenie problemu (z) Harey: co jeśli Obcy namachają takich Harey dziesiątki, setki, i to nie na podstawie wspomnień, a z oryginału? jak traktować takie byty?*
- "Tylko cisza" - chyba najlepsza literacko, jak kiedyś pisałem, choć koncepcyjnie nieprzekonująca - ludzkość poszła do lodówki, by dać biosferze czas na regenerację, a samotny strażnik czuwa, czuwa...
- "Operacja wieczność" - niby serio, a idzie w kierunku lemowskich grotesek; o poszukiwaniu nieśmiertelności, kopiowaniu ciała i umysłu, problemie tożsamości,
- ">>Rubin<< przerywa milczenie" - o kolonizowaniu (nawet intrygująco opisanej - jej atmosfera działa jak lustro) obcej planety, porusza ciekawe zagadnienia - czy lepiej dostosowywać otoczenie do człowieka, czy człowieka do otoczenia (a więc geninżynierię tam mamy), warstwa socjo-psychologiczna też niezła (pierwsza fala osadników to niespokojne duchy, pionierzy, druga - fantaści, eskapiści; pytanie, co może ich łączyć ze sobą... i z Ziemią, z której wszyscy uciekli?),
- "Messier 13" - dość naiwna wizja pozaziemskiej archeologii, jeszcze naiwniejsza - cyborgizacji, heros wyjątkowo antypatyczno-esbekowaty, ale broni się wizją Kontaktu w końcówce,
- "Kogga z czarnego słońca" - zdecydowane opus magnum; rozpisywałem się już na ten temat, cytowałem, więc teraz powiem krótko, iż rzecz analizuje w sposób pionierski dylematy społeczeństwa informacyjnego (i to na dwu przykładach - Obcych, którzy weszli w ślepy zaułek, i stojącej  na rozdrożu luckości ;) ),
- "ABC... dwadzieścia cztery" - jedyny króciak; o wszechświatach alternatywnych, w stylu nie-komicznych wspomnień Tichego cokolwiek.

Z nurtu dziecięcego wyróżniłbym "Bal na Pięciu Księżycach", za wplecione w zasadniczą fabułę, a trurlostwo-klapaucjuszostwem podszyte, rozważania o istocie szczęścia, i o tym czy zawsze dobrze jest być szczęśliwym, choć pomnę, że i "Królowa Kosmosu" b. dobrym czytadłem była.

* Nad program mamy tam - b. nieoczywiste w ówczesnej SF - dostrzeżenie pewnych, dziś wiemy, że bezdyskusyjnych (choć do twórców "Star Treków" i "Gwiezdnych wojen" to nie dociera :P) przewag maszyn nad człekiem:

"- Choćbyśmy pięć lat... - zaczął Guskin.
Nie skończył. W ułamku sekundy wnętrze kabiny rozjarzyło się pomarańczowym światłem alarmu.
- Do tyłu, Gus! Gil, do tyłu! - zabrzmiał zduszony krzyk Sennisona.
Rzuciłem się do celowników. Tylko to, że z całej siły zacisnąłem palce na ich ciężkiej, wyważonej prowadnicy, pozwoliło mi utrzymać się w fotelu. Uchwyciłem jeszcze kątem oka błyskawiczny ruch Gusa, zmiatającego bezpieczniki z pulpitu sterowniczego.
Z wyciem silników, jakiego w życiu nie słyszałem, łazik wyrwał z miejsca, przeleciał nad piaszczystym siodłem, wyrżnął rufą w stok sąsiedniej wydmy, zarył na ułamek sekundy, po czym gładko już, bijąc rekordy przyspieszenia, przetoczył nad dwiema następnymi.
O ułamek sekundy wcześniej niż ludzie, spostrzegły co się święci tachjonowe obiektywy Idiomu. Głos Sennisona dotarł do nas, kiedy byliśmy już ostrzeżeni. Aparatura raz jeszcze potwierdziła swoją przewagę nad ludźmi. Ułamek sekundy. Gdyby nie to..."


Nie wiem czy wszystko to lepsze od dzieł głośniejszego Zajdla (nie żeby - wbrew tytułowi - zależało mi na ustawianiu ich w opozycji, oddajmy obu co cesarskie ;), bo Bóg wśród pisarzy SF jest tylko jeden ;) ), ale jakby - statystycznie - bardziej ponadczasowe... w każdym... jeśli Asimov z Heinleinem i Van Vogtem cieszą się opinią mistrzów SF, to i Petecki powinien, może nawet bardziej...

3
DyLEMaty / Eksploracja podwodna
« dnia: Luty 05, 2020, 01:44:47 pm »
Badania podmorskie, temat ongiś równie rozpalający wyobraźnię, co eksploracja przestrzeni pozaziemskiej (przez co i w SF dość bogato obecny - "20 000 mil podmorskiej żeglugi", "Głębina Maracot", "Kowboje oceanu", "Wyspa delfinów", "Polowanie na 'Czerwony Październik'", "The Abyss", "SeaQuest DSV", "Sealab 2020", wattsowa Trylogia Ryfterów - mniej niż o kosmosie, ale za to solidne pozycje - choć chyba u Mistrza o nim nic...). Piccard, Cousteau, FNRS-2, Trieste, Sealaby, Précontinenty, atomowy Nautilus przepływający pod biegunem, Mir schodzący na dno Bajkału (choć to akurat zbiornik śródlądowy), eksploracja wraku Titanica, próby komunikacji z waleniami... Kto o tym nie słyszał?

Aż dziw, że taki temat nie miał dotąd u nas wątku... (Może dlatego, że u Mistrza...) Czas to zmienić ;).

Na dobry początek info o ostatnim krzyku podwodnej mody - DSV Limiting Factor:
https://fivedeeps.com/home/technology/sub/

4
Lemosfera / Lokalizacja grobu Stanisława Lema
« dnia: Grudzień 05, 2019, 12:57:49 am »
Ponieważ "Dziennik Polski" podał (relatywnie) niedawno dokładne koordynaty grobu Mistrza, pozwolę sobie powtórzyć je na Forum w roli informacji dla wszystkich chcących się temu grobowi pokłonić:

Kraków, cmentarz Salwatorski, sektor W, rząd 4, grób 17

5
Wyszalnia / Śmieceniu mówimy nie ;)
« dnia: Listopad 12, 2019, 06:32:50 pm »
Forum, które i tak ledwo zipie

Zniknijcie stąd z Kaganem (jeden na stałe, drugi na rok) to odżyje w try miga (ponawiam propozycję zakładu).

6
Lemosfera / "Maszyna Trurla" (1975)
« dnia: Czerwiec 23, 2019, 01:47:29 pm »
Założę osobny wątek, bo inne ekranizacje Lema takowe mają. Zresztą widzę niejaki potencjał rozwojowy (może kto dotrze np. do okoliczności powstania tej animacji i zechce się wiedzą o nich z nami podzielić?), Ale póki co - zwięźle.

Obejrzałem (poniekąd nastrojony przez pewne forumowe sytuacje). Jest to rzecz krótka, więc parę minut zajęło. Primo: mam wrażenie, że filmik lepiej dotrze do tych, którzy opowiadanie czytali, i sobie w myślach pod obrazki określone zdania podłożą (czyli jesteśmy na wygranej pozycji). Secundo: w adaptacji cała lekkość lemowskiego dowcipu przepada. Tertio: wolę stylistykę Mroza. Quatro: twórcy z Trurla z Klapaucjuszem trochę Mikromiła z Gigacyanem zrobili, datując ich ;) na poprzedni wszechświat. Jednak... jestem absolutnie zachwycony początkową sceną, w której wiadomy Konstrukcjonista buduje swoje maszyny - umowna, prosta, ale jakoś potrafiąca stworzyć wrażenie, że widzi się w działaniu technologie znacząco przewyższające nasze - może nano-, może manipulowanie prawdopodobieństwami znane z "Wyprawy trzeciej...", może startrekową particle synthesis, może niepojmowalną (dla nas) magię w znaczeniu clarke'owym, może wszystkiego po trochu?
Sięgnijcie, jeśli kto jeszcze nie widział. Właśnie dla niej. Choć ogólny klimacik (jak już się wczuć) też niczego sobie.

7
DyLEMaty / Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« dnia: Maj 05, 2019, 12:07:04 am »
Skoro "Star Trek" posiada tu własny wątek, chyba i "Gwiezdne Wojny" na takowy zasługują (zdaje się zresztą, że kiedyś taki był, nawet identycznie zatytułowany, tylko gdzieś przepadł), zwł. że Lem, jak wiemy, oglądał (zachwycając się bespińskimi chmurami, i bodaj niczym więcej, ale oglądał).

Na początek - w roli listka figowego* ;) - info o dość ciekawej pracy**:
https://www.fijor.com/ksiazki/gwiezdne-wojny-a-filozofia-polityki/
Której autor zdaje się pochodzić z kręgów światopoglądowo bliskich NEXowi:
https://mises.org/profile/mateusz-machaj

Streszczenie:


* Żeby nie było, że poważni ludzie nie mają o czym gadać ;).

** Nawiasem: o nowym kanonie się takich analiz raczej nie stworzy:
https://reason.com/2015/12/18/the-incoherent-politics-of-star-wars-the/

A w roli czystego funu, czy - jak kto woli - guilty pleasures.

Fan-seria "I.M.P.S .The Relentless" (swego rodzaju kontynuacja słynnego filmiku "Troops", który był już linkowany):
https://www.youtube.com/watch?v=qwQNT_Ung9I
https://www.youtube.com/watch?v=sNR1XdnjC0I
https://www.youtube.com/watch?v=roiooJtlgXo
https://www.youtube.com/watch?v=RPIRCCUN-NU
https://www.youtube.com/watch?v=EWVFWZq3WHo
Strona projektu:
https://impstherelentless.com/

Oraz nówka - filmik "Battle of the Dreadnoughts":
https://www.youtube.com/watch?v=5Jlo081vSQQ

Edit: byłbym zapomniał... Jeśli chodzi o narodziny starwarsowego totalitaryzmu,, nad którymi dr Machaj się nachyla, to więcej informacji na ten temat niż sam film przyniesie powieściowa wersja "Zemsty Sithów" pióra Matthew W. Stovera (stanowiąca - obok "Zdrajcy" tegoż autora - szczytowe osiągnięcie literatury "SW"; co znaczy, że do Mistrza - rzecz jasna - się nie umywa, ale z "Diunami" i "Enderami" już się może ścigać):
https://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f47/05.html
https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2380

8
Lemosfera / Lem, Clarke, ISS???
« dnia: Maj 01, 2019, 12:17:09 pm »
Dość przypadkowo napatoczyłem się na (nienowy) blogowy tekst o "Masce":
http://mikropoliss.blogspot.com/2011/03/stanisaw-lem-maska.html

A w komentarzach pod nim takie rewelacje:

"Wiesz, że gdyby nie Lem, nie budowano by dziś międzynarodowej stacji kosmicznej? ;) A wszystko przez Arthura C. Clarke'a, kolegę po piórze, ale i wiernego fana Stanisława X,D
/.../
Ja też byłam zdziwiona, kiedy usłyszałam tę anegdotkę, ale porównując dzieła Lema i Clarke, można doszukać się jeszcze więcej zbieżności. Poza tym, obydwaj - to najwięksi pisarze tego gatunku, Clarke jako specjalista od inżynierii, wieloletni pracownik NASA, może poszczycić się wieloma osiągnięciami. :) Te obrotowe części stacji, które nie raz widzimy na filmach czy serialach, to właśnie jego projekt, ale właśnie ponoć to, jako pierwszy wymyślił Lem. ale długo by opowiadać."


Może kto (Ty, lemologu? ;) ) jednoznacznie potwierdzić/zdementować powyższe (pomijam fragment o pracy Clarke'a w NASA, bo o tym biografie wspomnianego milczą)?

ps. Przy okazji - ciekawy tekst o A.C.C. i twórczości jego:
http://strangehorizons.com/non-fiction/articles/the-wizard-in-the-space-station-a-look-back-at-the-works-of-the-late-sir-arthur-c-clarke/

9
Lemosfera / Czego Lem nie przewidział?
« dnia: Marzec 15, 2019, 08:49:14 am »
Mamy pięknie rozkwitły wątek "Co wymyślił Lem", więc może dla odmiany zaproponuję coś heretyckiego ;) - topic o rzeczach, których Lem nie wymyślił/nie przewidział, choć wydawałoby się, że przy umysłowości tej klasy powinien na to wpaść, jak też o rzeczach, których przewidzieć zwyczajnie nie był w stanie (bo - jak wszyscy wówczas - dysponował zerowymi informacjami na ich temat; to są granice teoretycznej wszechwiedzy).

Na dobry początek drobiazg, którego odkrycie - gdyby lat temu -dziesiąt nastąpiło - doprowadziłoby do czynienia błyskawicznych korekt w "Astronautach", a i Pirxowi cokolwiek mapę Układu zmieniło:
https://www.space.com/dust-ring-discovered-mercury-orbit.html
https://iopscience.iop.org/article/10.3847/1538-4357/aae6cb
https://iopscience.iop.org/article/10.3847/2041-8213/ab0827
(Tajest, proszpaństwa, Merkury i Wenus mają towarzystwo.)

10
Lemosfera / Filozofia przypadku ;)
« dnia: Sierpień 10, 2018, 10:19:37 pm »
Jeszcze  raz wrócę myślami do "Odrzuconego obrazu" Lewisa, bo wyniosłem z niego przy niedawnym czytaniu  ciekawą informację. Otóż średniowieczni - jak się okazuje - dostrzegali kluczową rolę Przypadku w świecie, wieki przed Lemem i neodarwinistami, tylko interpretowali ją po swojemu. Mianowicie: świat sfer niebieskich rządzony miał być przedustawnym ładem (bo obracali tymi sferami działający w - dosłownie - boskiej harmonii aniołowie), a na upadłej Ziemi władać miała - w wyniku grzechu pierworodnego - dziewka Fortuna, czyli ślepa losowość.

Ciekawe jest jak te - z dzisiejszej perspektywy - b. naiwne wyobrażenia kompatybilne się okazują w podstawowym schemacie ze współczesnymi obserwacjami (gdzie odeszliśmy od - z Hegla wziętych - dziecinnych twierdzeń o zmierzającej ku jakimś doskonałościom ewolucji, na rzecz dostrzeżenia jej bezkierunkowości), a także ze znanym, stereotypowym, rozdźwiękiem między zachwyconymi "nadksiężycowym" ładem fizykami, a nachylającymi się nad "podksiężycowym" krwawym chaosem biologami.

Kręcimy się w kółko (Fortuny)? ;) Czy raczej powinniśmy docenić ponadczasowość pewnych obserwacji?

Mam nadzieję, że to dobry punkt wyjścia do dyskusji o jednym z kluczowych pojęć lemowskiej filozofii?

11
Pytanie jak powyżej. Uzasadnienie wniosku: prywata, budowanie kółeczka wzajemnej adoracji, długotrwała tolerancja dla trolli, trollingu i zaniżania poziomu merytorycznego Forum (ba, czynny udział w tymże zaniżaniu przez prowadzenie sążnistych pogaduch o niczym); jak również kompletnie uznaniowy charakter przyznania wspomnianym w/w uprawnień (brak głosowania czy innej formy "konsultacji społecznych")*.

* Domniemywam, że w wypadku maźka i olki zdecydowała wysoka "karma", czyli podatny na manipulacje produkt kolektywnego klepania się po plecach.

(Oczywiście powyższy wniosek ma charakter konstruktywny, naturalnym następnym krokiem byłoby rozpisanie normalnych wyborów moderatora.)

ps. Drobne wyjaśnienie dla nowych Użytkowników (nie dla w/w trójki która nie istnieje dla mnie ani jako ludzie, ani jako byty forumowe, z którymi chciałbym mieć do czynienia). maziek ma długi staż, choć do grupy, która Forum w jego pierwotnej formie kształtowała doszlusował relatywnie późno, natomiast olkapolka i liv to już dzieci nowej ery (w której z oryginalnego składu pozostali - udzielający się na Forum rzadko, lub bardzo rzadko, Hokopoko, miazo, Luca, Terminus i pirxowa, oraz wpadający tu od czasu do czasu NEXUS6), dlatego - choć Wam mogą wydawać się odwiecznie wrośnięci w tutejszy krajobraz - postrzegam ich po trosze jako rozpanoszonych forumowych parweniuszy-samozwańców, nie - jak lokalną arystokrację, że tak to z górnolotną przesadą ujmę. Lata spędzone tu pozwalają mi tak na nich patrzeć.

Właśnie... skoro o tym mowa... jesteście tu od niedawna, dlatego możecie nie rozumieć co tak ostro krytykuję, albo o co Cetarian kruszy kopie, a prawda jest prosta: pamiętamy zwyczajnie inne Forum. Forum, na którym każde zdanie było ważone (co, owszem, nie przeszkadzało w pojawieniu się zdrowej domieszki luzu i wygłupów), a ten kto wiedział był naturalnym autorytetem (w przedmiotowej sprawie) dla tych, którzy nie wiedzieli. Forum na którym przyznanie się do niewiedzy (także pośrednie - typu podpierania się Wikipediami itp.) uchodziło za powód do wstydu, a nie do dumy. Forum, które czytało się jak literaturę popularnonaukową (z naciskiem na ten drugi człon nazwy)*. Forum, z którego trolle odchodzili b. szybko, i na którym kłopotliwi newbies (np. niżej podpisany) rychło dostosowywali się do ogólnego poziomu, a nie rozpychali (i to za aprobatą "rządzącej" kliki). Forum kształtowane przez innych - śmiem twierdzić - ciekawszych intelektualnie i moralnie ludzi.
Twierdzę, że jest winą w/w trójcy nieświętej (i moją, bo się z nimi forumowo kumplowałem i przymykałem oko), że tego Forum już nie ma.

* Posty maźka, którymi się okazjonalnie zachwycacie były wtedy częścią normy, nie - ewenementem.

12
Hyde Park / Od (i do) Remuszki
« dnia: Czerwiec 15, 2017, 05:50:14 pm »
Od teraz wątek nie figuruje jako "założony przez Remuszkę", poświęciłem na to swój stary post. Czego się nie robi dla użytkowników, nawet irytujących ;).

13
Jak zacząć... "Początki są sprawą nader delikatną."

Stajemy w obliczu sporego wyzwania. Odważyliśmy się omawiać "Summę Technologiae", Lemowe Opus Magnum, zatem ustawiamy się w pozycji mrówków ;) lezących na himalajskie szczyty. Ale przecież góry należy zdobywać bo są. Więc zdobywajmy.

Odwagi niech nam dodadzą słowa samego S.L, który przystępując do pisania miał dylematy podobne naszym, a jednak rozstrzygnął je dość  prosto:

"Mowa ma być o przyszłości. Ale czy rozprawiać o przyszłych różach nie jest zajęciem co najmniej niestosownym dla zagubionego w łatwopalnych lasach współczesności? A badanie kolców tych róż, doszukiwanie się kłopotów praprawnuka, gdy z ich dzisiejszym nadmiarem nie umiemy się uporać, czy taka scholastyka nie zakrawa aby na śmieszność? Gdybyż mieć chociaż takie usprawiedliwienie, że szuka się środków krzepiących optymizm albo że działa się z umiłowania prawdy, widzialnej ostro właśnie w przyszłości, wolnej od burz, także dosłownych, po opanowaniu klimatów. Uzasadnieniem tych słów nie jest jednak ani pasja akademicka, ani optymizm niewzruszony, nakazujący wiarę, że cokolwiek się stanie, koniec będzie pomyślny. Uzasadnienie to jest zarazem prostsze, bardziej trzeźwe i chyba skromniejsze, bo biorąc się do pisania o jutrze, robię po prostu to, co umiem, mniejsza nawet o to, jak dobrze umiem, skoro jest to moja umiejętność jedyna. A jeśli tak, to praca moja nie będzie ani mniej, ani bardziej zbędna od każdej innej pracy, bo każda na tym przecież się opiera, że świat istnieje i że dalej będzie istniał."

Zatem — Start według fonii w chwili zero! Uwaga — pilot gotów? — Zero!!!

ps. Jeśli chodzi o stronę techniczną to proponuję byśmy sobie wstępnie założyli, że na każdy rozdział poświęcamy tydzień (z opcją przedłużenia w wypadku nadzwyczajnego rozkwitu - hehe, gorzkie hehe, bo niestety się nie spodziewam - poświęconej mu dyskusji).

14
DyLEMaty / Lem a Sapkowski...
« dnia: Marzec 05, 2017, 11:12:21 am »
Trzy dni myślałem gdzie to dać, nie wymyśliłem, to w końcu założę wątek. Sapkowskiego często we fandomie (rodzimym) z Mistrzem zestawiali. draco - o ile pomnę - też jest jego fan. Sam lubię, nawet cenię, osobiście poznałem (wywiad kiedyś robiłem), ale uważam, że to jednak nie Mistrz (choć styl i bon moty miejscami imponujące). Niemniej n razy słyszałem "Lem i Sapkowski".

I, właśnie, apropośnie trafiłem niedawno na stary jak świat wywiad Wojtka O. z AS-em:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,824818.html?disableRedirects=true
Kopię potem wygrzebałem:
http://sapkowski.pl/article.php?sid=618

A tam rzeczy dość ciekawe:

     WO: Fascynuje mnie kontrast między sposobem życia Pana i Stanisława Lema. Lem - piewca nowoczesności - mieszka w ślicznym domku ukrytym wśród zieleni, a Pan w betonowym blokowisku jak z koszmarnego snu Le Corbusiera.
     AS: To naprawdę nie dlatego, że ja to kocham. Też bym chciał mieszkać w domku wśród zieleni, a jeśli już w mieście - bo miasto jednak ma swoje zalety - to w takim jak Sztokholm, gdzie w centrum łososie można łowić. Albo przynajmniej w Toruniu, gdzie jest czysto i ładnie i też na ryby blisko. Czasami ludzie mnie pytają - jak ty możesz pisać, mając taki widok za oknem. Odpowiadam, że nie miałoby żadnego wpływu na moją prozę, gdyby to okno zakleić gazetami. Żadnego! Ja czerpię inspirację ze swojej przestrzeni wewnętrznej. Nie muszę koniecznie patrzeć na sosny, żeby pisać o sosnach. Jeśli nie jestem "piewcą nowoczesności", to nie dlatego, że mieszkam w Łodzi, tylko po prostu dlatego, że słabo się w tym czuję. Lem się zna na nauce i technice, a ja nie bardzo. Lubię o tym czytać, ale ilekroć spróbuję coś napisać, zaraz wpadam w jakąś pułapkę. Dla mnie to do dzisiaj niepojęte, że faks przechodzi przez taki cienki kabel i wychodzi nie pomięty, a korki można naprawić (sic!) drutem. Kiedyś napisałem opowiadanie - chodzi o "Battle Dust", którego tytuł mi oczywiście przerobili na "Bitewny pył", bo u nas zasadą numer jeden zawsze jest poprawianie autora, bo autor jest wszak głupi i sam nie wie, co napisał. W owym "Battle Dust" opisałem broń o nazwie "granat termitowy". Gdzieś mi się obiło o uszy, że jest taka substancja. Ale kiedy bułgarski tłumacz mnie zapytał "a cóż to takiego", zacząłem wertować słowniki i okazało się, że nie ma czegoś takiego.
     WO: Jak to nie ma! Termit to mieszanka tlenku żelaza i glinu o bardzo wysokiej temperaturze spalania, używana do lutowania i spawania, między innymi torów tramwajowych.
     AS: No tak. Nie dość, że się nie znam, to jeszcze słowniki mam do niczego. Konkluzja wciąż ta sama - nie znasz się, pisz o czymś innym.


A jak znalazłem kopię, to i zajrzałem sprawdzić co o Mistrzu sądzą sapkofani ;):
http://sapkowski.pl/forum/viewtopic.php?f=32&t=2267

I tam też ciekawostka, nawet dwie:
Cytat: Fanky
Jeśli chodzi o Sapkowskiego, chciałbym dać wam do przemyślenia, to, co powiedział Lem w swoich ostatnich tomiszczach wywiadów i szkiców, takich jak Rozmowy Z Lemem i Świat na Krawędzi : Przyznał, że generalnie nie lubi Fantasy za skanonizowanie i ograniczenie jej świata przedstawionego do zamknietego zestawu rekwizytów; krasnoludów, elfów, magów, seksownych czarodziejek.. itd. Nagabywany na temat Sapkowskiego, stwierdził, że w sumie sam by zaciągnął jedna czy drugą czarodziejkę do łóżka, gdyby nie te lata, ale jako ekspert od tworzenia swiatów fantastycznych uważa gatunek fantasy za banalny i skostniały. Nie jest to opinia odosobniona, podobne zdanie ma Marek Oramus.

Cytat: Zamorano
Ale o ile wiadomo ( Na Nowym Dworze AS mówił ) , Lem w końcu przeczytał, namówioney przez Beresia "Narenturrm" i mu się podobało :)

B. mnie zaciekawiła ta ostatnia historia, może ją kto zweryfikować?

A poza tym zapraszam do dyskusji komparatywnej (jak w tytule) ;).

15
Lemosfera / Lem i miłość
« dnia: Październik 15, 2015, 05:05:27 pm »
... czyli: ile prawdy w tym, że historia miłosna doktorka zobłocznego i Anny (tej drugiej, gwiezdnej, a może i obu), była literackim przetworzeniem dziejów Mistrza i Pani Barbary (wiadomo coś o  tym konkretnego?)?

Jako też o innych wątkach miłosnych u Lema i lemowym stosunku do rzeczonego uczucia...

Znaczy... zapraszam do dyskusji...

Strony: [1] 2 3