Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 643
1
@LA

Nie podzielam Twojego poglądu, ale zbiór odnośników do hameroffowo-penrose'owych prac zlinkuję dla porządku (skoro właśnie na niego wpadłem...):
http://quantumconsciousness.org/content/orch-or-quantum
https://www.quantumconsciousness.org/content/hameroff-penrose-review-orch-or-theory

2
Forum po polsku / Odp: Odbiór felietonów Lema
« dnia: Dzisiaj o 12:02:41 pm »
Hmm, zgadzam się z olką... Primo: byśmy mogli ocenić reakcję targetu na tekst musielibyśmy wiedzieć więcej o tym targecie,  jego gustach, horyzontach itp. (a tego tematu nam nie przybliżyłeś). Secundo: ew. przyjęcie, lub odrzucenie, przez redakcję danego felietonu (czy autora) nie musi mieć związku z magią nazwiska, ani nawet z upodobaniami, IQ, pułapami percepcji, czy snobizmami, redaktorów; kluczowa może być linia/tematyka pisma, jego domyślni nabywcy/prenumeratorzy, itd.

3
Your welcome :).

4
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Marzec 22, 2019, 03:22:42 am »
kojarzy Star Treka po zaostrzonych uszach i ostrych brwiach. Jak elfy wyglądają.

Normalka. Rodacy Spocka i ich rzymscy kuzyni od lat bywają zwani space elves. Zresztą to cały (popkulturowy) schemat jest:
https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/SpaceElves
Eldarzy z "Warhammera 40.000":
http://wh40k.lexicanum.com/wiki/Eldar
https://warhammer40k.fandom.com/wiki/Eldar
Itd.

Dowód stąd, że trudno coś oryginalnego wymyślić, łatwiej z bajek/mitologii pożyczyć. A najzabawniejsze, że Roddenberry wcale nie chciał elfa, chciał by Spock wyglądał jak zielonogęby diabeł, ale wytwórnia się postawiła, że satanizm nie przejdzie ;). (Gdyby G.R., zamiast seriale kręcić, poszedł w ślady Lema i ksiąźki pisał - a talent miał, jego jedyna powieść "ST" dowodem - to mniej by zarobił, ale i by nie musiał na takie kompromisy iść, i by wprowadzał co by chciał* ;).)

* Np. niehumanoidy, bo humanoidów wcale nie był entuzjastą (tacy np. niedawno odgrzani Talosianie mieli, w jego intencji, wyglądać jak kraby, nie - jak ludziska z wodogłowiem, o czym kiedyś pisałem).

Ja z kolei olądnąłem dziś film o lądowaniu na Księżycu i bardziej kosmiczny jest niż murzyn w ST z turbanem.

Bo tam masz Kosmos prawdziwy, nie - jak to Mistrz ujął - załgany.

5
Does anyone who knows both Polish and English have an example that illustrates how Kandel dealt with puns?

Welcome and enjoy ;):
https://medium.com/@mwichary/seduced-shaggy-samson-snored-725b5a8086d9

I am also curious about the very first story in Cyberiad of Trurl's machine that makes everything starting with n.  Presumable the Polish word for nothing also starts with n?

Yes, "nothing" = "nic", "nothingness" = "nicość".

6
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Marzec 21, 2019, 04:30:23 pm »
* Nie wiem, mówiąc nawiasem, czy Lem - gdyby dożył - dalej by "ST" oglądał, skoro ja - teoretycznie ;) fan - mało od tych koszmarków nie odpadłem.
Szczęśliwi, którzy nie dożyli obecnych czasów...

Prawdę powiedziawszy zarówno "Discovery", jak i "Orville", poprawiły się w drugich sezonach pod pewnymi względami (pod innymi jakby popsuły, zyskując na przylizaniu i nudnej poprawności), klasycznego "Star Treka" miejscami bardziej przypominają, i nawet dostarczyły mi paru odcinków, które - jako fanatyk ;) - obejrzałem z przyjemnością, ale całościowo coraz bardziej znużony jestem tymi seriami, takie wydmuszki...

Plan mam taki: jutro wrzucę jeden z felietonów LEMa nie podając kto pisał i będę patrzył, jak kwiczą.

Pery Eks... znaczy... eks...pery...mentator :P

Oni mi tam wyglądają na psychopatów, którzy nie odczuwają emocji więc ich nie moga pokazac wiarygodnie.

Odchodząc trochę w bok od Abramsów z Kurtzmanami... W "ST" problem z emocjami był swego czasu programowy, p. Berman, który po Roddenberry'm nastał (i "Vojadżery" z "Enterprajsami" kręcił), uroił sobie, że Człowiek Federacyjny (któremu niedaleko do Człowieka Obłocznego ;) ) bezemocjonalny ma być a ciepłokluchowaty, i adekwatną grę na aktorach wymuszał (o co straszne scysje na planie były).
G.R. - wbrew pozorom - nie był zwolennikiem aż takiego sztywniactwa.

Teraz Star Trek u Disneja?

Tylko ten bezlogowy, "Orville", z Foxem przez Myszę przejęty. Oficjalne prawa (marka, znaczy) pozostają przy CBS-ie, co bodaj jeszcze gorzej od Disney'a.

Myszka Miki będzie występować.

Póki co Kermit wystąpił ;).

Trafiłem wczoraj na odcinek z wszechmocną istotą i zniszczeniem kolonii 11000 ludzi. To już druga taka istota po Q. Nie mogli go poprosić, żeby Q załatwił?

Zadawałem sobie to pytanie przez jedną trzecią "DS9" (nie mogli poprosić Q by wygrał dla nich wojnę?) i przez całego "Voyagera" (nie mogli jw. żeby ich przeniósł do domu?), ale tłumaczy się to zwykle ichnim programowym ateizmem (który Picard w "Q Who" wykładał, choć sam pod koniec się złamał) - że istot wszechmocnych (z luckiego punktu widzenia) unikają, że im nie ufają, że wszystko chcą własnymi siłami, by do roli dzieci za rączkę prowadzonych nie spaść (pamiętają jak skończył Kelvin u Tarkowskiego, czy jak? ;) ). Jest to postawa dość heroiczna (Ameta by ich zrozumiał), ale - fakt - i cokolwiek niepraktyczna czasami.

8
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Marzec 21, 2019, 12:53:28 am »
o Lemie piszą w prasie młodzieżowej.

To zawsze cieszy :).

10
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Marzec 20, 2019, 11:18:41 pm »
Trochę bełkotali trzy po-trzy.

Czasem trzy po trzy, czasem - niespodziewanie - z fizycznym sensem, o czym szerzej rozpisywał się Krauss w wiadomej książce.

Teraz trafiłem na odcinek z murzynami w turbanach.

I pojedynkującymi się paniami? To odcinek słynny z tego, że jest zły, i oskarżany o takie rzeczy jak rasizm, seksizm, anachroniczność, jazda na stereotypach, itd. Szczerze mówiąc nie uważam, że jest aż tak straszny jak o nim mówią, ale dobrym bym go też nie nazwał, bo banalny (i dający się odciąć tzw. Brzytwą Lema, czyli jego przynależność do SF - nawet humanistycznej, spod znaku Orszulki - jest problematyczna).

Ciekawe, że nie mają żadnych rogów czy tam czegoś. Widać turban wystarczy.

Oszczędności (turbany pewno po innej produkcji w magazynach zostały), zresztą nie tylko dla wczesnego "TNG" typowe; w serii z lat '60 nagminnie nie szło poznać czy to Łopce, czy ziemska kolonia (i też ciuchy z magazynów studia kazali aktorom/statystom donaszać - rzymskie, westernowe, gangsterskie, nawet uniformy SS).

11
Forum po polsku / Odp: Matematyka krolowa nauk ;)
« dnia: Marzec 20, 2019, 03:37:00 am »
Myślę, że warto odnotować:
Karen Uhlenbeck jest pierwszą kobietą, która ją [Nagrodę Abela - ol] dostanie.

Sądzę, że tak. Przy czym warto też dodać, że jest to druga już pani, która otrzymała wysoki matematyczny laur. Pierwszą była Maryam Mirzakhani, zdobywczyni Medalu Fieldsa (2014), która niestety - w 2017 - przedwcześnie zmarła na raka:
https://en.wikipedia.org/wiki/Maryam_Mirzakhani
https://www.mathunion.org/fileadmin/IMU/Prizes/Fields/2014/news_release_mirzakhani.pdf

12
I ja z przyjemnością (ponownie) posłuchałem :).

13
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Marzec 19, 2019, 11:11:46 pm »
A dzieliłeś się nią kiedy na Forum (zwł. w formie rozbudowanej)? ;)

14
Hyde Park / Odp: Fakty medialne
« dnia: Marzec 19, 2019, 11:06:34 pm »

15
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Marzec 19, 2019, 08:50:25 pm »
To jest najlepsze

Prawda, przy czym, choć celne gdy Star Trek rysowany powstawał, trochę się zdezaktualizowało, bo teraz już wiemy, że mundury co dzień nowe sobie replikują (jakby drukują 3D, tylko bardziej), a wychodki mają (w piątej kinówce i "TNG"-owskim "Manualu" je widzimy; w najnowszym "Orville" bywa nawet mowa o chodzeniu na stronę, czy obrobieniu sobie gaci ze strachu).

Natomiast Mistrzowa myśl, że koncepcja leżąca u podstaw "ST" jest socrealistyczna, wydaje się b. trafna ponadczasowo (sam zresztą równolegle do podobnego wniosku doszedłem, i nawet w jakichś artykułach czy SF-konwentowych prelekcjach go rozwijałem).

Jak wiadomo nie ma pokazanego stanu nieważkości, bo byłoby to za drogie.

Czasami go pokazują. W paru scenach na ileś seriali i filmów (co w efekcie uczyniło owe sceny kultowymi wśród fanów właściwie z marszu), ale zdarza się.

Tu warto odnotować, że użycie (i wysoka niezawodność) systemów sztucznej grawitacji jest w "ST" uzasadnione znacznie lepiej niż np. w "Obcym". Ichnia Federacja konsekwentnie przedstawiana jest jako cywilizacja, która siły ciążenia opanowała, i większość systemów Enterprise'ów na tym panowaniu bazuje - napęd Warp, by zakrzywiać czasoprzestrzeń generuje sztuczną grawitację, pola siłowe - zarówno zewnętrzne (osłony), jak i wewnętrzne (tzw. structural integrity fields stale wzmacniające ściany korabia) - to konstrukty z grawitonów tworzone przez stosowne emitery, jest wreszcie (nigdy nie wyłączany; dlaczego? o tym za chwilę) pokładowy system sztucznego ciążenia, którego istotną część stanowią (Eksperyment Eötvösa i hipotezy o związku bezwładności z grawitacją się kłaniają) inertial dampers, dzięki którym załoga w ogóle utrzymuje się przy życiu w trakcie podświetlnych i nadświetlnych wojaży, zamiast za miazgę robić, możliwość komfortowego spacerowania korytarzami to wręcz przyjemny skutek uboczny jego działania.
(No i jeszcze fal grawitacyjnych do komunikacji tam używają - radiem podprzestrzennym się to zwie - oraz efekt warpowania w wiązkach holowniczych i, co ważniejsze, w komputerach - zdolnych tym samym z nadświetlną chyżością kalkulować i całym tym sprzętem zawiadywać - wykorzystują.)

Podobnie wszędzie jest ziemskie ciążenie.

Pojedyncze wyjątki się znajdą. Raz - gdzieś tam między wierszami przemycona została informacja, że na Vulcanie ciążenie jest ciut większe niż na Ziemi (co tłumaczy przewagi Spocka w mordobiciach). Dwa - w epigońskim "DS9" pojawia się panna (Melora niejaka) z planety o niskiej grawitacji (która na stacji musi używać egzoszkieletu i wózka, za to w 0 g okazuje się niepokonana, bo to +/- jej naturalne środowisko), a znów w apokryficznych "Andromedzie" i "Orville" (kręconych przez starych twórców pod nowym logo, specyfika amerykańskiego systemu praw autorskich), a to słyszymy, że kapitan Hunt krzepę wychowaniu na globie o wyższym od ziemskiego ciążeniu zawdzięcza, to znów oglądamy szefowe pokładowej bezpieki ;) - Alarę i Tallę (zmieniła się aktorka, więc i postać, funkcja i gatunek zostały) pochodzące ze świata, na którym grawitacja panuje tak wysoka, że człowiek tam - bez specjalnego osprzętu -  nie przetrwa (które w efekcie robią za kajndof superbohaterki, wybijające bez trudu pancerne drzwi, rzucające przeciwnikami jak szmacianymi lalkami, etc.).

Ale przez te zabiegi nie mamy kontaktu ludzi z ufokami, ale ludzi z ludźmi. Zostajemy na naszym grajdole cały czas, tylko przeniesionym w kosmos.

Zasadniczo prawda. Są co prawda wyjątki (np. odcinek "The Doomsday Machine" czy pierwszy film kinowy) idące w kierunku ukazania prawdziwej Obcości, ale statystycznie - jak u Le Guin - dostajemy w "ST" luckie sprawy w przebraniu (albo i bez, bo nie w każdym epizodzie innoplanetarne humanoidy odgrywają istotną rolę, kłania się choćby szkolno-pirxowaty "The First Duty").

W każdym razie widzimy, jak się zmienia w czasie trwania filmu, rozwija. I ten wątek, chociaż poprowadzony nieudolnie, jakoś trzyma ten film.

Właściwie ten rozwój Kirka rozpisany jest na całą trylogię. I w trzecim filmie bohater dochodzi do tego etapu, że okazuje się nawet zdolny do refleksji (przy flaszce, ale...).
Ale żarty żartami, poprowadzone jest to w sumie tak, że od biedy da się uwierzyć, że z abramsowego bohatera wyrośnie ten oryginalny.

Tylko momentami ta ich szarpanina wciąga.

Prawda. Przykuwanie uwagi widza to jest jedna z nielicznych rzeczy jakie Abrams potrafi. W "Przebudzeniu Mocy" też mu to wchodziło.

Wszystko to kompletnie nierealne, ludzie zamknięci na tak niewielkiej przestrzeni, nie mający nic sensownego do roboty przez większość czasu zajmuję się piciem, ruchaniem, wytwarzaniem narkotyków, żrą się ze sobą itp. Słowem - szajba im odbija a wzajemne animozje rosną. Mówią nam o tym relacje z wypraw w Himalaje, długich rejsów żaglowych itp.

Takie pytanko: oglądałeś może serial "Stargate: Universe"? Gorszy od "TNG", ale motyw odbijania szajby jest tam dość wyeksponowany. I widoczki niezłe.

W nowym ST mamy bandę nieogarów kompletnych

Swoją drogą to znamienne, że obecna widowiskowa SF (bo przecież i nowych "SW" to dotyczy, i "Grawitacji") ma tak wielki kłopot ze stworzeniem kompetentnych bohaterów. Potwierdzają się słowa, że scenarzysta nie jest w stanie napisać postaci mądrzejszej od siebie. A że tfurcy rozumem nie grzeszą...

Nowe seriale są na szczęście dostępne tylko na Netflixie i nie muszę tego oglądać. Dlaczego mam cierpieć?

Tu dodam, że na tle "Discovery" trzy ostatnie filmy wspominane są zwykle pozytywniej, niż były wspominane per se, tak gwoli uzupełnienia obrazu.

Idę sobie pooglądać kilka odcinków Łysego.

Podziel się wrażeniami ;).

Strony: [1] 2 3 ... 643