Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 753
1
DyLEMaty / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Dzisiaj o 09:28:40 pm »
Boś Pan myślał, że jak polaryzację odwracają, to zaraz nas to w okolice dna SF prowadzi?
https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/ReversePolarity
8)

2
DyLEMaty / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Dzisiaj o 09:02:07 pm »
Klimatolog na pokładzie twórczo rozwija temat, że co 11 lat pole magnetyczne Słońca się odwraca i nikt nie wie dlaczego (podejrzewam że chodzi o falowanie aktywności słonecznej, czyli ilość plam, właśnie w takim cyklu - zjawisko raczej naturalne)

To akurat prawda szczera, Słońce przebiegunowuje się cyklicznie (i, owszem, jest to wpisane w rytm jego aktywności):
https://www.nasa.gov/content/goddard/the-suns-magnetic-field-is-about-to-flip/
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/wielkie-przebiegunowanie-na-sloncu-ta-zmiana-wplynie-na-caly-uklad-sloneczny,94934,1,0.html

w domyśle teraz się skumulowała... ta polaryzacja , i jak pierdykłaa!?

W zasadzie jest jeszcze zabawniej. Sloneczko nasze zdaje się być mniej aktywne od podobnych mu gwiazd:
https://science.sciencemag.org/content/368/6490/518
https://www.sciencedaily.com/releases/2020/04/200430150211.htm
I tu właśnie widzę furtkę dla moich hipotetycznych Obcaków (przywołanie ogrodniczego cytatu z Clarke'a nie było przypadkowe) - może jakiś czas aktywność słoneczną hamowali, by dać Ohydkom szansę zaistnieć, ale z czasem Bryja z Sol-3 przestała im się podobać, i uznali, że czas wyrwać chwasta.

3
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Dzisiaj o 04:54:33 pm »
A ponadto szykuje się animowana ekranizacja "Uranowych uszu", zatytułowana "Kosmogonik":
https://pananimacja.pl/2020/06/09/kosmogonik-zapowiedziano-polska-animacje-na-podstawie-opowiadania-stanislawa-lema/

4
DyLEMaty / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Dzisiaj o 04:51:57 pm »
Stety-nie-stety Q - o żadnych cywilizacjach nie ma tam mowy - po prostu Słońcu coś się pomerdało i uśmierca co żywe na Ziemi.

Zakładam, że mogą się jeszcze pojawić, bo 1. to co dzieje się ze Słońcem w serialu nie ma większego sensu naukowego - ot, nagle zaczęło więcej promieniowania gamma emitować, bo taka (czyli, jeśli będą chcieli się o ten sens w końcu zatroszczyćb, łatwiej będzie im powiedzieć, że to zjawisko sztucznie spowodowanec, niż plątać się w technobełkotach), 2. idą ścieżką Abramsa, więc jeśli zamiarują, jak on, do oporu gmatwać wątki, podnosić stawki, i dorzucać nowe zagrożenia, z czasem - o ile serial potrwa - się okaże, że Słoneczka (choć spore) za mało, i wtedy negatywnie nastawieni kosmogonicy jak znalazł (zwł., że w knidze byli)d.

a. Trudno tego złośliwie nie porównać z pieczołowitym odrobieniem lekcji przez Nivena:

"- Odpowiedz mi, do cholery! Uważasz, że to był rozbłysk na Słońcu?
- Tak.
- Dlaczego?
- Żółte karły nie zmieniają się w nowe.
- A jeśli nasz się zmienił?
- Astronomowie dużo wiedzą o nowych - powiedziałem. - Więcej, niż się domyślasz. Potrafią przewidzieć ich powstanie na kilka miesięcy naprzód. Sol jest żółtym karłem o przyspieszeniu grawitacyjnym zero. Takie karły w ogóle nie zamieniają się w nowe. Najpierw muszą zejść z ciągu głównego, a to trwa miliony lat."


b. Skłonny jestem sądzić, być może naiwnie, że Dukaj i Belgowie mogą pragnąć bardziej dbać o pozory, niż Amerykanie od obecnych "StarWarsów" i "StarTreków". (Skłonny na pół gwizdka, ale zawsze... ;))

c. Bo wtedy Trzecie Prawo A.C.C. i hulaj dusza... Ktosik nam gwiazdę centralną namagnesował*, albo coś.

* Przyp. do przyp.: że tak do nowych badań nawiążę:
https://arxiv.org/abs/1911.08499
https://www.eurekalert.org/pub_releases/2020-04/uob-agb040720.php
https://spidersweb.pl/2020/04/blyski-promieniowania-gamma-pola-magnetyczne-gwiazd.html

d. Czegoś powraca mi w pamięci eskalacja pozaziemskich zagrożeń w serialu "Ziemia: ostatnie starcie", i to jak w "Battlestar Galactice" po Cylonach przyszli pra-Cyloni, a po nich sam Pambuk z aniołami.

ps(sss) okołoksiążkowy: Patent przesiadki do maszyn w obliczu nadchodzącej od gwiazdy zagłady też nie jest nowy - o tym samym traktował najgorzej pomyślany, ale najlepiej wykonany, wątek eganowej "Diaspory"; oryginalne było tylko ubranie go w korpo i Transformery.

5
DyLEMaty / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Dzisiaj o 03:44:47 pm »
Tutaj wątpliwość czy to autorski patent...

Po trzykroć nie (że tak się na raz do książki i serialu odniosę). Ideę, że stare cywilizacje mogą niszczyć młodsze mieliśmy rzuconą w trybie hipotezy w clarke'owym "Posterunku" (czy też "Wartowniku"):

"Teraz być może rozumiecie, czemu piramidę umieszczono na Księżycu, a nie na Ziemi. Nie obchodzi jej budowniczych rasa, ledwie silące się, by wyjść ze stanu dzikości. Zainteresują się naszą cywilizacją wówczas dopiero, gdy dowiedziemy naszej zdolności przetrwania - przez wyjście w przestrzeń kosmiczną z naszej kolebki, Ziemi. Każdy rozumny gatunek musi wcześniej czy później podjąć to wyzwanie. Wyzwanie podwójne, a zależne zarówno od opanowania energii atomowej, jak od dokonania ostatecznego wyboru miedzy życiem a śmiercią.
Gdy przetrwaliśmy ten kryzys, znalezienie piramidy i otwarcie jej siłą było tylko kwestią czasu. Teraz jej sygnały zamilkły. Ci zaś, których jest to zadaniem, zwrócą uwagę ku Ziemi. Może zechcą dopomóc naszej niemowlęcej cywilizacji. Ale muszą być już bardzo, bardzo starzy, a starzy często bywają szaleńczo zazdrośni o młodych."


I powtórzoną w "Odysei...":

"A ponieważ w całej galaktyce nie znaleźli nic cenniejszego od umysłu, wspomagali jego powstanie
wszędzie, gdzie było to możliwe. Stali się gwiezdnymi siewcami: siali i czasami zbierali plony.
A czasami beznamiętnie wyrywali chwasty."


(Zresztą, jak się dobrze zastanowić, można się doszukać jej korzeni w mitach o potopie.)

Wizję neutronowej sterylizacji planety przyniósł choćby odcinek fanserii "ST" - "Project: Potemkin" zatytułowany "Ashes":
https://www.youtube.com/watch?v=FaqyiEVLQKg

A pomysł ucieczki przed zagładą (tam chodziło o klasyczny rozbłysk słoneczny) samolotem pojawia się (acz zostaje ostatecznie odrzucony) w przywołanym utworku Nivena:

"- Ja też nie chcę umierać! - warknąłem. - Pokaż mi jakieś wyjście, to chętnie skorzystam. Dokąd mielibyśmy uciec? Na biegun południowy? To by tylko dłużej trwało. Po dziennej stronie Księżyc musi być zupełnie stopiony. Na Marsa? Kiedy to się skończy, Mars będzie częścią Słońca jak Ziemia. Na Alfę Centauri? Przy koniecznym do tego przyspieszeniu rozmazalibyśmy się po ścianie jak masło orzechowe i galaretka...
- Och, zamknij się.
- Dobra.
- Hawaje. Stan, moglibyśmy dotrzeć na lotnisko w dwadzieścia minut. Lecąc na zachód, zyskalibyśmy dodatkowe dwie godziny! Mielibyśmy o dwie godziny więcej przed wschodem Słońca?
Coś w tym było. Dwie godziny były warte każdej ceny! Ale ja przeanalizowałem to już wcześniej, patrząc na Księżyc z mojego balkonu."


Mam na myśli stronę "naukową"... что случилось?

Słoneczku odbiłos' (jak u L.N.) i zaczęło chłostać Ziemię promieniowaniem gamma. (W powieściowej "Starości..." zagładę niosła podkręcona przez jakiś nieżyczliwy Obcy Rozum gwiazda odległa o 17,6 roku świetlnego.)

6
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Dzisiaj o 01:50:07 pm »
Cofnę się o trzy strony, do much i powieści SF, bo kartkowałem sobie niedawno, odświeżająco, "Doktora Muchołapskiego" Majewskiego i na taki - popularyzatorski - passus natrafiłem:

"Serce się ściska, gdy się zastanowimy nad miliardami ofiar i przerażającą sumą męczarni, jakich doświadczają żywcem zjadane i trawione owady. Faktem jest bowiem, że nawet pochłonięte przez ptactwo owady męczą się długo w żołądku, zanim trawiący sok i brak powietrza pozbawi ich życia. Poza kategoryą żywcem połykanych, któż zliczy niedobitków, ginących w powolniejszych jeszcze męczarniach?
 Pomijając ofiary gąsieniczników i różnych pasorzytów, w krótkiej wędrówce spotykałem wiele ciężko pokaleczonych owadów, okazy ze zmiażdżoną głową, z wywleczonemi przez ptactwo wnętrznościami i poodrywanemi członkami. Pomimo ciężkich ran, chodziły one, fruwały, a nawet zajmowały się zaspakajaniem głodu.
Gdyby człowiekowi oderwano rękę, lub przebito go mieczem, nie myślałby on, wijąc się w bólach o jedzeniu, byłby niezdolny nawet do ucieczki. Tymczasem komar, którego złapano za nogi, szarpnąwszy się, zostawia dwie lub trzy nóżki w mocy prześladowcy — i ulatuje tak lekko, jakby mu się żadna krzywda nie stała.
 Sam widziałem pszczołę z oderwanym odwłokiem, jak zagłębiona w kielichu kwiatka, wysysała słodycz. Nektar smakował jej pomimo braku połowy ciała i nie zważając na swe kalectwo, zwiedziła w moich oczach pięć czy sześć takich samych kwiatków, pijąc słodki sok na dnie ich zawarty. Brak odwłoku czyli brzuszka, znaczy u owadów tyle, co u człowieka wycięcie nietylko żołądka i wnętrzności, ale także odjęcie połowy mlecza pacierzowego i mózgu, bo gangliony nerwowe owadów, odpowiadające mózgowi i mleczowi zwierząt kręgowych, mieszczą się nietylko w głowie i tułowiu, ale i w brzuszku owadzim.
 Przypominają mi się tu doświadczenia, robione przed dwunastu laty przez mego kolegę, angielskiego entomologa Packarda. Rzucają one ponure na przedmiot światło. Srogi ten człowiek badał wytrzymałość życia owadów i w imię nauki ucinał im głowy oraz członki, niby kat, wytrawny w swem rzemiośle.
 Pozbawiona głowy Papiernica (Polistes pallipes) wśród żywych, właściwych sobie poruszeń, przez dwadzieścia cztery godzin trzymała się na nogach, a nawet latała i dopiero potem upadła osłabiona. Po czterdziestu godzinach jeszcze groziła żądłem, skoro się jej kto dotknął.
 Pewien gąsienicznik po takiej samej operacyi nie stracił nic na humorze. Był bardzo żwawy, zajmował się ochędóstwem i poruszał się swobodnie. Nie postępował tylko naprzód, zapewne dla braku oczów i różków. Na drugi ranek zdrętwiał z zimna biedaczek, lecz skoro tylko słońce go ogrzało, ocknął się prędko. Przestał żyć dopiero po 27‑miu godzinach. Inny egzemplarz zamierał dłużej, bo aż 36 godzin.
 Chrząszczyk Dzier (Harpalus caliginosus L.) żył bez głowy 20 godzin, Szczeliniak zaś (Hylobius pales Herb.) trzy dni.
 Z doświadczeń Packarda okazuje się, że u owadów prędzej śmierć sprowadza odjęcie odwłoku, aniżeli głowy.
 Gdyby ludzie posiadali podobną naturę, wtedy, zamiast wieszania lub gilotynowania, trzebaby ich chyba na plasterki krajać, chcąc prędko i bez męczarni ukarać śmiercią.
 Twardość życia owadów zdradza się nietylko w okrutnych operacyach. Mnóstwo gatunków, nieznających co to futra lub ciepły kominek, zimuje zdrowo pod mchem, kamieniami lub śniegiem — a choć znaczna część nie wytrzymuje silniejszych mrozów, sporo wytrwalszych pozostaje przy życiu do wiosny. Nawet owady, zwykle nie praktykujące takiego systemu hartowania się, wytrzymują przypadkowe próby.
 Przed kilku laty, przechadzając się w zimie nad brzegiem zamarzłej kałuży, podniosłem odłam brudnego lodu. Ujrzawszy w nim liszki komarów, zawinąłem lód w chustkę i przyniosłem do domu. Tu włożyłem go w szklankę i, wyobraź sobie moje zdziwienie, gdym ujrzał że po stajaniu lodu moje komary odzyskiwały ruchy. To samo zdarza się często z chrząszczami.
 Lądowe owady, zanurzone w wodzie, mogą długo pozostawać w stanie pozornej śmierci i po wydobyciu na powietrze odzyskują przytomność.
 Ten przymiot przyczynia się do szerokiego i szybkiego rozsiedlania się owadów po świecie.
 Bez niego niejeden owad, który wpadł wypadkiem do strumienia, zostałby topielcem, a tymczasem przepływa dziesiątki mil w omdleniu i wyrzucony gdzieś daleko na brzeg, przychodzi do siebie. Szczególniej są pospolite podobne przymusowe wędrówki na wiosnę, gdy wezbrane wody podmulają brzegi rzek, a wraz z podmytym gruntem porywają tysiące zagrzebanych chrząszczyków. Niejeden z nich, zasnąwszy na brzegu Saskiej Kępy, budzi się dopiero za pruską granicą i dziwuje się potem niemało, że jakoś w tym kraju wszystko inaczej wygląda. Ani podejrzywa zapewne, że mimo najstaranniejszego zagrzebania się w roli, zmienił poddaństwo.
 /.../
 Trafia się często, że entomolog, nakłuwszy zachloroformowaną ofiarę wiedzy na szpilkę, pewny jest jej śmierci; tymczasem, po tygodniu zajrzawszy do pudełka, zastaje ją ruszającą się jeszcze na palu. Skonstatowano wypadki odżywania po zanurzeniu w spirytusie.
 Ciołek (Dorcus) ożył u hr. Sanceya po czterodniowym pobycie w alkoholu. Podobnie zachował się raz Paśnik (Rhagium investigator), a zapewne i wiele innych owadów.
 Bądźcobądź, gdy się weźmie pod uwagę, że owady te nie kosztowały nigdy wódki, musimy przyznać, że wytrzymałością na spirytualia przewyższają o całe niebo najwytrawniejszych pijaków.
 Zresztą nietylko w tym kierunku okazują wyższość swą nad rodem ludzkim. Niczem są wobec nich najsławniejsze nasze „głodomory”!
 Burmeister trzymał raz trzy miesiące bez pożywienia chrząszcza Złowieszczyka (Blaps mortisaga), a pstry Wodoląg (Stratiomys chamelaeon) jeszcze lepiej się sprawiał. Według zapewnień Swammerdama, wytrzymał on przeszło 9 miesięcy bez pokarmu!
 Trzeba wyznać, że podobne przymioty w dzisiejszych, ciężkich czasach byłyby nader cennemi pośród urzędników oszczędnościowych instytucyj."


ps. Drobne info o wspomnianym Packardzie:
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Alpheus_Spring_Packard
https://www.jstor.org/stable/4607646

7
Hyde Park / Odp: Wybory prezydenckie 2020
« dnia: Dzisiaj o 12:56:00 pm »
Chwileczkje...proszę mnie nic nie amputować!

Prosię bardzo, nie bede ;). Cofam zakwestionowanego fragmenta.

ps. SE, jeszcze w sprawie Hołowni... Skoro jego zaplecze publicznie dystansuje się od kandydatury Trzaskowskiego (jak widać):
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wybory-prezydenckie-bliski-wspolpracownik-szymona-holowni-rafal-trzaskowski-nie/4v5f6xb
W efekcie czego i sam Sz.H. oficjalnie R.T. nie poparł (choć stwierdził, że na niego zagłosuje)*, to ze zwykłym elektoratem może pójść jeszcze ciężej:
https://dorzeczy.pl/kraj/145583/rz-co-trzeci-wyborca-holowni-nie-zaglosuje-na-trzaskowskiego.html

* Inna sprawa, że takie rekomendacje są niewiele warte, to nie głosy elektorskie, jak w USA, a luźne wskazania, które spora część wyborców ma w poważaniu, kierując się zamiast nich własnym rozumem (czy brakiem rozumu,).

(Przy czym jest coś b. pozytywnie zabawnego w tym, że to Ty skłonny jesteś stawiać tezę o szykującym się zwycięstwie Trzaskowskiego, a ja w odpowiedzi mówię o szansach Dudy, a nie na odwrót.)

8
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Dzisiaj o 11:19:53 am »
Czy dobrobyt wyklucza ideę?
Moim zdaniem z jednej strony, statystycznie, tak (o co się bić?).

Ten cały Peterson, co mu NEX reklamę robił, twierdzi, że tak właściwie można się bić z dowolnego powodu, nawet mając pełny brzuch (i przypisuje hitlerowcom, których używa jako przykładu, walkę o prawo do niszczenia innych):

(Wrzucam jako ciekawostkę. Przy czym jego teza - choć współgra z Mistrzową uwagą o sataniczności natury ludzkiej - to również typowy humanistyczny ogólnik, rzucony w roli przeciwwagi dla poglądu, że walczy się tylko o surowce, gdy ma się ich niedostatek. Sensowniej byłoby - IMHO - spytać, jaki odsetek ludzi gotów jest bić się o daną rzecz w określonych okolicznościach, m.in. ekonomicznych.)

9
DyLEMaty / Odp: Jacek Dukaj
« dnia: Lipiec 01, 2020, 11:05:44 pm »
Ale Dukaja bym w tym nie znalazła

Fakt, prędzej Nivena (ten "Niestały Księżyc", cośmy o nim z LA wspominali, na podobnym motywie). Niemniej... J.D. wyszedł na swoje - honorarium wziął, nazwisko ("to jest ten Dukaj, co według niego seriale kręcą") rozpropagował. W obecnych czasach chyba tak trzeba, jak chce się przebić.

Tymczasem drugi sezon zapowiedzieli:
https://www.polskieradio.pl/10/8387/Artykul/2542366,Kierunek-noc-zapowiedz-drugiego-sezonu

10
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 01, 2020, 08:44:51 pm »
To trochę jak z marksizmem. :) - uproszczenie.

Cóż... Zasadniczo kręcimy się w jednym kółku... Pojawiają się bowiem tezy, że Marks swoje poglądy na temat powstawania zysku pożyczył od Ibn Ch. (nie byłby jedyny - o Le Bonie już mówiliśmy, a i Toynbee nie krył od kogo czerpał*):
https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=3071598
https://www.researchgate.net/publication/326299361_A_Comparative_Study_The_Economic_Thoughts_of_Ibn_Khaldun_and_Karl_Marx
Nie da się też ukryć, że nurty dżihadystyczno-islamistyczne kultury muzułmańskiej podpierały swoją ideę krwawych podbojów filozofią Ibn Chalduna, podobnie jak Lenin ze Stalinem (i ich naśladowcy) szukali usprawiedliwienia w dziełach brodatego Karola.

* Szerzej:
https://www.jstor.org/stable/4283888
https://www.academia.edu/8307273/Comparison_between_Ibn_Khaldun_and_Arnold_Toynbee

11
Hyde Park / Odp: Wybory prezydenckie 2020
« dnia: Lipiec 01, 2020, 08:32:34 pm »
Tak to się robi: łatwiej ludziom przejść do Trzaskowskiego przez pośrednika niż od razu.

Mogę uznać, że taki był zamiar, ale nie wiem, czy taki będzie skutek...

12
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 01, 2020, 08:10:45 pm »
Biorąc pod uwagę poniższe dzieło:
/.../
przypuszczam, że nie mógł się nie zetknąć.

Prawda. Jak teraz sprawdziłem, panie Marwa Elshakry i Carla Nappi, w pracy zatytułowanej "Translations" (która zaczynała jako 26 rozdział obszernego tomu zwącego się "A Companion to the History of Science", ale dziś dopadnie się ją i w formie samodzielnych e-publikacji), twierdzą wręcz, że tę tezę od Ibn Chalduna przepisał, co podają jako jeden z ciekawszych przykładów krążenia idei naukowych po Ziemi, dzięki tytułowym przekładom:
https://www.researchgate.net/publication/314369087_Translations_LightmanCompanion

13
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 01, 2020, 06:26:56 pm »
Ciekawe, swoją drogą, czy Le Bon zetknął się gdzieś z "Muqaddimą" ("المقدّمة") Ibn Chalduna, o której kiedyś, chyba nawet w tym wątku, wspominałem, albo z jakim jej streszczeniem, czy niezależnie sformułował ten sam wniosek?

14
Hyde Park / Odp: Gry najlepszym nośnikiem idei?
« dnia: Lipiec 01, 2020, 03:35:06 pm »
Jak jesteśmy przy rodzimych grach, to odnotuję, że Cyberpunk (a dokładniej jego udostępniona recenzentom, ale wciąż surowa wersja) zbiera recenzje spod znaku "dobre, ale...":
https://polygamia.pl/gralem-w-cyberpunk-2077-bez-efektu-wow-ale-z-duzym-optymizmem/
https://antyweb.pl/cyberpunk-2077-juz-gralem-wrazenia-z-rozgrywki/
https://spidersweb.pl/2020/06/cyberpunk-2077-gameplay-pierwsze-wrazenia.html
https://www.dobreprogramy.pl/cyberpunk-2077-wrazenia-gameplay-rozgrywka,News,108551.html
https://www.gry-online.pl/S022.asp?ID=14004
https://www.komputerswiat.pl/gamezilla/artykuly/gralismy-w-cyberpunk-2077-najambitniejsze-rpg-ostatnich-lat-ktore-wymaga-licznych/fsk4c50
https://www.eurogamer.pl/articles/2020-06-25-gralismy-w-cyberpunk-2077-cd-projekt-red-znow-czaruje
Czyli, zapewne, wyjdzie z niego znośna rozrywka dla zwolenników tego rodzaju zabawy, ale nowym kandydatem na listę lektur raczej nie zostanie ;).

I dodam, że w polskiemu studiu Draw Distance powierzono zadanie rozgrzewania widowni przed premierą drugiej części kultowej w pewnych kręgach gierki o krwiochłonnych wampirach (zwanej Vampire: The Masquerade - Bloodlines*), i tak powstały dwie towarzyszące (choć stanowiące samodzielne całości) gry (czy też powiastki interaktywne), zatytułowane V:tM - Coteries of New York oraz V:tM - Shadows of New York:


(Jak kto będzie miał cierpliwość oglądać gejmpleje:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLs4Nmf7JpBBSa9uqVakNmCn0ulV9t1kl8
...albo po prostu zagra ;), zauważy, że z czasem - po przydługiej, prawdę mówiąc, rozbiegówce - pojawiają się - w pierwszej z nich, druga jeszcze nie weszła na rynek, więc trudno się wypowiadać... - wetknięte w dialogi, i w samą fabułę, niezgorsze - Dukaj też mógłby takie pisać - komentarze do korporacyjno-internetowo-medialnej rzeczywistości.
Stanowi to zresztą kontynuację tradycji w/w Bloodlines, tam też - pomiędzy naparzankami** - zdarzało się Pijawkom ciekawie gadać.)

* Pierwszy człon tytułów wskazuje jasno, że mamy do czynienia z historiami osadzonymi w RPG-owym świecie wykreowanym przez pana, który, choć - niewątpliwie - stał na ramionach Anne Rice, miał - zdaniem fachowców - nawet większy wpływ na wykreowanie obecnego wizerunku krwiopijów, niż ona:
https://journals.aau.dk/index.php/ak/article/view/2756/2221
https://ccc.ku.dk/employees/?pure=en%2Fpublications%2Fmark-reinhagens-foundational-influence-on-21st-century-vampiric-media(35636a79-e18e-4167-88c5-778ac12823d3).html

** Stanowiącymi, dodać trzeba, wynikłą z komputerowych konwencji, wulgaryzację oryginalnej idei wampirzej gry, co dobrze pokazuje poniższy tekst (traktujący, co prawda, o nowszej mutacji Maskarady - Requiem, ale...):
https://www.albany.edu/~theguild/vampire/pages/violence.html
A i ten niezgorzej:
https://www.albany.edu/~theguild/vampire/pages/maturity.html

15
Hyde Park / Odp: Wybory prezydenckie 2020
« dnia: Lipiec 01, 2020, 12:19:00 pm »
Hołownia to taki transporter mający przyprowadzić elektorat Trzaskowskiemu (wcześniej Kidawie). przecież on ronił ślozy myśląc o konstytucji.

Mówimy o czym innym... Ty - o (domniemanych) kombinacjach zakulisowych, ja o tym, jak go wyborcy postrzegali, a postrzegali go często 1. jako kandydata katolickiego (niezależnie od tego, że jego program był dość antyklerykalny), 2. jako takiego trochę Gowina-bez-obciążeń-Gowina (z lekkim posmakiem dawnej kukizowatości), czyli kandydata na lewo od Dudy, na prawo od Trzaskowskiego (w dodatku jeśli nie spoza układu, to jego dominujących grup).
Przy czym warto zauważyć, że jeśli przyjąć*, iż był to, jak sugerujecie z NEXem, kandydat szyty na miarę, to logiczna wydaje się konkluzja, że uszyto go właśnie pod potrzeby tych, dla których R.T. był ciężki do przełknięcia (z racji wielkomiejskości czy lewicowych postulatów obyczajowych), co oznacza, iż chcąc wybierać mniejsze zło (bo Duda też, oczywiście, nie był kandydatem ich marzeń) mogą się różnie zachować...

* Wspierając się doniesieniami medialnymi nt. finansowania jego kampanii:
https://www.wprost.pl/polityka/10325405/kto-finansuje-kampanie-holowni-pieniadze-od-znanych-biznesmenow.html

Strony: [1] 2 3 ... 753