Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 837
1
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Dzisiaj o 01:52:44 am »
Ale skąd w ogóle tak konfrontacyjna optyka (my-oni; kto pierwszy pęknie - czyli kurs na zderzenie)?

2
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Luty 27, 2021, 05:24:09 pm »
Niech se drą mordy ale nie utrudniając innym życia.

Co wart protest, który spokoju przeciętnych obywateli nie burzy? Zbyt łatwo go zignorować...

3
Respekt i szacun dla Twego dziadka. Ecce homo.
Nie sądzę, że robił coś złego, zabijając najeźdców na pęczki.
Nie rozumiem, dlaczego zabijanie uzbrojonego przeciwnika w walce miałoby być czymś złym, albo świadczyć o patologicznych skłonnościach. Zapewne radykalny pacyfista mógłby przeprowadzić takie utożsamienie, ale praktyczny skutek takiej filozofii to bezkarni bandyci strzelający "na ostro" do policji uzbrojonej w gaz pieprzowy. Dla ludzi pokolenia Twojego dziadka taki problem nie istniał. Był obowiązek i trzeba było go wykonać, jakkolwiek przykry by nie był, i własne życie też położyć na szali.

No właśnie (dziękuję w imieniu dziadka - on sam nie ma jak, od dawna nie żyje - za miłe słowa), czyli wychodzi na to, że nie tylko nasza zdolność do robienia różnych rzeczy, ale i to, że popełniamy czyny - per se - paskudne, nie świadczy jeszcze o tym, że jesteśmy źli, liczy się kontekst tych czynów. Znaczenie słowa "zabiłem" b. zmienia umieszczenie go w zdaniu: "zabiłem wściekłego byka, który szarżował na dziecko".

Tu chodzi raczej o to, po której stronie sporu o źródło zła opowiadał się Lem. Zasadniczo są dwa stanowiska:

1) optymistyczne (Wolniewicz i Okołowski powidzieliby "meliorystyczne"), zakorzenione w Oświeceniu i wyrażające się w przekonaniu, że człowiek jest z natury dobry, acz zepsuty przez czynniki incydentalne, takie jak historia, niesprawiedliwe stosunki społeczne, nieprawidłowe wychowanie itp. Innymi słowy, człowiek to "szlachetny dzikus" zdegenerowany przez cywilizację, i jeśli nad tą cywilizacją popracować i odpowiednio ją zmienić, to i człowiek nie będzie czynił zła.

2) pesymistyczne, wedle którego człowiek po prostu rodzi się ze skłonnością do zła, skłonność ta jest nieusuwalnym elementem jego natury, i można jedynie próbować ograniczać możliwości manifestowania się zła, ale nie da się go usunąć ze świata.

Według mnie Lem zdecydowanie stał na stanowisku 2). Ale trzeba tu zastrzec, że 2) nie oznacza, że człowiek jest predestynowany do czynienia tylko zła, tzn. zły z natury. W większości przypadków może czynić (i czyni) także dobro. Skłonność do zła jednak zawsze pozostanie, bo taka jest ludzka natura.

Pełna zgoda.

Lem, jak wiadomo, nie tylko przewidział ingerencję technologii w ciało człowieka, ale i uważał to za coś nieuchronnego. Inwazja technologii w ludzkie ciało oznacza możliwość zmiany natury człowieka (np. poprzez zmianę uposażenia genetycznego). W "Powrocie z gwiazd" mamy np. betryzację. Ale zdaje się, że Lem był co najmniej sceptyczny w stosunku do takiego typu rozwiązania, i to nie ze względu na ewentualne techniczne trudności w wykonaniu zadania, ale raczej ze względu na cenę - wraz ze skłonnością do zła zginie człowiek taki, jakim go znamy. Akurat ten wątek twórczości Lema jest mi mniej znany, więc może ktoś mógłby skomentować i ewentualnie wyprowadzić mnie z błędu...

Lem sam nazywał wątek betryzacji prezentacją pewnej hipotezy. Czyli przypuszczalnie zakładał, że jest/może być jak przedstawił w "Powrocie...", ale nie był tego pewien (co oczywiste przy Jego sceptycyzmie względem teoretycznego myślenia)*. Skądinąd nie był w tym sam, wspomnieć tu trzeba Huxley'a z "Nowym, wspaniałym..." i Burgessa/Kubricka z "Mechaniczną...".

* Przy czym jednak sprzeciw względem grzebania w ludzkich osobowościach wyraził b. wcześnie, już w "Obłoku..." (acz tam nie o usuwanie skłonności do zła, a tragicznych wspomnień, chodziło), i był w tym konsekwentny.

Wg mnie należałoby jeszcze dodać, że zło - na poziomie jednostkowym - jest poniekąd następstwem głupoty. Co najmniej jest z nią związane. Często wynika z ignorancji, niewiedzy.

I to niepomijalny trop. Dojdziemy nim zresztą do "Pochwały..." Erazma, i oświeceniowego "gdy światła zapłoną pochodnie, błędy tam zobaczymy, gdzie widzimy zbrodnie".

Zwłaszcza że dobry jest wyjątkowy. Gorzej gdy tego nie wie (i dla niego i dla ofiar).

Tu chyba jest jeszcze jedna kwestia. Kiedy ten dobry wmówi sobie, lub da sobie wmówić, że mordowanie w imię tego czy owego to jego obowiązek, który trzeba wykonać, jakkolwiek przykry by nie był*, może być w tym znacząco bardziej metodyczny, niż działający impulsywnie zły. Zwł. że będzie mógł liczyć na bezkarność i utwierdzanie w przekonaniu, że dobrze czyni, ze strony tych, którzy mu to wmówili (vide cytowany Himmler).

* Parafrazując pętlę przewrotnie, podkreślając cienkość granicy.

I kolejna - kto ma świadomość tkwiących w nim, i w gatunku, skłonności, może im ulegać, ale może też minimum starać się je powściągać. Przekonany o własnej dobroci będzie mieć mniejszą skłonność do rachunku sumienia, przez co może się dalej zapędzić...

I następna - dlaczego zdarza się regularnie, że seryjni mordercy (nie ci od Hitlera i Stalina z kolegami, a działający indywidualnie) są trudni do zdemaskowania, bo sprawiają wrażenie cichych, spokojnych, często nawet sympatycznych, obywateli...
A propos:
http://blogpublika.com/2013/09/27/seryjni-mordercy/
https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,177333,25539751,seryjni-mordercy-z-ktorymi-rozmawialem-byli-niesmiali-ale.html
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/ted-bundy-seryjny-morderca-ulubiencem-ameryki/ws3zrx1

4
Jestem dziś (w przededniu pełni?:) ) w wyjątkowo podłym nastroju, więc gotowem zgodzić się z moim Suworowem i z Twoimi startrekowymi co do pożałowania godnej natury Ohydka...

Z drugiej strony... Czy to, co wychodzi z (części, pewnie przeważającej) nas w sytuacjach walki o przetrwanie to cała prawda o człowieku? Weźmy np. mojego dziadka - weterana 3 wojen (był w Legionach Piłsudskiego, brał udział w wojnie 1920 roku i II wś.; obwieszony medalami mundur w środku to chyba jego), przypuszczam (bo o przeżyciach frontowych prawie nie opowiadał), że przez te lata na froncie pewnie ze setkę ludzi zabił... Z drugiej strony - był dobrym mężem, ojcem (wychował 4 dzieci), dziadkiem... Nie widać było po nim syndromu Rambo, ani innych patologii, nie bił, nie poniżał, nawet nie klął (zasadniczo). Więc która twarz była jego prawdziwą? Ta, którą znam ja (i reszta rodziny; a także spora część moich okolic), czy ta którą oglądali przed śmiercią hitlerowcy i krasnoarmiejcy Budionnego? Chcę wierzyć, że ta pierwsza się liczyła, a ta druga to... wynik okoliczności...

5
zostanę zdemaskowany   ;D

Jako porządny homeostat, czyli swój ;).

Dopóki mamy dość żywności, ciepła i samic, dopóty stać nas na dobroć i współczucie. Ale gdy tylko natura i los stawiają sprawę na ostrzu noża – jeden ma przeżyć, drugi zdechnąć – bez wahania wpijamy się pożółkłymi kłami w gardło sąsiada, brata, matki.
(ibid.)

Twój Suworow twierdzi to samo, co moi startrekowi:


Quark: /.../ Let me tell you something about humans, nephew. They're a wonderful, friendly people as long as their bellies are full and their holosuites are working. But take away their creature comforts, deprive them of food, sleep, sonic showers, put their lives in jeopardy over an extended period of time, and those same friendly, intelligent, wonderful people will become as nasty and as violent as the most bloodthirsty Klingon.

"Star Trek: Deep Space Nine"
- "The Siege of AR-558"

6
Hyde Park / Odp: Polityczna Rzeźba
« dnia: Luty 26, 2021, 06:27:21 pm »
A znów +/- 5 lat w przeciwnym kierunku mamy czasy słynnego posła Pęczaka*:
https://www.wprost.pl/tygodnik/70178/Paserzy-skarbu-panstwa.html
https://wyborcza.pl/1,75248,2389789.html

* Od niemniej słynnego Mercedesa:
https://tvn24.pl/polska/full-opcja-mercedes-peczaka-sie-sypie-ra55839-3706830

Aż ma się ochotę stworzyć coś w stylu "Porównaj obrazki. Znajdź szczegóły, którymi nowe elity (które PiS obiecał stworzyć) różnią się od starych".

Skądinąd Latkowski też święty:
https://www.wsieciprawdy.pl/latkowski-i-zbrodnia-sprzed-lat-pnews-852.html
https://polskatimes.pl/giertych-atakuje-latkowskiego-z-wprost-szanuje-ze-gangster-moze-sie-nawrocic-ale-video/ar/3482965

7
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Luty 26, 2021, 06:12:11 pm »
Już zaczynając od tych tytułów dla idiotów w stylu "mógł powstać w laboratorium" - znaczy to dokładnie tyle co "mógł nie powstać w laboratorium".

Na to już nawet nie chce mi się grzmieć. Szukanie sensacji i nakręcanie emocji - także tytułami - to od dawna medialna norma niestety.

Wszystko to, jako argumenty, można sobie o wiadomy kant potłuc.

Toż nie twierdzę, że się z argumentującym w ciemno zgadzam, wskazałem tylko, że pojawienie się takich głosów (wynikłych, jak dawno temu w kontekście Dänikena* pisałem, z ludzkiej potrzeby celowości i - w tym wypadku spiskowym thrillerem pachnącej - cudowności) nie zaskakuje.

* Choć i do kreacjonistów z ich "nieredukowalnymi" nie tak daleko.

A patrząc na kolejne doniesienia o samym wirusie - wygląda na to, że zabawa dopiero się zaczyna...

Wygląda na to, że tak - coraz groźniejsze te nowe mutacje się wydają* - o E484K myślę:
https://www.bmj.com/content/372/bmj.n359
Zaczęło się jak u Hitchcocka:

I zgodnie z jego receptą rozkręca... :-[

* Swoją drogą: czy spodziewałeś się, że dożyjemy czasów w których wirusologia  będzie robić za jeden z głównych tematów medialnych?
https://zdrowie.radiozet.pl/Choroby/Choroby-zakazne/4-warianty-koronawirusa-ktora-przerazaja-samych-naukowcow
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/koronawirus-nowy-niepokojacy-wariant-odkryty-w-usa/yqyeyy1

9
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Luty 26, 2021, 03:54:04 pm »
Powiedzmy jasno - walczą bezkrwawo (wszystko jedno - na zasadzie happenerskiego aktywizmu, jak teraz, czy lobbingu i działań politycznych) - nie pasuje Ci, gdyby walczyli krwawo - nie pasowałoby Ci jeszcze bardziej. Jednym słowem: cokolwiek - szeroko pojęta - lewa strona zrobi nie będzie Ci odpowiadać. Zatem stronność, nie - chęć analizowania zjawisk jest w tym wypadku Twoim mottem. A stronność na wątpliwości niepodatną trudno brać serio.

10
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Luty 26, 2021, 01:29:45 am »
Palma bije zasadniczo.

Może... Ja jednak sympatyzuję z takim - pewnie naiwnym, ale korespondującym z wypowiedzią Jobsa, którą niedawno draco wrzucał - poczuciem sprawczości. I chęcią brania na barki losów Planety...

11
- Lem twierdził, że ludzie rodzą się ze skłonnością do zła - czyli rodzą się z gotowym wzorcem tego co jest, a co nie jest wartościowane pozytywnie/ negatywnie w danej kulturze? I Lem tak twierdził?

Chyba się profesorowi zrosły "natura humana satanica est" (no, to wyraźnie sugerowało wrodzone zło gatunkowej natury), Ohydek Szalej i rozmaite robocie wzmianki o Bladawcach (wszystkie niepochlebne, choć tam i konflikt interesów, oraz modeli budowy cielesnej, w grę wchodził) z rozważaniami Hogartha:

"Za podstawowe cechy mego charakteru uważam tchórzostwo, złość i dumę. Tak się złożyło, że owa trójca miała do dyspozycji określony talent, który ukrył ją i pozornie przeinaczył, a pomogła mu w tym inteligencja, jedno z przydatniejszych w życiu urządzeń do maskowania przyrodzonych cech, jeśli się taki zabieg ma za pożądany. Od czterdziestu kilku lat zachowuję się jak człowiek uczynny i skromny, wyzbyty znamion profesjonalnej pychy, ponieważ bardzo długo i uporczywie wdrażałem się do takiego właśnie postępowania. Jak daleko mogę sięgnąć pamięcią w dzieciństwo, żyłem poszukiwaniem zła, z czego zresztą, rzecz zrozumiała, nie zdawałem sobie sprawy.
Zło moje było izotropowe i doskonale bezinteresowne.
/.../
W jednym Yowitt na pewno ma słuszność: zawsze poszukiwałem trudności. Okazje, w których mogłem dać upust mojej złości przyrodzonej, zazwyczaj odrzucałem jako nazbyt łatwe. Jakkolwiek zabrzmi to dziwacznie, a nawet nonsensownie, nie przełamywałem mojej skłonności do zła, zapatrzony w dobro jako wartość większą, lecz właśnie dlatego tak postępowałem, ponieważ wtedy odczuwałem w całej pełni jego obecność w sobie. Liczył mi się rachunek wysiłku, który z arytmetyką moralności nic nie miał wspólnego. Toteż nie umiem, doprawdy, powiedzieć, co by się ze mną działo, gdyby skłonność do wyrządzania tylko rzeczy dobrych była właśnie pierwszą przyrodzoną cechą mojej natury.
/.../
Nie nadaje się więc moja zasada do zastosowania powszechnego, ale też nie widzę żadnego powodu, dla jakiego miałbym zdobyć panaceum etyczne ludzkości. Niejednorodność, niejednakowość ludzi jest im dana, toteż postanowienie Kanta, aby zasada jednostkowych postępków mogła być prawem powszechnym, oznacza niejednakowy gwałt zadawany ludziom, i poświęcając osobnicze wartości dla nadrzędnej – kultury – wymierza niesprawiedliwość. Nie powiadam też wcale, jakoby każdy w takim tylko stopniu był człowiekiem, w jakim jest własnowolnie spętanym potworem. Przedstawiłem rację czysto prywatną, moją własną strategię, która zresztą nie odmieniła we mnie niczego. Nadal pierwszą moją reakcją na wieść o czyimś nieszczęściu bywa iskra uciechy i drgnień takich nawet nie próbuję już tłumić, bo wiem, że nie dosięgnę miejsca, w którym żyje ten bezmyślny chichot. Lecz, odpowiadam oporem i działam wbrew sobie dlatego, że mogę to czynić."


"Głos Pana"

Choć przecie Hogarth - jak widać - nie twierdził, że jest miarą wszechludzkiej wszechrzeczy ;).

- Lem popierał kościół w stanowczy sposób

Wykrakaliśmy z tym Lemem-publicystą katolickim  ;D, choć przecie pisanie w "T.P." oraz postacie Destrukcjanów i Arago to nie jest wspieranie całego K.K., a określonego jego modelu. Z tym, że - tak, raczej jest to chęć reformowania (poniekąd) od wewnątrz, niż czysta negacja.

Prof. Okołowski:
...A druga teza Lema, no to bym ją tutaj nazwał jakimś pandeterminizmem, albo można powiedzieć: tychizmem, od "Tyche" - słowa greckiego, oznaczającego "los"...

Właśnie przyszło mi do głowy: czy nazwisko Ijona nie stanowi przypadkiem jakiejś aluzji do imienia bogini, greckiej odpowiedniczki Fortuny?

Jak tak ;) należałoby dopisać mu przodka o imieniu Fortunat. Fortunat Tychy, o! to by brzmiało ;).

"właściwie powinien się był zwać Cichy, ale notariusz seplenił"...

Swoją drogą: pokrewieństwo losów z Dońdą (na tym odcinku)*.
No i - faktycznie - paradoksalne dość nazwisko dla wszędobylskiego samochwała.

* Nawiasem: czy Lehm -> Lem wspólnym źródłem?

cieszy wredną duszę amatora, że przyłapał profesjonalistę na lapsusie.

Toś pewnie dumny z Kłazy-Płazy ;).

Wydaje mi się, że już gdzieś to przerabialiśmy...hm :-\

To masz (ach, to masz... ;) ) na myśli?
https://forum.lem.pl/index.php?topic=459

Owszem, Piotr.

Pamiętam jak przez mgłę opowiadanie SF z czasów, w których i Mistrz tworzył, choć nie potrafię zidentyfikować jego autora ani tytułu, o pokładowym mózgu elektronowym, któremu zdawało się, że jest człowiekiem (lub o człowieku, któremu wmawiano, że jest pokładowym komputerem), i który powtarzał uparcie "- Nazywam się Piotr!". No i - ledwo wspomniany - Hogarth był Piotr. Tak, że bardzo pasowne imię ;).

W sumie to trochę nieładnie, że się nie przywitałem w stosownym wątku, ale też i nie miałem pomysłu.

W sumie to nieistotne. Ważne, że piszesz z sensem. :)

12
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Luty 25, 2021, 08:43:47 pm »
Sugerujesz, że ciepło w ludziach Herzoga (Mosesa E.) budzi?

13
Hyde Park / Odp: Wojna
« dnia: Luty 25, 2021, 07:29:15 pm »
Jako program - zgoda, nie było. Jako opis - zdania nie zmieniam ;).

14
Hyde Park / Odp: Wojna
« dnia: Luty 25, 2021, 04:53:13 pm »
Mądrość etapu była taka, że beka z Rosji hehe. Potem był następny etap że nie mamy szans.

Było to racjonalne (w sensie: oceny w danym momencie nie odstawały od rzeczywistości), tylko b. krótkowzroczne. Bo w istocie Rosja czasów Jelcyna wydawała się słaba (co - patrząc w kategoriach egoistycznych interesów Polski czy Zachodu - dobrze*), i prezentowała światu raczej dobroduszne oblicze, a znów z Rosją ery Putina - pod względem militarnym (bo o nim teraz mowa) - nie mamy, przynajmniej na dziś, szans. Zabrakło myślenia do przodu, nie po raz pierwszy zresztą.

* Nasi Koledzy ze Wschodu mają, oczywiście, prawo do odmiennej optyki.

15
DyLEMaty / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Luty 25, 2021, 03:25:04 pm »
Dzięki.  Upstrzyłem już parę sond imionami - własnym, kotów i rodziny/znajomych, ale czemu nie - można dalej ;).

ps. Tymczasem NASA chwali się, że całkiem fajne inicjatywy badawcze sponsoruje:
https://www.nasa.gov/directorates/spacetech/niac/Futuristic_Space_Technology_Concepts_Selected_by_NASA_for_Initial_Study

Strony: [1] 2 3 ... 837