Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 684
31
Hyde Park / Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« dnia: Październik 01, 2019, 09:07:39 pm »
W końcu we wspomnianym już "Dark Empire", jednym z pierwszych istotnych komiksów starego kanonu (wcześniej były marvelowskie bajki o kosmicznych królikach), też (sortof) przeżył, a - o czym też była mowa - sam Lucas przyznawał, że owo "D.E." - choć rozmaicie odbierane - zgodne jest z jego planem na sequele, zatem i nie dziwota, że teraz do tego wrócili.

A z tym Maulem to nawet, koniec końców, ładnie spuentowali:

Zresztą przyznać trzeba Filoniemu, że jego animacje miewają b. dobre wątki/sceny. Choćby najbardziej yodowaty moment Yody ever:


Tymczasem jednak mamy finalną część w/w wycieku:
https://www.reddit.com/r/StarWarsLeaks/comments/dafpm8/the_basic_plot_of_the_rise_of_skywalker_updated/

32
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Październik 01, 2019, 08:54:47 pm »
Mnie? A za co? Grałam Oleńkę? :-\

Żarcik (solidarność Aleksander, itd.) ;).

Dziękuję

Nie ma za co... (Nawiasem: trzecia - najnowsza - z tych pań miała koleżankę od serca, a nawet żonę ;).)

ale ja o tej "Jargowej"...to tylko tak...

A ja w sumie rozwinę, a co tam. To, że Rohan by na Jargową, jak Stefan na Nosilewską, nie patrzył dałoby się w obecnej dobie na atut przekuć, i otwierać tym oczy niedowiarkom, mówiąc: patrzcie, inni się na teście Bechdel potykają, a my umiemy pokazać chopa z babą na czysto zawodowej płaszczyźnie, bo chcemy zaakcentować, że chłop jej do szczęścia niepotrzebny, tej Jargowej ;)
(Oczywiście wypadałoby z tą wykładnią po zaprzyjaźnionych mediach latać, żeby krytycy wiedzieli, że film robiony ze słusznych pozycji i łaskawiej oceniali 8).)

Więc jak? Azali pochwała to...?:)

Wygląda raczej na zmiażdżenie, ale nie jestem pewien czy do "Biblioteki..." - jeśli ten projekt żyw ;) - powinny trafiać tylko rzeczy jednoznacznie przez Lema chwalone. Może, po prostu, jakoś dla Mistrza istotne (o wysokim stopniu tej istotności, a więc i takie np. z którymi szczególnie mocno dyskutował, czy w inny sposób w nim zadrą tkwiły). I wtedy, na upartego, i "U." się tam załapie.

33
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 30, 2019, 09:09:27 pm »
Bardziej stosowny wydaje mi się następujący tryb:
Ja przedstawiłem tutaj swoją opinię na temat precyzji obliczeń kwantowych; skoro Pan Kolega nie zgadza się z moim punktem widzenia, niech zechce wytłumaczyć, dlaczego uważa go za fałszywy, oraz podeprzeć, uzasadnić swój pogląd odpowiednim cytatem/cytatami z zalinkowanego przez Pana w/w artukułu ;)

Cóż da, że zacytuję rozdział 5.3.1 zlinkowanej pracy w całości? (Tam jest wszystko wyłożone jeśli chodzi o probabilistyczny mechanizm kwantowych obliczeń. Owszem, nieoznaczoność wchodzi w paradę.)

Rzeczywiście, zaskakujące eksperymenty i ich wyniki. Ni mniej ni więcej, tylko lemowsko-dońdowska ekwiwalentność, równoważność energii-materii-informacji.

Ale póki co na linii informacja-energia, nie informacja-materia jak u śwarnetyka Affidavida. Eksperymentalne potwierdzenie tego ostatniego (oby mniej katastrofalne niż u Lema) wciąż przed nami. ;)

Tymczasem jednak wróćmy na chwilę do teleportacji.

Primo warto byśmy sobie uświadomili, by zobaczyć skalę wyzwania, że statystyczne (siedemdziesięciokilowe) ludzkie cielsko składa się z ~ 7*1027 atomów (a to całkiem sporo):
https://education.jlab.org/qa/mathatom_04.html

Secundo natomiast - by pesymistycznie wątku nie zakończyć - możemy się ucieszyć z wiadomości, że Chińczycy wypichcili przepis na teleportację bakterii (tak więc, LA, jak chcesz prekursorem być sprężaj się, zwł., że podwaliny już masz ;) ):
https://arxiv.org/abs/1509.03763

34
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Wrzesień 29, 2019, 12:05:36 am »
Trochę to wygląda jak z fizyką kwantową, ale np. twarz Małgorzaty Braunek zepsuła mi młodzieńczą miętę do Oleńki. Nie to że M. B. była nie taka, tylko że unicestwiła wszystkie inne Oleńki mieszkające do tego czasu w mej głowie.

Ja byłem jednak w Team Baśka (bez urazy, olka ;) ), i skażony na starcie, bo postrzegałem ją przez pryzmat ekranizacji ;).

Na wiki jest to "powiedzenie angielskie" ? Zasadniczo zgadzam się z Barańczakiem, ze jest to "oklepany aforyzm" i przykład jak idiotyczne mogą być przysłowia jeśli im się bliżej przyjrzeć.

Czyli kobiet.. Bo kojarzyło mi się jeszcze samousprawiedliwienie ojca trzech muszkieterów, który miał rzec, że wprawdzie historię gwałci, ale potomstwo z tego udane.

To inaczej – nie musiałby odchodzić  - gdyby Jarg był Jargową? Do której Rohan potajemnie żywiłby całkiem nie martwe uczucia? Inna wymowa końcówki?
Inne refleksje?

Ale czy musiałby zaraz żywić?

Ale co?
To chyba o latającej andropauzie? :-\

Wolałem dać to, choć tu - owszem - tylko na orbicie urzędowała (na którą wszakże musiała dotrzeć, pewnie dolecieć) niż osławiony striptease z "ST V" na obcej planecie dokonany. Ale skoro wolisz panie w pewnym wieku na statkach i stacjach odległych bytujące - proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=M1tHYx_sr6o
https://www.youtube.com/watch?v=nNV7Ni9BWn8
https://www.youtube.com/watch?v=MWw5QFuhJZE

W rozdziale "Markiza wyszła o piątej, czyli pierwsze zdanie" wspomina o pierwszym zdaniu z "Powrotu z gwiazd" : "Nie miałem niczego, nawet płaszcza"...które wrzuca czytelnika w sam środek zdarzeń.

W kontekście tego, o czym tu gadamy - zwł. gołego zadka Kluneja - ciekawie się je odbiera 8).

35
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Wrzesień 28, 2019, 08:20:08 pm »
Oj! A gdyby Rohan na korytarzu spotykał Panią Biolog...czy po spożyciu piwa bezalkoholowego nie zobaczyłby w niej Harey-bis? ona zaginęłaby w niewyjaśnionych okolicznościach...podczas badania wód śródlądowych Regis...czy Rohan by wrócił na statek? Czy zostałby na Regis? Chyba jednak płeć mogłaby mieć znaczenie...

Ale to tylko gdyby ekranizator postanowił odejść od oryginału w jakieś wątki nadmiarowe, albo gdyby bohater mu bryknął (pisarzom ponoć się zdarza - tu poniekąd wracamy do sposobu powstawania "Solaris") i postanowił mieć bogatsze życie miłosne od siebie - powieściowego (a jak nie bohater - to aktor; "łzy w deszczu", "I know" ;)).
Jeśli wszyscy trzymać się będą/będą trzymani w ryzach - nie grozi.

Eden muszę powtórzyć - nie pamiętam szczegółowo bohaterów - tzn pamiętam, że są funkcyjni i tyle. To może właśnie tutaj płeć nie miałaby znaczenia? Tylko funkcja?

Acz i tu - w sumie - wkraść się mogą powłóczyste spojrzenia i rąk ukradkowe ściskanie. Może nawet bez względu na płeć, przy obecnych tryndach 8).

Cytuj
myślę sobie, że "Fiasko" nadałoby się na studium toksycznej męskości znacznie lepiej niż "Powrót..."
W sensie?

Że chłop na chłopie, same samce testosteronem nabuzowane (jak w tej grafomanii Farmera, co ją kiedyś cytowałem), brak kobiét, co by z empatią do Kwintan podeszły (tu znów "Podkomitet" Zenny Henderson się kojarzy), nawet ich nie widząc, to i rozwiązania siłowe były w głowie.
Oczywiście groziłoby to ześlizgnięciem się w kierunku modnych hollywoodzkich pop-agitek, ale może gdyby przypadkiem artysta kręcił, w ramach SyFy niezależnego, to by i niezgorzej wyszło, choć atmosferą męskiej szatni musiałoby zalatywać...

Czyli powinna być ładna, wedle jednej z definicji...  :)

Idziesz od strony kobiet, czy słów Dumasa-ojca? ;)

Tym tropem dojdziemy do Przedwiośnia Żeromskiego.

Prawda. Od Żeromskiego (z Brzozowskim) takie polsko-inteligenckie dylematy (w sztuce) się zaczynają.

Albo i głębiej...

A problematyka moralnego odnalezienia się w świecie bodaj od - w szkołach męczonej - "Antygony".
(Bajdełej: byłbyż Kreon protoplastą tych fiaskowych?)

Stąd Solaris ma powodzenie - przecież melodramat.

Że też nie mamy emoticona głową kiwania ;).

To teraz wyobraź dobie sytuację w której skumulują się PMS-y i menopauzy.
Myślę, że kobiety biorące udział np. w zawodach olimpijskich, lotach kosmicznych itp. biorą tabletki antykoncepcyjne na okrągło - co powoduje brak PMS-owych zawirowań, a nawet brak przerwy zarządzanej przez naturę.

Możliwe są i radykalniejsze rozwiązania. Znacie głośne (w światku SF), choć Lem pewno by narzekał na jego jednoparametrowość, opowiadanko "Nawet królowa" p. Connie Willis?

Menopauzalne chyba już nie latają?;)
Chyba co w Star Treku:)))

Żeś mi przypomniała:
https://www.youtube.com/watch?v=MPQvVBaOx2E
::)

36
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 28, 2019, 06:18:32 pm »
Urodziłem się w Odessie, dlatego nie da się uniknąć pytania: a co z tego będę miał? ;D

Jak to co? Wieczystą sławę teoretyka, który położył podwaliny pod masowy przemysł teleportacyjny. Imieniem Clarke'a nazwali orbitę, po Tobie - w takim wypadku - pewno też coś nazwą ;D.

Dzięki very much, przyjemne czytadełko :)
Taka sobie bajeczka na dobranoc :)

Nie ma za co :), ale od odpowiedzi się nie wykręcisz: jakie wnioski nt. obliczeń kwantowych płyną z w/w Panie Kolego? ;)

A zatem pytanie - czy można powiedzieć, iż informacja jest w pewnym sensie równoważna tej zużytej energii?
Jeśli tak, z tego chyba można wyciągnąć daleko idące wnioski? Dotyczące, w szczególności, Prawa Dońdy...

Jak zacząłeś z informacją wiedziałem, po prostu wiedziałem (niech będzie, że pozaobliczalność w grę weszła ;) ), że zaraz Dońda się pojawi. I otóż strzelba Czechowa wypaliła ;).
Skądinąd... warto dodać, że Dońda/Lem nie był tu prekursorem, rozwijał myśl Szilárda.

Drobne apropośniki ;):
https://physicsworld.com/a/information-converted-to-energy/
http://cat.phys.s.u-tokyo.ac.jp/~ueda/ToyobeNPHYS.pdf
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4891656/

Oto na przykład:
https://mlodytechnik.pl/technika/28383-kto-jest-swiadomy-my-czy-czasoprzestrzen

W sumie nic nowego - Orch OR wspomniane i panpsychizm, który lata temu usiłowałem dyskutować Asimovem i Le Guin się wspierając. (Przy czym krył nie będę, że choć Brzytewka powstrzymuje mnie przed przyjęciem tego ostatniego, niczym nagi miecz, co miał oddzielać Tristana od Izoldy, b. prywatnie odczuwam niejaką skłonność do owego pan-. Tj. ilekroć o tym myślę, miewam niejasne wrażenie, że coś w nim może być.)

Zaskakuje nie tyle treść, ile sam tytuł artykułu. Kto zadaje, i to na serio, podobne pytania? Metafizycy? Badacze zjawisk paranormalnych? Adepty religii wschodnich? Nic podobnego. Jak najbardziej „prawowierni” fizycy, najlepsi naukowcy świata.

Kiedy to nihil novi... Między naukowcami, także najwybitniejszymi, w tym fizykami (exemplum Newton), zawsze zdarzali się proponenci ekscentrycznych hipotez*. Zresztą nic w tym złego. Hipotezy można stawiać jakie się chce, póki wpisują się one w pewne rygory ścisłości, falsyfikowalności, itd. Przyszłość je zweryfikuje.

* Gdyby było inaczej skąd by Mistrz inspiracje do "Ze wspomnień..." czerpał? ;)

Ładny cytat i zdrowe podejście. Zwłaszcza w tym, co dotyczy filozofów :)

Zgodzę się z Tobą na tym rozfilozofowanym Forum ;).

37
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Wrzesień 28, 2019, 05:43:28 pm »
Tekścik o filmach na podstawie:

Fajny tekścik. Intrygująca wydaje mi się zwłaszcza sugestia, że Lem "Szpitalem..." stworzył czy też antycypował gatunek moralnego niepokoju ponad dwie dekady przed wiadomym wystąpieniem Wajdy i Zanussiego.

"Oczywiście, obie te powieści trzeba by przystosować do wymogów współczesnego odbiorcy – choćby włączając kobiety do załóg ekspedycji badających obce planety."

W wypadku "N." dałoby się pewnie bezboleśnie (jakie znaczenie ma płeć osób, które Rohan zobaczy na korytarzach statku, albo, które migną nam w czasie narad naukowców - tu nie umiem uciec od takich skojarzeń). W wypadku "Edenu"... Kto z załogi kwalifikowałby się Waszym zdaniem do obabienia? ;)

co nie zmienia faktu, że jednak bez kobiet się nie udaje;)

Podążając tym tropem myślę sobie, że "Fiasko" nadałoby się na studium toksycznej męskości znacznie lepiej niż "Powrót...". Że kosztem oryginalnego sensu? Cóż, jak słusznie Majmurek zauważył - żadna z istotnych ekranizacji nie była wierna... 8)

38
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Wrzesień 27, 2019, 01:31:33 pm »

39
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 26, 2019, 11:26:24 pm »
Podam jesze jedną wskazówkę przyszłym twórcom technologii, albo, jeśli wolisz, jesze jedną porcję technobełkotu :D
Założymy, że najmniejsza cząstka, stan której należy „bez przekłamań odzwierciedlić”, to jądro najlżejszego pierwiastku, wodoru, czyli proton. Jego średnica wynosi, wg najnowszych danych, 0,84*10-15 m. A zatem, zgodnie z prawem dyfrakcji, żeby spełnić kryterium Rayleigha, długość fali promieniowania sondującego musi wynosić najwyżej 0,84*10-15/1,22=0,69*10-15 m
To bardzo twarde promieniowanie. Zresztą, jeśli uwzględniać komptonowską długość fali protona, 1,32*10-15 m, możemy chyba zadowolić się nieco miększym promieniowaniem, λ=1,1*10-15 m

Zmieniam się w słuch, rozwijaj temat... ::)

Istotnie, istnieje taka opinia, że niewiarygodna moc obliczeniowa komputerów kwantowych osiąga się poniekąd kosztem "niedokładności" obliczeń. Moim zdaniem, to nie tak. Prawdopodobnie mamy do czynienia ze swoistym nadużyciem języka. Samo słowo „kwantowy” kojarzy się z nieoznaczonością kwantową, i stąd wywodzi się owa opinia o pewnej „nieoznaczoności” obliczeń.

A to polecam lekturę ;):
http://www.theory.caltech.edu/~preskill/ph219/chap5_15.pdf

HYLAS: To, coś mówił, przywiodło mi na myśl powtarzane niejednokrotnie twierdzenie, jakoby zasada nieoznaczoności była przejawem „wolnej woli” atomu, z której ma wynikać „wolna wola” człowieka. Co ty na to?

Cytat ów powoduje, że wracam myślami do starej hokowej krytyki (rzekomej) kwantowej furtki dla ww. Oraz do powieści "Miasta pod Skałą" Huberatha (wspominałem o niej kiedyś), w której furtka owa była w użyciu.
Przy czym zaskoczony jestem (niby czytałem "Dialogi", a widać ze łba wyleciało ;) ), że poszukiwania takich furtek starsze są niż - obecnie używana w tym charakterze -  penrose'owa hipoteza Orch OR. Wiesz może coś więcej o tym?

Moim zdaniem, nie.
Jeśli w przyszłym społeczeństwie zostanie przyjęta umowa, konwencja, że „wskrzeszony” Y jest autentyczną kontynuacją X, że Y różni się od X nie więcej, niż X dzisiejszy od iksa wczorajszego, po nocnym śnie; jeśli owa umowa utrwali się w świadomości społecznej jako coś nie ulegające wątpliwości; jeśli ponadto sam Y czuje się iksem, to skąd igrekowi może przyjść do głowy pomysł, iż jest on nieautentyczny?
Rozumie się samo przez się, pod warunkiem, że Y nie cierpi na schizofrenię. Ale taka ewentualność leży poza zakresem naszych rozważań 8)

Bierzmy pod uwagę, że w hipotetycznym społeczeństwie powszechnej teleportacji poza jednostkami przyjmującymi bezrefleksyjnie obowiązujace konwencje będą - miejmy nadzieję - osobniki skłonne zaglądać pod powierzchnię zjawisk (coś jak my tutaj ;) ), i spośród nich rekrutować się mogą nękani egzystencjalnymi wątpliwościami wiadomego typu nie-schizofrenicy.

Nawiasem: argument uzusowy nie jest mój, podebrałem go Wawrzyńcowi Podrzuckiemu:

Albo hipotetyczna teleportacja: podróżnik zostaje rozbity na atomy (ewentualnie zamieniony na ciąg zer i jedynek) i przesłany ansiblem do terminala trzysta lat świetlnych stąd. Tam go na powrót składają do kupy i po załatwieniu wszystkich papierkowych formalności wypuszczają do hali z napisem "Przyjazdy". Tylko kogo? Przecież ten facet praktycznie umarł i powstał z martwych, więc nie jest, nie może być TEN SAM! A jednak czekające dzieci rzucają się mu na szyję i wołają: "Tatusiu! Wróciłeś nareszcie z tej obrzydliwej Terry!" Ewidentnie jest on dla nich zarówno TAKI SAM, jak i TEN SAM, i mało je obchodzą wszelkie teozoficzne podziały włosa na czworo. Ojciec przybyły po długiej rozłące, oto, co widzą i czują. Zaś gdy kapitan Jean-Luc Picard wraca na pokład "Enterprise" z planetarnego zwiadu (via transporter) nikt z załogi nie patrzy nań podejrzliwie zastanawiając się: "on ci to, nasz dowódca umiłowany, czyli też nie on?".
Krótko mówiąc, cała rzecz w percepcji, w pewnego rodzaju umowie wielostronnej. Jestem, kim jestem i czym jestem, bo takim postrzegam sam siebie i takim postrzega mnie cała reszta "socjalnego układu odniesienia". Oczywiście, filozofowie nie spoczną i dalej będą zażarcie spierać się o niuanse, ale w końcu z czegoś muszą żyć

https://iluzyt.pl/wywiad/2/Wawrzyniec_Podrzucki/Wielkie_ziele_w_szczerym_polu

40
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 26, 2019, 04:18:17 pm »
Teoretycznie rzecz biorąc, 3D-hologram nadwysokiej rozdzielczości, „nagrany” powiedzmy za pomocą koherentnej wiązki twardych promieni gamma, albo jeszcze bardziej energetycznych, a zatem „krótkofalowych” cząstek, zawiera całą niezbędną informację o strukturze atomowej obiektu. Sam proces zdejmowania takiego hologramu nie powinien chyba trwać zbyt długo.

Ładnie brzmi (z tym hologramem itd.), lubię SF, docenię dobry technobełkot ;). Wszakoż pojawia się pytanie czy dysponujemy technologią (albo nawet teoretycznym pomysłem na takową) pozwalającą mapować obiekty o złożoności człowieka z taką precyzją, by bez przekłamań odzwierciedlić stan każdej cząstki element. będącej częścią danego obiektu (pomijam, że jedziemy tu uproszczeniami, bo jak zakwalifikować powietrze w płucach, czy treści układu pokarmowego, w tym bakterie symbiotyczne - część to, czy nie część?)?

Inna sprawa to jego „odszyfrowanie”, matematyzacja. Uzyskanie owego rysopisu atomowego, czyli zbioru współrzędnych wszystkich atomów oraz opisu wszystkich poszczególnych wiązań chemicznych, wymaga ogromnej, wprost niewyobrażalnej mocy obliczeniowej przyszłych maszyn. Przy obecnym poziomie techniki komputerowej podobne obliczenia mogłyby trwać latami, jeśli nie stuleciami.

Czyli fundniemy teleportowanemu gigantyczne przerwy w życiorysie, tylko po to, by - w pewnym sensie - nie zszedł nam przedwcześnie...

Być może, ukazanie się komputerów kwantowych kardynalnie zmieni tę sytuację.

Nie jestem pewien... Komputer kwantowy wykonuje wszak obliczenia obarczone pewną dozą probabilistycznej niepewności, które potem uśrednia. W większości wypadków zapewne to wystarczy, ale by mówić o tożsamości potrzeba przecie idealnej precyzji. Nie da się być sobą z grubsza...

Cytuj
bo co któryś teleportant będzie się czuł - co sam przyznałeś - nieautentycznym sobą...
Ja przyznałem coś takiego? Nie pamiętam... :-\

Mea (maxima) culpa. Przez szybkie czytanie na smartfonie zlał mi się ten fragment Twojego poprzedniego posta:
Niewiadomo wprawdzie, czy Y jest kontynuacją zmarłego X w sensie świadomości, poczucia ciągłości własnego „ja” (raczej nie jest).
Ze słowami o wewnętrznym poczuciu Y. Niemniej... świadomość tego co napisałeś w zacytowanym, będzie oddziaływać również na w/w igrekowe poczucie, czyż nie?

Zresztą owa kwestia ciągłości procesu prowadzi nas gładko ku tematyce przytoczonych przez Ciebie ledwo co fragmentów ;).
Przy czym jak teraz dumam nad ich treścią to zaczynam dochodzić do wniosku, że gdyby okoliczności dały Bladawcom technologie, o których mowa, powszechnie przyjęte (acz jednostkowe odchylenia pewnie by były) definicje granicy życie/śmierć, ciągłości istnienia, tożsamości, itd. stałyby się kwestią - prawdopodobnie bezrefleksyjnie akceptowanej przez większość - arbitralnej w swych rozstrzygnięciach umowy społecznej. (Z tym, że jest to luźna intuicja, nie studiowałem studzienistyki ;).)

FILONOUS: Jedynie przykładowo, dla uwypuklenia argumentu, nie zaś przez odpowiedniość jego dążeniom. Masz ponieść śmierć odmienną. Ów tyran zamrozi twoje ciało, aż wszystkie ruchy i drgania subtelne atomów ustaną, wszystkie tkanki zastygną, procesy wstrzymają się, struktury zamrą.

Heh, Lem wymyślił Hana Solo w karbonicie jak nic ;)

FILONOUS: Dobrze. A jeżeli dwie kopie twoje będą stworzone, jedna z tych samych atomów, z których się teraz twoje ciało składa, a druga tylko z takich samych, to owa pierwsza kopia będzie twoją kontynuacją, tobą prawdziwym, a druga jeno sobowtórem?

To w sumie było omawiane gdyśmy o "Dziennikach..." i Bżutach gadali, bowiem w "Dwudziestej trzeciej" identyczna sytuacja jest prezentowana.

41
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Wrzesień 25, 2019, 10:35:11 pm »
zgodnie z prawem narodów do samostanowienia.

Teza b. dyskusyjna, bo nie uwzględnia szerszego tła:
https://www.kul.pl/files/214/spkul/spkul2015_2/grzywaczewski.pdf

42
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 25, 2019, 10:15:28 am »
Ogólnie rzecz biorąc, „wskrzeszony” zawsze musi być nieco młodszy od nieżyjącego oryginału. Należy chyba w pewnych odstępach czasu zdejmować „rysopisy atomowe” pacjenta.

Tylko jak często? Codziennie? Co godzina? (Pytanie zresztą jak długo będzie trwać proces zdejmowania rysopisu?) Bo wygląda w końcu na to, że nasz hipotetyczny pacjent będzie w kółko składany i rozkładany, jak jacy startrekowi (który nie teleportowali się do wychodka tylko dlatego, że b. oszczędnie był pokazywany, a wszędzie indziej przenosili się tym sposobem) tylko po to by w razie nagłego zgonu dało się go odtworzyć. A jakie okazje do nadużyć będzie to generować (technik zdejmujący "poprawi" rysopis atrakcyjnej blondyny tak, by pokochała go na zabój, albo sędziwego miliardera w taki sposób by ten chciał uczynić go spadkobiercą)*.

* Poniekąd a propos, pióra takiego pana:
http://spatula-city.org/~im14u2c/exaggerate_with_extreme_prejudice.pdf

No i powtórek z tragedii Harey się nie uniknie, przynajmniej jednostkowo, bo co któryś teleportant będzie się czuł - co sam przyznałeś - nieautentycznym sobą, co niejednego z nich może wpędzić w desperację, czy zgola w (samobójczy) obłęd.

(Oczywiście piszę to w dużej mierze żartem, wzorem Lema uciekając w groteskę, bo zdaje mi się, że - gdy takie technologie staną się dostępne - ludzi w znanym nam znaczeniu już dawno nie będzie. Chyba, że w jakich rezerwatach, albo wręcz w zoo.)

Podejrzewam, że "zdejmowanie się" rysopisu atomowego nie jest takie łatwe jak w podróży dwudziestej trzeciej; czyli że nie da się przeprowadzić go bez zniszczenia całej struktury obiektu (czy subiektu? ;) ).

Tak, wszystko na to wskazuje. Stąd zresztą, jak już była mowa, Lem wycofał swoje zastrzeżenie co do braku tożsamości "kopii" z "oryginałem", co nam przedmiotowy rozdział "Dialogów" dezaktualizuje.
(Aczkolwiek fizyczne zastrzeżenia to jedno, subiektywne - nawet jeśli irracjonalne z pewnego punktu widzenia - poczucie teleportowanego - czy jego bliskich - to drugie. Tym samym nie uciekniemy od Harey*.)

* Oczywiście, pamiętam, że jej przypadek nie był teleportacją, że miała większe przyczyny czuć się nieautentyczna, ale...

być może, cały świat jest zbudowany z informacji. Omnis est informationum :)

I w tym momencie przypomnieć sobie musimy, jak sądzę, opowieść o Demonie Drugiego Rodzaju, znaną powszechnie jako "Wyprawa szósta...":

"w każdej szczypcie powietrza doprawdy układają się z fików i drygów atomowych ważkie prawdy i doniosłe sentencje, ale równocześnie powstają tam skoki i odskoki najzupełniej bezsensowne; i tych drugich jest tysiące razy więcej niż tamtych. Choć więc i dawniej wiedziano, że teraz oto, przed twoim nosem piłowatym, w każdym miligramie powietrza powstają w ułamkach sekund fragmenty tych poematów, które zostaną napisane dopiero za milion lat, i różnych prawd wspaniałych, i rozwiązania wszelkich zagadek Bytu i tajemnic jego, to nie było sposobu, aby tę informację całą wyosobnić, tym bardziej że ledwo się atomy łebkami trykną i w jakąś treść ułożą, już rozlecą się, a razem z nimi i ona przepadnie, może na zawsze. A więc cały dowcip w tym, aby zbudować selektor, który będzie wybierał tylko to, co w bieganinie atomów sensowne. Oto i cała idea Demona Drugiego Rodzaju"

Ale po kolei, mon ami, po kolei. Widzisz, nie wolno mi teraz gadać o informacji. Porządek musi być.

Dajże już spokój i gadaj o czym chcesz, byle nam omawianie tytułowego dzieła do przodu szło ;).

43
Forum po polsku / Odp: Etyka według Stanisława Lema
« dnia: Wrzesień 25, 2019, 09:36:07 am »
Jeśli chodzi o kwestię mniejszego i większego szacunku to mówiłem ogólnie. Nie podejmuję się rozstrzygać, który Zenek na jaki zasługuje (przynajmniej jak długo nie zostaną wynalezione urządzenia pozwalające na adekwatnie precyzyjne nieinwazyjne mapowanie mòzgu).

Co do Pirxa. Tak, również jestem skłonny sądzić, że pilot ów (w przeciwieństwie do Trurla, Klapaucjusza czy - co najmniej dziennikowego - Tichego) realizuje swoim (fikcyjnym) zachowaniem etykę, która i Mistrzowi była bliska. (Pominąwszy może głośną sprawę siostry Mattersa ;).)

44
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Wrzesień 24, 2019, 10:58:57 pm »
Remuszko, przestań śmiecić. Najpierw wyskakujesz z Moczulskim w wątku o Lemie (prawda, podpisywal się "Lem", ale wszystko wskazuje, że był to po prostu skrót od "Leszek Moczulski", co z Mistrzem nie miało nic wspólnego*), teraz z wynikami meczu w wątku poświęconym sprawom geopolitycznym (choć istnieje w "HP" topic sportowy). Jak to nie podpada pod punkt #7.2 Regulaminu, to nie wiem co podpada.

* Owszem, jest to może ciekwostka warta odnotowania, ale nie w topicu o bieżących sprawach okołolemowskich, prędzej w "Branżowych" xpila np.

45
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 24, 2019, 02:45:21 pm »
A może by tak zmiksować starego Ludwiga van z AC/DC?

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 684