Autor Wątek: Przeczytałem książkę - lub nie  (Przeczytany 6021 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5276
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #45 dnia: Lipiec 31, 2020, 12:53:51 am »
Cytuj
Żeglowałeś już? Tutaj te mielizny - ale fakt - nie utknęłam.
Gdzieś tak do 1/3. W każdym razie oni żeglują  :)
Cytuj
Lepsza? W ich mniemaniu. Bo w czym jest lepsza?
Rozdzielili sex od prokreacji?  :D ..żartuję, zapomniałem wstawić cudzysłów.
Co do dalszego wywodu, zgoda.
Cytuj
Ona jednak dobiła temat: uderzenie jednego - boli drugiego...ot, jedno zdanie - a zmienia.
No dobiła, chyba niepotrzebnie bo zacząłem zadawać (sobie w głowie) głupie pytania. Np. czy gdy Ben z Molly się kochają (starając się o dyskrecję, by nie budzić..) to ich bracio-siostry klony też? Takie współodczuwanie przekracza wyobraźnię i wtedy bliżej owadów społecznych? Z genetycznie zaprogramowanymi rolami?
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11266
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #46 dnia: Lipiec 31, 2020, 01:07:45 am »
Tak, ale to nie jest "kobieca ręka" - to są słowa/książki zapisane przez kobiety - tworzą nurt kobiecy w SF. A "kobieca ręka" może także charakteryzować mężczyzn - w książkach napisanych przez mężczyzn. Jakiś rodzaj wrażliwości? Z Wenus?;)

Prawda, przy czym mam wrażenie, że w poprawnościowe założenia, o których mowa łatwiej wpisywać się gdy się ową wrażliwość posiada. P. Jemisin np. - choć do mistrzyń gatunku trudno ją liczyć - jest po babsku empatyczna względem swoich bohaterów (nawet paskudnych, jednoznacznie potępionych i finalnie wykończonych, dzieciobójczych opresorów), w sposób nieosiągalny dla Webera (którego szwarccharakterom brak tylko brzydko pachnących skarpetek do kompletu, pod każdym innym względem są odpychający - co, że do odmiennej epoki, i odmiennych postulatów twórczych, się odwołam, b. z Putramentem się kojarzy), czy innych autorów z drugiego bieguna, co dodaje jej czytadłom pewnych walorów.

Ona jednak dobiła temat: uderzenie jednego - boli drugiego...ot, jedno zdanie - a zmienia.

Dobiła, ale powiedzmy, że ćwiczyłem uszlachetniający - a polegający czasem na zapominaniu o jednym czy drugim zdaniu - odbiór SF na "StarTreku", i sporej ilości knig też ;).

trafiłam w taką listę - książki, które warto przeczytać choć raz w życiu - druga pozycja mnie zaskoczyła...a później...widzę ciemność...

Dziwna ta lista...

Np. czy gdy Ben z Molly się kochają (starając się o dyskrecję, by nie budzić..) to ich bracio-siostry klony też?

Nie da się ukryć, to ich współodczuwanie niebezpiecznie przypomina braterską więź z "The Last Remake Of Beau Geste" 8).

ps. Z innej beczki... Czytał kto średniowieczno-Kontaktowy "Eifelheim" Michaela Flynna (wyszło toto po polsku 9 lat temu)?
http://katedra.nast.pl/ksiazka/10965/Flynn-Michael-F-Eifelheim/
https://en.wikipedia.org/wiki/Eifelheim
https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=13282
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2020, 02:05:24 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5285
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #47 dnia: Sierpień 02, 2020, 11:26:02 pm »
Cytuj
Ona jednak dobiła temat: uderzenie jednego - boli drugiego...ot, jedno zdanie - a zmienia.
No dobiła, chyba niepotrzebnie bo zacząłem zadawać (sobie w głowie) głupie pytania. Np. czy gdy Ben z Molly się kochają (starając się o dyskrecję, by nie budzić..) to ich bracio-siostry klony też? Takie współodczuwanie przekracza wyobraźnię i wtedy bliżej owadów społecznych? Z genetycznie zaprogramowanymi rolami?
Trzeba wziąć pod uwagę kiedy ta Pani to pisała, ale tak - mam wrażenie, że przeczytała coś o badaniach nad bliźniakami, coś o życiu społecznym owadów i sklonowała to w jednopłciową rodzinę.

Skończyłam. Niestety -  ku końcu elektronicznie kartkowałam...dla mnie nużące leśne próby akomodacji.
Za to niedokończony wątek Davida i Molly - tak just...kazała im odejść? A co z ludźmi, którzy na początku książki plądrowali, żyli obok? Nie mogli przetrwać, bo?

W pewnym momencie wyskoczyła jej wizja społeczeństwa konsumpcyjnego, a przy tym zamkniętego (w znaczeniu: tylko używać, nie tworzyć) - co doprowadza do zaniku myślenia abstrakcyjnego.
U wszystkich? Dlaczego? Dlaczego klony miałyby stawać się maszynkami?
Raczej przez organizację społeczeństwa.
I ta końcówka...takie to proste...kradzież kilku kobiet, kilku chłopaków, kilku sztuk bydła...tja. Pełna abstrakcja:)
Tak, że z niejaką ulgą wrócę do autobio Marqueza.

Cytuj
ps. Z innej beczki... Czytał kto średniowieczno-Kontaktowy "Eifelheim" Michaela Flynna (wyszło toto po polsku 9 lat temu)?
Nie. Ale z esensyjnej recenzji wynika, że lepiej przeczytać to:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4870896/peanatema
Wygląda interesująco - tylko podobno za dużo słów...w sensie treściwości wywodu.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11266
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #48 dnia: Sierpień 03, 2020, 12:11:29 am »
Ale z esensyjnej recenzji wynika, że lepiej przeczytać to:

Tego zachwalać mi nie musisz, czytuję Stephensona odkąd wydali u nas jego "Diamentowy wiek" ;). Gdybym miał powiedzieć w skrócie - trochę platonizmu, trochę "Wizji...", trochę "Imienia...", i jeszcze ostrych nawiązań do "Gry..." Hessego się tam (niebezpodstawnie) doszukują:
https://polter.pl/Peanatema-Neal-Stephenson-c20888
A przy tym perfekcyjno-lodowe, Dukajowi pokrewne, budowanie złożonego - by nie rzec: przekombinowanego - świata. Zaś bohaterowie to cokolwiek destrukcjanie. Znaczy: pozwól, że zamienimy się miejscami i JA polecę ;); powinno Ci się spodobać*.

* Choć i tam da się narzekać na uproszczenia ledwo co wspominanego rodzaju (z odautorskiej przedmowy: "Niektóre arbryjskie rośliny i zwierzęta zostały przedstawione jako ich ziemskie odpowiedniki, dlatego postaci występujące w książce mówią o marchewce, ziemniakach, psach, kotach i tak dalej — co jednak wcale nie oznacza, że na Arbre występują dokładnie te same gatunki. Arbre ma własną faunę i florę, a ziemskie ekwiwalenty pozwoliły mi uniknąć dygresji, w których musiałbym na przykład szczegółowo opisywać fenotyp arbryjskiej marchwi.").
« Ostatnia zmiana: Sierpień 03, 2020, 05:27:10 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5276
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #49 dnia: Sierpień 03, 2020, 12:41:51 am »
Wstrzymam się z szerszą opinią - zostało mi jeszcze kilkadziesiąt stron. Ale tak, po przeczytanym już, widać - skręca w jakąś dystopię. Poszerza horyzont, tracąc zoom na ludzików. Chocia... reproduktorki - mocne i teraz.
Właściwie, to chyba powinno być inkubatorki, bo mianem reproduktorów zwyczajowo określa się samce - przynajmniej wśród bydła.
To tak, nawiązując do czasu powstania książki... uszywistość -  "inne czasy'.
Cytuj
A co z ludźmi, którzy na początku książki plądrowali, żyli obok? Nie mogli przetrwać, bo?
To wydaje mi sie jasne - wirus zaburzył normalne rozmnażanie (i to chyba na wielu poziomach życia..bodaj ryby częściowo się uchowały). A tajna fabryczka z klonami była jedyną na świecie, więc w czasie kilku pokoleń zewnętrzna reszta mogła wymrzeć. W kilku, gdyż jakiś procent zachował zdolność rozrodczą, ale to za mało do utrzymania statusquo. Nawiązując do wątku obok, taki współczynnik dzietności musi być powyżej 2 - by trwać.
Cytuj
Za to niedokończony wątek Davida i Molly
To Molly nie spotka się z Benem?  :(
Cytuj
Gdybym miał powiedzieć w skrócie - trochę platonizmu,
Oszsz...Platon z Lemem, do tego Eco w Hessie własnym z domieszką sosu z Dukaja...takie bogactwo, to się nie mogło udać  ;D
Książek co piszecie, nie znam - ale skoro tradycja się robi i ja zapytam - taką ramotkę ktoś czytał- zna?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/268713/oboz-swietych
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11266
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #50 dnia: Sierpień 03, 2020, 03:41:43 pm »
Oszsz...Platon z Lemem, do tego Eco w Hessie własnym z domieszką sosu z Dukaja...takie bogactwo, to się nie mogło udać  ;D

Różnie bają... Pan z "Washington Posta" chwali... narzekając jednak na nudy:
https://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2008/09/04/AR2008090402460.html
Z drugiej strony w "Nature" zdecydowali się zrecenzować (a to rzadki zaszczyt dla -trystyki):
https://www.nature.com/articles/456446a
Jeśli miałbym szerzej od siebie - największym problemem jest amberowatość (czyli mamy hierarchię wszechświatów, ale ci wyżej b. nam podobni) i dukajowatość (czyli: b. przytomne obserwacjo-prognozy zmieszane są z dowolnym odautorskim worldbuildingiem - Stephenson wybiera to, co jawi mu się malowniczym, nie to, co najprawdopodobniejsze, i z nadmiarową - w pewnym sensie - magiczną nadbudową). Ale do jednookich między ślepymi (czy też: normalnego wzrostu między garbatymi) swobodnie się łapie.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 03, 2020, 03:58:16 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5285
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #51 dnia: Sierpień 03, 2020, 09:06:45 pm »
O "Obozie..." nic...nic...ale ta Molly:
Cytuj
Za to niedokończony wątek Davida i Molly
To Molly nie spotka się z Benem?  :(
No nie wiem...szukała go...ale mnie wychodzi, że znalazła jeno... głosy - lasu, rzeki, Bena - i śmierć:

Przez całą noc szeptały do niej drzewa. Kiedy się obudziła, wiedziała już, że drzewa uznały ją za swoją: nie uciszyły się, jak zwykle rankiem. A ponad i pod, i pomiędzy ich głosami Molly słyszała głos rzeki, bardzo jeszcze odległy, za nim zaś jeszcze inny, który musiał należeć do Bena, coraz potężniejszy, w miarę jak się do niego zbliżała. Czuła teraz zapach świeżej wody. Głosy rzeki, drzew i Bena zlały się w jedno wielkie wołanie: szybciej; szybciej! Pobiegła ku niemu z radością. Pochwycił ją i zanurzyli się razem w chłodną, słodką wodę.
Hm?

Podpisuję się pod zdziwieniem liva: Platon, Lem, Hesse, Eco, Dukaj..aj! Dużo tego, a bajki różne...nie wiem czy mam siły na taki collage building;)
Ale skoro jest nadzieja, że mogłoby mi się spodobać - zobaczymy.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11266
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #52 dnia: Sierpień 03, 2020, 10:45:50 pm »
Podpisuję się pod zdziwieniem liva: Platon, Lem, Hesse, Eco, Dukaj..aj! Dużo tego, a bajki różne...nie wiem czy mam siły na taki collage building;)

Wbrew pozorom to się gładko splata: mamy ecowsko-hessowski świat tych, którzy - po destrukcjańsku - odsunęli się od dotykanego paroksyzmami (i - rzec można - zbystrowanego; wytworzenie nowomaterii wymaga operowania na podobnym poziomie) świata, zamykając się w swojej klasztornej Kurdlandii, by pielęgnować w niej nauki, ale teoretyczne. A potem w ten ich mnisi spokój wkracza rzeczywistość extra muros, a jak już wkracza, to z dukajowatym, samoeskalującym się, rozmachem - i tu Platon pod rękę z Everettem (niemniej, idzie za tym nadążyć, bo jest to wykładane na sposób pierwszej z solaryjskich scen bibliotecznych, w końcu teoretycy w środku fabuły; ba, może łatwiej się wówczas czyta, niż na początku, bo zaczyna się - jak "Powrót..." od mnóstwa nieznanych słów - z tym, że słowniczek na końcu).

Dobra, dość się naspoilerowałem, jeszcze chwila i Wam wszystko streszczę ;).
« Ostatnia zmiana: Sierpień 04, 2020, 07:46:55 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2527
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #53 dnia: Sierpień 04, 2020, 12:33:48 pm »

Książek co piszecie, nie znam - ale skoro tradycja się robi i ja zapytam - taką ramotkę ktoś czytał- zna?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/268713/oboz-swietych

Ja. Dlaczego ramotkę?

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5276
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #54 dnia: Sierpień 04, 2020, 02:21:52 pm »

Książek co piszecie, nie znam - ale skoro tradycja się robi i ja zapytam - taką ramotkę ktoś czytał- zna?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/268713/oboz-swietych

Ja. Dlaczego ramotkę?
Bo ja wiem? Prawie 50 lat to sporo, ale tak, sprawa względna.  :).. a mógłbyś coś skrobnąć? Rzeczywiście taka wróżebna?
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2527
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #55 dnia: Sierpień 04, 2020, 02:40:17 pm »

Książek co piszecie, nie znam - ale skoro tradycja się robi i ja zapytam - taką ramotkę ktoś czytał- zna?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/268713/oboz-swietych

Ja. Dlaczego ramotkę?
Bo ja wiem? Prawie 50 lat to sporo, ale tak, sprawa względna.  :).. a mógłbyś coś skrobnąć? Rzeczywiście taka wróżebna?

Równie dobrze mogłaby byc napisana w zeszłym tygodniu - ani tematyka, ani język nie sugerują niczego w kwestii wieku.

Wrażenia, powiedziałbym, dychotomiczne. Z jednej strony fajnie (i zgryźliwie) oddana specyfika takiej skrajnej poprawności politycznej (tu głównie w odniesieniu do kwestii migracji), a z drugiej, i dyskursywnie, i fabularnie jest to uproszczone i przerysowane, czarno-białe, taki zaangażowany ideowo komiks. Ale na pewno warte przeczytania - bardziej niż większość sf  ::)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11266
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #56 dnia: Sierpień 04, 2020, 07:52:19 pm »
Jak tak podsumowałeś, to przypomniałem sobie, że i ja gdzieśkiedyś to czytałem (i chyba "Pierścień rybaka" też). I niewiele pamiętam ponad to, że jakoś z "Nie-Boską..." mi się - b. luźno - kojarzyło. Tobie również?

Edit:
Skądinąd dałoby się znaleźć coś łączącego bohaterów Raspaila z bohaterami Stephensona:
http://christianitas.org/m/news/jean-raspail-zwierciadlo-pewnej-tworczosci/
« Ostatnia zmiana: Sierpień 04, 2020, 08:32:19 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5276
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #57 dnia: Sierpień 04, 2020, 10:06:07 pm »
Równie dobrze mogłaby byc napisana w zeszłym tygodniu - ani tematyka, ani język nie sugerują niczego w kwestii wieku.

Wrażenia, powiedziałbym, dychotomiczne. Z jednej strony fajnie (i zgryźliwie) oddana specyfika takiej skrajnej poprawności politycznej (tu głównie w odniesieniu do kwestii migracji), a z drugiej, i dyskursywnie, i fabularnie jest to uproszczone i przerysowane, czarno-białe, taki zaangażowany ideowo komiks. Ale na pewno warte przeczytania - bardziej niż większość sf  ::)
Dzięki za reckę.
Jak Q napisał, że to ten gość od "Pierścienia rybaka", to przypomniałem sobie, że kiedyś czytałem (pierścień), i to dobre wspomnienie. :)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.