Autor Wątek: Przeczytałem książkę - lub nie  (Przeczytany 8638 razy)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11773
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #30 dnia: Lipiec 23, 2020, 08:14:04 pm »
Te kulki to mam. Gdzieś. Znaczy na półce w tylnym rzędzie. Musze ja tę Gretkowską napocząć. Czytelniczo oczywiście. Z noblistką mi nie poszło, to może to... W Biedronce to dają?
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #31 dnia: Lipiec 23, 2020, 08:28:25 pm »
Te kulki to mam. Gdzieś. Znaczy na półce w tylnym rzędzie. Musze ja tę Gretkowską napocząć. Czytelniczo oczywiście. Z noblistką mi nie poszło, to może to... W Biedronce to dają?
O, to może u Ciebie widziałem?  :D
A Manuela jednak nie w biedrze, bo to zona kupiła - w jakimś lumpeksie.
 Będziesz musiał sypnąć groszem  :)
To już chyba lepiej zainwestować w drugą szansę dla noblistki, może ze złej strony napocząłeś  :-\
Ja akurat wolę jej krótsze formy. Próbowałeś z tej strony?
https://www.gloskultury.pl/opowiadania-bizarne-recenzja/
« Ostatnia zmiana: Lipiec 23, 2020, 09:11:01 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #32 dnia: Lipiec 28, 2020, 11:44:18 am »
Właściwie, to przesłuchałem książkę. 
Donasennie.
"Pan Samochodzik i człowiek z UFO" Nienackiego. Ostatnia jego produkcja z tej serii. Według nienackofanów, jedna z gorszych. Mnie akurat specjalnie nie przeszkadzały gadżety s-f  w miejsce cudownego wehikułu ale... dobrzegu dobrzegu, jak mawia kolega.
Może to już obłędzik, że nawet tutaj dosłuchałem się wpływów Lema? Zaniepokojony rzeczonym objawem, zerknąłem na ichnie forum i ufff... nie tylko ja.
W szczególe zaś, chodzi o amorficzną postać (oksymoron?, ono przekształca się wedle uznania od psa, przez ślimaka po latarkę - działającą latarkę;). Nazywa się Robin. A kojarzy do ... Solaris. 
Otóż Robin strzeże tajemniczej "Diabelskiej doliny" z zapomnianym miastem Taironów. Strzeże przed poszukiwaczami skarbów, gdy się jednak tacy napatoczą, Robin ich odstrasza.
A odstrasza powodując halucynacje. W halucynacjach, niepożądani, widzą zmaterializowane swoje najskrytsze lęki; węże, lawiny.... Ostatnia ofiara Robina zobaczyła swą dawną miłość do śmierci której przyłożyła rękę.
Robin  tkany z Oceanu?  8)

 


« Ostatnia zmiana: Lipiec 28, 2020, 02:00:19 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5533
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #33 dnia: Lipiec 28, 2020, 11:04:49 pm »
Materializacja lęków to i w "Makbecie"?;)
Ale fakt - wygląda, że Robin wyciąga ze swojego hooda to, co ocean...i nie są to jego satelity.
Ja chciałam wrócić do Kate Wilhelm.
(taa...to poczucie kobiecej ręki przez wątek romantyczny - niezbyt często obecny w męskiej SF)
...wrócić, bo przeczytałam 1/3 wzmiankowanej książki.
Pasowna dla wirusowej sytuacji - tylko tam inny układ obiektem zainteresowania wirusa, a on sam znacznie groźniejszy:
- Myślę, że ten cholerny wirus jakoś atakuje serce. Nikt nie wie, co to jest. Wszystkie objawy związane są z układem krążenia.
- Bardzo źle się czułaś? Kiedy to się zaczęło?
- Jakieś półtora roku temu. Tuż przed tym, jak kazali nam wyjechać z Brazylii. To ogarnęło całe Rio. Właśnie tam nas przewieźli, kiedy stwierdzili, że też jesteśmy chorzy. Niewiele osób przeżyło. Z tych, którzy zachorowali później prawie nikt. Wirus stawał się z czasem coraz złośliwszy.
Dawid pokiwał głową.
- To samo tutaj. Prawie sześćdziesiąt procent przypadków śmiertelnych, a teraz, myślę, doszło już do osiemdziesięciu.


Trudno wyrokować o całej książce...mam na razie wrażenie, że tam gdzie schematycznie powinna się kończyć - ona dopiero się zaczyna.
Nie jest to klasyczna SF - raczej coś w stylu Orszulki i gdzieś zgrało się to z tym co powiedział Lem o klonowaniu, a zostało przypomniane w innym wątku:
Tak czy inaczej, to co było fantastycznym snem, dziś staje się - nieraz makabryczną - jawą. A jedno jest pewne, rozwój już rozpoczęty z natury swej jest niepohamowany.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11840
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 29, 2020, 12:43:42 pm »
Co do kobiecego podejścia do SF i wątków romansowych, to nie jesteście - Szczęściarze! - na bieżąco z obecnymi zaoceanicznymi modami. Teraz kobieca fantastyka (raczej fantasy niż SF) traktuje o trudnym macierzyństwie, przemocy domowej (wiadomo: samiec - twój wróg), i takich tam przyjemnościach (dobrze żeby jeszcze coś było o czarnym dziedzictwie, albo rasizmie wśród, czy wobec, goblinów), a romanse jeśli już się tam trafiają to zwykle gejowskie lub postludzko-postpłciowe. Przy czym w zasadzie tylko panie - według powyższego schematu tworzące - czołowe nagrody tam zdobywają.
Jest zresztą i męska opozycja, ale jeszcze mniej godna uwagi. Buntując się przeciw powyższemu cykliczne bzdury o kosmicznych marines i takichż imperiach płodzi (bo tak powrót do starych, dobrych, czasów rozumie), klepiąc je tak na jedno kopyto, że ledwo co przywoływany Heinlein jawi się na tym tle autorem wysoce ambitnym i innowacyjnym. Czasem, dla odmiany, coś o chrześcijańskich pogromcach demonów dorzucając.
Tylko Robinson i Weir (od "Marsjanina") się z tych schematów wyłamują i klasyczno-skafandrowe opowieści piszą. Niestety pierwszy już w wieku emerytalnym, a drugi chyba wyżej poziomu drugorzędności nie podskoczy.

Tymczasem u nas znów ukazał się zbiór opowiadań Chianga (tradycyjnie rozszerzony i w nowy tytuł zaopatrzony):
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=7980
https://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,25886945,ted-chiang-filozof-science-fiction.html?disableRedirects=true
Fragmentem aktualnie tytułowego utworu go promują:
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=8005
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2020, 05:06:13 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #35 dnia: Lipiec 29, 2020, 03:53:23 pm »
Cytuj
(taa...to poczucie kobiecej ręki przez wątek romantyczny - niezbyt często obecny w męskiej SF)
Jednakowoż z elementem ekstrawaganckim, bo to związek kazirodczy. Tyle, że osłabiony okolicznością, że i same kazirodztwo stało się bezpodstawne.
Cytuj
Pasowna dla wirusowej sytuacji - tylko tam inny układ obiektem zainteresowania wirusa, a on sam znacznie groźniejszy:
Ano, skoro na dzień dobry napisane, że gorsze hiszpanki .. W październiku przez kraj przeszła pierwsza fala grypy, poważniejsza w skutkach niż epidemia z lat 1917-1918. ,  a potem było jeszcze gorzej. Książka apokaliptyczna, mam skojarzenia z "Dniem Tryffidów".. i racja...początek mógłby być końcem, zobaczymy w co się rozwinie  :)
Tłumaczenie też daje smak epoki w której powieść powstała...kto by dziś bezkarnie napisał  - Jeszcze rok porobisz za murzyna u Selnicka i w końcu napiszesz tę pracę
Co do samego klonowania, autorka "wymyśla" różne problemy, ale na ile zasadne w świetle dzisiejszej nauki, nie wiem? Temat ludzkich klonów jakoś zszedł z widoku.
Cytuj
Teraz kobieca fantastyka (raczej fantasy niż SF) traktuje o trudnym macierzyństwie, przemocy domowej
Nie pomyliłeś?  :D Co w tym sci-fi a nawet fantasy? Toć czysty realizm.  8)
No chyba że jakieś fantastyczne metody gnębienia partnera, lub wychowywanie dzieci przy pomocy pilota...ale i to coraz bardziej reality.
Cytuj
(wiadomo: samiec - twój wróg)
Chyba ciut nieaktualne, w świetle tego co pisał Nex?
Przecież po dokonaniu zgnębienia samicy wystarczy oświadczyć, że też się jest samicą. Ta opozycja traci sens, wobec deklaratywności płci bez oglądania się na biologię.
Dziś piszę do Was ja, lifka - mać! jak się czuję uciskana (niech już ten samiec, byle tylko nie zawał ::)  )... ale za to jutro... za to jutro... zobaczycie! :D
« Ostatnia zmiana: Lipiec 29, 2020, 03:58:49 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11840
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #36 dnia: Lipiec 29, 2020, 04:59:28 pm »
Nie pomyliłeś?  :D Co w tym sci-fi a nawet fantasy? Toć czysty realizm.  8)

Przeleć... wzrokiem oczywiście... listy nominatów i zwycięzców Hugo i Nebuli z ostatnich 4-5 lat, potem poszukaj wymienionych utworów, albo ich streszczeń, i połącz kropki ;)*. Uwagę na płeć, orientację i kolor skóry** autorów też zwróć.

* A zobaczysz obrazek z taką, między innymi, pieśnią się kojarzący ;).

** Przy czym zabawny ten hamerykański antyrasizm - Chińczyka czy Afrykanina chętnie nagrodzą... o ile po angielsku pisze, albo w takowym - dostatecznie dobrym - przekładzie jego teksty wychodzą. Jak nie, to jakby nie istniał.

Najciekawszy jest chyba poniższy przypadek:
https://apex-magazine.com/if-you-were-a-dinosaur-my-love/
https://polter.pl/ksiazki/Gdybys-byl-dinozaurem-moj-ukochany-%E2%80%93-Rachel-Swirsky-c26806
https://en.wikipedia.org/wiki/If_You_Were_a_Dinosaur,_My_Love
Widać stąd, że nie trzeba nawet pisać fantastyki, by fantastycznym laurem mieć skroń zwieńczoną, gdy serce ma się po właściwej stronie.

Ta opozycja traci sens, wobec deklaratywności płci bez oglądania się na biologię.

Jak się zdeklaruje, to ma szansę robić za postać pozytywną, jak nie - może nawet jako (motywowany zabobonem i strachem przed odmiennością) dzieciobójca skończyć, że odwołam się do modnych (i cenionych nawet przez w/w białosamczą opozycję - do ich rozłamowego Dragona, nagrody świeżej daty i podejrzanej konduity, też nominacje dostały) powieści pani Jemisin:
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=7547
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=7410
« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2020, 01:09:39 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5533
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #37 dnia: Lipiec 30, 2020, 12:41:46 am »
Co do kobiecego podejścia do SF i wątków romansowych, to nie jesteście - Szczęściarze! - na bieżąco z obecnymi zaoceanicznymi modami. Teraz kobieca fantastyka (raczej fantasy niż SF) traktuje o trudnym macierzyństwie, przemocy domowej (wiadomo: samiec - twój wróg), i takich tam przyjemnościach (dobrze żeby jeszcze coś było o czarnym dziedzictwie, albo rasizmie wśród, czy wobec, goblinów), a romanse jeśli już się tam trafiają to zwykle gejowskie lub postludzko-postpłciowe. Przy czym w zasadzie tylko panie - według powyższego schematu tworzące - czołowe nagrody tam zdobywają.
No właśnie...w tym, co napisałeś nie chodzi o "kobiece podejście" tylko o correct podejście: trzeba upakować kilka obrazków żeby środowisko nie mogło odrzucić powieści...a wręcz musiało ją docenić. Czy tam: przecenić.

Ten "Wydech" nawet czytliwy - kojarzy do zacinających się bębnów...

Cytuj
(taa...to poczucie kobiecej ręki przez wątek romantyczny - niezbyt często obecny w męskiej SF)
Jednakowoż z elementem ekstrawaganckim, bo to związek kazirodczy. Tyle, że osłabiony okolicznością, że i same kazirodztwo stało się bezpodstawne.
E? Przegapiłam jakąś rodzinkę w tym opowiadaniu?;)
Chyba, że rozszerzyłeś tę rękę na powieść...bo tak, tutaj to jakieś za...powiedzmy...rodzinne;)
Cytuj
i racja...początek mógłby być końcem, zobaczymy w co się rozwinie 
W środek który mógłby być kolejnym końcem:))
Rozwija się w dziwną opowieść - bardziej psyche niż S czy F. Z mieliznami.
W sumie to tutaj widać Molocha i satelity;)
W sensie kolektywizacji życia i próby oswobodzenia jednostki...dwie drogi: ludzka i...też ludzka?
Taki mix wieku XVI/XVII, świata postapo, nowoczesnej technologii - utaplany w rozterkach psyche. Moralnych nikt jakoś nie ma...po trupach do celu.
Tylko jaki cel? Odbudowy świata na wzór znienawidzonych jednostek?
Cytuj
Co do samego klonowania, autorka "wymyśla" różne problemy, ale na ile zasadne w świetle dzisiejszej nauki, nie wiem? Temat ludzkich klonów jakoś zszedł z widoku.
Trudno rzec, bo nikt nie klonuje ludzi - zwłaszcza piątkami...
Wiadomo przecież, że pięciornia jest podstawową komórką naszego życia rodzinnego...
...ale mnie się wydaje to wydumane - znaczy zbiorowa świadomość klonobliźniat. Ok - jest tylko lekką kreską zarysowana.
Bardziej wynika z chowu i sposobu organizacji społeczeństwa.
Reproduktorki nieszczęśliwe, bo odseparowane od sióstr? Czy po prostu - od życia? I dzieci? Jak więźniarki?
W dodatku faszerowane prochami...czyli coś ta zbiorowa świadomość szwankuje...jest wynikiem eksperymentu nie tyle biologicznego - co socjologicznego.

Natomiast ciekawie zapowiadał się wątek konfrontacji ze swoją gen-linią...jednak porzucony.

Mam wrażenie, że podstawą tej opowieści jest pochwała indywidualizmu, samoświadomości, autonomii, niepowtarzalności.
Zobaczymy:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #38 dnia: Lipiec 30, 2020, 01:44:57 am »
Cytuj
E? Przegapiłam jakąś rodzinkę w tym opowiadaniu?;)
Chyba, że rozszerzyłeś tę rękę na powieść...bo tak, tutaj to jakieś za...powiedzmy...rodzinne;)
No tak, bo to ta sama ręka.
Dalej się nie odnoszę, bo jestem niedoczytany i klony jeszcze się nie... wykloniły.
Cytuj
Ten "Wydech" nawet czytliwy - kojarzy do zacinających się bębnów...
W tym wydechu zdziwił trochę argon, nie powinno być orgon?
Tutaj;
Od dawna już mówiono, że źródłem życia jest powietrze (przez niektórych zwane argonem)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11840
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #39 dnia: Lipiec 30, 2020, 02:12:33 am »
No właśnie...w tym, co napisałeś nie chodzi o "kobiece podejście" tylko o correct podejście: trzeba upakować kilka obrazków żeby środowisko nie mogło odrzucić powieści...a wręcz musiało ją docenić. Czy tam: przecenić.

Prawda, jednak głównie panie pod te ramki obrazki malują. I jak kto nie zna Orszulki, czy choćby Wilhelm, to myśląc: fantastyka kobieca będzie dziś miał skojarzenia z wspomnianymi wypracowaniami, które w dużej mierze zmonopolizowały teraz rynek.

Ten "Wydech" nawet czytliwy - kojarzy do zacinających się bębnów...

Mnie znów, nieodmiennie, jak za czasów gdy o nim pierwszy raz gadaliśmy, scenkę z "Podróży czternastej" z pamięci przywołuje:

"Wziąłem kubełek i poszedłem się rozejrzeć, czy nie mają tu jakiegoś lakieru. Chodziłem tak, aż usłyszałem sapanie. Patrzę, a za budynkiem stacji stoi kilka maszyn parowych i rozmawia. Zbliżyłem się.
Jedna mówi:
— Przecież to jasne, że chmury są formą życia pozagrobowego maszyn parowych. Otóż zasadnicze pytanie brzmi: co było pierwej — maszyny parowe czy para wodna? Ja twierdzę, że para!
— Milcz, przeklęty idealisto! — zasyczała druga."


...ale mnie się wydaje to wydumane - znaczy zbiorowa świadomość klonobliźniat. Ok - jest tylko lekką kreską zarysowana.

Mnie też, choć staram ją sobie reinterpretować nie w duchu telepatycznym, ale - podobnie do Ciebie - że to niby nałożenie się bliskiego genetycznego pokrewieństwa i wspólnego wzrastania.

W tym wydechu zdziwił trochę argon, nie powinno być orgon?

Inny świat, to i powietrze może być inne. Dorzucę streszczenie:
https://en.wikipedia.org/wiki/Exhalation_(short_story)
Jak się zastanowić to gatunek protagonisty mógłby robić za kolejną cywilizację z "Bajek..."*. (Dlatego zresztą linknąłem ;).)

* Oczywiście, nie jestem odosobniony w tej obserwacji:
https://www.washingtonpost.com/entertainment/books/ted-chiangs-exhalation-like-his-story-that-inspired-arrival-fuses-intellect-and-emotion/2019/05/03/b8bf1620-6db2-11e9-a66d-a82d3f3d96d5_story.html
http://speculiction.blogspot.com/2019/06/review-of-exhalation-stories-by-ted.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2020, 02:45:27 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #40 dnia: Lipiec 30, 2020, 10:57:46 am »
Cytuj
Inny świat, to i powietrze może być inne. Dorzucę streszczenie:
Chyba, że tak. Czytając, samo wskoczyło - akcja dzieje się na Ziemi, tylko w dalszej że hen, przyszłości. I dotyczy jakoś cyborgowatych, ale jednak ludzi.
Stąd zdziwienie gazem występującym w minimalnym procencie (dosłownie) w powietrzu - wtedy wyskoczył reichowy orgon. Właściwie z pierwszego tylko zdania - Od dawna już mówiono, że źródłem życia jest powietrze (przez niektórych zwane argonem).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Orgon_(teoria)
Cytuj
Rozwija się w dziwną opowieść - bardziej psyche niż S czy F. Z mieliznami.
Ale nie takie by na nich utknąć  :)
Na etapie, którym aktualnie jestem, silne skojarzenie (przez telepatię właśnie), z podobnym, choć na odwrót, wątkiem z książki  'Poczwarki"  Wyndhama (już drugi raz kojarzy mi ten autor, ostatni, bo innych jego książek nie czytałem  :D  ).
Tyle że w "Poczwarkach" owa właściwość jest efektem mutacji...popromiennej?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48022/poczwarki
Tu więcej o treści
http://charliethelibrarian.com/john-wyndham-poczwarki/
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2020, 11:04:48 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11840
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #41 dnia: Lipiec 30, 2020, 05:36:17 pm »
Czytając, samo wskoczyło - akcja dzieje się na Ziemi, tylko w dalszej że hen, przyszłości. I dotyczy jakoś cyborgowatych, ale jednak ludzi.

Uznałeś, że jak myśli, i świata ciekawy, to musi być z naszych? ;)

(Nawiasem: u Chianga nawet osadzenie na Ziemi i człowieczeństwo bohatera niczego by nie gwarantowały, bo zdarza mu się zapuszczać w fantasy, New Weirdy, rzeczywistości z dostępnym empirii Zaświatem, wiszącym nade łbem sklepieniem niebieskim czy zgodne z fantazjami kreacjonistów, o odmiennych, kabalistycznych magio-biologio-fizykach nie mówiąc.)

wtedy wyskoczył reichowy orgon.

Pamiętam jak kiedyś o nim - lata temu - wspominałeś ;).

Na etapie, którym aktualnie jestem, silne skojarzenie (przez telepatię właśnie), z podobnym, choć na odwrót, wątkiem z książki  'Poczwarki"  Wyndhama

Coś w tym jest... W obu wypadkach mamy łagodnie (tj. bez madmaxowatych ekscesów) postapokaliptyczny świat, opisywany niespieszną frazą, i skupienie na czynniku ludzkim...

ps. Cofnę się jeszcze do:
Właściwie, to przesłuchałem książkę. 
Donasennie.
"Pan Samochodzik i człowiek z UFO" Nienackiego. Ostatnia jego produkcja z tej serii. Według nienackofanów, jedna z gorszych. Mnie akurat specjalnie nie przeszkadzały gadżety s-f  w miejsce cudownego wehikułu

Nawet ją lubię, choć nie uważam za wybitną (choćby w kategorii prozy rozrywkowej czy "Samochodzików")*, i mam wrażenie, że nienackofani odrzucają ją głównie dlatego, że czytając wiadomy cykl nie nastawiają się na SF, przynajmniej w tym stężeniu. (Luźne bazowanie na Dänikenie też może część z nich, tę nastawioną na sieriozne podejście do historycznych zagadek, sierdzić.)

* Co nie zmienia faktu, że zostawiła po sobie jedno z milszych wspomnień z całej serii...

Robin  tkany z Oceanu?  8)

Odkąd zorientowałem się, że "Aguerre w świcie" Dukaja, choć bardziej utwory Zelazny'ego i W.J. Williamsa, oraz komiksy superbohaterskie, przypomina, ma za sikłel "Solaris" robić, nic mnie nie zdziwi, nawet to ;).
« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2020, 12:28:07 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5499
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #42 dnia: Lipiec 30, 2020, 08:49:31 pm »
Cytuj
Uznałeś, że jak myśli, i świata ciekawy, to musi być z naszych?
Tak  :)
i jeszcze po tym, że mają płuca, mózg, kończyny, układ krwionośny, mieszkają w domach, są towarzyscy, plotkują, tworzą wiersze i many more  ;)
Cytuj
Coś w tym jest...
Im głębiej w las, tym więcej widzę podobieństw. Znaczy bazowe, to jedno -> nowy ulepszony człowiek ma łącza telepatyczne, współodczuwa innych sobie podobnych. Tyle, że w u Wyndhama telepaci, czyli tytułowe poczwarki, są tępieni przez normalsów.  Odsiewani w toku celebrowanych jako wzorzec ostateczny naszości rytuałów z czasów minionych. Boją się ich, nie potrafią zrozumieć...ta ksiażka, slabo pamiętam, ale chyba kończy się dobrze?
A u Wilhelm?
 W książce Wilhelm, odwrotnie - lepsza odmiana człowieka pozbywa się starych, łącznie z ich stylem życia, dla nich niezrozumiałym - jak Ola napisała - indywidualistycznym. Klany które tworzą od "ojców/matek dawców" przypominają nieco historie biblijne - potomkowie Cham, Seta , Jafeta...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2020, 12:04:07 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11840
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #43 dnia: Lipiec 30, 2020, 09:23:16 pm »
i jeszcze po tym, że mają płuca, mózg, kończyny, układ krwionośny, mieszkają w domach, są towarzyscy, plotkują, tworzą wiersze i many more  ;)

Tak to byś również Kalgasz z Ziemią pomylił ;):

"Kalgasz to zupełnie odmienny świat i nie chcielibyśmy, abyś myślał, iż jest taki sam jak Ziemia, nawet jeżeli zamieszkujących go ludzi opisujemy jako mówiących w zrozumiałym dla ciebie języku i posługujących się znanymi ci pojęciami. Te słowa należy rozumieć jedynie jako odpowiedniki terminów obcych - czyli jest to typowy zbiór odpowiedników, taki sam, jakiego używa autor powieści, gdy jego cudzoziemscy bohaterowie porozumiewają się między sobą w swoim ojczystym języku, a on przekłada ich słowa na język czytelnika. Tak więc jeżeli mieszkańcy Kalgasza mówią "kilometrach", "rękach", "samochodach" czy "komputerach", to mają na myśli własne jednostki odległości, własne kończyny chwytne, własne środki transportu, własne urządzenia przetwarzające informacje itd. Komputery na Kalgaszu niekoniecznie muszą być kompatybilne ze stosowanymi w Nowym Jorku, Londynie czy Sztokholmie, a słowo kilometr, którego używamy w tej książce, nie musi oznaczać jednostki odległości równej tysiącu metrom. Uznaliśmy jednak, że prościej i lepiej będzie wykorzystać znane terminy do opisywania zdarzeń na tamtym całkowicie odmiennym świecie, niż wymyślać długą listę kalgasjańskich wyrazów.
Innymi słowy, moglibyśmy opowiedzieć ci, jak to jeden z naszych bohaterów zatrzymał się, aby strapnąć swe kanglisze przed wyjściem na siedmiowerkową przechadzkę po głównej libiszy swojego rodzinnego subna, i cała treść książki mogłaby wyglądać równie obco i odległe. Wtedy jednak o wiele trudniej byłoby wyłowić sens tego, co opisujemy, a to nie wydawało nam się celowe. Istota tej opowieści nie leży bowiem w liczbie dziwacznych pojęć, które moglibyśmy wymyślić; zawiera się raczej w reakcji grupy ludzi nieco nas przypominających, żyjących w świecie trochę podobnym do naszego - we wszystkim, z wyjątkiem jednego, ważnego szczegółu - kiedy ci ludzie stają w obliczu sytuacji, różniącej się całkowicie od tego, z czym kiedykolwiek borykali się mieszkańcy Ziemi. Wziąwszy pod uwagę wszystkie okoliczności uznaliśmy, że lepiej opowiedzieć ci, iż ktoś założył buty przed wyjściem na siedmiokilometrową przechadzkę, niż zaśmiecać książkę kangliszami, werkami i libiszami.
Jeśli wolisz, możesz sobie wyobrażać, że w tekście pojawiają się "werki" wszędzie tam, gdzie jest mowa o "kilometrach", "glabery" tam, gdzie występują "godziny", a "sladoły" tam, gdzie są "oczy". Możesz też wymyślić własne terminy. Werki czy kilometry - wszystko to straci znaczenie w chwili, gdy pojawią się gwiazdy."


Asimov & Silverberg, przedmowa do "Nastania nocy"

Zresztą wiemy obaj, że zaoceaniczni autorzy SF z lubością antropomorfizują na potęgę.

Boją się ich, nie potrafią zrozumieć...

Tu gdzieś do Stapledona z jego Johnem pętelka, i do vanvogtowych bajek o slanach.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/61445/slan

ta ksiażka, slabo pamiętam, ale chyba kończy się dobrze?

W sumie tak, acz w sposób wątkowootwarty.
https://www.gradesaver.com/the-chrysalids/study-guide/summary
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2020, 09:30:52 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5533
    • Zobacz profil
Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« Odpowiedź #44 dnia: Lipiec 31, 2020, 12:17:22 am »
W tym wydechu zdziwił trochę argon, nie powinno być orgon?
Ja tam sobie pomyślałam: Argonauci;)
Prawda, jednak głównie panie pod te ramki obrazki malują. I jak kto nie zna Orszulki, czy choćby Wilhelm, to myśląc: fantastyka kobieca będzie dziś miał skojarzenia z wspomnianymi wypracowaniami, które w dużej mierze zmonopolizowały teraz rynek.
Tak, ale to nie jest "kobieca ręka" - to są słowa/książki zapisane przez kobiety - tworzą nurt kobiecy w SF. A "kobieca ręka" może także charakteryzować mężczyzn - w książkach napisanych przez mężczyzn. Jakiś rodzaj wrażliwości? Z Wenus?;)
Cytuj
Mnie też, choć staram ją sobie reinterpretować nie w duchu telepatycznym, ale - podobnie do Ciebie - że to niby nałożenie się bliskiego genetycznego pokrewieństwa i wspólnego wzrastania.
Tak właśnie - które to podobieństwo w hodowli może dać wrażenie pewnej nieludzkiej więzi.
Ona jednak dobiła temat: uderzenie jednego - boli drugiego...ot, jedno zdanie - a zmienia.
Cytuj
Rozwija się w dziwną opowieść - bardziej psyche niż S czy F. Z mieliznami.
Ale nie takie by na nich utknąć  :)
Żeglowałeś już? Tutaj te mielizny - ale fakt - nie utknęłam.
Cytuj
W książce Wilhelm, odwrotnie - lepsza odmiana człowieka pozbywa się starych, łącznie z ich stylem życia, dla nich niezrozumiałym - jak Ola napisała - indywidualistycznym.
Lepsza? W ich mniemaniu. Bo w czym jest lepsza? Że będzie produkowała potrzebnych rzemieślników? A to rolników, a to żeglarzy...i przez to każden będzie szczęśliwy, bo będzie robił to, do czego został skopiowany? Automaty.
Automaty z pozorami życia. I przekonaniem o jedynie słusznej drodze - inni na złom.
Więc skąd wśród nich przywódcy?
Coraz bardziej widzę w tym metaforę politsystemów.
A miasto-państwo klonów to zaczontek totalitaryzmu.
Szkic - od kreski do kreski - aż obrazek zniewolonego kolektywu - stanie się wyraźniejszym.

Nic...mam jeszcze z 50 stron do końca. Zobaczymy. Bo może na drugim brzegu człecza konkurencja? Wszyscy zeszli? Co do jednego? Hm.

Pss...trafiłam w taką listę - książki, które warto przeczytać choć raz w życiu - druga pozycja mnie zaskoczyła...a później...widzę ciemność...
https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/ksiazki-ktore-trzeba-przeczytac-w-zyciu-100-tytulow/fdvpq2w
« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2020, 12:30:53 am wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)