Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 605171 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2475 dnia: Listopad 05, 2019, 08:32:46 pm »
Posty przeniosłam tutaj, bo rozmowa właściwie wyszła od przeczytanej przeze mnie książki pani Klich:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/97002/caly-ten-kutz-biografia-niepokorna
Wybacz, ale nie mam ani Ochoty ani też Woli, aby uczyć się tajników obsługi tego forum, ale ‎generalnie to zgoda ad Kutz i Wajda.
Wybacz, ale nie wybaczę:)
Gdyż po prostu zaprezentowałeś brak kultury – nie chcem i nie muszem i kto mi coś zrobi?
A na marginesie dla kogoś kto w CV ma: projektant skomputeryzowanych systemów zarządzania, kierownik działu Elektronicznego Przetwarzania Danych itp. itd. - użycie przycisku edytuj czy tam modyfikuj - na jakimś tam forum - nie powinno nastręczać zbyt wielu kłopotów.
Ad rem:
Cytuj
Moim skromnym zdaniem, to oni, tak jak Lem, „wyrośli” ‎na tym, że w PRL-u była cenzura prewencyjna, ale po roku 1956 umiarkowana, czyli że można ‎było wówczas, to jest w latach 1956-1989 (poza wczesnym stanem wojennym), oficjalnie ‎wydać czy tez sfilmować w Polsce praktycznie wszystko, jeśli tylko otwarcie nie atakowało się ‎aktualnych władców Polski a przede wszystkim ZSRR. Po roku 1989 znikła oficjalna cenzura ‎prewencyjna, a więc twórcy tacy jak (alfabetycznie) Kutz, Lem i Wajda znaleźli się nagle w ‎zupełnie innym otoczeniu, którego nie rozumieli i w związku z tym, a także w związku i ich, ‎powiedzmy senilnością, nie radzili sobie w tych nowych, dość radykalnie zmienionych ‎warunkach.
Ostrożnie bym się zgodziła. Z zastrzeżeniem, że ten aspekt (cenzura, tworzenie zakamuflowanych tekstów, by je puszczono itp.) jest jednym z wielu, które miały wpływ na nich. Wykształcił pewne nawyki twórcze.
Paradoksalnie ten knebel zaowocował smakowitymi potrawami.
Natomiast trudno zarzucać Panom, ze całkowicie zgrzybieli po 1989 roku. Pamiętaj, że oceniasz z roku 2019. Że miałeś czas by przepracować pewne tematy - np. marksizm-leninizm-stalinizm.
Cytuj
Niestety, ale Lem nie miał ani ‎Woli ani też Ochoty aby poważnie wziąć się za studia nad marksizmem
Wtedy - nie dziwię się.
Ale! zarzucasz komuś brak Woli i Ochoty (Żoliborz ocalał...) do żmudnego studiowania, a sam...spójrz wyżej...marne: edit:)
Cytuj
Po prostu ze względu na swój wiek i swoje przyzwyczajenia, nie rozumieli oni na ‎czym polega realny kapitalizm rynkowy.
Chcesz powiedzieć, że w Polsce od 1989 roku mieliśmy "realny - jakże się to kojarzy... - kapitalizm rynkowy"?

Wracając do Kutza - jego kształtował głównie Śląsk.
I chociaż nie zgadzam się z nim u podstaw - tzn. w sprawie autonomii dla Śląska  i "kultury chlewików" (jak to nazywam) - to muszę go przeprosić z tego miejsca za złe słowa, które o nim napisałam, bo dopiero po lekturze jego "Piątej strony świata" zrozumiałam jego ogląd świata i pewne wynikanie w życiopisie.
Dlatego Kagan - Twoje radykalne oceny ludzi są dla mnie nie burzeniem mitów (ja nie mam takich), a pochopną i bardzo subiektywną oceną.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4837
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2476 dnia: Grudzień 21, 2019, 09:15:56 pm »
Przeczytałem właśnie niedawno otrzymany prezent - "Krainę chichów" Jonathana Carrolla.
Samo w sobie nie byłoby to jeszcze powodem do zajmowania miejsca na forum, ale to pisarz rekomendowany przez Stanisława Lema, a sama książka wyszła w Polsce dzięki jego zabiegom. Tak, to nauczyciel Tomasza Lema z czasów wiedeńskich. Prowadził zajęcia, o ile dobrze pamiętam, z kreatywnego pisania  :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kraina_Chich%C3%B3w
Czyli można powiedzieć, nadrobiłem zaległość, bo to jego sztandarowa książka a czasy jego popularności chyba już minęły. O czym ona... mniejsza.
Jednak ze sporym zdumieniem zauważyłem niepokojące podobieństwo do innej książki. Ten sam główny pomysł - małe senne, prowincjonalne  miasteczko - tu francuskie , tam amerykańskie.
Przeciętni ludzie którym zdarzają się dziwne sprawy.
Pojawia się osoba z zewnątrz, która odkrywa, że owi ludzie są wykreowani przez pisarza (w wersji Carrolla), bibliotekarza (w wersji pierwszej). Ich życie jest zapisane w owych księgach i realizują je literka w literkę (no, u Carrolla są drobne odchylenia) a odkrywca tej prawdy nie bardzo może sobie z nią poradzić.
To ta książka. Dwa lata wcześniejsza.
https://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=41507
Oczywiście powieść z dreszczykiem Caraolla ma inaczej rozłożone akcenty, jest wzbogacona w wątki ( w tym  dość istotny - erotyczny) dużo lepiej się ją czyta bo pisana z amerykańska - wersja francuska jest oniryczna i momentami "się brnie". Ba...jak przez zaspy śniegu, który odgrywa niebagatelną rolę, gdyż ciągle pada i tworzy klimat całości.
Konkludując, wygląda mi, że Pan Carroll jest pisarzem prawdziwie kreatywnym  :D
Co nie zmienia faktu, że "chichi" przeczytałem z dużą przyjemnością.
A Lustro z mniejszą (lub tylko inną).
Oczywiście, wszelkie podobieństwa mogą być wyłącznie przypadkowe, a nawet produktem mojej, mojej...co to ja?  ;)

 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 21, 2019, 09:23:53 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2477 dnia: Grudzień 22, 2019, 02:42:18 am »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2478 dnia: Grudzień 29, 2019, 05:44:38 pm »
Mamy wątek dla filmów SF, ale chyba nie mamy wątku dla takich książek?

No nic - zwłaszcza, że mało w tym science, ale fikcja - całkiem dobra.
Otóż w szeregu przeczytanych ostatnio przeze mnie książek znalazł się przypadkowo (ktoś mi pożyczył i powiedział, że nie da się tego przeczytać;)) Jose Carlos Somoza i jego "Klucz do otchłani" (do tej pory przeczytałam tylko jednego "somozę" czyli "Klarę i półmrok" - dziwne, z pretensjami, ale gdzieś haczące o "quo vadis, munde?").
Muszę powiedzieć, że to książka dosyć wciągająca (nużą może ostatnie rozdziały - przez pewną powtarzalność opisywanego) - z gatunku [sic!] thriller futurystyczny. Niech będzie. Akcja rzeczywiście - jak z dobrego kryminału - rozgrywa się w odległej przyszłości. Czyta się samo.
W każdym razie Somoza dobrze pokazuje jak rodzą się wierzenia, czym jest wiara-nie-wiara, samospełniająca się przepowiednia, czy możliwy jest świat bez boga itp.
Ta fikcja  - która jest sednem książki i na której opiera się przyszłość ludzi - jakoś mnie ubawiła - autor spreparował świetną paralelę między światem rzeczywistym (tym z przyszłości), a biblijnym (biblia na miarę tamtych czasów).

Dodam tylko - nigdy nie przepadałam za Lovecraftem (a ta książka ma z nim związek  -nie mogę powiedzieć więcej, bo popsuję komuś ewentualną lekturę) - warto coś jego przeczytać? Jak tak - to co? Lem jakoś nie wspomniał o nim w Fifie...
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2479 dnia: Grudzień 29, 2019, 06:42:53 pm »
Dodam tylko - nigdy nie przepadałam za Lovecraftem (a ta książka ma z nim związek  -nie mogę powiedzieć więcej, bo popsuję komuś ewentualną lekturę) - warto coś jego przeczytać? Jak tak - to co?

Z Lovecraftem to jest ten kłopot, że u niego zwykle kiczowato-mackowaty i gotyckawo-wiktoriańskawo-archaiczny horror, a filozofia w pojedynczych, wetkniętych w te (mało)straśne pasztety, zdaniach. Jeśli miałbym Ci coś polecać, to "Kolor z przestworzy" vel "Kolor z innego świata" (filozofii tam akurat zero, ale rasowy horror SyFy, taki "The Thing" trochę, wymieszany z rozszerzającą się Strefą - z tym, że wiadomo kto był pierwszy; no i bodaj najlepszy literacko kawałek H.P.L.-a) oraz "Szepczącego w ciemności" (Obcy, cyborgi, klimat przywodzący na myśl wizyty Tichego u co bardziej podejrzanych naukowców). Oba opowiadania znajdziesz w zbiorku "Zew Cthulhu" wydawanym też pod tytułem "Szepczący w ciemności" i - w wersji rozszerzonej, w przekładzie Płazy (który jest znacznie lepszy niż poprzednie) - jako "Zgroza w Dunwich" (jeśli chcesz wyrobić sobie w miarę pełny obraz lovecraftowej pisaniny przeczytaj cały, choć wątpię czy Ci się spodoba, a na deser popraw borgesowym "There Are More Things..." z "Księgi piasku", wychwytując nawiązania ;) ).
Jeśli zaś w/w zbiór czytałaś i nie podszedł, to raczej nic Ci już Lovecrafta do gustu nie przypadnie (poza utworami cthultystycznymi i ogólnie horrorowymi tworzył jeszcze opowieści o Krainach Snów - te znów znajdziesz w tomiku "Przyszła na Sarnath Zagłada", ale to taka oniryczna dark fantasy w stylu Dunsany'ego).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2019, 07:00:40 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2480 dnia: Grudzień 29, 2019, 07:07:00 pm »
Ostatnio styczność z Lovecraftem miałam jakieś dziesiątki lat temu i właśnie tak jakoś pulpowato i mackowato się mi zapisał.
Ale znalazłam w domu dwa tomy opowiadań pt…hę…”Najlepsze opowiadania”:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/21932/najlepsze-opowiadania---t-1
Są tam też te wymienione przez Ciebie (zresztą „Kolor…"gra niebagatelną rolę u Somozy - jak i inne)
Tymczasem czytam wstęp z tego pierwszego tomu czyli bio Lovecrafta.
Trafiłam tam na jego wypowiedź i na fragment z jego listu - przytoczę, bo zachęca do czytania i  Lemem bardzo pachnie:

Nie jestem w stanie pisać o "zwykłych ludziach", ponieważ ci w żadnym wypadku mnie nie interesują. Bez zainteresowania nie może być sztuki. Relacje międzyludzkie mnie nie zajmują. Dopiero stosunek człowieka do Wszechświata - do nieznanego - jest w stanie wzbudzić w moim umyśle iskrę twórczej wyobraźni. Humanocentryczna postawa jest mi zupełnie obca, nie jestem bowiem w stanie choćby zrozumieć tej krótkowzroczności, przyczyny skupienia uwagi wszystkich na ziemi, a ignorowania tła Wszechświata.
[The Defence Remains Open! (1921)]

I tak moje wszystkie opowieści oparte są na podstawowej przesłance, że wszystkie ludzkie prawa, zainteresowania i uczucia nie mają znaczenia przy ogromie wszechświata. Dla mnie niezmierną dziecinadą są opowieści, w których ludzie - a wraz z nimi ich uczucia, warunki życiowe czy normy postępowania - są nakreśleni tak, jakby ich rasa była znana na innych światach czy w innych galaktykach. By uzyskać esencję prawdziwej obcości, czy to pod względem czasu, przestrzeni, czy wymiaru, trzeba zapomnieć, że takie rzeczy, jak życie organiczne, dobro i zło, miłość i nienawiść oraz wszelkie lokalne atrybuty mało znaczącej i krótkotrwałej rasy nazywanej ludzkością kiedykolwiek istniały.
[Selected Letters, t. II, s. 150]


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2481 dnia: Grudzień 29, 2019, 07:50:02 pm »
Wiesz co? Coś mi się zdaje, że więcej frajdy dostarczy Ci lektura lovecraftowskiej epistolografii, niż lovecraftowskiej beletrystyki. Bo filozoficznie był to łeb porównywalny z lemowskim, i z korespondencji to wychodzi, a literacko grafoman (choć na swój sposób wybitny), co wychodzi również...

Edit:
Choć gdybyś jednak beletr. próbowała, to jest jeszcze "Muzyka Ericha Zanna" - SF za grosz, bardziej Borges wymieszany z Hoffmannem (E.T.A.) i naszym Grabińskim. Oniryczny horror z muzycznym zombie (w którym nie wiadomo ossochodzi), ale klimacior, ten klimacior...
(Też z górnej literacko lovecraftowej półki...)

ps. Jeszcze a propos pana, o którym gadamy a filozofii jego:
http://plejbekpisze.blogspot.com/2017/11/howard-phillips-lovecraft.html
(Gdzie za cenne uznałbym dwie obserwacje: 1. że macki służyły ewokowaniu Obcości - owszem, metodami - z obecnej perspektywy - b. prymitywnymi, ale pamiętajmy, że były to czasy "Księżniczek Marsa", zaś 2. irytująca tendencja lovecraftowskich bohaterów do popadania w obłęd i histerię - podkreśleniu, że ludzki umysł wykłada się koncertowo na pewnych aspektach rzeczywistości. Inna sprawa, że dziś się z tymiż trochę otrzaskaliśmy i potrafimy o kwantówkach i strunówkach na luzie gadać - pytanie jednak czy nie jest to meblowanie sobie saloników nad Solaris tylko.)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2019, 11:31:25 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2482 dnia: Styczeń 02, 2020, 02:11:18 am »
Wiesz co? Coś mi się zdaje, że więcej frajdy dostarczy Ci lektura lovecraftowskiej epistolografii, niż lovecraftowskiej beletrystyki. Bo filozoficznie był to łeb porównywalny z lemowskim, i z korespondencji to wychodzi, a literacko grafoman (choć na swój sposób wybitny), co wychodzi również...
Aż tak źle nie było...znaczy przeczytałam:  Szczury w murach, Kolor z przestworzy, Koszmar w Dunwich i W górach szaleństwa.
Wszystko świetnie uzupełnione przez S.T. Joshi.
Owszem, trochę zgrzytam zębami…z tego co Lovecraft głosi w listach wyziera wiele styków z Lemem. Jeśli do tego dodamy „Necronomicon” – to doskonale wiadomo o jakiej próżni myślę...chociaż może bardziej o solarystyce?

Z tej w/w czwórki zdecydowanie najlepsza historyjka to ‘W górach szaleństwa”  – podobno del Toro miał zrobić wizualizację, ale nic z tego nie wyszło – szkoda. Świetny materiał.
Oczywiście zaraz wyświetla się  "Coś", które podobno jest oparte na "Who Goes There? Campbella. Tylko Campebell to napisał w 1938, a Lovecraft w 1931 (opublikował w 1936). Ian Watson też o tej zbieżności wspomina.
Ktoś tutaj porównał:
http://www.jasoncolavito.com/blog/who-goes-to-the-mountains-of-madness

Jedyny zarzut – za bardzo wszedł w szczegóły dotyczące historii Istot, co było śmiesznawo-nużące. Więcej niedopowiedzeń, miejsca na domysły…ale i tak – niezłe.
Na drugim miejscu „Szczury..." -  pomimo pewnego schematyzmu gatunkowego – Lovecraft trzyma się jak długo może nauki i racjonalnych wyjaśnień - skręca w obłęd i tym w sumie ratuje całość (nawiasem – u Somozy cytat z Lovecrafta: Obłęd to konsekwencja wiedzy...)
Kolor i Koszmar jakoś zlewają mi się w jedno. Przy czym Kolor rzeczywiście nieco lepszy.

W każdym razie na pewno w tym Lovecrafcie jest więcej niż mi się zapamiętało. Niesprawiedliwym byłoby sprowadzić go do historyjek o duchach i pełzających kosmicznych galaretach.
Cytuj
Choć gdybyś jednak beletr. próbowała, to jest jeszcze "Muzyka Ericha Zanna"
Nie ma w moich zbiorkach opowiadań, ale za Joshim - trafiłam na amatorski filmik - całkiem znośny - był?
https://www.youtube.com/watch?v=OFnSOfdsblQ
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2483 dnia: Styczeń 02, 2020, 03:26:10 pm »
z tego co Lovecraft głosi w listach wyziera wiele styków z Lemem.

Acz - łyżeczka dziegciu malutka - listy te pokazują również jego rasizm i snobistyczny elitaryzm. W skali epoki mieszczące się w normie (dlatego nie przykładam obecnych miar i nie grzmię ;) ), dziś cokolwiek rażące.

Z tej w/w czwórki zdecydowanie najlepsza historyjka to ‘W górach szaleństwa”

A mnie znów "W górach..." zostawia dziwnie obojętnym (może dlatego, że późno sięgnąłem, później niż po inne znane kawałki H.P.L.-a?). Tzn. na rozum doceniam, widzę prekursorstwo, i b. solidną - zwł. jak na czas powstania - fikcję naukową (z tragediami wynikłymi z międzygatunkowych nieporozumień i dyskretnym wątkiem ostrzeżenia przed sprowadzeniem na siebie zagłady przez rozwój robotyki czy też geninżynierii - nie powiem, imponujące, szczególnie na 8 lat przed rozpoczęciem tzw. złotego wieku amerykańskiej SF), stylistyczno-klimatycznie też niezgorzej, ale rusza mnie czegoś b. mało.

Jedyny zarzut – za bardzo wszedł w szczegóły dotyczące historii Istot, co było śmiesznawo-nużące. Więcej niedopowiedzeń, miejsca na domysły…

Cóż, jako się rzekło, przekursorem był, nie miał (dobrych) wzorców, sam je musiał wypracowywać... Bierzmy na to poprawkę...

Kolor i Koszmar jakoś zlewają mi się w jedno.

Trochę się dziwię, bo "Kolor..." to godnie postarzałe (tak godnie, że tego wieku nie czuć) studium Obcości (zaraz mi się kojarzy Mistrzowa "Inwazja" niealdebarańska, choć ona w horror nie skręca), a "Koszmar..." (acz, nie zaprzeczę, lubię, choćby ze względu na postać Wilbura) to podszyta czarnym humorem typowa antykwaryczna opowiastka grozy o krzyżowaniu się z demonami, która jako SF nie sprawdza się zupełnie, bo jakie potomstwo może mieć człowiek i bosko potężne, innowymiarowe, skupisko opalizujących kul? Jaki biologiczny sens za tym stoi?

(Aczkolwiek da się wychwycić pewien wspólny motyw: w obu wypadkach groźny Obcy wyniósł się w większej części, i została po nim skażona okolica.)

W każdym razie na pewno w tym Lovecrafcie jest więcej niż mi się zapamiętało. Niesprawiedliwym byłoby sprowadzić go do historyjek o duchach i pełzających kosmicznych galaretach.

No to już się nie dziwisz, że mówiłem, iż nasz ci on i do "Biblioteki Lema" chciałem dać ;).

Przy czym mam wrażenie, że z Lovecraftem to trochę tak: jak podchodzisz z marszu widzisz macki i przesadę (słusznie Płaza snuł paralele z Młodopolakami), jak znasz filozofię za jego utworami (więc wiesz czego szukać, można rzec) - wychwytujesz więcej. (Sądzę po sobie ;).)

Nie ma w moich zbiorkach opowiadań

Smakuj tedy w oryginale ;):
https://en.wikisource.org/wiki/The_Music_of_Erich_Zann

ale za Joshim - trafiłam na amatorski filmik

Krótki, ale nie taki znów amatorski. Robił go facet z dorobkiem TV, laureat horrorowych nagród:
https://www.imdb.com/name/nm0835455/

całkiem znośny

Ano. Dodali gołą babę, a z bezimiennego bohatera zrobili Warda z zupełnie innego opowiadania, ale poza tym b. ok.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2020, 08:25:24 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2484 dnia: Styczeń 03, 2020, 10:20:59 pm »
z tego co Lovecraft głosi w listach wyziera wiele styków z Lemem.
Acz - łyżeczka dziegciu malutka - listy te pokazują również jego rasizm i snobistyczny elitaryzm. W skali epoki mieszczące się w normie (dlatego nie przykładam obecnych miar i nie grzmię ;) ), dziś cokolwiek rażące
Może być...czytałam tylko fragmenty skoncentrowane na kosmicznym oglądzie.
Cytuj
ale rusza mnie czegoś b. mało.
Zagadał napięcie tą historią Istot - wyssaną z kilkunastu naściennych malowideł. Bez tego byłoby treściwiej, bardziej tajemniczo i poruszająco;)
Cytuj
(Aczkolwiek da się wychwycić pewien wspólny motyw: w obu wypadkach groźny Obcy wyniósł się w większej części, i została po nim skażona okolica.)
W "Koszmarze..." jednak ludzie przywołują i ludzie pozbywają się obcaka. Albo coś pomieszałam;))
Cytuj
No to już się nie dziwisz, że mówiłem, iż nasz ci on i do "Biblioteki Lema" chciałem dać ;).
Ale gdzie go proponowałeś? Nie znalazłam.
Z tym, że to miała być biblioteka Lema - a on o Lovecrafcie coś? gdzieś? Nie pamiętam, ale w Fifie nic nie ma...
Cytuj
Krótki, ale nie taki znów amatorski. Robił go facet z dorobkiem TV, laureat horrorowych nagród:
Miałam napisać: niskobudżetowy ::)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2485 dnia: Styczeń 04, 2020, 05:35:26 pm »
Może być...czytałam tylko fragmenty skoncentrowane na kosmicznym oglądzie.

Najwięcej takich kfiatków w korespondencji z Howardem odconanowym.

Zagadał napięcie tą historią Istot - wyssaną z kilkunastu naściennych malowideł. Bez tego byłoby treściwiej, bardziej tajemniczo i poruszająco;)

Sam nie wiem do końca co zaszkodziło... Choć fakt, że shoggothy nazwiska katolickich publicystów wykrzykują raczej nie pomógł ;).

W "Koszmarze..." jednak ludzie przywołują i ludzie pozbywają się obcaka.

Przywołują... No, może i lepiej tak powiedzieć, choć, Pani, Sodoma i Gomora tam odchodziła. Nie po raz pierwszy, ani ostatni, u H.P.L.-a zresztą - co Moore komiksowo unaocznił/udosłownił:
http://dzikabanda.pl/recenzje/komiks/neonomicon-moore-analizuje-lovecrafta-recenzja/

Nawiasem: przedkładam "Kolor..." nad "Koszmar..." i z tej przyczyny, że w pierwszym sobie coś kameralnie spadło, i mieszkańców jednej chałupy mimochodem wykończyło, a w drugim niewidzialni Obcy latami po lasach się szwędali, i chcieli Ziemię w inne wymiary przeciągać, oczyściwszy z ludzisków uprzednio. Nadmiar szkodzi.

Ale gdzie go proponowałeś? Nie znalazłam.

W stosownym wątku (fakt, ciężko mamy z tą wyszukiwarką). Ale w sumie pół-żartem, i od niechcenia, proponowałem, na zasadzie: gdybym miał się kierować pokrewieństwami jakie widzę, a nie tym, co sam Lem pisał (choć potem to odrobinę usieriozniłem, zastanawiając się luźno czy szczególnie skrytykowanym nie należy się miejsce obok szczególnie chwalonych, bo jednak poruszyli).

Z tym, że to miała być biblioteka Lema - a on o Lovecrafcie coś? gdzieś? Nie pamiętam, ale w Fifie nic nie ma...

Prawie całe posłowie do jamesowego "Starego antykwariusza" jest o nim. Z tym, że stanowi b. ostrą krytyka Lovecrafta (z wyraźnym skupieniem na miniusach; główny zarzut - przesada).

Co zabawne: również szacunek dla Jamesa obu Panów L. łączył.

ps. Cofnę się jeszcze:
Jeśli do tego dodamy „Necronomicon” – to doskonale wiadomo o jakiej próżni myślę...chociaż może bardziej o solarystyce?

Tych ksiąg to on całą bibliotekę stworzył (czasem z pomocą uczniów/kolegów*, którzy potem w zaszyfrowanej postaci - np. Derleth - d'Erlette - za okultystów z przeszłości robili):
https://www.hplovecraft.pl/mitologia-cthulhu/encyklopedia-mitow/mityczne-ksiegi/

* Był to Samotnik dość towarzyski ;).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 04, 2020, 08:01:16 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2486 dnia: Styczeń 06, 2020, 01:42:30 pm »
Chwilowo odpuściłam czytanie HPL – po Krall wpadł mi Bolano – ale widzę, że idę wydeptaną drogą od Lema do HPL – a na końcu Ballard;)
Cytuj
Nawiasem: przedkładam "Kolor..." nad "Koszmar..." i z tej przyczyny, że w pierwszym sobie coś kameralnie spadło, i mieszkańców jednej chałupy mimochodem wykończyło, a w drugim niewidzialni Obcy latami po lasach się szwędali, i chcieli Ziemię w inne wymiary przeciągać, oczyściwszy z ludzisków uprzednio. Nadmiar szkodzi.
To tak  - w oszczędności wyrazów – Kolor lepszy. Niemniej równie pulpowy i morderczy dla otoczenia.
Cytuj
W stosownym wątku (fakt, ciężko mamy z tą wyszukiwarką). Ale w sumie pół-żartem, i od niechcenia, proponowałem, na zasadzie: gdybym miał się kierować pokrewieństwami jakie widzę, a nie tym, co sam Lem pisał (choć potem to odrobinę usieriozniłem, zastanawiając się luźno czy szczególnie skrytykowanym nie należy się miejsce obok szczególnie chwalonych, bo jednak poruszyli).
A…ok – szukałam w tym „bibliotecznym”.
Otóż...to nie pokrewieństwo literackie, tylko światooglądowe – jak w cytowanym przez Ciebie fragmencie z Płazy.
Cytuj
Prawie całe posłowie do jamesowego "Starego antykwariusza" jest o nim. Z tym, że stanowi b. ostrą krytyka Lovecrafta (z wyraźnym skupieniem na miniusach; główny zarzut - przesada).
Właśnie przeczytałam – to posłowie. Nie jest tak, że prawie całe jest o HPL - a to co jest - wynika z przyjętej formuły: porównania obu panów.
Wstęp traktuje ogólnie o MRJ. Następnie czytamy:
Chciałbym jedynie w kilku słowach uzasadnić mój wybór Jamesa przeciwko takim autorom późniejszym a renomowanym, jak choćby Howard P. Lovecraft.
I następuje porównanie prac obu Panów w płaszczyźnie: flegmatyczności/histeryczności bohaterów (jednak nie wszyscy spełniają ten warunek - jest zawsze ktoś z podejściem naukowym, badacza, kto nie poddaje się ogólnej panice), realności/demoniczności opisywanego świata – poświadczanego przez rozedrgane umysły (ale znowu: owe poświadczenia - sprawdzane przez naukowców).
Trudno powiedzieć na których utworach Lovecrafta Lem oparł swoją opinię - niemniej konkludował:
Chodzi, zapewne, o moje predylekcje w literaturze (i to nie tylko w literaturze grozy), raczej sprzeczne z rozwojem opinii w takiej na przykład Ameryce, gdzie o spokojnym Jamesie głucho, gdzie neurotyk Lovecraft natomiast dorobił się licznych, entuzjastycznych zwolenników. Tę różnicę mogę tłumaczyć jedynie diametralnym stosunkiem obu pisarzy do niesamowitego tematu. James raczej bawił się duchami — Lovecraft raczej wierzył w nie solennie. Pierwszy tworzył literaturę kunsztownych apokryfów, gdy drugi — lękiem rozdygotanych wyznań wiary.

Pozostaje mi przeczytać owe "Opowieści...":)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2487 dnia: Styczeń 06, 2020, 02:13:08 pm »
po Krall wpadł mi Bolano

I cóż o nim sądzisz?

(Po Krall, to pewno "El III Reich"?)

widzę, że idę wydeptaną drogą od Lema do HPL – a na końcu Ballard;)

Masz już co na oku (Ballarda), czy polecać? ;)

To tak  - w oszczędności wyrazów – Kolor lepszy. Niemniej równie pulpowy i morderczy dla otoczenia.

Ja wiem czy pulpowy? Ta oszczędność jest jednak mało pulpowa. Morderczość już tak.

Pozostaje mi przeczytać owe "Opowieści...":)

Będę b. ciekaw Twojej opinii o nich. W moim odbiorze były b. błahe, ale w istocie kunsztowne i potrafiły wywołać kontrolowany dreszczyk (Lovecraft jest ciekawszy filozoficznie, ale skutecznie straszy dość rzadko). Aha: warto wspomnieć, że - ponieważ James był jednym z mistrzów H.P.L.-a - opowiadanko "Hrabia Magnus" nie tylko stanowiło jedną z inspiracji tego ostatniego, ale i zostało inkorporowane przez epigonów do kręgu lovecraftowskiego (że niby hrabia de la Gardie był współczesnym Curwena, itd.).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2020, 02:15:28 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4938
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2488 dnia: Styczeń 06, 2020, 03:02:51 pm »
po Krall wpadł mi Bolano

I cóż o nim sądzisz?

(Po Krall, to pewno "El III Reich"?)
Rzeszę czytałam wcześniej. Teraz czytam „2666”.
Po uprzedniej lekturze i po 300 stronach obecnej obawiam się, że Bolano to hochsztapler;)
W jego historiach jest niedopowiedzenie, jakaś tajemnica, zagadka prawie kryminalna – czyta się to więc do końca – czekając na jakieś resume – a tu? Nic…nic…rozmycie, pożegnanie, każdy wraca do siebie…
W każdym razie jeszcze mam przed sobą 700 stron - może poprawi swój wizerunek 8)

No nie - traktować Lovecrafta poważnie, jako straszyciela - nie przechodzi - tylko to drugie (a właściwie pierwsze) dno o kondycji człeków, miejscu w czasie itp.

Ballard to jakaś odległa przyszłość, ale pamiętam!:)) "Człowieka przeciążonego". I oczywiście "Imperium..." ale tylko filmowe.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10449
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2489 dnia: Styczeń 06, 2020, 07:30:38 pm »
No nie - traktować Lovecrafta poważnie, jako straszyciela - nie przechodzi - tylko to drugie (a właściwie pierwsze) dno o kondycji człeków, miejscu w czasie itp.

U Jamesa na odwrót - straszenie bez filozofii. (Co zresztą H.P.L. mu wytykał, wychwalając poza tym.)

Swoją drogą wydaje mi się, że ciekawie by było porównać Lovecrafta z Grabińskim. Obaj odchodzili od klasycznych duchów ku nowym zakresom tematycznym: technologia (tak, pociągi) - G., Kosmos - L.; dla obu też znane było drobną wysepką w oceanie groźnego Nieznanego. I u obu widać pokrewieństwa z Mistrzem.

Edit:
Joshi, James & Lovecraft:


Joshi o tym czy H.P.L. poważnym pisarzem był (argumentację da się odnieść także do Lema, Clarke'a czy całego nurtu hard SF w jego stanach wyższych):
https://www.hplovecraft.pl/dla-czytelnika/artykuly/lovecraft-i-powazny-problem/

I jedyny znany wywiad z Samotnikiem (tak się składa, że o "Szepczącym..."):
https://www.hplovecraft.pl/2013/01/29/pocztowkowy-wywiad-z-hpl-em-polska-wersja/

Ballard to jakaś odległa przyszłość, ale pamiętam!:)) "Człowieka przeciążonego". I oczywiście "Imperium..." ale tylko filmowe.

To polecę opowiadanko "Głosy czasu" ze zbioru "Ogród czasu" oraz powieść "Zatopiony świat". I jest jeszcze "Wyspa".
BTW. cronenbergowy "Crash" to też według Ballarda.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2020, 08:41:49 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki