Rozpoczęcie programu kosmicznego z prawdziwego zdarzenia wymagałoby albo zrównanie się z możliwościami ESA (szacowałbym to na 80l, czyli tak do roku 2100 minimum)
... z tym, że pod warunkiem, że ESA do 2100 będzie tkwić w 2026... Oraz mając z tyłu głowy, że ESA tak się ma do Muska jak wypożyczalnia rowerów wodnych do stoczni budującej lotniskowce atomowe.
W 2025 było startów na orbitę:
USA ~200 a z tego Musk ~165, czyli drugie tyle, co wszyscy inni...
Chiny ~92 z czego ~20 to prywaciarze
Rosja ~17
ESA... hehe, ~7
Tak więc żaden "program kosmiczny" w sensie czegoś, co miałoby czemuś istniejącemu dorównać, choćby to cos było na 3 czy 4 pozycji tej listy, nie ma najmniejszego sensu, głównie z powodu braku
money, money...
Poza tym kiedy Musk testem Starshipa w 2023 rozpylił najistotniejsze składowe swego astrodromu - to może nie na drugi, ale już na trzeci dzień, jak trochę ostygło, wjechały tam buldożery i ruszyła odbudowa i przebudowa. Która zakończyła się jakieś 3 miesiące później.
Money, money... Ale nie tylko
money. W Polsce, jakby Musk chciał wybudować astrodrom, to wątpię, aby zaczynając w 2014, jak w Boca Chica, uzyskał do dziś samo pozwolenie na budowę... Tak więc sorry, taki mamy klimat. W Polsce jedyny sensowny "program kosmiczny" to umiejętne korzystanie z tego co mają więksi dla własnego pożytku czyli optymalizacja kosztów tego, bez dostępu do czego na orbicie już dziś obejść się nie można, ewentualnie jakieś nisze jak owe sounding rockets, wiertła czy młotki do próbników marsjańskich - na których można robić zwyczajnie biznes - ale nie latać do gwiazd.