41
Pomysł taki, że jakaś cywilizacja założyła sobie podwodną bazę na Ziemi i bawi się w chowanego z ziemlakami, mógł się wylęgnąć tylko w głowach hapeesów (homo PROTO sapiens)
- liche. A to nawet gorzej, bo złe by się choć chciało z pasją pohejtować...„Liczne a bolesne rozczarowania i upokorzenia Stanisława W. z powodu [nomen omen] niefortunnego się zakochania.”
arystokracja traktuje go generalnie jako kogoś o statusie trochę powyżej lokaja czy stangreta.
wywiad z Markiem Kondratem, który dla roli Rzeckiego złamał dane sobie samemu przyrzeczenie, że nie będzie już grał w filmach.
Prymarna dyrektywa, żeby mówić jak najwięcej prawdy
. Zresztą po słów (https://en.wikipedia.org/wiki/Prime_Directive) doborze ("The first duty of every Starfleet officer is to the truth, whether it's scientific truth or historical truth or personal truth! It is the guiding principle on which Starfleet is based. And if you can't find it within yourself to stand up and tell the truth about what happened, you don't deserve to wear that uniform!") jeszcze mógłbym pomyśleć, że też oglądasz, tylko się nie przyznajesz
.moim zdaniem, po ukończeniu szesnastego roku życia wypada się już wstydzić sympatii do startreków, po czym z każdym kolejnym rokiem ten poziom wstydu powinien rosnąć
). Ja mam Le Guin, która kiedyś pochwałę "TNG" napisała (linkowałem), a i pomniejsze dowody tej sympatii dawała.Dla mnie oryginalnej Lalki w adaptacji mogłoby być pięć procent albo i trzy,
(Inna rzecz, że dla jednej adaptacji wyjątek uczynię - ale nie bij - dla miliusowego "Conana barbarzyńcy", który z oryginału wziął głównie muskuły
.)byleby adaptacja trzymała się stosu chociaż jedną ręką. A choćby i dwoma palcami.