Dobra, ja odpadam. Nie mam misji, Twoje poglądy, Twoja sprawa.
Dywagacje o tym, kto ma misję i jaką, oczywiście nie wnoszą nic do meritum.
Skupmy się na jednej, jedynej sprawie: zjawisku/przestępstwie pomówienia, w odróżnieniu od np. kradzieży, jako jednego z najczęściej popełnianych przestępstw.
*
Ktoś wziął sobie twój portfel.
Albo twój samochód.
Albo twój laptop z samochodu, który zapomniałeś zamknąć. (Może zamknąłeś drzwi, ale zostawiłeś opuszczoną szybę).
Albo ktoś wziął twój laptop z samochodu, którego nie zapomniałeś zamknąć, wybił szybę, to będzie kradzież z włamaniem, ale ten szczegół jest nieistotny.
Poniosłeś stratę materialną.
Mniejszą albo większą.
Aktualnie granica pomiędzy wykroczeniem a przestępstwem przebiega w Polsce na poziomie 800 zł.
Jeśli w portfelu było max 800 zł (albo laptop był stary i zostanie oszacowany na max 800 zł) to dokonano wykroczenia.
Jeśli wartość szkody przekroczyła 800 zł, dokonano przestępstwa.
Sprawca jest nieznany.
Policja i prokuratura mają obowiązek go poszukiwać, ale jeśli z otwartego samochodu zginie laptop za 900 zł, to policja zapewne ograniczy się do przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie.
Generalnie intensywność czynności rośnie wraz z wartością skradzionego mienia.
Gdybyś to ty kupił „Rzeczywistość” Jacka Malczewskiego, obraz sprzedany w ubiegłym roku za dwadzieścia dwa miliony dwieście tysięcy złotych
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ponad-20-milionow-zlotych-obraz-polskiego-artysty-pobil-aukc,nId,7984498i gdyby ci go następnie skradziono, policja z pewnością skierowałaby do poszukiwań sprawcy kradzieży znaczące zasoby (może cały pluton z „
grupy obrazowej”), ale to nie zmienia generalnej zasady:
Poniosłeś stratę materialną,
sprawca jest nieznany, trzeba go odszukać, a odszukanemu,
potencjalnemu sprawcy, czyli
podejrzanemu w danej sprawie, trzeba udowodnić, że to on dokonał przestępstwa.
W przypadku
zjawiska/przestępstwa pomówienia jest inaczej i to zdecydowanie.
Podmiot A (dla precyzji nazwijmy go
potencjalnym sprawcą) składa publiczne oświadczenie, w którym zarzuca podmiotowi B określone działania, które ustawa kodeks karny w Art. 212 definiuje tak:
„Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,” https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19970880553/U/D19970553Lj.pdfPotencjalny sprawca jest znany.Treść jego publicznego oświadczenia jest znana.
Pomówienie to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego (w Polsce i zapewne nie tylko w Polsce).
Jeżeli podmiot B poczuje się
skrzywdzony/pomówiony to pozywa podmiot A i wtedy
sąd nakazuje podmiotowi A, czyli
potencjalnemu na tym etapie sprawcy pomówienia, żeby wykazał, że było tak, jak to opisał w swoim oświadczeniu, czyli,
żeby podał dowody. W rozpatrywanym przez nas przypadku to byłyby przykłady fałszywych/kłamliwych wiadomości, „fejkniusów”, publikowanych rzekomo przez NYT.
Jeśli podmiot A, tu Remuszko, podałby przykłady (może, jak twierdzisz, wystarczyłby jeden) to oskarżenie (skarga podmiotu B) o pomówienie zostałoby przez sąd odrzucone.
Gdyby podmiot A nie podał żadnego przykładu, to zostałby uznany za sprawcę pomówienia.
To nie jest mój pogląd, tylko
rzeczywistość (przez małe „r”, w odróżnieniu od w.w. obrazu Malczewskiego). Tak działa wymiar sprawiedliwości w Polsce (i nie tylko).
Remuszko nie podał żadnego przykładu. Ty, od 30 grudnia 2025r.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg104243#msg104243napisałeś w tym wątku
SIEDEMNAŚCIE postów w obronie Remuszki, ale
nie byłeś w stanie wskazać żadnego przykładu „fejkniusa” opublikowanego przez NYT.
Zatem
Remuszko pomówił NYT.