Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10
42
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 12, 2026, 04:28:55 pm »
Skoro wiesz lepiej niż ja sam, co ja powiedziałbym w danej sytuacji, to dyskusja wydaje się zbędna …

Nie chciałem urazić Twoich uczuć.. powiedzmy... religijnych ;), ale:
1. czy pod wpływem dużych emocji ludziom nie zdarza się pleść?
2. czy tak na 100% nie chciałbyś polecieć na Księżyc, Marsa, czy orbitę, gdybyś miał taką możliwość?

Nie poczułem się urażony ani odrobinę, ale takie supozycje nie zachęcają do dyskusji.

1/- Jak najbardziej pod wpływem dużych emocji ludziom zdarza się pleść głupoty. Niektórzy, i to liczni, ludzie plotą głupoty za każdym razem, kiedy otworzą otwór pokarmowo-komunikacyjny.
I to niezależnie od poziomu emocji.

Jednak astronauci to nie są jacyś ludzie wylosowani, tylko teoretycznie wybrani bardzo starannie spośród tysięcy kandydatów.
A skoro już zostali wysłani w Kosmos, to powinni brać przykład ze Swigerta i Lovella, którzy po wybuchu poinformowali Houston, że „mają problem”.

2/- Na 100%, nie chciałbym polecieć w Kosmos, nawet gdyby mi dopłacali, tak jak astronautom, którzy przecież biorą pensję.

Gdybym miał sobie pozytywnie podnosić adrenalinę, to chciałbym polatać samolotem akrobacyjnym, jako pasażer, a potem może jako student/kursant i po jakimś czasie może zrobiłbym jakąś beczkę albo pętlę.
(Pomijam tu z jednej strony kwestię kosztów, a z drugiej problem dopuszczeń lekarskich.)

Na YouTubie jest filmik, na którym dwa samoloty akrobacyjne z zespołu wiadomego napoju przelatują przez otwarty hangar.
Chętnie przeleciałbym przez taki hangar jako pasażer małego samolotu, oczywiście przy założeniu, że lecę z pilotem, który wie co robi.

Czy powiedziała kiedy te firmy założymy?

Tak, powiedziała.
Bzdury, które wygadywała, należy odczytywać w kontekście całego wydarzenia,  a w tym kontekście najważniejszym punktem odniesienia jest program Apollo.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2338443,1,artemida-wraca-z-dark-side-of-the-moon-co-przywozi-na-ziemie.read?src=mt

Christina Koch powiedziała: „Będziemy eksplorować. Będziemy budować statki. Przylecimy ponownie. Założymy placówki naukowe. Będziemy jeździć łazikami, prowadzić badania radioastronomiczne, założymy firmy.

Nie podała dokładnej daty, ale powiedziała „założymy firmy” na jednym oddechu razem z „przylecimy ponownie (…) będziemy jeździć łazikami (…)”.

W programie Apollo astronauci przylecieli ponownie po pięciu miesiącach.
Apollo 8 w grudniu 1968 roku, Apollo 10 w maju 1969 roku.
Po następnych dwóch miesiącach, w lipcu 1969 roku, było pierwsze lądowanie, a po dwóch latach od pierwszego lądowania, w lipcu 1971 roku, wylądował Apollo 15 z pierwszym łazikiem.
Drugim i trzecim łazikiem astronauci z programu Apollo jeździli  w lotach Apollo 16, w kwietniu 1972 roku i Apollo 17, w grudniu 1972 roku.

W programie Apollo od pierwszego „przylecenia” (z tym że Apollo 8 wszedł na orbitę Księżyca, a Artemis II nie) do momentu, kiedy już można było powiedzieć, że astronauci z programu Apollo jeździli łazikami w liczbie mnogiej, czyli do lądowania Apollo 16, minęły trzy lata i cztery miesiące.
„Zakładanie firm” mogłoby nastąpić nieco później.
Nieco.
Rok, dwa, trzy lata, po użyciu drugiego łazika.

Ale oczywiście należałoby zacząć od tego, co te firmy miałyby robić na Księżycu, jak zarabiać pieniądze, bo to jest celem zakładania firm.
I kim są „my” pani Koch.

Tzn. dlaczego jakieś firmy mieliby zakładać pracownicy państwowi USA/NASA za pieniądze podatnika, a nie kapitaliści za swoje?

https://www.theguardian.com/science/2026/apr/11/artemis-ii-nasa-budget-cuts

The astronauts on board Artemis II were “almost poets”, Nasa’s administrator, Jared Isaacman, declared on Friday, referring to their inspiring words as they swung above the lunar surface.”

Żenada gęsta jak ciepły asfalt.

 *
Ogólny cel dla ludzkości” jest taki, żeby osiągnąć trzeci stopień rozwoju w skali Kardaszewa, tylko, że najpierw trzeba osiągnąć pierwszy stopień, a w tym celu należy, o ile dobrze pamiętam, zwiększyć produkcję energii siedemset razy.     

W miarę możliwości nie rozpuszczając przy tym lodowców, zwłaszcza na Antarktydzie i na Grenlandii.
 
** **

@maziek

Całkowicie bez wyrzutu, po prostu szczerze, stwierdzam, że nic nie zrozumiałem z przypowieści o silnikach diesla, oraz przeliczaniu karabinów i działek z centymetrów na cale.

Program Apollo dlatego wydaje mi się bardzo ciekawy, a nawet chyba mogę powiedzieć, że mnie odrobinę fascynuje, że w ciągu zaledwie kilku lat rozwiązano w nim ogromną liczbę całkowicie nowych problemów.

Spektakularnym przykładem może być np. kwestia niestabilności w działaniu silnika F1, który, przypomnę, zużywał trzy tony paliwa i ciekłego tlenu na sekundę. Zaburzenia w procesie spalania powodowały wzrost ciśnienia i rozsadzenie komory spalania. Ale problem rozwiązano.

Wspomnę też, że w grudniu 1962 r., kiedy NASA podpisywała umowę z Grummanem, lądownik przypominał mały helikopter, miał fotele dla pilotów i cztery kwadratowe, stosunkowe duże okna.
Itd. Itp.

Wtedy, w ciągu kilku lat, udało się stworzyć model lądownika, którego „ascent stages” sześć razy bez problemu wystartowały z Księżyca i weszły na planowe orbity, a przez czterdzieści pięć lat nie udało się zbudować toalety, który wytrzymałaby dziesięć dni bez awarii?

*
Z innego poziomu:

Od dawna wychodziłem z założenia, że program Apollo był obszarem pokojowej rywalizacji z Sowietami i w związku z tym był uzasadniony, i można się nim interesować, a nawet być nim lekko zafascynowanym, z relatywnie czystym sumieniem.
Ale,
wyobraź sobie takie, hipotetyczne, wydarzenie:

 25 maja 1961 roku Kennedy przemawia w Kongresie i mówi:

Przed upływem dekady wyślemy czarnych studentów na kampus każdej uczelni w południowych stanach USA i, po tym jak ukończą studia, sprowadzimy ich bezpiecznie z powrotem do domów.”

43
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 12, 2026, 04:18:00 pm »
Teza moja jest taka, że wobec faktu, iż Słońce jest tylko jedną z kilku(nastu) miliardów podobnych mu (typem) gwiazd w Galaktyce to jest skrajnie nieprawdopodobne, abyśmy byli aż takim wyjątkiem, w ogólności.
W szczególności natomiast nie jest to dowód, że była/jest inna cywilizacja, która mogłaby, gdyby warunki po temu sprzyjały (chęć, czas, odległość) nawiązać kontakt a przynajmniej zostać wykrytą. Gdyż skrajne wyjątki się zdarzają.

Natomiast biorąc za początek ten sygnał radiowy, co go nadał Popow koło 1900 roku (a Tichy wyprzedził w którejś tam podróży) to jesteśmy, lekko zaokrąglając 100 lat później i jak patrzę przez okno, to przychodzi mi znane powiedzenie Einsteina, że nie wiadomo jaka broń będzie użyta w III wojnie światowej, ale w IV będą to kamienie i kije. Mówiąc inaczej nie wiem, czy pociągniemy jeszcze, jako "cywilizacja techniczna" kolejne 100 lat. Akurat zresztą jeden pomarańczowy idiota zamierza cofnąć Iran do kamienia łupanego - a może mu pójść trochę lepiej niż sobie założył. No powiedzmy, że to jakoś przyschnie - to ile jeszcze pociągniemy? Mam na myśli tu na Ziemi, bez (w tym momencie) pobożnych życzeń typu terraformacja Marsa i innych takich. 1000 lat? To w takim razie okienko kontaktu jest bardzo krótkie, jak mgnienie oka.

Argument, że akurat na Ziemi zajęło 3,5 czy 4 mld lat podźwignięcie się z fazy kisielu do techniki radiowej jest argumentem dobrym i złym. Dobrym, bo to bezsprzecznie naukowo stwierdzony fakt. Złym, bo jedyny znany, bez żadnego porównania. Być może na skali tempa rozwoju rozumu jesteśmy idiotami na tle Galaktyki (czyli ciężej upośledzonymi według dawnych miar - jakie przyswoił sobie Lem - niż imbecyle i debile)? A może wręcz przeciwnie, geniuszami?

Dawkins raczej miał na myśli coś innego. Wzrok, w sensie mechanizmu biochemiczno-elektrycznego wyewoluował raz (barwniki itd.). Dlatego wszyscy potomkowie tego szczęśliwca sprzed kilkuset mln lat (czyli wszelkie istoty jakkolwiek widzące) mają wzrok na tym oparty a geny kodujące poszczególne jego elementy wykazują ciągłą i pokrywającą się ewolucję od protoplasty do dziś. Tzn. W zasadzie te same geny, pomijając ich ewolucję, kodują to samo u wszystkiego, co ma oczy czy choć fotoreceptory jak rozwielitka czy dżdżownica. Dawkinsowi sądzę chodziło o wynalazczość w zakresie spożytkowania tego odkrycia - rozmaite typy budowy oczu itd.

Oczywiście, że jeśli życie rozwija się w świetle, to oczy zapewne się pojawią. Czasami zostają wtórnie zachowane nawet tam, gdzie światła nie ma - np. ryby głębinowe - te nawet mają "wędki" z własnym źródłem światła, by przywabić zdobycz. Ale to zastosowanie "w ciemności" wynalazku, który się dokonał w "świetle słońca" - a raczej nie dokonałby się w ciemności. Zresztą inne ryby, żyjące w ciemności, potraciły wzrok jako niepotrzebny. Tym niemniej nie o to pytałem. Nasze obecnie największe możliwości to nadawanie i słuchanie fal e-m. Ale np. od niedawna możemy słuchać fal grawitacyjnych. Nadawać póki co nie (i nie bardzo widać, abyśmy kiedyś mogli). To już póki co wyczerpuje nasze, zarówno teoretyczne jak i praktyczne możliwości. Ale czy to znaczy ostatecznie, że na pewno nie można nadawać grawitacyjnie, bądź że nie ma jeszcze innych, nieznanych nam możliwości?

44
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 11, 2026, 07:59:44 pm »
Skoro wiesz lepiej niż ja sam, co ja powiedziałbym w danej sytuacji, to dyskusja wydaje się zbędna …

Nie chciałem urazić Twoich uczuć.. powiedzmy... religijnych ;), ale:
1. czy pod wpływem dużych emocji ludziom nie zdarza się pleść?
2. czy tak na 100% nie chciałbyś polecieć na Księżyc, Marsa, czy orbitę, gdybyś miał taką możliwość?
 
Astronauci z Artemis II wygadywali żenujące głupoty, na czele z „Założymy firmy” p. Koch.

Czy powiedziała kiedy te firmy założymy? Ja bym to traktował jako luźny program dla Juesej, czy nawet luckości, nie twardą deklarację, że ona tu zaraz z kolegami. Choć klimat zaczął sprzyjać... przymiarkom:
https://tech.wp.pl/gornicy-na-ksiezycu-coraz-blizej-jest-umowa-na-wydobycie-helu-3,7217800409733792a
https://tech.wp.pl/bedzie-wydobywac-hel-3-na-ksiezycu-buduja-nowatorskiego-robota,7261050390403168a
Inna sprawa, że to może się spełnić nawet w całkiem absurdalnej formie. Dajmy na to: pomarańczowy albo jakiś jego równie incitatusowaty następca ogłosi miejsce lądowania Artemis 3, 5 czy 10 kolejnym terytorium zamorskim (albo i stanem), a astronauta w służbie Muska czy innego kontraktora nada z Księżyca, że niniejszym tam spółkę rejestruje. Idiotyczne? Zapewne, ale w obecnym klimacie by mnie nie zdziwiło..

Skądinąd.. patos patosem, ale jakoś słownym symbolem minionego lotu nie stały się miłosne mowy, a coś zupełnie innego:
https://img.obrazkowo.pl/images/01c4c47f58f862bfbccbe1dec3dd4f00.jpg
46
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 11, 2026, 04:33:38 pm »
Cóż, wiem, że jestem niedoskonały, że czasem (rzadko) popełniam (niewielkie) błędy.
Kwestia, czy błąd jest duży czy mały jest pochodną sytuacji, precyzyjnie wiadomą zwykle po wszystkim. Ale samoświadomość, że się je popełnia jest bezcenna. Mówię to na swoim przykładzie.

Cytuj
Natomiast nie uważam, żeby mój czas przeznaczony na napisanie poprzedniego posta został zmarnowany.
Czas spędzony na myśleniu, przyswajaniu i zbieraniu danych nigdy nie jest stracony (co najmniej z punktu widzenia pierwszej osoby).

Cytuj
W związku z tym pojawia się pytanie: Jeżeli te ca 38 000 „numerów  drugich” wykonanych na stacji i ca 9 000 wykonanych na promach, nie umożliwiło NASA zbudowania toalety, która działałaby bezawaryjnie przez dziesięć dni, to jakie jest prawdopodobieństwo, że NASA zbuduje toaletę, która będzie bezawaryjnie działała przez rok?
Jest kilka rzeczy, które trzeba wspomnieć.

Po pierwsze, czy usterka była jednostkowa, przypadkowa lub mówiąc inaczej incydentalna - czy systemowa - to znaczy, czy zepsuło się coś, czego zepsucie jest teoretycznie mało prawdopodobne, co spowodowało malfunction całości - czy zepsuła się całość nie z powodu awarii części tylko dlatego, że była źle skonstruowana, choć z niezawodnych części.

Są listy silników Diesla, które się notorycznie psują i należy ich unikać. Są też listy silników Diesla, które są wybitnie trwałe. Jedne i drugie silniki są zbudowane w zasadzie z tych samych podzespołów. Konstrukcja (schemat) silnika Diesla ma grubo ponad 100 lat a nawet w wersji bardzo współczesnej ponad 50. Pierwsza lista obejmuje współczesne silniki, które się psują MIMO ponad 100 lat technologii i TYCH SAMYCH podzespołów, a duga zawiera silniki, które się psują INCYDENTALNIE, mimo, ze teoretycznie, należąc do listy drugiej, nie powinny się psuć (tfu, tfu, mój diesel nabił właśnie 384 tyś, km więc dojechałem do Księżyca. Teraz tylko muszę wrócić).

Amerykanie w swoim czasie po DWŚ poświęcili sporo wysiłku na rozgryzienie FG-42 w celu wprowadzenia go jako standardowy ukm do swej armii - ale do końca programu nie byli w stanie ustalić, że przyczyną niepowodzeń jest rzecz tak mało (by się zdawało) istotna, jak przeliczenie długości komory z mm na cale ("jakieś" ułamki 1/16"). Dokładnie tan sam problem wystąpił przy próbie wytwarzania przez Amerykanów działka Hispano-Suiza 404 - przez co większość myśliwców USAF strzelała do końca wojny z półcalowych km Browninga a nie z 20 mm działek.

Silnik diesla są testowane "w realu" w milionach egzemplarzy - a w ilu egzemplarzach była testowana "w realu" ta toaleta? Trudno się czepiać tak naprawdę, mimo, że wydźwięk jest oczywiście humorystyczny. Śmiać się można, ale widocznie problem jest.
47
DyLEMaty / JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 11, 2026, 04:03:33 pm »
Może napiszę wyraźniej - wszystko to są dywagacje.

Są.
I pozostaną dywagacjami, dopóki nie nastąpi kontakt – jeśli kiedykolwiek nastąpi.

W związku z tym należy starać się, żeby te dywagacje były maksymalnie, na ile się da, uporządkowane, ustrukturyzowane.

Dlatego warto wprowadzić pojęcie (i model) Design Reference Mission, InterStellar – DRMIS.

A także i to najpierw: Design Reference Civilization - DRC.

Zasadnicze pytanie: jaka jest właściwie twoja teza? - w ramach dywagacji.
Moja jest taka jak w tytule: Jesteśmy sami w Galaktyce – prawie na pewno.     
Na poparcie tej tezy wskazałem stanowiska trzech dość poważnych [astro]fizyków.
Oni nie twierdzą, że jesteśmy na sto procent sami w Galaktyce.
Ale prawie na pewno sami.
No, ale może jednak nie sami.
Może w Drodze Mlecznej istnieje co najmniej jeszcze jedna cywilizacja techniczna, pozaziemska, DRC.

Jakie taka dywagacyjna, hipotetyczna cywilizacja ma, twoim zdaniem, cechy? (Hipotetyczne).

Nie chodzi o to, czy tam pasjami oglądają piłkę nożną, popijając piwo i zakąszając pizzą, tylko o zasadnicze cechy tej cywilizacji.

W szczególności: Czy używa ona fal elektromagnetycznych do komunikacji wewnętrznej?
Jeśli nie, do dlaczego?
Lata temu Richard Dawkins powiedział, w rozmowie z Neilem deGrasse Tysonem, że ewolucja na Ziemi wytworzyła zmysł wzroku „a few dozen times”, czyli, powiedzmy, trzydzieści-czterdzieści razy, niezależnie od siebie.

Zmysł wzroku jest na tyle kluczowy, że używają go w zasadzie wszystkie ziemskie zwierzęta, oprócz tych, które żyją w ciemnościach.
I prawie wszystkie odbierają te same lub prawie te same częstotliwości fal elektromagnetycznych. Niektóre owady odbierają trochę ultrafioletu, ale to nisza.
Echolokacja jest wąską niszą, przy tym nietoperze mają oczy, a niektóre nawet lepszy wzrok niż ludzie.

Czy twoim zdaniem naukowcy DRC mogliby się nie zająć zmysłem wzroku?
(Ani tym, w jaki sposób najbliższa gwiazda ogrzewa ich planetę?)

A może istoty z DRC nie mają wzroku?

I zbudowały cywilizację po omacku?
Techniczną?


Może ona jest techniczna w takim sensie, że te istoty, w odróżnieniu od ziemskich kretów, podpierają stropy swoich tuneli rusztowaniami z korzeni, ale bez wzroku dużo więcej nie osiągną.

W związku z tym, żeby nawiązać z nimi kontakt, musiałbyś do nich polecieć, wylądować, zrobić dziurę w stropie któregoś tunelu, i oświadczyć: „J-E-S-T-E-M   Z   Z-I-E-M-I”.

Może mają uszy i cię usłyszą.
48
DyLEMaty / Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 11, 2026, 02:59:04 pm »
Czasem mam wrażenie, że nie rozumiesz ironii w moich wpisach. Przez to cały wpis rozumiesz dokładnie odwrotnie, niż było to moją intencją. A następnie z nim dyskutujesz udowadniając mi to, co sam wyżej napisałem. Przecież ja się śmiałem z "wielkich" przewag programu Artemis nad Apollo.

Cóż, wiem, że jestem niedoskonały, że czasem (rzadko) popełniam (niewielkie) błędy.
 8)

Natomiast nie uważam, żeby mój czas przeznaczony na napisanie poprzedniego posta został zmarnowany.
Pisanie często pozwala na uporządkowanie pewnych myśli i w szczególności mam następującą refleksję:
Odkąd sięgnę pamięcią uważałem, że na ISS nie są prowadzone żadne poważne badania naukowe.
Z każdym rokiem, w którym nie ukazują się żadne publikacje na temat jakichkolwiek istotnych odkryć, dokonanych na ISS, moja opinia o stacji uzyskuje jeszcze silniejsze potwierdzenie.

Promy wymyślono (głównie) po to, żeby wynosiły na orbitę fragmenty stacji, a stację wymyślono po to, żeby badać wpływ długotrwałego pobytu ludzi w stanie nieważkości, w celu przygotowywania lotu na Marsa.

No i oczywiście w ciągu tych 25 lat zebrano pewien zasób wiedzy na temat tego, jak zachowują się ludzkie organizmy przy dłuższych pobytach w stanie nieważkości.

Natomiast ISS nie była potrzebna do tego, żeby stwierdzić, że każdy człowiek przeciętnie raz na dzień musi wykonać „numer drugi”.

W związku z tym pojawia się pytanie: Jeżeli te ca 38 000 „numerów  drugich” wykonanych na stacji i ca 9 000 wykonanych na promach, nie umożliwiło NASA zbudowania toalety, która działałaby bezawaryjnie przez dziesięć dni, to jakie jest prawdopodobieństwo, że NASA zbuduje toaletę, która będzie bezawaryjnie działała przez rok?

A lot na Marsa, jeśli kiedykolwiek zostanie wykonany, będzie prawdopodobnie trwał co najmniej pół roku w jedną stronę.
49
Lemosfera / Odp: Stanisław Lem Non Fiction
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 11, 2026, 12:25:03 pm »
Paanie, czuję się przy Tobie jakbyś ślepego pytał, w jakim kolorze chce mieć ściany...
50
Lemosfera / Odp: Zaczarowana historja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez lemolog dnia Kwietnia 11, 2026, 12:24:54 pm »
Istnieje już ilustracja do tej historii:

Autor: https://fantlab.ru/user64359
Publikacja: https://fantlab.ru/blogarticle95659
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 10