Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 04:17:50 pm »
Tymczasem na Krymie...

Edit: dorzucę komentarz:
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/eksplozje-na-krymie-byly-dowodca-grom-u-piekna-koronkowa-robota-ukraincow/nsz0b37,79cfc278

Tu natomiast mamy spojrzenie na dziejące się za naszą wschodnią granicą ludobójstwo z perspektywy chyba najbardziej poruszającej - bliskich ofiar:
https://wiadomosci.wp.pl/ladunek-200-umyl-narzeczona-ubral-w-ulubiona-sukienke-i-pochowal-6762110566501184a

ps. Muszę przyznać, że czerpię pewną - sadomadochistyczną - radość z czytania stron powielających rosyjską propagandę. Kiedy bowiem zdarza mi się natrafić na takie kwiatki jak Dugin płaczący, że car i naród dobry, ale bojarzy dotknięci zgniłym zapadnictwem, to wiem, że się tam musi ostro kotłować na szczytach. Gdy zaś widzę jak Girkin vel Striełkow biadoli, że decyzję o wojnie podjęto chyba z poduszczenia CIA, bo bynajmniej nie kwiaty Rosjan witały, a w ogóle czuje się w tym Doniecku pozostawiony sam sobie przez Putina (któremu los Milošewića lub Kaddafiego wieszczy), Szojgu zaś widzi za kratami za kryminalne... zaniedbania, to nie mogę mieć cienia wątpliwości jak dobrze idzie okupantom. A propos:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2167505,1,igor-girkin-byly-pulkownik-fsb-ostro-atakuje-putina-a-kreml-pozwala.read
12
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Sierpień 09, 2022, 02:10:01 pm »
13
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 10:40:16 am »
Odświeżałem sobie "Drogę do science fiction", w której drugim tomie znaleźć można opowiadanie "Król z probówki" ("The Tissue-Culture King"):
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Tissue-Culture_King
https://archive.org/details/Amazing_Stories_v02n05_1927-08_017/page/n35/mode/1up?view=theater
Pióra Juliana Huxley'a (brata Aldousa i noblisty Andrew, wnuka Thomasa - słynnego darwinowego buldoga, znajomka Wellsa, wczesnego transhumanisty, współzałożyciela WWF, dyrektora generalnego UNESCO; no poważnej figury jednym słowem):
https://en.wikipedia.org/wiki/Julian_Huxley
https://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Huxley

Opowiadanie z grubsza pamiętałem (lata temu zrobiło na mnie wrażenie, choć przy powtórce może nawet większe, mimo pewnych naiwności), ale przy obecnym czytaniu jąłem zastanawiać się, czy Lem je znał (i się inspirował), bo widzę pewne podobieństwo. Jego bohater (też szalony naukowiec, choć innymi dziedzinami się parający), wykorzystuje bowiem naiwność stereotypowo ukazanych Afrykańczyków, i ambicje polityczne jednego z nich, by zapewnić sobie swobodę badawczą:

"Hascombe’a olśniła pewna myśl. Zwrócił się do tłumacza.
‒ Powiedz tak: Oddajecie cześć Krwi, tak jak my, ludzie biali; lecz my posuwamy się dalej ‒ umiemy sprawić, że ukryta natura i prawdziwe oblicze krwi stają się widzialne i za pozwoleniem pokażę te wielkie czary.
Przywołał tragarza, który dźwigał jego bezcenny mikroskop, ustawił aparat, nożem naciął czubek palca i wycisnął kroplę krwi, którą umieścił między dwiema szklanymi płytkami. Dostojnicy najwidoczniej się zainteresowali. Zaczęto szeptać między sobą. ‒ Pokaż nam ‒ wódz rozkazał na koniec.
Hascombe zademonstrował preparat z przejęciem znacznie większym niż wówczas, gdy miał do czynienia ze studentami  pierwszego roku medycyny. Wyjaśnił, że krew składa się z małych ludzików różnego rodzaju żyjących własnym życiem, a my, podglądając, uzyskujemy nowe źródło władzy nad nimi. Starszyźnie to mniej lub bardziej zaimponowało. W każdym razie widok tych tysięcy drobinek w miejscu, gdzie przedtem nic nie widzieli, uzmysłowił im, że biały posiada moc, dzięki której mógłby z niego być pożądany sługa.
W żadnym wypadku nie chcieli pokusić się o obejrzenie własnej krwi w obawie, że ten widok oddałby ich w ręce tych, którzy próbkę zobaczą. Kazali jednak pobrać krew od niewolnika. Hascombe poprosił też o ptaka i zdołał wzbudzić pewne zainteresowanie pokazując, jak zupełnie inne są ludziki w ptasiej krwi.
‒ Powiedz im ‒ zwrócił się do tłumacza ‒ że dysponuję wieloma innymi zdolnościami i czarami, które pokażę, jeżeli zechcą dać mi czas.
Krótko mówiąc, darowano mu i jego towarzyszom życie. Hascombe dodał, że poznał wtedy uczucie, jakiego doznaje oskarżony, gdy sędzia ogłasza: „Tydzień więzienia“.
Jeden ze starszych plemienia ‒ wysoki, potężnie zbudowany mężczyzna w średnim wieku - przyciągnął uwagę Hascombe’a, który poczuł się mile zdziwiony, gdy następnego dnia ten właśnie człowiek przyszedł do niego z wizytą. Ze względu na połączenie cech męża stanu i duchowego Hascombe dał mu później przydomek Książę-Biskup; naprawdę jednak nazywał się on Bugala. Jego pragnienie bliższego zapoznania się z tajemniczymi umiejętnościami i zasobami wiedzy Hascombe’a dorównywało dążeniu tego drugiego, by jak najwięcej dowiedzieć się o ludziach, w których ręce wpadł. Spotykali się więc prawie co wieczór i długo w noc wiedli rozmowy.
U obu dociekania w niewielkim tylko stopniu wypływały z czysto akademickiej ciekawości. Bugala, pod wrażeniem magii mikroskopu, a jeszcze bardziej efektu, jaki wywarła ona na innych starszych, palił się do tego, by wybadać, czy przy wykorzystaniu nadprzyrodzonych mocy białego nie dałoby się sobie samemu zapewnić awansu. W końcu dobili targu. Bugala przypilnuje, żeby Hascombe’owi włos nie spadł z głowy, w zamian za co Hascombe swe zasoby wiedzy i umiejętności musi oddać do dyspozycji Rady, a Bugala tak pokieruje sprawą, żeby samemu na tym skorzystać. Na ile Hascombe zdołał wywnioskować, Bugala nosił się z zamiarem wprowadzenia zasadniczej zmiany w religii narodowej, czegoś w rodzaju reformacji opartej na czarodziejskich sztuczkach Hascombe’a; sam zaś miał wyłonić się jako Arcykapłan tego zmienionego systemu.
Poczucie humoru, którego Hascombe nie był pozbawiony, zostało połechtane. Wydawało się więcej niż pewne, że nie zdołają uciec, a przynajmniej nieprędko. W takim razie, dlaczego by nie skorzystać z okazji prowadzenia badań na koszt państwa ‒ przecież to szansa, jakiej w kraju on i jemu podobni zawsze domagali się z wielkim krzykiem. Puścił wodze fantazji. Dołoży wszelkich starań, żeby wywiedzieć się, ile tylko można, o obrządkach i wierzeniach plemienia. A elementy rytuałów, sposób wyrażania wierzeń oraz cały fizyczny aspekt religijności plemienia, przy użyciu swej władzy i umiejętności naukowych wyniesie na wyżyny, które w ich oczach powinny wyglądać na prawdziwy cud.
Szkoda mojej fatygi, żeby relacjonować wszystkie rokowania, niewypały, nieporozumienia. W końcu jednak Hascombe zdobył to, co chciał ‒ budynek, który mógł posłużyć jako laboratorium, nieograniczone zastępy niewolników do niższych posług i kapłanów do ważniejszych poruczeń w charakterze asystentów laboratoryjnych, a ponadto obietnicę, że z chwilą wyczerpania się jego materiałów naukowych Rada zrobi wszystko co w jej mocy, by sprowadzić nowe z wybrzeża; obietnicy tej skrupulatnie dotrzymywano i Hascombe nigdy nie był zmuszony stosować ograniczeń z powodu braku czegoś, co można nabyć za pieniądze."


(Śwarnetyka też się znajdzie: poza klonowaniem tkanek, wstrzykiwaniem hormonów, embriologią eksperymentalną i przymiarkami do wywoływania partenogenezy u kapłanek, Hascombe trudni się również eksperymentami z telepatią, co ciekawe - z sukcesem.
Niejakie paralele do Łysenki - który zaczynał już wtedy swą działalność - również da się przeprowadzić.)
14
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 08, 2022, 06:07:09 pm »
To też wiadomość wyglądająca na recydywę z innej epoki (przy czym nie chodzi mi o to, że giną, a o klucz rekrutacyjny):
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/zdrajcy-ukrainy-zyja-szybko-ale-umieraja-mlodo/x79v7sz,79cfc278
15
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Sierpień 08, 2022, 05:45:58 pm »
O Czeczenii słyszałeś? A o Syrii?
16
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Sierpień 08, 2022, 05:29:16 pm »
Musze po raz drugi przyznać, że jestem głupi jak but. Kiedy pojawiły się doniesienia z Buczy do tego stopnia nie mieściło mi się to w głowie, że sądziłem, że to może nie ustawka, ale przynajmniej "twórczy" przekaz Ukraińców, że doszło do pomyłki, wypadku ale nie celowego działania, ludobójstwa. Niestety dalsze dni i miesiące (tak naprawdę dni) wyprowadziły mnie z tego mniemania. Którego chyba chciałem się trzymać, bo trudno przyjąć do wiadomości, że ludzie na powrót stali się potworami działającymi masowo, tak jak piękna skądinąd nacja Niemców upotworniła się masowo na potrzeby DWŚ. Zwłaszcza, że to nie jest jakaś partyzantka czy inne niedobitki, tylko teoretycznie regularna armia państwa łaknącego pokoju. Nie jestem w stanie tego zrozumieć ale przynajmniej przyjmuję do wiadomości. Teraz tego typu informacja, po której niczego nie da się już ukryć, wytłumaczyć czy zwalić na to, że car tak nie kazał ale w regularnej armii Rosji służą ludzie z innych kręgów kulturowych, którzy języka i litości nie znają, i kibla porcelanowego nie widzieli - więc go sobie wzięli.
17
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Sierpień 08, 2022, 02:04:26 pm »


Szef wojsk obrony radiacyjnej, chemicznej i biologicznej sił zbrojnych FR, dowódca garnizonu wyzwolonej elektrowni atomowej w Zaporożu, generał major Walerij Wasiljew przemówił do żołnierzy. Przekazujemy fragment apelu do garnizonu. Jako odpowiedź na panikę, którą wywołują finansowane przez Zachód "międzynarodowe" organizacje, takie jak MAEA.

"Wy wszyscy rozumiecie, że toczy się wojna o prawo do istnienia narodu rosyjskiego. O nasze prawo do życia w pokoju i harmonii ze wszystkimi. Ale jeśli kolektywny Zachód odmówi nam tego prawa, jeśli amerykańska broń, najemnicy i instruktorzy będą wykorzystane do zajmowania terytoriów, które myśmy już wyzwolili - jesteśmy gotowi na różne scenariusze.
Elektrownia ta została zbudowana przez Rosjan dla wszystkich braci Słowian. Teraz naziści postanowili zdekomunizować naszą wspólną przeszłość. Dlatego będzie tu albo rosyjska wolna ziemia - albo wypalona pustynia. A wy, żołnierze wielkiej armii rosyjskiej, musicie być gotowi do wykonania ważnego rozkazu.
Jak wiecie, zaminowaliśmy wszystkie ważne obiekty Zaporoskiej elektrowni atomowej. I nie ukrywamy tego przed wrogiem. Ostrzegliśmy ich. Wróg wie, że stacja będzie albo rosyjska, albo niczyja. Jesteśmy przygotowani na konsekwencje tego kroku.
A wy, żołnierze-wyzwoliciele, musicie zrozumieć, że nie mamy innej drogi. I jeśli zostanie wydany najsurowszy rozkaz, musimy go spełnić z honorem."

https://focus.ua/voennye-novosti/524694-tut-budet-russkaya-zemlya-ili-vyzhzhennaya-pustynya-komandir-okkupantov-na-zaporozhskoy-aes


Na razie opinie analityków co do powyższego są podzielone. Większość uważa, że to kolejny szantaż jądrowy Putina, nic więcej. Ale nie wykluczono, że ruscy mają zamiar wysadzić w powietrze reaktor, by następnie oskarzyć Ukrainę o stworzenie "zagrożenia nuklearnego", a tym samym uzyskać casus belli - pretekst do zastosowania taktycznej broni jądrowej.
Wszystko może się stać. W każdym razie nie zaszkodzi mieć pod ręką jodek potasu. Na wszelki wypadek... ::)
18
DyLEMaty / Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 08, 2022, 11:19:06 am »
Jeszcze jedna rzecz, która koniecznie powinna ukazać się po polsku "Ralph 124C 41+" Gernsbacka. Powieść, której podobno nie da się czytać, ale istotna dla gatunku i pełna zrealizowanych - lub będących na dobrej drodze do stania się ciałem - prognoz:
https://gutenberg.org/files/60944/60944-h/60944-h.htm
https://en.wikipedia.org/wiki/Ralph_124C_41+
19
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 06, 2022, 05:44:49 pm »
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków

Przypomina się też dwakroć użyty w opowiadaniach o Tichym Zazul (raz Ziemianin, raz Ardryta).

dorobili łazienkę i gotowe;)

Każdy do łazienki musi (jakoż i chodzą) ;).

W sumie to łączy się z obrazem wojny - którą przywołał liv - wojna to nie zwykły, "normalny" czas. Człowiek próbuje egzystować, pracować, żyć, ale świat zaczyna rządzić się odmiennymi prawami, nie można uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania, nawet najbliższa przyszłość...nadchodzące godziny...pozostają niewiadomą. Kolejne działania są podejmowane ad hoc.

Tak, ma nasz N. w sobie, a raczej w tej swojej wędrówce coś z nie tylko warszawskich (tu najsłynniejszym był Szpilman) robinsonów - nb. pochodzi ten termin z przedwojennej (a wojnę antycypującej) powieści SF "Dwa końce świata" Słonimskiego, o której Lem wspominał:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Robinsonowie_warszawscy

Orfini - ksiądz-oficer...mnie kojarzy się z orfizmem:

Jako i mnie, aczkolwiek jest to nazwisko z historii eklezjalnej wprost wzięte - był taki kardynał:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Viviano_Orfini
A wcześniej (najlepsze linki po włosku, ale Translejt - kulawo, bo kulawo - przełoży) facet, który dla papieża medale i monety bił, i - najprawdopodobniej - pierwszą drukarnię we Włoszech założywszy - do spółki z Neumeisterem, uczniem Gutenberga "Boską komedię" wydał (Dante a jego włóczęgi po Piekle - które da się uznać za chrystianizację motywu zstąpienia... Orfeusza - autorsko potwierdzonym tropem?*):
https://www.nga.gov/collection/artist-info.37370.html
https://www.iisorfini.edu.it/pagine/chi--emiliano-orfini
https://it.wikipedia.org/wiki/Emiliano_degli_Orfini
https://en.wikipedia.org/wiki/Foligno#Main_sights

* A to - pamiętam, cytowałaś, ale pociągnę dalej - byłby w istocie opis drogi do Pentagonu?

"Jak tam zaszedłem, — tak snu byłem pełny,
Kiedy prawdziwą opuściłem drogę.
Ale, stanąwszy u podnoża góry,
Kędy się owa kończyła dolina,
Co serce taką ścisnęła mi trwogą, —
Spojrzałem w górę, alić na jej barki
Spływała szata z promieni planety,
Co wodzi prosto wszelkiemi drogami.
Naonczas nieco ochłonąłem z trwogi,"


(Snu pełny? Koszmarny oniryzm? Tak, to coraz bardziej pasowne...)

Nawiasem: mam wrażenie, że jest "Pamiętnik..." najbardziej humanistyczną powieścią Lema - ściślak wiele z niej tematycznie nie wyciśnie, podobnych wątków nie założy, natomiast odniesienia literacko-historyczne można mnożyć, mnożyć (jak piszesz - trudno ten worek zasznurować).
20
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Sierpień 06, 2022, 04:19:01 pm »
Ale Gmach jest wszędzie

I zrobiło się borgesowato. Gmach jako inna forma Biblioteki?

"Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii, z obszernymi studniami wentylacyjnymi w środku, ogrodzonymi bardzo niskimi balustradami. Z każdej galerii widać piętra niższe i wyższe: nieskończenie. Układ galerii jest niezmienny." - "Biblioteka Babel"

Układ niezmienny tylko ścianki działowe powstawiali? ;)
Na to wygląda - dorobili łazienkę i gotowe;)
Dick też bardzo pasowny - N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie. Próbuje tłumaczyć sobie kolejne spotkania, zdarzenia - zrozumieć swoją rolę - na nic...otoczenie nie poddaje się analizie.
W sumie to łączy się z obrazem wojny - którą przywołał liv - wojna to nie zwykły, "normalny" czas. Człowiek próbuje egzystować, pracować, żyć, ale świat zaczyna rządzić się odmiennymi prawami, nie można uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania, nawet najbliższa przyszłość...nadchodzące godziny...pozostają niewiadomą. Kolejne działania są podejmowane ad hoc.

Gmach nie daje się ujednoznacznić. A ta fazowość:
Ogólniej, to mam wrażenie że rzecz była pisana „kompulsywnie”. Jakby pisarz podchodził do niej w różnych nastrojach i „wylewało się z niego”.
Raz długie opisy, innym razem makarony dialogów.
Gdy wpadał w fazę nelogizmów, to leciał bez kontroli i wtedy nawet miałem przesyt (w archiwum- bibliotece). W każdym razie silnie czuję spontaniczność pisanego, ale też pewną surowość materiału.
...nie pomaga. Też mam takie wrażenie - kompulsywności. Kreowany świat raz jest poważny, raz absurdalny, groteskowy do przesady...samo życie?:)

Nazwiska...:
to samo słowo czy nazwisko znaczy na różnych piętrach coś innego.
- I nazwisko?
- A jakże! Jak się patrzy! Ha, ha, piękna by to było historia – jawne nazwisko głównodowodzącego, dajmy na to! Nie zauważył pan specyficznego brzmienia nazwisk jego sztabu?
- A rzeczywiście…
- No widzi pan.


Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
- To oni mają i opozycję.
- Tak, ale na jej czele też stoi Kalkulator. Profesor Mlassgrack przypuszcza, że on ma, oprócz elektrycznego, także polityczne rozdwojenie jaźni. Słuchaj pan dalej...

To ciekawe, że Lem dwukrotnie użył tego nazwiska - w końcu to nie Kowalski...
Mlassgrack – brygandier...taki Mlaskacz?
Brat Malchus...to wydaje się łatwe:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Malchus
Doradca? Panujący?
Cóż u Lema to tryplet "na lewo i prawo rozpowiada, że rozszyfrował Biblię"...co zagraża nie bogu, a zakonowi;)
Orfini - ksiądz-oficer...mnie kojarzy się z orfizmem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Orfizm_(religia)
Dodajmy, że to chyba pierwsza osoba z którą N obszedł się dosyć obcesowo – strasząc wyimaginowanymi paragrafami (które nie są obce sztrykującym sekretarkom – liczącym oczka;)
Kruh – Okruch:)

Do pozostałych nazwisk może wrócę…na innych piętrach - teraz uchylam drzwi do rozdziału IV czyli  długa pogawędka przy herbatce u Ermsa i Prandtla.

Muszę powiedzieć, że jak już raz się otworzy ten worek ze skojarzeniami do doświadczeń wojennych, to trudno go na powrót zasznurować.
Czytając ponownie o wizycie N u Ermsa …cóż, przyszło mi do głowy, że te próby wydobycia papierów, instrukcji  są podobne do zdobywania przez Żydów papierów dających możliwość przeżycia.
Ale! W sensie ogólniejszym są też próbą zrozumienia świata i naszego miejsca w nim, bo to, co N przeczytał  w instrukcji  prowadzi do życiospisu – można to zrozumieć jako zapis tego co było i będzie – zajrzenie we własną przeszłość i przyszłość (poczułeś czekający za cienką przegrodą nieruchomy, biały labirynt), ale też (przyziemniej) to taka teczka spreparowana przez służby – życiorys, przegląd działalności, kontaktów…ba, moich myśli nawet – uświadamia sobie N.

Wszystko jest szyfrem.

Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).

Kończąc – te niezapisane kartki…to już było…"Szpital…" i zapiski Sekułowskiego „Mój świat”…nie było w nich nic…nic…
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10