Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 791883 razy)

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1770 dnia: Kwiecień 01, 2010, 04:37:52 pm »
Zajalem sie czyms innym przez zgola miesiac i zaleglosci mam tyle, ze od dziewiatej rano przegladam zalegle posty :)
Poniewaz sie nie znam, to gdzie indziej poki co nie pisze, ale pomyslalem, ze  polece film, ktory niedawno mialem przyjemnosc obejrzec, bo dajace sie ogladac Sci-Fi to ostatnio rzadkosc. Film to "The Island", czyli Wyspa z Ewanem McGregorem i Scarlett Johansson (wzdycha sobie) w roli glownej. Dobra fabula, dobre wykonanie, efekty specjalne spektakularne i oglada sie swietnie. Jak ktos znajdzie w wypozyczalni lub mieszadle w Tesco, to polecam.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1771 dnia: Kwiecień 01, 2010, 10:00:15 pm »
Evangelosie tak się stęskniłem za Twoimi literkami, że aż polemizować niepolitycznie ;), ale rozumiem, że "Wyspę" polecasz z primaaprilisowej okazji, bo przecież to Bay-ki są, totalne bzdury których twórcy nie maja pojęcia o czym mówią (tzn. o klonowaniu).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1772 dnia: Kwiecień 02, 2010, 05:38:25 pm »
Dziekuje Ci zacny i szlachetny Kiu za mile powitanie, ale dzis 2 kwietnia i opinie podtrzymuje. Pewnie, ze nie jest to film dokumentalny o klonowaniu i wiecej w nim fiction, niz science, ale owa fiction i jej realizacja mi sie podobaly.
 :-*

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1773 dnia: Kwiecień 27, 2010, 02:16:17 pm »
No dobra, każdy człowiek ma prawo do odrobiny perwersji ;). Lubże sobie wysilone hollywoodzkie filmidło zbudowane na schemacie rodem  "Końca Wieczności" jeszcze (budząca łazwe uczucia parka przeciw machinie opresji) i stanowiące filmowy głos w dyskusji o klonowaniu oparty na kompletnej niewiedzy o co z tym klonowaniem chodzi ;). Mądrym ludziom drobna doza sympatii od durnot nie zaszkodzi. Ja na ten przykład lubię filmy o superbohaterach, a poziom głupoty ten sam, i jeszcze tam faceci w majtkach na gacie latają...  ;D

No ale ja nie o tym... Jeszcze a'propos plusów dodatnich ;) "Avatara" - szczegółowa analiza filmowego statku - ISV Venture Star:
http://www.projectrho.com/rocket/rocket3ap.html#avatar

I wcześniejszy projekt konsultanta naukowego ostatniego filmu Camerona:
http://www.projectrho.com/rocket/rocket3aj.html#valkyrie
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 27, 2010, 02:19:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Przemek

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 4
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1774 dnia: Maj 07, 2010, 02:48:15 pm »
Panowie dzi i Q,
Z Waszego polecenia w tym wątku udało mi się kilka sensownych filmów obejrzeć, dzięki!
Czy może moglibyście (każdy osobno oczywiście) przygotować listę filmów sf, które Waszym zdaniem trzeba obejrzeć?
Takie na przykład TOP30?
Znajdzie się aż tyle wartych obejrzenia?
Z góry dzięki,

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1775 dnia: Maj 07, 2010, 05:09:58 pm »
dzi zdaje się podawał taką listę na początku wątku (potem doliczył "Ghost in the Shell"), ja swoją na stronach 78 i 79 wątku (pamiętam tak dobrze, bo były to moje pierwsze poważniejsze wypowiedzi na Forum).

Z czasem gust mógł nam, co prawda, trochę się zmienić, ale z tego co pamiętam nawet wtedy nie polecaliśmy ewidentnych gniotów ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1776 dnia: Maj 08, 2010, 03:20:39 pm »
30 się chyba nie uzbiera. A co do listy to sam bym musiał przejrzeć wątek żeby nie przegapić, z pamięci nie napiszę. Avatara tylko bym dołożył ;)

This user possesses the following skills:

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1777 dnia: Maj 23, 2010, 10:10:56 pm »
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 20, 2016, 05:04:27 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11362
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1778 dnia: Maj 24, 2010, 10:55:45 am »
Tak na marginesie to właśnie się dowiedziałem, że Westworld z Yulem Brynnerem to był pierwszy film ever, w którym zastosowano cyfrową obróbkę obrazu (chodziło o widok z "oczu" cyborga Yula).

Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1779 dnia: Czerwiec 07, 2010, 05:53:16 pm »
Nienowe, ale ciekawe...

Ridley Scott o tym, że kinowa SF skończyła się na "2001 Odysei kosmicznej" (pytanie zatem czemu kręcił swoje filmy ;)):
http://www.dailygalaxy.com/my_weblog/2007/08/ridley-scott-bl.html
http://www.dailygalaxy.com/my_weblog/2009/07/ridley-scott-science-fiction-is-dead.html

ps. przy okazji wypowiedzi Scotta związane z powstaniem reżyserskiej wersji "Aliena":
http://www.montrealmirror.com/ARCHIVES/2003/102303/film1.html
http://cinefantastiqueonline.com/2008/09/revisiting-alien-ridley-scott/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2283
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1780 dnia: Lipiec 25, 2010, 05:03:52 am »
Obejrzalem 2 filmy sf ostatnio.
Splice:  

Bieda z nedza. Pomysl oklepany od 100 lat; naukowcy robia polludzkiego stwora, elementy z Frankensteina, z filmu Gatunek, troche nieprzekonywujacej psychologii i dylematow. Nie polecam.
Inception:

Dobry film, a nawet b. dobry, ze zaryzykuje.  Wykozystany pomysl Lema o pietrowosci snow i przemieszczania sie pomiedzy nimi (szafa ze snami Chytriana, Bajka o Krolu Murdasie ). Jak rowniez istnienie postaci, bedacych wytworem naszego umyslu/podswiadomosci z ktorymi mozna w pewnym stopniu wejsc w interakcje (troszke jak w Solaris). Dostatecznie zlozona fabula, sporo akcji, dobrze zagrany, dobry technicznie. Troszke klimatu z 1 Matrixa. Polecam. Oczywiscie nie ta liga co Bladerunner.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2010, 10:44:51 am wysłana przez NEXUS6 »

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1781 dnia: Lipiec 25, 2010, 09:47:04 pm »
Obejrzalem 2 filmy sf ostatnio.
Splice:  

/.../
Inception:

Warto chyba dodać, że pierwszy nakręcił pan Natali (od "Cube"), drugi zaś pan Nolan (od m.in. najnowszych "Batmanów").

Oczywiscie nie ta liga co Bladerunner.

A kiedyś Ty ostatnio widział film SF zaliczalny do tej ligi? Przecie nawet twórcy "Gattaki" tak wysoko nie doskoczyli. Takoż "Moon" - choć dobry - arcydziełem został okrzyczany głównie z braku laku.

ps. coś co może chyba stać sie niezłą podstawą do dyskusji - Lista filmów SF dla myślących ogłoszona przez serwis RottenTomatoes:
http://www.rottentomatoes.com/m/children_of_men/news/1789873/1/ten_sci-fi_flicks_for_the_thinking_man/
i odpowiedzi na nią:
http://beerandscifi.com/2009/01/top-10-sci-fi-flicks-for-the-thinking-man-beerandscifi-version/
http://www.sentientdevelopments.com/2009/01/10-science-fiction-films-for-thinking.html
http://forums.about.com/n/pfx/forum.aspx?tsn=1&nav=messages&webtag=ab-scifi&tid=785
oraz jeszcze jedna podobna lista:
http://blastr.com/2010/07/the-16-most-intelligent-s.php
(Piewsza  - co ciekawe - powstała niejako na cześć nowej wersji "BattleStar Galactica", ostatnia - premiery "Inception".)

Edit:
Jeszcze jedna lista:
http://www.dvdbeaver.com/film/articles/sci-fi.htm
(Na niej też mamy "Stalkera", chyba podejdę do niego jeszcze raz, zobaczyć jak smakuje po latach.)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 28, 2010, 07:52:14 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5167
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1782 dnia: Sierpień 02, 2010, 03:28:28 pm »
Wlasciwie nie wiem gdzie tego posta wsadzic bo troche o filmie troche o ksiazkach:)
Kiedys wspominalam o ksiazce McCarthy'ego Droga.
Mysle ze wiekszosc ludzi zapoznala sie z tym pisarzem po filmie braci Coenow To nie jest kraj dla starych ludzi ( musze powiedziec ze o ile filmy Coenow lubie to w tym czegos mi brak - moze mialam po prostu zbyt duzy apetyt?;)) - ktory to jest ekranizacja ksiazki McCarthy'ego.
O ksiazce wspominalam a teraz zobaczylam film na jej podstawie w rezyserii J.Hillcoata :
http://www.filmweb.pl/film/Droga-2009-419050
Czy ten film jest filmem SF zeby tutaj o nim wspominac?I tak i nie...z racji sytuacji w ktorej znajdujemy glownych bohaterow - tak, poruszanych tematow - nie.
Czytalam ksiazke i czekalam na ten film i musze powiedziec ze wlasciwie dla czytelnika film ten jest zbedny.Nie wnosi nic nowego do odbioru, przemyslen,...jeno drazni ckliwie rozbudowana postacia zony/matki.
Jednak jesli ktos woli poswiecic 2 godziny na ogladanie miast jednej nocy na czytanie to mysle ze Hillcoatowi udalo sie przeniesc dosyc zrecznie klimat ksiazki na ekran i nie beda to stracone (jeno troche psyche przewalkuja;)) 2 godziny:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1783 dnia: Sierpień 02, 2010, 05:19:48 pm »
A ja - zgodnie z zapowiedzią obejrzałem se (po nocy, a mimo to nie zasnałem oglądajac ;)) "Stalkera".

Świetny odpoczynek po "szczelaninach" dominujacych teraz w kinowej "SF" tylko zupełnie inaczej se go wykładam niż zwykle to robią. Tzn. nie mam im za złe, że nie weszli. Pisarz (początkowo straszny kabotyn) uświadomił sobie, że mieć wszystko na tacy jest być sytą świnią (vide rysunek Terma), a profesor, że: 1. każde jego ew. życzenie i tak będzie egoistyczne (coś jak mag Ogion u LeGuin ;)), 2. że próba niszczenia Strefy w imię ratowania świata przed fuhrerkami, to takie same dyktatorskie zapędy jak ich, takie samo decydowanie za innych...

Ponadto uderzyło mnie jak fajnie się zmienia Strefa - niesłychane wyrafinowanie wizualne (dobry film SF musi jednak wyglądać!) osiągnięte bez nadużywanych teraz F/X.

Ale może po kolei. Pierwsza część symboliczna - wędrują we trzech (Strefa to taki archetyp nieznanego) - Nauka, humanistyka i prosty ludź (religijny, jak to proste ludzie): Nauka idzie przodem ;), humanistyka b. podnieca się sobą, a prosty człowiek stara się głównie przetrwać (Strefa funkcjonuje tu też jako metafora świata niejako wyostrzona, bo jeszcze dla nas dziwniejsza). Niby idą ot taką dróżką wśród zieleni, a napięcie jak w thrillerze ;) i wręcz się czeka, że ich ta Strefa pożre, choć wokół sielanka - mistrzowstwo. A potem wychodzi i w nauce czynnik ludzki, i w sztuce rozpacz ukryta pod kabotyństwem i prosty człowiek nie taki prosty do końca... (Btw. początkowo strasznie mnie dziwiło, czemu żona się ze stalkerem męczy.Nałożył mi się na to dzisiejszy emigrancki stereotyp - ktoś wyjeżdża, ktoś zostaje, ale finał mi to wyjaśnił:. 1. miłość, 2. lęk przed odrzuceniem córki przez "normalny" świat.  Żona zostaje z bohaterem tytułowym bo go kocha i ściąga go do konkretu, jak Adela u Schulza, jak żona z "Altered States". Równoważą się.)

Cofnijmy się jednak kawałek, jest tam jedno ciekawe pytanie: na ile ten pokój realnie spełnia życzenia, a na ile to nowa świecka religia, naginanie Nieznanego do naszych marzeń, bo to też wcale nie jest jednoznaczne. Amerykanie pewnie zepsuliby to łopatologią (zresztą co innego sam Tarkowski zrobił w finale "Solaris"?*), a w "Stalkerze" jest fajnie - bo NIE WIEMY.
Trzepnął mnie ten "Stalker". Myślę o nim, wracam, oglądam już od paru dni.

Teraz będzie chaotycznie,bo jeszcze sobie tego w głowie nie uporządkowałem...  ::) Zastanawiałem się czy poszedłbym do Strefy, ale chyba wolałbbym ją obejrzeć na Discovery, nie jestem aż tak zdesperowany ;). Zbawianie świata? Ok, ale nie swoim kosztem ;). Zresztą jak pomyślałem o życzeniach, w pierwszej chwili nasunęło mi się "kupa kasy i władzy dla mnie" i pomyślałem, że 1. fajno, ale nie za cenę narażania życia (a bo to mi źle?) 2. strasznie gówniarskie to jakieś... Chyba lepiej pod drzwiami zostać.
Myślałem też co by się stało z Ziemią o ile z tymi życzeniami to prawda) gdyby tam po kolei całą ludzkość puścić. I doszedłem do wniosku, że to albo jest bzdura, mit, albo Strefa wpuszcza tylko minimalistów ;), albo by się zawiesił system Obcaków. (Prywatnie więc sądzę, że komnata życzeń nie spełnia, tylko nikt sensowny nie ma odwagi sprawdzić.) Może oni też to czuli i dlatego nie weszli? Ale czemu wobec tego? Mogli zdemaskować legendę i potem do "Pogromców mitów" iść, i się pochwalić zdemaskowanym przesądem, sprzedać knigę za milion. Mimo wszystko przestraszyli się ryzyka chyba. A może uznali potrzebę mitu?
Jeśli zaś Obcy stworzyli Strefę wraz z wpisanym z nią mitem to po co? Może jako test? marzenia świadczą o nas? Może tu chodzi o to jak konkretnie wyglądają te marzenia? Jaki jest ich pułap myślowy? (W końcu to żółte światło wygląda jakby ich badało i przyjeło ich decyzję z aprobatą. Ale może to być antropomorfizacja, któż wie co oznacza żółte światło Gdzieś Tam, pod innymi gwiazdami.) A może Strefa nie jest wcale dla ludzi? Ot po prostu coś poplątało czasoprzestrzeń, a ludzie se musieli SENS dośpiewać? Może ci, którzy interpretują Strefę jako prezent myślą życzeniowo obarczając tych Obcych misją jak Spielberg, z którego szydziłem - "przylećcie i zróbcie nam dobrze"? Na miejscu Obcych rzekłbym na to "a gwałć się ludzkości sama, ja do intergalaktycznego autobusu pędzę". Projekcja marzeń - każemy Obcakom dać nam to czego sami nie umiemy. Durny Kelvin Tarkowskiego wcieleniem nas wszystkich, na kolana przed Obcym i błagać. To gówniarstwo ludzkosci wychodzi i z "Bliskich spotkań.." i z "Kontaktu" i z drugiej "Odysei..." i z obu filmów Tarkowskiego, z tym, że w "Stalkerze" jest już skontrowane. Bohaterowie z tego wyrośli.
Więc po co obcy ROZUM ma przylatywać? Na wojny o nasze dziewice (jak jeszcze są) za mądry. Naszej technologii też nie łasy jak swoją ma i to lepszą, skoro między gwiazadami latać może. Na kosmiczne ONZty a'la "Star Trek" tośmy za głupi; nie prosi się kanibali do ONZtu. A zabawa w Boga mu na co? i tak ktoś niezadowolony odejdzie. Pambuk przynajmniej stwórca, to wolno odeń wymagać, ale co Obcym do naszego gnoju? I finał "Stalkera" ładnie to demaskuje: ci dwaj zrozumieli, nie zawracają Obcym głowy.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2010, 11:19:04 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10898
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1784 dnia: Sierpień 02, 2010, 05:21:22 pm »
[cd, bo nie wlazło]

Acz czy do końca? Film kończy się b. podobnie do początku - trójka se chla jak chlała na wstępie, a potem stalker wraca na łono rodziny. Czy oni się zmienili? Czy wrócą do tego co było? Może mieli rację Strugaccy w "Drugim najeździe Marsjan", że nic nie wybije jednak ludzi z codzienności i i rutyny?

Ech, pewnie i tak strasznie spłyciłem...

ps. Swoją drogą ciekaw jestem co by wyszło Tarkowskiemu gdyby miał środki na miarę Camerona? Wzgardziłby tymi błyskotkami? Czy wykorzystał jak Kubrick i Scott, albo lepiej? Z jednej strony był minimalistą, z drugiej ponoć narzekał, że nie miał lepszych środków techn. do kręcenia filmów SF, ale może plotka...

Tekścik a'propos:
http://www.tolkien.com.pl/hobbickanorka/artykuly/sfakt.html

(I jeszcze jedno - zanim zabrał się za "Stalkera" rozważał Tarkowski nakręcenie "Hotelu Pod Poległym Alpinistą", bardzo jestem ciekaw jak by wyszło.)



* utnij "Solaris" finał wyjdzie arcydzieło, daj na koniec zmęczonego Kelvina włóczącego się po stacji i gapiącego w Ocean i mówiącego lemowy tekst o okrutnych cudach i będzie "Solaris" marzeń; a "Stalker" jest pięknie zrównoważony, do niczego nie da rady się przyczepić
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2010, 05:38:32 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki