Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 3133363 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3135 dnia: Września 18, 2025, 07:24:45 pm »
Nadciągnął 13 sezon "Futuramy" (oby okazał się odtrutką na te wszystkie korporacyjne udające SF wydmuszki, o których nie chce mi się już nawet pisać, chyba, że ze swoistego "fanowskiego obowiązku"):
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3136 dnia: Września 26, 2025, 11:04:27 pm »
Recenzja filmu "U Are the Universe":
https://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=37021
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki


Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3138 dnia: Listopada 06, 2025, 06:48:59 pm »
Oficjalny drobiazg niespodziankowy "Fest Godzilla II: Shinjuku Burning":
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3139 dnia: Listopada 16, 2025, 12:13:53 am »
Lubiany przez Mistrza hensonowy "Labirynt" rocznicowo powróci do kin w wersji remasterowanej:
https://variety.com/2025/film/news/labyrinth-theatrical-rerelease-january-40th-anniversary-1236581772/

A to ciekawostka - Pierwsza ekranizacja "Frankensteina":

Info:
https://en.wikipedia.org/wiki/Frankenstein_(1910_film)
https://www.imdb.com/title/tt0001223/
« Ostatnia zmiana: Listopada 16, 2025, 11:32:01 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3140 dnia: Listopada 26, 2025, 07:32:47 pm »
Refleksje o filmie "Mickey 17", od strony scenograficznej:
https://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=37254

A poza tym odnotujmy, że "StarGejty" wracają (biorąc pod uwagę stan "Warsów" z "Trekami" i tu strach się bać*):
https://ew.com/stargate-series-prime-video-amazon-mgm-11852631
* Ale fani się cieszą, przynajmniej póki co:
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3141 dnia: Grudnia 18, 2025, 01:45:56 am »
Spielberg znów kręci z ufokami ;). Tym razem rzecz ma nosić tytuł "Disclosure Day":


A to rozmowa o stronie naukowej "Matrixa":
« Ostatnia zmiana: Grudnia 23, 2025, 11:14:26 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3142 dnia: Stycznia 02, 2026, 08:11:33 pm »
O koreańskim filmie "Wielka powódź" ("The Great Flood", "대홍수") słyszeliście? Podobno oglądalnościowy hicior, choć nota na IMDB niska.

https://en.wikipedia.org/wiki/The_Great_Flood_(film)
https://www.imdb.com/title/tt29927663/

A o francuskiej produkcji "Chien 51" ("Pies 51")?

https://en.wikipedia.org/wiki/Dog_51
https://www.imdb.com/title/tt33255286/
« Ostatnia zmiana: Stycznia 05, 2026, 08:16:01 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3143 dnia: Stycznia 09, 2026, 08:19:41 pm »
Japoński filmik "Automation" ("オートーメーション"):

Oraz kolejna produkcja tych twórców. Lovecraftowski horror "Transmission" ("「トランスミッション」"):


A z innej beczki... Mistrz, jak wiadomo, lubił hensonowy "Labirynt". Ciekawe jak by ocenił taką oto reklamówkę Magic: The Gathering, którą Jim Henson Company wypuściła:
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1677
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3144 dnia: Stycznia 10, 2026, 06:59:21 pm »
Są fani karcianki o gromadzeniu magicznych artefaktów?
U nas Magic The Gathering to nisza.
"ten mahawek ciągle znika"

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3145 dnia: Stycznia 11, 2026, 10:34:15 am »
Ja tego nie wrzuciłem z pozycji fana karcianek, tylko fana muppetów ;).

Edit:
Zwiastun filmu - ze scen. Garlanda, Boyle produkuje - "28 Years Later: The Bone Temple":
« Ostatnia zmiana: Stycznia 18, 2026, 07:29:42 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3146 dnia: Stycznia 22, 2026, 10:46:17 am »
Zwiastun piątego sezonu "For All Mankind":
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 17754
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3147 dnia: Dzisiaj o 03:57:45 pm »
Zacisnąłem zęby i szukam jednookich wśród ślepych, ew. przeprowadzam wyboru miss/mistera garbatych, jak by to Mistrz ujął, czyli robię sobie rekolekcje z (szeroko pojętych) nowszych filmów SF.
Zacząłem od drugiej części nowej "Diuny" (wcześniej, dla wprowadzenia w klimat, odświeżając sobie wybrane sceny z pierwszej). Jak pierwsza jest b. poprawna, choć zimna, sterylna, tak druga - mimo scen zbiorowych - wydaje się jakaś kameralna, choć bardziej rozkłada ją, że te wszystkie kosmiczne feudały i quasi-arabscy wojownicy zachowują się i gadają jak współczesne amerykańskie nastolatki (do tego Jessica przeskakuje bez ładu i składu od słabości do siły, a Stilgar zredukowany jest do comic reliefu). Poza tym przez przepisanie watków i zmianę akcentów robi się z tego opowieść o tym, jak Paul zdobył władzę (i zrealizował zemstę) a stracił Chami, poprowadzona jednak b. na skróty (ot, protagonista ulega, wypija Wodę Życia i z chwili na chwilę zmienia się diametralnie). Pierwszej części dało się bronić, z drugą trudniej. Być może Mistrz był zbyt surowy, zwąc powieść Herberta bladą kalką wspomnień tzw. Lawrence'a z Arabii, ale do tej produkcji to już b. pasuje.

[Jeszcze wniosek z odświeżonych scen z "Diuny" części pierwszej. Bije tam po oczach (i przypomina, bo zaraz i powieściowy pierwowzór, i oryginalne "SW", i Asimov, i Van Vogt stają przed oczami) jak regresywna społecznie bywała amerykańska SF - co w niej najsilniej Le Guin krytykowała. Ot, same wielkie ludzie i ich intrygi, a reszta - pionki. (W "dwójce" się to zmienia za sprawą odmienionej Chani, co - mimo gwałtu na pierwowzorze - może i jakaś zaletę stanowi).]

Następne było "Elysium". Tu mamy realny, z życia wzięty, konflikt, b. dobre (mimo relatywnie niewielkiego budżetu) widoki, i przekonujące (niektóre) postacie (szef podziemia i główny szwarccharakter są komiksowi, pani sekretarz b. płaska). Konwencję akcyjniaka jeszcze można łyknąć (w końcu to nawiązanie do lat '80, gdy wiele takich było, z czego część z miejsca stała się klasyką ekranowej SF), pomniejsze dziury logiczne "przeoczyć"; gorzej, że pojawia się tu w całej krasie typowy dla sporej części SF problem skali. Przypadkiem wszystkie kluczowe dla rozwoju fabuły postacie działają akurat w LA. Poza tym pokazanymi na ekranie metodami to możnaby przejąć władzę w jakiejś futurystycznej arkologii, i to niewielkiej, ale nie nad potężną stacja kosmiczną, by potem jej zasobami uszczęśliwić całą - jeszcze ileś rzędów wielkości większą - Ziemię.
Z wspomnianych dotąd produkcji ta jest lepsza, ale choć Blomkamp chciał coś istotnego powiedzieć, poległ na etapie - JAK.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki