Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]  (Przeczytany 101570 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #90 dnia: Grudzień 26, 2009, 09:56:22 pm »
Cytuj
Ale koniec koncow czyta Lorda Jima
Pod wpływem spotkania z wW ,rezygnuje z dalszego czytania  :)
Cytuj
ratowanie ksiazki
Nie wiem, czy zostałem dobrze zrozumiany. Miałem na myśli ratowanie przed stalinowską cenzurą, by mogła pójść do druku.
I tak niewiele to dało. Wszak kilka lat książkę wstrzymywano. Widać robotnicy byli za mało socjalistyczni. A główne zarzuty cenzorów dotyczyły ponoć, właśnie tomu pierwszego.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4661
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #91 dnia: Grudzień 27, 2009, 12:13:03 am »
liv no toc ze zostales dobrze zrozumiany;)Tylko nie jestem przekonana iz ten rozdzial to jeno zapchajdziura dla cenzury.Kilka razy pojawia sie tam duet "prawdziwe zycie".Jakkolwiek miejscami moze to brzmiec jak wychwalanie ludzi pracy to mysle sobie ze Lem nie napisalby calego rozdzialu tylko ku opiewaniu dzielnych socjalistycznych robotnikow (nie kpie sobie tu z nich bo rzeczywiscie ktos musi pracowac zeby ktos inny mogl np klepac w klawiature;))...ale nawet jesli tak jest to stworzyl wyrazny kontrast miedzy szpitalnym zamknietym kregiem a zyciem " tu i teraz "...ktore jest "prawdziwsze", ktore niesie wiecej znaczen, uzytecznosci?Wg Stefana lepiej zgasic swiatlo i tego nie rozwazac bo to utrudnia zasypianie.Mysle ze Lord Jim ze swoimi rozterkami nie jest tu wzmiankowany bez przyczyny.A czy Stefan rzuca ta ksiazka w kat pod wplywem Wocha?Przeciez nie jest to nigdzie napisane.Jeno ze przed zgaszeniem swiatla jego wzrok pada na ksiazke Conrada bo go wlasnie czytal (po Szeherezadzie).Czy nie bedzie kontynuowal czytania?Nic o tym nie wiemy:)Wiemy tylko ze Woch nie czytalby jej z wymienionych przez Lema powodow...z tym ze on pewnie nie czytalby zadnej ksiazki.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #92 dnia: Grudzień 27, 2009, 02:14:14 am »
Cytuj
nie jestem przekonana iz ten rozdzial to jeno zapchajdziura dla cenzury.
Nawet tak nie pomyślałem :). Tylko, że jest inny.
Jakbym się znał na teorii literatury-
 to zauważyłbym to co ty napisałaś - wyprowadzenie akcji w plener i postaci robotników z ich problemami, jako kontrapunkt dla pensjonariuszy szpitala.
 Dorzuciłbym malowniczość, opisy przyrody (burza). Opis podstacji z całym jej ustrojstwem, jako kontrapunkt dla sił natury. Ogólnie takie wszystko romantyczno - impresjonistyczne, a nawet wpadające w ekspresjonizm ;) - mi się zdaje. Wątek "pod cenzora", o ile był, to ubocznie i jak widać za słabo.
   Ale, że to nie mój zawód ,musicie mi wybaczyć uproszczenie i przegapy

Tego lorda Jima da się jakoś uzasadnić (choć niektórzy twierdzą, że dobrze usypiał) , ale już zauważyłem "Prowincjałki" Pascala - to dopiero jest wyzwanie interpretacyjne
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2009, 02:16:52 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #93 dnia: Grudzień 28, 2009, 12:56:00 am »
witam
Zacznę od tego, że w wigilię miałem w domu pożar i to dodatkowo opóźniło napisanie przeze mnie tego posta... Także mój komputer jest nieco przypalony więc nie jest łatwo.
Niemniej, do rzeczy.
Rozdział 'advocatus diaboli' jest krótki i de facto orbituje wokół sprawy inżyniera Rabiewskiego, dotkniętego nowotworem mózgu, gdzie Stefan przekonuje się iż nie jest w stanie rozgryźć postawy Kautersa wobec chorego. Czy Kauters, opóźniający, jak się zdaje bezcelowo operację, jest tytułowym adwokatem diabła? Wygląda na to że tak. Zdaję sobie sprawę iż moje pisanie na forum to częściowo zadawanie niekonczocego sie szeregu pytań retorycznych (i odpowiadania na nie), ale chyba nie mamy wyboru... Jakież zatem mogą być powody takiej postawy chirurga? Czy chciał, by tumor Rabczewskiego  dołączył do jego makabrycznej kolekcji? Przecież nie czekał aż guz 'stanie się operacyjny...', na to się nie czeka. Jestem offline i nie wiem nawet czy już dyskutowaliście o tym, jaki jest stan tematu w ogóle, dlatego doczytam w miarę możliwości przed opublikowaniem tego posta.
Kauters podejrzewał guz od samego początku ("suspectio quad tumorem" padło przy pierwszej diagnozie), a nie było żadnego roentgena etc...
Teraz, pytanie - czy zamieszczenie tego rozdziału ma w ogóle za przeproszeniem sens? Nie czytałem "Czarodziejskiej Góry", nie wiem do jakiego schematu powieściowego nawiązywać mógłby Lem, patrzę z perspektywy racjonalistycznego krytyka logicznej spójności powieści. Jaka jest korzyść, poza wprowadzeniem dozy suspensu, z tego rozdziału? Czy wprowadzenie rysy na Stefana wyobrażeniu o kolegach (Kautersie)? Czy pokazanie szerokości spektrum spraw, z jakimi stykał się personel? Trudno orzec.  Rad byłbym poznać Wasze zdanie.
Dodam swoje ulubione zdanie z tego rozdziału, zdanie szóste: "Zdwoje dalekiej drogi, rozsypane wśród wzgórz, omijały czarny i prosty krzyż, zagubiony w rozwianych horyzontach...".

czytam już dalej, by nadgonić...

Ok, to na tyle,
pozdrawiam
Terminus

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4661
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #94 dnia: Grudzień 28, 2009, 12:44:29 pm »
Cytuj
Tego lorda Jima da się jakoś uzasadnić (choć niektórzy twierdzą, że dobrze usypiał)
A propos usypiajacej roli ksiazek to Hrabal w Lekcjach tanca dla starszych i zaawansowanych napisal:
<...>porzadna ksiazka nie jest po to, aby czytelnik mogl latwiej usnac, ale zeby musial wyskoczyc z lozka i tak jak stoi, w bieliznie, pobiec do pana literata i sprac go po pysku.
;)
Wracajac do Szpitala: chyba nie ustalimy ile w tym wochowym rozdziale jest Lema w Lemie a ile wymuszonych robotniczych uklonow...niemniej jak zauwazyles rozdzial odstaje od calosci a mnie wybija ze szpitalnego rytmu.W Prowincjalki tez zauwazylam;)

Cytuj
Teraz, pytanie - czy zamieszczenie tego rozdziału ma w ogóle za przeproszeniem sens?
Byc moze ze na ksiazkowego Kautersa naklada mi sie filmowy ale odnosze wrazenie ze on to zrobil tzn zwlekal z operacja dla obserwacji...dla zbadania jak sie rozwinie choroba...gdzie przebiega granica mozliwosci operowania...moze szerzej: rzecz w granicach prowadzenia badan klinicznych?eksperymentowania?poszerzania wiedzy o chorobach?nauki?Plus to co zostalo napisane w postach powyzej.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #95 dnia: Grudzień 28, 2009, 07:38:12 pm »
Cytuj
dla obserwacji.
Ja też tak to widzę. Rozdział o Kautersie jest przygotowaniem do jego wyboru po wizycie Niemców. Szerzej, przedstawia pewien typ lekarza, który nie jest po to, by leczyć, a zdobywać wiedzę. Pacjent zaś, to doświadczalny królik. Tu zapewne doktor hodował guza, by zobaczyć, czy da się go wyciąć w późniejszym stadium, z zachowaniem życia pacjenta. Nieudany eksperyment wywołał w nim "ludzki odruch", złości - wyładowanej na truchle.
    Zapewne później, kontynuował swe badania pod kierunkiem Niemców, a po wojnie, jak przeżył - nowych zwycięzców.
Ten typ ma swoich prekursorów rzeczywistych. Jak jesteście ciekawi, poszukajcie informacji o eksperymentach Zygfryda Ruff i Wolfganga Romberga w Dachau. Przy okazji poznacie pierwszych kosmonautów.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 28, 2009, 08:37:44 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 405
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #96 dnia: Styczeń 03, 2010, 06:16:43 pm »
W rozdziale mowa jest o tym, że pacjent w konsekwencji rozrostu guza zatracił "wyższe" funkcje mózgu, a kontrolę przejęły te "niższe" - pierwotne, zwierzęce. Kauters był niezmiernie z tego faktu zadowolony1 i z tego wnioskuję, że to był właśnie cel jego "eksperymentu". Jego podniecenie i radość przy tej makabrycznej scenie dają do zrozumienia, że myślał sobie: "O, tak! Oto dowód! To działa, tak jak przewidywałem!". Być może przeczytał, że takie rzeczy mają miejsce i kiedy pojawiła się odpowiednia osoba - z guzem mózgu w płacie czołowym - podekscytowany obserwował i badał rozwój zdarzeń. Kiedy zdecydował się operować to może rzeczywiście chciał wyciąć nowy okaz do swojej kolekcji, a może już wiedział, że i tak jest za późno i postanowił jedynie "zabawić się" mózgiem in vivo. Choć tej drugiej opcji przeczy opis operacji - wydaje się, że naprawdę Kautersowi zależało by poszła pomyślnie, ale może tylko tak się wydaje...

W każdym razie, zgadzam się, że ta postać pokazuje specyficzny typ lekarza (a ogólniej mówiąc, nie tylko o lekarzy chodzi...), który w pogoni za wiedzą dawno przestał działać moralnie i etycznie. Lem na pewno stworzył Kautersa na wzór hitlerowskich lekarzy-zbrodniarzy, zważając na czas powstania "Szpitala przemienienia", ale nie zapominajmy, że ten typ lekarza występował już dużo, dużo wcześniej. Nie podam niestety dokładnych dat, ani nazwisk, ale oglądałem kiedyś ciekawy film dokumentalny mówiący o XVII-wiecznych lekarzach napadających na samotnych podróżnych, bynajmniej nie w celach rabunkowych - przeprowadzali wiwisekcje, chcieli na żywo zobaczyć działanie ludzkiego organizmu.

1 "Kora mózgowa zaczyna już obumierać. Powstaje <<człowiek bezkorowy>>! Wyzwolone spod jego hamującego wpływu, przychodzą do głosu głębsze, starsze rozwojowo odcinki mózgu, jeszcze nienaruszone (...). Widzicie jak to wygląda? O, teraz pięknie wychodzi! - krzyknął podniecony"

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #97 dnia: Styczeń 05, 2010, 12:06:11 pm »
    By oderwać się od linearnego toku akcji, parę zdań o czasowo-historycznej strukturze powieści.
Obejmuje ona prawie rok od lutego 1940 do późnej jesieni. Opisywane wydarzenia dzieją się na wczesnym przednówku, wiosną, latem i późną jesienią. Ta struktura kojarzy mi się nieco z reymontowskimi „Chłopami”.
        Wielka historia jakby ni dociera do Bierzyńca. Przecież w tym czasie, po wojnie zimowej, jest wojna z Francją, bitwa o Anglię – lekarze o tym nie rozmawiają. Więcej informacji (ze świata) pojawia się przy okazji powstania rządu londyńskiego (VI-1940), o którym jest mowa z Marglewskim i rozwoju sił państwa podziemnego. Pojawiają się partyzanci, pracownicy podstacji, być może z ZWZ? Tu pisarz miał związane ręce, bo nie bardzo można było wtedy napisać, że robotnicy popierają władze londyńskie. Ale skądinąd wiadomo, że komunistycznej partyzantki jeszcze nie było. Dlatego pewnie, nasi dzielni partyzanci, którzy proponują szlachetnie zabranie chorych do lasu (dosyć nierealistycznie), są bezprzydziałowi.
Kres szpitala to, poza powodami ideologicznymi, zapewne skutek przygotowań do wojny z ZSRR. Niemcy potrzebują szpitali na zapleczu przyszłego nowego frontu wschodniego (od VI-41).
        O przestrzeni wiele powiedzieć się nie da. Centralnym, większym miastem, wydają się być Kielce. Reszta nie dalej niż kilka godzin jazdy pociągiem. Bezpośrednie linie kolejowe z Kielc były jedynie na Częstochowę i Skarżysko. Znakiem zbliżanie się do Bierzynca są pagórki.
     Z czasem, czasem  ;) dzieją się dziwne rzeczy. Trzyniecki wyjeżdża z Bierzyńca do chorego ojca rankiem, pociągiem. Jest przed obiadem, rozmawia z ojcem, załatwia sprawy na mieście, wraca – ojciec je obiad. Doktor musi wrócić tego samego dnia, więc wraca (popołudnie?). Jedzie pociągiem z konspiratorem, pewno kilka godzin, bez przesiadki – powinien by wieczór. Ale po powrocie do szpitala, widzi jak pacjenci udają się na obiad. Tu rzeczywiście Lem odpuścił.
    Na koniec o nawiązaniach mitologicznych.
Tytuł ostatniego rozdziału Acheron – jedna z pięciu rzek z mitologii greckiej, które opływały krainę zmarłych – rzeka smutku. Szukałem w pozostałych tomach dalszych odniesień, ale nie znalazłem. Jedynie pierwotny tytuł trylogii mógłby coś sugerować – „Rzeka ognista”. Była i taka – Phlegethon. Być może zamiar był, ale został zarzucony w trakcie dalszej pracy.
Rzeki „niewykorzystane” to; ta główna – Styks, Kokytos (lamentu) i Lete (zapomnienia).
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #98 dnia: Styczeń 18, 2010, 01:46:36 pm »
Witam  :D

muszę wyrazić mój szacunek, bardzo ładnie się z tą książką rozprawiacie, a wiedza i zakres odniesień poraża. Naprawdę, brawa.

Ja takich książek nie lubię, uważam, że jeżeli dyskurs filozoficzny dominuje nad treścią, a postaci są tworzone tylko po to, żeby wyrażać przeciwstawne zdania, to jest źle... Książka powinna zadawać pytania filozoficzne (lub inne, zależnie od tego, co tam gnębi pisarza) poprzez wydarzenia, a nie być teatrzykiem kukiełkowym, z akcją "na doczepkę".

Generalnie - jak cenię Lema - uważam, że realistyczne postaci i jakiekolwiek psychologizowanie mu nie wychodzi. Przecież główny bohater jest idiotą! I to nie chodzi tylko o formalny chwyt - młody, nowy w środowisku, poznaje je, co pozwala autorowi powiedzieć to i owo.

Przecież po prawie roku pobytu z małą grupą ludzi, on ich nie zna i nie rozumie tak samo jak pierwszego dnia! Nosilewska jest enigmą od pierwszej do ostatniej chwili. Ja rozumiem, młody człowiek, naczytał się romantyków i (jeszcze gorzej) Przybyszewskiego, uważa że kobieta, zwłaszcza piękna, to Sfinks i wieczna tajemnica... Wszystko pięknie-ładnie ale nie po 9 miesiącach znajomości, siłą rzeczy, bliskiej... Jej "wyniosłe milczenie" można tłumaczyć na kilka sposobów (nieśmiałość, strach, niechęć, uczucie do Trzynieckiego...), on go nie tłumaczy wcale, nie podejmuje żadnych prób. Zresztą, darujmy Nosilewską, może rzeczywiście młodemu lekarzowi hormony przesłoniły oczy i mózg...

Ale on nie rozumie NIKOGO - i nie chodzi tylko o zdziwienie postawami różnych ludzi w obliczu Niemców (to akurat jest usprawiedliwione, sytuacje ekstremalne są sprawdzianem dla każdego), ale o normalne, codzienne funkcjonowanie. Rozmawia z nieszczęsnym Sekuła codziennie i mimo to prawie za każdym razem dziwi się temu, co Sekułowski mówi lub robi. A przecież facet się przed nim otworzył prawie do końca, podał mu siebie na talerzu (genialny i wiele mówiąca opowieść o tym jak mały-zły-biedny chłopiec chodził za wesołymi bogaczami i na nich pluł).


Zresztą - podobnymi idiotami pod tym względem są i inni bohaterowie Lema - taki Bregg z Powrotu na przykład - nie rozumie własnej kobiety, no cóż, zrzućmy to na karb tych młodopolskich farmazonów oraz ogólnych różnic w psychice ludzi z różnych epok. Ale nie rozumie też własnego przyjaciela, z którym przebywał przez lata na małej przestrzeni, tak jakby wcale go nie poznał!

Ps
Olu mnie też irytuje "prawdziwe życie", tak jakby gdzieś było prawdziwe a gdzieś nie.... Chociaż do Stefana takie głupie myślenie akurat pasuje ;-) No a tutaj też podejrzewam silny ukłon w stronę cenzury - w tym określeniu, niekoniecznie w całym pomyśle "tajemnicy podstacji"

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4661
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #99 dnia: Styczeń 18, 2010, 04:02:46 pm »
Cytuj
Przecież główny bohater jest idiotą!
:D
Nie wiem czy idiota czy mloda osoba szukajaca odpowiedzi ktorych nie otrzymuje czy po prostu postacia ktora jakby od siebie nic nie wnosi ale przez nia i wokol niej tocza sie zdarzenia.Dla mnie Stefan jest pretekstem do prezentacji wlasciwej tresci czyli galerii postaci i ze tak to nazwe: okolofrontowych zdarzen wojennych.Masz racje ANIEL-u ze psychologicznie jest to postac ...watpliwa;)A z drugiej strony mozliwosc poznawania i rozumienia drugiej osoby to temat ktory otwiera otchlanie dywagacji czy jest to mozliwe;)
Poza tym miedzy Stefanem a Nosilewska jest "ten trzeci" a wlasciwie pierwszy (i to on mnie doprowadza swoimi spazmami do rozpaczy;)) czyli Staszek.

Ja ta opozycje prawdziwe-nie-prawdziwe zycie rozumiem metaforycznie (zreszta stad stosowany cudzyslow).Nie doslownosc ze ktos zyje prawdziwie a ktos ...sztucznie;)Dla pacjentow szpitala (w jakims stopniu i personelu) ich zycie jest najprawdziwsze z prawdziwych...ale obiektywnie?(oczywiscie o tyle o ile mozna obiektywizowac czyjes zycie;))Obiektywnie jest odciete od rzeczywistosci (zwlaszcza wojennej vide postac chroniacego sie tutaj naukowca), toczy sie swoim szpitalnym rytmem...az do czasu kiedy Niemcy przelamuja ta bariere zamkniecia, izolacji.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #100 dnia: Styczeń 23, 2010, 01:05:54 am »
Cytuj
Przecież główny bohater jest idiotą!
Idiota - poniżej 20-stki w skali Wechslera. Poziom 3-latka. Ostra jesteś :)
Z tą Nosilewską, to nie wiem, co niejasne. Ładna, acz niepociągliwa - pełno takich. Więc Stefan ją ignoruje, lub podsuwa koledze.
A,że budowanie portretów psychologicznych kiepsko mistrzowi wychodziło, to się zgodzę. Ale też nie o to mu chodziło chyba. Swoją drogą ciekaw jestem, ile Stanisława w Stefanie?
I tak myślę, że czas by do puenty zmierzać i skończyć ten wątek. Raptem dwa rozdziałki zostały (o których, nie bardzo wiem co napisać). Może Terminus jakowąś dedlinę wyznaczy?
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #101 dnia: Styczeń 25, 2010, 08:20:15 pm »
„Dom wariatów, zawsze był wyciągiem duchowym epoki”
Jako, że część towarzystwa przebiera nogami, by z problematyki przyziemnej, przenieść się w kosmiczną – spróbuję wykonać rzut na taśmę. (Niestety, widzę, że zaliczę tryplet)

     Kolejna postać, dr Marglewski, niespełniony naukowiec, badający tezę (ale silnie przekonany o jej prawdziwości), że wybitne postaci historyczne – geniusze, to efekt ich chorób psychicznych, czy innych. Pewno wiedział o teorii, że za takiego Lenina odpowiada krętek blady, ale tego przykładu nie użył. ;)
 Za to Chopin neurastenik, Goethe alkoholik itp. Brakuje mi tylko, modnego dzisiaj, wątku homoseksualnego.
Ten wyjaśnia globalnie problem geniuszy.
   Niebezpiecznie z ta teorią koresponduje ogólny wydźwięk książki, opisywanych w niej niektorych przypadków, które dzieli niewielka granica od akceptowalnej normalności. Dziś, część z nich pewnie by obleciała, jako tzw. ekscentrycy. Ciekawe porównanie „chorej” dziewczynki, z lubością wpatrującej się w swój wizerunek w lustrach, z znanymi Trzynieckiemu, żonami znakomitych kolegów. Także sawanta ,prekursora Rain mana.
    Kończąc o wcześniej nazwanej :) postaci, piękna kompromitacja teorii, że wyleczeni chorzy tęsknią za swoją utraconą chorobą. Wyszło zaś, że głupi nie są wcale tak głupi, coby nie wydydkać służby zdrowia (bo w domu bieda).
Atmosfera gęstnieje, powoli nadciągają Niemcy.
Jeszcze rozdział o umierającym ojcu Stefana, niespełnionym wynalazcy. Poza ciekawymi scenkami rodzajowymi z czasów okupacji, smutny opis dziwnej relacji ojciec – syn, co
 Przywołuje znów pytanie,
– ile Stanisława w Stefanie?
I w takiej sytuacji nasz bohater biega za książką Gargantua i Pantagruel, w tłumaczeniu Boya!!! Pod okupacją niemiecką!?
Na koniec przychodzą Niemcy (z Ukraincami) i jak katastrofa z jakiegoś pliocenu, dokonują selekcji – kto ma żyć dalej, a kto nie.
Tak czy siak, Stefan przeżył.
 W dalszej fazie wojny miał jeszcze kilka ryzykownych sytuacji (ta chazarska uroda).
 Po wojnie jakoś uwierzył w socjalizm. Jakoś urządził się w nim urządził. Zakładam, że nie jako aparatczyk, a uczciwy lekarz, może dyrektor w jakimś szpitalu. Tu „Rzeka ognista” vel „Czas nieutracony” się kończy.
Jadąc dalej na fantazji – w 56 poparł odwilżową młodzież. Ale jako rozsądny, zaufał Gomułce - na krótko. Rozczarowany został lekarzem-rewizjonistą. Udzielił pomocy pobitym studentom w 68. W ostatniej scenie widzimy go na dworcu gdańskim w Warszawie, w tłumie podobnych do niego, z biletem w jedną stronę – do Szwecji. Ma 53 lata, żonę de domo Nosilewską, jest wziętym ginekologiem, więc w krainie dobrobytu da sobie znakomicie radę.
 A czy ma dzieci?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2010, 08:23:18 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #102 dnia: Styczeń 25, 2010, 08:36:44 pm »
Cytuj
Przecież główny bohater jest idiotą!
Idiota - poniżej 20-stki w skali Wechslera. Poziom 3-latka. Ostra jesteś :)
Z tą Nosilewską, to nie wiem, co niejasne. Ładna, acz niepociągliwa - pełno takich. Więc Stefan ją ignoruje, lub podsuwa koledze.

Ależ mi nie chodziło wcale o to, że kolega S. się w niej nie podkochuje, to był tylko przykład na to, że przebywa z kimś na niewielkiej powierzchni, w małej grupie osób przez wiele miesięcy - i nie zna go dokładnie tak samo jak pierwszego dnia...

I wiesz, to nawet pasuje - międzyludzko to on wydaje się właśnie być na poziomie trzylatka - dorośli coś robią a on zupełnie tego nie rozumie, nie spodziewa, nie łączy zdarzenia z wczoraj z miną z dziś...


A,że budowanie portretów psychologicznych kiepsko mistrzowi wychodziło, to się zgodzę. Ale też nie o to mu chodziło chyba. Swoją drogą ciekaw jestem, ile Stanisława w Stefanie?
I tak myślę, że czas by do puenty zmierzać i skończyć ten wątek. Raptem dwa rozdziałki zostały (o których, nie bardzo wiem co napisać). Może Terminus jakowąś dedlinę wyznaczy

To racja, że nie chodziło Lemowi o człowieka pojedynczego i jego psychologię, te postaci to nosiciele typów. Choć może jako "skrajny mózgowiec" był i mniej empatyczny albo mniej zainteresowany tym, co inni myślą i robią...

Pomysł podsumowania popieram w całej pełni :D

Muszę powiedzieć, że po prześledzeniu waszej erudycyjnej dyskusji i ponownej lekturze, odkryłam w tej książce jakiś potencjał i wiele kwestii, które są warte przemyślenia i poruszenia... Więc dziękuję :)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4661
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #103 dnia: Styczeń 25, 2010, 10:20:12 pm »
Dodam tylko kilka slow na temat 3 ostatnich rozdzialow...liv Twoje wytluszczenie to moje podkreslenie w ksiazce;)
Nalezy chyba odnotowac pojawienie sie profesora Łądkowskiego, bylego rektora uniwersytetu[...]zostal usuniety przez Niemcow ze swego stanowiska.W szpitalu znalazl schronienie...to potwierdza teze zycia szpitalnego plynacego niejako obok all that jazz czyli wojny.
A propos Nosilewskiej...ludzie! co Wy!;)Lem o niej pisze:
Nabita jak akumulator kobiecoscia, meczyla go kazdym ruchem.
...a Wy ze ladna acz niepociagliwa?!:D Lubie ja za ta jej bezslownosc i za final ksiazki.Wg mnie jest jedna z dojrzalszych postaci w tej ksiazce.
Jeszcze uklon w strone Medelejne ;) ktora slusznie zauwazyla u zarania omawiania tej ksiazki (a ja nieco zlekce-sobie-wazylam) :lemowe buciki ktore tym razem przywdziewa Marglewski (nowe i skrzypiace;))
Ponadto w tym rozdziale pojawia sie wiele znanych nazwisk: od Kanta po Wilde'a (poniekad masz tutaj liv swoich brakujacych homoseksualistow;))
Mnie troche dziwi to rozrzucenie rodziny Stefana w czasie wojny...matka wyjechala, ojciec z ciotka, Stefan w szpitalu...hm.
Czytajac zas ostatni rozdzial zastanawialam sie po kiego Niemcy wlasciwie ostrzegaja ze przyjda likwidowac szpital?Czy to bylo Lemowi potrzebne zeby pokazac rozne postawy wobec zagrozenia zycia?Who knows...co tu wiec mowic o "znaniu kogos" jesli w sytuacji ostatecznej wszystko staje sie nieprzewidywalne.
Moze jeszcze tylko usprawiedliwiajac slepote Stefana...mysle sobie ze on nie łączy zdarzenia z wczoraj z miną z dziś... przez prosty fakt ze Nosilewska widzi przez pryzmat swojego przyjaciela.Zreszta ostatni akapit ksiazki jest znaczacy.
Podsumowanie pilnie potrzebne;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4624
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #104 dnia: Styczeń 26, 2010, 11:24:07 am »
Cytuj
Nabita jak akumulator kobiecoscia,  meczyla go kazdym ruchem.
To tak, jak mnie np. Doda
Ale rzeczywiście ,to ciekawa postać i przydałoby się o niej jeszcze trochę. Pod koniec, już za Niemców ,dyryguje otępiałym Stefanem ,zachowując pełną kontrole nad sytuacją.
Ostatni fragment powieści wygląda na jakieś katharsis. Nosilewska (ona ma imię?), jak matka utula dziecięcego Stefcia na swym łonie i w ten sposób oboje oczyszczają się z traumy. Stosunek seksualny bez seksu.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią