Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]  (Przeczytany 103039 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10169
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #75 dnia: Grudzień 17, 2009, 10:55:48 pm »
Uczciwy inkwizytor brzmi nieco jak uczciwy dajmynato nazista;)

Kiedy zarówno inkwizytor, jak i nazista może pokładać głęboką wiarę w swoje zasady i przeżywać katusze sumienia gdy przeciw nim wykroczy, to nie takie proste.

(Polecałem swego czasu "Ósmy krąg piekieł" Borunia, b. głośną lat temu trochę powieść SF z inkwizytorem w roli głównej.)


Chyba ze przemawia przeze mnie zew plci;)

Ogólnie zew biologii rzekłbym. Jego płciowe oblicze ma tu drugorzędne znaczenie.

Tyle tylko, że ów zew biologii, choć bywa przemożny, nie jest raczej racjonalny. No i Krzeczotek z Kautersem demonstrowali jak łatwo ową warstwą instynktowno-popędową powodować...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 17, 2009, 11:00:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4798
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #76 dnia: Grudzień 17, 2009, 11:49:13 pm »
Hmm...Q Twoje odpowiedzi dotycza zupelnie innych rzeczy niz te o ktorych napisalam:uczciwy inkwizytor- nazista to bylo mrugnienicie do liva w celu ustalenia who is who w Czarodziejskiej...a nie negowanie rozterek "uczciwych" postaw.W kontekscie w jakim to odczytales: masz oczywiscie racje.
T
Cytuj
yle tylko, że ów zew biologii, choć bywa przemożny, nie jest raczej racjonalny. No i Krzeczotek z Kautersem demonstrowali jak łatwo ową warstwą instynktowno-popędową powodować...
Dlaczego zew plci/ biologii w kontekscie jakim napisalam (czyli posiadania dziecka ktore zmienia optyke jesli chodzi o sens i wartosc codziennych poczynan ) jest nieracjonalny?Przedluzanie istnienia wlasnego gatunku jest nieracjonalne?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10169
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #77 dnia: Grudzień 17, 2009, 11:53:36 pm »
Przedluzanie istnienia wlasnego gatunku jest nieracjonalne?;)

W ramach reguł ewolucji jest racjonalne, ale kiedy poza nie wykraczamy zaczynają się schody... ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #78 dnia: Grudzień 18, 2009, 11:00:39 am »
Nie wiem Evangelos czy jest to kwestia wiary w sens tego co robimy czy po prostu rownowaga umyslu bez (lub z umiarkowanymi;)) sklonnosci depresyjnych inaczej mowiac wola zycia i przezycia…może glod zycia zdeterminowany biologicznie.Przeciez kazdej rzeczy która robimy nie uzasadniamy sobie…do kazdej nie dopisujemy sensow…niektóre po prostu „się dzieja”:)

Ano widzisz, glod zycia zdeterminowany biologicznie. My i swiat sie dziejemy. Tutaj zgodze sie oczywiscie, tylko jako istota w miare racjonalna probuja znajdowac w miare uniwersalne odpowiedzi i rozumem wyjsc poza atawizmy, stad moje pytania. Wszystkie zywe istoty maja ow glod przezycia, kazdy ucieka od smierci az do tego ostatniego momentu, ale taka odpowiedz mi nie wystarcza, bo jest dobra dla ryb albo gonionego zajaca.
Nie sadze, by bylo cos takiego, jak rownowaga umyslu, o ktorej mowisz, bo nigdzie, poza prosta teoria doboru naturalnego, nie ma obiektywnych kryteriow mowiacych o tym ktore myslenie jest tym najbardziej normatywnym i rozne kategorie stwarzane sa jedynie przez nasze wlasne, bardzo pragmatyczne biologicznie i spolecznie oceny,  Ja nie mam potomstwa i najmniejszej potrzeby, by takie splodzic, a nawet gdyby bylo odwrotnie, to zadawalbym to samo pytanie o sens.

Przedluzanie istnienia wlasnego gatunku jest nieracjonalne?;)
No wlasnie takie jest. Pytam o cel i sens owego przedluzania, odpowiedz "bo mi hormony kaza" albo "bo sie dzieje" w zestawieniu ze slowem racjonalne mnie zupelnie nie satysfakcjonuje. Jesli juz mowimy o tym konkretnym zagadnieniu, to ja chcialbym podjac swiadoma, przemyslana decyzje. Przeciez wydac kogos na swiat to nie jest wystruganie ludzika z zapalek, to szalenie wazna kwestia i decydowanie o czyims zyciu i smierci i argument biologiczny, bo sie gody zaczely i hormony chca, bym uprawial je aktywnie jest kompletnie nie do przyjecia.

Po co przedluzac gatunek, pytam? No jak to, zeby zycie w ogole moglo istniec. Ale po co ma istniec?? Po co caly ten majdan, jesli dzieje sie po nic i bez sensu. A jesli taki sens jednak jest, to czy nie powinno sie owo zycie zakonczyc, gdy zostanie on osiagniety??

Jesli chce sie egzystowac swiadomie, a nie z przyzwyczajenia, to nie mozna sobie tych pytan nie stawiac i ewentualnie rozne odpowiedzi dorabiac, ale twierdze, ze zawsze beda one w jakis sposob irracjonalne i religijne. Nie masz swiadomosci, ze doszlas do takiego stopnia ewolucji, ze jestes w stanie zadac sobie takie pytanie i w tej samej sekundzie uswiadamiasz sobie, ze biologia i fizyka wszechswiata zrobily Cie w bambuko i obudzilas sie swiadoma swojej smiertelnosci i zatrwazajacej malosci, malo tego, wciaz jestes podpuszczana i determinowana, by ten bezsensowny wir przemian energetycznych nakrecac? Wydalas na swiat dziecko, za troche przejdziesz na emeryture, wychowasz wnuczki, w koncu umrzesz, pozniej po kolei wszystkie kolejne pokolenia, w koncu slonce zmieni sie w nowa i jedyna forma, w jakiej bedziesz Ty, Twoje dzieci i ja sam egzystowac, to gwiezdny proch rozsiewany po nieskonczonej pustce wszechswiata.

Wiec o jakiej racjonalnosci mowimy?

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4798
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #79 dnia: Grudzień 18, 2009, 02:01:30 pm »
Hm...nie jestem nawiedzona Matka Olkopolka...nie twierdze ze jedynym sensem zycia jest posiadanie potomstwa.Zaznaczylam tylko ze pojawienie sie w zyciu doroslego czlowieka ( wlasnie czlowieka ktory mysli a nie bezmyslnej maszynki do robienia dzieci) dziecka (ktore tak jak napisales jest swiadomym wyborem a nie efektem botaktrzeba) zmienia perspektywe i pytania o sens nabieraja innej mocy.Zwlaszcza te dotyczace codziennosci.Kiedy zamieszalam do tego zew plci mialam na mysli ze byc moze pisze tak przez pryzmat Olki - kobiety...ze mezczyzni widza to inaczej.Bzdura byloby uwazac ze posiadanie (co za slowo w kontekscie czlowieka...nawet malego) dziecka jest jedyna i wystarczajaca odpowiedzia na pytanie o sens istnienia w ogole!Nie rozumiem skad ten wniosek ze wraz z pojawieniem sie dziecka przestajemy sobie zadawac pytania o cel zycia?!Kiedy one wlasnie wtedy wracaja ze zdwojona sila!

Cytuj
Wydalas na swiat dziecko, za troche przejdziesz na emeryture, wychowasz wnuczki, w koncu umrzesz, pozniej po kolei wszystkie kolejne pokolenia, w koncu slonce zmieni sie w nowa i jedyna forma, w jakiej bedziesz Ty, Twoje dzieci i ja sam egzystowac, to gwiezdny proch rozsiewany po nieskonczonej pustce wszechswiata.
Alez oczywiscie ze pytam, ze nie spie czasem ze strachu, ze godze sie z tym bo procz samobojstwa( by przerwac ten wyrozumowany bezsens) nie mam na to zadnego wplywu... ze proba odpowiedzi na te pytanie sa rozne religie, systemy filozoficzne...ale odpowiedzi na pytanie o sens jednej i prawdziwej dla kazdego rownoczesnie po prostu nie ma.
Cytuj
Nie masz swiadomosci, ze doszlas do takiego stopnia ewolucji, ze jestes w stanie zadac sobie takie pytanie i w tej samej sekundzie uswiadamiasz sobie, ze biologia i fizyka wszechswiata zrobily Cie w bambuko i obudzilas sie swiadoma swojej smiertelnosci i zatrwazajacej malosci, malo tego, wciaz jestes podpuszczana i determinowana, by ten bezsensowny wir przemian energetycznych nakrecac?
Oczywiscie ze tak.Czy ktos moze czytac Lema i nie zadawac sobie tych pytan?Ale to nie znaczy ze neguje samo zycie i jego sens bo musialabym nie wystawiac nogi spod koldry.
Hm...jesli nie kwetia wiary w celowosc (jak to napisales) i nie stan (abstrakcyjnej ale jednak;)) rownowagi umyslu ktory pozwala cieszyc sie z tych drobnostek z ktorych sklada sie zycie to moze po prostu wewnetrzny kompromis...bilans za-przeciw czy brac w tym udzial?Czyli wracamy do TG;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 405
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #80 dnia: Grudzień 22, 2009, 08:33:47 pm »
Chwilę chciałbym poświęcić opisowi mieszkania Kautersa. Ponieważ sam od zawsze się interesowałem różnymi dziwactwami i dewiacjami, więc czytałem ten fragment uważnie i śledziłem w internecie rzeczy widziane przez Stefana w tym przedziwnym domu. Poniżej wklejam co znalazłem nt. opisywanych kuriozów w mieszkaniu Kautersa.

Cytuj
Za szkłem ciemniało kilka obrzydłych twarzy Leonarda da Vinci: jedna, o brodzie wywiniętej do przodu jak czub starego chodaka, z oczodołami na wzór pomarszczonych gniazdek, patrzyła na niego
http://www.myartprints.com/kunst/leonardo_da_vinci/studies_grotesque_faces_ftb104_hi.jpg

Cytuj
Były tam czaszki o deformacji spiralnej i stwory Goi o uszach niczym stulone skrzydełka nietoperzy, ze skośnie zaciętymi szczękami
Nie znalazłem zdjęcia takiej czaszki, natomiast co do Goi to chyba chodzi o:
http://robertarood.files.wordpress.com/2009/01/reason.jpg

Cytuj
Między oknami wisiała wielka maska gipsowa z kościoła Santa Maria Formosa: prawa połowa twarzy należała do plugawo uśmiechniętego opoja, lewą wybrzuszała puchlina, w której pływało rozdęte oko i rzadkie łopatkowate zęby
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Venice_–_Grotesque_sculptur.jpg

Cytuj
Miał olbrzymi album sztychów Meuniera, ilustrujących dawne metody leczenia obłąkanych: wirowanie w wielkich drewnianych bębnach, kajdany o wymyślnie torturujących kolcach, doły z grzechotnikami, w których pobyt miał oddziaływać uzdrawiające na przyćmione umysły, gruszki żelazne, wsadzane do ust i spinane łańcuszkiem na potylicy, by chory nie mógł krzyczeć
Tutaj niestety nie znalazłem wspomnianych obrazów. Malarzy (i malarek) Meunier jest trochę, z których najbardziej znany wedle tego co sprawdziłem, jest Constantin Meunier. Nikt z wynalezionych przeze mnie artystów nie malował takich scen, co jedynie ten wspomniany Constantin lubował się w rzeźbach i obrazach najprostszych ludzi podczas pracy. Niektóre te rzeźby może by i pasowały do pokoju Kautersa, tak jak te co wklejam poniżej, ale chyba Lemowi chodziło o coś innego. Pytanie tylko - czy to ja nie odnalazłem tego konkretnego Meuniera (a jeśli tak i ktoś wie coś więcej, to proszę o informacje), czy to zupełna fikcja Lema, czy też może tylko pomyłka?
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Constantin_Meunier_Der_Huettenarbeiter,_um_1890_NP-1.jpg
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Constantin_Meunier.De_dokwerker.JPG

I na koniec kolekcja płodów Kautersa dla ludzi o mocnych nerwach, albo o tak wielkiej ciekawości jak ja :). Choć jakby co to są to tylko obrazki poglądowe, jakichś zdjęć tu nie ma:
cephalothoracopagus - http://www.nurseminerva.co.uk/images/conjoin5.gif
craniopagus - http://www.nurseminerva.co.uk/images/conjoin1.gif
epigastrius - w "Szpitalu przemienienia" jest napisane "bardzo rzadki okaz" i rzeczywiście nie mogłem znaleźć nawet obrazka; ale z opisu wynika, że tutaj jeden bliźniak syjamski o wiele mniej rozwinięty niż drugi, wyrasta z okolicy mostka drugiego
diprosopus - http://www.nurseminerva.co.uk/images/conjoin4.gif

Oprócz tego, Kauters miał książkę z okładką wykonaną ze skóry kobiecych ud i tutaj nawiązanie do Ilse Koch wskazane przez Q jest moim zdaniem trafne.


Trochę już Lema przeczytałem i mam taką tezę, że to sam Lem musiał się interesować złem, dewiacją, nienormalnością, wynaturzeniem i brzydotą i dopiero stąd to się przeniosło na postać Kautersa. W listach pisał, że cieszy się na zakup "Justyny" de Sade'a, natomiast do jego "120 dni Sodomy" odwoływał się kilkakrotnie, choćby w "Prowokacji" albo w "Sex wars" w jednym eseju. Tak jak napisałem na początku, ja się interesuję takimi rzeczami, de Sade'a to uwielbiam na równi z Lemem, więc i ten opis u Kautersa musiałem sobie przełożyć na obraz ;) i ogólnie jestem wyczulony jak coś takiego u Lema znajdę. To chyba materiał na osobny cały temat, ale z moich obserwacji wynika, że Lem miał jakieś niezdrowe zainteresowanie złem. Niezdrowe w tym sensie, że nie tylko była to próba zrozumienia zła (w końcu wiele książek Lema traktuje o etyce), ale właśnie jakaś fascynacja i zainteresowanie ponadprzeciętne. Co nie znaczy wcale, że Lem popierał zło czy choćby dawał mu uzasadnienie (co w zasadzie jest na tym forum wiadome), to tylko kwestia konkretnie nakierowanej ciekawości. I w takim sensie dzielę z Lemem tę fascynację.

W chwili pisania "Szpitala przemienienia" Lem miał 27 lat. Wiedzę o rodzajach deformacji płodów zdobył zapewne na uczelni medycznej, ale pozostałe informacje musiał zebrać -- musiał się tematem zainteresować, żeby stworzyć taki opis pokoju Kautersa, a nie inny. Sprawa Ilse Koch to rok 1947, a więc Mistrz musiał śledzić to na bieżąco, bo przecież "Szpital..." został ukończony rok później. Oczywiście, mógł przy pisaniu książki usiąść przy maszynie z encyklopedią i mógł gdzieś zasłyszeć o Ilsie, po czym zagłębić się w temat. Moim zdaniem jednak, stworzenie takiej postaci jak Kauters i takiego opisu pokoju przyszło łatwiej, bo informacje już u Lema w głowie były -- po prostu go niesamowicie ciekawiły :)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4798
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #81 dnia: Grudzień 22, 2009, 09:13:48 pm »
Cytuj
Trochę już Lema przeczytałem i mam taką tezę, że to sam Lem musiał się interesować złem, dewiacją, nienormalnością, wynaturzeniem i brzydotą i dopiero stąd to się przeniosło na postać Kautersa. W listach pisał, że cieszy się na zakup "Justyny" de Sade'a, natomiast do jego "120 dni Sodomy" odwoływał się kilkakrotnie, choćby w "Prowokacji" albo w "Sex wars" w jednym eseju. Tak jak napisałem na początku, ja się interesuję takimi rzeczami, de Sade'a to uwielbiam na równi z Lemem
Ciezko mi dyskutowac o zainteresowaniach Lema...natomiast sam pisarz mowi:
To byl przeciez zly pisarz, tyle ze cechowaly go nieprawdopodobna artykulacyjna odwaga i zacieklosc zboczenia.<...>Jest to pierwsza ze znanych mi postaci w dziejach pismiennictwa, ktora wystapila z programowa apologia Zła.<...> Choc zatem jest to jego czarna zasluga, to jednak ksiazki de Sade'a sa nieznosne i wrecz nie daja sie czytac.Jako utwory literackie daja antysatysfakcje.

i to:
Nieglupi Henry Miller umial to zreszta znakomicie wykorzystac, gdy mieszal w swoich pseudo- czy quasi- pornografiach powiesciowych tego rodzaju obscenicznosc z drwina, podczas kiedy u de Sade'a, podobnie zreszta jak w calej pornografii, jest to smiertelnie powazne.
w rozmowach ktore prowadzil z Beresiem (ponadto "Markiz w grafie" w Moim pogladzie na literature).Zapamietalam to poniewaz sama kiedys mialam markizowy "rzut" (teraz nie jestem w stanie powiedziec dlaczego ale szczegolnie zapamietalam Historie Zame) ktory skonczyl sie wraz z odkryciem Millera;)A teraz chyba zalowalabym Czasu na w/w Panow...zwlaszcza de Sade'a.
Niemniej tzok...dobra robota z kautersowym wystrojem wnetrz;)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4690
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #82 dnia: Grudzień 22, 2009, 10:19:22 pm »
Cytuj
Niemniej tzok...dobra robota z kautersowym wystrojem wnetrz;)
Wypada się  pod Olą podpisać.
Ustna pochwała przed frontlem... za kawał solidnej roboty. Co do zainteresowań dewiacją, cóż, chyba każdy mniej lub bardziej to ma. Nasz patron oceniał to raczej jednoznacznie  (chyba głównie pod kątem inspiracyjno-artystycznym) ale, żeby ocenić, trzeba najpierw poznać.  Fascynacja z negacją mi się nie kłóci.
Przy czym zakładam ,że ma ona wymiar wyłącznie teoretyczny ;)
Tak prywatnie, wydaje mi się, że spora część refleksji Lema o ludziach, to efekt doświadczeń wojennych. Niewiele o tym mówił wprost, ale wychodzi to z jego twórczości w różnych miejscach. Mam wrażenie, że widział i wiedział dużo o zwierzęciu, które siedzi w człowieku i jak cienka jest linia...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2009, 10:57:25 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10169
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #83 dnia: Grudzień 22, 2009, 10:32:15 pm »
Co do "ciemnej strony Lema"... To wypada zauważyć powracajacy sadystyczno-humorystyczny motyw:

Wątróbka z cebulką krótko smażona, byle nie gorzka od żółci, jest zakąską doskonałą. Aby ją przyrządzić, należy kupić samochód i pędzić nim póty, aż się kogoś przejedzie. Wątróbkę, nieboszczykowi niepotrzebną, z wnętrzności wyjmujemy i wkładamy do lodówki. Trupa wyrzucamy lub stawiamy w zbożu jako stracha na wróble. Z wątróbki osób starszych tylko pasztet się udaje, ponieważ jest łykowata. Najlepsze są wątróbki młodych chłopców jeżdżących zwykle na rowerze. Najwygodniej dopaść takiego, który nie ma hamulców ani bieżnika. Wątróbki tak zdobytej nie rzuca się na wrzący tłuszcz, lecz spłukuje kwaskiem, a mając na podorędziu bułkę, z móżdżka wyrabia się farsz. Dobry jest też chłopiec na zimno w galarecie (z chrzanem). Trzeba go tylko dobrze oskrobać, aby nie zgrzytał w zębach. Są kucharze zalecający nerkówkę, lecz bywa ciężkostrawna. Małe dzieci wolno spożywać tylko w dni postu.
to "Dyktanda"
W promiennym blasku
Miedzianych Czół
Wbijemy mamę
Na pal, na kół
A potem tatę
Spiszem na stratę
Rzucimy w dół!
Za tatą mamę
Za mamą tatę
Hej siup i w jamę
Amen!!

a to "Edukacja Cyfrania"

"Bajki o królu Mudrasie" i "Podróży jedenastej" nie ma chyba co cytować, bo są powszechnie znane. Można się zastanawiać czy Lem mówiąc ustami Hogartha "jestem zły z natury" nie mówił aby o sobie. Ale dziwne to "zło", takie teoretyczne ;). Na szczęście.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #84 dnia: Grudzień 23, 2009, 11:16:53 am »
Hej Olu, przepraszam, jesli Cie jakos urazilem, nie mialem takiego zamiaru, naprawde. Ja tylko tak chcialem troche wrzucic kamien do studni, zeby sie echo zrobilo, powstaly interferujace ze soba kolka na wodzie i zeby sie cos dzialo, bez zlych intencji.
Ja tak czasem lubie spojrzec na oczywiste kwestie spoza perspektywy plci czy subiektywnych potrzeb, ale juz, koniec.

Co do tego siedzacego zwierzecia w czlowieku - dlaczego ma nie byc to spokojny, mily futrzak, ktory przychodzi noca do wodopoju? Wszyscy mysla o agresywnym mordercy, a wiele wskazuje, ze czesto jest inaczej.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 23, 2009, 11:30:14 am wysłana przez Evangelos »

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 405
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #85 dnia: Grudzień 23, 2009, 01:14:04 pm »
Napisałem "de Sade'a to uwielbiam na równi z Lemem", mając na myśli - "zarówno de Sade'a i Lema lubię tak samo mocno" :). Teraz widzę, że mogło to zabrzmieć jakbym Lemowi wmawiał uwielbienie do Markiza, czemu przeczą cytowane wypowiedzi (za które dziękuję, bo nie znałem wcześniej).

Co do sadystycznego humoru, to w tej wspomnianej podróży jedenastej mamy:
Cytuj
Panowie! Muszę wam wyjaśnić pewną sprawę, zasadniczą dla zrozumienia tego przypadku. Statek „Bożydar II” wiózł na swym pokładzie, poza drobnicą przeznaczoną dla armatorów Procyona, szereg pojemników rtęciowej pamięci syntetycznej, których odbiorcą miał być Uniwersytet Mleczny w Fomalhaut. Zawierały one dwa rodzaje wiadomości: z zakresu psychopatologii oraz leksykologii archaicznej. Należy sądzić, iż Kalkulator, rozrastając się, pochłonął owe pojemniki. Tym samym wcielił w siebie całokształt wiedzy o takich kwestiach, jak historia Kuby Rozpruwacza i dusiciela z Gloomspick, jak biografia Sachera–Masocha. Jak pamiętniki markiza de Sade. Jak protokoły sekty flagellantów z Pirpinact. Jak oryginał książki Murmuropoulosa Pal w przekroju wieków oraz słynny biały kruk biblioteki w Abbercrombie — Dźganie, rzecz w rękopisie, przez ściętego w 1673 roku w Londynie Hapsodora, który znany był pod przezwiskiem „Naszyjnik niemowląt”. Także oryginalny utwór Janicka Pidwy Matę torturatorium, tegoż autora Duśba, Kośba i Palba — przyczynek do katografii oraz jedyny w swoim rodzaju unikat — Jadłospis olejowy, spisany przedśmiertnie przez O. Galvinariego z Amagonii. W owych fatalnych pojemnikach znajdowały się też odcyfrowane z kamiennych tafli protokoły posiedzeń sekcji kanibalów związku literatów neandertalskich, jak również Rozważania strycme wicehrabiego de Crampfousse; jeżeli dodam, że znalazły w nich też miejsce dzieła takie, jak Morderstwo doskonale, Tajemnica czarnego trupa czy ABC mordu Agaty Christie, to możecie sobie, panowie, wyobrazić, jaki to miało straszny wpływ na niewinną skądinąd osobowość Kalkulatora
Część z tej listy jest rzeczywista, a część zmyślona (swoją drogą, zauważyłem, że imię Hapsodor występuje u Lema w kilku miejscach!). Dlatego też wracając do Kautersa już sam nie wiem czy Meunier malował takie rzeczy jak opisano w "Szpitalu przemienienia" czy też nie.

W "Drugiej opowieści Odmrożeńca" markiz de Zad i Zadyści to dość duży wątek. W "Sex wars" jest rozważanie nad antybaśnią, gdzie każde dobro zostaje brutalnie stłamszone, a każde zło triumfalnie wyniesione na piedestał i gdzie świat wręcz magicznie sprzyja czynieniu zła. Po czym ostatni akapit brzmiał mniej więcej - nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy podczas pisania, ale antybaśń idealnie pasuje do twórczości de Sade'a. Z kolei w "Prowokacji" jest porównanie zbrodniarzy hitlerowskich z libertynami ze "120 dni Sodomy". Ostatecznie trzeba też powiedzieć, że popularność Markiza jakakolwiek zaczęła się dopiero bardzo powoli rozwijać od lat 20-tych i to we Francji, a rzeczywiście szerzej znany jest on od stosunkowo niedawna. Dlatego wydało mi się, że Lem musiał sam trochę w temacie się orientować. I choć jednoznacznie się odnosił do tego, to z ciekawością czytał i szukał.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4798
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #86 dnia: Grudzień 23, 2009, 02:36:45 pm »
Sprawa wydaje mi sie dosyc prosta tzn: Zło jest znacznie hm...ciekawsze?trudniejsze do uzasadnienia?badania nad nim moga doprowadzic do ciekawych wnioskow?jest niejednoznaczne?...natomiast Dobro jawi sie w tym porzadku dosyc...nudno?(vide Markiz w grafie)Stad zainteresowanie Złem (zwlaszcza u osob ktore maja doswiadczenia wojenne) wydaje mi sie poniekad naturalne.Moze wynikac tez z checi zrozumienia pokretnej natury ludzkiej.
Nie odmawiam de Sade'owi cienia racji: buntowal sie przeciw zastanemu porzadkowi...pamietam ze jego porownania (w jakiejs opowiastce filozoficznej?) poznania Boga do rozpoznawania przez slepego kolorow wywarly na mnie kiedys wrazenie...natomast sposob jaki sobie obral do komunikowania swiatu swoich mysli pozostaje mocno dyskusyjny.
Porownania "sadyzmu" Lema do de Sade'a...hm...mnie to nie pasuje...inny wydzwiek.

P.S.Evangelos no co Ty?Jakie tam razenie i obrazanie sie?;)Nawiasem mowiac to myslalam ze to ja w jakis sposob przesadzilam;)Wiec tez przepraszam jesli...itp itd:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4690
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #87 dnia: Grudzień 23, 2009, 08:07:06 pm »
Cytuj
Co do tego siedzacego zwierzecia w czlowieku - dlaczego ma nie byc to spokojny, mily futrzak, ktory przychodzi noca do wodopoju?
Może i racja. We mnie właśnie leniwiec pokonuje tygrysa ;), ale lepsza część rodziny, nie chce tego zrozumieć.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4690
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #88 dnia: Grudzień 26, 2009, 04:58:33 pm »
Werkmistrz Woch
Właśnie szaroburym zaoknem mijają święta, a tu kolorki pejzażu czerwcowego odmalowanie prześlicznie. Nawet ja , dotknięty ta typowo męską przypadłością, kiepskiego rozróżniania kolorów, dałem się uwieść onym zieleniom, jelenim i malachitowym (dalej nie wiem co to za kolor, ale brzmi pięknie).
Ten rozdział jakoś z innej bajki. Chyba Lem rozumiał, że by książka miał szanse na ukazanie się drukiem w tych czasach, musi spełnić choćby minimalnie wymogi socrealizmu.
Tak się przyczepiłem do tytułów innych książek wzmiankowanych w powieści. Jeden zestaw już cytowałem. Odłożenie Manna na rzecz kryminału, to jakby oczko autora do czytelnika. Koniec z filozofowaniem.
Tą samą rolę widziałbym w sytuacji z tego rozdziału. 3nieckiemu nie chce się czytać Historii filozofii – woli bajki Szeherezady. Więc znów oczko?
...Szanowni czytelnicy. Było trochę na poważnie, teraz poopowiadam wam bajeczki. Tak jak Szeherezada opowiadała bajki księciu, by ratować życie. Ja też muszę, by ratować książkę. I macie tedy rozdział o niedocenionej, pomijanej, a jakże ważnej klasie robotniczej (z historią wielkiego kryzysu w tle). Bez której ci wszyscy –enci mieli by ciemno i zimno (co jest skądinąd prawdą).
Druga sprawa, że robotnicy Lema, nijak nie przypominają budowniczych Nowej Huty. Są jacyś tacy... „etosowi”. Ale nie z etosem budowania lepszego jutra, a dobrego wykonywania swej pracy. Szczerze mówiąc, mam skojarzenia z bohaterami opowiadań Stefana Grabinskiego (np. z „Demona ruchu”) – skądinąd, ulubionego pisarza naszego patrona, którego kiedyś „polecał”.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4798
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #89 dnia: Grudzień 26, 2009, 06:58:55 pm »
Cytuj
3nieckiemu nie chce się czytać Historii filozofii – woli bajki Szeherezady. Więc znów oczko?

Ale koniec koncow czyta Lorda Jima;)
Nie wiem czy wzmianka o "prawdziwym zyciu" w opozycji do szpitalnego to ratowanie ksiazki ale dla mnie jest to wyrwanie czytelnika ze szpitalnego kregu i nie lubie tego zwrotu:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)