Autor Wątek: Świat za 127 lat albo za 40  (Przeczytany 161377 razy)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #165 dnia: Lipiec 02, 2009, 09:51:26 am »
Na pewno można zastąpić maszyną każdą dobrze zdefiniowaną funkcję, jak np. kładzenie różnych cegieł, na różnej szerokości i kształtach murów. Ale murarz to nie budowlaniec, który od bidy w zasadzie w ogóle nie musi umieć murowac (od tego ma murarzy).
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #166 dnia: Lipiec 02, 2009, 10:29:50 am »
Stawiam, że najpierw powstanie maszyna zdolna przejść test Turinga, nim będzie ją można wysłać na to pole za laskiem, aby ziemniaki okopała...

OK. O co się zakładamy?

(rozumiem, że "przejść test Turinga" to zyskać pełne "uinteligentnienie", a nie te pogaduszki z maszyną, które o niczym nie świadczą)

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #167 dnia: Lipiec 02, 2009, 10:43:53 am »
To o czym mowicie, czyli nieinteligentne, a zaprogramowane wykonywanie czynnosci (praca na kartoflisku czy kladzenie cegiel w rzadku jedna na drugiej) jest wykonywalne nawet dzisiaj, tak mysle. Jeszcze latwiej ze zbiorem zboza - chyba nie jest problemem zaprogramowanie kombajnu tak, zeby sam jezdzil po wyznaczonym obszarze, samodzielnie dzialajace samochody juz sa, maja radary, laserowe wiazki i omijaja nagle przeszkody, hamuja gdy trzeba itd. Skoro da sie maszynowo precyzyjnie spawac karoserie samochodow, to klasc cegly pewnie tez, a mimo to nikt sie nie kwapi do zastapienia czlowieka. Mysle, ze technologia jest zbyt droga. Nie wiem tylko jak dlugo.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #168 dnia: Lipiec 02, 2009, 11:03:22 am »

OK. O co się zakładamy?
Może być piwo?

Cytuj
(rozumiem, że "przejść test Turinga" to zyskać pełne "uinteligentnienie", a nie te pogaduszki z maszyną, które o niczym nie świadczą)
ponieważ nie ma dobrej definicji inteligencji, to nie bardzo wiadomo, co przez to rozumieć. Załóżmy że są dwie sytuacje: mamy mózg (jak ludzki) i trzeba mu doprawić ciało (AB - artificial body ;) ), i mamy ciało (ze wszystkim prócz iskry bożej) i trzeba mu doprawić AI. Stawiam, że szybciej powstanie AI niż AB zdolne być "budowlańcem".
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #169 dnia: Lipiec 02, 2009, 11:25:57 am »
Myślę, że spór wyniknął raczej z innego rozumienia słów, wydaje mi się, że maziek jako profesjonalista używa słowa "budowlaniec" nieco inaczej niż ogół społeczeństwa

Jeżeli przez "budowlańca" rozumieć faceta, który zna się całościowo na budowie domów, wie, jakie powinny być proporcje, umie czytać plany (a może i je rysować) i potrafi znaleźć rozwiązanie dla sytuacji: "panie majster, tu się woda leje...", to na pewno takich robotów długo nie będzie. Tak samo jak rolnika - specjalisty po agrotechnice (czy innym agro-coś-tam), który po pogodzie dziś oceni, co warto jutro siać, rozpozna pasożytniczego owada po brzękaniu itp...

Ale jeżeli mówiąc "budowlaniec" widzimy faceta, który kładzie cegły, a w ramach fuchy - kafelki (nierówno ;) ) - to żaden problem.

ad rem:
Wydaje mi się, że problem "zabrania pracy ludziom przez roboty" istnieje, ale nie należy widzieć go tak skrajnie - to nie jest tak, że od jutra przyjdą roboty, a herr Siemens z kolegami wywalą na bruk 10000 ludzi w każdym kraju. To jest proces ciągły, zależny od stosunku koszt robota - koszt robotnika. Jednocześnie z tanieniem robotów, robotników będzie ubywało w sposób naturalny: będą odchodzić na emeryturę, będą się doszkalać i zmieniać zawody, wreszcie - widząc mała podaż na rynku oraz idąc z modą na wykształcenie - kolejne roczniki młodych będą w coraz mniejszym ułamku szły "na robotnika". Oczywiście, część zostanie pozbawiona pracy (choćby ci niezdolni do innej), jakieś koszty społeczne będą, ale chyba nie grozi nam kolejne powstanie luddytów.

Jednocześnie: jeżeli zakładać niezakłócony rozwój świata w obecnym kierunku (bez wojen na skalę świata, bez islamskiej rewolucji itp.), to znaczy w kierunku ciągłego uprzemysławiania się społeczeństw, także tych obecnie biednych i "zacofanych", to jednak spodziewam się ogólnoświatowego spadku zaludnienia. Oczywiście, TERAZ Indie, Chiny czy Bangladesz mają przyrost niemal lawinowy (choć Chiny może już nie, pomińmy też sposoby, jakimi hamują swój przyrost...), ale w dłuższej perspektywie rozwój a'la Zachód prowadzi też do naturalnego (niesterowanego przez państwo) obniżenia dzietności. Więc te potencjalne rzesze bezrobotnych za 127 lat mogą być mniejsze. Aczkolwiek JAKIŚ ich odsetek będzie zawsze, ponieważ statystycznie muszą wystąpić ludzie zdolni tylko do prostych prac ręcznych.

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #170 dnia: Lipiec 02, 2009, 12:23:03 pm »

OK. O co się zakładamy?
Może być piwo?

Cytuj
(rozumiem, że "przejść test Turinga" to zyskać pełne "uinteligentnienie", a nie te pogaduszki z maszyną, które o niczym nie świadczą)
ponieważ nie ma dobrej definicji inteligencji, to nie bardzo wiadomo, co przez to rozumieć. Załóżmy że są dwie sytuacje: mamy mózg (jak ludzki) i trzeba mu doprawić ciało (AB - artificial body ;) ), i mamy ciało (ze wszystkim prócz iskry bożej) i trzeba mu doprawić AI. Stawiam, że szybciej powstanie AI niż AB zdolne być "budowlańcem".

Piwo? Jedno? W takiej zasadniczej kwestii?? Poza tym ja nie piję  ::)

Technologie "cielesne" są juz całkiem zaawansowane, czego nie mozna powiedzieć o AI. I tak czy siak, rozpatrujemy to trochę wąskozakresowo - podejrzewam, że niewielu (albo zgoła żaden) z fizyków z CERN-u byłoby w stanie prawidłowo obrobić te ziemniaki... I myślę, że już obecnie dałoby sie skonstruować maszynę, która by sobie z tym poradziła, bo zalgorytmizować tę procedurę to znowu nie taka wielka sztuka (wiem, bom ze wsi), a główny problem to, jak juz było powiedziane, koszta - trzeba by najpierw stworzyć cały program badawczy, przeanalizować cały proces uprawy itd. Ale to są kwestie techniczne. Za 100 mln $ jestem gotów podjąć się zadania  ::)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #171 dnia: Lipiec 02, 2009, 12:41:58 pm »
Piwo? Jedno? W takiej zasadniczej kwestii?? Poza tym ja nie piję  ::)
A czelokada może być?

Cytuj
Technologie "cielesne" są juz całkiem zaawansowane, czego nie mozna powiedzieć o AI. I tak czy siak, rozpatrujemy to trochę wąskozakresowo - podejrzewam, że niewielu (albo zgoła żaden) z fizyków z CERN-u byłoby w stanie prawidłowo obrobić te ziemniaki...
Aniela dobrze napisała, co ja myślę ;-). Możesz zrobić maszynę nieszczególnie nawet AI do okopywania ziemnioli, ale czy ta maszyna będzie umiała kury macać? Albo zdać świniom? Względnie stwierdzić, że Baśka jest cielna?

Co do AB to IMO problem leży w sensorach. Maszyny mają ich zwykle kilka a człowiek miliardy. Zobacz jaka ściana stoi przed konstruktorami w konkursie DARPA na samochód, który ma samodzielnie przejechać z punktu A do punktu B. Nie musi trzymac równowagi ma tylko w nic nie wjechać. Ma gaz, hamulec, automat, i kierownice, kierunek wyznaczony GPS i tylko musi sie postarać, żeby nie spaść w przepaść albo nie wjechać komuś w kurnik. Ma kilka-kilkanaście sensorów - jakieś widzenia maszynowe, dalmierze laserowe budujące trójwymiarową mapę otoczenia itd. Nie ma technologii pozwalającej zebrać, zredukować i obrobić w czasie rzeczywistym dane z kilkunastu czujników, a co dopiero takiej liczby, jaka jest w Twoim ciele. Tam więc, gdzie środowisko jest "uproszczone" - OK, ale "na placu boju" nawet w sumie tak prostym jak przejazd z A do B już to nie działa.

A AI IMO powstanie "znienacka" a nie jako rozwój dotychczasowych działań w tym kierunku, wypsnie się niejako, więc prognozowanie jej nadejścia na podstawie płonnych dziś wysiłków jest (na plus i na minus) błędne.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #172 dnia: Lipiec 03, 2009, 01:39:11 pm »
Może być garnczek miodu  ::)

Co do macania kur - toć jak mówiłem, niejeden fizyk z CERNu też tego nie spotrafi   :D Owszem, jak przejdzie odpowiedni kurs macania, to się i nauczy. W przypadku maszyn problem jest nieco inny, tu nie idzie li tylko o zdolność uczenia się: przecie ten rolnik nie obrabia kartofli samymi rękami, tylko korzysta właśnie z maszyn, różnorakich, sam robi zaś za pewien ośrodek decyzyjny. Jeśliby mu zabrać maszyny i kazać robić samymi rękoma, to też da radę kosztem czasu, no ale z czymś takim to i robot, gdyby go do tego specjalnie zaprojektować, sobie poradzi. Z macaniem kur - tym bardziej.

Więc tu idzie nie tyle o zdolności, że tak powiem, "robotnicze", lecz o zdolności planistyczne, które wymagają jakiejś zdolności abstrahowania i uogólniania - to będzie potrzebne, gdy się "woda leje" i trzeba coś zaimprowizować, a potem ustalić przyczyny. Ale wg mnie standardowa "obróbka" ziemniaków pod to nie pochodzi; przynajmniej dopóki Amerykanie nie zaczną zrzucać stonki...

Zdaje mi się, że tu nie mówimy o całkowitym zastąpieniu ludzi przez automaty, o całkowitej ich autonomii (bo w takim razie, po grzyba robotom ziemniaki...), tylko o tym, że maszyny wykonują stosunkowo skomplikowane i zaawansowane zadania wyznaczone przez człowieka, który wciąż jest tym ośrodkiem decyzyjnym, tyle że sto hektarów obrabia sprzed ekranu komputera, wydając ogólne decyzje typu "opryskaj sektor X", albo nawet i to nie, bo to też da się zaprogramować (uwzględniając porę roku, pogodę, stan roślin), więc może ten człowiek pełnić tylko rolę dozorcy, który wkracza w rzadkich sytuacjach kryzysowych, których nie uwzględniono w programie. I wykorzystywane są tu rozmaite maszyny, tak jak rozmaite wyspecjalizowane maszyny są wykorzystywane współcześnie, tyle że dziś trzeba do kombajnu czy traktora wsiąść i nim kierować, a tam maszyny będą jeździć "same" - kierowane przez wewnętrzny komputer, który z kolei będzie nadzorowany przez zewnętrzną jednostkę nadrzędną, w takim mniej więcej stosunku jak stosunek kory do móżdżku. I nad tym wszystkim, gdzieś daleko, będzie czuwał człowiek.

Nie wiem, jakich technik używają w DARPA, ale sztuczne sieci neuronowe rokują w takich skomplikowanych zadaniach bardzo dobrze. Tyle że one wymagają nauki, nie można więc osiągnąć specjalizacji od razu, potrzebny jest długotrwały trening. (Podejrzewam zresztą, że jeśli AI powstanie, to też będzie bazować na tym modelu.) Ale uprawa ziemniaków to nieco inna bajka, bo tutaj większość parametrów można znormalizować, a ewentualne koszta błędów mogą mieścić się w jakims tam założonym budżecie.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #173 dnia: Lipiec 03, 2009, 09:07:08 pm »
W sumie tamat jest tak zamotany, że z którego końca się go napocznie to do innych wniosków dojdzie.

Myslę, że jeśli tylko można wyspecyfikowac zadanie, to jak bardzo ono skomplikowane by nie było da się je zalgorytmizować i zbudować maszynę, która je zrealizuje. Ale - poprzestając na fizyku macającym kury - ma on całe wyposażenie, jakie jest potrzebne i do macania kur, i do ścierania się z OTW. Słowem jest uniwersalny. Co prawda nie każdego mozna przeszkolić do oblicznia poprawek relatywistycznych, ale (prawie) każdego do macania kur. Maszyna do okopywania ziemniaków nie pomaca kur. Próba przydania jej z góry manipulatorów po temu sposobnych  -i wszystkich innych jakie mogłyby się jej w "życiu" przydać - na razie moim zdaniem jest skazana na niepowodzenie. Każdy zmysł człowieka mozna w tej chwili zastąpić lepszym zamiennikiem - oczy, które widzą w ciemności, czulszy nos, dotyk, zmysł równowagi pozwalający latać niestabilnym aerodynamicznie F-16 (nie mówiąc o F-117), itd. Ale nie da się jak na razie wpakowac w coś tylu sensorów dotyku, aby uzyskać mapowanie jak na puczkach palców (nie mówiąc o niektórych innych regionach ciała ;-) ). Tak BTW to mi się przypomniało, że puczki to jedyna część ludzkiego ciała, która ulega regeneracji po obcięciu - o ile nie zaszyje się powłok skóry. O to mi tak mniej więcej chodzi.

Z drugiej strony Twoją tezę podpiera proste doświadczenie - można za pomocą dżojstika sterować samolotem, nawet odległym o tysiące kilometrów (jak bezzałogowcem na Irakiem z bunkra w Las Vegas). W zasadzie wszystkie dane z lotu takiego samolotu zredukowane są do pewnie kilkunastu parametrów - przy czym podejrzewam, że samolocik sam w sobie dba o stabilność i wydaje mu się tylko komendy w rodzaju "hejta", "nazad".

Tak więc specyficznie wszystko można, ale uniwersalnie homo rulez.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #174 dnia: Lipiec 09, 2009, 12:29:15 pm »
Maźku,

Kiedy piszę „budowlaniec”, to mam ma myśli robotnika, nie inżyniera budowlanego lub architekta.

Tak jak to opisał Hoko, wyobrażam sobie, że decyzje o tym, czy okopywać okopowe czy też już je wykopywać i wszelkie inne podejmowałby człowiek zza komputera, ale fizyczne czynności wykonywałyby już roboty.  
Kiedy ma się dwa zupelnie nierealne cele to trudno dyskutować nad "poziomem" ich nierealności. Mam tu na myśli nierealność w takim sensie, w jakim nierealne jest dla nas stworzenie AI, ponieważ nie wiemy, czym ona miałaby być, nie mamy też żadnego punktu odniesienia poza naszą inteligencją, to jest punkt na bezmiarze, nieskończenie wiele kształtów da się przezeń przeprowadzić. Mogę to zilustrować tak: gdyby w XVIII wieku zapytać kogo, czy najpierw powstanie powóz bez koni przekraczający prędkość dźwięku, czy może raczej szybsza od dźwięku maszyna latająca cięższa od powietrza, zdolna unieść człowieka - to na zasadzie zdrowego rozsądku - jak sądzę - padła by odpowiedź, że naddźwiękowy powóz bez koni. Jak wiemy, skonstruowanie samolotu, który przekroczył barierę dźwięku, a nawet skonstruowanie pasażerskiego naddźwiękowego liniowca wyprzedziło znacznie powstanie naddźwiękowego samochodu.

Wydaje mi się, że pytanie, czy wcześniej powstanie sztuczne body, czy sztuczna inteligencja jest podobnym problemem. Podobnie jak XVIII-stowieczni ludzie mieli za sobą pierwsze próby z napędem parowym i potrafili przekraczać barierę dźwięku używając broni palnej i rakiet, tak i my skonstruowaliśmy mechaniczno-elektroniczny odpowiednik każdej pojedynczej funkcjonalności ciała czy zmysłu ludzkiego, o tyle będąc w tym lepszymi, że w zasadzie na każdym wąskim polu potrafimy to zrobić lepiej od natury. Wiec wydaje nam się, że możemy poskładać do kupy te wynalazki i będziemy mieli "sztuczne ciało"

Cytuj
To prawda, że samochody w konkursie DARPA na razie radzą sobie nienajlepiej, ale też moim zdaniem ten projekt jest mniej więcej na takim etapie, jak bracia Wright w roku 1900 ...  Poza tym ( a właściwe przede wszystkim) DARPA wydaje na ten projekt jakieś grosze,
nie prowadzi własnych badań, odpala tylko pewnej grupie zewnętrznych zespołów granty chyba na poziomie pół miliona dolarów rocznie, plus nagroda w dorocznym wyścigu, która wynosi bodajże milion dolarów.
Ja się tym troche interesuję, istotą sprawy jest to, że oni doszli do ściany. Już przed pierwszym wyścigiem nastroje były tego typu, że to w zasadzie "musi sie udać". Nie udało się. I tak latami. A metoda nie jest zła. Powiedziałbym że znacznie lepsza niż wydawania rządowych miliardów. Dzięki prestiżowemu nakręceniu sprawy zajmiją się nią ośrodki uniwersyteckie i młode pistolety a nie eksperci, jest więc szansa, że wymyślą coś nowego. Pozwól, że nie zgodzę sie również z tezą, że to podobny stan zaawansowania co u braci Wright w 1900. Oni mieli do rozwiązania problem techniczny, który byli w stanie sprecyzować i chodziło tylko o znalezienie technicznych mozliwości. W przypadku samochodów DARPY kłopot polega na tym, że mimo ścisłego wyspecyfikowania problemu oraz technicznych, istniejących i praktykowanych sposobów realizacji każdego punktu tej specyfikacji - to "w kupie" nie działa.

Cytuj
A ja mam na myśli procesy w zupełne innej skali.    

Jeśli Gelsinger ma rację ... to (zaledwie) po circa dwudziestu sześciu latach
komputer klasy Roadrunnera kosztowałby 13.000 USD.

Ale to będzie nadal liczydło, tyle warte ile napisany przez ludzi program. Nawet nie rozstrzygając, czy "chiński pokój" jest inteligentny będzie to co najwyżej chiński pokój właśnie.

Cytuj
Dołóżmy drugie tyle na mechanikę.
Sprawny robot za 25.000  USD byłby atrakcyjną alternatywą dla pracy ludzkiej przynajmniej w „pierwszym” świecie.
Powiedz mi tylko, czy ten robot, jak będzie mi smazył jajecznicę na boczku, powącha boczuś i obejrzy jajka po wybiciu - czy tylko odczyta kod paskowy i uzna, że jest OK?

Cytuj
Z twoich wypowiedzi można wywnioskować, że świat za 40 lat (i za sto i za dwieście ??!!)
będzie w zasadzie taki sam jak dziś, no może samochody staną się (jeszcze) trochę bardziej opływowe, no i upowszechni się tak wyczekiwana przez nas wszystkich telewizja w komórce ...  

Ludzie sie nie zmienią, to pewne. Jeśli nie odkryje się czegoś w rodzaju AI to maszyny też się nie zmienią, będą najwyżej bardziej opływowe. Moim zdaniem to jest ściana, przed którą stoimy. Myślę, że bardzo może namieszać "trzecia droga" - czyli manipulowanie molekułami - wiele maszyn i procesów technologicznych może okazać się zbędnymi.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 09, 2009, 12:52:39 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #175 dnia: Lipiec 09, 2009, 09:49:01 pm »
Maziek,
a moim zdaniem konie zawierają się w samej idei powozu  ::)

"coś w rodzaju AI" - to pojęcie dość szerokie. Myślę, że maszyny zmienią się i bez tego. Chrząszcz żadną AI raczej nie dysponuje, a boczuś potrafi zwąchać i doń się dobrać. Wspominałem sztuczne sieci neuronowe i moim zdaniem to jest przyszłość rozmaitych projektów automatyzacyjnych. Na małą skalę są już prowadzone - np. sztuczne owady, które uczą się chodzić. Do boczku nie dobiorą się pewnie jeszcze długo, bo węch to piekielnie skomplikowana sprawa, ale myślę, że poruszanie się w terenie opanują w nie tak znowu odległej przyszłości. Prawo Moora nic tu nie ma dorzeczy - i żadne to prawo, raczej lokalna reguła, która w końcu utknie w niemożnościach dalszych miniaturyzacji, czy też w ogóle straci swój sens, jeśli powstaną nowe rodzaje "architektur przetwarzania danych".


maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #176 dnia: Lipiec 10, 2009, 07:19:39 pm »
Tyle tylko, że fakt, iż studenci na razie nie rozwiązali problemu nie oznacza, że doszliśmy do jakiejkolwiek ściany.
Oni doszli ;-). Pewnie, że nie oznacza niczego na amen. Jednak przyznasz, że to dość niesamowite: jest mapa cyfrowa i na niej zaznaczone dwa punkty. Komputer dysponuje dość dokładną mapą 3D plus mapowanie na bieżąco bezpośredniego otoczenia. Jesli chodzi o sterowanie to tak na prawdę sa to dwa pedały plus kierownica. I to okazuje się niemożliwe przy założonym reżimie czasowym. Co by nie mówić, dla mnie dobitnie świadczy to o możliwości AI w realnych zastosowaniach. Taka ćma czy inny pasikonik załatwia to bez inteligencji w trymiga. Musze powiedzieć, że wydarzenia na tym wyścigu bardzo poprawiają mi humor: a to na prostej drodze komputer zleca manewr powodujący przewrócenie pojazdu, w dodatku ten dość długo jedzie jak kaskader na dwóch kołach :-)). Albo niewielki pagórek okazuje się przeszkoda nie do przebycia - auto wjeżdża nań i już tam zostaje. Podobnie zresztą poprawia mi humor obserwacja japońskich wysiłków stworzenia pomagiera na budowie. Widziałem "zajęcia" polegające na tym, że ów robot miał wraz z człowiekiem przenosić jakieś poziomo leżące płyty, człowiek brał je z jednego końca, a robot z drugiego. No i robot wziął, wyprostował się prawidłowo, po czym bez żadnego powodu runął jak długi na wznak ;-)) .

Cytuj
W odróżnieniu od wzroku przy konstrukcji zmysłu węchu Roadrunner chyba się specjalnie nie przyda, ale z drugiej strony, dlaczego miałby to być problem nierozwiązywalny? Nie potrafię niestety podać linka, ale jakiś czas temu widziałem na Discovery maszynę, która na lotnisku ma wykrywać (albo już to robi) bomby.
Sztuczny nos działa calkiem dobrze. Tak jak  już pisałem - w każdej wąskiej specjalizacji potrafimy zrobić "zmysły" lepiej działające niż naturalne. O ile mi wadomo bardzo zaawansowany jest projekt (może już wdrażany) sztucznego nosa dla branży winiarskiej, w celu zastąpienia ludzi przy kupażowaniu wina. I nie chodzi o jabole, ale o najlepsze francuskie winnice. Jeśli idzie o wykrywanie materiałów wybuchowych to z cała pewnością kilka takich instalacji już działa. Nosy czulsze od psich też funkcjonują. Zresztą - każdy odpowiednio czuły spektrograf masowy podłączony do komputera jest w stanie wyczuć nawet pojedynczą molekułę jak i poszczególne stężenia i w związku z tym zapamiętać każdy zapach a później odnaleźć go w bazie danych. Bije to psi węch i w tym sensie, że ponoć pies zapamiętuje kilka milionów zapachów, w związku z tym praktycznie pamięta wszystkie zapachy, z jakimi zetknął się w życiu. Sztuczny nos może ich zapamiętać dowolną ilość.

Cytuj
Ale czy to nie jest klątwa z tego samego zeszytu, w którym kiedyś można było wyczytać, że aparaty cięższe od powietrza nigdy nie wzniosą się nad ziemię, a gdyby się jakimś cudem wzniosły, to już na pewno nie da się nimi sterować?  
Chodzi mi o coś nieco innego - pomijając AI uważam, że nie jesteśmy w stanie na razie zamknąć w jednym body dostatecznej liczby czujników (miniaturyzacja) aby choć przybliżyć się do jako takao uniwersalnego jestestwa, jakie znamy z obcowania z samym sobą.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 10, 2009, 07:21:18 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4601
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #177 dnia: Lipiec 10, 2009, 11:08:59 pm »
Z zainteresowaniem czytam Wasze posty...ulozyly mi sie w calosc z artykulem o sensacyjnym tytule;) ktory czytalam jakis czas temu :
http://www.tvn24.pl/12690,1590664,0,1,komputer-wyrosnie-w-doniczce,wiadomosc.html
oraz z wywiadem z prof. Magdalena Fikus (genetyk i biochemik) w Przekroju z 25 czerwca br.Wysunelabym niesmialy wniosek ze swiat  za 127 lat albo za 40 bedzie nalezal do szeroko pojetej biologii syntetycznej.Z tej strony spodziewalabym sie zasadniczych zmian.
Natomiast a propos bezrobocia...ciekawe ze nie padlo slowo o bezrobociu wsrod pracownikow umyslowych jeno o fizycznych.Skoro zwiekszaja sie moce obliczeniowe...mozliwosci analizy itp czyli "umyslowe" mozliwosci komputerow zas mozliwosci zbudowania poruszajacego sie sprawnie i ze tak powiem "uzmyslowionego" robota sa skromne to dlaczego obawiac maja sie pracownicy fizyczni?Na przykladzie bankow:sa wplatomaty...bankomaty...reszte mozna zalatwic online...jak dlugo bedzie sie kalkulowalo bankom utrzymywanie sieci placowek?Za to owych scian wplatwyplat robot nie wypucuje;)
Przy okazji masowego bezrobocia owych fizycznych pracownikow ktos napisal ze beda sie przekwalifikowywac...doksztalcac...w sumie dobrze.Z tym ze od kilku...kilkunastu? lat obserwujemy w Polsce owo masowe doksztalcanie...zwlaszcza w prywatnych przybytkach ( oczywiscie nie generalizuje...sa bardzo dobre szkoly prywatne) np Wojewodzki Uniwersytet Robotniczy w Katowicach...jaka nazwa taka jakosc ksztalcenia.Drugi koniec kijka to nadpodaz ludzi z tymze wyksztalceniem wyzszym.Pare dni temu czytalam ze w Anglii na jedno miejsce pracy przypada w tym roku...o ile pamiec czegos mi nie pokrecila...48 absolwentow szkol wyzszych.Mnie z tego wszystkiego wychodzi odwrotny rachunek;) ze predzej zabraknie pracownikow fizycznych niz beda masowo...podkreslam masowo!czyli te 80% czy cos;)... bezrobotnymi.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #178 dnia: Lipiec 11, 2009, 07:50:31 pm »
Olka, też myślę, że trzecia droga rulez... jesli uda się na nią wejść. A dlaczego umysłowi nie obawiają się bezrobocia? Bo mają umysły  ;D . Słusznie czy nie ale kombinują, że sobie poradzą.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9887
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #179 dnia: Lipiec 12, 2009, 02:06:05 pm »
Wysunelabym niesmialy wniosek ze swiat  za 127 lat albo za 40 bedzie nalezal do szeroko pojetej biologii syntetycznej.Z tej strony spodziewalabym sie zasadniczych zmian.

A pamiętasz ten fragment "Próby ucieczki" Strugackich?

"'Statek' nie miał nawet dwóch lat. Jego czarne matowe boki już wyschły i kołysały się nieznacznie, a spiczasty wierzchołek, mocno nachylony, mierzył prosto w ten punkt na szarym niebie, gdzie za chmurami było słońce. 'Statek' z przyzwyczajenia gromadził energię. Wysoką trawę wokół niego, pożółkłą i zwiędłą, pokrywał szron.
To był kulturalny, spokojny turystyczny gwiazdolot. Gwiazdolot rejsowy wymroziłby cały las w promieniu dziesięciu kilometrów."


albo ten:

"- Potem pogadamy - odpowiedział Anton. - Najpierw trzeba wyhodować glider. Chodź, Wadimie.
Saul odłożył fajkę i również wstał, poprawiając na ramieniu pasek skorczera.
- Dziękuję, panie Saulu, sami damy sobie radę - powiedział Anton.
- Chciałbym pójść z wami - poprosił Saul. - Nie będę wam przeszkadzał, kapitanie.
Wynieśli Jajo i położyli je na wierzchołku pobliskiego pagórka. Śnieg zaczął padać gęściej, płatki łaskotały policzki i Wadim w rozdrażnieniu rozmazywał je po twarzy. Wiał wiatr i było mu strasznie zimno, gdy tak stali i patrzyli, jak Anton powoli i pedantycznie umocowuje aktywatory na gładkiej powierzchni mechanozarodnika. Wiatr parzył gołe ręce i nogi /.../.
Anton wyprostował się i chuchnął parę razy na zaczerwienione ręce.
- Zdaje się, że dobrze - powiedział. - Sprawdź, Dimka.
Wadim ocenił rozmieszczenie aktywatorów. Wszystko było w porządku.
/.../

[Minął jakiś czas, pogadali]
/.../
- Antonie - zapytał. - Jak tam glider?
Anton spojrzał na zegarek.
- Już czas - rzekł. - Chodźmy./.../
Wyszli z 'Okrętu' i od razu zapadli się w głęboki śnieg. Glider ledwie majaczył za białą zasłoną. Był to szybowiec antygrawitacyjny typu konik polny, niezawodna sześcioosobowa maszyna, bardzo popularna wśród desantowców i tropicieli. Stał na skraju ogromnej wytopionej jamy, z której biła w górę gęsta para. Jego gładkie burty były jeszcze ciepłe, a wnętrze kabiny nawet gorące.
Zrzucili worki do bagażnika i wskoczyli do maszyny pod gładką przezroczystą kopułę."



Pamiętam jakie kiedyś zrobił na mnie wrażenie pomysł wyrastających gwiazdolotów i gliderów. To było takie nowe na tle dominujacych wtedy w fantastyce naukowej, ale i w publicystyce okołotechnicznej, ciężkich "metalowych" technologii. (Choć jak tak dobrze się przyjrzeć, to już w "Edenie" znadziemy to i owo.)

(Inna rzecz, że są to opisy na tyle wieloznaczne, że równie dobrze może to być - modna obecnie - nanotechnologia.)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 12, 2009, 06:55:37 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki