Autor Wątek: Właśnie zobaczyłem...  (Przeczytany 742924 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11687
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2760 dnia: Kwiecień 30, 2018, 11:02:38 pm »
ten Sygnał ktoś porównał do Moon - chyba przespał 3/4 filmu;)

Sugerujesz, że dokonał - sam albo fizjologia za niego - słusznego wyboru? ;)

Do tego dodaj ilustracje i pole dla wyobraźni jak ta lala:)

Nie muszę, sami już dodają. I co na nie spojrzę, to mam narastające wątpliwości czy przyznawać się do skłonności do fantastyki w kulturalnym towarzystwie. (Bo nawet te niby lepsze - jak widać.)

W jakimś sensie s-f nie jest predestynowana do takiego niedopowiedzianego kina. Jak jest za dużo niedopowiedzeń to wychodzi horror, triller, czy dramat miłosny ale nie s-f.

Z drugiej strony... W klasycznych powieściach SF - nawet w lemowskich zazwyczaj - kuleje czynnik ludzki, bo na co innego nacisk idzie. I takimi niedopowiedzeniami, takimi spojrzeniami matki - z filmu Tarkowskiego Иваново детство, dałoby się - czysto teoretycznie - te braki w nich wyrównać (by daleko nie sięgać... popatrz co tą metodą uzyskał Kubrick ze straszydeł Kinga w "Lśnieniu"). Teoretycznie, mówię, bo w praktyce jak co dokładają to albo akcję, albo tanie melodramaciki w stylu tych z niedawnego "Arrivalu", albo jedno i drugie.

A na Gwiezdne Wojny po ostatnim odcinku to chyba już nie pójdę, nie dam więcej robić z siebie głupka.

Heh, to jeszcze nic... Ja się coraz poważniej zastanawiam nad odpadnięciem od "StarTreka", tego nowszego w każdym razie. Bo na tle "Discoverych" z "Orville'ami" dokrętkowe "Gwiezdne..." (choć głupie jak but, płytkie jak kałuża i płaskie jak decha, i wielokrotnie na nie psioczyłem) wydają się niemal oglądalne...

Tzn. Lem tu wykazuje pewna dwoistość, bo z jednej strony mówi, że jak coś dostatecznie dobrze symuluje inteligencję - to jest nie odróżnienia od czegoś, co jest rzeczywiście inteligentne, ale z drugiej uważa, że są byty inteligentne, choć nie można się z nimi skontaktować. To skąd wiadomo, że są inteligentne? /.../ Chyba mam za mały rozumek, żeby pojąć, jak inteligencja nie może znaleźć sposobu, żeby się dogadać z inna inteligencją ;) .

Kiedy właściwie nie wiadomo czy ta niemożność porozumienia jest immanentna, czy Lem nam po prostu mówi, że nie jest to takie proste jak się hurraoptymistom od SETI (że o autorach spejsoper nie wspomnę) zdawało. W końcu ten Kelvin po coś na stacji pozostał.

Ponadto - co przecież w "Akademii..." bywało podnoszone - nie jest wcale jednoznaczna ani rozumność Oceanu, ani Kwintan (pamiętasz hipotezę, że może to sama infrastruktura?).
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 10:56:30 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5470
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2761 dnia: Maj 01, 2018, 12:49:20 am »
Ogólnie wiem Olka o co Ci chodzi i zgadzam się. W jakimś sensie s-f nie jest predestynowana do takiego niedopowiedzianego kina. Jak jest za dużo niedopowiedzeń to wychodzi horror, triller, czy dramat miłosny ale nie s-f.
Otóż to. Jeśli mówimy tylko o kinie sf to się zgadzam. Jeśli mamy np. wyprawę na obcą planetę to trzeba ją zwizualizować - a to nie to samo co "uchylił drzwi i zaskoczony zobaczył seksowną dzierlatkę ścielącą się z masłem w oczach na jego wyrku."
Bo dzierlatka wiadomo z grubsza co ma mieć, natomiast obca planeta i jej mieszkańcy - hm.
Cytuj
Łatanie to Twoja opinia. Mam odmienną.
Chyba rozmawiamy o czymś innym  :D
O tym samym - pozory mylą;)
Cytuj
Czyja to robota?
Reżysera plus ekipy, odbiorca to wchłania bądź nie. Płacze lub wzrusza ramionami...
Napisane w książce, obrobione wyobraźnią powoduje, że to jest np. moja matka. Sam sobie to "wyświetlam".
Czyli do filmu już nic z siebie, ze swojego oglądu nie dodajesz? To skąd w Sygnale wzięły Ci się nawiązania? Reżyser zrobił wklejki o Dicku?
Ależ też sobie doświetlasz to i owo.
Matka Iwana jest bardzo uniwersalną matką. Jej zwizualizowany wygląd jest drugorzędny. Chodzi o emocje, które przekazuje.
Oglądając - również - utożsamiasz się/kibicujesz któremuś z bohaterów. W marnym filmie/książce nic takiego się nie dzieje. Obojętność.
Albo - niedawno wspomniany calvados - czy książka czy film - wyobrażasz sobie jego smak. Podobnie z zapachami i innymi zmysłami.
Cytuj
Chodzi mi o bazowy poziom inności odbioru symbolu słownego i symbolu obrazowego.
Taaa...a ja na przykład jak czytam to doogląduję w necie opisane: obrazy, muzykę, postaci itp...przenika to się: opisane, obrazowane.
Ok - rozumiem o co Ci chodzi - tak się komarzę. Ale nie deprecjonuję tak filmu.
Cytuj
Ukonkretnianie musi dobijać wyobrażone.
Naprawdę? Nie mogą współgrać? Nie może konkret być ciekawszy od wyobrażonego?
Cytuj
Sądzę, że odbiór tego "rozsmarowania" może byś bardzo różny, zależnie od czytelnika, choć akurat nie o masło mi chodziło  :)
I zrobienie z tego sceny wizyjnej, tę różność zlikwiduje.
Co za różnica czy masło czy maselniczka - chodzi o to, że wg Ciebie film dobija różnorodność i ujednoznacznia odbiór. Czemu jednak przeczą wszystkie - chociażby tutejsze - dyskusje o filmach.
Cytuj
Prawda, ale zawsze będzie to kadr kogoś - nie mój. Do tego kadru moja wyobraźnia zbędna, po prostu odebrałem czyiś geniusz, ba trafił w moją wrażliwość, ale...odebrałem, tylko.
Nie stworzyłem.
Nieprawda. Nie zgadzam się. Odbiór filmu również zależy od widza i jego wyobraźni. Też go zmienia przez swój pryzmat.
Np. w  pogrzebie idącym na wstecznym (z filmu Szumowskiej) każdy zobaczy coś innego - w zależności od doświadczeń, podejścia itp. A nie - just - pogrzeb na wstecznym.
Cytuj
Przy filmie wyobraźnia pracuje na sposób bierny, nie musi się wysilać.
Przy książce też nie musi. Jest mnóstwo czytadeł kompletnie nie wymagających żadnego wysiłku intelektualnego. Przelatujesz przez taką książkę. Za chwilę nie pamiętasz nawet, że ją czytałeś.
Cytuj
Chyba w tym się różnimy - Ty piszesz o twórcach, ja odbiorcach. Wprawdzie książkę też ktoś pisze, ale ona jest właśnie - podobnie jak format RAW w fotografice. Jest niedoprecyzowana i zawiera wiele możliwości o których decyduje odbiorca. Jak ten znany tu kot S. Potencjalny bo w zamknięciu i już odkryty. Żyje, mać!
Tak. Różnimy. Myślę, że to również dotyczy filmu.
Jest jeszcze to co poza kadrem. Jakiś stukot, jakiś cień, jakiś przestrach w oczach itp.
Cytuj
No, inny. Bierny?  Nie trzeba tyle wyobraźni. Nie ma na nią miejsca. Jest miejsce na zachwyt sceną, ale to coś innego. Wyobraźnię tu traktuję jako formę pracy głowy, nic więcej.

Nie zgadzam się. Filmy zostawiają pole do własnych dokadrowań, dopowiedzeń - przefiltrowanych przez własne doświadczenia.
Nie chodzi mi tylko o piękno kadrów. W książce też masz świat zamknięty w języku autora.
ale z drugiej uważa, że są byty inteligentne, choć nie można się z nimi skontaktować. To skąd wiadomo, że są inteligentne?
Po owocach?;)
Z drugiej strony... W klasycznych powieściach SF - nawet w lemowskich zazwyczaj - kuleje czynnik ludzki, bo na co innego nacisk idzie. I takimi niedopowiedzeniami, takimi spojrzeniami matki - z filmu Tarkowskiego Иваново детство, dałoby się - czysto teoretycznie - te braki w nich wyrównać (by daleko nie sięgać... popatrz co tą metodą uzyskał Kubrick ze straszydeł Kinga w "Lśnieniu"). Teoretycznie, mówię, bo w praktyce jak co dokładają to albo akcję, albo tanie melodramaciki w stylu tych z niedawnego "Arrivalu", albo jedno i drugie.
O Lśnieniu chciałam wcześniej napisać - właściwie napisałam i skasowałam: Wendy, I'm home;)
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 12:51:49 am wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2762 dnia: Maj 01, 2018, 02:19:02 pm »

 A ja se zobaczyłem http://www.filmweb.pl/film/Salut+7-2017-796010 i od razu po filmie pomyślałem, ze dla Mażka spasi. Techniczny niby , aczkowlwiek bzdur mnogo, no i ten młotek na końcu. Sentyment do Rosyji tez wystepuję i jest nawet zarażliwy  ;)  No cóż tak w życiu bywa i młotek tez czasami nieodzowny. Pod Apollo 13 czy też 14 robiony, całkiem fajny, tylko na filmwebie obsady nie ma i aktorek kosmonuatów nie moglem ustalić, a są całkiem zgrzebne  ;)
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 02:31:32 pm wysłana przez wiesiol »
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5464
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2763 dnia: Maj 01, 2018, 03:37:58 pm »
Cytuj
Co za różnica czy masło czy maselniczka
Cytuj
O tym samym - pozory mylą;)
Wychodzi mi, że masło maślane.  ;)
Cytuj
Otóż to. Jeśli mówimy tylko o kinie sf to się zgadzam. Jeśli mamy np. wyprawę na obcą planetę to trzeba ją zwizualizować
Ano, to trudność, pokazać obcość odwołując się do znanego.
Cytuj
Nieprawda. Nie zgadzam się.
:D
Biorąc poprawkę na droczenie, jestem zdziwiony. Nie mam intencji wartościowania form odbioru symbolu słownego czy obrazu. Wskazuje tylko na inność. I w ramach tej inności, w czytaniu trzeba aktywniej wykorzystywać głowę niż przy oglądaniu obrazków. A w tym aktywniej, gdzieś, ta wyobraźnia się zawiera. Intuicyjne dodałbym, że przy czytaniu wyobraźnia wypełnia znaki pisanego, przy oglądaniu nadbudowuje.
Czyni konotacje.
Być może duże są też różnice osobnicze. Na jednych bardziej działa konkret, na innych symbol. Obraz lub słowo.
Drugie być może - jest to kwestia doświadczenia. Parafrazując Tofflera - widzę trzy fale  :)
Pierwsza to ludzie ukształtowani słowem pisanym.
Druga obrazem, zwłaszcza ruchomym.
Trzecia, aktualna - grami, czy szerzej - interaktywnością.
W moim pokoleniu, jak obserwuję - niemal nikt nie gra. Ot, nie czuje takiej potrzeby. W najmłodszym ucieka potrzeba czytania. Oczywiście pamiętając o uproszczeniach tego topornego schematu. I wyjątkach.
Ale to chyba generuje inność pracy głowy.
@ wiesiol
Ciachnę tego pierwszego lista, co? Wygląda na niechcący wysłaną pierwszą wersję.
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 03:44:54 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5470
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2764 dnia: Maj 01, 2018, 04:55:40 pm »
Cytuj
Nieprawda. Nie zgadzam się.
:D
Biorąc poprawkę na droczenie, jestem zdziwiony. Nie mam intencji wartościowania form odbioru symbolu słownego czy obrazu. Wskazuje tylko na inność.
Może masz, może nie masz;))
Teza była taka: książka uruchamia wyobraźnię - film nie. Mało tego: nie ma na nią miejsca podczas seansu, bo oglądasz tylko pokazane - biernie.
To implikuje jakiejś upośledzenie (siedzisz jak to cielę i się gapisz w pokazane;))-  jednego medium w stosunku do drugiego - więc wartościowanie.
Nie zgadzam się z takim oglądem. Książkę też można czytać biernie (nawiasem - miałabym kłopot z opisem bohaterów, ich wyglądu - nawet moich najbardziej ulubionych książek - Ty potrafisz? tak dokładnie sobie wszystko wizualizujesz?). Z powodów wymienionych wyżej.
Cytuj
W moim pokoleniu, jak obserwuję - niemal nikt nie gra. Ot, nie czuje takiej potrzeby. W najmłodszym ucieka potrzeba czytania. Oczywiście pamiętając o uproszczeniach tego topornego schematu. I wyjątkach.
Ale to chyba generuje inność pracy głowy.
No i? Czy pokolenia gierkowo-filmowe mają kiepską wyobraźnię? Wszak nie czytają - to co im ją rozwija? Powinna zaniknąć.
A wydaje mi się, że pomimo wszystko - dobrze sobie radzą. Zwłaszcza grający - bez wyobraźni nie ma opcji na przejście wymagającej gierki.
Nie mówiąc o twórcach gier i filmów (tych z górnej półki).
Cytuj
Intuicyjne dodałbym, że przy czytaniu wyobraźnia wypełnia znaki pisanego, przy oglądaniu nadbudowuje.
Livka...a jak rozróżniasz wypełnienie i nadbudowę, hę?
Nadbudowa to jest wypełnienie tego, co poza kadrem. Wypełnienie to jest nadbudowa tego co poza słowem?
Fakt: masło maślane ;D;)
Dodam, że oczywiście znacznie więcej czytam, niż oglądam filmów, ale jak oglądam to...stop-klatka;))
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5464
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2765 dnia: Maj 01, 2018, 05:47:45 pm »
Mam wrażenie, że przypisujesz mi słowa których nie napisałem.
Najpierw je sobie wyimplikowawszy.  :)
Czy stwierdzenia faktu że ktoś jest niższy, a ktoś wyższy - to wartościowanie?
Cytuj
Ty potrafisz? tak dokładnie sobie wszystko wizualizujesz?).
To grube uproszczenie. I tu sęk. Książki się nie czyta się tak jak ogląda film.  To inny proces.
Ja sobie wcale nie wizualizuję (dosłownie przekładanie na obrazki, czytając) to nie jest mi potrzebne.
Ja to widzę...inaczej  8)
Symbol w słowie napisanym, odbija się w symbolu tkwiącym w głowie. "Kolorowanka" jaką jest obraz nie jest tu potrzebna, choć oczywiście, czasem można i tak "czytać" np opis miejsca - wizualizując.
Jednak w książkach to chyba nie jest najważniejsze ile guzików miał garnitur bohatera. Można to przeskoczyć, w obrazie filmowym - nie. Coś tam aktor musi mieć, choćby nic.
Cytuj
(siedzisz jak to cielę i się gapisz w pokazane;))
A tak nie jest?  ???
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 05:50:07 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11687
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2766 dnia: Maj 01, 2018, 05:54:46 pm »
tylko na filmwebie obsady nie ma i aktorek kosmonuatów nie moglem ustalić, a są całkiem zgrzebne  ;)

Bo poza Filmwebem trzeba szukać. W parę sekund znajdziesz:
https://www.imdb.com/title/tt6537238/
https://en.wikipedia.org/wiki/Salyut_7_(film)
https://ru.wikipedia.org/wiki/Салют-7_(фильм)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2767 dnia: Maj 01, 2018, 06:03:03 pm »

@ wiesiol
Ciachnę tego pierwszego lista, co? Wygląda na niechcący wysłaną pierwszą wersję.
A ciachnij tylko nie wiem co to do końca to znaczy. Wytnij- zlikwiduj ergo ciacho od lubić , kochać. W zasadzie wszystko mi jedno, tylko jak śladu nie zostanie, to nic nie zostanie a wtedy co ?
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2768 dnia: Maj 01, 2018, 06:11:34 pm »


Bo poza Filmwebem trzeba szukać. W parę sekund znajdziesz:
https://www.imdb.com/title/tt6537238/
https://en.wikipedia.org/wiki/Salyut_7_(film)
https://ru.wikipedia.org/wiki/Салют-7_(фильм)
A dzieki, widocznie wczoraj już nie miałem siły klikać  8) Obejrzałem sobie i jakieś inne mi sie wydają, charakteryzacja czy co ? A może ja wczoraj inny byłem  ;)
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5470
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2769 dnia: Maj 01, 2018, 06:22:47 pm »
Mam wrażenie, że przypisujesz mi słowa których nie napisałem.
Najpierw je sobie wyimplikowawszy.  :)
Czy stwierdzenia faktu że ktoś jest niższy, a ktoś wyższy - to wartościowanie?
Łszy-wszy;)
Wyobraźnia jest ważną częścią człeka i sztuki (generalnie - artystycznych tworów) - odmawiania jej jakiejś formie twórczości (w tym wypadku sztuce filmowej) - w mojej ocenie - ją deprecjonuje. Bo cóż po sztuce, która nie uruchamia wyobraźni? Co uruchamia? Oko? Kiepsko.
Pomyśl o zdjęciu i możliwych interpretacjach - nieraz zupełnie odjechanych, hę? One z braku wyobraźni - do tezy?:)

W obrazie filmowym również można przeskoczyć ile guzików miał garnitur - o ile guzik z tego granitura nie wystrzelił w oko koleżanki itp. itd.
W książce info o ubiorze może także być ważne (np. chadzał w krótkich spodenkach - miast w garniturze  - do pracy biurowej - mówi coś o bohaterze).

Mniejsza - sęk w tym, że Ty odmawiasz widzom potrzeby używania wyobraźni, a ja nie.
Uważam, że i ksiązka i film ją pobudza, rozwija, uruchamia.
Oczywiście - jak napisałam u zarania tych postów: na inny sposób, ale nie, że jedno tak, a drugie nie.
So - każdy z nas musi zostać przy swoim...ale w związku z powyższym - nie:
Cytuj
(siedzisz jak to cielę i się gapisz w pokazane;))
A tak nie jest?  ???
...tak nie jest. Chyba, że chcę zabić czas i jedno mi co mryga, ale nie o tym pisałam - taką samą rolę może spełnić bezrefleksyjnie przeczytana niewymagająca książka.
Mało tego - wiem, że Ty też nie, bo inaczej nie napisałbyś ani słowa o żadnym filmie. Tak Ci...plikuję;)


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11732
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2770 dnia: Maj 01, 2018, 06:35:53 pm »
W końcu ten Kelvin po coś na stacji pozostał.
Po coś? Taa, przeczytaj własną stopkę.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5464
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2771 dnia: Maj 01, 2018, 06:58:18 pm »
Cytuj
Pomyśl o zdjęciu i możliwych interpretacjach - nieraz zupełnie odjechanych, hę? One z braku wyobraźni - do tezy?:)
Pomyślałem o zdjęciu, bo tak napisałaś - i te pomyślenie z Twojego napisanego to coś innego niż oglądanie zdjęcia (musiałem najpierw wyobrazić sobie zdjęcie  :) ) i potem pomyślenie o nim. Jasne że przy obrazie jest wyobraźnia, ale inna. Obraz jest doznaniem źródłowym, nie wymaga interfejsu poza aparatem wzroku.
Chyba mnie wyzerojedynkowałaś w tej tezie.
Cytuj
Mniejsza - sęk w tym, że Ty odmawiasz widzom potrzeby używania wyobraźni, a ja nie.
Dyć nie odmawiam. Cały czas mam wrażenie piszemy o różnościach - ja o mechanizmie pracy głowy a Ty to jakoś wartościujesz...dodajesz, zabierasz. Można obejrzeć film bezwiednie, książki bezwiednie się nie przeczyta, bo trzeba syntetyzować; literki w słowa, słowa w zdania...najlepiej też zdania w obrazy i sensy, ale miało być bezwiednie więc te ostatnie niekonieczne.
Próbowałem to mętnie wyjaśnić, powtórzę;
Cytuj
Intuicyjne dodałbym, że przy czytaniu wyobraźnia wypełnia znaki pisanego, przy oglądaniu nadbudowuje.
Czy jest tu gdzieś odmawianie? Inne wektory jeno, i natężenia.
Cytuj
Uważam, że i ksiązka i film ją pobudza, rozwija, uruchamia.
No tak, tylko inaczej.  ;D
Dwa pytania.
Czy zgodzisz się, że łatwiej obejrzeć film niż przeczytać książkę?
Czy zgodzisz się, że tam gdzie łatwiej - mózg może pracować mniej, a tam gdzie trudniej musi wysilić się więcej?
Cytuj
Mało tego - wiem, że Ty też nie, bo inaczej nie napisałbyś ani słowa o żadnym filmie. Tak Ci...plikuję;)
Przecież też oglądam filmy. Jedno nie przeczy drugiemu.
Może różnie rozumiemy słowo "wyobraźnia"? Hm.
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 07:05:55 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5470
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2772 dnia: Maj 01, 2018, 07:12:24 pm »
Jasne że jest wyobraźnia, ale inna. chyba mnie wyzerojedynkowałaś w tej tezie.
Ja?:))) A kto napisał:
- Chodzi mi o bazowy poziom inności odbioru symbolu słownego i symbolu obrazowego.
To różna praca mózgu a wiec i wyobraźni. Ukonkretnianie musi dobijać wyobrażone.

- Przy filmie wyobraźnia pracuje na sposób bierny, nie musi się wysilać.
- No, inny. Bierny?  Nie trzeba tyle wyobraźni. Nie ma na nią miejsca. Jest miejsce na zachwyt sceną, ale to coś innego.
Cytuj
Można obejrzeć film bezwiednie, książki bezwiednie się nie przeczyta, bo trzeba syntetyzować; literki w słowa, słowa w zdania...najlepiej też zdania w obrazy i sensy, ale miało być bezwiednie więc te ostatnie niekonieczne.
Nie? To nie zdarza Ci się coś przeczytać, a po chwili nawet nie wiedzieć co czytałeś?:)
Cytuj
Dwa pytania.
Czy zgodzisz się, że łatwiej obejrzeć film niż przeczytać książkę?
Livvv...ja naprawdę już nie chciałam, alele...łatwiej przeczytać Strugackich niż zobaczyć "Stalkera" Tarkowskiego. Łatwiej przeczytać Solaris - niż zobaczyć jego film (tu już ryzykowniej;) ;D
To może na drugie pytanie już nie odpowiem? :'(
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5464
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2773 dnia: Maj 01, 2018, 07:24:43 pm »
Cytuj
- Przy filmie wyobraźnia pracuje na sposób bierny, nie musi się wysilać.
Z tego wynika że jej nie ma?  :)
Ok, pisałem że teza toporna, potem starałem się doprecyzować o co mi z tą biernością.
Cytuj
Nie? To nie zdarza Ci się coś przeczytać, a po chwili nawet nie wiedzieć co czytałeś?:)
Oczywiście, podobnie jak z filmami i niektórymi czynnościami życiowymi.
O sklerozie jeszcze nie rozmawialiśmy.  ;)
Cytuj
łatwiej przeczytać Strugackich niż zobaczyć "Stalkera" Tarkowskiego.
Tak?
Roczne (a może lepiej dwuletnie?) dziecko nie przeczyta Strugackich, a Stalkera obejrzy.
Że nic nie zrozumie, albo zrozumie coś innego od woli autora, np. dziecięcego, to inna inszość.
O to cała czas mi - do czytania trzeba umieć wpierw czytać - i to jest ta dodatkowa praca głowy. W tym jest też więcej abstrakcji, a abstrakcja kreuje wyobraźnię.
Jasne, ze każde zostanie przy swoim, ale chciałbym, by ze zrozumieniem drugiego.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5470
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Odpowiedź #2774 dnia: Maj 01, 2018, 07:45:37 pm »
Cytuj
Nie? To nie zdarza Ci się coś przeczytać, a po chwili nawet nie wiedzieć co czytałeś?:)
Oczywiście, podobnie jak z filmami i niektórymi czynnościami życiowymi.
O sklerozie jeszcze nie rozmawialiśmy.  ;)
Nie??? :-\;)
Cytuj
łatwiej przeczytać Strugackich niż zobaczyć "Stalkera" Tarkowskiego.
Tak?
Roczne (a może lepiej dwuletnie?) dziecko nie przeczyta Strugackich, a Stalkera obejrzy.
Że nic nie zrozumie, albo zrozumie coś innego od woli autora, np. dziecięcego, to inna inszość.
Zobaczy, bo ma wyobraźnię i obrazki znajdą w niej oddźwięk.
Tym tropem - ile rozumie z czytanej mu książki? Tylko głos czytającego ma znaczenie?
Umiejętność czytania tylko rozwija wyobraźnię, tak jak wzrok - kiedy niemowlę już zaczyna widzieć, rozpoznawać kształty. Ona się angażuje w oba procesy.

Zresztą - nie trzeba mieszać dzieci, bo schodzimy na manowce. Wszak percepcja dziecka nieco odmienna od dorosłego człeka - chocia...wyobraźnia itu itu;)

Ale nie o to szło - Twoją tezę o bezpotrzebie wyobraźni miała udowodnić odpowiedź, że film łatwiej, bo głowa nie potrzebuje wykonywać pracy takiej jak przy książce.
Jasne, że - generalnie -  film łatwiej - drażniłam się z tym Stalkerem - co nie oznacza: jak cielę i bez pracy:)
O to cała czas mi - do czytania trzeba umieć wpierw czytać - i to jest ta dodatkowa praca głowy. W tym jest też więcej abstrakcji, a abstrakcja kreuje wyobraźnię.
Przecież film jest też rodzajem abstrakcji - nie zawsze jest liniowym przedstawieniem kilku faktów...ot, Memento...chociażby.
Cytuj
Jasne, ze każde zostanie przy swoim, ale chciałbym, by ze zrozumieniem drugiego.
Rozumiem a nawet rozumię - luzik;)
Imagine...;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)