Autor Wątek: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...  (Przeczytany 43671 razy)

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #30 dnia: Maj 06, 2006, 10:15:12 am »
Cytuj
Smiszno mi sie te posty czytalo ;D. Kagan, jestes jak Golota w walce Bowe (to tak, zeby bylo juz zupelnie abstrakcyjnie, "mglawicowo rozmyte"). Ale przy okazji odchylow wielkich naukowcow itp., czy wiecie moze jakim niezwyklym zachowaniem charakteryzuje sie Howking? Jak ktos wie, to niech napisze, bo ja bylem w tak wielkim szoku... Mieszkam od 5 m-cy w Cambridge i bylo tu lat temu kilka o tym glosno :-X


- Who is "Howking"? Masz na mysli Hawkinga? To mistrz public relations i niewiele wiecej...

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 06, 2006, 10:18:57 am »
Cytuj

To jest ten, co nie pisze 'ad personam'.
Gratuluję doktorku, właśnie dowiodłeś, że jesteś nikim.

Od teraz będziesz odpowiednio traktowany.



Znow stac cie tylko na chamskie odzywki i ataki ad personam? Kim jestes, ze piszesz o mnie z takim lekcewazeniem per "doktorku"? Czyzbys zostal wyrzucony kiedys ze studiow za brak postepow, i od tego czasu masz kompleksy na tle doktorow? Czemu sie wstydzis napisac kim jestes w tzw. realu? Moze policja Ciebie poszukuje? Ciekawe za co? Pedofilstwo czy defraudacje? Dopoki nie podasz kim jestes, bede mogl snuc takie podejrzenia... ;)

skomoroch

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 8
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 06, 2006, 01:02:13 pm »
Cytuj
Uprzedzam, ze ten post jest mocno kontrowersyjny!
Bowiem dla mnie ten prawdziwy Stanislaw Lem odszedl z tego swiata dawno temu, mniej wiecej razem z tzw. Polska Ludowa.
lech.keller@gmail.com

Czytałem dwa dni temu w "Nowej Fantastyce" artykuł Marka Oramusa na temat Lema ("Trurl i Klapaucjusz nie żyją", NF 5/2006). Zauważyłem kilka ciekawych (chociaż wyrażonych w dużo bardziej taktowny sposób) paraleli z postem Kagana. Np. Oramus napisał:
" Tak więc bohaterowie Lema pomarli wraz z nim, i wielki rozdział w polskiej fantastyce został zamknięty. Lecz dziś widać, że do podobnego wniosku można było dojść już w 1988 roku, kiedy Lem oficjalnie ogłosił rozbrat z beletrystyką, sam siebie wysyłając na pisarską emeryturę."
Dalej:
Cytuj
Jego ostatnim dzielem wartym przeczytania bylo, nomen omen FIASKO (napisane w roku 1985, wydane w Polsce w roku 1987). Pozniej Lem byl juz tylko na rowni pochylej, i staczal sie w dol z szybkoscia jednostajnie przyspieszona. Nie chcial sluchac dobrych a zyczliwych mu rad, i psul az do swej fizycznej smierci w tym roku swa, niegdys tak doskonala marke.

Oramus: "Pisywał wprawdzie felietony, udzielał wywiadów, które składały się na całe książki, opracowywał prognozy i diagnozy, w jakim kierunku idzie moloch cywilizacji, ale dziedzina beletrystyki pozostawała dlań zamknięta na klucz, nieliczne zaś próby powrotu, zwłaszcza w krótkiej formie, okazywały się chybione.(...)
Co do mnie, zawsze miałem tę decyzję za przedwczesną, jeśli nie błędną.(...) Choć Lem robił z niego (pomyślunku - przyp. Skomoroch) użytek w swej publicystyce, istnieje przecież różnica pomiędzy dziełem artystycznym a spisywanym doraźnie, między śniadaniem a podwieczorkiem, sądami na róźne tematy. Innymi słowy miałem za złe memu ulubionoemu autorowi, że poszedł na literacką łatwiznę i w pewnym momencie - grubo za wcześnie - odesłał się na pozycję obserwatora."
Cytuj
Na szczescie malo kto czytal te wypociny, ktore Lem produkowal byl po napisaniu FIASKA, stad pamietany jest raczej jako autor SOLARIS, GLOSU PANA czy CYBERIADY niz takich poworkow jak "Pozytek ze smoka " czy zbiorow felietonow typu SEX WARS czy BOMBA MEGABITOWA, ktore z wrecz maniackim uporem pisal, a publikowano mu je liczac, zreszta nie bez racji, ze nazwisko Lema skloni czytelnikow do kupna tych substandardowych ksiazeczek...

Tu się, Kagan, mylisz. Dużo osób czytało Lema uważnie, bardzo uważnie. Można się spierać co do wartości felietonów Lema (ja się akurat zgadzam z Oramusem i, pośrednio, z Tobą), ale czytałem WSZYSTKO, co Lem sygnował, często kilkakrotnie. Jeżeli dla Ciebie to były wypociny, to nie mamy o czym dyskutować.
Cytuj
Wielka szkoda, bo gdyby Lem potrafil sie powstrzymac od wydawania "dziel", niegodnych jego wczesniejszej wspanialej reputacji, to bysmy Go pamietali inaczej, a tak to jednak niesmak zostal... :(

Oramus: "Pisząc swoje analizy i prognozy, wciąż jednak miałem wrażenie, że kibicuje głównym nurtom przemian, podczas gdy de facto tkwił na orbicie parkingowej. Jego gwiazda blakła coraz bardziej, słaba recepcja jego dzieł, i w końcu przyszło pokolenie, które po naukę i rozrywkę udało się do innych autorów. A może gdyby nie te 17 lat na stłuczkę, zmierzch Lema w ogóle by nie nastąpił?"

Kilka słów ode mnie:

1. Kagan w fatalny sposób (Forma, Kagan, forma! Umieszczanie Chopina w domach publicznych jest niesmaczne.) poruszył bardzo ważny wątek. Uważam, że warto go kontynuować, ale w sposób nieco bardziej rozważny.
2. Macrofungel, trochę przesadzasz z tym "de mortuis aut bene aut nihil". Primo: Lem by raczej nie miał nic przeciwko temu. Nie zachowywał się nigdy jak święta krowa. Nie lubił jak go krytykowano, ale nigdy nie uznawał, że powinno to być zabronione. Secundo: gdyby się literalnie stosować do tego, co napisałeś, to nie można by było krytykować żadnego nieżyjącego, a to już jawny absurd. (Mylisz się też co do tego, że cokolwiek powiesz po łacinie, zabrzmi mądrze - jeżeli łacińskimi paremiami rzuca student pierwszego roku prawa przy rodzinnym obiedzie, to rodzina się cieszy, chociaż i tak nic nie rozumie. Jeżeli te same paremie są używane w rozmowie z osobami, które je rozumieją, to powinny zostać użyte mądrze ;))

Osobiście uważam, że Lem popełnił olbrzymi błąd rezygnując z pisania beletrystyki. Dobrą kondycję intelektualną zachował do końca, pytanie raczej czy nadal miał inspirację do pisania rzeczy wielkich. Tego już wiedzieć nie będziemy. Z Oramusem nie zgadzam się co do jednego - Lem miał pełne prawo wybrać jak wybrał i nie mam o to do niego żalu. Żałuję za to, że recepcja Lema jest w tej chwili bardzo ograniczona, a Jego twórczość zaczyna być przez zbydlęcone nowe pokolenia traktowana jako za trudna, hermetyczna i a priori niezrozumiała. Niestety, większe szanse na przetrwanie mają jego "lżejsze" książki. A może to jest właśnie klucz do twórczości Lema jako całości? Może w ten sposób kilka osób najpierw przeczyta wybór felietonów, a potem "Cyberiadę"? Sam już nie wiem.

Falcor

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • ...where no one has gone before.
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 06, 2006, 01:35:59 pm »
Cytuj
Pedofilstwo czy defraudacje?

Nie, no to już... nie wiem co powiedzieć -zatkało mnie, bo przesada to zbyt marne określenie. Nie nawykłem do dyskutowania z ludźmi posługującymi się taką retoryką.

To forum lemowskie, a nie strony XXX! I proszę nie tragizować z tą "komunistyczną cenzurą", bo jak ktoś nie potrafi się zachować to wyproszą go z każdego lokalu. Wolność słowa też do czegoś zobowiązuje i trzeba umieć z niej korzystać (ludzie często mylą to z anarchią i myślą, że wszystko im wolno).

Taki zwykły dzień, biało-czarny dzień...

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #34 dnia: Maj 06, 2006, 01:40:17 pm »
Cytuj
Osobiście uważam, że Lem popełnił olbrzymi błąd rezygnując z pisania beletrystyki. Dobrą kondycję intelektualną zachował do końca, pytanie raczej czy nadal miał inspirację do pisania rzeczy wielkich.
Uważam jak i Ty, że to wielka szkoda. Nie wiem tylko, czy można to w ogóle rozpatrywać w kategrii "błędu". Myślę, że nastąpiło swego rodzaju wypalenie - nie w sensie "mocy twórczych" czy "intelektualnych" ale pewne zmęczenie. Być może uznał, że cokolwiek by więcej w tej formie napisał, byłoby powtórzeniem. A może było tylko kwestią czasu - z którym przegrał - pojawienie sie tematu, który zaowocowałby książką...
Cytuj
Żałuję za to, że recepcja Lema jest w tej chwili bardzo ograniczona, a Jego twórczość zaczyna być przez zbydlęcone nowe pokolenia traktowana jako za trudna, hermetyczna
wiesz, chyba nigdy Lem nie był masowo czytany, przynajmniej nie w całym przekroju swojej twórczości. Co do zbydlęcenia to byc może bezpieczniej sie nie wypowiadać, bo to zwykle lepiej ocenia czas niż bezpośredni uczestnicy. Choć zapewne nastapiło pewne przełamanie, które polega na tym, że kiedyś ludzie starali się dołączyć do elity a teraz ma być fajnie...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #35 dnia: Maj 06, 2006, 01:41:33 pm »
Aha, i uprasza sie wszystkich o nie karmienie TROLLa!
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

skomoroch

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 8
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #36 dnia: Maj 06, 2006, 01:55:56 pm »
Cytuj
Uważam jak i Ty, że to wielka szkoda. Nie wiem tylko, czy można to w ogóle rozpatrywać w kategrii "błędu". Myślę, że nastąpiło swego rodzaju wypalenie - nie w sensie "mocy twórczych" czy "intelektualnych" ale pewne zmęczenie.

Myślę, że Lem był przede wszystkim zniechęcony. Miał dosyć Polski i polskiej rzeczywistości.
Cytuj
Być może uznał, że cokolwiek by więcej w tej formie napisał, byłoby powtórzeniem.

Oj, Lem miał mnóstwo do powiedzenia i napisania. Sprawdził się w mnóstwie form, potykając się z niemal każdą tematyką, więc o to raczej bym się nie bał. To raczej Lem bał się samego Lema, perfekcjonisty i krytyka.
Cytuj
A może było tylko kwestią czasu - z którym przegrał - pojawienie sie tematu, który zaowocowałby książką...

To już jest gdybanie. Chyba nie, ponieważ Lem był konsekwentny w unikaniu dużych form.
Cytuj
wiesz, chyba nigdy Lem nie był masowo czytany, przynajmniej nie w całym przekroju swojej twórczości.

Trudno to ustalić. Uraczę Ci za to inną historyjką. Dwa lata temu uczyłem sie w Moskwie i Instytucie im. Puszkina języka rosyjskiego (intensywne kursy dla obcokrajowców). Zaczęliśmy rozmawiać z jedną z nauczycielek (bardzo miła Pani ok. 50-tki) o znajomości przez Rosjan twórczości literackiej innych narodów. Pani, która była z wykształcenia specjalistą od gramatyki rosyjskiej, znała Lema tak, że było mi wstyd (uważałem, że czytałem Lema uważnie i ze zrozumieniem i był to mój olbrzymi błąd). Wydaje mi się, że w kilku miejscach na ziemi Lem był czytany i jeszcze przez jakiś czas będzie. W Rosji np. Lema wydają (część dzieł jako filozofię!) i czytają cały czas , niestety w Polsce jest dużo gorzej. Takie mam przynajmniej wrażenie.
Jeżeli miarą zbydlęcenia jest podejście młodzieży (tej 30-letniej też) do Lema, to uważam, że jest źle. Lem zawsze bardzo ostro krytykował fantastykę made in USA jako bezwartościową, a ta zaczyna dominować na rynku. Nie podzielam jego bezwzględnej krytyki fantasy, ponieważ jak w każdym nurcie zdarzają się tam perełki, ale bezmyślny eskapizm nie jest wyznacznikiem rozwoju ani intelektualnego, ani emocjonalnego.
Pozdrawiam

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #37 dnia: Maj 06, 2006, 02:09:38 pm »
Widze, ze dyskusja zaczyna sie wreszcie rozwijac we wlasciwym kierunku. Ciesze sie, ze ja rozpoczalem, i ze znikaja z niej ataki ad personam na ma skromna osobe. Lem sam sie zdewaluowal piszac pod konic zycua przecietne felietony na aktualne tematy. Lem byl wielkim pisarzem w latach +/- 1957-1989. Wczesniej byl sprytnym socrealista, pozniej przecietnym felietonista, tyle z wielkim nazwiskiem...
A ten Chopin w domu publicznym - czytaj dokladnie. To bylo hipotetycznie. Zadko ktory wielki tworca tworzy wybitne dziela pod koniec swego dlugiego zycia. Wiem ze takim byl Richard Strauss (4 Last Songs). Chopin, Mozart a nawet Beethoven czy Puccini umarli raczej mlodo...
Pozdr. anyway! :)
Kagan, prawie ze banita i czarna owca tego forum! ;)

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #38 dnia: Maj 06, 2006, 02:11:49 pm »
Cytuj
W Rosji np. Lema wydają (część dzieł jako filozofię!) i czytają cały czas , niestety w Polsce jest dużo gorzej. Takie mam przynajmniej wrażenie. Pozdrawiam

- Ja tez pisalem o Lemie jako filozofie nauki. Tyle, ze nie w Polsce, bo nikt nie byl w Polsce takim podejsciem do Lema zainteresowany. Taki Kolakowski sie wrecz smial z Lema jako filozofa i mial Lema SUMME za stek bzdur...

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #39 dnia: Maj 06, 2006, 02:12:47 pm »
Cytuj
- Ja tez pisalem o Lemie jako filozofie nauki. Tyle, ze nie w Polsce, bo nikt nie byl w Polsce takim podejsciem do Lema zainteresowany. Taki Kolakowski sie wrecz smial z Lema jako filozofa i mial Lema SUMME za stek bzdur...

PS: Podobnie uwazaja w S-F Studies. Dla nich Lem to tez tylko jeden z wielu pisarzy SF...

skomoroch

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 8
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #40 dnia: Maj 06, 2006, 02:30:41 pm »
Cytuj
A ten Chopin w domu publicznym - czytaj dokladnie. To bylo hipotetycznie.

Nawet jeżeli to była przenośnia, to wyjątkowo kiepska i nie na miejscu.
Cytuj
- Ja tez pisalem o Lemie jako filozofie nauki. Tyle, ze nie w Polsce, bo nikt nie byl w Polsce takim podejsciem do Lema zainteresowany. Taki Kolakowski sie wrecz smial z Lema jako filozofa i mial Lema SUMME za stek bzdur...

1. Jak już Ci wytknąłem wcześniej pisałeś o "wypocinach". Pozostałych inwektyw nie wymieniałem, bo i po co? Gdybyś pisał o Lemie jako filozofie nauki, to bym się nad Twoim postem nie pastwił.
2. "Taki Kołakowski" się potem wycofał i stwierdził, że Lema nie zrozumiał. Kołakowskiego szanowałem i czytałem od dawna, a za to konkretne przyznanie się do pomyłki szanuję szczególnie.
3. Kagan, prośba. Zbastuj trochę z mentorskim tonem. Więcej pokory, bo czasami, jak w przykładzie z "takim Kołakowskim", jest to mało udane.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #41 dnia: Maj 06, 2006, 02:31:27 pm »
Cytuj
Oj, Lem miał mnóstwo do powiedzenia i napisania. Sprawdził się w mnóstwie form, potykając się z niemal każdą tematyką, więc o to raczej bym się nie bał.
To ze miał wiele do powiedzenia to pewne, natomiast chodzi mi o to że jakichś powodów nie poprzez beletrystykę...
Cytuj
Pani, która była z wykształcenia specjalistą od gramatyki rosyjskiej, znała Lema tak, że było mi wstyd
Wiele bym dał, aby poczuć się Rosjaninem, lub Anglikiem i przeczytać Lema w tłumaczeniu - ale tak jak czyta go osoba nieznajaca polskiego. Wydaje mi sie nieprzetlumaczalny.... Tzn tłumacząc go trzeba chyba na tyle wykazać się kreatywnoscia, że autorstwo takiego przekladu w jakims procencie przechodzi na tlumacza. Oczywiscie nie wszystko - tyrady filozoficzne pewnie prosciej, ale z cyberiadą tragedia
Cytuj
zawsze bardzo ostro krytykował fantastykę made in USA jako bezwartościową,
myślę, że chodziło mu o to, że "science" była tam tylko gustownym dodatkiem do - w istocie - kowbojskich opowieści. Tyle że zamiast z Peacemakera Długi John wygarniał z blastera ;D
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

skomoroch

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 8
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #42 dnia: Maj 06, 2006, 02:47:14 pm »
Cytuj
Wiele bym dał, aby poczuć się Rosjaninem, lub Anglikiem i przeczytać Lema w tłumaczeniu - ale tak jak czyta go osoba nieznajaca polskiego. Wydaje mi sie nieprzetlumaczalny.... Tzn tłumacząc go trzeba chyba na tyle wykazać się kreatywnoscia, że autorstwo takiego przekladu w jakims procencie przechodzi na tlumacza. Oczywiscie nie wszystko - tyrady filozoficzne pewnie prosciej, ale z cyberiadą tragedia

Przeglądałem rosyjskie tłumaczenia Lema, dwie książki po rosyjsku mam nawet w domu. Pirx jest do przetłumaczenia, schody zaczynają się przy "Dziennikach gwiazdowych", "Cyberiady" po rosyjsku, znając wersję polską, czytać się nie da. Masz całkowitą rację, że ta książka jest nieprzetłumaczalna. Kongenialne tłumaczenia to rzadkość. Popraw mnie, ale to chyba w "Tako rzecze Lem" Mistrz narzekał na tłumaczy swoich dzieł? Osobiście patrzę na sprawę nieco inaczej: natura sobie zakpiła z rodzaju ludzkiego umieszczając taki umysł jak Lema w małym kraiku na końcu świata, którego ludność używa trudnego i niezrozumiałego dla reszty gatunku homosapiens języka i którego tłumaczenie jest bardzo karkołomne, przez co twórczość Lema pozostaje niedostępna dla większej części ludzkości. Za to Polacy mają szczęście (jak zwykle niezasłużone), że mieli Lema.

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #43 dnia: Maj 06, 2006, 03:07:41 pm »
skomoroch: Nawet jeżeli to była przenośnia, to wyjątkowo kiepska i nie na miejscu.
- Nie przenosnia, a porownanie i to hipotetyczne. Pmietaj tez, ze za "Niemca" wybitni polscy artysci wystepowali m. in. w burdelikach dla zolnierzy niemieckich...

1. Jak już Ci wytknąłem wcześniej pisałeś o "wypocinach". Pozostałych inwektyw nie wymieniałem, bo i po co? Gdybyś pisał o Lemie jako filozofie nauki, to bym się nad Twoim postem nie pastwił.
- Zajrzyj na Internet zobaczysz, co pisalem o Lemie. Sens mej wypowiedzi byl taki, ze w USA wysmiano moj artykul o Lemie jako filozofie nauki, a w Europie go wydano i z doskonalymi recenzjami...

2. "Taki Kołakowski" się potem wycofał i stwierdził, że Lema nie zrozumiał. Kołakowskiego szanowałem i czytałem od dawna, a za to konkretne przyznanie się do pomyłki szanuję szczególnie.
- Kolakowski to typowy Zyd-oportunista. Jak w Polsce u wladzy byli komunisci, to Kolakowski byl ortodoksyjnym Marksista i ze swym partyjnym kumplem niejakim B. Baczko atakowal wrecz po chamsku profesora Kotarbinskiego (mam do dzis te pamflety). Jak sie "komuna" w Polsce zaczela walic, to Kolakowski, uprzednio wojujacy ateista, nagle odkryl istnienie Boga, bo mu za to "odkrycie" CIA  (poprzez jedna ze swych licznych "prywatnych" fundacji) wyplacila ciepla raczka milion dolarow...
3. Kagan, prośba. Zbastuj trochę z mentorskim tonem. Więcej pokory, bo czasami, jak w przykładzie z "takim Kołakowskim", jest to mało udane.
- Malo? Co ty wiesz o Kolakowskim? Ja pamietam jego wyklady z filozofii marksistowskiej, jak potepial tzw. rewizjonistow...

Kagan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 334
    • Zobacz profil
Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« Odpowiedź #44 dnia: Maj 06, 2006, 03:14:12 pm »
1. Lemowi pod koniec zycia tylko WYDAWALO sie, ze ma wiele do powiedzenia.  A lepiej by bylo, aby swe poparcie dla nalotow NATO na Belgrad czy agresji USA na Iraku oraz swe "genialne" pomysly na sterylizacje Palestynczykow jako rozwiazanie problemow na Bliskim Wschodzie zatrzymal dla siebie...
2. "Wiele bym dał, aby poczuć się Rosjaninem, lub Anglikiem i przeczytać Lema w tłumaczeniu - ale tak jak czyta go osoba nieznajaca polskiego. Wydaje mi sie nieprzetlumaczalny...."
- Michael Kandel doskonale przetlumaczyl Lema na angielski. To nie moja tylko opinia, ale tzw. native speakers of English... Niemcy i Rosjanie tez mieli doskonalych tlumaczy Lema.