Autor Wątek: "Space - The Final Frontier"  (Przeczytany 59783 razy)

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 759
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #120 dnia: Marzec 06, 2020, 12:13:15 am »
Obejrzałem tego Pikadora i cóż mogę rzec?
Skojarzyło mi się z Tragedią Pralnicza, gdzie wszyscy byli pralkami. A tu każdy może być owym androidem. Podejrzewałem dowódczynię floty, doktorkę, i tych Romulan, co wyglądają teraz zupełnie jak nasi. Uszy se zrobią i bez różnicy. Romulanka jest tą szafową wywiadu? Akcja początkowa: komando atakują parkę, zabija tego Murzyna nie wiadomo dlaczego. I nikogo to nie obchodzi. Komando atakujące androida jest bezbronne niczym niemowlę i nie może mu nic zrobić co jest dziwne. Ileż ona wytłukła?
W każdym razie Romulanie mogą se uprawiać seks z nami ale jak coś to mają ślinę najgroźniejszą czy coś czym plują. Wysadzają wszystko jadem? Weźcie.

2. Ich naprawdę tak uczą i Pikard ma w sobie coś z Luka Skywalkera. Nie zdołał zapobiec tragedii i na 20 lat się stlenił i jest na aucie. Myślą, że wzruszą tym publikę? Niedoczekanie. Pewne postaci nie nadają się do realizacji powrotu z autu na starość no bo nie są wiarygodne w tej roli.

3. Dochodzenie. Przecież one były siostrami oficjalnie więc nie musieli szukać tego gościa po galaktyce tylko wywiad środowiskowy przeprowadzić. Znajomi, ten tamten musieli wiedzieć, że druga jest w artefakcie.

4. faktycznie pchają te kobitki gdzie tylko mogą. Ale okazuje się, że to antypropaganda ba na stołku są głupie. Poziom Holdo.

5. Jak trzeba uciekać to znajdują od razu super technologię ewakuacyjną w komorze królowej. Każdy Borg ma swoją czy jest ogólnie jedna borgowa?

6. Jest sporo głupot w środku serialu też. Doktorzyna np. W ogóle to jakiś cyrk. Idę oglądać Red Letter Medium.

Nie powiedziałbym, że to jest gorsze od Mandalorianina. A ta robocica tachająca ze sobą zdjęcia po galaktyce? Pamiątki? Misie? Hm.



Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10599
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #121 dnia: Marzec 06, 2020, 11:19:23 am »
tych Romulan, co wyglądają teraz zupełnie jak nasi. Uszy se zrobią i bez różnicy.

Zdarzało im się już tak wyglądać, w czasach, gdy tymi Paskudnikami, co o nich Mistrz pisał, byli. Gorzej, że teraz i ziemskie akcenty mają.

Komando atakujące androida jest bezbronne niczym niemowlę i nie może mu nic zrobić co jest dziwne. Ileż ona wytłukła?

Żeby... (mózg) androida w ludzkim ciele. Panienka nie ma fizycznej przewagi, teoretycznie.

W każdym razie Romulanie mogą se uprawiać seks z nami ale jak coś to mają ślinę najgroźniejszą czy coś czym plują.

W efekcie robią już memy o Romulanach krzyżujących się z xenomorphami.

Pikard ma w sobie coś z Luka Skywalkera. Nie zdołał zapobiec tragedii i na 20 lat się stlenił i jest na aucie. Myślą, że wzruszą tym publikę? Niedoczekanie.

I choćby tu już wychodzi przewaga "Mandalorianina" - tam mam postać, która na starcie ani mnie ziębi, ani grzeje, więc zawsze ją mogę z czasem polubić. Tu mam bohatera, który mnie irytuje, bo niby został odgrzany, a na tle oryginału (tj. samego siebie z "TNG") strasznie popsuty.

Przecież one były siostrami oficjalnie więc nie musieli szukać tego gościa po galaktyce tylko wywiad środowiskowy przeprowadzić. Znajomi, ten tamten musieli wiedzieć, że druga jest w artefakcie.

Toteż pisałem (na forum startrekowym), że cała fabuła jest bez sensu. Wystarczyłoby uruchomić trochę znajomości sprzed lat (pokazano wszak, że wciąż je mają), pogrzebać w tym ichnim Internecie (skopiowanym nie wiedzieć po co z współczesnego) i co trzeba ustalić.

A co do gościa, to cały sposób poprowadzenia jego wątku jest wbrew konwencji. W klasycznej SF (w tym w klasycznym "ST") jak kto chciał prowadzić mogące budzić wątpliwości badania, to budował sobie dobrze wyposażone laboratorium na samotnej planecie, planetoidzie lub księżycu, a nie wchodził w układy z rzezimieszkami.

Poziom Holdo.

Nie obrażajmy Holdo, ona nikomu nie bluzgała ;).

Jak trzeba uciekać to znajdują od razu super technologię ewakuacyjną w komorze królowej. Każdy Borg ma swoją czy jest ogólnie jedna borgowa?

Jest z tym większy kłopot:


Idę oglądać Red Letter Medium.

Nie zostawili na tym "PICu" suchej nitki:



Nie powiedziałbym, że to jest gorsze od Mandalorianina

A ja - owszem. Bo mając do wyboru dwa głupie seriale nie broniące się typowymi zaletami, zawsze wybiorę dobrze wpisujący się w klimat, estetykę i konwencję oryginału, a przy tym mający w sobie owo trudnodefiniowalne coś (zamiast tego, który owe klimat, estetykę i konwencję na każdym kroku gwałci, przez co widza już na płaszczyźnie odruchów odrzuca)*. (Krócej: przedłożę fajny nad niefajny ;).)

Zresztą ten jeszcze czynnik dochodzi, że od "SW" oczekuję po prostu kosmicznej przygody (z jakimś głębszym podtekstem od okazji do okazji), i "Manduś" mi to - mimo wszystko - daje. A w "Treku" potrzebuję jakichś poważniejszych, najlepiej naukowo-filozoficznych, dylematów (najchętniej świeżych, ale w ostateczności mogą być i tak żałośnie odgrzewane, jak ma to miejsce w większości odcinków "ORV", bo lepsze to, niż nic... ;) ), tymczasem "PIC" nie ma ich do zaoferowania, potrafi tylko nudzić, albo zniesmaczać...

* Pamiętajmy: "StarWarsy" nigdy obłoczne być nie miały, więc mogą się tam mordować do woli, nawet im to służy, a "ST" to jednak b. ściśle zdefiniowana wizja człowieczeństwa (i społeczeństwa). Poniekąd a propos:
https://www.businessinsider.com/10-reasons-star-trek-is-better-than-star-wars-2016-5

A ta robocica tachająca ze sobą zdjęcia po galaktyce? Pamiątki? Misie? Hm.

B. chcieli nawiązać do "Bladego...", lepiej nie potrafili.
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2020, 04:05:57 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 759
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #122 dnia: Marzec 09, 2020, 01:35:36 am »
https://youtu.be/rnlxugk3Qb0
Też kompromitują ideę kobitek na stołkach?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10599
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #123 dnia: Marzec 09, 2020, 10:00:30 am »
A czego tam nie kompromitują? Durny naukowiec (chop), służący pod durną kapitan (kobitą)... bo to ogólnie durny odcinek jest, który w oczach sporej części widowni zdetronizował osławiony voyagerowy "Threshold" w roli worsta (z całego "ST").

« Ostatnia zmiana: Marzec 09, 2020, 11:07:05 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10599
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #124 dnia: Marzec 14, 2020, 12:31:47 pm »
Wracając do obłoczności... Ciekawe znalezisko:
https://www.nytimes.com/2017/07/24/opinion/make-it-so-star-trek-and-its-debt-to-revolutionary-socialism.html

Czyli tekst "NYT" zwracający uwagę na co-najmniej-konwergencję wizji przyszłości według "ST" i pewnego nurtu trockizmu:
https://en.wikipedia.org/wiki/Fourth_International_Posadist
Będącego dziełem pana, który łączył rewolucyjny socjalizm z ufologią i miłością do bomb atomowych (oraz uchodzi za pre-transhumanistę):
https://en.wikipedia.org/wiki/J._Posadas
A sam z kolei inspirował się m.in. rosyjskim kosmizmem:
https://en.wikipedia.org/wiki/Russian_cosmism

Edit:
Wykopalisk cd. - Morgan Gendel, scenarzysta "The Inner Light" (często uważanego za najlepszy odcinek całego "Treka"), snuje refleksje o tymże:
https://www.tor.com/2012/05/16/five-big-issues-raised-by-qthe-inner-lightq/

Edit drugi:
Teraz nówki...  Świeży trailer wspominanego już ambitnego fanfilmu "Pacific 201":

Oraz okolicznościowy wywiad z jego twórcą:
https://fanfilmfactor.com/2020/03/13/pacific-201-releases-a-brand-new-trailer-interview-with-eric-henry/
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2020, 08:07:02 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10599
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #125 dnia: Marzec 22, 2020, 02:59:45 pm »
Kolejny zwiastun "Axanaru":


Dobre podsumowanie o czym jest "Picard" (ponownie: wszystkie sceny są autentyczne):

Zresztą... nawet oficjalna zapowiedź wielgiego (sezonowego) finału na darciu się na Łysego bazuje:
https://intl.startrek.com/videos/exclusive-clip-the-star-trek-picard-finale

I panowie z RedLetterMedia o odcinkach 6,7 i 8 wiadomego cuda (koronawirusowy humor dość ryzykowny, ale, trudno, zlinkuję):
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2020, 05:26:48 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10599
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #126 dnia: Marzec 31, 2020, 02:58:25 pm »
Kilka zdań podsumowania o "Star Trek: Picard" na zakończenie pierwszego sezonu (spoilery będą, jeśli się kto ich obawia). Nie wycofuję się z krytyki idiotyzmów naukowych, niezręcznego scenopisarstwa (mało tam trzyma się kupy, jeśli chwilę pomyśleć, a końcówka jeszcze więcej takich nieprzekonujących rozwiązań dorzuca - choćby niesławne kwiaty defensywne), dość masowego uśmiercania starych bohaterów (nawet jeśli sam Stewart zapowiedział, że część tych zejść może być odwracalna), wydmuszkowatości nowych, pustego epatowania okrucieństwami i wulgaryzmami, ale przyznać muszę, że w ostatecznym rachunku rzecz okazała się (miałem zresztą taką cichą nadzieję, choć nie wypowiedziałem jej tu, a tylko na forum "Fahrenheita") znacznie bardziej "Star Trekiem" niż wstępnie zakładałem, tyle, że "Star Trekiem" kiepskim i nie do końca w moim guście (tak jak filmowy "ST III", nie przymierzając, tylko bardziej).
Finalnie bowiem popsucie Federacji wychodzi na błyskawicznie odwracalną robotą garstki romulańskich szpiegów, Riker wraca w kapitański fotel*, Picard umiera, ale zaraz zmartwychwstaje w ciele robota... zwanego golemem ;), wskrzeszony Data umiera również** (niby definitywnie, acz z otwartą opcją nawet hurtowych rezurekcji), ale tylko dlatego, że sam tak - po ametowemu - chciał, Romulanie (którzy jednak nie upadli, skoro sporą flotę w zanadrzu chowali) zostają pogromieni (i to bez bitwy), pokój ludzie-maszyny uratowany. Jednym słowem niby mhrok, mhrok, a jednak tradycyjna sielanka. Przy czym choć wszystko +/- dobrze się skończyło (natenczas, bo drugi sezon ma być), wciąż nie jest jasne po co wspomniana produkcja powstała, o czym właściwie miała opowiadać, do jakich refleksji pobudzić.... Jaki był jej cel (poza zarobieniem dla CBS-u pewnej sumy gotówki wyciągniętej od sentymentalnych fanów).

* Jest to zresztą jedna z lepszych (choć nie mądrzejszych) scen wspomnianego serialu:

(Jest też tania, rendery mostka z "Discovery" wzięli, a statki to raptem jedna CGI-makieta w dwu wersjach.)

** Co podane zostało w sosie z "Odysei..." i "Dwustuletniego człowieka" (oraz wzbogacone o odczapny gejowski podtekst - że niby Łysy się w tym Dacie skrycie kochał):


ps. A poza tym facet znany z jutubowych analiz poświęconych detalom rozmaitych fantastycznych franczyz fanfilm zatytułowany "Betraying the Uniform" szykuje:


No i fan-historia o XXII-wiecznej wojnie z Romulanami (zwie się - niespodzianka ;) - "The Romulan War") jest w kręceniu. I tu zwiastuny mamy (w dodatku o charakterze samodzielnych narracji):

« Ostatnia zmiana: Marzec 31, 2020, 07:50:58 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki