Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 726290 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2610 dnia: Styczeń 11, 2021, 07:41:20 pm »
Blaise Pascal. XVII wiek. Cóż za przenikliwość!

Miejmy tę myśl ;) na piśmie, w szerszym fragmencie ;):
https://pl.wikisource.org/wiki/Myśli_(Blaise_Pascal)/Dział_drugi.

Ale i pamiętajmy, że Borges przypisuje tu Pascalowi przeniesienie na Wszechświat teologicznej definicji:
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Teksty_teoria_literatury_krytyka_interpretacja/Teksty_teoria_literatury_krytyka_interpretacja-r1976-t-n2_(26)/Teksty_teoria_literatury_krytyka_interpretacja-r1976-t-n2_(26)-s177-185/Teksty_teoria_literatury_krytyka_interpretacja-r1976-t-n2_(26)-s177-185.pdf
Alana z Lille:
https://en.wikipedia.org/wiki/Alain_de_Lille
https://pl.wikipedia.org/wiki/Alan_z_Lille

A pojawiają się - choćby w przypisie do tekstu "Myśli" - sugestie o jej jeszcze starszym, antycznym, charakterze*.

* Nawiasik: w/w przypis wspomina Empedoklesa... Skoro przy nim jesteśmy... Czy jego koncepcja bytu jako chwiejnej równowagi między miłością a walką:

https://en.wikipedia.org/wiki/Empedocles#Love_and_Strife
Nie przypomina Ci współczesnych wizji (niedawno była o nich, za Twoją sprawą ;), mowa; a dyskutowano tu o nich i wcześniej) entropii i informacji jako przeciwstawnych biegunów kosmicznej ewolucji?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 11, 2021, 09:11:36 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1212
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2611 dnia: Styczeń 12, 2021, 10:09:55 pm »
* Nawiasik: w/w przypis wspomina Empedoklesa... Skoro przy nim jesteśmy... Czy jego koncepcja bytu jako chwiejnej równowagi między miłością a walką:

https://en.wikipedia.org/wiki/Empedocles#Love_and_Strife
Nie przypomina Ci współczesnych wizji (niedawno była o nich, za Twoją sprawą ;), mowa; a dyskutowano tu o nich i wcześniej) entropii i informacji jako przeciwstawnych biegunów kosmicznej ewolucji?
A bo ja wiem? :-\
Coś w tym chyba jest. Parafrazując Lema, Ewolucja Kosmosu jako Zjawisko Dwutaktowe. Można wyobrazić sobie taki swoisty obieg informacji we Wszechświecie: od Big Bang (minimum entropii, Harmony) po Big Crunch (maximum, Kaos) - i znowu wszystko od nowa.

Podczas swojego wykładu "A New Cosmological Copernican Revolution?" sir Roger Penrose, emerytowany profesor uniwersytetu Oksfordzkiego wyjaśniał, że, zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, entropia z biegiem czasu rośnie, co oznacza, że rośnie stopień skomplikowania i nieuporządkowania naszego Wszechświata. O ile w Wielkim Wybuchu stopień uporządkowania był bardzo wysoki, o tyle z biegiem czasu entropia staje się coraz wyższa.
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C396322%2Csmierc-naszego-wszechswiata-bedzie-bardzo-nudna.html

Ponadto przychodzą do łba takie oczywiste, banalne skojarzenia:
Brahma - twórca świata i Śiwa - unicestwiciel;
Yin i yang;
Leninowskie, dialektyczne prawo jedności i walki przeciwieństw ;)

Nawiasem o walce. Sam Empedokles podobno określał podstawowe pojęcia swej koncepcji jako Φιλία (Φιλότης, Αγάπης) i Νεῖκος (Μίσους).
https://theancientwebgreece.wordpress.com/2018/01/14/εμπεδοκλησ-η-φιλότης-και-το-νείκος-τα/
Więc może lepiej byłoby w tym konkretnym przypadku przełożyć "strife" jako "nienawiść"?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2612 dnia: Styczeń 13, 2021, 01:27:15 am »
Można wyobrazić sobie taki swoisty obieg informacji we Wszechświecie: od Big Bang (minimum entropii, Harmony) po Big Crunch (maximum, Kaos) - i znowu wszystko od nowa.

Też mam wrażenie, że Empedokles intuicyjnie zbudował jakiś b. wczesny model wszechświata oscylacyjnego, zostawmy jednak rozstrzyganie o jego prawdziwości kosmologom (a dzieje się w ich światku co nieco ostatnimi laty, vide choćby ostatnia praca Hawkinga, o której NEX pierwszy wspominał), bardziej chodziło mi o to, że bytujemy w strefie między ekstremami kompletnego chaosu i pełnego uporządkowania.
I że nadmiar ładu, czy też miłości, okazuje się z tej perspektywy równie niepożądany, zabójczy wręcz, co jego przeciwieństwo.

Więc może lepiej byłoby w tym konkretnym przypadku przełożyć "strife" jako "nienawiść"?

Być może masz rację :).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1212
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2613 dnia: Styczeń 14, 2021, 10:30:41 am »
I że nadmiar ładu, czy też miłości, okazuje się z tej perspektywy równie niepożądany, zabójczy wręcz, co jego przeciwieństwo.
No tak. Można przypomnieć sobie choćby Podróż dwudziestą czwartą. Porządek Absolutny oznacza nic innego, jak śmierć.
W pewnym sensie, z punktu widzenia termodynamiki, żywy organizm jest maszyną cieplną. Procesom życiowym towarzyszy przemiana "uporządkowanej" energii związków chemicznych w mniej uporządkowaną energię cieplną i jej rozproszenie. Co z kolei oznacza wzrost entropii w otaczającym środowisku. Powiedziałbym, "różnica potencjałów" między porządkiem a chaosem jest warunkiem koniecznym, a nawet motorem życia. Plus i minus. Żródło ciepła i chłodnica.
Słowem, parafrazując Puszkina, pełne uporządkowanie i życie, podobnie jak geniusz i łotrostwo, "nie idą nigdy w parze" :)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2614 dnia: Styczeń 14, 2021, 11:19:24 am »
Można przypomnieć sobie choćby Podróż dwudziestą czwartą.

Albo i "Kobyszczę", gdzie Trurlowi z Angstremków zaprogramowanych na skrajne zło wyrosło to samo co z nastawionych na samo dobro. Bo to i osiągnięcie ekstremum, któregokolwiek, okazało się niemożliwe dla istot środka, i dążenie doń zawsze podobne rodziło skutki.

parafrazując Puszkina, pełne uporządkowanie i życie, podobnie jak geniusz i łotrostwo, "nie idą nigdy w parze" :)

Czy aby poeta nie zgrzeszył - jak to wielcy marzyciele - optymizmem? Przykładów, że iść mogą znajdziemy dość, od b. skutecznych tyranów (taki Stalin np.) do - chociażby - hitlerowskich ojców Programu Kosmicznego...  :-\
« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2021, 06:30:02 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1212
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2615 dnia: Styczeń 14, 2021, 10:18:22 pm »
Albo i "Kobyszczę", gdzie Trurlowi z Angstremków zaprogramowanych na skrajne zło wyrosło to samo co z nastawionych na samo dobro. Bo to i osiągnięcie ekstremum, któregokolwiek, okazało się niemożliwe dla istot środka, i dążenie doń zawsze podobne rodziło skutki.
Myślisz, że z Angstremków zaprogramowanych na coś bardziej umiarkowanego, wyrosłoby społeczeństwo, różniące się w lepszą stronę od tamtych ekstremalnych prototypów?

Czy aby poeta nie zgrzeszył - jak to wielcy marzyciele - optymizmem? Przykładów, że iść mogą znajdziemy dość, od b. skutecznych tyranów (taki Stalin np.) do - chociażby - hitlerowskich ojców Programu Kosmicznego...  :-\
Chyba zgrzeszył. Taka sobie licentia poetica 8)

Co do wąsatego wujka Joe: bez dwóch zdań był wielkim łotrem. Kaukaskim bandytą, jak go określił Roosevelt. Ale czy był geniuszem?
Dyskusyjne...
Natomiast co się tyczy Wernera von Brauna - jeśli właśnie go masz na myśli - facet niewątpliwie zasługuje na miano geniusza. W jeszcze większym stopniu zasługuje na to miano wielki Einstein - a przecież był niejako inicjatorem powstania projektu Manhattan i bomby atomowej...

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2616 dnia: Styczeń 14, 2021, 10:56:48 pm »
Myślisz, że z Angstremków zaprogramowanych na coś bardziej umiarkowanego, wyrosłoby społeczeństwo, różniące się w lepszą stronę od tamtych ekstremalnych prototypów?

Nie jestem pewien, bo choć z jednej strony w różnych tradycjach dążenia do równowagi (buddyzm, taoizm) czy poprzestawania na małym (od prawidłowo pojętego epikureizmu, przez niektóre nurty chrześcijańskie, po Voltaire'a z jego ogródkiem) widziałbym odtrutkę na te skrajności, to z drugiej strony Angstremek (czy Ohydek), jaka filozofia by mu nie przyświecała, i tak należy do obszaru po środku, i swoiste bylejactwo jego losem...

Ale czy był geniuszem?

Cóż... Z niewątpliwym talentem brał za pysk, i topił we krwi, umiejąc się przy tym otoczyć (trwającym miejscami do dziś) kultem, i zasadniczo wszystkich ograł (bo nawet jeśli wziąć za dobrą monetę plotki, że go dobito, to dopiero wtedy, gdy stary był i słaby). Położył też nolens czy volens pewne zasługi modernizacyjne. Widziałbym w tym swoisty geniusz, nawet jeśli typu, który niekoniecznie chce się chwalić.

ps. Szczęśliwie są i geniusze, których chwalenie to sama radość (nawet jeśli mieli istotny udział w Projekcie Manhattan i powstaniu bomby atomowej)...
https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,177343,25600473,wszystkie-szalenstwa-richarda-feynmana-czyli-jak-niegrzeczny.html
(Nawiasem: b. brakowało mi kogoś feynmanopodobnego w "Głosie Pana".)

Edit: Dorzucę jeszcze taką ciekawostkę:
https://www.caltech.edu/about/news/physics-world-poll-names-richard-feynman-one-10-greatest-physicists-all-time-368
A nawet dwie:
https://www.eoht.info/page/Feynman's%20IQ
« Ostatnia zmiana: Styczeń 28, 2021, 07:08:50 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1212
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2617 dnia: Styczeń 29, 2021, 10:27:43 am »
https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,177343,25600473,wszystkie-szalenstwa-richarda-feynmana-czyli-jak-niegrzeczny.html
Ważne jest to, jakie ludzie zadają pytania, gdy chcą się czegoś dowiedzieć - twierdził Feynman. - Powiedzmy, że Ania trafiła do szpitala. Dlaczego tam trafiła? Ponieważ poślizgnęła się na lodzie i złamała biodro. I taka odpowiedź wystarcza ludziom, ale nie usatysfakcjonowałaby jakiejś rozumnej istoty pochodzącej spoza Ziemi. Taka istota chciałaby wiedzieć, dlaczego, kiedy złamiesz biodro, trafiasz do szpitala? Poza tym - jak tam trafiasz, skoro złamałaś biodro? I pytania będą się mnożyć, bo aby móc coś zrozumieć, musi to być osadzone w pewnych ramach. Kosmita będzie drążył. Kto zawiózł Anię do szpitala? Jej mąż. Czy wszyscy mężowie wożą swoje żony do szpitala? Nie wszyscy, niektórzy są złymi mężami. A dlaczego Ania się poślizgnęła? Bo lód jest śliski. Dlaczego jest śliski, przecież nie jest tłusty? Ponieważ kiedy stajesz na lodzie, to naciskasz na niego, co powoduje niewielkie topnienie i pojawia się cienka warstwa wody, która wywołuje poślizg. Ale dlaczego akurat lód jest taki? Bo woda, zamarzając, rozszerza się, a nacisk próbuje to odwrócić...

Kontynuując ten ciąg "naiwnych" pytań: a dlaczego cienka warstwa wody wywołuje poślizg, przecież woda jest kiepskim środkiem smarnym?
A oto podjęta przez francuskich naukowców próba odpowiedzi:

Understanding why ice is slippery has evaded researchers for more than 150 years. Slipperiness is usually attributed to the formation of a thin layer of liquid water generated by friction, enabling the slider to glide over the liquid layer. However, this remains a hypothesis and raises many questions: What is the thickness of this layer, and what are its properties? In contrast to oil, water is a bad lubricant, so why would it reduce friction in this case?
...
In contrast with standard views, meltwater is found to exhibit a complex viscoelastic rheology, with a viscosity up to 2 orders of magnitude larger than pristine water. The unconventional rheology of meltwater provides a new, consistent, rationale for ice slipperiness.

https://journals.aps.org/prx/abstract/10.1103/PhysRevX.9.041025

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5622
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2618 dnia: Styczeń 30, 2021, 03:48:01 pm »
Ogólne  :)
Polacy czytają, oj jak czytają - a co? Przez chwilę chciałem dać do wątku "kobiety", aleć tam, tu dam
W top 20 zestawienia rocznego 2020 w formule open – a zatem z podręcznikami szkolnymi włącznie – dopiero widać, co to był za rok.
Blanka Lipińska nie dała się dogonić i wzięła całe podium. Tak zatem na szczycie mamy kategorię Fiction w wersji erotycznej.


Są też inne topy  8) Lema nie stwierdzono
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/najlepiej-sprzedajace-sie-tytuly-2020/
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2619 dnia: Styczeń 30, 2021, 03:52:38 pm »
Blanka Lipińska nie dała się dogonić i wzięła całe podium.

Nie dobijaj, bo ciążenia tu nie brak ;).

ps.
https://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/blanka-lipinska-i-zatoka-sztuki-jaka-jest-prawda-o-wspolpracy/0egys7x
« Ostatnia zmiana: Styczeń 30, 2021, 03:59:54 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1223
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2620 dnia: Styczeń 30, 2021, 04:34:02 pm »
Ogólne  :)
Polacy czytają, oj jak czytają - a co? Przez chwilę chciałem dać do wątku "kobiety", aleć tam, tu dam
W top 20 zestawienia rocznego 2020 w formule open – a zatem z podręcznikami szkolnymi włącznie – dopiero widać, co to był za rok.
Blanka Lipińska nie dała się dogonić i wzięła całe podium. Tak zatem na szczycie mamy kategorię Fiction w wersji erotycznej.
/..../
Głębia psychologiczna kreacji trafnie opisująca rzeczywistość.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2621 dnia: Styczeń 30, 2021, 04:50:36 pm »
W pewnym sensie racja - pustka jest dobrym odzwierciedleniem pustki... ::)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 208
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2622 dnia: Styczeń 31, 2021, 10:15:34 am »
Polacy czytają, oj jak czytają - a co? Przez chwilę chciałem dać do wątku "kobiety"
Polacy to nie tylko kobiety.
Chyba że nie czytają?

Skoro i film i telewizje i Latkowski i celebryci rozgrzali Zatokę Sztuki, to ludziska rzucili się na immunitety.

Faceci nie czytają ?
Chyba czasu im brak na bzdety :)

Sensacyjna bieżączka przeminie wraz z modą.
~ a priori z zasady jak ? ~

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12314
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2623 dnia: Luty 10, 2021, 01:32:58 am »
Wrócę na chwilę do:

Kontynuując ten ciąg "naiwnych" pytań

I przywołam jeden ze swoich ulubionych fragmentów prozy SF, oraz komentarz jakim go ongiś opatrzyłem:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=107.msg35800#msg35800

Z drugiej strony jednak świadomość tych powiązań i szerszych kontekstów* potrafi nieźle zawrócić w głowie (pisał o tym na horrorowo już Lovecraft), za czego dowód niech posłuży bohater "Demona ruchu" Grabińskiego (choć u niego rzecz przybrała - nie bez udziału siły nieczystej skalę ekstremalną; myśmy się oswoili, albo dyabeł nas po prostu nie nawiedził ;) ).

* Zacytuję:

"— Pański nędzny pociąg, pańska mrówcza, chuderlawa kolej w swym największym, najśmielszym, jak się panu podobało nazwać „pędzie” — podlega — uważa pan — wyraźnie podkreślam — dosłownie „podlega” równocześnie dwudziestu blisko najrozmaitszym ruchom, z których każdy w swym efekcie jest bez porównania silniejszy, bezwzględnie mocniejszy od jej miniaturowego rozmachu.
— Hm… zajmujące, arcyciekawe! — drwił przeciwnik. — 20 blisko ruchów! Pi, pi — pokaźna liczba.
— Pomijam już uboczne, o których się zapewne żadnemu kolejarzowi nie śniło, a przypomnę zasadnicze, podstawowe, znane każdemu uczniakowi. — Pociąg pędzący z największą furią z A do B musi równocześnie z Ziemią odbywać pełny ruch obrotowy z zachodu na wschód około jej osi w przeciągu jednej doby…
— He, he, he! Nowiny, nowiny…
— Równocześnie wiruje wraz z całym globem dookoła Słońca…
— Jak ćma dookoła lampy…
— Oszczędź mi pan swych dowcipów! Nieciekawe. Lecz na tym nie koniec. Wraz z Ziemią i Słońcem dąży po linii eliptycznej ku jakiemuś nieznanemu punktowi w przestworzach, znajdującemu się w stronie konstelacji Herkulesa, względnie Centaura."


Choć zgroza i/lub szaleństwo nie jest jedyną możliwą reakcją ani na ogrom wiedzy, ani na - o czym za chwilę - luki w niej i tu wrócę do "Zielonego..." w miejscu, w którym wówczas przerwałem:

"Jedynym sposobem obrony, jaki znał, było pytanie z lekkim zmarszczeniem brwi: “Dlaczego co?” To zatrzymywało grę, ale tylko na jakiś czas, bowiem dość szybko Nirgal i Jackie nauczyli się odgadywać, co w poprzednim zdaniu Saxa najbardziej zasługiwało na pytanie “dlaczego” i póki im się to udawało, Sax potrafił jedynie odpowiadać na kolejne pytania. Łańcuch kolejnych “dlatego” docierał więc za każdym razem aż do Wielkiego Wybuchu albo, czasami, do pomruku naukowca: “Tego nie wiemy”.
- Nie wiemy!? - odkrzykiwała klasa w pełnym szyderstwa przerażeniu. - A dlaczego tego nie wiemy?
- Bo nie zostało wyjaśnione - odpowiadał Sax, marszcząc brwi. - Jeszcze nie.
Tak upływały dobre poranki z Saxem; zresztą zarówno Sax, jak i dzieci najwyraźniej zgadzali się co do tego, że taka lekcja jest lepsza niż te, które zdarzały się w złe poranki, kiedy ich nauczyciel nie pozwalał się wciągnąć w zabawę i protestował, mówiąc: “To jest bardzo ważna kwestia”, po czym nieprzerwanie kontynuował wykład monotonnym głosem. A kiedy na chwilę odwracał się od tablicy, widział przed sobą rząd głów leżących na biurkach.
Niektóre dzieci po prostu spały.

Pewnego ranka, myśląc o marszczącym brwi Saxie, Nirgal poczekał w szkole po lekcjach tak długo, aż zostali sami i spytał go z całą powagą:
- Czemu nie lubisz, gdy nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie “dlaczego”?
Sax znowu zmarszczył brwi. Długo milczał, następnie powoli odpowiedział:
- Próbuję zrozumieć. Zwracam uwagę na różne rzeczy, wiesz, bardzo dokładnie je analizuję. Tak uważnie, jak umiem. Koncentruję się na specyfice danej chwili. Pragnę pojąć, dlaczego coś dzieje się w taki sposób, w jaki się dzieje. Jestem ciekawy. Sądzę po prostu, że wszystko dzieje się z jakiegoś określonego powodu. Wszystko. I uważam, że powinniśmy zawsze potrafić odgadnąć te powody. Kiedy nie możemy tego zrobić... No cóż. Nie lubię tego. To mnie irytuje. Czasami to nazywam... - Spojrzał nieśmiało na Nirgala i ten zrozumiał, że Sax nigdy nikomu jeszcze się nie zwierzał ze swoich myśli: - Nazywam to Wielką Niewyjaśnioną.
To jest zupełnie biały świat, uświadomił sobie nagle Nirgal. Biały świat wewnątrz zielonego, świat absolutnie przeciwstawny wobec świata Hiroko, wobec jej zielonego świata, znajdującego się wewnątrz bieli. Sax i Hiroko zupełnie inaczej odczuwają, pomyślał. Gdy, patrząc z zielonej strony, Hiroko stawała w obliczu czegoś tajemniczego, kochała tę tajemnicę i tajemnica ta ją uszczęśliwiała - to była jej viriditas, jej święta siła. Natomiast kiedy Sax, patrząc z punktu widzenia bieli, miał do czynienia z tajemnicą, nazywał ją Wielką Niewyjaśnioną i uważał za niebezpieczną oraz przerażającą. Saxa interesowała prawda, Hiroko natomiast rzeczywistość. A może chodzi o coś zupełnie innego - słowa są takie zwodnicze... Lepiej chyba powiedzieć po prostu, że ona kocha zielony świat, a on - biały.
- Ależ tak! - odparł mu Michel, kiedy Nirgal wspomniał o swej obserwacji. - Bardzo dobrze, Nirgalu. Twoje spostrzeżenie jest bardzo wnikliwe. W terminach archetypicznych możemy zielone nazwać “mistycznym”, białe natomiast - “naukowym”. Oba światy są niezwykle potężne, sam kiedyś zrozumiesz. Jednak to, czego potrzebujemy, jeśli chcesz usłyszeć moje zdanie, to kombinacja owych dwóch czynników, coś, co nazwałbym “alchemicznym”. Zieleń i biel."


Acz niekoniecznie zgodzę się z konkluzją (zarówno odnośnie syntezy - chyba, że rozumieć przez nią coś na kształt einsteinowskiego panteizmu, czy połączonego z myśleniem naukowym praktyczno-życiowego witalizmu*, jak i utożsamienia scjentyficznego podejścia z lękiem przed nieznanym). (Ten Robinson wydaje mi się jednak słabszy niż wtedy, gdy go pierwszy raz czytałem**.) W końcu można nieznane traktować jako zachętę do podejmowania dalszych badań, kolejnych prób zrozumienia.

* Bo światopogląd Hiroko streszcza K.S.R. tak:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=502.msg26890#msg26890
Co nie brzmi przesadnie metafizycznie, choć kluczowe słówko, viriditas, religijne ma korzenie:
https://en.wikipedia.org/wiki/Hildegard_of_Bingen
https://en.wikipedia.org/wiki/Scivias

** Niemniej... nasz człowiek z niego ;):
https://mitpress.mit.edu/books/truth-and-other-stories
https://www.theguardian.com/books/2009/nov/10/kim-stanley-robinson-science-fiction-realist
(Co niech mi będzie tarczą przed zarzutem cytatologicznego zamęczania... małych kotków.)
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2021, 02:05:06 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1212
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2624 dnia: Luty 10, 2021, 09:24:43 pm »
W terminach archetypicznych możemy zielone nazwać “mistycznym”, białe natomiast - “naukowym”. Oba światy są niezwykle potężne, sam kiedyś zrozumiesz. Jednak to, czego potrzebujemy, jeśli chcesz usłyszeć moje zdanie, to kombinacja owych dwóch czynników, coś, co nazwałbym “alchemicznym”. Zieleń i biel."

Acz niekoniecznie zgodzę się z konkluzją (zarówno odnośnie syntezy - chyba, że rozumieć przez nią coś na kształt einsteinowskiego panteizmu, czy połączonego z myśleniem naukowym praktyczno-życiowego witalizmu*, jak i utożsamienia scjentyficznego podejścia z lękiem przed nieznanym).
Hm, pomysł syntezy raczej przemawia do mnie.
Imho, prawidłowo pojęte, podejście quasi-poetyckie, "mistyczne" bynajmniej nie stoi w sprzeczności z "naukowym". I vice versa. Przeciwnie, często dopełniają się nawzajem. Pozwalają, że tak powiem, zobaczyć tę samą rzecz pod odmiennym kątem, "stereoskopowo".
Czy nie to miał na myśli Bradbury?

- Wygląda na to, że pańscy Marsjanie byli bardzo naiwni.
- Tylko kiedy im się to opłacało. Przestali starać się wszystko zniszczyć, wszystko poniżyć. Połączyli w jedną całość religię, naukę i sztukę, ponieważ nauka to w gruncie rzeczy badanie cudu, którego nigdy nie zdołamy wyjaśnić, a sztuka jest interpretacją tegoż cudu. Nigdy nie pozwolili nauce zniszczyć owego piękna. To tylko kwestia stopniowania. Ziemianin myśli: „Na tym obrazie barwa tak naprawdę nie istnieje. Naukowiec potrafi udowodnić, że kolor to jedynie komórki określonej substancji, odbijające światło. Zatem barwa nie jest tak naprawdę częścią oglądanego przeze mnie świata". Marsjanin, znacznie mądrzejszy, powiedziałby: „To piękny obraz. Stworzyła go ręka i umysł natchnionego człowieka, Jego idea i barwa naśladują życie. To dobre dzieło".