Autor Wątek: Batalistyczne wątki w filmach SF  (Przeczytany 18242 razy)

Bladyrunner

  • Gość
Batalistyczne wątki w filmach SF
« dnia: Marzec 21, 2005, 08:58:16 am »
W literaturze i filmach SF często natrafić można na najróżniejsze potyczki, bitwy, czy nawet całe kampanie wojenne.
Tak, jak ze strony książek sprawa wygląda całkiem nieźle, bo poza nawałnicą bzdurnych opisów takich działań wielokrotnie można natrafić na opisy sensowne i logiczne, tak ze strony filmów jest tylko słabizna i zgroza. Doprawdy nie mogę zrozumieć, dlaczego kinowa batalistyka jest tak skandalicznie nieprzemyślana.
Ostatnio obejrzałem w telewizji "Imperium kontratakuje", a tydzień później "Powrót Jedi" i aż mi się płakać chciało, kiedy obserwowałem prezentowane tam zmagania wojsk przyszłości. Najbardziej chyba rażący jest brak broni ofensywnej na niszczycielach!!! Są one w zasadzie latającymi platformami obronnymi i ewentualnie startowymi dla myśliwców, ale takie jednostki nazywa się przecież lotniskowcami. Nikt nie używa rakiet torped itp., o broni atomowej nie wspomnę, a pomysł z łazikami jako jednostkami bojowymi jest poprostu śmieszny. Można by tak długo wyliczać, może więc dla przykładu przeprowadzę krótką i powierzchowną analizę ataku imperium na bazę rebeliantów z "Imperium kontratakuje":

1.      Flota imperium gromadzi się na orbicie, czym wystawia się na ostrzał obrony planetarnej.
2.      Flota nie może bombardować (??) bo bazę chroni tarcza siłowa.
3.      Imperium wysyła łaziki (kroczące machiny bojowe), które lądują i zaczynają maszerować w kierunku oczywiście nieosłoniętego generatora tarczy. Widać tarcza selektywnie przepuszcza - bomby nie, łaziki tak. Można by wprawdzie spekulować, że łaziki wylądowały za tarczą i pod nią podeszły, ale dlaczego w takim razie nie wysłać bombowców, lub chociaż kilku myśliwców pod tarczę, żeby zniszczyły ten generator, a zrobiłyby to na pewno szybciej.
4.      Rebelianci ostrzeliwują bezsensownie ustawioną flotę i rozpoczynają ewakuację. Ewakuacja odbywa się za pomocą statków transportowych, które przelatują bez większych problemów przez flotę imperium i nikt ich nie goni.
5.      Rebelianci bronią stawiają na planecie opór piechotą w okopach, która nic nie może łazikom zrobić i  jakimiś typem myśliwca planetarnego, który też nic nie może zrobić. Kroczące machiny imperium są uzbrojone tylko z przodu (!!!!) więc atakowane są przez pilotów rebelianckich także tylko od przodu,  żeby mogły ich zestrzelić.
6.      W końcu rebelianci znajdują sposób i używają harpunów ze stalowymi linami do obwiązania nóg łazików i powalania ich. Jaki był zamysł konstruktorów myśliwców rebelianckich, że wyposażyli je w takie harpuny?
7.      Łaziki się wywracają, a rebelianci atakują je, choć są i tak wyłączone z walki. Okazuje się, że pancerze u wywróconych już nie są odporne na ogień.
8.      Jeden z pojazdów imperium podchodzi wreszcie do generatora na odległość strzału (jakieś 500 m, widać lasery to broń o krótkim zasięgu) i niszczy go.
9.      Jest po walce, bo w międzyczasie bezpiecznie ewakuowano całą bazę rebeliantów.

Tak to pokrótce wygląda. Bzdura do kwadratu, a to tylko jeden przykład z jednego filmu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2005, 11:50:04 am wysłana przez Bladyrunner »

Terminus

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 21, 2005, 02:04:21 pm »
Bladerunner, Gwiezdne Wojny to tylko bajka, baśń w realiach kosmicznych. Twórcy tego filmu sami proponują taką interpretację. W związku z tym logika (a zgodność z regułami strategii w ogóle) stoi na niezbyt wysokim poziomie.
Wkrótce w Epizodzie III będzie kolejna bitwa, którą będziesz mógł analizować  :D.

Tak czy inaczej, skoro mówimy o tak baśniowym filmie, nie ma  się co wściekać. W powaznej literaturze tego typu pomysłów (jak wojny i inwazje) nie ma prawie w ogóle. U Lema mamy atak (Fiasko) na planetę Kwintan za pomocą broni tak nowoczesnej, że taktyka atakujących nie przypomina w żadnym stopniu niczego realnego. I w zasadzie to bardzo dobrze.


Bladyrunner

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 21, 2005, 02:31:11 pm »
Baśniowe elementy "Star wars" nie wykluczają logicznych sposobów walki, a co do "innej" taktyki w "Fiasku", to jej inność nie wyklucza sensowności. Poza tym "Star wars" to tylko przykład, a co powiesz na "Żołnierzach kosmosu" i ataku na planetę robali?
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2005, 02:32:17 pm wysłana przez Bladyrunner »

nty_qrld

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 21, 2005, 03:20:46 pm »
Cytuj
U Lema mamy atak (Fiasko) na planetę Kwintan za pomocą broni tak nowoczesnej, że taktyka atakujących nie przypomina w żadnym stopniu niczego realnego. I w zasadzie to bardzo dobrze.

O Niezwycężonym już nie wspominając...

pzdr

Deckert

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 21, 2005, 04:01:59 pm »
Ha! "Starship Troopers" - pamiętam jak powoli opadała mi szczęka jak oglądałem ten film. Od strony wizualnej po prostu wymiata. Takich scen batalistycznych w filmie SF jeszcze nigdy nie widziałem.
A co do realizmu samego konfliktu to nie będę się wypowiadał, bo chyba wszyscy wiedzą o co chodzi. Nie będę się też wypowiadać co do sposobu prowadzenia samych działań - to przecież bajka. Jest to jeden z tych filmów, w których osiągnięto zdecydowany przerost formy nad treścią. Jeśli chodziło o wywołanie u niektórych widzów (including me)  zauroczenia efektami specjalnymi - to się to udało, ale reszta filmu....

Moim zdaniem jednak nie ma się co czepiać realizmu wątków batalistycznych w filmach SF ani w filmach zupełnie innych, typu np: sławetny Top Gun. Niby film przedstawiający realne, współczesne pole walki a jak miałem możliwość oglądać ten film z człowiekiem, który zjadł na lotnictwie zęby - to wyśmiał połowę filmu. A zwykłemu śmiertelnikowi nie przyszłoby nawet do głowy zastanawiać się czy niektóre sceny są realne czy nie.

Gdybyśmy jednak wyeliminowali te wszystkie filmy, w których został nagięty, mocniej lub mniej, realizm to w większości przypadków zostałyby nam do oglądania tylko filmy dokumentalne.



Macrofungel

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 21, 2005, 07:41:20 pm »
Muszę przyznać rację Bladyrunnerowi. Dodałbym jeszcze, że promień lasera powinien się poruszać z prędkością 300.000 km/s, tak więc o żadnym unikaniu, lub tym bardziej o odbijaniu go świetlnym mieczem, nie powinno być mowy. Ale chyba nie do wszystkich twórców filmowych to dociera. Co się zaś tyczy "Starship Troopers", to dla mnie jest to  chyba największy bezsens wśród filmów z kategorii "rozwalanka w kosmosie". Taktyka stosowana w nim przez ziemskich generałów zasługuje co najmniej na Nagrodę Darwina- ja do dziś nie mogę odgadnąć, czemu taka potężna flota nie zbombardowała po prostu planety robali głowicami atomowymi- w końcu była tam tylko pustynia, niewiele mieli do stracenia, ale zamiast tego woleli posłać kilkaset tysięcy odmóżdżonych gówniarzy na pewną śmierć. Sama bitwa też wyglądała dość interesująco- bez wsparcia czołgów, artylerii, a o lotnictwie nawet nie wspominając, dzielni żołnierze ganiali tylko po pustyni z maleńkimi pukawkami mieszczącymi nieskończoną ilość nabojów. Wszystko to zupełnie nie trzyma się kupy- chodziło pewnie tylko o to, by pokazać jak najwięcej wyprutych flaków, odpadających głów i uciętych kończyn. No i się udało- całość najbardziej przypomina grę komputerową typu Starcrofta (z tą tylko różnicą, że w Starcrafcie, o ile pamiętam, ludzkie wojska miały jednak jakiś ciężki sprzęt), w której ten wygrywa, kto bardziej zmasakruje wroga. Mógłbym tak jeszcze długo łajać tą szmirę, jaką jest S.T., ale wszyscy i tak powiedzą, że to "super film"że "ekstra efekty specjalne","wgniata w fotel","świetnie się ogląda", itd., itp., więc pozwolę sobie skończyć.      
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2005, 07:42:50 pm wysłana przez Macrofungel »

dzi

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 21, 2005, 09:22:57 pm »
Znaczy sluchajcie. W kazdej dziedzinie jest tak, ze ktos kto w tym "siedzi", moze sie jedynie z filmu posmiac (i to jako reakcja obronna przed zalamaniem). Tak ja mam z filmami "hakerskimi", tak lekaze z serialami typu Ostry dyzur, tak piloci z Top Gunem, i tak my (zaloze ze "my" to Ci ktorzy co nieco wiedza o np. fizyce i generalnie "powaznie" a nie "bajkowo" traktuja SF) z SF.
Jesli chodzi o moja wypowiedz w temacie, to za duzo filmow SF nie ogladalem, zreszta traktuje je dosc poblazliwie bo jestem prawie pewien ze mnie zadowalajacy, czyli taki, ktory wlasnie nie zalamuje, sie jeszcze nie pojawil. Dlaczego? Bo film musi byc "fajny", a kosmos nie jest fajny, kosmos jest dretwy jak nic co mamy na Ziemi. No i dlatego filmy sa jakie sa.
A tak na marginesie, to jeden film fantastyczny uznaje za sensowny z malymi potknieciami. Jest to Wlacda Pierscieni. Tak wiec w sumie nie ma o czym rozmawiac...

Bladyrunner

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 23, 2005, 01:54:57 am »
Tak na marginesie , to mam tu coś dla fanów (i nie tylko) filmu "Starship Troopers".
Pozwolę sobie dodać, że pomimo pewnych wad, gra się w to lepiej niż ogląda pierwowzór.

http://www.the-underdogs.org/game.php?gameid=4290
« Ostatnia zmiana: Marzec 23, 2005, 01:55:53 am wysłana przez Bladyrunner »

NEXUS6

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 24, 2005, 12:31:02 am »
Nie, no... Panowie! Któż poważny może traktować poważnie niepoważne filmy sf, z niepoważnymi fabułami? :D. Przy okazji Star Wars: Kogo Wam przypomina YODA? ;D.
A co do wspomnianych "Żołnierzy", to ja uważam, że jest to raczej przemycony pastiż amerykańskiego systemu społeczno-militarnego, bo jaskrawość przerysowania postaci, dialogów i postaw osobników w filmie się przewijających jest zbyt rażąca, by odnieść się do tego dzieła inaczej.

Bladyrunner

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 24, 2005, 09:12:14 am »
Cytuj

A co do wspomnianych "Żołnierzy", to ja uważam, że jest to raczej przemycony pastiż amerykańskiego systemu społeczno-militarnego.


Bo tak jest w istocie, tyle że ten zamierzony pastisz jak to określiłeś "systemu społeczno-militarnego", jest przy okazji niezamierzonym pastiszem taktyki wojennej. Twórcy poprostu skupili się na prześmiewczym aspekcie obrazu, ubrali to w masę efektów specjalnych i zupełni olali resztę. Film niestety stanowi pewną spójną całość i kiedy zawali się jeden jej element, to jak w domku z kart ciągnie za sobą resztę.
« Ostatnia zmiana: Marzec 24, 2005, 09:13:08 am wysłana przez Bladyrunner »

Deckert

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 24, 2005, 10:28:32 am »
Nie chcę się czepiać, ale zdaje mi się że co niektórzy z was popadli w popularną ostatnimi czasy manię doszukiwania się ukrytych znaczeń w niektórych filmach.
Pamiętam jak pojawił się film Władca Pierścieni - Dwie Wieże. Niektórzy tylko żartobliwie skojarzyli tytuł z zamachem z 11-tego września, ale sporo ludzi podchodziło do tego dosyć poważnie. Ciekaw jestem czy doszło to do Jacksona - pewnie nieźle się uśmiał (zresztą tak jak ja).
Albo chyba najlepszy przykład dopisywania sobie ukrytych znaczeń to gwiezdne wojny. Kiedyś czytałem wywiad z Lucasem, który nerwowo reagował na skojarzenia z zimną wojną. To nie było jego zamiarem, to ludzie dopisali sobie tą bajkę.

Bladyrunner

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 24, 2005, 12:53:14 pm »
Cytuj
Nie chcę się czepiać, ale zdaje mi się że co niektórzy z was popadli w popularną ostatnimi czasy manię doszukiwania się ukrytych znaczeń w niektórych filmach.


Tylko widzisz Deckard, w przypadku "Żołnierzy" sami twórcy przyznawali się do takiego zamysłu. Jest pozatym pewna różnica między doszukiwaniem sięw filmach odniesień do aktualnej sytuacji politycznej (co nie znaczy, ze takie sięnie zdażają), a odnajdywaniem w nich nawiązań do długotrwałych tendencji społecznych.

Deckert

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 24, 2005, 12:58:55 pm »
OK.
Czy możesz podać źródło, w którym można znaleźć wspomniany przez ciebie zamysł twórców.
Jeśli to prawda to sprawa jest dla mnie bardzo ciekawa.

Bladyrunner

  • Gość
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 24, 2005, 01:06:19 pm »
Poszukam, ale nic nie obiecuję, bo czytałem na ten temat jakoś mniejwięcej w czasie kiedy film był jeszcze u nas na ekranach i nie bardzo pamiętam gdzie.

Bladyrunner

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 507
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 13, 2005, 01:20:22 am »
Ostatnio obejrzałem sobie "Terminatora" i zauważyłem, że przedstawione w nim wątki wojny przeszłości, skromne, za to z niezłym klimatem, to w gruncie rzeczy kompletna bzdura. Pomijam sam przebieg akcji w owych wątkach, bo i nie ma nad czym się za bardzo rozwodzić, zastanawia mnie jednak kto wpadł na pomysł żeby ludzie którzy raczej kiepsko widzą w ciemności ukrywali się za dnia, a działania bojowe przeciw robotom, które dla odmiany znakomicie widzą ciemności podejmowali w nocy.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 13, 2005, 01:21:36 am wysłana przez Bladyrunner »