Autor Wątek: Batalistyczne wątki w filmach SF  (Przeczytany 18016 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10055
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 07, 2008, 06:51:43 pm »
Wiem czyja jest Sfera (o jej realności możemy podyskutoiwać kiedy w "Eksploracji Kosmosu"), tylko myślałem, że zrównujesz z nią pomysły Lema w zakresie realizmu. Choć tu też można się zastanowić, które pomysły Lema mamy na myśli: atomy złota wielkie jak pięści, czy to co opisane w "Summie...".

Zresztą nie ciągnijmy tego, bo się OT bezsensowny zrobi :).

Wrócę tylko do Lema (pośrednio). Nie podobały mi się sceny batalistyczne (a raczej ich sugestia - te ślady strzałów i krwi) w "Solaris" Soderbergha. Niczemu to nie służyło jak dla mnie i niepotrzebnie psuło film.

Za to ekranizację "Niezwyciężonego" przywitał bym z radosćią. Wyobraź sobie na ekranie choćby TO:

"Za jego plecami Terner, do połowy wychylony ze swej kopułki strzelniczej, bił ze sprężonych laserów w górę, ale ten ogień nie miał znaczenia, bo większa część chmury znajdowała się już zbyt blisko. Od reszty kolumny dzieliło Rohana nie więcej niż sześćdziesiąt metrów. W owej przestrzeni miotali się i tarzali po ziemi, jak ogarnięci czarnymi płomieniami nieszczęśliwcy, krzycząc zapewne, ale ich krzyk, jak wszystkie odgłosy, wraz z huczeniem przedniego energobotu, na którego osłonie siłowej wciąż spalały się drgającym pożarem całe miriady napastników, nikł w przeciągłym, basowym brzęczeniu chmury."

Wymiata, co? ;)

Zresztą "Eden" też ma mocne momenty:

"Głuche, potężne UMPF!! wstrząsnęło wieżyczką. Ledwo ekran rozbłysnął, zwrócił wieżyczkę w bok.
Można było sądzić, że wzeszło słońce. Stał niemal na środku polany. Niżej, gdzie przedtem był zagajnik, piąta część horyzontu zmieniła się w białe morze ognia. Gwiazdy znikły, powietrze dygotało febrycznie, na tle tej zmierzwionej dymami ściany sunęła ku niemu pękata, wyiskrzona ognistymi blaskami kula. Nie słyszał nic oprócz huczenia pożaru. Obrońca wydawał się przycupniętą przy samej ziemi kruszyną wobec tego ogromu, który zaczął wirować jeszcze szybciej, zmienił się w wysoki jak góra z powietrza wir, przegrodzony pośrodku czarniawym zygzakiem — już miał go na krzyżu celownika, kiedy kilkaset kroków dalej dostrzegł oświetlone łuną blade sylwetki uciekających.
— Trzymajcie się!! — ryknął, z uczuciem, że gwoździe wbijają mu się w krtań."
« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2008, 07:05:54 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #31 dnia: Listopad 07, 2008, 07:13:05 pm »
Sama sfera jest nierealna, zresztą nie jest pomysłem Lema tylko... Dysona.

A przez sarkazm o Biblii chciałem wyrazić że pomysł buntu maszyn oraz maszyny człekokształtnej jest dokładnie tak stary jak pomysł maszyny.
Gdzie w Biblii jest o tymze? Mozna nawiazac z tym pomyslem do zydowskiej legendy o Golemie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Golem
Gdzie martwy, czlekoksztaltny przedmiot z martwej gliny ozywia sie za pomoca slowa, zapisanego na nim, badz na innym nosniku (papierze), umieszczonym w Golemie. Mozna go bylo aktywowac przez napisanie na nim EMET (prawda), lub deaktywowac przez starcie E w Emet. Met znaczy smierc. Komendy programowe. Golem mial miec zdolnosc do sluchania rozkazow, acz sam nie myslal za dobrze, choc mogl sie zbuntowac i zwrocic przeciw ludziom (Zydom) lub swojemu tworcy, ktory mial wiedze i zdolnosc do stworzenia go.

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #32 dnia: Listopad 08, 2008, 09:20:50 pm »
O co mi chodziło wyjaśniłem w następnym poście... Nie chciałem obrażać treści Biblijnych czy cokolwiek w tym rodzaju...

This user possesses the following skills:

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10055
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #33 dnia: Październik 07, 2009, 03:02:57 am »
A otóż i jeszcze jeden z "kosmicznych staroci", do których mam bezrozumną słabość ;). Coś co pamiętają raczej młodzi niż starzy (oglądałem ze 3 odcinki przysłowiowym "jednym okiem", bo byłem jednak na to za dorosły) - "StarCom: The U.S. Space Force", kreskówka o dzielnych kosmicznych komandosach (i towarzysząca jej seria zabawek), rzecz godna uwagi tylko o tyle, że posługiwała się nią NASA (za pośrednictwem Young Astronauts Council) w roli swojej reklamowki, chcąc sobie - jak sama nazwa "pośrednika" wskazuje - wychować potencjalnych kandydatów na astronautów. (Fabularnie space operka, wzorowana na "Flashach Gordonach" i "Buckach Rogersach", ale mająca nad nimi - oraz "Star Trekiem" i "Gwiezdnymi wojnami" pewną przewagę - bohaterowie nosili skafandry, i nawet czasami stykali się z realnymi kosmicznymi problemami: brakiem powietrza, nieważkością, grożbą spłonięcia w atmosferze, dekompresją itp; gdzieś w tle mignęli też niezbyt rozmowni ;) Obcy; zaś za tło akcji robił nasz stary, dobry, Układ Słoneczny. Od strony technicznej jaskrawie nierealistyczna, ale rysowana tak, by tenże realizm symulować. Nie miałbym odwagi tu o niej wspominać, gdyby nie to, że na tle dwu innych "reklamówek" NASA - "Armageddonu" i "Misji na Marsa" - wypada zdecydowanie lepiej ;).)

- intro
http://en.wikipedia.org/wiki/Starcom:_The_U.S._Space_Force - ogólnie o serialu
http://www.starcomspaceforce.com/ - i o serii zabawek

Najzabawniejsze w tym serialiku były (stanowiące clou jego fabułki) wątki militarne: "źli" zasadniczo atakowali tylko maszyny i bezludne kosmiczne instalacje (no dobra, głównych bohaterów też, acz b. nieskutecznie - żadnego nie zabili ;), ba - mieli nawet poważne kłopoty z trafieniem ich pojazdów z bliskiej odległości ;)), jeśli zaś atakowali ludzi, to brali tłumy jeńców z zaskoczenia, bez jednego wystrzału, natomiast "dobrzy" mogli do woli wykańczać żołnierzy "złych", bo ci byli robotami  (acz upewniali się zawsze zanim zaczęli strzelać czy aby napewno z maszynami idzie walka, bo żywych wrogów krzywdzić się nie godzi)... na swój sposób była to b. idealistyczna (i optymistyczna) wizja przyszłosci  ;D

(Słodko też nazywał się główny szwarccharakter - Emperor Dark, po prostu  ;D. Nie zadano też sobie - bo i po co - trudu wyjaśnienia czego właściwie jest "emperorem", skąd wziął broń i roboty, i jakie są motywy jego wrednych działań.)
« Ostatnia zmiana: Październik 08, 2009, 05:20:05 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10055
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
« Ostatnia zmiana: Maj 02, 2013, 06:36:52 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 655
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #35 dnia: Maj 04, 2013, 12:11:51 am »
Jakbyśmy mieli parę Tygrysów to byśmy Ęperium odparli

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 730
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« Odpowiedź #36 dnia: Maj 12, 2013, 02:01:46 am »
Cudeńko... B. poważna analiza bitwy o Hoth (od strony stricte militarnej):
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/battle-of-hoth/
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/hoth-symposium/all/
http://www.escapistmagazine.com/articles/view/columns/criticalintel/10201-Hoth-The-Failure-of-Imperial-Military-Doctrine

Musiałem. Kto nie kocha tej sceny pierwszy niech rzuci kamieniem ;)


O, to jest niebezpiecznie ciekawe, na tyle, że chyba was opuszczę na jakiś czas znowu:)