Stanisław Lem - Forum

Polski => DyLEMaty => Wątek zaczęty przez: Bladyrunner w Marzec 21, 2005, 08:58:16 am

Tytuł: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 21, 2005, 08:58:16 am
W literaturze i filmach SF często natrafić można na najróżniejsze potyczki, bitwy, czy nawet całe kampanie wojenne.
Tak, jak ze strony książek sprawa wygląda całkiem nieźle, bo poza nawałnicą bzdurnych opisów takich działań wielokrotnie można natrafić na opisy sensowne i logiczne, tak ze strony filmów jest tylko słabizna i zgroza. Doprawdy nie mogę zrozumieć, dlaczego kinowa batalistyka jest tak skandalicznie nieprzemyślana.
Ostatnio obejrzałem w telewizji "Imperium kontratakuje", a tydzień później "Powrót Jedi" i aż mi się płakać chciało, kiedy obserwowałem prezentowane tam zmagania wojsk przyszłości. Najbardziej chyba rażący jest brak broni ofensywnej na niszczycielach!!! Są one w zasadzie latającymi platformami obronnymi i ewentualnie startowymi dla myśliwców, ale takie jednostki nazywa się przecież lotniskowcami. Nikt nie używa rakiet torped itp., o broni atomowej nie wspomnę, a pomysł z łazikami jako jednostkami bojowymi jest poprostu śmieszny. Można by tak długo wyliczać, może więc dla przykładu przeprowadzę krótką i powierzchowną analizę ataku imperium na bazę rebeliantów z "Imperium kontratakuje":

1.      Flota imperium gromadzi się na orbicie, czym wystawia się na ostrzał obrony planetarnej.
2.      Flota nie może bombardować (??) bo bazę chroni tarcza siłowa.
3.      Imperium wysyła łaziki (kroczące machiny bojowe), które lądują i zaczynają maszerować w kierunku oczywiście nieosłoniętego generatora tarczy. Widać tarcza selektywnie przepuszcza - bomby nie, łaziki tak. Można by wprawdzie spekulować, że łaziki wylądowały za tarczą i pod nią podeszły, ale dlaczego w takim razie nie wysłać bombowców, lub chociaż kilku myśliwców pod tarczę, żeby zniszczyły ten generator, a zrobiłyby to na pewno szybciej.
4.      Rebelianci ostrzeliwują bezsensownie ustawioną flotę i rozpoczynają ewakuację. Ewakuacja odbywa się za pomocą statków transportowych, które przelatują bez większych problemów przez flotę imperium i nikt ich nie goni.
5.      Rebelianci bronią stawiają na planecie opór piechotą w okopach, która nic nie może łazikom zrobić i  jakimiś typem myśliwca planetarnego, który też nic nie może zrobić. Kroczące machiny imperium są uzbrojone tylko z przodu (!!!!) więc atakowane są przez pilotów rebelianckich także tylko od przodu,  żeby mogły ich zestrzelić.
6.      W końcu rebelianci znajdują sposób i używają harpunów ze stalowymi linami do obwiązania nóg łazików i powalania ich. Jaki był zamysł konstruktorów myśliwców rebelianckich, że wyposażyli je w takie harpuny?
7.      Łaziki się wywracają, a rebelianci atakują je, choć są i tak wyłączone z walki. Okazuje się, że pancerze u wywróconych już nie są odporne na ogień.
8.      Jeden z pojazdów imperium podchodzi wreszcie do generatora na odległość strzału (jakieś 500 m, widać lasery to broń o krótkim zasięgu) i niszczy go.
9.      Jest po walce, bo w międzyczasie bezpiecznie ewakuowano całą bazę rebeliantów.

Tak to pokrótce wygląda. Bzdura do kwadratu, a to tylko jeden przykład z jednego filmu.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Marzec 21, 2005, 02:04:21 pm
Bladerunner, Gwiezdne Wojny to tylko bajka, baśń w realiach kosmicznych. Twórcy tego filmu sami proponują taką interpretację. W związku z tym logika (a zgodność z regułami strategii w ogóle) stoi na niezbyt wysokim poziomie.
Wkrótce w Epizodzie III będzie kolejna bitwa, którą będziesz mógł analizować  :D.

Tak czy inaczej, skoro mówimy o tak baśniowym filmie, nie ma  się co wściekać. W powaznej literaturze tego typu pomysłów (jak wojny i inwazje) nie ma prawie w ogóle. U Lema mamy atak (Fiasko) na planetę Kwintan za pomocą broni tak nowoczesnej, że taktyka atakujących nie przypomina w żadnym stopniu niczego realnego. I w zasadzie to bardzo dobrze.

Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 21, 2005, 02:31:11 pm
Baśniowe elementy "Star wars" nie wykluczają logicznych sposobów walki, a co do "innej" taktyki w "Fiasku", to jej inność nie wyklucza sensowności. Poza tym "Star wars" to tylko przykład, a co powiesz na "Żołnierzach kosmosu" i ataku na planetę robali?
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Marzec 21, 2005, 03:20:46 pm
Cytuj
U Lema mamy atak (Fiasko) na planetę Kwintan za pomocą broni tak nowoczesnej, że taktyka atakujących nie przypomina w żadnym stopniu niczego realnego. I w zasadzie to bardzo dobrze.

O Niezwycężonym już nie wspominając...

pzdr
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Marzec 21, 2005, 04:01:59 pm
Ha! "Starship Troopers" - pamiętam jak powoli opadała mi szczęka jak oglądałem ten film. Od strony wizualnej po prostu wymiata. Takich scen batalistycznych w filmie SF jeszcze nigdy nie widziałem.
A co do realizmu samego konfliktu to nie będę się wypowiadał, bo chyba wszyscy wiedzą o co chodzi. Nie będę się też wypowiadać co do sposobu prowadzenia samych działań - to przecież bajka. Jest to jeden z tych filmów, w których osiągnięto zdecydowany przerost formy nad treścią. Jeśli chodziło o wywołanie u niektórych widzów (including me)  zauroczenia efektami specjalnymi - to się to udało, ale reszta filmu....

Moim zdaniem jednak nie ma się co czepiać realizmu wątków batalistycznych w filmach SF ani w filmach zupełnie innych, typu np: sławetny Top Gun. Niby film przedstawiający realne, współczesne pole walki a jak miałem możliwość oglądać ten film z człowiekiem, który zjadł na lotnictwie zęby - to wyśmiał połowę filmu. A zwykłemu śmiertelnikowi nie przyszłoby nawet do głowy zastanawiać się czy niektóre sceny są realne czy nie.

Gdybyśmy jednak wyeliminowali te wszystkie filmy, w których został nagięty, mocniej lub mniej, realizm to w większości przypadków zostałyby nam do oglądania tylko filmy dokumentalne.


Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Marzec 21, 2005, 07:41:20 pm
Muszę przyznać rację Bladyrunnerowi. Dodałbym jeszcze, że promień lasera powinien się poruszać z prędkością 300.000 km/s, tak więc o żadnym unikaniu, lub tym bardziej o odbijaniu go świetlnym mieczem, nie powinno być mowy. Ale chyba nie do wszystkich twórców filmowych to dociera. Co się zaś tyczy "Starship Troopers", to dla mnie jest to  chyba największy bezsens wśród filmów z kategorii "rozwalanka w kosmosie". Taktyka stosowana w nim przez ziemskich generałów zasługuje co najmniej na Nagrodę Darwina- ja do dziś nie mogę odgadnąć, czemu taka potężna flota nie zbombardowała po prostu planety robali głowicami atomowymi- w końcu była tam tylko pustynia, niewiele mieli do stracenia, ale zamiast tego woleli posłać kilkaset tysięcy odmóżdżonych gówniarzy na pewną śmierć. Sama bitwa też wyglądała dość interesująco- bez wsparcia czołgów, artylerii, a o lotnictwie nawet nie wspominając, dzielni żołnierze ganiali tylko po pustyni z maleńkimi pukawkami mieszczącymi nieskończoną ilość nabojów. Wszystko to zupełnie nie trzyma się kupy- chodziło pewnie tylko o to, by pokazać jak najwięcej wyprutych flaków, odpadających głów i uciętych kończyn. No i się udało- całość najbardziej przypomina grę komputerową typu Starcrofta (z tą tylko różnicą, że w Starcrafcie, o ile pamiętam, ludzkie wojska miały jednak jakiś ciężki sprzęt), w której ten wygrywa, kto bardziej zmasakruje wroga. Mógłbym tak jeszcze długo łajać tą szmirę, jaką jest S.T., ale wszyscy i tak powiedzą, że to "super film"że "ekstra efekty specjalne","wgniata w fotel","świetnie się ogląda", itd., itp., więc pozwolę sobie skończyć.      
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Marzec 21, 2005, 09:22:57 pm
Znaczy sluchajcie. W kazdej dziedzinie jest tak, ze ktos kto w tym "siedzi", moze sie jedynie z filmu posmiac (i to jako reakcja obronna przed zalamaniem). Tak ja mam z filmami "hakerskimi", tak lekaze z serialami typu Ostry dyzur, tak piloci z Top Gunem, i tak my (zaloze ze "my" to Ci ktorzy co nieco wiedza o np. fizyce i generalnie "powaznie" a nie "bajkowo" traktuja SF) z SF.
Jesli chodzi o moja wypowiedz w temacie, to za duzo filmow SF nie ogladalem, zreszta traktuje je dosc poblazliwie bo jestem prawie pewien ze mnie zadowalajacy, czyli taki, ktory wlasnie nie zalamuje, sie jeszcze nie pojawil. Dlaczego? Bo film musi byc "fajny", a kosmos nie jest fajny, kosmos jest dretwy jak nic co mamy na Ziemi. No i dlatego filmy sa jakie sa.
A tak na marginesie, to jeden film fantastyczny uznaje za sensowny z malymi potknieciami. Jest to Wlacda Pierscieni. Tak wiec w sumie nie ma o czym rozmawiac...
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 23, 2005, 01:54:57 am
Tak na marginesie , to mam tu coś dla fanów (i nie tylko) filmu "Starship Troopers".
Pozwolę sobie dodać, że pomimo pewnych wad, gra się w to lepiej niż ogląda pierwowzór.

http://www.the-underdogs.org/game.php?gameid=4290
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Marzec 24, 2005, 12:31:02 am
Nie, no... Panowie! Któż poważny może traktować poważnie niepoważne filmy sf, z niepoważnymi fabułami? :D. Przy okazji Star Wars: Kogo Wam przypomina YODA? ;D.
A co do wspomnianych "Żołnierzy", to ja uważam, że jest to raczej przemycony pastiż amerykańskiego systemu społeczno-militarnego, bo jaskrawość przerysowania postaci, dialogów i postaw osobników w filmie się przewijających jest zbyt rażąca, by odnieść się do tego dzieła inaczej.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 24, 2005, 09:12:14 am
Cytuj

A co do wspomnianych "Żołnierzy", to ja uważam, że jest to raczej przemycony pastiż amerykańskiego systemu społeczno-militarnego.


Bo tak jest w istocie, tyle że ten zamierzony pastisz jak to określiłeś "systemu społeczno-militarnego", jest przy okazji niezamierzonym pastiszem taktyki wojennej. Twórcy poprostu skupili się na prześmiewczym aspekcie obrazu, ubrali to w masę efektów specjalnych i zupełni olali resztę. Film niestety stanowi pewną spójną całość i kiedy zawali się jeden jej element, to jak w domku z kart ciągnie za sobą resztę.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Marzec 24, 2005, 10:28:32 am
Nie chcę się czepiać, ale zdaje mi się że co niektórzy z was popadli w popularną ostatnimi czasy manię doszukiwania się ukrytych znaczeń w niektórych filmach.
Pamiętam jak pojawił się film Władca Pierścieni - Dwie Wieże. Niektórzy tylko żartobliwie skojarzyli tytuł z zamachem z 11-tego września, ale sporo ludzi podchodziło do tego dosyć poważnie. Ciekaw jestem czy doszło to do Jacksona - pewnie nieźle się uśmiał (zresztą tak jak ja).
Albo chyba najlepszy przykład dopisywania sobie ukrytych znaczeń to gwiezdne wojny. Kiedyś czytałem wywiad z Lucasem, który nerwowo reagował na skojarzenia z zimną wojną. To nie było jego zamiarem, to ludzie dopisali sobie tą bajkę.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 24, 2005, 12:53:14 pm
Cytuj
Nie chcę się czepiać, ale zdaje mi się że co niektórzy z was popadli w popularną ostatnimi czasy manię doszukiwania się ukrytych znaczeń w niektórych filmach.


Tylko widzisz Deckard, w przypadku "Żołnierzy" sami twórcy przyznawali się do takiego zamysłu. Jest pozatym pewna różnica między doszukiwaniem sięw filmach odniesień do aktualnej sytuacji politycznej (co nie znaczy, ze takie sięnie zdażają), a odnajdywaniem w nich nawiązań do długotrwałych tendencji społecznych.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Marzec 24, 2005, 12:58:55 pm
OK.
Czy możesz podać źródło, w którym można znaleźć wspomniany przez ciebie zamysł twórców.
Jeśli to prawda to sprawa jest dla mnie bardzo ciekawa.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 24, 2005, 01:06:19 pm
Poszukam, ale nic nie obiecuję, bo czytałem na ten temat jakoś mniejwięcej w czasie kiedy film był jeszcze u nas na ekranach i nie bardzo pamiętam gdzie.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 01:20:22 am
Ostatnio obejrzałem sobie "Terminatora" i zauważyłem, że przedstawione w nim wątki wojny przeszłości, skromne, za to z niezłym klimatem, to w gruncie rzeczy kompletna bzdura. Pomijam sam przebieg akcji w owych wątkach, bo i nie ma nad czym się za bardzo rozwodzić, zastanawia mnie jednak kto wpadł na pomysł żeby ludzie którzy raczej kiepsko widzą w ciemności ukrywali się za dnia, a działania bojowe przeciw robotom, które dla odmiany znakomicie widzą ciemności podejmowali w nocy.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 10:31:15 am
Ale się czepiasz....

Pamiętasz, w którym roku powstał Terminator?
Większość filmów SF ukazujących sceny batalistyczne jest owianych mrokiem. To powoduje w nas lęk. Celowy zabieg filmowców i pisarzy. Na myśl przychodzi mi teraz znowu Starship Troopers, w którym to chyba po raz pierwszy widziałem widowisko batalistyczne w pełnym słońcu. Ale żeby coś takiego zrobić musiało upłynąć trochę czasu i musiał powstać odpowiedni sprzęt. Dzisiaj takiego Terminatora zrobiono by inaczej.
Niedociągnięcia scenografii, lateksowe przebraniach, linki i nitki oraz przewody elektryczne sterujące maszynerią filmowego SkyNetu łatwiej ukryć przed kamerą w nocy niż w dzień, nieprawdaż?
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 10:55:23 am
Cytuj
Ale się czepiasz....


Nie czepiam się bez powodu, po prostu takie błędy odbierają mi całą przyjemność oglądania :(

Cytuj
Pamiętasz, w którym roku powstał Terminator?
Większość filmów SF ukazujących sceny batalistyczne jest owianych mrokiem. To powoduje w nas lęk. Celowy zabieg filmowców i pisarzy. Na myśl przychodzi mi teraz znowu Starship Troopers, w którym to chyba po raz pierwszy widziałem widowisko batalistyczne w pełnym słońcu. Ale żeby coś takiego zrobić musiało upłynąć trochę czasu i musiał powstać odpowiedni sprzęt. Dzisiaj takiego Terminatora zrobiono by inaczej.
Niedociągnięcia scenografii, lateksowe przebraniach, linki i nitki oraz przewody elektryczne sterujące maszynerią filmowego SkyNetu łatwiej ukryć przed kamerą w nocy niż w dzień, nieprawdaż?


Oczywiście wiem, ze chodziło o klimat, ale nie powinno się do niego dążyć za wszelką cenę, poza tym jesteś w błędzie co do tych walk w pełnym słońcu. Terminator powstał w roku 1984, a w roku 1980, a więc 4 lata wcześniej powstał film Imperium Kontratakuje, w którym na początku jest pokaźna scena batalistyczna rozgrywająca się w ciągu dnia.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 11:29:14 am
Wiedziałem, że dotkniesz tematu Imperium. Pisząc swoją wcześniejszą odpowiedź od razu przyszło mi to go głowy, ale:

1. Bitwa na Hoth miała być widowiskowa i była
2. Chciano pokazać widzom rozmach i coś czego nikt do tej pory nie zrobił  - i zrobiono to wyśmienicie.
3. Scena przeszła do klasyki - i mało kto się czepia realizmu. Widowisko było przednie.
4. Nakręcono ją w dzień, co było możliwe tylko dzięki ogromnemu budżetowi, którego Terminator nie miał.

Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 12:01:20 pm
Fakt, ale sekwencje przyszłości były w "Terminatorze" tak krótkie, że można było sobie pozwolić kosztem nieco mniejszej widowiskowości na większy realizm.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 12:12:41 pm
Jeśli o to chodzi to w ogóle myślę, że realizm wielu scen w Terminatorze pozostawia wiele do życzenia. Chodzi mi o efekty specjalne. Pamiętasz sceny pod koniec filmu, kiedy pokazywane są sekwencje z Terminatorem bez skóry. Animacja jego endoszkieletu jest słabiutka. Najgorsza jest scena, w której zbliża się do metalowych drzwi, a Connor i Kyle ledwo zdążyli zamknąć przed nim owe drzwi.

To dobry przykład, bo animatronika miała już zasobą świetny pokaz swoich możliwości w Imperium i dyskutowanej wcześniej Bitwie na Hoth.

Jednym słowem: czas i pieniądze to podstawa!

Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 12:27:07 pm
Masz rację, scena jest fatalnie animowana, ale jest w niej przez to coś, co nie do końca było zamierzeniem twórców. Ta sztuczność ruchów terminatora dale efekt takiej grozy (o ile cię nie rozbawi) pokazując jego obcość i mechaniczność, że zawsze jak ją oglądam i się wczuję to aż mi się włos na głowie jeży.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 12:28:55 pm
Można sobie to i tak tłumaczyć. Ale wtedy mogliby to jakoś zaznaczyć w ruchach Schwarzennegera, a ten poruszał się płynnie :-)
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 12:55:28 pm
Ja powiem ze uwielbiam scene bitwy z tej pierwszej nowej czesci Starwars co sa na tej planecie gdzie sa te glupie stworzenia, co jeden z ich rasy z nimi biega przez caly film, i tam jest taka bitwa "nibysredniowieczna" ale z uzyciem zaawansowanych technologii, maja tarcze z pol silowych, strzelaja z jakis laserow czy czegos jak z lukow itd. Piekna scena...
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 12:59:20 pm
Fakt wygląda to fajnie, ale obawiam się, że obie te armie przyszłości nie miałyby najmniejszych nawet szans ze współczesnym Wojskiem Polskim, co jak dla mnie przekreśla tą scenę.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 01:02:43 pm
Dla mnie wątki batalistyczne z nowych Gwiezdnych Wojen to kicha. Jak to już ktoś wcześniej napisał: Przerost formy nad treścią.

Co nie oznacza, że na III nie pójdę.  :D
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 01:25:39 pm
Ja wlasnie lubie takie fantastyczne obrazy.
Pomysl sfery Dysona np. tez mi sie podoba, mimo ze nie moze byc zrealizowany w praktyce :)
Ba, no przeciez dlatego wlasnie czytam Lema! :)
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 07, 2008, 05:19:07 pm
Ostatnio obejrzałem sobie "Terminatora"

Nie wiem czy Terminus się nie czepnie, że wątek odgrzewam, ale czytam sobie te starocie (jak się mniej pisze, trzeba robić co innego, nie? ;)) i zastanawiam się coraz intensywniej czy ta cała machinomachia z "Terminatora" nie jest dowodem, że Cameron był pilnym czytelnikiem Lema, tylko sobie z tego zrobił bajkę w stylu pop. Chodzi mi konkretnie o "Cyberiadę/Bajki". Tu i tam bunt maszyn, tu i tam człekokształtne roboty (no większość człekokształtna, bo jeden płynny i rtęciowy), więc o ile nie jest to zbieg okoliczności (jak pewnie dzi powie ;)), to wygląda ten "Terminator" jak prolog do "Bajek" i traci na oryginalności aż miło (choć Mistrzowi chyba to nie przeszkadzało, zważywszy na decyzję w sprawie "Solaris").

Natomiast "Żołnierze kosmosu" to dla mnie pół-satyra (w tym zakresie nawet niezgorsza), pół-brednia i nie ma co jej serio analizować pod względem tej czy owej accuracy. (Bo czyż można z powagą analizować pozaziemskie żuki strącające - pardon my french - pierdzeniem statki kosmiczne z orbity?)

Ale za to podobały mi się sceny w "Aliens", nie wiem na ile to realistyczne, bo na wojskowości się nie znam ;), ale miało klimat i podobało mi się, tacy luddzcy wszyscy, a przy tym bohaterscy aż miło. No i "Gwiezdna eskadra" - też za klimat.

ps dzi, Sferę Dysona masz w "ST TNG: Relics" (http://memory-alpha.org/en/wiki/Relics_(episode)), choć w sumie mało ją tam pokazują (budżet), natomiast czy pomysły Lema są takie nierealne? Tu bym troche polemizował...

EDIT:
Jeszcze a'propos "Star Treka" to podobały mi się tam (pod jednym względem, bo startrekowa batalistyka ogólnie słaba jest) walki z oryginalnej serii i "The Next Generation", w których ścierały się góra trzy-cztery statki, to ładnie sugerowało, że gwiazdokrążstwo to jednak droga zabawa, a z drugiej strony, że w taki statek naprawdę potężne technologie wsadzono, ale potem epigoni to popsuli wprowadzając w "Deep Space Nine" całe armady... I tak efekciarstwo wygrało z "realizmem".
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 07, 2008, 05:23:41 pm
Podejrzewam że bunt maszyn i człekokształtne maszyny po raz pierwszy zostały wspomniane w Biblii więc moja opinia na temat tej tezy chyba jest jasna...

ps: Nigdzie nie napisałem że pomysły Lema są nierealne.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 07, 2008, 05:45:56 pm
Maszyny w Biblii, no to widać jasno, że to dzieło prorocze ;). A serio: mógłbyś rozwinać?

ps. tak zrozumiałem Twój ostatni post o Sferze, praktyce i dziełach Lema, ale jeśli źle zrozumiałem to ok.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 07, 2008, 05:48:33 pm
Sama sfera jest nierealna, zresztą nie jest pomysłem Lema tylko... Dysona.

A przez sarkazm o Biblii chciałem wyrazić że pomysł buntu maszyn oraz maszyny człekokształtnej jest dokładnie tak stary jak pomysł maszyny.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 07, 2008, 06:51:43 pm
Wiem czyja jest Sfera (o jej realności możemy podyskutoiwać kiedy w "Eksploracji Kosmosu"), tylko myślałem, że zrównujesz z nią pomysły Lema w zakresie realizmu. Choć tu też można się zastanowić, które pomysły Lema mamy na myśli: atomy złota wielkie jak pięści, czy to co opisane w "Summie...".

Zresztą nie ciągnijmy tego, bo się OT bezsensowny zrobi :).

Wrócę tylko do Lema (pośrednio). Nie podobały mi się sceny batalistyczne (a raczej ich sugestia - te ślady strzałów i krwi) w "Solaris" Soderbergha. Niczemu to nie służyło jak dla mnie i niepotrzebnie psuło film.

Za to ekranizację "Niezwyciężonego" przywitał bym z radosćią. Wyobraź sobie na ekranie choćby TO:

"Za jego plecami Terner, do połowy wychylony ze swej kopułki strzelniczej, bił ze sprężonych laserów w górę, ale ten ogień nie miał znaczenia, bo większa część chmury znajdowała się już zbyt blisko. Od reszty kolumny dzieliło Rohana nie więcej niż sześćdziesiąt metrów. W owej przestrzeni miotali się i tarzali po ziemi, jak ogarnięci czarnymi płomieniami nieszczęśliwcy, krzycząc zapewne, ale ich krzyk, jak wszystkie odgłosy, wraz z huczeniem przedniego energobotu, na którego osłonie siłowej wciąż spalały się drgającym pożarem całe miriady napastników, nikł w przeciągłym, basowym brzęczeniu chmury."

Wymiata, co? ;)

Zresztą "Eden" też ma mocne momenty:

"Głuche, potężne UMPF!! wstrząsnęło wieżyczką. Ledwo ekran rozbłysnął, zwrócił wieżyczkę w bok.
Można było sądzić, że wzeszło słońce. Stał niemal na środku polany. Niżej, gdzie przedtem był zagajnik, piąta część horyzontu zmieniła się w białe morze ognia. Gwiazdy znikły, powietrze dygotało febrycznie, na tle tej zmierzwionej dymami ściany sunęła ku niemu pękata, wyiskrzona ognistymi blaskami kula. Nie słyszał nic oprócz huczenia pożaru. Obrońca wydawał się przycupniętą przy samej ziemi kruszyną wobec tego ogromu, który zaczął wirować jeszcze szybciej, zmienił się w wysoki jak góra z powietrza wir, przegrodzony pośrodku czarniawym zygzakiem — już miał go na krzyżu celownika, kiedy kilkaset kroków dalej dostrzegł oświetlone łuną blade sylwetki uciekających.
— Trzymajcie się!! — ryknął, z uczuciem, że gwoździe wbijają mu się w krtań."
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Listopad 07, 2008, 07:13:05 pm
Sama sfera jest nierealna, zresztą nie jest pomysłem Lema tylko... Dysona.

A przez sarkazm o Biblii chciałem wyrazić że pomysł buntu maszyn oraz maszyny człekokształtnej jest dokładnie tak stary jak pomysł maszyny.
Gdzie w Biblii jest o tymze? Mozna nawiazac z tym pomyslem do zydowskiej legendy o Golemie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Golem
Gdzie martwy, czlekoksztaltny przedmiot z martwej gliny ozywia sie za pomoca slowa, zapisanego na nim, badz na innym nosniku (papierze), umieszczonym w Golemie. Mozna go bylo aktywowac przez napisanie na nim EMET (prawda), lub deaktywowac przez starcie E w Emet. Met znaczy smierc. Komendy programowe. Golem mial miec zdolnosc do sluchania rozkazow, acz sam nie myslal za dobrze, choc mogl sie zbuntowac i zwrocic przeciw ludziom (Zydom) lub swojemu tworcy, ktory mial wiedze i zdolnosc do stworzenia go.
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 08, 2008, 09:20:50 pm
O co mi chodziło wyjaśniłem w następnym poście... Nie chciałem obrażać treści Biblijnych czy cokolwiek w tym rodzaju...
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 07, 2009, 03:02:57 am
A otóż i jeszcze jeden z "kosmicznych staroci", do których mam bezrozumną słabość ;). Coś co pamiętają raczej młodzi niż starzy (oglądałem ze 3 odcinki przysłowiowym "jednym okiem", bo byłem jednak na to za dorosły) - "StarCom: The U.S. Space Force", kreskówka o dzielnych kosmicznych komandosach (i towarzysząca jej seria zabawek), rzecz godna uwagi tylko o tyle, że posługiwała się nią NASA (za pośrednictwem Young Astronauts Council (http://www.youngastronautcouncil.org/)) w roli swojej reklamowki, chcąc sobie - jak sama nazwa "pośrednika" wskazuje - wychować potencjalnych kandydatów na astronautów. (Fabularnie space operka, wzorowana na "Flashach Gordonach" i "Buckach Rogersach", ale mająca nad nimi - oraz "Star Trekiem" i "Gwiezdnymi wojnami" pewną przewagę - bohaterowie nosili skafandry, i nawet czasami stykali się z realnymi kosmicznymi problemami: brakiem powietrza, nieważkością, grożbą spłonięcia w atmosferze, dekompresją itp; gdzieś w tle mignęli też niezbyt rozmowni ;) Obcy; zaś za tło akcji robił nasz stary, dobry, Układ Słoneczny. Od strony technicznej jaskrawie nierealistyczna, ale rysowana tak, by tenże realizm symulować. Nie miałbym odwagi tu o niej wspominać, gdyby nie to, że na tle dwu innych "reklamówek" NASA - "Armageddonu" i "Misji na Marsa" - wypada zdecydowanie lepiej ;).)
(http://www.skooldays.com/images/sa1463.jpg)
- intro
http://en.wikipedia.org/wiki/Starcom:_The_U.S._Space_Force - ogólnie o serialu
http://www.starcomspaceforce.com/ - i o serii zabawek

Najzabawniejsze w tym serialiku były (stanowiące clou jego fabułki) wątki militarne: "źli" zasadniczo atakowali tylko maszyny i bezludne kosmiczne instalacje (no dobra, głównych bohaterów też, acz b. nieskutecznie - żadnego nie zabili ;), ba - mieli nawet poważne kłopoty z trafieniem ich pojazdów z bliskiej odległości ;)), jeśli zaś atakowali ludzi, to brali tłumy jeńców z zaskoczenia, bez jednego wystrzału, natomiast "dobrzy" mogli do woli wykańczać żołnierzy "złych", bo ci byli robotami  (acz upewniali się zawsze zanim zaczęli strzelać czy aby napewno z maszynami idzie walka, bo żywych wrogów krzywdzić się nie godzi)... na swój sposób była to b. idealistyczna (i optymistyczna) wizja przyszłosci  ;D

(Słodko też nazywał się główny szwarccharakter - Emperor Dark, po prostu  ;D. Nie zadano też sobie - bo i po co - trudu wyjaśnienia czego właściwie jest "emperorem", skąd wziął broń i roboty, i jakie są motywy jego wrednych działań.)
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 02, 2013, 02:48:47 am
Cudeńko... B. poważna analiza bitwy o Hoth (od strony stricte militarnej):
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/battle-of-hoth/ (http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/battle-of-hoth/)
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/hoth-symposium/all/ (http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/hoth-symposium/all/)
http://www.escapistmagazine.com/articles/view/columns/criticalintel/10201-Hoth-The-Failure-of-Imperial-Military-Doctrine (http://www.escapistmagazine.com/articles/view/columns/criticalintel/10201-Hoth-The-Failure-of-Imperial-Military-Doctrine)

Musiałem. Kto nie kocha tej sceny pierwszy niech rzuci kamieniem ;)
Star Wars Empire Strikes Back Battle Of Hoth (Full) (http://www.youtube.com/watch?v=WASr5-mS238#ws)
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Maj 04, 2013, 12:11:51 am
Jakbyśmy mieli parę Tygrysów to byśmy Ęperium odparli
Tytuł: Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 12, 2013, 02:01:46 am
Cudeńko... B. poważna analiza bitwy o Hoth (od strony stricte militarnej):
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/battle-of-hoth/ (http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/battle-of-hoth/)
http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/hoth-symposium/all/ (http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/hoth-symposium/all/)
http://www.escapistmagazine.com/articles/view/columns/criticalintel/10201-Hoth-The-Failure-of-Imperial-Military-Doctrine (http://www.escapistmagazine.com/articles/view/columns/criticalintel/10201-Hoth-The-Failure-of-Imperial-Military-Doctrine)

Musiałem. Kto nie kocha tej sceny pierwszy niech rzuci kamieniem ;)


O, to jest niebezpiecznie ciekawe, na tyle, że chyba was opuszczę na jakiś czas znowu:)