Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / D-Day, 6 czerwca 1944 r., Lądowanie w Normandii.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Dzisiaj o 01:32:22 am »
A jeśli chodzi o dłuższe strzelanie a zwłaszcza jego efektywność. Jeśli chodzi o artylerię okrętową to czuję się wybitnie niekompetentny, tym niemniej zdaje mi się, że na morzu stawia się na zasięg i artyleria okrętowa to armaty a nie haubice. W tradycyjnym rozumieniu tego słowa: armata - działo o lufie 40 i więcej kalibrów, strzelające płaskotorowo, haubica - działo  o lufie 15-30 kalibrów, strzelające stromotorowo.

Z takim zastrzeżeniem, że ja też wiem o marynarce wojennej w czasach SWW bardzo niewiele:

lądowanie na plaży Omaha było wspierane m.in. przez pancerniki USS Arkansas i USS Texas.

https://en.wikipedia.org/wiki/USS_Arkansas_(BB-33)#World_War_II

"On 3 June, she left her moorings, and on the morning of 6 June, took up a position about 4,000 yd (3,700 m) from Omaha Beach. At 05:52, the battleship's guns fired in anger for the first time in her career. She bombarded German positions around Omaha Beach until 13 June."

https://en.wikipedia.org/wiki/USS_Arkansas_(BB-33)

Pancernik Arkansas był wyposażony w dwanaście dział dwunastocalowych (kaliber 305 milimetrów)

https://en.wikipedia.org/wiki/12-inch/50-caliber_Mark_7_gun

The 12"/50 caliber Mark 7 gun (spoken "twelve-inch-fifty-caliber")

Działa miały lufy o długości 50 kalibrów.   
Maksymalne uniesienie lufy to 15 stopni, a praktyczny zasięg dwadzieścia dwa kilometry, przy uniesieniu 15 stopni.
Gdyby pocisk miał lecieć prosto, z lufy uniesionej 15 stopni od poziomu, to w odległości  dwudziestu dwóch kilometrów znajdowałby się na wysokości prawie sześciu kilometrów i zapewne przeleciałby jeszcze kilka kilometrów, a może kilkanaście.

Ponadto, gdyby strzelano ogniem na wprost, to USS Arkansas nie mógłby wspierać wojsk do 13 czerwca, czyli jeszcze tydzień po D-Day.

*
USS Texas
https://en.wikipedia.org/wiki/USS_Texas_(BB-35)

At 03:00 on 6 June 1944, Texas and the British cruiser Glasgow entered the Omaha Western fire support lane and arrived at her initial firing position 12,000 yards (11,000 m) offshore near Pointe du Hoc at 04:41, as part of a combined total US-British flotilla of 702 ships, including seven battleships and five heavy cruisers.

USS Texas był wyposażony w dziesięć dział czternastocalowych (kaliber 355 milimetrów)

https://en.wikipedia.org/wiki/14-inch/45-caliber_gun

Uniesienie lufy: 15 stopni przed modernizacją wież, trzydzieści stopni po modernizacji wież.

Unmodernized turret: 23,000 yd (21,000 m) at 15° elevation
Modernized turret: 34,300 yd (31,400 m) at 30° elevation

(To chyba zamyka rozważania o strzelaniu na wprost [płaskotorowo], prawda?)

Zasięg trzydzieści jeden kilometrów czterysta metrów, przy uniesieniu lufy 30 stopni.

2
Hyde Park / Odp: D-Day, 6 czerwca 1944 r., Lądowanie w Normandii.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 19, 2026, 08:13:00 pm »
Jeśli chodzi o źródła to można zgłębiać, tylko życie krótkie... Tu np. są "bigoty" z epoki: https://www.eisenhowerlibrary.gov/sites/default/files/research/online-documents/d-day/overlord-part-1.pdf .

A jeśli chodzi o dłuższe strzelanie a zwłaszcza jego efektywność. Jeśli chodzi o artylerię okrętową to czuję się wybitnie niekompetentny, tym niemniej zdaje mi się, że na morzu stawia się na zasięg i artyleria okrętowa to armaty a nie haubice. W tradycyjnym rozumieniu tego słowa: armata - działo o lufie 40 i więcej kalibrów, strzelające płaskotorowo, haubica - działo  o lufie 15-30 kalibrów, strzelające stromotorowo. Myślę, że mogło to stanowić problem, ze względu na przewyższenie celu nad działem i być może wynikające z tego zakrycie celu bliżej położonym w stosunku do działa terenem. Przy braku widoczności celu pozostaje tylko ogień pośredni, do którego jak sądzę te armaty się nie nadawały, nawet pomimo rozdzielnego ładowania. Zwłaszcza trafienie z takiego działa w cel niewielki powierzchniowy (czyli "płaski" i "niewystający") jest wybitnie trudne a pociski mają tendencję do rykoszetowania, bo uderzają stycznie do celu. Z tego samego powodu są nieskuteczne także wobec lżejszych umocnień, które generalnie zawsze buduje się poniżej gruntu, nawet jeśli to tylko okopy. To jednak tylko moje domniemania, zaznaczam. Pominąwszy, że schron dla działa w ogóle był stosunkowo małym celem a na ostrzał nawet 150 czy 200 mm wrażliwe było tylko pole 3x3 m czy coś koło tego od frontu.

Natomiast skądinąd gdzieś tam mi ćwierka za uszami, że szacowano prędkość reakcji Niemców, w znaczeniu jak szybko od chwili zero będą się w stanie poruszać z posiłkami na 20-30 km/h. Więc być może z tego wynikał pośpiech, bo Alianci bali się zepchnięcia do morza.
3
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 19, 2026, 12:27:29 pm »
4
Hyde Park / Odp: Z bieżącej chwili...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 19, 2026, 12:08:52 pm »
Zaraz startuje BlueBird 7:
5
DyLEMaty / Odp: Zajdel
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 19, 2026, 10:50:44 am »
6
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 19, 2026, 09:55:27 am »
Generalnie chodzi o to, że w tych programach wszystko jest jednorazowe, z nadmiarem, i ma zadziałać raz. I nie za bardzo sofisticated. Plus testowanie tych prostych podstawowych rozwiązań. Odpowiadając najprościej. Na początku rakiety wybuchają. Potem przestają. Silnik diesla powinien bez awarii głównej przejechać np. 300 tyś km w osobówce, przez lata. A np. silniki średnioprężne do dziś działają, niektóre ponad 100 lat. Są cholernie niezawodne, ale kłopotliwe w rozruchu, paliwożerne i trują. Tym niemniej jakbym miał zostać na samotnej wyspie i miałbym mieć silnik, to wybrałbym średnioprężny.

A jeśli chodzi o moje zdanie to fakt, że Amerykanie bez strat lądowali na Księżycu to chyba cud. Zwłaszcza kwestia samego lądowania, pomimo tego zabawnego trenażera. Z którego zresztą Armstrong musiał się katapultować ratunkowo - czyli nie wszystko musiało pójść dobrze na Księżycu. Np. versus 2 katastrofy wahadłowców.
7
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 19, 2026, 12:13:18 am »
8
Hyde Park / D-Day, 6 czerwca 1944 r., Lądowanie w Normandii.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 18, 2026, 09:44:24 pm »
No ale ja nie pisałem, że nie prowadzono rozpoznania, gdyby akurat tam NIE prowadzono rozpoznania to byłoby to dość dziwne i zwracające uwagę... tylko chodziło mi o to, że wcześniejsze systematyczne niszczenie umocnień z tego powodu (zachowania tajemnicy gdzie nastąpi lądowanie) nie mogło nastąpić. Wcześniejsze to znaczy na przykład z wyprzedzeniem tygodnia. A bombardowanie kiedy atak się rozpoczął nie mogło być tak skuteczne, zresztą w ogóle byłoby mało skuteczne wobec żelbetowych bunkrów. To był cel rozproszony w sensie liczby a nie punktowy jak schrony ubotów, żeby rzucać na to tallboye, które czy by trafiły w punkt czy obok, to i tak rozmemłałyby to od spodu.

Atak na plaże został bezpośrednio poprzedzony potężnym nalotem z powietrza oraz ostrzałem z okrętów.

To, że nie można było niszczyć umocnień przed D-Day jest hiper-oczywiste i w ogóle nie o to mi chodziło i chodzi.

Chodzi o sekwencję zdarzeń od pierwszych godzin 6 czerwca 1944 roku.   

Pierwsi spadochroniarze zaczęli skakać chyba już kwadrans po północy.
Najwyraźniej planiści D-Day (w takiej strukturze, w jakiej działali, z Eisenhowerem jako ostatecznym decydentem) założyli, że nawet jeśli do niemieckich central dowodzenia zaczną docierać meldunki o spadochroniarzach pojawiających się tu i ówdzie, to prawie na pewno nie spowoduje zarządzenia alarmu na całym wybrzeżu Normandii.
I te szacunki się sprawdziły.

Natomiast w pewnym momencie rozpoczęły się działania zaczepne na plażach.

Wiem, że wybrzeże zostało zbombardowane, natomiast celność bombardowań w 1944 roku była taka, że raczej nie można było realnie oczekiwać, żeby te bombardowania zniszczyły lub uszkodziły znaczącą część bunkrów.

Natomiast, o ile dobrze pamiętam, na większych okrętach znajdowały się działa ośmiocalowe i dużo więcej sześciocalowych.
Napisałeś, że lądowanie było poprzedzone ostrzałem.
Ale:
Czy lepiej ostrzeliwać bunkry nad plażą przez dwie godziny, a potem zdobywać plażę przez (powiedzmy) dwie godziny, czy lepiej ostrzeliwać bunkry przez czterdzieści minut, a potem zdobywać plażę przez osiem-dziesięć godzin (kosztem tysięcy zabitych i rannych)?

Wybrano wariant drugi – ostrzał trwał około czterdziestu minut.
Podczas gdy wydaje się, że wariant pierwszy byłby lepszy.

Dokładne mapy morskie wybrzeża Francji były znane, było dokładnie wiadomo, gdzie większe jednostki mogą podejść bez ryzyka, że osiądą na mieliznach.
A nawet gdyby (niektóre) osiadły, to nic im tam specjalnie nie groziło, ponieważ alianci panowali w powietrzu, i ryzyko, że unieruchomionymi okrętami zajmą się samoloty niemieckie, było znikome.

Natomiast, gdyby ogniem z dział okrętowych (trwającym trzy razy dłużej, czyli dwie godziny) zniszczono wszystkie/prawie wszystkie/zdecydowaną większość niemieckich bunkrów, to lądującym oddziałom pozostałaby w zasadzie kwestia przejścia przez pola minowe już nie pod ogniem.
Być może planiści D-Day uważali, że długotrwałe przygotowanie artyleryjskie (rzędu dwóch godzin, czy nawet dłuższe) ma jakieś istotne wady, ale ja nie wiem i nie potrafię odgadnąć, o co mogło chodzić.     

*
Plus otwarte pytanie (zadane już w poście otwarcia), dlaczego przynajmniej na jakiejś części barek desantowych, lądujących w pierwszych falach, nie zainstalowano dział.
9
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Kwietnia 18, 2026, 08:56:18 pm »
10
DyLEMaty / Programy: Apollo versus Artemis.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 18, 2026, 08:47:46 pm »
Każda firma ma księgowych, którzy kombinują, jak obciąć koszty ale nie o to chodzi. Po prostu dysponując całą dotychczasową wiedzą projektuje się nowe silniki, które teoretycznie mają być lepsze. Mimo tej wiedzy, budowy prototypów, ich optymalizacji itp. w efekcie czasem okazuje się, że ten "lepszy" silnik ma drobne z pozoru wady, a może nawet nie wady tylko zdawałoby się nieistotne cechy, które per saldo powodują, że statystycznie ta jednostka okazuje się porażką i trafia na tego typu listę: https://motofakty.pl/top-15-silnikow-diesla-ktorych-nalezy-unikac-przeglad-rynku/ar/c4-16280671 . Jak widać nie są to produkty firm-krzaków.

Skoro tak trudno jest wyprodukować dobry silnik Diesla, pomimo 100 lat doświadczeń i skoro 30 lat doświadczeń z toaletami na promach i 25 lat doświadczeń z toaletami na ISS nie wystarczyło, żeby zbudować toaletę, która działałaby bezawaryjnie przez 10 dni lotu Artemis 2,
 to właściwie dlaczego Amerykanom udało się te sześć lądowań na Księżycu?

Przecież to wszystko były prototypy, a w każdym locie był szereg krytycznych manewrów, przy których błąd lub awaria mogły spowodować wyrzucenie statku na jakąś trasę bez możliwości powrotu na Ziemię.

Start, zejście z orbity Ziemi na trasę do Księżyca, wejście na orbitę Księżyca (czego załoga Artemis 2 nie zrobiła), lądowanie na Księżycu, wyjście w prototypach skafandrów na zewnątrz (jedno wyjście w locie Apollo 11, po dwa w lotach Apollo 12 i 14, i po trzy w lotach Apollo 15-17), start „ascent stage” z Księżyca, odszukanie CSM i  połączenie z nim, zejście z orbity Księżyca, lot w stronę Ziemi i lądowanie/wodowanie.

Sześć udanych lotów, sześć załóg, które wróciły w komplecie.

Do tego udane loty Apollo 8 i Apollo 10.

*
Przy tym awaria w locie Apollo 13 w sumie wyniknęła z ludzkich błędów, to się nie powinno wydarzyć.
W module serwisowym zainstalowano zbiornik na tlen, który najpierw został upuszczony (z wysokości zaledwie około pięciu centymetrów, ale jednak), potem okazało się, że nie można z niego wypompować tlenu, i zamiast go rozebrać, żeby zobaczyć, dlaczego działa źle,  podjęto śmiałą decyzję, żeby ten tlen podgrzać i zmusić do ewakuacji, a następnym razem zatankuje się zbiornik po raz ostatni i poleci.
??!!


Podgrzanie spowodowało spalenie izolacji na podgrzewaczu, bo trwało (o wiele) za długo, ale decyzja, żeby nie badać, dlaczego nie można wypompować tlenu ze zbiornika, była sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, dobrą praktyką inżynierską i co najmniej z duchem działań w Programie Apollo, jeśli nie z literą.

Szczęściem w nieszczęściu zbiornik wybuchł w drodze w tamtą stronę, astronauci mieli do dyspozycji zasoby „LeM-a” i udało im się wrócić.
Fred Haise żyje do dziś.

No, ale skąd te osiem udanych lotów na orbitę Księżyca, skąd sześć udanych lądowań na Księżycu?
Strony: [1] 2 3 ... 10