1
Hyde Park / „Wysyłamy twojego syna na front!”
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Sierpnia 08, 2026, 06:50:40 pm »Żeby nie było wątpliwości: jestem jednoznacznym zwolennikiem tego, żeby Polska pomagała Ukrainie w wojnie z Rosją, Ukrainie takiej, jaka jest, z tego prostego powodu, że Ukraina walczy o siebie, ale jednocześnie zasłania Polskę i nie tylko Polskę, także kraje bałtyckie i wszystkie państwa, będące potencjalnymi celami ataku Rosji.
Ale to nie jest wątek o pomaganiu Ukrainie, tylko o poborze.
A (niektórych) poborowych na Ukrainie traktuje się tak:
*
https://wyborcza.pl/7,75399,32953902,jamy-oddzialy-zaporowe-pobicia-ukraina-ma-problem-z-kolejna.html
Jamy karne, oddziały zaporowe, pobicia. Ukraina ma problem z kolejną jednostką
06.08.2026 Piotr Andrusieczko
Po wstrząsającym materiale dziennikarskim dotyczącym przypadków łamania prawa w 225. Pułku Szturmowym ukraińskie dowództwo obiecuje kontrolę.
Korespondencja z Kijowa
30 lipca ukraiński portal Texty.org opublikował materiał Anny Kaljużnej o licznych przypadkach łamania prawa w 225. Pułku Szturmowym w latach 2025-2026. Sam pułk powstał kilka lat temu z inicjatywy gen. Ołeksandra Syrskiego, który od 8 lutego 2024 r. do 21 lipca 2026 r. był naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU). Uznawany jest za doborową jednostkę - walczył m.in. pod Kurskiem.
Już wcześniej w ukraińskich mediach i sieciach społecznościowych można było zetknąć się z krytycznymi opiniami dotyczącymi funkcjonowania niektórych oddziałów szturmowych pułku.
Jamy, oddziały zaporowe i rozstrzelania w 225. Pułku
Dziennikarce udało się dotrzeć do świadków, którzy potwierdzili, że w pułku stosowana była praktyka więzienia „winnych" żołnierzy w tzw. jamach. Zdarzały się przypadki przywiązywania żołnierzy do tzw. drzewa prawdy i bicia ich.
Do tego, między szturmami, żołnierze byli przetrzymywani bez broni w warunkach przypominających więzienie.
Co więcej, dziennikarka ustaliła, że w trakcie działań szturmowych, żołnierzom grożono rozstrzelaniem za niewykonanie rozkazów i rzeczywiście do tego dochodziło. Tym samym mowa jest faktycznie o stosowaniu tzw. oddziałów zaporowych, które rozmieszczone w tyłach grup szturmujących mają zapobiegać wycofaniu się lub ucieczce żołnierzy.[bold mój – C.]
Ukraina informowała o wykorzystywaniu tego typu oddziałów „dyscyplinujących" przez stronę rosyjską, mieli się tym zajmować między innymi tzw. kadyrowcy, czyli oddziały wysłane na wojnę przez czeczeńskiego przywódcę Ramzana Kadyrowa.
W materiale opublikowanym przez Texty.org, przedstawiono nagranie audio, na którym osoba o głosie przypominającym głos dowódcy pułku Oleha Szyrjajewa wydaje rozkaz otwarcia ognia w kierunku żołnierzy opuszczających pozycje bez rozkazu oraz oświadcza, że w takich okolicznościach „nie ma żadnych swoich".
- Dowódcy, uwaga. Przypominam w sprawie "swoich": nie ma żadnych "swoich" – słychać na nagraniu. - Wszystko, co się porusza, to wróg. Wszyscy, którzy uciekają z pozycji, dezerterzy, to też wróg. Trzymajcie się tej zasady. Zarówno wobec „swoich", jak i tych, którzy uciekają bez zezwolenia. I, kurwa, trzymajcie pozycje, bo w przeciwnym razie można się wycofywać aż do Kijowa. Dlatego nie wycofywać się, kurwa.
Dowódca 225. Pułku: Mówiłem o przebranych Rosjanach [bold mój – C.]
Dowódca 225. Pułku w komentarzu dla Texty.org stwierdził, że jego słowa nie oznaczały rozkazu strzelania do swoich żołnierzy, a dotyczyły „zasad przemieszczania się różnych jednostek wojskowych oraz sposobów koordynacji w celu rozpoznania własnych żołnierzy". Według niego, chodziło o to, że przebrani Rosjanie mogli podszywać się pod ukraińskich żołnierzy.
W pułku zaprzeczono również informacjom przekazywanym przez bliskich żołnierzy z jednej z brygad obrony terytorialnych (TrO) walczącej jesienią 2025 roku w obwodzie zaporoskim, że dowódca 225. Pułku wydał rozkaz strzelania do swoich.
Żaden żołnierz TrO nie ucierpiał w wyniku tzw. friendly fire. Dlatego wszelkie oświadczenia dotyczące oddziałów zagrodowych są niezgodne z rzeczywistością
– czytamy w komunikacie opublikowanym przez 225. Pułk 29 lipca.
Mychajło Drapaty zleca kontrolę w 225. Pułku
4 sierpnia Kaljużna poinformowała na Facebooku, że nowy głównodowodzący ukraińskiej armii gen. Mychajło Drapaty polecił przeprowadzenie kontroli w 225. Pułku Szturmowym. Dziennikarka otrzymała pismo w tej sprawie od Dowództwa ds. Komunikacji SZU. Wynika z niego, że zbadane zostanie, czy dowództwo pułku rzeczywiście wydawało rozkazy rozbrajania żołnierzy i strzelania do nich w przypadku wycofywania się, a także przypadki przemocy wobec podwładnych.
(…)
Czarna seria w armii Ukrainy
Sprawa 225. Pułku to kolejny przypadek nieprawidłowości i przemocy w ukraińskiej armii. W połowie lipca zatrzymano w Kijowie dowódcę 155. Brygady, który nakazał swoim żołnierzom porwanie i egzekucję w jednej z wsi w obwodzie kijowskim.
W połowie roku ujawniono liczne patologie, w tym przypadki bicia i tortur rekrutów przez przełożonych, w 425. Samodzielnym Pułku Szturmowym "Skała".
W kwietniu wybuchł skandal w 14. Brygadzie, po tym, jak żona jednego z żołnierzy opublikowała w sieci zdjęcie męża i jego towarzyszy walczących na froncie. Na fotografiach widać było, że są zagłodzeni. W poście oskarżyła dowództwo o pozostawienie żołnierzy na pastwę losu. [Pisałem o tym poprzednio – C.]
Jak doniósł 26 lipca portal Ukraińska Prawda, gen. Drapaty wstrzymał nabór i transfery żołnierzy do pułków szturmowych
*
Jedynym znanym mi politykiem ukraińskim, który, obejmując w styczniu br. stanowisko ministra obrony, otwarcie mówił o tym, że dwa miliony ukraińskich mężczyzn uchyla się od poboru, był Mychajło Fedorow.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mychaj%C5%82o_Fedorow
https://en.wikipedia.org/wiki/Mykhailo_Fedorov
17 lipca br. Fedorow został odwołany ze stanowiska.
*
Również 6 sierpnia ukazał się wywiad z Przemysławem Krychem.
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32941690,w-ukrainie-nowoczesnej-wojny-uczy-sie-caly-swiat-amerykanie.html
W Ukrainie nowoczesnej wojny uczy się cały świat: Amerykanie, Koreańczycy, Duńczycy, nawet Katarczycy. Tylko nie my
06.08.2026 Jarosław Kurski
Ukraińcy darowali nam cztery lata, a myśmy je zmarnowali. Zresztą nie tylko my, cała Europa. Tylko że inni już się budzą, a my nadal śpimy - mówi Przemysław Krych, inwestor w sektorze obronnym.
JAROSŁAW KURSKI: Był pan w Kijowie i wizytował ukraińskie zakłady zbrojeniowe. Po co pan tam pojechał i jakie wypływają z tego wnioski?
PRZEMYSŁAW KRYCH, inwestor w sektorze obronnym (więcej na końcu tekstu): Dzisiaj nikt już nie pyta „po co?". Dziś jeżdżą tam wszyscy racjonalnie myślący przedstawiciele biznesu. Nie odkrywam Ameryki, formując tezę, że wojna na Ukrainie wpływa nie tylko na to, co się dzieje w tym kraju, nie tylko na to, co się dzieje w Europie – jej zasięg jest globalny. Ukraina jest największym laboratorium współczesnego pola walki. Od ponad czterech, a w zasadzie od 12 lat stawia się największemu bandycie na tym globie. Kijów obronił suwerenność i to już jest sukces sam w sobie. Ta wojna bardzo dużo Putina kosztuje.
Dlatego w Kijowie w hotelu Intercontinental słychać wszystkie języki świata. Przedstawiciele krajów wysokorozwiniętych siedzą dziś w oślej ławce i uczą się od Ukraińców, jak prowadzić współczesną wojnę.
Także Amerykanie?
– Też, choć najpierw Trump się odgrażał, że „niczego od Zełenskiego nie potrzebuje", ale, jak widać, szybko zmienił zdanie. Siedzą w Kijowie przedstawiciele krajów Zatoki Perskiej, dla których to amerykańskie bazy miały być gwarancją bezpieczeństwa, a stały się gwarancja tego, że kraje te są celem dla Iranu. Widziałem ludzi z Kataru, z Bahrajnu, ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Są też Duńczycy, Koreańczycy, Tajwańczycy, cały świat…
A język polski słychać?
– No właśnie w tym problem, że nie słychać albo słabo słychać.
Jak pan się tam znalazł?
– Jestem inwestorem w sektorze obronnym. Pojechałem zobaczyć, co ukraiński przemysł ma do zaoferowania. Zaprosił mnie Aleksander Kamyszyn, doradca prezydenta Zełenskiego i były minister przemysłu strategicznego i obronnego. Widziałem, jak w warunkach wojennych produkuje się broń, jak zorganizowana jest produkcja, jak rozwijana jest technologia i jak wygląda zabezpieczenie ciągłości produkcji przed wrogim atakiem.
(…)
Kamyszyn mi powiedział, że jestem pierwszym przedstawicielem polskiego przemysłu obronnego, który przyjechał, żeby tego rodzaju program zapoznawczy zrealizować.
Że co?
– Nie było tam nikogo z Polskiej Grupy Zbrojeniowej czy jakiegokolwiek innego przedsiębiorstwa produkującego lub aspirującego do tego, żeby produkować uzbrojenie. To było szokujące. Myślałem, że będę ostatni w kolejce, a okazało się, że jestem pierwszy. [bold mój – C.]
(…)
*
Doktor nauk medycznych Władek K.-K. jest tak zajęty wyrywaniem 5,5% PKB dla kolegów rolników, że najwyraźniej nie ma czasu, żeby zorganizować uczenie się od Ukraińców.
Jeśli dojdzie do wojny, za cynizm, pazerność i głupotę Władka zapłacą polscy poborowi.
Ci, którzy nie zdążą wyjechać.

Ostatnie wiadomości

. A "chwilowe trudności" z jakim borykał się niepabiedimyj ZSRR były nieprzemijające 