Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 09:24:44 am »
Jeśli próbujesz mi wejść na psychikę to uprzedzam, że mam to w głębokim poważaniu. Natomiast jeśli sam nie chcesz sprawdzić meritum - to widocznie jest to jednak Twoje zaślepienie i zafiksowanie.
2
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Marca 01, 2026, 07:14:57 pm »
Nie napisałem żadnego postu w obronie Remuszki, to były posty w obronie logiki. Uprzejmie proszę o niewciskanie dziecka w brzuch, lecąc Remuszką. W chwili, kiedy próbujesz suflować w ten sposób swoje tezy Twoja wartość jako dyskutanta spada w moich oczach. Remuszki nikt nie oskarżył, więc nie podał, bo nie było przewodu sądowego. Ja nie podałem, bo mi się nie chce. Jeśli to jest dla Ciebie dowód ostateczny, skoro on nie podał i ja nie podaję, że "Remuszko pomówił NYT" - to niech tak zostanie. Natomiast jeśli nie jest to jakaś Twoja fatalna fascynacja to możesz sam poszukać, np. za jakie informacje NYT przepraszał, możesz uznać z dużą dozą pewności, że skoro sam NYT przepraszał to prawdopodobnie miał za co. Jak już bym wytaczał takie armaty jak Ty to najpierw bym to sprawdził, żeby nie narazić się na niewypał. Po co tak się rozpisujesz o sądach dodatkowo plącząc coś o kradzieży, dobrze, że o kazirodztwo nie zahaczyłeś, ja to już dawno napisałem - A twierdzi nieprawdę o B, B podaje go do sądu, A musi wykazać że nie był gołosłowny: to jest podać przykład. Remuszko musiałby podać przykład fejkniusa. Jeden na każdego zainteresowanego. Możesz uważać, że nie jeden a np. tysiąc trzeba, ale j. polski ma tę właściwość, lub Remuszko był tak sprytny (niewykluczone), że wystarczyłoby przy tej konstrukcji zdania po jednym.

Remuszko oskarżył/pomówił NYT o publikowanie kłamliwych informacji - „fejkniusów”, ty napisałeś w jego obronie osiemnaście postów, ale nie potrafisz podać ani jednego przykładu takiego „fejkniusa”.

Chciało ci się napisać osiemnaście postów, a "nie chce ci się" podać jednego przykładu?
I "bronisz logiki"?
3
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 01, 2026, 05:41:34 pm »
Prof. Andrzej Trautman, fizyk (ten od fal grawitacyjnych):
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1600025048172418&id=100044948147174
4
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 02:58:11 pm »
Nie napisałem żadnego postu w obronie Remuszki, to były posty w obronie logiki. Uprzejmie proszę o niewciskanie dziecka w brzuch, lecąc Remuszką. W chwili, kiedy próbujesz suflować w ten sposób swoje tezy Twoja wartość jako dyskutanta spada w moich oczach. Remuszki nikt nie oskarżył, więc nie podał, bo nie było przewodu sądowego. Ja nie podałem, bo mi się nie chce. Jeśli to jest dla Ciebie dowód ostateczny, skoro on nie podał i ja nie podaję, że "Remuszko pomówił NYT" - to niech tak zostanie. Natomiast jeśli nie jest to jakaś Twoja fatalna fascynacja to możesz sam poszukać, np. za jakie informacje NYT przepraszał, możesz uznać z dużą dozą pewności, że skoro sam NYT przepraszał to prawdopodobnie miał za co. Jak już bym wytaczał takie armaty jak Ty to najpierw bym to sprawdził, żeby nie narazić się na niewypał. Po co tak się rozpisujesz o sądach dodatkowo plącząc coś o kradzieży, dobrze, że o kazirodztwo nie zahaczyłeś, ja to już dawno napisałem - A twierdzi nieprawdę o B, B podaje go do sądu, A musi wykazać że nie był gołosłowny: to jest podać przykład. Remuszko musiałby podać przykład fejkniusa. Jeden na każdego zainteresowanego. Możesz uważać, że nie jeden a np. tysiąc trzeba, ale j. polski ma tę właściwość, lub Remuszko był tak sprytny (niewykluczone), że wystarczyłoby przy tej konstrukcji zdania po jednym.
5
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Marca 01, 2026, 02:21:43 pm »
Dobra, ja odpadam. Nie mam misji, Twoje poglądy, Twoja sprawa.

Dywagacje o tym, kto ma misję i jaką, oczywiście nie wnoszą nic do meritum.
Skupmy się na jednej, jedynej sprawie: zjawisku/przestępstwie pomówienia, w odróżnieniu od np. kradzieży, jako jednego z najczęściej popełnianych przestępstw.

*
Ktoś wziął sobie twój portfel.
Albo twój samochód.
Albo twój laptop z samochodu, który zapomniałeś zamknąć. (Może zamknąłeś drzwi, ale zostawiłeś opuszczoną szybę).
Albo ktoś wziął twój laptop z samochodu, którego nie zapomniałeś zamknąć, wybił szybę, to będzie kradzież z włamaniem, ale ten szczegół jest nieistotny.

Poniosłeś stratę materialną.

Mniejszą albo większą.
Aktualnie granica pomiędzy wykroczeniem a przestępstwem przebiega w Polsce na poziomie 800 zł.
Jeśli w portfelu było max 800 zł (albo laptop był stary i zostanie oszacowany na max 800 zł) to dokonano wykroczenia.
Jeśli wartość szkody przekroczyła 800 zł, dokonano przestępstwa.

Sprawca jest nieznany.

Policja i prokuratura mają obowiązek go poszukiwać, ale jeśli z otwartego samochodu zginie laptop za 900 zł, to policja zapewne ograniczy się do przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie.
 
Generalnie intensywność czynności rośnie wraz z wartością skradzionego mienia.

Gdybyś to ty kupił „Rzeczywistość” Jacka Malczewskiego, obraz sprzedany w ubiegłym roku za dwadzieścia dwa miliony dwieście tysięcy złotych
 
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ponad-20-milionow-zlotych-obraz-polskiego-artysty-pobil-aukc,nId,7984498

i gdyby ci go następnie skradziono, policja z pewnością skierowałaby do poszukiwań sprawcy kradzieży znaczące zasoby (może cały pluton z „grupy obrazowej”), ale to nie zmienia generalnej zasady:

Poniosłeś stratę materialną, sprawca jest nieznany, trzeba go odszukać, a odszukanemu, potencjalnemu sprawcy, czyli podejrzanemu w danej sprawie, trzeba udowodnić, że to on dokonał przestępstwa.

W przypadku zjawiska/przestępstwa pomówienia jest inaczej i to zdecydowanie.

Podmiot A (dla precyzji nazwijmy go potencjalnym sprawcą) składa publiczne oświadczenie, w którym zarzuca podmiotowi B określone działania, które ustawa kodeks karny w Art. 212 definiuje tak:
„Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,”

https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19970880553/U/D19970553Lj.pdf

Potencjalny sprawca jest znany.

Treść jego publicznego oświadczenia jest znana.

Pomówienie to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego (w Polsce i zapewne nie tylko w Polsce).
 
Jeżeli podmiot B poczuje się skrzywdzony/pomówiony to pozywa podmiot A i wtedy sąd nakazuje podmiotowi A, czyli potencjalnemu na tym etapie sprawcy pomówienia, żeby wykazał, że było tak, jak to opisał w swoim oświadczeniu, czyli, żeby podał dowody. W rozpatrywanym przez nas przypadku to byłyby przykłady fałszywych/kłamliwych wiadomości, „fejkniusów”, publikowanych rzekomo przez NYT.
Jeśli podmiot A, tu Remuszko, podałby przykłady (może, jak twierdzisz, wystarczyłby jeden) to oskarżenie (skarga podmiotu B) o pomówienie zostałoby przez sąd odrzucone.

Gdyby podmiot A nie podał żadnego przykładu, to zostałby uznany za sprawcę pomówienia.

To nie jest mój pogląd, tylko rzeczywistość (przez małe „r”, w odróżnieniu od w.w. obrazu Malczewskiego). Tak działa wymiar sprawiedliwości w Polsce (i nie tylko).

Remuszko nie podał żadnego przykładu.     

Ty, od 30 grudnia 2025r.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg104243#msg104243

napisałeś w tym wątku SIEDEMNAŚCIE postów w obronie Remuszki, ale nie byłeś w stanie wskazać żadnego przykładu „fejkniusa” opublikowanego przez NYT.

Zatem Remuszko pomówił NYT.
6
Lemosfera / Odp: Co wymyślił Lem... kompendium.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 01, 2026, 11:45:58 am »
WP.pl przypomniała historię Henrietty Lacks i linii komórkowej HeLa:
https://informacje.wp.pl/wiadomosci/cialo-ktore-nie-chcialo-umrzec-tajemnica-henrietty-lacks-7259336142425664a
https://pl.wikipedia.org/wiki/Henrietta_Lacks
https://pl.wikipedia.org/wiki/HeLa
Zastanawiam się czy Lem słyszał o tym, gdy pisał "Śledztwo"? lemologu?
7
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 11:31:25 am »
Słyszałem to zdaje się w radiu, mógł być to taki nocny wywiad w Trójce na żywo (po Solaris Soderbergha), ale poza tym, że pamiętam, to nie pamiętam :) .
Tak, temat był wałkowany, to pewne. Tak, w sumie można tak uważać, że zabójstwo plus kopia (oryginał nówka sztuka raczej) ale chyba Lem nie roztrząsał praktycznych skutków jak w Dialogach, tylko chodziło mu wyłącznie o teoretyczną możliwość (brak fundamentalnego zakazu) przeniesienia jaźni z A do B, że wcześniej uważał to za fundamentalnie niemożliwe a wówczas to już nie był taki pewien. Była to o ile pomnę krótka konstatacja a nie tyrada. Skupiał się na teoretycznej możliwości a nie technikaliach. Chwila zero to technikalia. Zasadniczo "w tym samym momencie" - dla wszystkich elementów z jakąś dokładnością do chwili znacznie krótszej niż statystycznie typowy interwał zmiany stanów kwantowych. Na to zakazu nie ma. Tak, żeby nowy-stary były ewentualnie lekko oszołomiony ale nie bawił się w buzi śliną.
8
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 11:22:22 am »
Dobra, ja odpadam. Nie mam misji, Twoje poglądy, Twoja sprawa.
9
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Marca 01, 2026, 10:52:51 am »
Pytanie, co znaczy chwila zero... Tak czy owak będzie trup, więc to nie jest żadne 'przeniesienie', tylko stworzenie kopi + zabójstwo.

Ale miałem właśnie dopytać, gdzieś tego Lema słyszał i jaki był kontekst, bo o tym, że w tej procedurze najpierw właśnie trzeba by stworzyć kopię, to myśmy tu już chyba kiedyś gadali. I wg mnie,  cały pomysł w takim ujęciu to bujda na resorach nawet konceptualnie, a nie tylko praktycznie - najpierw będzie dwóch żywych, a potem jeden żywy i jedn trup  :)
10
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 10:50:42 am »
Materia zbija się w, za przeproszeniem, kupy.
Za przeproszeniem, ale to twierdzenie o poziomie szczegółowości teorii humoralnej, która do czasów nowożytnych zamykała wiedzę o człowieku, że są 4 płyny - krew, flegma, żółć i czarna żółć (krew wrotna ze śledziony do wątroby) i te 4 elementy decydują o usposobieniu. Krew w górę (działanie), flegma zawsze w dół (spokój), od żółci bierze człeka cholera a od czarnej popada on w malencholię. Wszystko da się tym wytłumaczyć posteriori tylko nic apriori z tego nie idzie wywnioskować.

Grawitacyjne łączenie się w kupy, aczkolwiek jest wyjątkowo myślą nowożytną, od Newtona, a nie powstałą już w umysłach starożytnych, jest najprostszym krokiem samoorganizacji materii. Nie chcę przez to powiedzieć, że OTW jest prosta lub, tym bardziej, że w ogóle wiadomo JAK działa grawitacja, tylko że "zbijanie się w kupy" to pierwszy i najmniej skomplikowany krok.

Od czego przechodzisz niewymuszonym krokiem tanecznym do:
Cytuj
Natomiast warunków, które musiały być spełnione, żeby życie mogło przetrwać na Ziemi i rozwinąć się do postaci cywilizacji technicznej, było mnóstwo.

I tak, prawda "Pisał o tym Lem we własnym komentarzu do Summy „Dwadzieścia lat później”. Pisał o tym tutaj ca piętnaście lat temu Hoko". Wiem jak było, było 5 lat okupacji i mógłbym rzec jak Hochwander w Misiu, że 28 filmów o tym zrobiłem, a robię 29 (tak z pamięci). Co prawda nie robiłem tylko oglądałem i nie 28 czy 29 tylko pewnie setki pop-sci-art. nt. przeczytałem na przestrzeni lekko licząc 30 lat i doszedłem do wniosku, jak w moim tu powyższym pierwszym wpisie po Twoim poście, że póki co to są w zasadzie zawody pływackie kijanek w przypustym wiadrze, którym się zdaje, że płyną przez otchłań i jeśli czegoś się nie znajdzie, to będzie można tylko zrobić o tym kolejne 29 filmów a nawet 129 lub 1029 filmów.

Tym niemniej samoorganizacja materii nie kończy się na produkcji katalogu gwiazd, gazowych olbrzymów, planet skalistych i pomniejszego gruzu pobudowlanego. Materia organizuje się, bodźcowana odpowiednio (światłem, ciepłem itd. zwłaszcza w regularnych interwałach, patrz Stanley Miller), w coraz bardziej złożone związki, w tym takie, które są budulcem życia. Natomiast kiedy już życie istnieje to, jak to opisuje teoria ewolucji, nieuchronnie komplikuje się nadal, czego nie będę rozwijał, ale gdzieś na tym forum także to zostało już ze 29 razy rozwinięte. Brakuje owszem, póki co naturalnego wytłumaczenia "boskiego zapłonu", czy też "bożej iskry" pomiędzy martwym a żywym. I tak, zbieranie się w kupy jest potwierdzone w kosmosie. Samoorganizacja martwa jest potwierdzona. Ewolucję znamy wyłącznie z własnego przykładu. Jednakże sensowna próba postawienia tezy, że na innej planecie z odpowiednimi warunkami miałoby nie dojść do powstania życia, podkreślam sensowna, wymagałaby by podania istotnego powodu, dlaczego życie nie mogłoby powstać. Skoro póki co sądzimy, że materia i chemia jest taka sama wszędzie i jak widać ma ona dążność do, a raczej bezwzględną konieczność samoorganizacji w coraz bardziej skomplikowane związki chemiczne. Trzeba by też powodu, dlaczego miałaby nie zachodzić ewolucja żywego. Nikt nie jest w stanie podać sensownego powodu wynikającego z samej natury materii, który by zatrzymał te procesy w innym miejscu niż Ziemia. A tylko powód wynikający z samej natury materii miałby sens, ponieważ każdy inny, szczególny powód, w rodzaju, że a na tej planecie za bardzo śmierdzi, a tamta ma kształt felerny nie jest powodem wobec ogromu Kosmosu. Brak, owszem, wymienionego zwornika w postaci "iskry bożej" tym niemniej to akurat sądzę da się zrobić albo pasywnie (odkrywając inne życie np. na księżycu Jowisza), albo aktywnie, to jest, mówiąc Lemem, stwarzając życie w retorcie. Jest to słaby dowód "na nie", że tego jeszcze nie wiadomo.

Rzucę tylko zajawkowo, że generalnie nie jest pewne, że życie na Ziemi powstało raz, sporo badaczy uważa, że byłoby to mniej prawdopodobne niż wielokrotne jego powstanie, co pączkuje na rozmaite podtematy jak życie RNA, którego się czynnie poszukuje, ponieważ są przesłanki, że takowe wciąż może się gdzieś ukrywać przed zeżarciem przez starszych RNA-braci. Że kod genetyczny, jaki jest podstawą życie jest sam w sobie efektem długiej ewolucji. Że eukarionty powstały nie jeden, a wiele razy (to raczej pewnik). Że wielokomórkowce powstały nie raz a wiele razy (takoż). Tak więc nawet na Ziemi widać zupełnie niesamowitą zdolność samoorganizacji materii (życia) do wciśnięcia się w każdą możliwość i szparę.

Cytuj
Jednak cywilizacja techniczna z szansą na kontakt, albo choćby na jednostronne wykrycie, musi używać fal elektromagnetycznych.
Musi czy nie musi to kwestia dyskusyjna, jednakże niewykrycie istniejących cywilizacji bo nie nadają przez megafon nie jest dowodem, że nie istnieją obce cywilizacje, nie jest więc argumentem nt. czy jesteśmy sami w Kosmosie.

Cytuj
Stąd pytanie: z jakiej odległości jesteśmy w stanie dziś wykryć cywilizację, która ma emisję elektromagnetyczną podobną do naszej, gdyby ta emisja zaczęła do nas docierać?
Czy to jest dziesięć lat świetlnych? Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? Sto?[/b]
Za Arecibo mówiło się, że nasz cywilizacyjny szum elektromagnetyczny byłby wykryty z dziesiątków ly a gdyby wysłać wiązkę z Arecibo to z z tysięcy ly można by ją wykryć. Przy czym nie wiem, ale stawiam, że szum elektromagnetyczny, jaki rozsiewamy, może sukcesywnie z latami maleć ze względu na postęp techniczny, optymalizację i oszczędzanie prądu.

Cytuj
Loty kosmiczne, nawet z planety na jej księżyc, wymagają ogromnych ilości energii. Loty po układzie co najmniej o kilka rzędów wielkości więcej, międzyukładowe o kolejne kilka czy raczej kilkanaście rzędów wielkości więcej. Pomysł taki, że jakaś cywilizacja założyła sobie podwodną bazę na Ziemi i bawi się w chowanego z ziemlakami, mógł się wylęgnąć tylko w głowach hapeesów (homo PROTO sapiens).
Każdy Twój argument w powyższych 3 zdaniach można rozbić na atomy i anihilować (i vice versa), zaczynając od tego, że ulągł się on w głowie ziemlaka, który twierdziłby całkiem sensownie jakieś ledwie ćwierć wieku temu, że ze względu na koszty nic takiego jak tanie linie lotnicze nigdy nie powstanie. Nie chcę przez to powiedzieć, że są to głupie argumenty, tylko że brak im fundamentu, umocowania w szerszym kontekście, to jest w wiedzy, jak faktycznie jest, czym wracamy do kwestii, że póki się czegoś nie odkryje, to Hochwander może dowolnie dużo filmów na ten temat nakręcić.

Sprawa sprowadza się do dychotomii, czy życie MUSI (a nie: może) powstać, czy nie.
Strony: [1] 2 3 ... 10