1
Hyde Park / Odp: Czy narkotyki powinny być legalne?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 10:39:56 am »Ty filozofujesz niepotrzebnie. Zestaw przepisów obowiązujących w danym kraju to "porządek prawny", z definicji. Czy on jest "porządny", czy bałaganiarski, sensowny, czy absurdalny, spójny, czy sprzeczny, kompletny czy z dziurami - to inna sprawa. Jest jaki jest i albo mu się ktoś, funkcjonując, podporządkowuje, albo jest przestępcą.
Nie o to przecież pytam, czy z tym, czy z tamtym, np. z dofinansowaniem rolników, się nie zgadzasz. Wątpię aby istniał człowiek (może Kobyszczę), który w pełni akceptowałby wszystkie przepisy prawa. Przeciwnie, sądzę, że negatywnie ocenia się, będąc praworządnym, te przepisy, które utrudniają niepotrzebnie życie, jak na przykład mi utrudnia życie, kradnąc czas, który mógłbym przeznaczyć na coś wartościowszego, bezsensowne obijanie się o ściany w labiryncie skomplikowanych nazbyt przepisów, procedur (i ich interpretacji przez poszczególne starostwa - każde inaczej) - w celu uzyskania pozwolenia na budowę czegoś równie niewinnego jak dom jednorodzinny. Co okazuje się niemożliwe w maksymalnym ustawowym terminie 65 dni od złożenia wniosku - nieważne jak prosty jest temat. Każdy człowiek ma oczywiście "swoje", które mu przeszkadza i każdy chyba ma jakieś uwagi do przepisów, którym się podporządkowuje. Albo, które go denerwują raczej abstrakcyjnie, w tym sensie, że bezpośrednio go nie dotyczą a jedynie pośrednio ewentualnie, jak Ciebie denerwuje dofinansowanie rolników, bo zakładam, że nie jesteś rolnikiem (ba, jakbyś był, to prawie na pewno akurat ten przepis uznałbyś za słuszny, ale uważałbyś, że górnikom nic od państwa się nie należy). Nie o to chodzi.
Nie o to przecież pytam, czy z tym, czy z tamtym, np. z dofinansowaniem rolników, się nie zgadzasz. Wątpię aby istniał człowiek (może Kobyszczę), który w pełni akceptowałby wszystkie przepisy prawa. Przeciwnie, sądzę, że negatywnie ocenia się, będąc praworządnym, te przepisy, które utrudniają niepotrzebnie życie, jak na przykład mi utrudnia życie, kradnąc czas, który mógłbym przeznaczyć na coś wartościowszego, bezsensowne obijanie się o ściany w labiryncie skomplikowanych nazbyt przepisów, procedur (i ich interpretacji przez poszczególne starostwa - każde inaczej) - w celu uzyskania pozwolenia na budowę czegoś równie niewinnego jak dom jednorodzinny. Co okazuje się niemożliwe w maksymalnym ustawowym terminie 65 dni od złożenia wniosku - nieważne jak prosty jest temat. Każdy człowiek ma oczywiście "swoje", które mu przeszkadza i każdy chyba ma jakieś uwagi do przepisów, którym się podporządkowuje. Albo, które go denerwują raczej abstrakcyjnie, w tym sensie, że bezpośrednio go nie dotyczą a jedynie pośrednio ewentualnie, jak Ciebie denerwuje dofinansowanie rolników, bo zakładam, że nie jesteś rolnikiem (ba, jakbyś był, to prawie na pewno akurat ten przepis uznałbyś za słuszny, ale uważałbyś, że górnikom nic od państwa się nie należy). Nie o to chodzi.

Ostatnie wiadomości

: