Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Marzec 21, 2019, 10:37:49 pm »
już Gracja z dwiema siostrami nimfy to tańca prowadzi zuchwale do pięt obnażona
Taaa...znaczy przypomniałeś sobie wiersz Horacego, drogi Kocie Behemocie? O, jak działa powietrze marcowe ;) :D

- ...Jak tam sen, drogi panie?
- He he. Czy jesteśmy sami, profesorze? To coś nieopisanego - wstydliwie zaczął przybyły.
- Parole d’honneur, od dwudziestu pięciu lat nie pamiętam czegoś podobnego. - Indywiduum ujęło guzik od spodni.
- Czy pan uwierzy, profesorze, co noc śnią mi się nagie dziewczyny i to całymi stadami. Doprawdy jestem oczarowany. Jest pan cudotwórcą.


Skąd pochodzi fragment, a? :)

Cytuj
To arpop tych butów do walki ....walonek? :D
;D ;D

Cytuj
Brzmi to dziwacznie, ale chory romantyzm zabił w nim pragmatyka. On nie chciał pokonać Stalina, to mógł osiągnąć -  on chciał oczyścić tereny do Uralu ze Słowian, innych nie-germanów i przekazać niemieckim bauerom. A na to był za słaby.
Mógł pokonać Stalina? Więc dlaczego nie pokonał? Nie chciał? Wolił przegrać wojnę i popełnić samobójstwo? Ekhm-mm...
A co do oczyszczenia, czy to przypadkiem nie bajeczka wymyślona przez propagandę radziecką? Czyżby Adolf był aż takim półgłówkiem? Aż nie chce się wierzyć. Gdzie potwierdzający dokument?

Cytuj
Ludzi tak, ale sprzętu nie szkoda by było?
Myślę, że nie. Przypomnij sobie boski wiatr – kamikadze. Cel, jak wiadomo, uświęca środki. Il fine giustifica i mezzi 8)

Cytuj
Podziel się wnioskami, jeśli łaska jak już przeczytasz, bo ja znam tylko z streszczenia. Ciekawe...
Chętnie, o ile potrafię :)

Cóż, z tego co przeczytałem, punkt widzenia Sołonina wygląda następująco.
Przyczyną klęski Armii Cz. na początku wojny S. nazywa ostro negatywną postawę większości ludności wobec rządu komunistycznego, i co za tym idzie, całkowity upadek armii, masową dezercję i poddanie. Tę tezę S. udowadnia szczególnie przekonująco, i z tym trudno się nie zgodzić.
Także przyczyniły się do tego masowe represje 37-38 w armii, które, zdaniem autora, zamieniły większość dowódców Armii Czerwonej w niezdolnych do niczego, śmiertelnie zastraszonych ludzi.

S. kwestionuje tradycyjny punkt widzenia, że 22 czerwca Wehrmacht zadał miażdżący cios Armii Cz. Według niego, biorąc pod uwagę tempo inwazji, czołgi i artyleria mogły atakować cele położone nie dalej niż kilkadziesiąt kilometrów w głąb od granicy. Podczas gdy 90% dywizji Armii Cz. znajdowało się poza tą strefą. Dyskusyjne i sprzeczne z teorią Suworowa. W każdym razie właśnie 22 czerwca , zgodnie z doniesieniami, Niemcy zdobyli wprost niewiarygodne trofea.
Możliwość miażdżącego ataku powietrznego S. również odrzuca, ze względu na niską skuteczność bombardowania powietrznego w tych czasach [??] i stosunkowo niewielką liczebność Luftwaffe. No, nie wiem. Tę tezę też uważam za wątpliwą.

Ciekawa, chociaż i również wątpliwa, moim zdaniem, jest wersja autora, że na 22 czerwca Stalin przygotowywał prowokacyjne bombardowanie sowieckich miast. Następnie, 23 czerwca, zaplanowano mobilizację, a na początku lipca - przejście do ofensywy. Co prawda, sam autor wyraźnie oświadcza, że nie ma żadnych dokumentów potwierdzających tę wersję.
Mój osobisty punkt widzenia – tak być nie mogło. Nie dlatego że kochana władza była niezdolna do takiego wyczynu – owszem, jak najbardziej, a głównie dlatego, że cały pomysł radzieckiego Blitzkriegu polegał na gwałtownym, niespodzianym ataku. A gdyby od Dnia M do rozpoczęcia ofensywy upłynęło dwa tygodni, wroga nie udało by się zaskoczyć znienacka.

Jako przyczynę porażki Niemiec S. nazywa głupią politykę Hitlera, a mianowicie odrzucenie pomysłu stworzenia rosyjskiej armii antybolszewickiej, niezwykle okrutny „neue Ordnung” i nieludzką postawę wobec jeńców. Wszystko to, jego zdaniem, doprowadziło ludność do przekonania, że nie można żyć pod takim "nowym porządkiem". Żołnierze i oficerowie zrozumieli, że niewola nie jest dla nich wyjściem. Właśnie wtedy, według S., rozpoczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana narodu radzieckiego. W tym miejscu pozwolę sobie zabulgotać w sposób znaczący i obelżywy. Według mnie wojna nie była ani wielką, ani ojczyźnianą. Od pierwszego do ostatniego dnia była i pozostała wojną zaborczą.

Marginesikiem, szczególnie podoba mi się rozdział z książki „Na uśpionych lotniskach”, zatytułowany „Dlaczego samoloty latają?”. Sołonin z wykształcenia jest inżynierem lotnictwa i wyjaśnia sporo takich rzeczy, o których nie miałem zielonego pojęcia. Przykładowo, nie wiedziałem, że istnieje nieusuwalna sprzeczność między szybkością a zwrotnością myśliwca. Albo też, pod wpływem czytanych w młodości książek, uważałem, że radzieccy samoloty były łatwopalne i płonęły jak zapałki, bo były zbudowane z drewna i płótna. W odróżnieniu od metalowych Messerschmittów i Junkersów. A okazuje się, że nic podobnego... Polecam przeczytać :)

Cytuj
Bardzo ezopowo pisze "nasz" marszałek o pakiecie "M". Zamiast napisać co w planach było napisane, pisze czego w nich nie było - zaiste ciekawostka.
Skoro miał taką wiedzę, to powinien jako ciekawostki i sensacje opowiadać znajomym Polakom kiedy tu mieszkał przez 11 lat, a ci jak wiadomo gaduły i byłaby to tutaj  tajemnica poliszynela.  :)
Nie widzę nic dziwnego, livie. Marszałek Rokossowski był wojskowym i chyba umiał trzymać język za zębami, strzec tajemnicy. A poza tym przeszedł piekło i z pewnością nie chciał doznać tego wszystkiego ponownie:
17 sierpnia 1937 stał się ofiarą czystek stalinowskich w Armi Czerwonej: oskarżony o szpiegostwo dla wywiadu japońskiego i polskiego. W czasie śledztwa połączonego z torturami – m.in. wybito mu 9 przednich zębów, złamano 3 żebra, uderzano go młotkiem po palcach nóg, wybito mu oko – trafił do więzienia Kresty w Leningradzie (17 sierpnia 1937 – 22 marca 1940). Pomimo tortur nie podpisał się pod oświadczeniem stwierdzającym jakoby miał być „polskim szpiegiem”[17]. Wielokrotnie było symulowane jego rozstrzelanie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Rokossowski#Represje_stalinowskie

Cytuj
Na to chyba jest odpowiedź - w 39 przesunęła się granica i sprzęt przerzucono na nowa linę Mołotowa, której nie zdążono ukończyć. Może do tego Stalin potrzebował kolejnego roku?
O tym już chyba mówiliśmy, livie. Nie będę ponownie wyjaśniać różnicy pomiędzy fortyfikacją obronną a ofensywną. Natomiast proszę wziąć „Lodołamacz” i przeczytać rozdział 10, zatytułowany „Dlaczego Stalin zniszczył linię Stalina?”. Nie chcę się cytować ze względu na zdrowie małych kotków :)

Cytuj
Była mobilizacja, było przebutowienie wojska - ale to nie przesłanka że zaraz miała pójść ofensywa.
W uciekaniu też buty się przydają. A nawet w tkwieniu w bunkrach.
Moim zdaniem, właśnie przesłanka. Siedzieć w bunkrach dało by się i w starych, kierzowych trepach. A ot deptać Europę niepełnowartościowym butem – chyba nie.
Zresztą zgadzam się – można było tkwić w bunkrach, bronić ojczyznę w skórzanych butach. Tylko pozostaje pytanie - dlaczego nie tkwili?
O uciekaniu przemilczę. Chyba nie po to podrzucono żołnierzom nowiutkie obuwie, żeby łatwiej było brać nogi za pas? :)

Cytuj
Zdumiewające, że jeszcze 22 czerwca rano sowieckie pociągi przekraczały granicę Rzeszy z surowcami wojennymi z klauzulą najwyższego uprzywilejowania. Dużo mogło się zdarzyć...
A oto wyjaśnienie tego zdumiewającego faktu. Chwileczkę, tylko dam witaminkę małym kotkom... ;)

22 czerwca 1941 roku, tuż przed świtem, przez most graniczny w Brześciu ze strony radzieckiej na niemiecką przejechał transport zboża. Kilka minut później z niemieckiego brzegu zagrzmiały salwy artyleryskie i ruszyły czołgi Guderiana…
Wróćmy do wspomnianych dostaw zboża. Prócz tego Związek Radziecki zaopatrywał Niemcy w ropę, drewno, rozmaite surowce strategiczne. Od marca 1941 roku Moskwa zaczęła uskarżać się na to, że strona niemiecka nie podstawia na czas wagonów po rosyjskie zboże...
Naiwność?
Bynajmniej. Zauważmy, że w marcu, kwietniu, maju i czerwcu Stalin nie mógł dostarczać Niemcom zboża ze zbiorów 1941 roku. Był to plon rocznik 1940. Magazynowanie milionów ton zboża to rzecz skomplikowana i kosztowna. I trudno zrozumieć, dlaczego po zebraniu zboża z pól w 1940 roku nie wysłano go od razu do Niemiec, a za to załadowano do radzieckich elewatorów i przechowywano aż do wiosny.
... jesienią roku 1940 Rzesza domagała się dostaw, a strona radziecka znajdowała powody, by wysyłać zboże w znikomych ilościach.
Zainteresowała mnie ta nagła zrniana, która nastąpiła wiosną 1941 roku. Do Niemiec zaczęto ekspediować coraz więcej transportów. Awanturowano się, że mało wagonów, żądano kolejnych składów. Zajrzałem do niemieckich statystyk - i wszystko stało się jasne. Główny kierunek strategiczrry wojny radziecko-niemieckiej biegnie wzdłuż osi Moskwa – Smoleńsk – Brześć – Warszawa - Frankfurt nad Odrą - Berlin. Lub w przeciwną stronę.
Okazuje się, że na początku czerwca 1941 roku strategiczna magistrala kolejowa w rejonie Frankfurtu była niemal w stu procentach zablokowana eszelonami z radzieckim drewnem i rudą. To jest właśnie ten uścisk przyjaźni, którym dusi się wczorajszego sojusznika.
(Dzień M, rozdz. 25)


Cytuj
O, dla ożywienia razgawora - jest taki dowcip o trzech kopertach; odchodzący dyrektor zostawia następcy trzy koperty na czas kłopotów - te nadchodzą...
http://www.fronda.pl/blogi/nie-sprzedawaj-duszy-diablu-bog-da-ci-za-nia-wiecej/dowcip-o-3-kopertach,16903.html
Prima sort :)

Cytuj
Gdy się rozglądam po ludziach też czasem mam wrażenie, że się jednak powiodły.
:))
Dosłownie to samo powiedziałem żonie po przeczytaniu artykułu :)

Cytuj
Natomiast bardziej zaciekawiła w rzeczonym artykule "rewolucja seksualna" w ZSRR w latach 20-stych.
Jakoś mało o niej się pisze, bo o tej amerykańskiej 40 lat później to całkiem sporo.
Masz rację, to mało wiadoma strona historii. Chociaż, wystukałem w guglu „rewolucja seksualna w zsrr” - coś niecoś jednak jest.
Oto masz film:
https://www.youtube.com/watch?v=JK9mOa1pKTw
i jeszcze:
https://ok.ru/video/241230418223
W języku rosyjskim, ale mam nadzieję, potrafisz uchwycić treść.

A jaka jest Twoja opinia na ten temat ? Zniesienie de facto instytucji małżeństwa, wyzwolenie seksualne – to wyzwolenie z kieratu przestarzałej moralności czy prosta droga do zwyrodnienia, degeneracji narodu?

Cytuj
ciepełka i spokoju na wiosnę tam...u Was
Dziękuję, i Wam również :))
Ot, za Twoim przykładem nabrałem ochoty na mleczko. Ale nie z miseczki, tylko z kubeczka. Za to z ciasteczkiem :)
12
Forum in English / Odp: Michael Kandel - the most incredible translator ever
« Ostatnia wiadomość wysłana przez gurfle dnia Marzec 21, 2019, 08:57:40 pm »
13
Forum in English / English translation of Lem's Dialogi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez gurfle dnia Marzec 21, 2019, 08:40:19 pm »
The contents of this post were also sent yesterday to whoever reads the lem.pl online messages.  Hopefully by placing it here, some more interest for the translation project can be generated.

I have a beautiful German translation, published in 1980 by Suhrkamp, of the book with a 1957 copyright in Poland under the title "Dialogi".

The book is such an incisive and profound investigation of the ever more pressing need for humanity to take seriously the social implications of artificial intelligence, I would very much like to see it more widely recognized.  One important way of achieving this would of course be to create an English translation.

Does anybody know if such a project is underway?

I see this rather inconclusive note at
https://english.lem.pl/works/essays/dialogs/105-lems-opinion
"Dialogs" were not entirely translated to English.

I myself do not know any Polish, though if I did, would be very eager to help on such a project based on the original.  On the other hand, I am quite fluent in German, and given the excellent quality of the 1980 Suhrkamp edition in my possession would personally feel comfortable starting from there, especially if finding a Polish-to-English translator proves to be difficult or impossible.

Any suggestions will be greatly appreciated.
14
Forum in English / Odp: Michael Kandel - the most incredible translator ever
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marzec 21, 2019, 08:29:53 pm »
Does anyone who knows both Polish and English have an example that illustrates how Kandel dealt with puns?

Welcome and enjoy ;):
https://medium.com/@mwichary/seduced-shaggy-samson-snored-725b5a8086d9

I am also curious about the very first story in Cyberiad of Trurl's machine that makes everything starting with n.  Presumable the Polish word for nothing also starts with n?

Yes, "nothing" = "nic", "nothingness" = "nicość".
15
Forum in English / Odp: Michael Kandel - the most incredible translator ever
« Ostatnia wiadomość wysłana przez gurfle dnia Marzec 21, 2019, 08:15:32 pm »
To me, Kandel is one of the Giants. Hats off!
I could not agree more.  I read Kandel's translation of Cyberiad over fourty years ago, soon after his Star Diaries translation, and could not imagine how he could have created a work so full of puns in English without altering the original, since puns are in fact completely untranslatable.  Assuming he maintained the spirit, if not the (impossible for puns) literal meanings from the original polish, whatever Kandel had done was clearly an act of genius, very apparent even to one like myself who knew nothing of the Polish language.

Does anyone who knows both Polish and English have an example that illustrates how Kandel dealt with puns?

I am also curious about the very first story in Cyberiad of Trurl's machine that makes everything starting with n.  Presumable the Polish word for nothing also starts with n?

Anyway, from the time of that first reading of Cyberiad, I have read everything I could find of Lem's, clearly one of the greatest minds, both as philosopher and artist of his time, if not all times.
16
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marzec 21, 2019, 04:30:23 pm »
* Nie wiem, mówiąc nawiasem, czy Lem - gdyby dożył - dalej by "ST" oglądał, skoro ja - teoretycznie ;) fan - mało od tych koszmarków nie odpadłem.
Szczęśliwi, którzy nie dożyli obecnych czasów...

Prawdę powiedziawszy zarówno "Discovery", jak i "Orville", poprawiły się w drugich sezonach pod pewnymi względami (pod innymi jakby popsuły, zyskując na przylizaniu i nudnej poprawności), klasycznego "Star Treka" miejscami bardziej przypominają, i nawet dostarczyły mi paru odcinków, które - jako fanatyk ;) - obejrzałem z przyjemnością, ale całościowo coraz bardziej znużony jestem tymi seriami, takie wydmuszki...

Plan mam taki: jutro wrzucę jeden z felietonów LEMa nie podając kto pisał i będę patrzył, jak kwiczą.

Pery Eks... znaczy... eks...pery...mentator :P

Oni mi tam wyglądają na psychopatów, którzy nie odczuwają emocji więc ich nie moga pokazac wiarygodnie.

Odchodząc trochę w bok od Abramsów z Kurtzmanami... W "ST" problem z emocjami był swego czasu programowy, p. Berman, który po Roddenberry'm nastał (i "Vojadżery" z "Enterprajsami" kręcił), uroił sobie, że Człowiek Federacyjny (któremu niedaleko do Człowieka Obłocznego ;) ) bezemocjonalny ma być a ciepłokluchowaty, i adekwatną grę na aktorach wymuszał (o co straszne scysje na planie były).
G.R. - wbrew pozorom - nie był zwolennikiem aż takiego sztywniactwa.

Teraz Star Trek u Disneja?

Tylko ten bezlogowy, "Orville", z Foxem przez Myszę przejęty. Oficjalne prawa (marka, znaczy) pozostają przy CBS-ie, co bodaj jeszcze gorzej od Disney'a.

Myszka Miki będzie występować.

Póki co Kermit wystąpił ;).

Trafiłem wczoraj na odcinek z wszechmocną istotą i zniszczeniem kolonii 11000 ludzi. To już druga taka istota po Q. Nie mogli go poprosić, żeby Q załatwił?

Zadawałem sobie to pytanie przez jedną trzecią "DS9" (nie mogli poprosić Q by wygrał dla nich wojnę?) i przez całego "Voyagera" (nie mogli jw. żeby ich przeniósł do domu?), ale tłumaczy się to zwykle ichnim programowym ateizmem (który Picard w "Q Who" wykładał, choć sam pod koniec się złamał) - że istot wszechmocnych (z luckiego punktu widzenia) unikają, że im nie ufają, że wszystko chcą własnymi siłami, by do roli dzieci za rączkę prowadzonych nie spaść (pamiętają jak skończył Kelvin u Tarkowskiego, czy jak? ;) ). Jest to postawa dość heroiczna (Ameta by ich zrozumiał), ale - fakt - i cokolwiek niepraktyczna czasami.
17
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Marzec 21, 2019, 03:20:54 pm »

* Nie wiem, mówiąc nawiasem, czy Lem - gdyby dożył - dalej by "ST" oglądał, skoro ja - teoretycznie ;) fan - mało od tych koszmarków nie odpadłem.
Szczęśliwi, którzy nie dożyli obecnych czasów... Plan mam taki: jutro wrzucę jeden z felietonów LEMa nie podając kto pisał i będę patrzył, jak kwiczą.
Cytuj
Nie koniec jednak na tym... CBS wylał dotychczasowych showrunnerów "DSC" a zatrudnił p. Alexa Kurtzmana (mniej zdolnego z abramsowych pomagierów) by nie tylko ich zastąpił, ale i dalej "ST" a świat jego rozwijał:
http://www.startrek.com/article/kurtzman-inks-5-year-trek-extension
Wybór mało obiecujący (w końcu to partacz od niedawnej "Mumii") ale - wspomniane (w)słuchanie się kłania - osłodzony tym, że gentleman ów ściągnął zaraz z emerytury Patricka Stewarta i zapowiedział nowy serial z kapitanem Picardem:

Sala - jak widać - wiwatowała, ale i to więcej obaw, niż entuzjazmu, budzi, bo wszyscy pamiętają: 1. jak się powrót klasycznych bohaterów w "Gwiezdnych wojnach" skończył, 2. że A.K. to brakorób.
Odnoszę wrażenie, że nie potrzebują tam zdolnych tylko normalnych. Oni mi tam wyglądają na psychopatów, którzy nie odczuwają emocji więc ich nie moga pokazac wiarygodnie.
Cytuj
Tak, fani "ST" to jednak straszni malkontenci, już nawet nazwisko Stewart ich nie cieszy. Wymagają cudów - np. dobrego scenariusza. ;)...
...na co o dziwo pewne szanse są, bo ktoś sobie przypomniał, że fabuły "Treka" tworzyli kiedyś nieźli autorzy SF i do pisania jednego odcinka (z planowanych mających towarzyszyć "Discovery" króciaków) posadził Michaela Chabona:
http://www.startrek.com/article/chabon-writes-short-trek-calypso
Może na tym się nie skończy?
Scenariusza to może nie ale sam pomysł na fabułę tak.


Teraz Star Trek u Disneja? Myszka Miki będzie występować.
Trafiłem wczoraj na odcinek z wszechmocną istotą i zniszczeniem kolonii 11000 ludzi. To już druga taka istota po Q. Nie mogli go poprosić, żeby Q załatwił?
19
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Marzec 21, 2019, 01:12:46 am »
Cytuj
Na pewno dostaliśmy już żółtą kartkę i powinniśmy - w skali globu, nie naszego podwórka - przewartościować bezmyślną konsumpcyjną politykę.
No to tutaj się różnimy - nie co do istoty problemu, ale jego pilności, bo moim zdaniem ta kartka nie jest żółta, tylko wściekle czerwona.
:)
Napisałam "czerwona" i zmieniłam na "żółta" - doszłam do wniosku, że czerwona oznacza wyrzucenie z boiska, a my jednak ciągle na nim jesteśmy.
Cytuj
Ta liczba podana na stronie Wikipedii (49 osób na km2) to po prostu liczba ludności (7.3 mld) podzielona przez całkowitą powierzchnię globu, która nie jest wodą (148 mln km2). To nie jest chyba dobry wskaźnik,
Tak - masz rację. Dlatego napisałam wcześniej: "odejmując tereny nie nadające się do zamieszkania". Wtedy ten wskaźnik podskoczy - czy np. 100os/ km2  to dużo czy jeszcze do przyjęcia?
Właśnie:
 
Cytuj
Piszesz o marnotrawstwie związanym z nadmiarem produkcji np. ubrań (czy żywności), ale z tego, że aż tyle produkujemy nie wynika, że jedynym problemem do rozwiązania jest ich późniejsza efektywna dystrybucja (stąd ich marnowanie), bo tak poza tym, to starczyłoby dla wszystkich. Ta produkcja nie jest obojętna dla globu.
Oczywiście - dlatego przy podanym przykładzie z niszczeniem ubrań przez firmę B. - dodałam, że to również zużyta  energia i surowce, a nie tylko fakt, że ktoś nie ubierze czapki w kratkę.
Niemniej - skoro już zużyto te zasoby, to firma przyznająca się do systematycznego i celowego niszczenia swoich produktów powinna zostać po prostu zamknięta, a jej właściciele pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Ale nie...oni obiecali, że po latach palenia [sic!] swoich ubrań...rezygnują z tego...nice...
Kluczowe jest stwierdzenie z drugiego linkowanego przez Ciebie artykułu:
An optimum population size is not the same as the maximum number of people that could be packed onto Earth at one time.
Ponieważ maximum jest skazane na egzystencję - nie życie -  na dogorywanie, na umierającej Ziemi.
A określenie optimum jest ściśle związane ze stylem życia, z potrzebami, świadomością powiedzmy: ekologiczną, z tym co rozumiemy pod owym "dobrostanem" - tu widzę związek z ową nadkonsumpcją i nadprodukcją o której pisałam. Gdyby to ograniczyć + owo kryterium nie pełnej, bo nierealnej, ale wysokoprocentowej odnawialności zasobów?
2 mld? To stan gdzieś z początku XX wieku. Nieosiągalny. Chyba, że światowy kataklizm, pomór. Wojna? Chyba ostateczna. 5 mld to Chiny, Indie, Unia Europejska, USA...i jeszcze kilka państw na deser...albo: cała Azja.
Hm...trudno odpowiedzieć na pytanie o konkretną liczbę, ale wydaje się, że optimum nie pokrywa się z liczbą ludzi potrzebnych by utrzymać jakikolwiek system emerytalny;)

Na marginesie - taka stronka prezentująca dane dotyczące populacji Ohydków:
https://www.populationof.net/pl

20
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marzec 21, 2019, 12:53:28 am »
o Lemie piszą w prasie młodzieżowej.

To zawsze cieszy :).
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10