Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Hyde Park / Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez xetras dnia Styczeń 19, 2021, 10:03:56 am »
Co do przebicia bariery dźwięku (w locie niekoniecznie poziomym), czy coś o lotach nurkowych dokładniej ustalono ?

Hans Guido Mutke się przechwalał, że w nurkowaniu jego Me 262 9 kwietnia 1945 (podobno) nie rozleciał się przy szybkim spadaniu.

Biorąc pod uwagę, że całkiem przemilczano osiągnięcia Konrada Zuse w dziedzinie praktycznych komputerów, czy byli jacyś świadkowie tego grzmotu ?
12
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 19, 2021, 01:10:15 am »
Cieszę się*, w końcu "Trek" i to robiony przez gościa, który ma o materiale źródłowym o niebo większe pojęcie niż Kurtzman, ale... jakoś nie mam ochoty na powtórkę (nawet przy założeniu, że w sosie legalności smakowałby odrobinę lepiej ;) ).

* Czemu - rzec można - dałem wyraz ;):
https://www.fahrenheit.net.pl/film/star-trek-lower-decks-trafi-do-polski/

ps. Nawet fajny ten nowy zwiastunik, w każdym razie lepszy od poprzedniego, CBS-owskiego:
13
Hyde Park / Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 19, 2021, 12:06:44 am »
Pojawił się wspomnieniowy tekst o Chucku Yeagerze (zmarł w grudniu niedawno minionego roku):
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/przekroczenie-bariery-dzwieku-chuck-yeager-kowboj-szybszy-niz-dzwiek/v9qrnqg,79cfc278

Nie był astronautą, jak wiadomo, choć ich szkolił, ale czytając fragmenty:

"Bolało jak diabli. Dobę przed startem do epokowego lotu kapitan Chuck Yeager ledwo mógł oddychać i poruszać prawą ręką. Nikt z przełożonych nie mógł się o tym dowiedzieć – mogli odwołać test albo nie daj Boże oddać jego X-1 komuś innemu. Yeager poszedł do cywilnego lekarza i to od niego dowiedział się, że ma złamane dwa żebra."

"Tamtego wieczoru Yeager i jego żona udali się, już pod dobrą datą, na przejażdżkę. W drodze powrotnej ścigali się do zagrody. Chuck był pierwszy – i dopiero w ostatniej chwili zauważył, że brama jest zamknięta. Próbował skręcić, ale, jak zauważył autoironicznie po latach, "stery nie reagowały tak jak w samolocie".
Wraz z koniem wyrżnął o bramę, wyleciał z siodła i wylądował na ziemi bokiem. W poniedziałkowy poranek był ledwo żywy. Potrzebował pomocy.
- Jack, mam, cholera, niewielki problem. Widzisz... mmm... dwa dni temu u Pancho... zmitrężyłem sobie żebra. Ze dwa to może nawet… trzasnęły – wyjawił koledze, mechanikowi Jackowi Ridleyowi. Dobrze się znali, ale co najważniejsze: Ridley należał do załogi B-29, z którego miał startować X-1.
Yeager na paru tysiącach metrów musiał zejść z pokładu bombowca po drabince do swojego samolotu, wgramolić się do kabiny, podpiąć łączność i aparaturę tlenową. Na koniec musiał zaryglować od środka właz. Służyła do tego jedna dźwignia – tylko że w piekielnie ciasnej kabinie można ją było pchnąć wyłącznie prawą ręką – i właśnie tego Yeager nie mógł zrobić przez uraz.
Ridley znalazł rozwiązanie. Przed startem wycyganił od dozorcy kij od miotły, odpiłował kawałek i ukradkiem władował go Yeagerowi do kabiny. Ten, kiedy wreszcie zdołał się tam wcisnąć, mógł użyć kijka jako dźwigni i zdołał zahermetyzować kabinę lewą ręką."


Miałem przed oczami parę sytuacji z życiorysu Pirxa. Choć prawda okazała się bardziej malownicza od fikcji.

Wróćmy jednak do tych, co między gwiazdy na orbitę latają:
14
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Styczeń 18, 2021, 10:54:11 pm »
Hm. Na moje ucho, "oziębianie" kojarzy się ze zmniejszaniem temperatury, podczas gdy "odbieranie ciepła" - raczej z chłodzeniem.
Dobrze czujesz, ale mi chodziło o rozróżnienie pomiędzy oziębianiem w sensie odbierania ciepła, a oziębianiem w sensie obniżenia temperatury. Kiedy mrozisz wodę i zachodzi krystalizacja musisz odbierać ciepło, ale nie powoduje to zmiany temperatury (w warunkach równowagi termodynamicznej).
Cytuj
Co do meritum: slusznie zauważyłeś, że przy krystalizacji następuje wzrost temperatury. Nie pozostaje stałą.
Tylko o ile ciecz jest przechłodzona, czyli ma temperaturę niższą od tej, w której normalnie by zamarzła.
Cytuj
Zachodzi dość dziwna, moim zdaniem, rzecz: podczas krystalizacji temperatura rośnie, a entropia maleje.
Weź pod uwagę, że to jest właśnie ciepło utajone, pochodzące z układu, a nie z otoczenia. Czyli ono jest w tym układzie a nie dostaje się do niego z zewnątrz. Wręcz przeciwnie, w warunkach równowagi termodynamicznej (czyli kiedy otoczenie ma temperaturę taką, jak przed rozpoczęciem miała ciecz przechłodzona) - będzie to ciepło z układu uciekać do otoczenia.
Cytuj
Chociaż klasyczna termodynamika podobno uczy, że entropia układu ceteris paribus rośnie razem ze wzrostem temperatury, czyli jest w pewnym sensie funkcją temperatury...
Tu np. jest trochę: https://www.ujk.edu.pl/strony/Stanislaw.Mrowczynski/wyklady/przejscia-fazowe-II.pdf .

Cytuj
Poza tym, chyba nie zgadzam się z Twoja tezą o tym, że "gdyby to ciepło nie ulegało usunięciu z układu - krystalizacja by nie nastąpiła". Zdaje się, po uruchomieniu mechanicznego inicjatora wewnątrz ogrzewacza, krystalizacja przybiera charakter niepowstrzymalny, skokopodobny, bardzo szybko rozprzestrzenia się od centrum, od "zarodka", podobnie jak samopodtrzymująca się reakcja łańcuchowa. To znaczy zachodzi w warunkach zbliżonych do adiabatycznych, prawie bez wymiany ciepła ze środowiskiem. I nawet gdyby umieścić ogrzewacz w komorze izotermicznej, krystalizacja i tak by nastąpiła.
Zgodzisz się, że trudno, by wystąpiła krystalizacja, gdyby temperatura była wyższa, niż dla niej wymagana? W danym wypadku jeśli ciepło utajone krystalizacji ogrzeje ciecz zanim cała skrystalizuje powyżej tej temperatury, to ustali się (przy braku wymiany ciepła) jakiś punkt równowagi fazy ciekłej i stałej. Pytanie, czy to możliwe w ogrzewaczu jest ciekawe, wydaje mi się, że możesz mieć rację, że istnieją takie ciecze i takie temperatury ich przechłodzenia, że nawet w procesie adiabatycznym po zainicjowaniu krystalizacji zajdzie ona do końca. Powinienem mieć taki ogrzewacz i w wolnej chwili spróbuję to sprawdzić.

Cytuj
Wobec tego, nie do końca zgadzam się z Tobą i w tym, że krystalizacja jest procesem odwracalnym i w równowadze z topnieniem... Zachodzi na zasadzie "wszystko albo nic". Skoro już krystalizacja się zaczęła - poniżej pewnej temperatury krytycznej - to dobiegnie końca. Nigdy nie zatrzyma się w pół drogi, w żadnych warunkach nie utworzy się, dajmy na to, pół płatka śniegu o trzech ramionach zamiast sześciu.
Przeczy temu już samo współistnienie fazy ciekłej i stałej (a nawet i gazowej do kompletu - punkt potrójny). Jeśli masz pewną objętość wody i doprowadzisz ją odbierając ciepło do zera stopni, to rozpocznie się krystalizacja. Jeśli w tym, lub dowolnym późniejszym momencie przerwiesz odbieranie ciepła z układu, to faza ciekła i stała pozostaną w równowadze, w sensie ilości molekuł w jednym i w drugim stanie. Nie wyklucza to natomiast, że molekuły będą na zasadach równoliczności przechodziły z jednego stanu w drugi. Mowa oczywiście o odbieraniu ciepła w stanie równowagi termodynamicznej, czyli nie nazbyt gwałtownie. Można bowiem błyskawicznie przeprowadzić wodę w lód, a w zasadzie w ciało bezpostaciowe (szkło), odpowiednio szybko mrożąc (co Lem wykorzystał do hibernacji nie psującej mózgów w Fiasku). Natomiast KAŻDY płatek śniegu jest przecież niedokończony... ;) .
17
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez xetras dnia Styczeń 18, 2021, 10:08:08 am »
Można zrzucik z ćwierkacza ?
Nie mam tej aplikacji, bo... walczę w retro gardzie, czyli  w tylnej straży :)
18
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Styczeń 18, 2021, 12:06:40 am »
Coś zimowego, wreszcie widać efekty walki z ociepleniem  ;)
https://twitter.com/pawel_bochenek/status/1350418179005276161
20
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Styczeń 17, 2021, 08:25:47 pm »
Ogrzewacz do rąk, który wymieniłeś, przeczy temu, że nie następuje wzrost temperatury przy krystalizacji, a precyzyjniej: emisja ciepła. Gdyby to ciepło nie ulegało usunięciu z układu - krystalizacja by nie nastąpiła. Dlatego powyżej napisałem o "odbieraniu ciepła" - oziębianie to odbieranie ciepła a nie zmniejszanie temperatury.
Hm. Na moje ucho, "oziębianie" kojarzy się ze zmniejszaniem temperatury, podczas gdy "odbieranie ciepła" - raczej z chłodzeniem. Ale, nie będąc natywem polskiego, czasem nie łapię niuansów znaczeniowych niektórych wyrazów. A więc sorki, chyba nieprawidłowo Cię zrozumiałem :)
Co do meritum: slusznie zauważyłeś, że przy krystalizacji następuje wzrost temperatury. Nie pozostaje stałą. Mea culpa. Jasne, że następuje wzrost, gdyż uwalnia się utajone ciepło przejścia fazowego. Ale chyba nie zmienia to sedna sprawy. Nawet wprost przeciwnie. Zachodzi dość dziwna, moim zdaniem, rzecz: podczas krystalizacji temperatura rośnie, a entropia maleje. Chociaż klasyczna termodynamika podobno uczy, że entropia układu ceteris paribus rośnie razem ze wzrostem temperatury, czyli jest w pewnym sensie funkcją temperatury...

Poza tym, chyba nie zgadzam się z Twoja tezą o tym, że "gdyby to ciepło nie ulegało usunięciu z układu - krystalizacja by nie nastąpiła". Zdaje się, po uruchomieniu mechanicznego inicjatora wewnątrz ogrzewacza, krystalizacja przybiera charakter niepowstrzymalny, skokopodobny, bardzo szybko rozprzestrzenia się od centrum, od "zarodka", podobnie jak samopodtrzymująca się reakcja łańcuchowa. To znaczy zachodzi w warunkach zbliżonych do adiabatycznych, prawie bez wymiany ciepła ze środowiskiem. I nawet gdyby umieścić ogrzewacz w komorze izotermicznej, krystalizacja i tak by nastąpiła.

Wobec tego, nie do końca zgadzam się z Tobą i w tym, że
Cytuj
krystalizacja jest procesem odwracalnym i w równowadze z topnieniem.
Zdaje się, w sensie termodynamicznym krystalizacja nie jest odwracalna. Ma taką właściwość jak histereza, i w tym sensie trochę podobna jest do przerzutnika Schmitta.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Przerzutnik_Schmitta
Zachodzi na zasadzie "wszystko albo nic". Skoro już krystalizacja się zaczęła - poniżej pewnej temperatury krytycznej - to dobiegnie końca. Nigdy nie zatrzyma się w pół drogi, w żadnych warunkach nie utworzy się, dajmy na to, pół płatka śniegu o trzech ramionach zamiast sześciu.

Cytuj
No właśnie piszę przecież, że są w nim takie właśnie linki - ponieważ jest osadzony we wszechogarniających i dotyczących wszystkiego prawach natury. Cokolwiek jest w kodzie - musi się odnosić do rzeczywistości. Dajmy na to tak podstawowy proces jak depolaryzacja błony komórkowej neuronu nie jest opisany w kodzie - tam jest tylko opisany skład tej błony, dzięki któremu taka depolaryzacja może zajść. Używając jeszcze innego porównania w instrukcji jak samodzielnie wykonać prosty stół nie jest opisane, dzięki jakim procesom chemicznym, fizycznym i biologicznym, począwszy od powstania Wszechświata poprzez formowanie gwiazd, planet i tak dalej powstały najpierw lasy, a potem drwale, a jeszcze później fabryki - tylko jest napisane, żebyś poszedł do castoramy i kupił gotową, okleinowaną płytę (blat), najlepiej już przyciętą na wymiar. I 4 nogi przykręcane :) .
No cóż, przykład imho b. trafny i na miejscu. Niech i tak będzie. Ktoś z wybitnych, może nawet sam Lem, powiedział raz, że świat niepodobna wyczerpać w równaniach. Jeśli tak, moc zbioru "praw natury", a zatem i jego "pojemność informacyjna" ma być nieskończona. Zatem matka-ewolucja (czy kto tam ;) ) mogła pozwolić sobie, projektując kod genetyczny, używać linków do subroutines, "zaszytych" w tamtych prawach.


...o, przypomniałeś mi, jak parę lat temu kilkakrotnie jeździłem właśnie do castoramy i kupowałem przycięte na wymiar płyte, ogółem 18 sztuk, gdy majstrowałem przy szafach ściennych w nowym mieszkanku mojej córeczki. Stare, dobre, przedkowidowe czasy...  ::)
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10