Autor Wątek: Wiara, nauka... co dalej?  (Przeczytany 134622 razy)

TYTAN

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 250
  • TYTAN
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #285 dnia: Marzec 19, 2007, 04:00:42 pm »
Więzienie to znakomity przykład. Swoją drogą jakie to niehumanitarne, zastanawiając się tak z lotu stalowego, kosmicznego, grzmiącego ptaka, jak by to ujął znajomy z plemienia Chanok, tak zamykać ludzi w małych pomieszczeniach.
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2007, 04:01:33 pm wysłana przez TYTAN »

Falcor

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • ...where no one has gone before.
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #286 dnia: Marzec 19, 2007, 04:37:35 pm »
Oto wzór prawdziwego Polaka (jest zastrzeżony Sevres).
 

Akurat dzisiaj zobaczyłem jeszcze takie zdjęcie http://www.joemonster.org/i/ac/plakat_by_nyndrza.jpg. Nie wiem czy jest poprawne politycznie, ale mnie rozbawiło.

Taki zwykły dzień, biało-czarny dzień...

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #287 dnia: Marzec 19, 2007, 05:00:01 pm »
Chylę czoła przed odwagą tego gościa, który użyczył swojej twarzy do tego plakatu.

CU
Deck

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12111
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #288 dnia: Marzec 19, 2007, 05:06:35 pm »
Cytuj
Więzienie to znakomity przykład.
Co Wy z tym więzieniem? Na co to ma być przykład? Co Wy, sądzicie że gwałceni w więzieniach mężczyźni stają się od tego homoseksualistami? Że pragną, żeby wieczorem cała cela ich przeleciała? O czym Wy w ogóle mówicie? Zlitujcie się! Myślicie, że jak po czymś takim wychodzą na wolność, to natychmiast lecą do najbliżeszego baru dla gejów poszukiwać partnera? Przecież jest to najbardziej odrażający sposób zaspokajania żądz seksualnych przy całkowitej pogardzie dla drugiego człowieka. Ani sprawcy, ani ich ofiary nie są homoseksualni. Sprawcy są tylko dostatecznie zezwierzęceni, aby w ramach sztucznej pochwy wykorzystać dupę innego człowieka. Jaki to jest argument do tej dyskusji?

A Grecja? Grecja to też zły przykłąd, choć często mechanicznie podawany. W Grecji, a raczej w konkretnym mieście, w którym to było dozwolone zamożni obywatele (których w Atenach było - wszystkich obywateli - coś z 500) brali sobie młodych chłopców z niższych warstw aby podokazywać. Traktowali ich przedmiotowo - oni byli wolnymi ludzmi, obywatelami, a chłopcy z biednych rodzin zarabiali na życie. Jaki to ma związek z wychowaniem "na homoseksualistę"?
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2007, 05:18:26 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

TYTAN

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 250
  • TYTAN
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #289 dnia: Marzec 19, 2007, 05:45:20 pm »
Cytuj
Oto wzór prawdziwego Polaka (jest zastrzeżony Sevres).
Cytuj
Co Wy z tym więzieniem?
Dobra, powiem tak że jeśli chodzi o więzienia to ludzie dzielą się na zamkniętych wewnętrznie i zewnętrznie. Oba te niehumanitarne stany są straszne co widać. ;)
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2007, 05:46:08 pm wysłana przez TYTAN »

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #290 dnia: Marzec 19, 2007, 06:00:41 pm »
Cytuj
Cytuj
Cytuj
       Niemozliwe, zeby homoseksualizm byl TYLKO warunkowany genetycznie. Zwrodzcie uwage, ze w takich zamknietych jednoplciowych grupach jak np. wiezienie, z braku laku ludzie zaspokajaja sie w obrebie wlasnej plci. Moze byc tez uwarunkowany kulturowo, np. starozytna grecja. Dziecko, dopuki jest mlode w zasadzie jest seksualnie neutralne, a niepodwazalnym jest fakt, ze przejmuje zachowania i postawy od najblizszych, wiec prawdopodobienstwo wyrosniecia dziecka wychowywanego przez homoseksualistow na homoseksualiste jest wyzsze.


Bzdura totalna. Podaj jeden jedyny przykład. W przeciwnym wypadku - tylko się ośmieszasz. Nie pierwszy raz zresztą.
A wiezienie i Grecja to nie przyklady? Idz do lekarza od oczu, albo zadaj sobie trud przeczytania postu na ktory odpowiadasz, bo inaczej sam sie osmieszasz  :P

:)

Ja poddam jeszcze do analizy żywot Lewisa Carrolla (i jego rodzeństwa).
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

TYTAN

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 250
  • TYTAN
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #291 dnia: Marzec 19, 2007, 06:45:08 pm »
Ten wątek to niezły lot, najgorsze było wchodzenie w atmosferę. 8-)

Terminus

  • Gość
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #292 dnia: Marzec 19, 2007, 09:16:29 pm »
Cytuj
A wiezienie i Grecja to nie przyklady? Idz do lekarza od oczu, albo zadaj sobie trud przeczytania postu na ktory odpowiadasz, bo inaczej sam sie osmieszasz  :P

Więzienia mnie nie interesują. Chodzi mi o jakikolwiek dobrze udokumentowany przykład tego, że heteroseksualne dziecko wychowane przez homoseksualistów stało się homoseksualne.
Czekam.

(A wraz ze mną komitet nagrody Nobla, którą dostaniesz od razu, gdy Ci się uda...)
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2007, 09:18:02 pm wysłana przez Terminus »

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #293 dnia: Marzec 19, 2007, 11:25:16 pm »
Cytuj
Cytuj
No właśnie nie żyjemy w próżni i wszystko zawsze dotyczy ogółu społeczeństwa. Sądzę, że nikt by się nie przejmował homoseksualistami żyjącymi w Andromedzie i tej dyskusji by wtedy nie było.


HOMOSEKSUALIŚCI NA MADAGASKAR!!!!!

Mi się podobają chłopcy, mi! Blady, sponsorujesz bilety? ;)

Ps
Dzięki wszystkim za miłe słowa :-*)
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2007, 11:25:33 pm wysłana przez ANIEL-a »

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2615
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #294 dnia: Marzec 20, 2007, 02:09:08 am »
A dlaczego Cie nie interesuje wiezienie, Terminus? Tak samo dobra spolecznosc do analiz socjologicznych, jak kazda inna, oczywiscie ma swoje cechy charakterystyczne. Na konkretny przyklad (taki jaki chciales) bedziesz jeszcze musial poczekac pare lat. To troche jak domaganie sie przez Giertycha dowodu na ewolucje. Rownie dobrze ja bym mogl zarzadac od Ciebie dowodu na to ze dziecko wychowywane przez homoseksualistow na pewno nie wyrosnie na homoseksualiste.
Ale ja w poprzednim poscie nie podalem przykladow wiezienia i Grecji w tym kontekscie, tylko w ujeciu zaprzeczenia przypisywania zachowan homoseksualnych tylko i wylacznie genetyce, z calkowitym pominieciem otaczajacej kultury. A nie zaprzeczysz chyba, ze (statystycznie oczywiscie rzecz ujmujac) dzieci przejmuja zachowania od doroslych. I taka osobista prosba: zawsze mialem Cie za osobe na poziomie, wiec jesli nie zgadzasz sie z czyims punktem widzenia to nie ponizaj sie do stwierdzen, ze ktos sie osmiesza bo sie z Toba nie zgadza, tylko nawiaz dyskurs.
    [Do Mazka: Dzizas, spokojnie! Nie spodziewalem sie takiej hiszpanskiej inkwizycji :)
Wiezienie tylko pozornie nie ma nic wspolnego z wychowywaniem na homoseksualiste. Chodzi o pewien mechanizm (dosc ogolny) ktory chcialem naszkicowac, a mianowicie wplywu otoczenia na postawy. Masz w pelni racje, ze wiezniowie nie sa tak naprawde homoseksualistami. Nie mniej jednak zachowuja sie tak wlasnie pod wplywem otoczenia i popedu, i akurat o tych gwalconych mi nie chodzilo, tylko o gwalcacych wlasnie, bo rytual ten jest czescia tamtejszej kultury (miedzyinnymi). Poza tym akty homoseksualne w wiezieniu to nie tylko gwalty. A tu cos o Grecji :http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm_a_kontekst_kulturowy#Homoseksualizm_w_historii_cywilizacji_Zachodu
Widzialem dosc dawno temu jeden z tokoszolomow, w ktorym wypowiadali sie homoseksualisci wlasnie i jeden z nich opowiedzial swa smutna historie, jak to jako mlody chlopak, nie bedac jeszcze wcale gejem zostal wykorzystany przez pewnego starszego znacznie lubieznika i przez dlugi czas potem byl rozdarty i rozbity wewnetrznie, czul do siebie odraze itp., probowal miec dziewczyny ale nie wychodzilo i w koncu zdecydowal sie na kontakty, ale nie zwiazki gejowskie i powiedzial ze sie teraz msci na gejach, bo ich wykorzystuje i  "zmienia jak rekawiczki". I to nie moje heteroseksualno-homofobiczne teorie, tylko zeznania geja, wiec chyba wie co mowi. Czyli jednak nature czy nurture pozostaje choc po czesci w mocy.
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2007, 02:09:44 am wysłana przez NEXUS6 »

Rachel

  • Gość
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #295 dnia: Marzec 20, 2007, 09:34:24 am »
Cytuj
Widzialem dosc dawno temu jeden z tokoszolomow, w ktorym wypowiadali sie homoseksualisci wlasnie i jeden z nich opowiedzial swa smutna historie, jak to jako mlody chlopak, nie bedac jeszcze wcale gejem zostal wykorzystany przez pewnego starszego znacznie lubieznika i przez dlugi czas potem byl rozdarty i rozbity wewnetrznie, czul do siebie odraze itp., probowal miec dziewczyny ale nie wychodzilo i w koncu zdecydowal sie na kontakty, ale nie zwiazki gejowskie i powiedzial ze sie teraz msci na gejach, bo ich wykorzystuje i  "zmienia jak rekawiczki". I to nie moje heteroseksualno-homofobiczne teorie, tylko zeznania geja, wiec chyba wie co mowi. Czyli jednak nature czy nurture pozostaje choc po czesci w mocy.

Nexus uważam, że ten przykład zupełnie nic nie wnosi do naszej dyskusji. Wykorzystujesz tragedię jednego człowieka, któremu nikt w odpowiednim momencie nie pomógł przejść przez traumatyczne rzeczy, których doświadczył i jeszcze sugerujesz, że jego natura się jednak w dorosłym życiu ujawniła. SZOK
Według tego co napisałeś, to na przykład każda kobieta, która doświadczy gwałtu powinna tak znienawidzić męską część świata, że albo stanie się nagle lesbijką, albo zacznie szukać sobie partnerów i będzie się nad nimi znęcać aby odreagować ten ból, który przeżyła.
Drugi przykład dotyczy pedofilii człowiek wykorzystywany seksualnie przez dorosłych też teoretycznie według Twojego toku myślenia pewnie sam będzie innym wyrządzał krzywdę jako dorosły.
Powyższe przykłady są tylko dowodem na to jak wielki wpływ ma to czego doświadczamy na nasze życie i że bez pomocy od innych ( terapeutów, przyjaciół itd.) często nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować, tylko całe życie staje się dla pokrzywdzonych pewnego rodzaju vendetą.
Jest to jednak zupełnie osobny temat, ponieważ dyskutujemy o ludziach, którzy są zdrowi psychicznie i nie doświadczyli w swoim życiu niczego, co spowodowałoby ich nagłą zmianę orientacji seksualnej.
Ona dojrzewała w nich od początku tak samo jak w Tobie rozwijał się Twój heteroseksualizm.

Zgodzę się też z tym, co napisał Terminus, że przykład z więzieniem jest tutaj zupełnie z kosmosu :o
Więzienie to jedyna w swoim rodzaju społeczność, w której istnieją zupełnie inne prawa niż poza nim. Nie można więc przez pryzmat tego, co dzieje się za kratami patrzeć na całość sprawy.
Zwłaszcza, że akty homoseksualne w więzieniu, to często sposób aby poniżyć i odebrać godność więźniom, którzy się nie przypodobali innym. To też sposób ustanowienia specyficznej hierarchii i całego systemu kar i nagród.

Pozdrawiam słonecznie w w ten nawrót zimy  ;)
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2007, 11:34:13 am wysłana przez Rachel »

Rachel

  • Gość
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #296 dnia: Marzec 20, 2007, 10:55:23 am »
Cytuj
Ponieważ w temacie napisano sporo, nie widzę sensu w odnoszeniu się do konkretnych wypowiedzi, odniosę się zatem do podstawowych problemów jakie były poruszane.


2. Jaką orientację seksualną wybrałbym dla swojego dziecka?
Heteroseksualną, ale podyktowane byłoby to wyłącznie  tym, że z taką orientacją łatwiej jest żyć w społeczeństwie.

Jest tylko jeden rzeczowy argument przeciwko adopcji dzieci przez Homoseksualistów, chodzi o późniejszą akceptację ich przez dzieci rodziców heteroseksualnych. Można się domyślić, że takie dzieci mogłyby być niejednokrotnie wyszydzane, czy wręcz szykanowane przez rówieśników, jest to jednak już problem wtórny, wynikający z nietolerancji w naszym społeczeństwie, a w tej kwestii niestety wiele jeszcze zostało do zrobienia. Nie można jednak ograniczać postępu w imię dobra usprawiedliwiając taki krok obecnie istniejącym złem, nie jest więc przytoczony powyżej argument rozstrzygającym, a jedynie wskazującym główne jak sądzę źródło problemów, jakie trzeba będzie rozwiązać.

Blady jak najbardziej rozumiem Twoją troskę o dobro dziecka i to że nie raz będzie musiało znosić obelgi "kolegów i koleżanek" w szkole jeśli będzie wychowywane przez parę homoseksualną.
Niestety, w takim żyjemy społeczeństwie, ale jeśli sami będziemy ukrywać swoje poglądy za maską konformizmu, to nigdy nic się nie zmieni i o tolerancji i wolności wyboru, to będziemy mogli tylko pomarzyć.
Dzieci niestety "sterowane" przez swoich nietolerancyjnych rodziców są w stanie stworzyć piekło na ziemi koledze, którego na przykład rodzice są rozwiedzeni, albo niewierzący i jeszcze Żydami i na dodatek jedno z nich jest czarnoskóre i nie je mięsa. I już mamy gotowe podłoże do wszelkich szykan i upodleń.
Myślę, że jeżeli dziecko, któremu przyjdzie zmierzyć się z takim okrucieństwem będzie miało odpowiednie wsparcie, to jest w stanie w miarę spokojnie przeżyć szkolne lata.
Być może nawet jakaś znikoma część (ale to zawsze będzie coś) innych dzieciaków, które będą miały z nim kontakt i zobaczą, że to że Jaś ma dwóch tatusiów nie ma złego wpływu na Jasia i że ma kochający i ciepły dom i nie musi się bać, że jak wróci do domu, to zobaczy jak pijany ojciec okłada mamę pięściami, zmieni ich nastawienie i rozwinie ich tolerancję.
Znane są przykłady przedszkoli i szkół integracyjnych gdzie dzieci w pełni zdrowe uczą się i bawią razem z dziećmi autystycznymi albo z zespołem Down'a i zawsze znajdą się rodzice, którzy swojej pociechy nie poślą do takiej placówki, bo przecież ich dziecko nie będzie się z debilami zadawać, bo jeszcze się zarazi, ale jest też grupa rodziców, która nie ma nic przeciwko temu, a wręcz przeciwnie, widzą że ich dziecko uczy się tolerancji i akceptacji, zaprzyjaźnia się z chorym dzieckiem i jest szansa, że w przyszłości wyrośnie na mądrego, otwartego i tolerancyjnego człowieka.
Myślę więc, że musimy rozmawiać na takie tematy, głośno apelować, uświadamiać, a wtedy i nam i naszym dzieciom z jakichkolwiek by nie pochodziły domów i jakich by nie miały rodziców będzie się lepiej żyło.
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2007, 11:36:38 am wysłana przez Rachel »

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #297 dnia: Marzec 20, 2007, 12:01:49 pm »
Cytuj
Myślę, że jeżeli dziecko, któremu przyjdzie zmierzyć się z takim okrucieństwem będzie miało odpowiednie wsparcie, to jest w stanie w miarę spokojnie przeżyć szkolne lata.
Znaczy trzech, czterech w jednej klasie i nieustanne walki? Żal. Ale i tak lepiej.
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #298 dnia: Marzec 20, 2007, 12:14:59 pm »
Cytuj
Cytuj
Myślę, że jeżeli dziecko, któremu przyjdzie zmierzyć się z takim okrucieństwem będzie miało odpowiednie wsparcie, to jest w stanie w miarę spokojnie przeżyć szkolne lata.
Znaczy trzech, czterech w jednej klasie i nieustanne walki? Żal. Ale i tak lepiej.

Dlaczego nieustanne walki? Czy katolicy nie wyznają zasady szacunku dla bliźniego?
Dlaczego więc dyskryminują innych?

CU
Deck

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #299 dnia: Marzec 20, 2007, 12:23:15 pm »
Tu w naszym kosciele mamy takie zabawne (jak ktos ma poczucie humoru) sprzecznosci. Bo wiesz, Bog dal czlowiekowi wolna wole czyli pozwala mu robic co chce, ale z drugiej strony napisalismy sobie ksiegi w ktorych nakazujemy mowic o tym co jest złe a co dobre, oceniac. No i tak to sobie leci...

This user possesses the following skills: