Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Cetarian

Strony: [1] 2 3 ... 28
1
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« dnia: Kwietnia 12, 2026, 04:28:55 pm »
Skoro wiesz lepiej niż ja sam, co ja powiedziałbym w danej sytuacji, to dyskusja wydaje się zbędna …

Nie chciałem urazić Twoich uczuć.. powiedzmy... religijnych ;), ale:
1. czy pod wpływem dużych emocji ludziom nie zdarza się pleść?
2. czy tak na 100% nie chciałbyś polecieć na Księżyc, Marsa, czy orbitę, gdybyś miał taką możliwość?

Nie poczułem się urażony ani odrobinę, ale takie supozycje nie zachęcają do dyskusji.

1/- Jak najbardziej pod wpływem dużych emocji ludziom zdarza się pleść głupoty. Niektórzy, i to liczni, ludzie plotą głupoty za każdym razem, kiedy otworzą otwór pokarmowo-komunikacyjny.
I to niezależnie od poziomu emocji.

Jednak astronauci to nie są jacyś ludzie wylosowani, tylko teoretycznie wybrani bardzo starannie spośród tysięcy kandydatów.
A skoro już zostali wysłani w Kosmos, to powinni brać przykład ze Swigerta i Lovella, którzy po wybuchu poinformowali Houston, że „mają problem”.

2/- Na 100%, nie chciałbym polecieć w Kosmos, nawet gdyby mi dopłacali, tak jak astronautom, którzy przecież biorą pensję.

Gdybym miał sobie pozytywnie podnosić adrenalinę, to chciałbym polatać samolotem akrobacyjnym, jako pasażer, a potem może jako student/kursant i po jakimś czasie może zrobiłbym jakąś beczkę albo pętlę.
(Pomijam tu z jednej strony kwestię kosztów, a z drugiej problem dopuszczeń lekarskich.)

Na YouTubie jest filmik, na którym dwa samoloty akrobacyjne z zespołu wiadomego napoju przelatują przez otwarty hangar.
Chętnie przeleciałbym przez taki hangar jako pasażer małego samolotu, oczywiście przy założeniu, że lecę z pilotem, który wie co robi.

Czy powiedziała kiedy te firmy założymy?

Tak, powiedziała.
Bzdury, które wygadywała, należy odczytywać w kontekście całego wydarzenia,  a w tym kontekście najważniejszym punktem odniesienia jest program Apollo.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2338443,1,artemida-wraca-z-dark-side-of-the-moon-co-przywozi-na-ziemie.read?src=mt

Christina Koch powiedziała: „Będziemy eksplorować. Będziemy budować statki. Przylecimy ponownie. Założymy placówki naukowe. Będziemy jeździć łazikami, prowadzić badania radioastronomiczne, założymy firmy.

Nie podała dokładnej daty, ale powiedziała „założymy firmy” na jednym oddechu razem z „przylecimy ponownie (…) będziemy jeździć łazikami (…)”.

W programie Apollo astronauci przylecieli ponownie po pięciu miesiącach.
Apollo 8 w grudniu 1968 roku, Apollo 10 w maju 1969 roku.
Po następnych dwóch miesiącach, w lipcu 1969 roku, było pierwsze lądowanie, a po dwóch latach od pierwszego lądowania, w lipcu 1971 roku, wylądował Apollo 15 z pierwszym łazikiem.
Drugim i trzecim łazikiem astronauci z programu Apollo jeździli  w lotach Apollo 16, w kwietniu 1972 roku i Apollo 17, w grudniu 1972 roku.

W programie Apollo od pierwszego „przylecenia” (z tym że Apollo 8 wszedł na orbitę Księżyca, a Artemis II nie) do momentu, kiedy już można było powiedzieć, że astronauci z programu Apollo jeździli łazikami w liczbie mnogiej, czyli do lądowania Apollo 16, minęły trzy lata i cztery miesiące.
„Zakładanie firm” mogłoby nastąpić nieco później.
Nieco.
Rok, dwa, trzy lata, po użyciu drugiego łazika.

Ale oczywiście należałoby zacząć od tego, co te firmy miałyby robić na Księżycu, jak zarabiać pieniądze, bo to jest celem zakładania firm.
I kim są „my” pani Koch.

Tzn. dlaczego jakieś firmy mieliby zakładać pracownicy państwowi USA/NASA za pieniądze podatnika, a nie kapitaliści za swoje?

https://www.theguardian.com/science/2026/apr/11/artemis-ii-nasa-budget-cuts

The astronauts on board Artemis II were “almost poets”, Nasa’s administrator, Jared Isaacman, declared on Friday, referring to their inspiring words as they swung above the lunar surface.”

Żenada gęsta jak ciepły asfalt.

 *
Ogólny cel dla ludzkości” jest taki, żeby osiągnąć trzeci stopień rozwoju w skali Kardaszewa, tylko, że najpierw trzeba osiągnąć pierwszy stopień, a w tym celu należy, o ile dobrze pamiętam, zwiększyć produkcję energii siedemset razy.     

W miarę możliwości nie rozpuszczając przy tym lodowców, zwłaszcza na Antarktydzie i na Grenlandii.
 
** **

@maziek

Całkowicie bez wyrzutu, po prostu szczerze, stwierdzam, że nic nie zrozumiałem z przypowieści o silnikach diesla, oraz przeliczaniu karabinów i działek z centymetrów na cale.

Program Apollo dlatego wydaje mi się bardzo ciekawy, a nawet chyba mogę powiedzieć, że mnie odrobinę fascynuje, że w ciągu zaledwie kilku lat rozwiązano w nim ogromną liczbę całkowicie nowych problemów.

Spektakularnym przykładem może być np. kwestia niestabilności w działaniu silnika F1, który, przypomnę, zużywał trzy tony paliwa i ciekłego tlenu na sekundę. Zaburzenia w procesie spalania powodowały wzrost ciśnienia i rozsadzenie komory spalania. Ale problem rozwiązano.

Wspomnę też, że w grudniu 1962 r., kiedy NASA podpisywała umowę z Grummanem, lądownik przypominał mały helikopter, miał fotele dla pilotów i cztery kwadratowe, stosunkowe duże okna.
Itd. Itp.

Wtedy, w ciągu kilku lat, udało się stworzyć model lądownika, którego „ascent stages” sześć razy bez problemu wystartowały z Księżyca i weszły na planowe orbity, a przez czterdzieści pięć lat nie udało się zbudować toalety, który wytrzymałaby dziesięć dni bez awarii?

*
Z innego poziomu:

Od dawna wychodziłem z założenia, że program Apollo był obszarem pokojowej rywalizacji z Sowietami i w związku z tym był uzasadniony, i można się nim interesować, a nawet być nim lekko zafascynowanym, z relatywnie czystym sumieniem.
Ale,
wyobraź sobie takie, hipotetyczne, wydarzenie:

 25 maja 1961 roku Kennedy przemawia w Kongresie i mówi:

Przed upływem dekady wyślemy czarnych studentów na kampus każdej uczelni w południowych stanach USA i, po tym jak ukończą studia, sprowadzimy ich bezpiecznie z powrotem do domów.”


2
DyLEMaty / JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« dnia: Kwietnia 11, 2026, 04:03:33 pm »
Może napiszę wyraźniej - wszystko to są dywagacje.

Są.
I pozostaną dywagacjami, dopóki nie nastąpi kontakt – jeśli kiedykolwiek nastąpi.

W związku z tym należy starać się, żeby te dywagacje były maksymalnie, na ile się da, uporządkowane, ustrukturyzowane.

Dlatego warto wprowadzić pojęcie (i model) Design Reference Mission, InterStellar – DRMIS.

A także i to najpierw: Design Reference Civilization - DRC.

Zasadnicze pytanie: jaka jest właściwie twoja teza? - w ramach dywagacji.
Moja jest taka jak w tytule: Jesteśmy sami w Galaktyce – prawie na pewno.     
Na poparcie tej tezy wskazałem stanowiska trzech dość poważnych [astro]fizyków.
Oni nie twierdzą, że jesteśmy na sto procent sami w Galaktyce.
Ale prawie na pewno sami.
No, ale może jednak nie sami.
Może w Drodze Mlecznej istnieje co najmniej jeszcze jedna cywilizacja techniczna, pozaziemska, DRC.

Jakie taka dywagacyjna, hipotetyczna cywilizacja ma, twoim zdaniem, cechy? (Hipotetyczne).

Nie chodzi o to, czy tam pasjami oglądają piłkę nożną, popijając piwo i zakąszając pizzą, tylko o zasadnicze cechy tej cywilizacji.

W szczególności: Czy używa ona fal elektromagnetycznych do komunikacji wewnętrznej?
Jeśli nie, do dlaczego?
Lata temu Richard Dawkins powiedział, w rozmowie z Neilem deGrasse Tysonem, że ewolucja na Ziemi wytworzyła zmysł wzroku „a few dozen times”, czyli, powiedzmy, trzydzieści-czterdzieści razy, niezależnie od siebie.

Zmysł wzroku jest na tyle kluczowy, że używają go w zasadzie wszystkie ziemskie zwierzęta, oprócz tych, które żyją w ciemnościach.
I prawie wszystkie odbierają te same lub prawie te same częstotliwości fal elektromagnetycznych. Niektóre owady odbierają trochę ultrafioletu, ale to nisza.
Echolokacja jest wąską niszą, przy tym nietoperze mają oczy, a niektóre nawet lepszy wzrok niż ludzie.

Czy twoim zdaniem naukowcy DRC mogliby się nie zająć zmysłem wzroku?
(Ani tym, w jaki sposób najbliższa gwiazda ogrzewa ich planetę?)

A może istoty z DRC nie mają wzroku?

I zbudowały cywilizację po omacku?
Techniczną?


Może ona jest techniczna w takim sensie, że te istoty, w odróżnieniu od ziemskich kretów, podpierają stropy swoich tuneli rusztowaniami z korzeni, ale bez wzroku dużo więcej nie osiągną.

W związku z tym, żeby nawiązać z nimi kontakt, musiałbyś do nich polecieć, wylądować, zrobić dziurę w stropie któregoś tunelu, i oświadczyć: „J-E-S-T-E-M   Z   Z-I-E-M-I”.

Może mają uszy i cię usłyszą.

3
DyLEMaty / Programy: Apollo versus Artemis.
« dnia: Kwietnia 11, 2026, 02:59:04 pm »
Czasem mam wrażenie, że nie rozumiesz ironii w moich wpisach. Przez to cały wpis rozumiesz dokładnie odwrotnie, niż było to moją intencją. A następnie z nim dyskutujesz udowadniając mi to, co sam wyżej napisałem. Przecież ja się śmiałem z "wielkich" przewag programu Artemis nad Apollo.

Cóż, wiem, że jestem niedoskonały, że czasem (rzadko) popełniam (niewielkie) błędy.
 8)

Natomiast nie uważam, żeby mój czas przeznaczony na napisanie poprzedniego posta został zmarnowany.
Pisanie często pozwala na uporządkowanie pewnych myśli i w szczególności mam następującą refleksję:
Odkąd sięgnę pamięcią uważałem, że na ISS nie są prowadzone żadne poważne badania naukowe.
Z każdym rokiem, w którym nie ukazują się żadne publikacje na temat jakichkolwiek istotnych odkryć, dokonanych na ISS, moja opinia o stacji uzyskuje jeszcze silniejsze potwierdzenie.

Promy wymyślono (głównie) po to, żeby wynosiły na orbitę fragmenty stacji, a stację wymyślono po to, żeby badać wpływ długotrwałego pobytu ludzi w stanie nieważkości, w celu przygotowywania lotu na Marsa.

No i oczywiście w ciągu tych 25 lat zebrano pewien zasób wiedzy na temat tego, jak zachowują się ludzkie organizmy przy dłuższych pobytach w stanie nieważkości.

Natomiast ISS nie była potrzebna do tego, żeby stwierdzić, że każdy człowiek przeciętnie raz na dzień musi wykonać „numer drugi”.

W związku z tym pojawia się pytanie: Jeżeli te ca 38 000 „numerów  drugich” wykonanych na stacji i ca 9 000 wykonanych na promach, nie umożliwiło NASA zbudowania toalety, która działałaby bezawaryjnie przez dziesięć dni, to jakie jest prawdopodobieństwo, że NASA zbuduje toaletę, która będzie bezawaryjnie działała przez rok?

A lot na Marsa, jeśli kiedykolwiek zostanie wykonany, będzie prawdopodobnie trwał co najmniej pół roku w jedną stronę.

4
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« dnia: Kwietnia 11, 2026, 02:10:56 am »
przypuszczam, że gdyby Ciebie wsadzić do Oriona też byś tak - pod nastrojem chwili - gadał, a do właściwego Ci astrosceptycyzmu wrócił po lądowaniu).

Skoro wiesz lepiej niż ja sam, co ja powiedziałbym w danej sytuacji, to dyskusja wydaje się zbędna …
 
Astronauci z Artemis II wygadywali żenujące głupoty, na czele z „Założymy firmy” p. Koch.

**
@maziek

Orion jest większy od modułu dowodzenia programu Apollo.
Czy jest lepszy?
W większym statku zmieściła się toaleta i czwarty astronauta.
 
Statek, który ma toaletę, na pewno jest lepszy od statku bez toalety, zwłaszcza jeśli toaleta działa (z czym były problemy).

Nawiasem:
Załóżmy, że toaleta dla programu Artemis została zaprojektowana pięć lat temu.

Do tego czasu astro- i kosmo-nauci spędzili na ISS około trzydzieści osiem tysięcy dni.

Zdrowy człowiek zazwyczaj wykonuje „numer dwa” raz dziennie.

To znaczy, że do 2021 roku na stacji wykonano „numer dwa” trzydzieści osiem tysięcy razy.
I dziewięć tysięcy razy na promach, które zadebiutowały w 1981 roku, czterdzieści pięć lat temu.

I ta … baza doświadczeń nie okazała się wystarczająca do skonstruowania toalety, która będzie działała bezawaryjnie przez dziesięć dni?
   
*
Program Apollo przewidywał trzyosobową załogę, dwóch ludzi do lądowania na Księżycu i trzeciego do tego, żeby pozostał w module dowodzenia, głównie po to, żeby w razie potrzeby zrealizować jeden z osiemanstu scenariuszy poszukiwania ascent stage "LeM-a" na nieplanowej orbicie.

Na szczęście wszystkie sześć „ascent stage” lądowników (czyli chyba "startowniki"?), które wystartowały z Księżyca, wchodziły na zaplanowaną, prawidłową orbitę i w związku z tym połączenie z modułem dowodzenia w celu przejścia astronautów i przeniesienia wiadomych skrzynek z kamieniami odbywało się bez problemów, ale warto pamiętać, że pilot modułu dowodzenia miał ze sobą gruby folder z opisem tych osiemnastu scenariuszy, przy czym Collins przyznał w swojej książce, że przetestował w symulatorze tylko część tych bardziej prawdopodobnych, ale wszystkich było osiemnaście.

W Programie Artemis w każdej misji na Księżycu ma lądować dwóch (dwoje) astronautów.

To jakie zadania ma (mieć) ten czwarty astronauta?

Mamy komputery dwadzieścia tysięcy razy szybsze (tylko?), niż te z Programu Apollo i o wiele lżejsze.
Cały system sterowania (silnikami/statkiem) można nie tylko zdublować, ale zkwadruplować albo i zoktuplować, a i tak będzie lżejszy niż jeden komputer z Programu Apollo.

Prawie na pewno w razie potrzeby można by skutecznie przeprowadzić poszukiwania „ascent stage” (lub Starshipa) w trybie autonomicznym lub zdalnym, a już na pewno powinien wystarczyć do tego jeden astronauta.
   
Jeśli tak, to ten czwarty jest tylko zbędnym balastem.      

Dzięki temu że moduł dowodzenia programu Apollo był trzyosobowy, był on lżejszy od Oriona i można było wystrzelić na jednym Saturnie V moduł dowodzenia, moduł serwisowy i lądownik i wykonać lot na Księżyc.

*
Jeśli chodzi o poprawki kursowe, to, ile dobrze pamiętam, zazwyczaj planowano cztery (w locie w jedną stonę), ale był taki lot, w którym wystarczyło zrobić jedną.

5
DyLEMaty / Odp: Programy: Apollo versus Artemis.
« dnia: Kwietnia 08, 2026, 12:01:12 pm »
@Q

Moim zdaniem patos wylewa się jedną z najgrubszych rur, jakie były w sklepie.
W dużej mierze dlatego założyłem ten wątek.
 
Przykład ze strony politico.com, która zasadniczo publikuje rzeczowe i chłodne analizy polityczne. 

https://www.politico.com/news/2026/04/06/artemis-ii-kicks-off-trip-around-the-moon-after-surpassing-apollo-13s-distance-record-00860790

“HOUSTON — Emerging from behind the moon, the Artemis II astronauts pointed their capsule toward home Monday night after beholding views of the lunar far side never before witnessed and setting a new distance record for humanity.”

1/- “astronauts pointed their capsule toward home Monday night” Nieprawda, sama się skierowała z powrotem na Ziemię. Na tym polega trajektoria „free return”, tłumaczona na polski zazwyczaj jako trajektoria „swobodnego powrotu” (tak też i Google tłumaczy), chociaż lepszym określeniem byłaby chyba trajektoria powrotu automatycznego, albo może grawitacyjnego, żeby zaznaczyć, że statek powróci na Ziemię bez konieczności wykonywania jakichkolwiek manewrów (nie licząc ewentualnych drobnych poprawek kursowych).
     
2/- “after beholding views of the lunar far side never before witnessed

Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO)

https://en.wikipedia.org/wiki/Lunar_Reconnaissance_Orbiter

mapuje Księżyc od 2009 roku. Na zdjęciach widać ścieżki wydeptane przez astronautów z Programu Apollo.

In May 2015, LRO's orbit was altered to fly 20 km (12 mi) above the Moon's south pole, allowing higher resolution data to be obtained from the Lunar Orbiter Laser Altimeter (LOLA) and Diviner instruments over the permanently shadowed craters there.

Ekipa Artemis II „biła rekord” odległości od Ziemi (i od Księżyca), więc oglądała Księżyc z odległości minimum czterech tysięcy kilometrów. Wydaje się bardzo mało prawdopodobne żeby sfotografowali coś, czego wcześniej nie sfotografował LRO.
 
3/- „setting a new distance record for humanity
     
Dotankowano trochę więcej paliwa, żeby zrobić większą ósemkę – i tyle.

Ten rekord odległości od Ziemi plasuje się wysoko tylko w jednej kategorii: rekordów bezsensownych.

Osiągnięciem technicznym (nawigacyjnym) byłoby zrobienie ciasnej ósemki, np. pięćdziesiąt (czterdzieści, trzydzieści) kilometrów nad powierzchnią Księżyca.

*
Polityka (tygodnik)
dostała najpierw wibracji skośnej, a potem trzęsiączki wzdłużnej, nie wiadomo czemu

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2338443,1,artemida-wraca-z-dark-side-of-the-moon-co-przywozi-na-ziemie.read?src=mt
 
Gdy astronauci misji Artemis II okrążali Księżyc, przez 40 min zasłaniał im on Ziemię. To zawsze oznacza chwilę niepewności. [bold mój - C.] Gdyby coś poszło nie tak, załoga statku byłaby skazana tylko na siebie i pokładowe komputery.
Nic się nie zdarzyło, ale na pokładzie statku Orion i w centrum kontroli lotu i tak czuć było pewną ulgę. „Fantastycznie jest was znów słyszeć”, powiedziała astronautka Christina Koch.”


Nie „zawsze”.

Załogi Apollo 8, 10, 11, 12, i 14-17, będąc za Księżycem, czyli bez kontaktu z Mission Control, wykonywały manewry, najpierw manewry hamowania i wchodzenia na orbitę Księżyca, a potem przyspieszania i schodzenia z orbity Księżyca w celu powrotu na Ziemię.

W przypadku załogi Artemis II problem był tylko taki, że przez czterdzieści minut nie mogła się skarżyć na zapachy w toalecie.

Orion w wielkanocny poniedziałek (dokładnie o 18:56 czasu Greenwich, czyli o 19:56 czasu polskiego) pobił symboliczny rekord. Do tej godziny największą odległością, na jaką oddalili się ludzie od Ziemi, było 400 tys. km. Tak daleko od powierzchni naszej planety byli astronauci misji Apollo 13 w 1970 r.
Orion wraz z czwórką astronautów misji Artemis II przekroczył tę granicę. Astronauta Jeremy Hansen przyjął to z pokorą.
[bold mój – C.] „Oddajemy cześć niebywałym wysiłkom i osiągnięciom naszych poprzedników w podboju kosmosu przez człowieka”, powiedział.

Koncentrat patosu w bryłach jak głowy cukru.

Orion wraz z czwórką astronautów misji Artemis II przekroczył tę granicę.”

Nieprawda.
Czwórka astronautów „pobiła rekord”.
Samo żelastwo, bez ludzi, lata od dawna na o wiele większe odległości, np. na Marsa, w dodatku ląduje tam i jeździ po powierzchni.

Curiosity jeździ po Marsie czternasty rok.   

https://en.wikipedia.org/wiki/Curiosity_(rover)

"The rover is still operational, and as of 8 April 2026, Curiosity has been active on Mars for 4860 sols (4993 total days; 13 years, 245 days) since its landing"

*
Z Polityki cd:
Chwilę przed wejściem w cień Księżyca pilot Victor Glover powiedział: „Gdy stracimy łączność, nie przestaniemy czuć miłości płynącej z Ziemi [Zwłaszcza z Iranu, z krajów Zatoki Perskiej, z europejskich krajów NATO, itd. – bold i przypis -  C.]. Chcemy przekazać wszystkim na Ziemi i w jej okolicach wyrazy miłości z Księżyca. Do zobaczenia po jego drugiej stronie”.
Gdy statek, po 40 min napięcia, wyłonił się zza tarczy Księżyca i łączność została przywrócona, Christina Koch powiedziała: „Będziemy eksplorować. Będziemy budować statki. Przylecimy ponownie. Założymy placówki naukowe. Będziemy jeździć łazikami, prowadzić badania radioastronomiczne, założymy firmy. Będziemy wzmacniać przemysł i inspirować. Przede wszystkim jednak zawsze będziemy wybierać Ziemię. Zawsze będziemy wybierać ludzi”.


Patos w bryłach jak głazy narzutowe.

Itd. Itp.

Ogólnie to w ogóle nie widać, w czym Artemis (program) miałby być lepszy od Apollo.

Nie, żebym się czepiał, ale tego akurat nikt nie deklaruje (że lepszy).
 
Generalnie jest tak, że załatwianie ludowi „circenses” jest tańsze niż załatwianie „panem”, stąd pomysły, żeby znowu wylądować.
 
Aktualny program ciągnie się od Busha młodszego:
https://en.wikipedia.org/wiki/Constellation_program

potem został okrojony przez Obamę, ale powoli się telepie.

Jako częściowe usprawiedliwienie polityków wypada wskazać, że lud zmienny jest w nastrojach swych …
Załoga Apollo 13 tuż przed wybuchem wykonała transmisję telewizyjną, ale żadna z (wówczas nielicznych) telewizji tego nie transmitowała, no bo ileż razy można oglądać fikołki w stanie nieważkości?

Więc amerykańscy politycy meandrują, na zmianę odkręcając i zakręcając kran z pieniędzmi.

Żadnej stałej bazy na Księżycu nie będzie (na 99,4672%), bo to nie ma sensu, ani ekonomicznego, ani naukowego.

Jakieś lądowanie w ciągu najbliższych czterech/pięciu-siedmiu/ośmiu lat prawdopodobnie się odbędzie.
Chiny zapowiadają lądowanie w 2030 roku, czyli za cztery lata, ale mogą mieć opóźnienie.

Kto wyląduje jako pierwszy w dwudziestym pierwszym wieku?

Nie mam pojęcia.

Bardzo ostrożnie można zakładać, że skoro władze chińskie zapowiedziały publicznie lądowanie na Księżycu, to zapewniły odpowiednie finansowanie tego projektu.

Teoretycznie mogłoby się wydawać, że Amerykanie mają przewagę doświadczenia, ale praktycznie cała wiedza o Programie Apollo jest publicznie dostępna.
Przy czym sami Amerykanie z niej de facto nie korzystają, bo zamiast zbudować „LeM-a” 2.0, trochę (albo i znacznie) większego (miski/stopy „podwozia” można by zmniejszyć, bo wiadomo, że zostały znacznie przewymiarowane [a w zasadzie to i całe „podwozie”, tzn. nogi z tym mechanizmem teleskopowego amortyzowania uderzenia w grunt księżycowy]), zlecili przerobienie na lądownik Starshipa, co wydaje się pomysłem … mało zrozumiałym, mówiąc najoględniej.

Isaacman mówił kilka dni temu o testowaniu lądowników w liczbie mnogiej - „lunar landers”.

https://www.theguardian.com/us-news/2026/apr/05/alien-life-nasa-jared-isaacman-artemis-ii

“The next mission, Artemis III, is scheduled for launch in mid-2027. Isaacman said. “That’s where we’re going to test the same spacecraft with our lunar landers,”
             
NASA podpisała z Grummanem umowę na dostawę lądowników pod koniec 1962 roku (z tym, że prace studyjne prowadzono bodajże od wiosny 1960 roku).

Wyprodukowanie egzemplarzy, które można było testować w lotach załogowych, trwało około sześciu lat (1963-1968).
Inżynierowie Grummana wykonywali obliczenia głównie na suwakach, ale mam wrażenie, że to nie spowalniało prac w sposób istotny.
Do „mid-2027” zostało zaledwie ca piętnaście miesięcy, a żadne szczegóły funkcjonowania Starshipa jako lądownika nie są publicznie znane (chyba, że mi coś umknęło).
 
Jeśli siódma flaga na Księżycu okaże się czerwona (z pięcioma gwiazdkami), to nie będzie duże zaskoczenie.
   
*
https://www.reuters.com/science/chinas-crewed-lunar-programme-eyes-astronaut-landing-by-2030-2026-04-02/

BEIJING, April 2 (Reuters) - NASA sent four astronauts on the world's first crewed lunar mission in half a century on Wednesday, in preparation for a first-ever manned landing on the moon's South Pole in 2028, as a space race between the United States and China intensifies.
China has only ever sent robots to the moon, but these missions have highlighted the country's rapidly improving space capabilities that will play a key role in fulfilling its goal of sending an astronaut to the moon by 2030.

         

6
DyLEMaty / Programy: Apollo versus Artemis.
« dnia: Kwietnia 07, 2026, 05:01:07 pm »
Programy: Apollo versus Artemis.

Najważniejszym elementem lotu Artemis II jest to, że statek NIE wszedł na orbitę Księżyca.

Nie wszedł, w odróżnieniu od statku Apollo 8, który, ponad pięćdziesiąt siedem lat temu, w grudniu 1968 roku, w pierwszym w historii locie poza niską orbitę Ziemi, wszedł na orbitę Księżyca.

Nie widzę innego wytłumaczenia, jak tylko takie, że decydenci NASA uznali, że statek jest na tyle zawodny, że załoga miałaby zbyt wielką szansę nie wrócić z tego lotu.
Bo jeśli się wejdzie na orbitę, to potem trzeba z niej zejść, żeby wrócić na Ziemię.

Oczywiście, jestem absolutnym przeciwnikiem hurra-optymistycznych decyzji w stylu takim, że debeściaki polecą na drzwiach, nawet lekko przemrożonych, co kosztowało życie siedmiu osób z załogi Challengera.
Katastrofa Columbii to kwestia bardziej złożona, nie potrafię ocenić, czy były realnie jakieś możliwości załatania dziury w skrzydle, ale, gdyby filmy ze startu przeanalizowano od razu, w ciągu godzin od startu, to załoga przynajmniej miałaby szansę spróbować.
Nie pamiętam, czy mieli dość paliwa, żeby podejść do ISS i tam poczekać na przysłanie innego promu.
 
Więc, jeśli decydenci w NASA obawiali się, że wejście Artemis II na orbitę Księżyca byłoby zbyt ryzykowne, to słusznie zarządzili lot po ósemce.
Natomiast chwalenie się pobiciem rekordu odległości od Ziemi, to żenada, gęsta jak ciepły asfalt.
 
Wejście na orbitę Księżyca w locie Artemis II było zbyt ryzykowne, a jednocześnie administrator NASA zapowiada test lądownika w przyszłym roku i lądowanie na Księżycu za dwa lata  - podczas zaledwie trzeciego lotu załogowego w programie Artemis.   

https://www.theguardian.com/us-news/2026/apr/05/alien-life-nasa-jared-isaacman-artemis-ii

“The next mission, Artemis III, is scheduled for launch in mid-2027. Isaacman said. “That’s where we’re going to test the same spacecraft with our lunar landers, followed up in 2028 by Artemis IV, where we’re going to use this spacecraft to transfer crew to the landers and put American astronauts back on the surface of the moon”

W tej sytuacji warto przypomnieć, że pierwsze lądowanie na Księżycu nastąpiło w trakcie piątego lotu załogowego Programu Apollo. (W okresie październik 1968 r. – lipiec 1969 r.)

Apollo 7 - test modułu dowodzenia i serwisowego na orbicie Ziemi;       
Apollo 8 - pierwszy lot modułu dowodzenia i serwisowego poza orbitę Ziemi z wejściem na orbitę Księżyca (na dziesięć okrążeń); 
Apollo 9 - test lądownika księżycowego (Lunar Module, wymawiany „Lem”, chociaż „ekskursja” wypadła z nazwy) na orbicie Ziemi;
Apollo 10 - test lądownika księżycowego na orbicie Księżyca z zejściem na 50.000 stóp, czyli ca piętnaście kilometrów nad powierzchnią Księżyca;
Apollo 11 – pierwsze lądowanie.

7
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« dnia: Kwietnia 07, 2026, 11:08:03 am »
@maziek.

Galileusz zobaczył cztery największe księżyce Jowisza prawie dziewięćdziesiąt lat po tym jak niewielka część ekipy Magellana wróciła do domu, udowadniając doświadczalnie, że Ziemia jest kulą.

Do 1992 roku, czyli zanim Wolszczan odkrył pierwszą planetę pozaukładową, odkryto trzynaście księżyców Jowisza, siedemnaście księżyców Saturna, piętnaście księżyców Urana, osiem księżyców Neptuna i dwa księżyce Marsa.

Do roku 1910 odkryto co najmniej trzydzieści osiem asteroid (nie licząc Plutona).
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_exceptional_asteroids#Largest_by_diameter

*
Osiem planet, krążących wokół Słońca, co najmniej pięćdziesiąt sześć księżyców, krążących wokół planet, co najmniej trzydzieści osiem asteroid (a zapewne o wiele więcej, biorąc pod uwagę postępy w budowie teleskopów pomiędzy 1910 r. a 1992 r.) krążących wokół Słońca, w sumie ponad sto obiektów.

Znaliśmy tylko jeden układ gwiazda – obiekty ją otaczające, ale tych obiektów było wiele

Poszukiwanie planet pozaukładowych było trudne technicznie, ze względu na ich rozmiary w stosunku do gwiazd, które obiegają, i w stosunku do odległości od Układu Słonecznego/obserwatorów, ale sam fakt, że istnieją, nie był żadną sensacją.

Organizmy jednokomórkowe pojawiły się na Ziemi około trzy miliardy osiemset milionów lat temu (podaję za Brianem Coxem), z czego można wnosić, że mogą pojawiać się relatywnie często, tam gdzie spełnione są minimalne warunki.     
Ale (w jedynym znanym nam przypadku) przejście od pojedynczych komórek do cywilizacji używającej m.in. teleskopów i rozmaitych urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne, trwało te trzy miliardy osiemset milionów lat, to prawie jedna trzecia czasu trwania Wszechświata.
A po drodze były rozmaite wydarzenia, które mogły wyzerować licznik.

Jednak cywilizacja techniczna z szansą na kontakt, albo choćby na jednostronne wykrycie, musi używać fal elektromagnetycznych.
Musi czy nie musi to kwestia dyskusyjna,

Jeśli nie musi, to jak się będzie kontaktowała?

*
Warto przy tym pamiętać, że hapeesom, wychowanym na rozmaitych startrekach i supermanach (kosmita), nie chodzi o to, czy jakaś cywilizacja nadaje z odległości stu, dwustu, czy pięciuset lat świetlnych, tylko, żeby w końcu pokazano ten statek, ukrywany przez CIA/US Army w bunkrze na wiadomej pustyni.

*
Zbiór hapeesów ma (nieprzypadkowo) bardzo dużą część wspólną ze zbiorem osób, które z dumą mówią o sobie „Zawsze byłem noga z matmy”. (Niektórzy badacze twierdzą nawet, że części niewspólne tych zbiorów zmierzają do zer).

Dlatego hapeesy nie zadają sobie pytania: Ile energii potrzeba, żeby przemieścić jedną tonę z układu odległego od Ziemi o sto (lub więcej) lat świetlnych w pobliże Ziemi?
To oczywiście zależałoby od prędkości przelotowej, do której należałoby ową tonę rozpędzić, a potem wyhamować.
Ale żeby podróże nie trwały w nieskończoność, wypadałoby latać z prędkościami „podświetlnymi”, powiedzmy, 0,9c.
Ile ta energia by kosztowała?
Nawet po cenach przedwojennych, czyli z lutego br.

*
Może jednak ufoki przylatują na skróty, „wormhole”-ami?
No, może, z tym, że, póki co, jedyna znana „wormhole”, to ta wygryziona w mózgu Roberta Kennedy’ego jr.

https://www.npr.org/sections/goatsandsoda/2024/05/09/1250201358/rfk-jr-brain-parasitic-worm-tapeworm-kennedy

“"A worm ... got into my brain and ate a portion of it and then died."
These are words nobody wants to say.
They were spoken by a U.S. presidential candidate. According to a 2012 deposition, uncovered and reviewed by The New York Times, Robert F. Kennedy Jr. said he sought medical attention after experiencing mental fogginess and memory loss. Eventually, he said, a doctor helped him determine a brain abnormality found on a scan was caused by a worm.”


8
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 23, 2026, 12:26:55 pm »
Stop. Za dużo sobie wymyślasz. Ja straciłem wiarę w możliwość sensownej dyskusji z Tobą w tym przedmiocie - a nie w "obronę Remuszki", którą to usiłujesz mi rozpaczliwie wcisnąć w brzuch (mówiąc Remuszką) - i, wybacz - nawet już nie przeczytałem co napisałeś bo zdaje mi się to bezprzedmiotowe. Uważam, że masz z Remuszką jakiś problem - a ja nie.

Czyli dalej, w dwudziestym piątym poście, uciekasz od meritum.

W jednym się z tobą zgadzam:  ty „nie masz problemu” z tym, że twój, samodzielnie wybrany, kolega Remuszko publikował tu prorosyjskie kłamstwa/propagandę, a ja uważam, że to był problem, i należy o tym przypominać.

Teoretycznie wystarczyłoby przypomnieć raz, ale, ponieważ uciekasz od merytorycznej dyskusji, to kontynuuję.

9
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 22, 2026, 05:55:59 pm »
Straciłem wolę i wiarę do tego.

Zasadniczo to jest krok w dobrym kierunku, czy nawet dwa kroki, powiązane.

To, że straciłeś wiarę w możliwość obrony Remuszki jest dobrym objawem, ponieważ skuteczna obrona nie jest możliwa.

Napisał to, co napisał i nie da się tego odtłumaczyć.

Utrata woli bronienia Remuszki jest logiczną konsekwencją utraty wiary w możliwość jego obrony.

Natomiast elegancko byłoby się przyznać do tego, że nie jesteś w stanie obronić Remuszki, ponieważ rozpowszechniał tu prorosyjskie kłamstwa.

Żeby cię wesprzeć w tym procesie godzenia się rzeczywistością proponuję taki przykład:
Wyobraź sobie, że do Janka przychodzi sąsiad Zenek i twierdzi, że do niego na werandę przybiega gekon i łazi po suficie.
Może łazi, zasadniczo jest to zwierzę z innej strefy klimatycznej, ale może to się działo latem, może gekon uciekł od jakiegoś jeszcze innego sąsiada Janka i Zenka i naprawdę przybiega do Zenka na werandę.

Jaka byłaby reakcja Janka?

Bez wątpienia zapytałby:
A masz na to jakieś dowody?

W szczególności
Czy zrobiłeś mu zdjęcie?

Oczywiście, w dzisiejszych czasach photoshopów oraz AI generującej rozmaite obrazy, zdjęcie gekona na suficie werandy Zenka nie byłoby dowodem ostatecznym, ale to byłby jakiś początek badania, czy gekon rzeczywiście się tam pojawia.
Ostatecznym dowodem byłoby, gdyby Janek zobaczył na własne oczy tego gekona, albo na suficie u Zenka, albo po tym, jak gekon został odłowiony.

Później gekon powinien zostać oddany do jakiegoś schroniska dla zwierząt egzotycznych, jeśli takowe istnieje, albo może do zoo.

Generalna zasada jest taka, że jeżeli ktoś twierdzi, że jest jakoś, albo że było jakoś, to powinien to udowodnić.

Remuszko pomówił NYT i pozostałe redakcje, dowodów żadnych nie podał i podać nie mógł, ponieważ te dowody nie istniały i nie istnieją.
Gdyby było inaczej, to ty podałbyś te dowody, chociaż jeden, ale nie podałeś żadnego, bo ich  nie ma.

Ciągle jeszcze masz szansę zachować się przyzwoicie i przyznać, że Remuszko pomówił NYT.

*
Przypomnę jeszcze, że w tym samym tekście Remuszko wychwalał Putina.

Jaki mógł mieć powód, inny niż ruble od Sputnika?

Putin – wiadomo: zło wcielone i wszechstronne [bold Remuszki - C.], a kto powie o nim jedno marne dobre słowo, ten agent i zdrajca.

Żeby być agentem i/lub zdrajcą, trzeba popełnić czyn karalny, przekazać wrogiemu państwu tajne dokumenty, podłożyć bombę.

Remuszko był trybikiem w rosyjskiej machinie propagandowej.

Gdyby nie był, to jaki miałby powód, żeby w 2017 roku napisać cokolwiek pozytywnego o Putinie?

Na jakiej podstawie (innej niż ruble ze Sputnika) tajne rozmowy Putina i Trumpa budziły w Remuszce „dobrą nadzieję”?

Bite sto pięćdziesiąt minut tajnych rozmów Putina i Trumpa zamiast minut trzydziestu to dla mnie wydarzenie historyczne [bold Remuszki - C.]. I budzące dobrą nadzieję.

10
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 21, 2026, 04:18:58 pm »
o ile chodzi Ci o "równoważenie", a nie skakanie po leżącym.

Po raz kolejny próbujesz uciekać od meritum sporu.
Popadasz przy tym w sprzeczność z samym sobą. 

badanie życiorysów osób publicznych przed czy po śmierci jest powszechne i prowadzi czasem do przewartościowania oceny osoby - nic w tym zdrożnego

*
Remuszko był trybikiem w machinie propagandowej Rosji, zwalczającej Polskę, Unię, NATO. Maleńkim, ale nie najmniejszym, bo na samym dole byli ci, którzy wysławiali Putina i atakowali Zachód anonimowo, a Remuszko robił to pod nazwiskiem, zawiązawszy sobie rosyjską onucę jako apaszkę.

Czy dowodem dla Ciebie, że A pomówił B jest to, że C nie podaje powodu, którym kierował się A? To się by nie ostało w sądzie jako dowód winy A.

Nie jesteś jakimś przypadkowym „C”, wylosowanym spośród mieszkańców Chełma, czy z jakiejś innej grupy.
Jesteś obrońcą Remuszki i to zupełnie naturalne, że pytania o stanowisko Remuszki są kierowane do ciebie.

*
Ponadto, warto w końcu powiedzieć, że sytuacja, kiedy sprawa trafia do sądu, to ostateczność.

Zazwyczaj, jeśli osoba (lub instytucja) A ogłasza jakieś niekorzystne informacje o osobie (lub instytucji) B,
 to osoba A od razu podaje uzasadnienie.

Remuszko uzasadnienia nie podał i ty też nie podajesz, bo żadnych „fejkniusów” nie było.

Cały zwrot o tym, że

Trump [to] (...) twardy przeciwnik [bold Remuszki - C.] skisłego mleka od wszechwładnych dotychczas świętych krów (fejkniusy NYT+CNN+WP)

robi wrażenie przepisanego z instrukcji Sputnika.

Nawet gdybyś podał jeden przykład „fejkniusa” (a nie podałeś żadnego w dwudziestu trzech postach), to miałby to być dowód, że NYT był „wszechwładną świętą krową”?


11
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 09, 2026, 03:24:20 pm »
No dobra, jestem niedobry (i tylko udaję cierpliwego), ale co z odpowiedzią na to moje proste pytanie:

Cytuj
Zanim jednak ten wyrok stanie się prawomocny to chciałem zapytać, czy Twoim zdaniem ten mój zacytowany cytat:

"ja to już dawno napisałem - A twierdzi nieprawdę o B, B podaje go do sądu, A musi wykazać że nie był gołosłowny: to jest podać przykład."

ma dokładnie takie sam sens i znaczenie jak ten:

"Cierpliwie powtarzam, że w przypadku pomówienia ciężar dowodu spoczywa na (potencjalnym) sprawcy/pomawiającym."

?

Te dwa twierdzenia robią wrażenie tożsamych.
Ale:
Jeżeli rozumiesz, że ciężar dowodu spoczywa na (potencjalnie) pomawiającym, czyli w tym przypadku na Remuszce, on nie żyje, a ty podjąłeś się jego obrony, to:

albo podaj ten przykład „fejkniusa”, jeśli go masz,

albo przyznaj, że go nie masz.

A może czekasz, aż NYT wytoczy spadkobiercom Remuszki pozew o symboliczną złotówkę? (Bo dużo więcej chyba po nim nie zostało, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego talent do inwestycji, o czym niedawno wspominałeś.)

I wtedy wyciągniesz „fejkniusa” z szuflady?

Obaj wiemy doskonale, że NYT nie wytoczy procesu.

Już prędzej antarktyczne lodowce roztopią się do gołej skały.

12
Lemosfera / Korespondencja Lema ze St. Ulamem i z Wł. Kapuścińskim
« dnia: Marca 08, 2026, 09:21:24 pm »
Korespondencja Lema ze St. Ulamem i z Wł. Kapuścińskim

@skrzat/Wojciech Zemek

Czy korespondencja Stanisława Lema ze Stanisławem Ulamem i z Władysławem Kapuścińskim zostanie wydana w dającej się przewidzieć przyszłości?
Jeśli tak, to kiedy?
Jeśli nie, to dlaczego?

W indeksie biografii Lema, napisanej przez Agnieszkę Gajewską, Władysław Kapuściński jest wymieniony dwadzieścia jeden razy. Dla porównania Sławomir Mrożek jest wymieniony dwadzieścia dwa razy, a Michael Kandel dwadzieścia cztery razy (Pozycje typu „str. 501-503” traktuję w każdym przypadku jako wymienienie jednokrotne).
Ponadto cytaty z korespondencji Stanisława Lema z Władysławem Kapuścińskim, opublikowane przez Agnieszkę Gajewską, wskazują, że prawie na pewno byłaby to ciekawa lektura dla osób głębiej zainteresowanych twórczością Lema.

*
W indeksie biografii Lema, napisanej przez Agnieszkę Gajewską, Stanisław Ulam nie występuje w ogóle.

Natomiast w liście do Ursuli K. Le Guin, datowanym „Wiedeń, 10 września 1984 r.” Lem napisał:

„Tymczasem w wieku siedemdziesięciu lat na zawał serca umarł kolega, z którym korespondowałem – prof. Stanisław Ulam, matematyk, który brał udział w Projekcie Manhattan. (Wdowa napisała do mnie, a jej list trafił na poste restante, tak samo jak Twój, gdy przebywałem szpitalu, a potem w Polsce).”

Ulam, starszy od Lema o dwanaście lat, urodził się we Lwowie w 1909 roku i, z przerwami, mieszkał w tym mieście do 1933 roku. [Lem się pomylił, Ulam zmarł w wieku siedemdziesięciu pięciu lat (1909-1984)].

Korespondencja z Ulamem jest potencjalnie co najmniej równie ciekawa, jak ta z Kapuścińskim, może ciekawsza.

Dlaczego nie została dotąd opublikowana?

Czy będzie opublikowana?

C.


13
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 08, 2026, 09:02:27 pm »
Ależ masz, Maźku, anielską cierpliwość...

Raczej wytrwałość w nieodpowiadaniu na proste pytanie, czy potrafi podać przykład "fejkniusa" opublikowanego przez NYT, czy nie.

14
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 08, 2026, 08:17:14 pm »
Zanim jednak ten wyrok stanie się prawomocny to chciałem zapytać, czy Twoim zdaniem ten mój zacytowany cytat:

"ja to już dawno napisałem - A twierdzi nieprawdę o B, B podaje go do sądu, A musi wykazać że nie był gołosłowny: to jest podać przykład."

ma dokładnie takie sam sens i znaczenie jak ten:

"Cierpliwie powtarzam, że w przypadku pomówienia ciężar dowodu spoczywa na (potencjalnym) sprawcy/pomawiającym."

?

Jeżeli znasz chociaż jeden przykład „fejkniusa”, opublikowanego przez NYT, to go podaj, tu i teraz.

Jeżeli nie znasz, to przyznaj, że Remuszko pomówił NYT. 


15
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« dnia: Marca 08, 2026, 10:19:37 am »
To znaczy czego nie rozumiesz w poniższym cytacie:
ja to już dawno napisałem - A twierdzi nieprawdę o B, B podaje go do sądu, A musi wykazać że nie był gołosłowny: to jest podać przykład. Remuszko musiałby podać przykład fejkniusa.
?

Remuszko musiałby podać, ale nie podał żadnego.

Ty napisałeś w obronie Remuszki dwadzieścia postów i też nie podałeś żadnego.

Bo żadnego nie znasz.

Ergo: Remuszko pomówił  NYT

Strony: [1] 2 3 ... 28