Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Cetarian

Strony: [1] 2 3 ... 6
1
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 01:21:16 am »
Znalazłem początkowy fragment N. w wersji e.

http://cyfroteka.pl/ebooki/Niezwyciezony-ebook/p85344i119127

„– Normalna procedura?
Astrogator wyprostował się znad książki pokładowej, gdzie w połowie karty wpisał umowny znak lądowania, godzinę i dodał obok w rubryce nazwę planety: „Regis III”.
– Nie, Rohan. Zaczniemy od trzeciego stopnia.
Rohan starał się nie okazać zdziwienia.
– Tak jest. Chociaż... – dodał z poufałością, na którą Horpach mu nieraz pozwalał – wolałbym nie być tym, który powie to ludziom.”
(…)
„Stu prawie ludzi, którzy od miesięcy nie słyszeli odgłosu, jaki wydaje wiatr, i nauczyli się nienawidzić próżni, jak nienawidzi jej tylko ten, kto ją zna.”

Eeeeh, czyżby nikt im nie powiedział, że na tej planecie zaginął bliźniaczy statek z też ponad osiemdziesięcioosobową załogą?(???)
Więc spodziewali się grilla i rumu?

*
„Obaj patrzyli na wielką mapę planety, w projekcji Merkatora, niedokładną, bo rysowaną w oparciu o dane automatycznych sond z zeszłego wieku. Ukazywała jedynie zarysy głównych kontynentów i mórz, linie zasięgu czap polarnych i kilka największych kraterów. W siatce przecinających się południków i równoleżników widniał obwiedziony czerwonym kółkiem punkt, pod ósmym stopniem północnej szerokości – miejsce, w którym wylądowali.”

(…)

„Horpach popatrzył po kolei na swoich specjalistów. Można było sądzić, że wybuchnie, ale nagle się uśmiechnął.
– Panowie, jesteście przecież ludźmi doświadczonymi. Latamy razem nie od wczoraj. Proszę o wasze zdanie. Co mamy teraz zrobić? Od czego zacząć?
Ponieważ nikt nie kwapił się z zabraniem głosu, biolog Joppe, jeden z nielicznych, którzy nie lękali się gniewliwości Horpacha, powiedział, patrząc spokojnie w oczy dowódcy:
– To nie jest zwykła planeta klasy sub-Delta 92. Gdyby była taka, „Kondor” nie zginąłby. Ponieważ miał na pokładzie fachowców, ani gorszych, ani lepszych od nas, jedyną rzeczą, jaką wiemy na pewno, jest to, że ich wiedza okazała się niewystarczająca, aby zapobiec katastrofie. Z tego wniosek, że musimy utrzymać trzeci stopień procedury i zbadać ląd i ocean. Myślę, że trzeba rozpocząć wiercenia geologiczne, a równocześnie zająć się tutejszą wodą. Wszystko inne byłoby hipotezami; nie możemy sobie w tej sytuacji pozwolić na taki luksus.
– Dobrze – Horpach zacisnął szczęki. – Wiercenia w perymetrze pola siłowego nie są problemem. Zajmie się tym doktor Nowik.
Główny Geolog skinął głową.
– Co do oceanu... jak daleko jest linia brzegowa, Rohan?
– Około dwustu kilometrów... – powiedział nawigator, wcale nie zdziwiony tym, że dowódca wie o jego obecności, chociaż go nie widzi: Rohan stał kilka kroków za jego plecami, u drzwi.
– Trochę daleko. Ale nie będziemy już ruszać „Niezwyciężonego”. Weźmie pan tylu ludzi, ilu pan uzna za wskazane, Rohan, Fitzpatrika, czy jeszcze jakiegoś oceanologa, i sześć energobotów rezerwy. Pojedzie pan z tym na brzeg. Działać będziecie tylko pod siłową osłoną; żadnych wycieczek po morzu, żadnych nurkowań. Automatami też proszę nie szafować – nie mamy ich zbyt wiele. Jasne? Więc może pan zacząć.”

Czyli: lecą „miesiącami” na planetę, lądują BYLE GDZIE, po czym kilka godzin po lądowaniu dr(mgr) Joppe rzuca błyskotliwy pomysł, żeby zbadać ocean. Och, jaka szkoda, że nie zaproponował tego choćby dzień wcześniej.
Mogliby zaparkować trzy kilometry od brzegu.
Ale Joppe nie mógł wcześniej, bo leżał nieprzytomny w hibernatorze.

Aaaarrrgghh!   

**
Ja mam z Lemem chyba taki problem, że nawet jeśli można się zasadnie przyczepić do fabuły – co zresztą lubię robić – to i tak z każdej jego najmarniejszej książki wyciągam więcej tematów do myślenia, więcej zwykłej przyjemności z czytania, niż z większości  innych SF-ów.

A ja nie mam z Lemem żadnego problemu.
[;-)]
Cieszę się, żeby był ktoś taki.
 


2
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 13, 2019, 09:24:27 pm »
Jeszcze @Hoko
Napisałem poprzednio, że groteski są bezpieczniejsze, ale to nie znaczy, że wszystkie fabuły SF serio są równie bajkowe.
Nie są.
W szczególności moim zdaniem Powrót z Gwiazd jest dużo bardziej spójny niż N.
Lem go nie lubił, ale za konstrukcję psychologiczną Bregga, nie za świat wykreowany.
 
**
@Q
„Jeśli nadmiar, czyli post scarcity, jak teraz mówią, to nie rozumiem sedna Twojej antyzałogowej argumentacji (w tym konkretnym wypadku). Stać ich na posyłanie ludzi, to ich posyłają.”

No, ale jeśli na każdego przypada ekwiwalent trzystu tysięcy par spodni z lampasami (czyli ca milion - trzy miliony dolarów) rocznie, to ludzie mają raczej tendencję do zalegania nad prywatnymi basenami, niż latania z pustyni na pustynię.
 
Ponadto:
Bregg odbył jedną podróż kosmiczną, spędził w przestrzeni dziesięć lat biologicznych, z czego dwa lata z przyspieszeniem dwa g.
I wrócił wyglądając prawie jak Schwarzenneger. 
Mięśnie Bregga „pracowały nawet kiedy spałem. Inaczej udusiłbym się jak szczur.”
Pani doradczyni stuknęła go w klatę, żeby wypuścić powietrza ze swetra.
Ale sweter nie był nadmuchany.
„Co pan tam ma?”
„Siebie” 
(Cytaty z pamięci, ale chyba blisko oryginału).

Ja też przejrzałem wątek.
Maźkowi wyszło, że N. hamował z opóźnieniem trzysta siedemdziesiąt g.
Macrofungel obliczył, że to jednak było „tylko” cztery g.
To jak oni wyglądali?(??) (zwłaszcza członkowie załogi N. z większym stażem).

Ale nawet gdyby, poza lotem do Regis Trzy, latali tylko z przyspieszeniem lub opóźnieniem jeden g. to, mając ogromne zasoby, powinni ich używać do ochrony ludzi.
W szczególności całą operację poszukiwania Kondora i badania przyczyn śmierci załogi można i należało przeprowadzić Z ORBITY. 
 
*
Q: „Skontruję innym: czy pamiętasz jak wglądało ziemskie gospodarowanie na Tytanie streszczone w pierwszym rozdziale "Fiaska" (owszem, niby to wcześniejsza epoka)?”

„Fiasko” zostało napisane przez ogrodnika Lema (znakomitego w swoim fachu, ale grafomana), a Lem w ataku wspaniałomyślności wydał je pod własnym nazwiskiem.

**
@Olka
„Gdyż i tak lądowanie z ludźmi jest zasadnicze dla fabuły.
Bez ludzi nie ma zabawy.
Jest diagnoza, wysłanie maszyn z osłonami i pojedynek a la Cyklop z chmurą posunięty do kosmicznej rozróby. Nuda.”

No właśnie.
Bez ludzi nie ma zabawy, więc się ich na siłę pakuje w niebezpieczeństwo, za co dowódca statku i jego przełożeni powinni trafić pod sąd (może być wojenny).
 
*
Od czasu do czasu zdarzają się ostrzeżenia przed złowrogą AI, w tym ze strony ludzi z pewnym autorytetem (jak np. Wilczek - noblista), ale kwestia, czy ta (ewentualnie) złowroga AI powinna być zaklasyfikowana jako żywa czy martwa, jest (ultra)marginalna. 
Podtrzymuję pogląd, że (ewentualnie) tylko bardzo zaawansowana AI mogłaby ewoluować.
Jakich narzędzi czy rodzajów broni by ta(taka) AI używała, to sprawa raczej drugorzędna.
 
*
Nie potrafię wskazać cytatu o tym, że „pole siłowe nie ekranuje magnetycznego”. Nie mam e-booka, a i papierowa książka jest upakowana dość głęboko.
Ale wydaje mi się, że pamiętam dobrze.
Mogę się zgodzić, że bąbel pola utrzymuje Chmurę w odległości dziesiątków, a może i setek metrów od dziobu rakiety, przez co Chmurze trudniej byłoby dotrzeć z odpowiednim polami magnetycznymi do głów załogi N. niż K.
Ale i tak Kondora należało poszukiwać (co najdalej) z orbity.
Tylko, że „bez ludzi nie ma zabawy”.
Ale ja osobiście słabo się bawię przy ażurowej fabule.

*
Moja szóstka?
Wuala:
1-2 Wizja lokalna, Golem XIV.
3-6 Cyberiada, Dzienniki Gwiazdowe, Głos Pana, Kongres Futurologiczny.
 
(Ponadto lubię Powrót z Gwiazd i - w innej kategorii - świetny kryminał/niekryminał Katar)

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 12, 2019, 01:47:58 am »
Pisarza należy oczywiście oceniać po jego najlepszych książkach. Lem napisał co najmniej z pół tuzina książek wybitnych, a nawet genialnych, a przecież już jedna znakomita daje nieśmiertelność (w zbiorowej pamięci).
Ale pisał też i słabsze.
Astronautów i Obłoku Magellana Lem wręcz nie pozwalał wznawiać.
Nie lubił Powrotu z Gwiazd.
Akurat z N. był chyba raczej zadowolony, ale ja (jak każdy) mam prawo do swojego zdania.

Miałem 15-16 lat, kiedy przeczytałem N. po raz pierwszy, i wtedy książka zrobiła na mnie duże (i pozytywnie) wrażenie.
Ale od tego czasu minęły dekady i moje podejście (nie tylko do fabuł) stało się, powiedzmy, dużo bardziej analityczne.

Rohan wrócił o godzinę za wcześnie?
Eh, no zdarzył się Lemowi błąd rachunkowy, ale to dziurka w fabule, wykłuta szpileczką gdzieś w rogu obrazu, poniżej podpisu. Obyśmy tylko takie problemy mieli.
 
Nie zarzucam cywilizacji w N., że ma za dużo energii.
To jest założenie Lema.
Tym się tamten świat różni do naszego.
Ale od bohaterów (jeśli nie zostali poddani np. betryzacji), można oczekiwać, że będą się zachowywać w przybliżeniu jak my (uwzględniając to, że są dużo bogatsi w energię - i generalnie w zasoby, bo w ujęciu Kardaszowa „x” dżuli równa się dolar [;-)]).

Gdyby władcą bazy (albo sektora, albo całej Federacji) był jakiś tyran, to w sterowni N. wisiałby wielki portret „ukochanego przywódcy”, Horpach miałby zastępcę ds. politycznych, a w załodze byłby sekretarz POP, czyli Pokładowej Organizacji Partyjnej.

Ale ponieważ w książce nie ma ani jednego słowa o w.w., uprawnione jest założenie, że decydent (jednoosobowy albo zbiorowy) jest racjonalny, a przynajmniej stara się taki być.

W związku tym sugestia Q, że „stary astrogator nie musiał wiedzieć wszystkiego (kazali polecieć to poleciał, w przyczyny nie wnikał)", jest ekstremalnie a-trafna.
No, właśnie musiał(by) – w racjonalnym świecie.

Decydent wysyła na Regis statek z osiemdziesięcioosobową załogą, tzn. Kondora.
Kontakt z Kondorem się urywa.
Można oczekiwać, że na statku o masie osiemnastu tysięcy ton (a nawet dużo mniejszym), są ze cztery niezależne systemy łączności.
Albo sześć.
Więc to nie jest kwestia przepalonej lampy i braku części zamiennych (w poetyce retro).
Załoga prawdopodobne nie żyje.

Owszem, trzeba szukać Kondora, ale nieprzekazanie dowódcy wyprawy ratunkowo-zwiadowczej całej wiedzy posiadanej przez Bazę, byłoby absurdem.
A częścią tej wiedzy były(by) powody wysłania Kondora.
Czyżby sekretarka komendanta bazy wylosowała Regis Trzy?
 
Dalej: cywilizacja bogata w energię/zasoby, która ma mnogie bazy w galaktyce, a w tych bazach liczne i wielkie rakiety (N. był największą dostępną jednostką, ale nie największą produkowaną), oczywiście ma zasoby, żeby wysyłać całe chmary bezludnych rakiet.
Setki.
I nawet nie musi się specjalnie trudzić miniaturyzowaniem komputerów, kamer i innych przyrządów.
Decydent, gdyby był racjonalny, powinien wysłać takie bezludne próbniki przed lotem Kondora.
A tym bardziej powinien wysłać sondy bezzałogowe na drugi dzień po utracie łączności z Kondorem, a zapewne co najmniej na kilka dni przed lotem N.

Q: „Może puszczono tam potem i jakie bezzałogowe sondy, ale muszki je (minimum ich lądowniki czy jakieś latacze atmosferyczne) zneutralizowały, więc i one zamilkły.”

Nie puszczono, bo Lem o tym (o ile dobrze pamiętam) nic nie napisał.
A to przecież byłaby kluczowa informacja.
Zaginął Kondor i dwie, trzy, pięć sond bezzałogowych.
Wtedy już niemal pewne byłoby, że ktoś (raczej ktoś niż coś) je likwiduje.
 
*
Książkę wydano w 1964 roku.
Lem ukończył ją w 1963 r., najwcześniej w 1962 r.
Pięć – sześć lat po wystrzeleniu Sputnika.
Nie chce mi się szukać dokładnych danych, ale w tym czasie Ziemię z pewnością okrążało już co najmniej po kilka satelitów sowieckich i amerykańskich.
Może nawet po kilkanaście.
Nie trzeba było ich wymyślać.     

Tymczasem:
„Na temat planety wiedzieli tylko tyle, ile zarejestrowały...ubiegłowieczne automatyczne sondy”, ale dlaczego nie ubiegłoroczne, albo ubiegłomiesięczne?
No, dlaczego?

Żeby było tajemniczo … No to jest.
Ale nieracjonalnie.
Za takie szafowanie krwią załóg w racjonalnym świecie dowódca bazy stanąłby przed sądem.
Chyba, że porzucimy racjonalność.
W takim razie po lądowaniu można by rozpalić grilla i wydać załodze zaległe porcje rumu za czas spędzony w hibernatorze.

**
Dalej:
Chmura potrafi neutralizować organizmy żywe, kasując im pamięć.
Można ją oszukać, nadając z siateczki pod włosami, zasilanej małą bateryjką, sygnały takie, jakie wysyła mózg już porażony.
Ale pancerz rakiety klasy K. lub N. na 99,9% ekranował takie słabe sygnały.
Jednak Chmura wykasowała pamięci załodze Kondora.
Wiedziała, że warto.
Dlaczego Chmura nie spróbowała zaatakować w ten sam sposób Niezwyciężonego?
 (Jednostki nie tylko podobnej do K., ale wręcz bliźniaczej).
W książce jest wprost mowa o tym, że pole siłowe nie ekranuje magnetycznego, więc malownicza czasza, wytworzona przy pomocy kilkunastu trzydziestotonowych emiterów nie chroniła N. przed atakiem Chmury

**
@ Hoko
Na pewno konwencja groteskowa, (Cyberiada, Podróże Tichego, w tym Wizja), jest bezpieczniejsza.
Ale skoro autor wybrał konwencję realistyczną (świat jak nasz, plus dużo energii), to taki świat oceniam. 

**
@ Olka
„Myślę, że tło ma znaczenie drugorzędne - pierwszorzędna jest historia spotkania na granicy: żywe/martwe, możliwej zagłady nawet całego gatunku (bez krwawej masakry!)  i wynikające z tego implikacje filozoficzne.”

No, ale cała ta nekrosfera jest bez sensu!!

W pojedynczym kryształku jest jakiś procesor, zapewne słabszy niż w najnowszym iPhone’ie, ale jest. Poza tym kryształek kierunkowo emituje promieniowanie podczerwone, itd.
Żadna krysztalica-matka tego nie urodzi!!
Coś takiego może powstać tylko w fabryce, na precyzyjnej i skomplikowanej linii technologicznej.
Dopiero komputer zarządzający taką fabryką (jakiś kuzyn Golema) mógłby ewentualnie przebudowywać sam siebie.
No, ale nie po to produkowałby kryształki, żeby go potem zaatakowały.
Więc musiałby kontrolować Chmurę. Nie byłaby autonomiczna.

4
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 11, 2019, 01:12:19 am »
Skoro N. wyjęto z hibernatora, to mnie nasunęło się pytanie: Po co decydent (lub decydenci) wysłał duży (wielki) statek z osiemdziesięcioosobową załogą, na pustynną planetę?
PIERWSZY statek, czyli Kondora.
Sto razy taniej byłoby wysłać małą, bezludną rakietę, z czterema czy sześcioma arktanami, żeby zebrały tysiąc (albo i dziesięć tysięcy) próbek gruntu i odesłały do bazy, do analiz.
Więc, PO CO?
Czyżby, tradycyjnie, w celu wbicia flagi?
Regis jest najidiotyczniejszym miejscem, jakie sobie można wyobrażać. Szczyt bezpotrzeby. Nie wiadomo, po co wysłano tu "Kondora" - zresztą mniejsza o to, skoro stało się.
[astrogator Horpach, dowódca Niezwyciężonego]

No, ale to niczego nie wyjaśnia. Pokazuje co najwyżej, że autor miał świadomość, że jego konstrukcja fabularna ma w burcie dziurę jak po torpedzie kawitacyjnej i postanowił ją zalepić kawałkiem płótna żaglowego i rolką plastra.
   
Dalej: w książce nie ma ani jednego słowa na temat tego, że być może Kondor, jako statek Federacji, został zaatakowany i zniszczony przez statek KON-federacji (powiedzmy).
Z tego wynika, że ludzkość jest zjednoczona – nie walczy pomiędzy sobą.
Nie ma też ani słowa o potencjalnym ataku na Kondora podstępnych Fomalhautczyków (lub innych podłych kosmitów).
Czyli, galaktyka nasza.

To na kogo te lasery i pola siłowe?
Ręczny laser (miotacz Weyra) może się ewentualnie przydać na jakiegoś astrotygrysa.

Ale kilkanaście trzydziestotonowych emitorów pola siłowego?
Po co one?
Żeby astrodinozaury nie nadepnęły rakiecie na nogę po lądowaniu?
Ale rakieta (i Kondor i N.) ważyła osiemnaście tysięcy ton, więc musiała mieć nogi bardzo pancerne.

**
@Q Dla świętego spokoju to można wysłać TRZY arktany – zamiast sześciu.
 


5
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 11, 2019, 12:08:20 am »
Skoro N. wyjęto z hibernatora, to mnie nasunęło się pytanie: Po co decydent (lub decydenci) wysłał duży (wielki) statek z osiemdziesięcioosobową załogą, na pustynną planetę?
PIERWSZY statek, czyli Kondora.
Sto razy taniej byłoby wysłać małą, bezludną rakietę, z czterema czy sześcioma arktanami, żeby zebrały tysiąc (albo i dziesięć tysięcy) próbek gruntu i odesłały do bazy, do analiz.
Więc, PO CO?
Czyżby, tradycyjnie, w celu wbicia flagi?

6
Forum po polsku / Odp: [SPRAWY ORGANIZACYJNE]
« dnia: Lipiec 30, 2019, 12:49:26 am »
Po trzecie sprawą nikt nie jest już zainteresowany począwszy od opozycji, której gdyby się chciało mogłaby ten "raport" obśmiewać strona po stronie, błąd po błędzie i bzdura po bzdurze w kampanii wyborczej - ale widocznie się jej nie chce.

Opozycja popełnia bardzo poważne błędy.
Jako Koalicja Europejska przeprowadziła bardzo słabą (pod wieloma względami) kampanię do Parlamentu Europejskiego i przegrała te wybory.
Do Sejmu i Senatu PO startuje jako Koalicja Obywatelska (z resztkami Nowoczesnej, chyba Zielonymi i może jakimiś samorządowcami).
Szefem sztabu został Brejza, dotychczas chyba niezbyt bliski kierownictwu PO.
Czy kampania w następnych wyborach będzie znacząco lepsza, to się okaże.

Brejza jest sprawą katastrofy zainteresowany na tyle, że wielokrotnie pisał w tej sprawie interpelacje i zapytania: 
     
https://www.wprost.pl/opinie-i-komentarze/10231831/co-ze-skarga-na-rosje-do-mts-w-sprawie-zwrotu-tupolewa-msz-przerzuca-decyzje-na-rade-ministrow.html

8 lipca 2019r.

„Poseł Krzysztof Brejza ponownie złożył interpelację w sprawie wraku tupolewa i zapowiadanej przez niektórych polityków PiS skargi na Rosję do MTS. Politykowi PO odpowiedziało MSZ oraz KPRM, jednak informacje przedstawione przez obie instytucje różnią się od siebie.
Poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza wielokrotnie pisał interpelacje i zadawał pytania w sprawie działań podkomisji, która zajmuje się wyjaśnieniem przyczyn katastrofy smoleńskiej. [bold C.] Polityk pytał także o skargę Polski na Rosję w sprawie przetrzymywania przez Moskwę wraku tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. Przed miesiącem Brejza wysłał do MSZ oraz do KPRM pisma z zapytaniem, czy w okresie od 1 lutego 2017 r. do 19 czerwca 2019 r. MSZ kierowało do premiera jakiekolwiek informacje dotyczące konieczności złożenia skargi do MTS w Hadze. Skarga na Rosję była zapowiadana wielokrotnie przez polityków PiS, szczególnie byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, jednak nigdy nie została oficjalnie złożona. (…)”

Zacytowałem ca połowę artykułu, ale polecam całość.
 
Ale nawet gdyby Brejza tych interpelacji i zapytań nie pisał, to OCZYWIŚCIE nie byłby powód, żeby na Forum tolerować kłamcę smoleńskiego.

*
„Po drugie w zasadzie regulamin nie wymaga pisania prawdy.”

No, to jest gigantyczne i skandaliczne niedopatrzenie, które administracja powinna natychmiast skorygować.

Na wszelki wypadek dodam, że oczywiście nie chodzi o zwalczanie błędów popełnianych w dobrej wierze, bo taki błąd może się zdarzyć każdemu (raz do roku), ale o zakaz świadomego pisania nieprawdy, przy czym ocena, czy uczestnik pisał nieprawdę świadomie należy do administracji, która powinna używać rozumu i doświadczenia życiowego.

*
Skąd ja wiem, że on kłamał świadomie?
Stąd, że czytałem (wtedy) Forum.
Gdyby on był zainteresowany uczciwą dyskusją, to odpowiedziałby na PIERWSZY z Twoich circa dziesięciu apeli i udzielił odpowiedzi na Twoje pytania.
Ale on nie odpowiedział nawet za dziesiątym razem, ponieważ nie był zainteresowany dyskusją, tylko wypisywaniem tu pisowskich kłamstw.
Czego Ci więcej potrzeba?
Bronił Biniendy, a Binieda był i jest nie do obrony.
Jedynym uczciwym postępowaniem w debacie publicznej jest(byłoby) opublikowanie założeń do symulacji RAZEM z symulacją, a najpóźniej na pierwsze żądanie, a i to już wypadałoby przeprosić za zwłokę.
A Binienda łgał, że nie może ich pokazać, bo nie ma praw, itd.

Przecież jedyny sensowny sposób uprawiania nauki to taki, że hipotezy są „peer reviewed”.
A żeby „peer-owie” mogli ocenić symulację, to musieliby znać założenia.

Ale Binienda ich nie ujawnił do dziś.
Jeżeli on tam, gdzie blacha miała milimetr, wstawił dziesięć milimetrów, itd., to wyszedł mu samolot ścinający brzozy.
Gdyby wstawił blachę (płytę) o grubości dziesięciu albo dwudziestu centymetrów, a zamiast aluminium tytan, albo jeszcze lepiej bersil, to wyszedłby mu samolot, który mógłby przebić na wylot wieżę WTC i polecieć dalej.
To była jawna drwina z jakichkolwiek standardów uprawiania nauki, a nawet ze zwykłego zdrowego rozsądku.
Świadome, cyniczne kłamstwo na polityczne zlecenie.

*
Co proponuję?
No, po pierwsze zmianę regulaminu.
A po drugie zastosowanie tego zmienionego regulaminu.

Ale to oczywiście będzie biurokratyczna podkładka, którą zrobisz sam dla Siebie,
 bo jako administrator mogłeś i możesz w każdej chwili wyprosić stąd kłamcę smoleńskiego.
Myślisz, że Zemek kazałby Ci to odkręcić – w imię swobody świadomego pisania kłamstw na Forum?
Serio?   

7
Forum po polsku / Rocznice i miesięcznice
« dnia: Lipiec 29, 2019, 05:04:40 pm »
Q,

A/- napisałem do Maźka,
B/- napisałem, dlaczego podnoszę temat teraz - ponieważ dobiega końca czteroletnia kadencja rządów PiS, a raportów nie ma (co potwierdza - jeśli ktoś tego potrzebował - że kłamstwa o zamachu to była cyniczna gra wyborcza).
 
 

8
Forum po polsku / Rocznice i miesięcznice
« dnia: Lipiec 29, 2019, 02:37:19 pm »

@maziek

Wiosną 2011 roku politycy PiS bardzo ostro krytykowali komisję Millera za to, że jej prace trwają zbyt długo.
Raport komisji opublikowano 28 lipca 2011 r., czyli osiem lat temu.
Rocznica wprawdzie nieokrągła, ale parzysta.
Można też powiedzieć, że wczoraj przypadła dziewięćdziesiąta szósta miesięcznica opublikowania raportu.
Komisja Millera pracowała piętnaście i pół miesiąca.
Od utworzenia rządu PiS (16 listopada 2015 r.) minęło prawie czterdzieści pięć miesięcy, czyli okres prawie TRZYKROTNIE dłuższy.
A przecież pisowska prokuratura i pisowska podkomisja nie zaczynały od zera, bo poprzednio przez ponad cztery lata działał zespół Tośkiewicza, który zbierał (bez)cenne materiały, gównie z wycieraczek, ale nie tylko.   

*
W latach po katastrofie na Forum toczyły się dyskusje o katastrofie i wokół katastrofy.
W trakcie tych dyskusji pewien kłamca pisowski rozpowszechniał tu … pisowskie kłamstwa.
Nie używam określenia „troll”, ponieważ Olka wywodziła kiedyś, że aby zasłużyć na to określenie, trzeba (jej zdaniem) spełniać jakie skomplikowane kryteria, natomiast kłamcą ten uczestnik był bez wątpienia.
Był i jest osobą, która świadomie rozpowszechniała kłamstwa pisowskie o katastrofie.         
Wielokrotnie (może i dziesięć razy) apelowałeś do kłamcy, żeby odpowiedział na kilka Twoich podstawowych pytań, ale on oczywiście za każdym razem te Twoje apele ignorował, ponieważ jego zadaniem było powielanie tutaj pisowskich kłamstw, a nie dyskusja na argumenty.

*
Przypomnę tylko jedną wypowiedź kłamcy i mój komentarz do tej wypowiedzi w poście skierowanym do Ciebie:

Hyde Park / Re: LIST półotwarty do Maźka
« on: October 07, 2013, 10:50:00 PM »
(…)

„Re: Przyczyny katastrofy
« Reply #1082 on: September 26, 2013, 01:26:00 AM »Quote Nie da się wydrukować obliczeń farmy serwerów.”

To ma, jak rozumiem, służyć jako usprawiedliwienie faktu, że pan Binienda nie przekazał prokuraturze żadnych materiałów, dotyczących obliczeń, które rzekomo przeprowadził, i z których rzekomo wyszło mu, że brzoza była pancerna.

„Farma serwerów” brzmi dumnie, może ktoś się nabierze?

A chodziło o przekazanie ZAŁOŻEŃ do obliczeń.
Nawet jeśli Binienda ustawił dwa tysiące parametrów (w co wątpię) to najprawdopodobniej (tak podejrzewam), te ustawienia zmieściłyby się na 64 gigabajtowym pendrive’ie, takim jak ten:
SANDISK Cruzer Ultra Backup 64 GB
nr kat.: 1109713
Do nabycia w Saturnie za 250 złotych.

http://www.saturn.pl/pamiec-sandisk-cruzer-ultra-backup-64-gb,id-13767

a jeżeli Binienda chciałby przekazać prokuraturze jakieś terabajty danych, to PiS-u, który dostaje rocznie circa osiemnaście milionów dotacji (że nie wspomnę nieruchomości, na których się uwłaszczył i pieniędzy wyprowadzonych ze SKOK-ów), NIE stać na zafundowanie mu (Biniendzie) dziesięcioterabajtowego dysku za około cztery tysiące złotych??

http://www.ceneo.pl/7728189

Albo dwóch, trzech, pięciu takich dysków, gdyby ich Binienda potrzebował?

Pięćdziesiąt terabajtów za około dwadzieścia tysięcy złotych.
PiS nie ma takich pieniędzy, Maźku?


(…)

**
No więc, na trzy miesiące przed końcem kadencji rządu PiS pytam: gdzie jest raport pisowskiej prokuratury i pisowskiej podkomisji o katastrofie?

Pytanie jest retoryczne, bo obaj wiemy, że raportów nie ma, ponieważ kłamstwa o zamachu służyły tumanieniu ciemnego ludu, ale ulepić z tych bredni raport, a nawet „raport” jest niezmiernie trudno.   

Natomiast nieretoryczne pytanie do Ciebie jako do administratora Forum brzmi tak:
dlaczego kłamca pisowski jest tutaj tolerowany?
 
**
P.S.
16 lipca przypadła czterdziesta czwarta miesięcznica NIEodebrania wraku.

 

9
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Lipiec 12, 2019, 08:20:45 pm »
@Cet.

Eee, taką odpowiedź to - bez urazy - sam sobie mógłbym (BIM-BAM-BOM) wyekstrapolować, bo znam Twoje poglądy. Ale niech będzie, że moja wina, bo nieprecyzyjnie spytałem. Tedy uściślę: Artemis - jak rozumiem - spisujesz na straty (Kongres nie sypnie, a nawet gdyby jakimś cudem sypnął, to mimo niejasnych zapowiedzi o - docelowo - stałej bazie na naszym naturalnym satelicie, szególnego sensu w tym nie znajdujesz, więc i nadziei nie wiążesz*), pytanie zatem jakie perspektywy dostrzegasz przed misją Dragonfly - co miałbyś nadzieję, że odkryją (wariant szaleńczo-optymistyczny), czego spodziewasz się patrząc na chłodno (może powtórki z marsjańskiego pecha? a może jednak widzisz tam jakie widoki na vonnegutowe syreny? ;) ), jakie zauważasz techniczne trudności/zagrożenia (stąd przed chwilą ten pech), itd.?

* Choć miałem cień nadziei, że wątek bazy (nawiasem: nie tylko Pence, Ruskie i Chińczycy też takimi deklaracjami rzucają) i w Tobie kosmo-romantyka (bo on chyba w Tobie tkwi, skoro programem Apollo się pasjonujesz i rocznicę Lądowania uznajesz za ważną...) ruszy ;).


**
Moim zdaniem Program Apollo był i pozostaje najtrudniejszym (czyli też najciekawszym) programem technicznym/technologicznym w historii, biorąc pod uwagę ilość i wagę bardzo różnych problemów, które w ramach Programu rozwiązano w niezmiernie krótkim czasie.
Kulminacją Programu było oczywiście pierwsze lądowanie, a za osiem dni przypada dość mocno okrągła rocznica tego lądowania.
Więc nie „(i) Program i rocznica”, tylko rocznica kulminacji Programu.
Może czasami bywam romantykiem, ale te emocje dotyczą rozmaitych tematów.

Oczywiście, latanie, najpierw w powietrzu, a potem i nad nim, rakietowo, jest bardzo trudne, spektakularne, było, ale i ciągle jest wyzwaniem  - trzy miesiące temu japoński pilot zginął w F-35. Stracił orientację i uderzył w ocean, nawet nie próbując się katapultować. Elektronika piątej generacji mu w tym nie przeszkodziła.
A wydaje się, że na samym czele listy zasad programu komputerowego, który - uwzględniając część sugestii pilota - steruje samolotem, powinna stać zasada: „Taranowanie (zwłaszcza) ziemi lub wody jest zakazane, chyba, że pilot zerwie najpierw dwie duże mechaniczne blokady, których nie da się z niczym pomylić.”
No, chyba, że pilot popełnił samobójstwo, a władze japońskie to ukrywają.

Trudno się emocjonować, powiedzmy, konkursami na najpiękniej upleciony koszyk z wikliny, choć przecież technika wyplatania rozmaitych przedmiotów z wikliny była swego czasu bardzo użyteczna.

**
Po raz … piąty albo i siódmy, powtarzam: Program Apollo to był element zimnej wojny.

https://www.space.com/11772-president-kennedy-historic-speech-moon-space.html

"Finally, if we are to win the battle that is now going on around the world between freedom and tyranny, the dramatic achievements in space [tzn. Lot Gagarina - C.] which occurred in recent weeks should have made clear to us all, as did the Sputnik in 1957, the impact of this adventure on the minds of men everywhere, who are attempting to make a determination of which road they should take (…)
   
I therefore ask the Congress, above and beyond the increases I have earlier requested for space activities, to provide the funds which are needed to meet the following national goals:
First, I believe that this nation should commit itself to achieving the goal, before this decade is out, landing a man on the moon and returning him safely to the Earth. No single space project in this period will be more impressive to mankind, (…)"

WTEDY decyzja o lądowaniu na Księżycu prawdopodobnie była słuszna, sensowna.
Choć zapewne i bez lądowania na Księżycu Związek Sowiecki by się zawalił.
Ale chyba, prawdopodobnie, zapewne było warto wydać te sto osiemdziesiąt miliardów (w dzisiejszych dolarach), żeby zdobyć dużo punktów w wojnie, powiedzmy, wizerunkowej, a przy okazji zrealizować pewne cele naukowe.
Ale to było 58 lat temu.
Świat bardzo się zmienił.
Jeżeli Amerykanie chcą dziś komuś zaimponować, to powinni np. wprowadzić powszechne ubezpieczenie zdrowotne. 

**
„Chińczycy też takimi deklaracjami rzucają”

Rzucanie deklaracjami kosztuje tyle, ile papier, na którym one są wydrukowane.
Amerykanie odbyli dziesięć dwuosobowych lotów kosmicznych w ciągu dwudziestu miesięcy i to było 54-53 lata temu. (Program Gemini)
Chińczycy wykonali do tej pory sześć lotów w ciągu trzynastu lat. (Trzy trzyosobowe)
Oczywiście, Chińczycy są w stanie wylądować na Księżycu.
Co do tego nie ma wątpliwości.
Tylko po co?
Wylądują siedemdziesiąt lat po Amerykanach, żeby pokazać że … są opóźnieni o siedemdziesiąt lat?
Poza tym w Chinach PKB per capita PPP wynosi tyle, ile na Białorusi.
Naprawdę mają na co wydawać pieniądze na Ziemi.
Lądowanie bezzałogowe na niewidocznej stronie Księżyca było świetnym ruchem. Chińczycy zrobili coś w Kosmosie jako pierwsi, a kosztowało to pewnie ze 200-300 milionów dolarów.
Albo i mniej.

**
„Artemis - jak rozumiem - spisujesz na straty”

Nie spisuję na straty Programu Artemis.
Spisuję na straty pieniądze (mniejsze, lub większe) które zostaną wydane na ten Program.
Przypuszczam, że raczej skończy się na gadaniu, może zostaną zlecone, opłacone i  wykonane jakieś prace przygotowawcze, ale do lądowania nie dojdzie.
Gdyby jednak doszło, to oczywiście nie będzie koniec świata.
Po prostu sto czy dwieście miliardów USD pójdzie w straty.   

**
„pytanie zatem jakie perspektywy dostrzegasz przed misją Dragonfly - co miałbyś nadzieję, że odkryją (wariant szaleńczo-optymistyczny), czego spodziewasz się patrząc na chłodno (może powtórki z marsjańskiego pecha?”

Ja w ogóle nie rozpatruję badań Układu Słonecznego w kategoriach „pecha”, „optymizmu” itd.
Gdyby na Marsie istniały makroorganizmy, jakieś, powiedzmy, marsjańskie lasy, i wstępne badania wskazywałyby, że z korzenia, kory albo liści marsjańskiego „dębownika” uda się wyizolować lekarstwo na raka, a potem te wstępne doniesienia by się nie potwierdziły, wtedy można by mówić o czymś w rodzaju pecha – w sensie rozczarowania.

Natomiast to, czy na Marsie, na Tytanie lub gdziekolwiek w Układzie Słonecznym uda się znaleźć jakieś bakterie i czy one będą miały podwójne, pojedyncze, czy potrójne helisy, to mnie prawie nie obchodzi. 
Prawie.
W szczególności takie odkrycie (albo definitywne przesądzenie, że nigdzie w Układzie Słonecznym nic żywego nie ma) nie będzie ułatwiało oszacowania ryzyka, że przylecą jacyś niemili zaawansowani i odfiltrują wszystkim Ziemianom wszystkie płytki (kompostując resztę). 

**
Proponuję przenieść ostatnią grupę postów, począwszy od postu Lustrzaka z filmikiem o lądowniku do (tzw.) Eksploracji.

10
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Lipiec 12, 2019, 12:15:17 am »
co sądzisz 1. o tytanicznych ;) planach NASA, 2. o niedawno rozpoczętych przygotowaniach do powrotu na Xiężyc?

1. Dragonfly ma kosztować około jednego miliarda USD - dla porównania jest to około 40% kosztów Curiosity. Może w praktyce budżet zostanie przekroczony i D. będzie kosztował, powiedzmy, 1,5 miliarda USD, ale to ciągle chyba w miarę sensowna kwota, jeśli się przyjmuje założenie, że warto finansować z budżetu badania naukowe Kosmosu.   

2 „Powrót na Księżyc”.
Temat był tu poruszany kilkakrotnie i … nie osiągnięto porozumienia, że tak powiem dyplomatycznie.   
Więc bardzo krótko:
- Nie ma żadnego politycznego uzasadnienia dla załogowego „Powrotu na Księżyc” - w odróżnieniu od Programu Apollo, który był bezkrwawą batalią zimnej wojny (bezkrwawą w tym sensie, że przeciwnicy się nie zabijali. Trzej astronauci Apollo 1 zginęli podczas testu na stanowisku startowym, 27 stycznia 1967 roku).
- Nie ma żadnego naukowego uzasadnienia dla załogowego „Powrotu na Księżyc”.
- Nie ma żadnego komercyjnego uzasadnienia dla załogowego „Powrotu na Księżyc” (bo gdyby było, to prywatny kapitał by się tym zajął).

- W mojej ocenie, wbrew temu co mówią rozmaite osoby z kręgów zbliżonych do instytucji, które lubią wydawać budżetowe pieniądze, „Powrót na Księżyc”  byłby w bardzo niewielkim stopniu przydatny do przygotowania się do wbicia flagi na Marsie (które to wbicie flagi w glebę Marsa nie ma żadnego sensu naukowego ani komercyjnego ani politycznego).
Przypuszczam, że Kongres prawdopodobnie nie da pieniędzy na „Powrót na Księżyc”.   
Prawdopodobnie.

11
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Lipiec 11, 2019, 08:10:37 pm »
Welcome back! :)

Eee, ja tu tylko przelotem jakby, odezwałem się, bo rocznica pierwszego lądowania za 9 dni, a historią Programu Apollo interesuję się od dość dawna.

12
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Lipiec 11, 2019, 07:56:59 pm »
bardzo przystępna animacja 3D objaśniająca budowę i działanie Lunar Excursion Module (przyznaję, że nie zrozumiałem dlaczego mniejsze okna zapewniły całej konstrukcji oszczędność na wadze? może ktoś z szanownych forumowiczów mnie oświeci?)

Ekhm, materiały zalinkowane przez Q nie odpowiadają na to pytanie.

Narrator użył skrótu myślowego.
Chodziło o to, że w pierwotnym projekcie lądownika astronauci mieli siedzieć na fotelach (m.w. jak w małym helikopterze), więc ich twarze i oczy były dość oddalone od okien, które siłą rzeczy musiały być dość duże, więc i ciężkie. (Szkło jest o wiele cięższe niż fragment ściany lądownika z aluminium o tej samej powierzchni).
I przedostatni projekt, widoczny na filmiku od 34 do 42 sekundy, ma cztery spore okna (na filmie zaznaczone na niebiesko).
Ale potem konstruktorzy uświadomili sobie, że astronauci będą przebywali w lądowniku w stanie nieważkości, albo przy ciążeniu 1/6g na powierzchni Księżyca, a podczas lądowania i startu zaplanowane przyspieszenia i/lub opóźnienia nie przekraczały (o ile pamiętam) 0,5g, więc uznano, że fotele nie będą potrzebne.
Zatem usunięto je z projektu, co samo w sobie dało oszczędność na wadze.
Astronauci stali (przypięci „uprzężami”) podczas lądowania i startu. Dzięki temu ich twarze i oczy znajdowały się znacznie bliżej okien, więc te okna mogły być znacznie mniejsze,  zatem i dużo lżejsze, a zapewniały wystarczająco dobrą widoczność.     


13
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« dnia: Grudzień 16, 2018, 07:00:34 pm »
Sugeruję zmianę języka albo będę moderował Twoje wpisy. Masz prawo uważać opinie Remuszki za fałszywe, masz też prawo uważać, że wyraża je celowo, a nawet, że jest za to opłacany. Masz prawo z nimi, marcowymi, i swoją wyobraźnią na ich temat dyskutować - i prezentować tu do woli swoje opinie. Natomiast proszę o nieużywanie słów powszechnie uważanych za obraźliwe - jak np. kłamca, jurgieltnik itd.  Oprócz wszystkiego wyżej wymienionego do czego masz prawo - nie masz prawa nazywać kogokolwiek kłamcą (i nie tylko), o ile nie wiesz na pewno, że świadomie i wbrew własnej wiedzy o przedmiocie mówi nieprawdę. A tego nie wiesz. Niniejszy wpis nie jest zachętą do dyskusji na temat sposobu moderacji tylko prośbą o dostosowanie się do powszechnie obowiązujących reguł.

@all
Po pierwsze chcę po raz kolejny zaznaczyć, że odpowiadam tylko i wyłącznie za własne wypowiedzi.

@Q – niestety, jesteś niekonsekwentny i to kolejny raz. Ścierałeś się z Remuszką i z administratorami o Remuszkę bardzo ostro, a teraz (przy okazji rocznicy stanu wojennego) jak gdyby nigdy nic komentujesz jego teksty. 
 
@Maziek
A jakie to konkretnie „powszechnie obowiązujące reguły” masz na myśli?
Bo z Waszych (administratorów) działań, a przede wszystkim zaniechań, wynikało dotąd, że można pisać wszystko, byleby nie przeklinać.
Żadne inne reguły nie obowiązywały, choćby robiły wrażenie „powszechnie obowiązujących”,  albo choćby zdroworozsądkowych.
Więc proszę o precyzję.

Remuszko napisał
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Lipiec 08, 2017, 02:00:07 pm »

że Trump to
twardy przeciwnik skisłego mleka od wszechwładnych dotychczas świętych krów (fejkniusy NYT+CNN+WP)”

„Fejkniusy” - fake news, to nieprawdziwe wiadomości, czyli kłamstwa.
Remuszko zarzucił „NYT+CNN+WP” kłamstwa.
Nigdy nie podał ani jednego przykładu.
Ja założyłem ten wątek ponad osiem miesięcy temu.
Nie zabierałem głosu w wątku „Ja Remuszko”, ponieważ administratorka Olka zaleciła (czyli to była druga reguła, oprócz nie przeklinania) żeby go tam nie krytykować.
Nie będziesz chyba twierdził, że Twój kolega, dziennikarz z czterdziestoletnim stażem, nie zauważył nowego wątku, w którym był krytykowany?

Powtarzam, Remuszko zarzucił „NYT+CNN+WP” kłamstwa, ale nie podał żadnego przykładu, pomimo tego, że wezwałem go do podania przykładów ponad osiem miesięcy temu. 

Śledzę wydarzenia w Stanach dość szczegółowo, a może nawet bardzo szczegółowo w porównaniu z ogromną większością Polaków.
Nie zetknąłem się z żadnymi przykładami kłamstw mediów o Trumpie, a zwłaszcza tych mediów wskazanych konkretnie przez Remuszkę.
Przeciwnie, wielokrotnie okazywało się, że doniesienia mediów były potwierdzane w toku prowadzonych postępowań prokuratorskich i sądowych.
Przypomnę, że szef kampanii wyborczej Trumpa Paul Manafort został latem tego roku uznany za winnego w procesie sądowym. Jego zastępca Rick Gates przyznał się do winy i współpracuje z prokuraturą. Obu jeszcze nie ustalono wymiaru kary, Manaforta prawdopodobnie czeka drugi proces.
Wieloletni bardzo bliski współpracownik Trumpa Michael Cohen, został kilka dni temu skazany na trzy lata więzienia.
Mike Flynn przyznal się do tego, że kłamał w rozmowie z agentami FBI. Dostanie mały wyroczek (pewnie w zawieszeniu), bo lojalnie i wyczerpująco współpracował z zespołem Muellera (odbył dziewiętnaście spotkań z prokuratorami).
Ale to jednak gigantyczny skandal.
Flynn był przez trzy tygodnie doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, czyli zajmował to samo stanowisko, co Zbigniew Brzeziński przy Carterze.
A to tylko najważniejsi kryminaliści z otoczenia Trumpa ujawnieni dotychczas.
Zespół Muellera ciągle pracuje, a za osiemnaście dni Demokraci obejmą przewodnictwo wszystkich komisji w Izbie, a te komisje mają uprawnienia śledcze.   

Jeżeli ktoś stawia zarzut, a potem nie podaje żadnego uzasadnienia, ani jednego przykładu przez siedemnaście miesięcy, to kłamie.
Możesz nadużyć swoich uprawnień i ocenzurować poprzednie zdanie, ale powszechnie obowiązujące reguły mówią, że Remuszko kłamał.

*
Co do „jurgieltnika” 
     
Zadaję niniejszym konkretne pytanie Stanisławowi Remuszce:
Czy kiedykolwiek otrzymał od pracowników Sputnika lub od współpracowników Sputnika, w tym współpracowników nieformalnych, jakąkolwiek korzyść majątkową, np. zapłatę w pieniądzach za udzielenie wywiadu, wykonanie tłumaczenia, napisanie opinii na wskazany temat, przeprowadzenie kwerendy bibliotecznej, lub za jakąkolwiek inną czynność, np. za wysłanie listu lub pocztówki z wyrazami poparcia, albo paczki żywnościowej Mateuszowi Piskorskiemu?
Czy Stanisław Remuszko otrzymał od pracowników Sputnika lub od współpracowników Sputnika, w tym współpracowników nieformalnych, jakąkolwiek korzyść majątkową inną niż pieniądze, np. alkohol, słodycze, produkty żywnościowe, papierosy, książkę, płytę, pendrive, kartę pamięci, telefon (nowy lub używany), inne urządzenie elektroniczne, lub jakikolwiek inny przedmiot?
Czy Stanisław Remuszko zjadł kiedykolwiek posiłek, za który zapłacił pracownik Sputnika lub współpracownik, w tym współpracownik nieformalny, czy pracownicy Sputnika lub współpracownicy, w tym współpracownicy nieformalni, wykonali na rzecz Stanisława Remuszki jakąkolwiek usługę lub przysługę, np. przewieźli go samochodem z punktu A do B, dzięki czemu zaoszczędził np. 50, 30, czy 20 zł na taksówce, gdyby chciał przebyć tą samą trasę w porównywalnych warunkach, a nie komunikacją publiczną, rowerem lub pieszo.

Jeżeli Stanisław Remuszko złoży oświadczenie, że nie otrzymał żadnej wymienionej powyżej lub innej korzyści majątkowej od pracowników Sputnika lub od współpracowników Sputnika, w tym współpracowników nieformalnych, oraz, że nie udzielił wywiadu Leonidowi Siganowi ze Sputnika, w którym powiedział m.in. (28 maja 2016r. czyli dwa lata po zajęciu przez Rosję Krymu)

„3. Rosję uważam za państwo, które nie ma żadnych agresywnych zamiarów wobec nikogo, a już wobec Polski zwłaszcza.”

https://pl.sputniknews.com/opinie/201605282949961-zatrzymanie-piskorski-abw-zmiana/

w nadziei uzyskania w przyszłości korzyści majątkowych bezpośrednich lub pośrednich, które nie zostały zrealizowane, to ja wtedy przeproszę go na Forum, za to, że nazwałem go jurgieltnikiem i będę go uważał za ideowego/bezinteresownego pożytecznego idiotę Putina.

Zakładam, że słowa „idiotę” nie muszę zapisywać jako „i*i*tę”, skoro Lem tak mówił (w cytowanej poprzednio rozmowie z Fiałkowskim) o „profesorach uniwersytetu i postępowych humanistach”, którzy efektywnie swoimi działaniami wspierali politykę władz Związku Sowieckiego.
 
*
Co miałeś na myśli pisząc ”np. kłamca, jurgieltnik itd.o jakie inne słowa, określenia konkretnie Ci chodzi?
     
**
@Olka
„Nie odpowiem, bo nie mam ochoty.” 
Brawo.
Typowa rzeczowa rozmowa na argumenty, jak przystało na administratorkę.
Rzecz jasna, zgodna z „powszechnie obowiązującymi regułami”.

14
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« dnia: Grudzień 16, 2018, 01:45:39 pm »
Efektywne stanowisko tutejszej administracji jest takie, że jeśli ktoś popełni przestępstwo w zakresie współpracy z obcym wywiadem, to zajmie się nim prokuratura.
A poza tym może robić (i pisać tutaj) co chce, byleby nie przeklinał.
Remuszko (bo rozumiem, że to on może pisać tutaj co chce [Ty nie], byleby nie przeklinał) współpracuje z obcym wywiadem?
Ciekawe.
Potrafisz udowodnić?
Pomijając - prorosyjskie wpisy - to jeszcze nie współpraca.
Remuszko jest najmniejszym z możliwych trybików w machinie wojny hybrydowej putinowskiej Rosji.
Nawet nie płotką, tylko planktonem.
Dziękuję. O to pytałam - nie potrafisz udowodnić, że współpracuje z obcym wywiadem.
Zostajemy przy Twoich sądach, opiniach, insynuacjach o innych użytkownikach.

@Olka

Zostajemy przy kłamstwach Remuszki na temat zamachu na Skripala i przy kłamstwach Remuszki na temat rzekomych nieprawdziwych informacji o Trumpie, publikowanych przez CNN, NYT i WAPO.
Gdyby Remuszko miał za grosz czy chociaż za kopiejkę przyzwoitości, to albo podałby przykłady tych rzekomych „fake news”, albo przyznał, że się bardzo głęboko pomylił i zagalopował.     
Skoro tego nie robi, to jest to działalność celowa.
Sprawa dotyczy prezydenta USA, „lidera wolnego świata”, naczelnego dowódcy sił zbrojnych, których potencjał jest większy niż całej reszty NATO razem wziętej.
Więc to, czy Trump jest kłamcą i krętaczem, czy też jest oczerniany przez media, to sprawa zasadniczej wagi. 

Remuszko milczy również w sprawie zamachu na Skripala.

Pytam Cię ponownie, jakie jest Twoje, Olka, stanowisko w sprawie Boshirova i Petrova?   
Czy to oficerowie GRU, jak twierdzi Bellingcat, i sprawcy nieudanej próby morderstwa,  czy turyści?

Tak czy owak, to przecież ogromny skandal.
Albo władze Rosji wysłały morderców,
albo rząd brytyjski sfabrykował aferę.

Tylko, jeśli to turyści, to czemu nic o nich nie słychać już trzeci miesiąc?
 
Sprawa jest ważna, pytanie jest proste.
Dlaczego tak trudno Ci odpowiedzieć?


15
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« dnia: Grudzień 02, 2018, 02:41:31 am »


@Liv

Cha cha.
Widzę, że masz poczucie humoru.
Szkoda, że tak bardzo wybiórcze.
Bo kiedy ja zażartowałem, że S.R. ma chyba „kompromat”, który zapewnia mu tu nietykalność, to wykazałeś ZERO dystansu, jęczałeś i szarpałeś koszulę jak jakiś rajtar albo rajfur.
(Ha ha.)

Remuszko (bo rozumiem, że to on może pisać tutaj co chce [Ty nie], byleby nie przeklinał) współpracuje z obcym wywiadem?
Ciekawe.
Potrafisz udowodnić?
Pomijając - prorosyjskie wpisy - to jeszcze nie współpraca.

@ Olka

https://www.politico.com/magazine/story/2017/09/05/gerasimov-doctrine-russia-foreign-policy-215538

(…)
In February 2013, General Valery Gerasimov—Russia’s chief of the General Staff, comparable to the U.S. chairman of the Joint Chiefs of Staff—published a 2,000-word article, “The Value of Science Is in the Foresight,” in the weekly Russian trade paperMilitary-Industrial Kurier. Gerasimov took tactics developed by the Soviets, blended them with strategic military thinking about total war, and laid out a new theory of modern warfare—one that looks more like hacking an enemy’s society than attacking it head-on. He wrote: “The very ‘rules of war’ have changed. The role of nonmilitary means of achieving political and strategic goals has grown, and, in many cases, they have exceeded the power of force of weapons in their effectiveness. … All this is supplemented by military means of a concealed character.”
The article is considered by many to be the most useful articulation of Russia’s modern strategy, a vision of total warfare that places politics and war within the same spectrum of activities—philosophically, but also logistically. The approach is guerrilla, and waged on all fronts with a range of actors and tools—for example, hackers, media, businessmen, leaks and, yes, fake news, as well as conventional and asymmetric military means. Thanks to the internet and social media, the kinds of operations Soviet psy-ops teams once could only fantasize about—upending the domestic affairs of nations with information alone—are now plausible. The Gerasimov Doctrine builds a framework for these new tools, and declares that non-military tactics are not auxiliary to the use of force but the preferred way to win. That they are, in fact, the actual war. Chaos is the strategy the Kremlin pursues: Gerasimov specifies that the objective is to achieve an environment of permanent unrest and conflict within an enemy state.
(…)

*
Remuszko jest najmniejszym z możliwych trybików w machinie wojny hybrydowej putinowskiej Rosji.
Nawet nie płotką, tylko planktonem.
Ale też ja się nie domagam dla niego kary więzienia, ani miesiąca ograniczenia wolności i strzyżenia trawników, ani wielotysięcznej grzywny, ani nawet mandatu w wysokości pięćdziesięciu złotych.
Domagam się, a raczej postuluję, żeby administracja udzieliła mu pisemnego pouczenia, żeby nie publikował tutaj kłamstw proputinowskiej propagandy.

Putin to nie cała Rosja.
Ma znaczące poparcie, ale wybory są podkręcane (fałszowane), potencjalnie groźni kandydaci blokowani pod różnymi pretekstami (Nawalny), politycy opozycji (Niemcow) i dziennikarze (Politkowska) mordowani. Podaję tylko najgłośniejsze przykłady.

Uznanie wpisów Remuszki za „prorosyjskie”, prowadziłoby do paradoksalnej sytuacji, w której domaganie się wolnych wyborów i wolności mediów w Rosji byłoby anty-rosyjskie.

*
Jakie jest Twoje, Olka, stanowisko w sprawie Boshirova i Petrova?
Czy ich telewizyjny występ przekonał Cię, że są cywilami, którzy pojechali do Salisbury oglądać katedrę?
A raporty Bellingcat są niewiarygodne?

Jeżeli tak, to już koniec trasy.

Zakładam jednak (póki co), że nie uwierzyłaś w wersję o „turystach”.

Remuszko nie zasługuje na żadną taryfę ulgową, przeciwnie, on sam twierdzi, że jako dziennikarz z czterdziestoletnim stażem ma zdecydowanie ponadprzeciętne umiejętności analizy i oceny wydarzeń w obszarze szeroko pojętej polityki międzynarodowej, więc tak powinien być traktowany.
Że to co pisze, pisze w pełni świadomie.

Mógł napisać 24 marca „Rząd brytyjski zarzuca Rosji morderstwo, nie podając żadnych dowodów. Bardzo mnie to niepokoi. Mam nadzieję że Brytyjczycy prowadzą energiczne śledztwo i wkrótce albo poznamy dowody, albo pani May poda się do dymisji.”

Ale on (dziennikarz z czterdziestoletnim stażem) WIEDZIAŁ, że dowodów nie będzie.
Że rząd brytyjski kłamie.
Napisał to facet, który rzekomo kieruje się takimi wartościami jak ciekawość, uczciwość i chęć rozumienia świata.

https://forum.lem.pl/index.php?action=profile;u=2642;area=showposts;start=315

Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Marzec 24, 2018, 11:46:57 pm »
(…) Od początku nie wiadomo co, gdzie, kiedy, jak. NIC nie wiadomo. Nie są znane ŻADNE szczegóły. Brak JAKICHKOLWIEK dowodów. (…)

Tak, od/na początku nie wiadomo.
 
Dziennikarz z czterdziestoletnim stażem NIE WIE, że praktycznie w każdym śledztwie na początkowym etapie standardem jest nie podawanie żadnych informacji, żeby nie ułatwiać sprawcom przestępstwa zacierania tych śladów, do których śledczy jeszcze nie dotarli.
Nie wie, czy nie chce wiedzieć?

A teraz, kiedy dowody się pojawiły, „uczciwość” Remuszki nie podpowiada mu, że powinien się odnieść do telewizyjnego wystąpienia Boshirova i Petrowa i do (bardzo szczegółowych i precyzyjnych ) raportów Bellingcat.
On się nie poczuwa, a ci, którzy, z racji pełnionych funkcji, mogliby go do tego skłonić, nie robią tego, ponieważ są dumni ze złotej wolności, która panuje na Forum.
Wolności celowego publikowania kłamstw i wolności ignorowania dowodów na to, że publikowano kłamstwa.

Pytasz, czy tylko on może pisać co chce, a ja nie?
Mogą wszyscy, tylko że ja staram się precyzyjnie uzasadniać swoje stanowiska.

Ale co by było, gdyby jakiś hipotetyczny, powiedzmy, całkowicie niezależny (c.n.) Szerszeń (albo Julian) zarejestrował się na Forum i zaraz w drugim czy trzecim poście wyraził swoją OPINIĘ, że Remuszko ma na koncie więcej wyroków niż Marcin P. (któremu pożyczył część oszczędności na długi termin.)
Tyle, że to stare sprawy, nastąpiły zatarcia skazań i nawet zaświadczenie z CRS nie pomoże.
A za co te wyroki? Jakieś przekręty w instytucjach, w których pracował, a dwa razy zupa była za słona.
   
Co by było?
Czy dalej twierdziłabyś to samo co teraz, że każdy może tu pisać co chce, byleby nie przeklinał, czy jednak rozległyby się jęki i trzeszczenie dartych koszul?
A przecież to byłaby tylko OPINIA (c.n.) Szerszenia.
     
Dalej, powiedzmy, że ktoś wykonałby pracochłonną kwerendę w sądach, albo że S.R. uzyskałby od Ministra Sprawiedliwości glejt na pergaminie, że nigdy nie był karany, ale  przecież (c.n.) Szerszeń nie miałby obowiązku korygowania swojej opinii.

Mógłby milczeć, tak jak Remuszko teraz w sprawie wywiadu w RT i raportów Bellingcat.
 
A mógłby też wyrazić drugą OPINIĘ, że T.W. Mureszko i T.W. Maleszka mieli tego samego oficera prowadzącego. Ten oficer zaaranżował zniknięcie pewnych dokumentów, a potem płynnie przekazał T.W. do Sputnika.

Mało prawdopodobne?
No i co z tego?
I tak bardziej prawdopodobne niż to, że Boshirov i Petrov to turyści, i że to ich prawdziwe  nazwiska.

Strony: [1] 2 3 ... 6