Pomiędzy „drobiazgowym śledztwem, adwokatem i niezawisłym sądem”, a karą śmierci wymierzoną od razu na miejscu, albo w ciągu godzin czy pojedynczych dni, po krótkim postępowaniu, którego wynik jest znany z góry, istnieje przestrzeń do rozwiązań pośrednich.
Tak, oczywiście, noc długich noży była zaledwie rok po przejęciu władzy przez Hitlera - i w którym miejscu, Twoim zdaniem, biorąc śledztwo "cywilizowane" i mord bezsądowy za, odpowiednio, 10 i 0 pkt. - ona się plasowała? Bliżej 9 czy bliżej 1? Co prawda fakt, noc długich noży była usankcjonowana prawnie bardzo solidnie, aczkolwiek post factum, bo uchwałą rządu niemieckiego już po dwóch dniach od zajścia, mianowicie że nie popełniono żadnego przestępstwa a była to wyłącznie "samoobrona państwa".
Zacznę od tego, że dyskusja o tym, jak bezpieczne lub niebezpieczne było prowadzenie
krytycznego wobec podbojów pamiętnika do szuflady w Niemczech hitlerowskich od 1938 roku, od Anschlussu Austrii, do 1941/42 roku jest generalnie
pobocznym wątkiem,
bo
moje zasadnicze pytanie (które pojawiło się, a raczej odżyło, przy okazji pozaforumowej dyskusji o zatopieniu statku Wilhelm Gustloff, i tego, czy należy żałować tych ca 6.600 cywilów, którzy wtedy zginęli, [a przy okazji,
czy należy w ogóle żałować niemieckich cywilów, np. tych, którzy uciekali z płonącego po bombardowaniu Hamburga, itd.{albo nie uciekali, bo zostali upieczeni w pożarze}])
dotyczyło tego,
jaki był stosunek przeciętnych Niemców, cywilów, do kolejnych zwycięskich wojen państwa niemieckiego, do kolejnych podbojów, początkowo bez rozlewu krwi, (Austria, Czechy),
a potem ze stosunkowo niewielkimi stratami (Polska, Francja, Belgia, Holandia, itd.)
Pamiętniki pisane do szuflady i niepokazywane nikomu aż do końca wojny, byłyby, gdyby się udało ich zdobyć choćby kilkaset, choćby kilkadziesiąt, najbardziej rzetelnym źródłem wiedzy o nastrojach w latach 1938-1941/1942,
natomiast pytanie o to, jak ryzykowne było prowadzenie takiego pamiętnika jest kwestią owszem powiązaną, ale uboczną.
Znowu przywołujesz wydarzenia
publiczne, czyli „Noc długich noży”.
https://en.wikipedia.org/wiki/Night_of_the_Long_KnivesCasualties
Officially 85; estimates range up to 1,000.
Według Wikipedii, zginęło 1000 ludzi i generalnie to były porachunki pomiędzy formacjami, czy szerzej, grupami interesów w obrębie zwolenników i współpracowników Hitlera.
Zginął
Rohm, szef SA (i zapewne wielu innych funkcjonariuszy tej formacji).
Zginął także były kanclerz,
Kurt von Schleicher https://en.wikipedia.org/wiki/Kurt_von_Schleicher#Chancellorshiphttps://en.wikipedia.org/wiki/List_of_chancellors_of_Germany#Weimar_Republic_(1918%E2%80%931933)
Schleicher pełnił tą funkcję zaledwie pięćdziesiąt osiem dni, ale jednak
kanclerz/premier to jest
ktoś po przeciwnej stronie spektrum rozpoznawalności w stosunku do Berty, Gerdy, Herty.
*
Przy tym ja nie twierdzę, że za prowadzenie takiego (tzn. krytycznego wobec podbojów) pamiętnika na pewno nie groziła kara śmierci, natomiast nie mam takiej pewności, czy groziła.
Ponadto wskazuję (po raz kolejny), że jeśli ktoś konsekwentnie prowadził pamiętnik do szuflady, a tym bardziej chował go do jakiejś skrytki za uchylaną deską w piwnicy i nikomu o tym pamiętniku nie mówił, to prawdopodobieństwo, że policja (para-policja) odkryje ten/taki pamiętnik, wynosiło ca 0,0x promila. A może 0,00[0]x promila.
I dalej: czy sądzisz, że po 1933 roku, lub po 1938 roku, w 60 milionowym państwie niemieckim przestano popełniać zwykłe, niepolityczne, pospolite, kryminalne przestępstwa, typu kradzież, kradzież z włamaniem, pobicie?
Moim zdaniem to bardzo mało prawdopodobne.
Sądzę, że takie przestępstwa były dalej popełniane.
I teraz kolejne pytanie, czy w latach 1938-1941/42 w Niemczech za kradzież roweru, zegarka, czy portfela, groziła (aryjczykowi) kara śmierci, czy może jednak było to na przykład pół roku więzienia, albo jakiegoś obozu, ale nie był obóz zagłady, tylko jakiś obóz, w którym przeżywalność była zbliżona do przeżywalności w więzieniach Republiki Weimarskiej.
Podobnie, jeśli jeden cywilny aryjczyk złamał drugiemu cywilnemu aryjczykowi palec, żebro albo nawet szczękę, czy za to była kara śmierci, czy parę lat więzienia lub obozu o standardzie w.w. (w.w. w.w., tzn. wyżej wymienionego więzienia weimarskiego)?
Nie wiem jak było, bo to temat marginalny z punktu widzenia historii trzeciej rzeszy i toczonych przez nią wojen, choć niewykluczone, że gdzieś w Europie, w uniwersyteckiej bibliotece, kurzy się niezdigitalizowany doktorat z historii prawa karnego, w którym opisano właśnie praktykę wymiaru sprawiedliwości w trzeciej rzeszy, czyli jakie kare groziły (i były orzekane i wykonywane) za przestępstwa pospolite, popełniane przez aryjczyków.
Mogło być i tak, że za kradzież roweru były trzy miesiące więzienia, za złamanie ręki lub kilku żeber dwa lata,
a za krytyczny wobec podbojów pamiętnik, wykryty przypadkowo, groziła kara śmierci.
Może tak było, nie wiem.
Ale przywoływanie
Rohma i
Rakowskiego nic do tej dyskusji nie wnosi.
*
Założyłem wstępnie, że być może jedna osoba na tysiąc mogła prowadzić pamiętnik.
(Krytyczny, bo entuzjastyczny wobec podbojów niczym nie groził, ani w czasie wojny, ani po niej.)
Może było ich zacznie mniej, o rząd wielkości, o dwa rzędy?
To już byłoby bardzo konserwatywne założenie – że tylko jedna osoba na sto tysięcy prowadziła krytyczny pamiętnik, ale ciągle byłoby to sześćset sztuk, z czego ca dwieście-trzysta powinno przetrwać.