Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 768361 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1560 dnia: Czerwiec 09, 2008, 08:08:37 pm »
Naszła mnie ostatnio refleksja a'propos naszych "religijnych" dyskusji...

Zauważyłem, że większość co lepszych filmów SF porusza tematy, że tak powiem, metafizyczne... "2001 Odyseja kosmiczna", "Solaris" (powieść też, rzecz jasna), "Star Trek - The Motion Picture", "Odmienne stany świadomości", "Blade Runner" w sumie też... Ze słabszych "Kontakt", "Matrix"... O pop-metafizyce w "Gwiezdnych Wojnach" już nie wspomnę.
Ba, nawet "Gattaca" ma trochę - szeroko pojętej - "metafizyki" - nie geny się liczą, a to niedefiniowalne "coś" - bardzo po pirxowsku, w "Rozprawie" też się liczyło.

Z przyczyn osobistych ;), a także dlatego, że pozostałe filmy są Wam zapewne doskonale znane, napiszę trochę o "ST - The Motion Picture", skrótowo nazywanym "TMP". Jest to chyba jedyny "Star Trek" jaki się w pełni broni (tzn. jest tylko jedyny zgrzyt w fabule - humanoidalni Obcy, choć nie ma to znaczenia dla tejże fabuły przebiegu). Wyreżyserował go Robert Wise ("Dzień, w którym Ziemia zamarła", "'Andromeda' znaczy śmierć", "Nawiedzony" - czarno-biały oryginał). W wersji pierwotnej "ST - TMP" był co ciekawe taki sobie, ale wystarczyła drobna zmiana akcentów w wersji reżyserskiej i wyszło Dzieło (bo jednak nie arcydzieło) IMHO lepsze od np. "Bliskich Spotkań..." i większości hollywoodzkiej SF, choć gorsze od "Odysei..", "Blade Runnera" czy "Odmiennych stanów świadomości".

Pozwolę sobie zacytować jedną z interpretacji tego filmu:
Cytuj
Gdy Robert Wise przystępował do kręcenia "Star Trek: The Motion Picture", miał za sobą zwrot o 180 stopni w poglądach na AI.

(Przy okazji tym, którzy pamiętają ten film jako wymęczony i nudny — "Star Trek: The Motionless Picture", jak często był nazywany — radzę wypożyczyć nową „wersję reżyserską” na DVD. "Star Trek: The Motion Picture" jest jednym z najbardziej ambitnych i interesujących filmów na temat AI, znacznie ciekawszym niż ostatni film Stevena Spielberga, "AI - Sztuczna inteligencja", a montaż sprawia, że jaśnieje nowym blaskiem.)

Maszyna AI w "Star Trek: The Motion Picture" nazywa się V’Ger i jest w drodze na Ziemię, szukając swego stwórcy, którym, oczywiście, byliśmy my. Nie pierwszy raz "Star Trek" podejmował ten wątek, stąd zresztą inny przydomek "Star Trek: The Motion Picture": "Gdzie Enterprise był już wcześniej”. Jest to również (jeżeli zgodzić się z moją interpretacją "2001...") temat "Odysei kosmicznej 2001": maszyna AI wyrusza na poszukiwanie istot, które ją stworzyły.

W każdym razie V’Ger chce dotknąć Boga — połączyć się ze swoim stwórcą fizycznie. Bardzo ciekawy pomysł; zasadniczo jest to historia komputera, który pragnie czegoś, co, jak wie, jest dla niego niedostępne właśnie dlatego, że jest komputerem: życia po śmierci, złączenia z Bogiem.

Aby tego dokonać, stwierdza admirał Kirk w "Star Trek: The Motion Picture", "V’Ger musi rozwinąć w sobie ludzką cechę — naszą zdolność do wykraczania poza logikę". Nie jest to jedynie frazes. Kwestia ta wyprzedza o jedną dekadę spekulacje matematyka z Oxfordu Rogera Penrose’a na temat AI w jego klasycznej rozprawie z 1989 roku pt. "Nowy umysł cesarza". Penrose twierdzi, że ludzka świadomość ma podstawy kwantowo-mechaniczne, będzie wobec tego nie do odtworzenia w cyfrowym komputerze.

V’Ger w "Star Trek: The Motion Picture" łączy się fizycznie z człowiekiem, Willem Deckerem, co pozwala im obu wznieść się na wyższy poziom istnienia. Jak powiada Spock: "Być może byliśmy świadkami następnego kroku ewolucji".
powyższe zdania to przekład z (linkowanego już przeze mnie) tekstu:
http://www.sfwriter.com/precarn.htm

ps. hehe "Star Trek" kolejny raz okazał się prekursorski :).



EDIT: jak tak już reklamuję w/w film, oto:

- jego trailer:
Star Trek - The Motion Picture - Teaser Trailer

- pełny skrypt scenariusza:
http://www.dailyscript.com/scripts/startrek01.html

- oraz słynna sekwencja z wyremontowanym Enterprise'm:
USS ENTERPRISE NCC1701

« Ostatnia zmiana: Grudzień 14, 2013, 05:04:13 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2231
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1561 dnia: Czerwiec 14, 2008, 03:20:39 am »
Obejrzalem ciekawy film ostatnio: "The City of Lost Children".
http://www.imdb.com/video/screenplay/vi4236902681/
Produkcja francuska, nie najnowszy (1995), swietni aktorzy, rewelacyjna scenografia i klimat, troche podobny wizualnie do "Vidoque" z Gerard Depardieu
http://uk.youtube.com/watch?v=wRhGMy7E_CU
Polecam oba.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1562 dnia: Czerwiec 14, 2008, 03:46:15 am »
Obejrzalem ciekawy film ostatnio: "The City of Lost Children".
http://www.imdb.com/video/screenplay/vi4236902681/
Produkcja francuska, nie najnowszy (1995), swietni aktorzy, rewelacyjna scenografia i klimat

Owszem, scenografia i klimat rewelacyjne, choć fabuły (sensownej) tam nie uświadczysz. Dla mnie to przypadek podobny trochę do "Diuny" Lyncha - film (jednak) nieudany, a mimo to stanowczo wart obejrzenia.

troche podobny wizualnie do "Vidoque" z Gerard Depardieu

Bo przy obu monsieur Pitof się udzielał...

Polecam oba.

A ja "Vidocq'a" nie polecem. IMHO to coś na kształt średniego amerykańskiego komiksu tylko dla niepoznaki przebranego za europejski film.

(Za to duecik od "Miasta..." ma na sumieniu coś znacznie ciekawszego - "Delicatessen".)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2008, 03:49:34 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2231
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1563 dnia: Czerwiec 14, 2008, 04:22:02 am »
Zalezy kto czego oczekuje od filmu. Tresc w obu nie najglebsza, ale i (przynajmniej dla mnie) nie najwazniejsza. Nie ma co porownywac trescia do takich filmow jak "Cudowne Miejsce", "Jancio Wodnik", "The Wall" czy "Bladerunner". Ja osobiscie mysle obrazami i nawet jak film ma tresc banalna lub metna to i tak sprawia mi przyjemnosc jesli jest technicznie i zarazem artystycznie dobrze zrobiony. "Sin City" byl informacyjnie glupawy, ale sposob zrobienia bardzo mi sie podobal, wiec i film zarazem.
Odswierzylem sobie ostatnio "Eraserhead". To jest dopiero odlot...

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1564 dnia: Czerwiec 14, 2008, 04:31:47 am »
Ja osobiscie mysle obrazami i nawet jak film ma tresc banalna lub metna to i tak sprawia mi przyjemnosc jesli jest technicznie i zarazem artystycznie dobrze zrobiony.

Ja tam wolę jak mi film do myślenia daje... :P

Odswierzylem sobie ostatnio "Eraserhead". To jest dopiero odlot...

Ano... Lynch w stanie czystym :).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2231
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1565 dnia: Czerwiec 14, 2008, 06:15:37 am »
Tez wole filmy do myslenia, ale co, mam ogladac 1 na 3 m-ce? Musze sprawdzic te delikatesy. Polec jeszcze jakies, Q. Tylko na Croma! Nie Star Trek! ;D

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1566 dnia: Czerwiec 14, 2008, 10:22:29 am »
Tez wole filmy do myslenia, ale co, mam ogladac 1 na 3 m-ce?

Tyz prowda...

Musze sprawdzic te delikatesy.

Smacznego ;).

Polec jeszcze jakies, Q. Tylko na Croma! Nie Star Trek! ;D

Kiedy ten jeden ("ST - The Motion Picture") jest naprawdę dobry...




ps. a'propos Croma, wiesz zapewne, że niedawno był w TV "Conan barbarzyńca"?

Lubię ten film.

Edit: Sapkowski też lubi:
http://www.sapkowski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=306
« Ostatnia zmiana: Listopad 06, 2011, 11:18:40 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1567 dnia: Czerwiec 19, 2008, 11:11:32 am »
...napiszę trochę o "ST - The Motion Picture", skrótowo nazywanym "TMP"
Vidi.
Film faktycznie niezly. Moim skromnym zdaniem jednak calosc mozna by zamknac w 60, zamiast 120 minutach projekcji, bo mniej wiecej tyle trwa cala perelka SF w nim zawarta. Reszta to taki typowo star-trekowy jankeski patos z grana w tle muzyka (nieodmiennie kojarzaca mi sie z supermanem), ktora ma podnosic na duchu i podkreslac odwage i ducha amerykanskiej marynarki kosmicznej. Dopatrzylem sie tez na pokladzie poprawnych politycznie: Rosjanina, Japonczyka, Murzynke i dwa humanoidy obcych ras.
Ale do rzeczy - swietnie pokazany jest "obcy" - V-ger. Bardzo ciekawy i pomyslowy, zwlaszcza, gdy Enterprise wlatuje w jego ogrom i eksploruje. Nie wiem, czy mam prawo wdawac sie w szczegoly na forum, byc moze ktos zechce obejrzec. Samo zakonczenie jest zaskakujace, gdy poznajemy kim/czym obcy naprawde jest.
Swiadomy komputer, bezuczuciowy jednak i niezdolny do nielogicznego myslenia, ktory ma gigantyczne mozliwosci poznawcze i intelektualne i ktory chce dostac sie na wyzszy poziom, bo na tym wie wszystko. Skad my to znamy?  ;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1568 dnia: Czerwiec 19, 2008, 11:23:30 am »
Reszta to taki typowo star-trekowy jankeski patos z grana w tle muzyka (nieodmiennie kojarzaca mi sie z supermanem), ktora ma podnosic na duchu i podkreslac odwage i ducha amerykanskiej marynarki kosmicznej.

I tak lepsze to od (też jeszcze relatywnie niezłych) "Bliskich Spotkań...", w ktorych całe przesłanie sprowadza się do życzeniowej tezy: "Przylecą ufoki i zrobią nam dobrze"...

Dopatrzylem sie tez na pokladzie poprawnych politycznie: Rosjanina, Japonczyka, Murzynke i dwa humanoidy obcych ras.

Owszem, "Star Trek" służył też jako narzędzie do wygłaszania pewnych poglądów społecznych.

Skad my to znamy?  ;)

Po mojemu klimaty nieco "lemowate"... ;)

ps. i z innej beczki: niedawno można było sobie "Dzikość serca" ponownie obejrzeć. Rekomenduję, bo Lynch to zawsze Lynch (choć nie jest to jego film, który cenię najwyżej, bo trochę mnie te nawiązania do cudzej bajki irytowały, wolę gdy Lynch rozwija własną "mitologię).
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 19, 2008, 11:33:42 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1569 dnia: Czerwiec 20, 2008, 07:10:16 pm »

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1570 dnia: Czerwiec 21, 2008, 04:51:15 pm »
http://www.youtube.com/watch?v=SfthCXJnTyE

Znam, znam... A tu coś dla miłośników niezłomnych szturmowców Imperium - "Troops"
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1571 dnia: Czerwiec 24, 2008, 11:00:01 pm »
Zauważyłem, że większość co lepszych filmów SF porusza tematy, że tak powiem, metafizyczne...
A jak to jest z literaturą? Na okładce 2 (15) numeru "Czasu Fantastyki" (niestety miałem okazję zapoznać się jedynie z okładką) widnieje hasło "Z Wojtkiem Szydą nie tylko o fantastyce religijnej (...)". U Lema znajdujemy bardzo ciekawy opis religii oo. Destrukcjanów. Na stronie Dukaja znalazłem taki oto akapit:

Najsłabszy, efemeryczny trend pojawił się na początku lat 90-tych. Stosuje się nazwy „fantastyka religijna”, „fantastyka klerykalna” - chociaż tę drugą już do węższej klasy utworów i/lub w znaczeniu pejoratywnym. Początek trendu to czas mocnego wejścia Kościoła w politykę, co wyindukowało nastroje i ruchy antykościelne. Fantastyka pokazała tę opozycję w kilku głośnych opowiadaniach. Jedna z antologii komponowanych co kilka lat przez Wojtka Sedeńkę, „Czarna msza”, miała w zamierzeniu zaprezentować tę tendencję - fantastyka nie poszła jednak w tym kierunku. Zainteresowania autorów skierowały się ku religii w ogóle, metafizyce, nie zaś ziemskim uwikłaniom instytucjonalnych reprezentantów duchowego porządku rzeczy. Z tych dociekań poczęły się utwory już to łączące sztafaż SF z manifestacjami sił nadprzyrodzonych, już to bezpośrednio przedstawiające królestwa transcendencji. W sumie mowa tu zaledwie o kilku autorach (Ziemkiewiczu i jego „Jawnogrzesznicy”, Marku S. Huberacie i jego „Karze większej”, Oramusie i „Święcie śmiechu”, opowiadaniach Macieja Żerdzińskiego czy nawet Jacku Inglocie i „Quietusie”...); trend nie zaowocował więcej niż czterdziestoma tekstami.

Moglibyście coś więcej na ten temat powiedzieć?

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1572 dnia: Czerwiec 24, 2008, 11:33:41 pm »
Dla mnie temat religii jest jednym z ważniejszych a najlepszym filmem SF jest GITS. Więc w moim przypadku ta teza się nie sprawdza.

This user possesses the following skills:

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1573 dnia: Czerwiec 25, 2008, 06:43:24 pm »
Moglibyście coś więcej na ten temat powiedzieć?

Polecam "Złotą Galerę" samego Dukaja i właśnie w/w antologię "Czarna msza". Wątki religijne, ale bez tak doraźno-politycznego podtekstu znajdziesz też w całej twórczości wspomnianych Huberatha i Żerdzińskiego. Natomiast spóźnionym epigonem tego nurtu jest kończona latami "Przenajświetsza Rzeczpospolita" Piekary.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10546
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1574 dnia: Czerwiec 25, 2008, 06:47:26 pm »
Dla mnie temat religii jest jednym z ważniejszych a najlepszym filmem SF jest GITS. Więc w moim przypadku ta teza się nie sprawdza.

Jak już szeroko mówimy o temacie religii w SF, nie tylko w Polsce to oczywiscie należy wspomnieć (pisana z pozycji teistycznych) Trylogię Miedzyplanetarną C.S. Lewisa, "Kwestię sumienia" Blisha (nad którą znęcał się Mistrz), ze 3/4 dzieł Dicka, "Gwiazdę" Clarke'a... Poniekąd i "Fiasko" ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki