Autor Wątek: Adam Wiśniewski -Snerg  (Przeczytany 218244 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5004
    • Zobacz profil
Odp: Adam Wiśniewski -Snerg
« Odpowiedź #525 dnia: Styczeń 27, 2020, 10:51:37 pm »
Przeczytałam w końcu „Arkę” i nie wiem czy przez zbliżone warunki - czytelnicze - do opisywanych (zamknięcie, obcy, dziwni ludzie dookoła) , ale myślę, że to całkiem dobra i wielowymiarowa książka.
Wcale nie rzecz w teorii bezpieczeństwa – którą zazwyczaj podaje się na widelcu – wycinając ją z całości – ale w warstwie psychologicznej: czym jest normalność? co lepsze: życie w prawdzie czy w ułudzie? która prawda jest „prawdziwsza”? jak odbieramy rzeczywistość?
Być może to wszystko – sen wariata. Z elementami SF;)
Niemniej zakończenie jest troszkę rozczarowujące – gdzieś kojarzy mi do zakończenia Solaris by Tarkowski.
Mam na myśli, że cała książka dopuszcza wiele możliwości, wiele odczytów, a końcówka w pewien sposób je ujednoznacznia i to w takie właśnie "solarisowy" sposób: powrót do domu?
Albo jej nie zrozumiałam. Hm.

Może ma związek z pierwszym zdaniem:
Prawie każdy, komu życie upłynęło z dala od rodzinnych stron i kto nie biegnie nad przeszkodami lat, tracąc dech w ekstazie pogoni za jakimś celem - więc każdy, kogo nie łudzi już nadzieja, że drugi koniec drogi jest ważniejszy od pierwszego, nosi w sobie sentyment do początku swych dziejów i prędzej czy później odczuje pragnienie, by odwiedzić tamto miasto albo wieś, aby jeszcze bodaj raz spojrzeć na stary, opuszczony kiedyś dom, z którego rozwinęła się w nieznaną wówczas przestrzeń świata bardziej lub mniej zawiła linia jego losu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 27, 2020, 11:05:58 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10553
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Adam Wiśniewski -Snerg
« Odpowiedź #526 dnia: Styczeń 28, 2020, 12:35:20 pm »
zamknięcie

Wydaje się znamiennym jak często SF umieszcza swoich bohaterów w izolacji (statek kosmiczny, kompleks badawczy, obcoplanetarna kolonia, misja badawcza, VR, futurystyczna jednostka wojskowa, odcięty od reszty kawałek postkatastroficznego świata; są też oryginalniejsze warianty - vide "Cube"), jakby chcąc testować ich nagie człowieczeństwo w oderwaniu od doraźnego społecznego kontekstu.

Wcale nie rzecz w teorii bezpieczeństwa – którą zazwyczaj podaje się na widelcu

Powiem więcej... Mam wrażenie, że również w słynniejszym "Robocie" nie o - słusznie rozjechaną, bodaj przez Terma, jako metafizyka, parę stron temu - Teorię Nadistot chodziło...

zakończenie jest troszkę rozczarowujące – gdzieś kojarzy mi do zakończenia Solaris by Tarkowski.

To stała bolączka SF (widoczna i w słynnej "Odysei..."). Zdaje mi się, że twórcy zapuszczają się po prostu na wody zbyt głebokie, by potrafili się na nich (oni, czy ludzki umysł w ogóle) poruszać, stąd finalne pogubienia. Czasem zaś, widząc, że toną, usilują w końcówkach z tych głebin rozpaczliwie zawrócić, upraszczając i domestyfikując na potęgę, przykrawając do miary czytelnika i swojej, co jeszcze przykrzej wygląda. I tu poznać mistrzostwo Lema, bo Jego finały zwykle sprawiają dobre wrażenie, chyba ratuje Go twarde poczucie przyziemnego realizmu, za kotwicę robiąc (choć i Mistrz czasem sobie ułatwia - a to każe GOLEMowi i ANNIE raczej zamilknąć, niż Osobliwość vinge'owską na Ziemi zaprowadzać, to znów mówi ustami bohaterów "odlatujemy, to nie dla nas!", jakby wiedział gdzie się bezpiecznie zatrzymać, czego mniej zdolni/rzeczy świadomi, choćby i wybitni, SF-twórcy wyczuć nie potrafią).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5004
    • Zobacz profil
Odp: Adam Wiśniewski -Snerg
« Odpowiedź #527 dnia: Styczeń 31, 2020, 12:24:24 am »
zamknięcie
Wydaje się znamiennym jak często SF umieszcza swoich bohaterów w izolacji (statek kosmiczny, kompleks badawczy, obcoplanetarna kolonia, misja badawcza, VR, futurystyczna jednostka wojskowa, odcięty od reszty kawałek postkatastroficznego świata; są też oryginalniejsze warianty - vide "Cube"), jakby chcąc testować ich nagie człowieczeństwo w oderwaniu od doraźnego społecznego kontekstu.
W sumie to tak, ale to chyba nawet nie jest celowe - po prostu tak samo wychodzi, bo albo są w tej podróży albo w obcych klimatach - inaczej musieliby siedzieć w Zakopcu i stać w kolejce na Giewont;)
Cytuj
To stała bolączka SF (widoczna i w słynnej "Odysei..."). Zdaje mi się, że twórcy zapuszczają się po prostu na wody zbyt głebokie, by potrafili się na nich (oni, czy ludzki umysł w ogóle) poruszać, stąd finalne pogubienia. Czasem zaś, widząc, że toną, usilują w końcówkach z tych głebin rozpaczliwie zawrócić, upraszczając i domestyfikując na potęgę, przykrawając do miary czytelnika i swojej, co jeszcze przykrzej wygląda.
No właśnie - miałam wrażenie, że zakończenie nie pasuje do wielowarstwowej fabuły - że jest zbyt rzewne? cukierkowe? Po co czytelnikowi, który przebrnął przez te wszystkie fantazje - takie ujednoznacznienie? Chyba, że był to powrót do pierwszozdaniowego domu - taka pętelka. Z przystanią w tle. W sumie - nie dał odpowiedzi czyja prawda jest tą najprawdziwszą. On otworzył drzwi do swojej. So.
Cytuj
I tu poznać mistrzostwo Lema, bo Jego finały zwykle sprawiają dobre wrażenie, chyba ratuje Go twarde poczucie przyziemnego realizmu, za kotwicę robiąc (choć i Mistrz czasem sobie ułatwia - a to każe GOLEMowi i ANNIE raczej zamilknąć, niż Osobliwość vinge'owską na Ziemi zaprowadzać, to znów mówi ustami bohaterów "odlatujemy, to nie dla nas!", jakby wiedział gdzie się bezpiecznie zatrzymać, czego mniej zdolni/rzeczy świadomi, choćby i wybitni, SF-twórcy wyczuć nie potrafią).
Jasne. Dlatego zakończenie "Arki" przywołało mi Solaris i Tarkowskiego - Lem zostawił Krisa w wiadomym oczekiwaniu.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10553
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Adam Wiśniewski -Snerg
« Odpowiedź #528 dnia: Styczeń 31, 2020, 01:32:48 am »
W sumie to tak, ale to chyba nawet nie jest celowe - po prostu tak samo wychodzi, bo albo są w tej podróży albo w obcych klimatach - inaczej musieliby siedzieć w Zakopcu i stać w kolejce na Giewont;)

Nie jestem pewien czy to takie przypadkowe. W wypadku izolacji łatwiej wykręcić się ogólnikami, jak to Mistrz uczynił opisując solaryjską stację, albo też podeprzeć się ścisłą, inżynierską, ekstrapolacją jak też taka rakieta czy łódź podwodna przyszłości będzie wyglądać (choć wiemy dziś, że złudne jest uzyskane owym sposobem poczucie futurologicznego bezpieczeństwa - postarzenie wizji Verne'a, czy nawet "Pirxów" najlepszym dowodem), i przejść do problemowego sedna, podczas gdy prognozowanie społeczne wymaga uwzględnienia zbyt wielu zmiennych, by precyzyjnym być mogło (choć niektórzy - np. Dick - próbowali coś przewidzieć intuicyjnie, i czasem nawet trafiali). Poza tym na tle wielkich, kosmicznych, spraw, małe, międzyludzkie, wydawać się mogą ulotne i niepoważne (co zauważył już cytowany przez Ciebie Lovecraft).
(Częściowo też to pewnie gatunkowa inercja, u wspomnianego Julesa od ruszających w podróż jednostek się zaczynało. I tak zostało ;).)
Inna rzecz, że gdzieś tak od cyberpunku w górę SyFy rozobyczajowiła się na potęgę, mam wątpliwości czy z dobrym dla siebie skutkiem.

W sumie - nie dał odpowiedzi czyja prawda jest tą najprawdziwszą. On otworzył drzwi do swojej. So.

Bo, jak wiadomo, moja prawda jest najmojsza, choć bohaterowi ambitnej SF jakby bardziej wypadało - mimo wszelkich ustaleń, które poczynił - zostać na koniec w niepewności i zadumie. I tu wracamy do Kelvina.
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2020, 07:50:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki