Autor Wątek: Szkice genealogiczne  (Przeczytany 3457 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 09, 2019, 07:45:54 pm »
Zacznę ten wątek choć mam stracha. Temat obszerny, pełen luk i ślepych uliczek.
Ale może ktoś powinien zacząć?
Zatem uzupełnianie i poprawianie błędów, które na pewno się pojawią – mile widziane.

Temat wyszedł przypadkiem – od maźkowego pytania o pogrom lwowski 1918 i jego stwierdzenie; Co prawda po krótkim riserczu widzę, że kamienica Lemów był sporo odległa od dzielnicy żydowskiej, mniej więcej drugie tyle co od Placu Swobody (czyli placu, na którym stoi opera).
Zapytałem wtedy siebie – jaka kamienica, czy raczej - która?
Domniemywam, że maziek miał na myśli kamienicę z Brajerowskiej. Ale to nie była kamienica Lemów!
Stwierdziła to już Pani Gajewska w swej znanej tu książce (str. 140) po sprawdzeniu w lwowskim Archiwum. Zresztą, w czasie międzywojennym naliczyłem tam, obok Lehma i Wolnera,  9-ciu innych lokatorów (od doktorów adwokatury przez emerytów do praktykantki aptekarskiej) zapisanych w książce adresowej. Dodając niezapisanych ( żony, dzieci) robi się spora grupa mieszkańców. Patrzę na guziki do domofonu na zdjęciu w dziale „gdzie mieszkał…” 10 ich – tyle zapewne tam mieszkań. Z dość pewnego źródła wynika, że było ich 12 przynajmniej pod koniec II wojny. W czasach małego Stanisława musiało być podobnie. Warto by przeczytać jeszcze raz wysoki zamek zwracając uwagę na te szczegóły, i chyba tak zrobię. Wtedy może coś dodam.
Ale – do rzeczy.
By znaleźć kamienicę Lemów trzeba się cofnąć do praojca – przynajmniej tego znanego. Otóż w świetle różnych internetowych projektów genealogicznych, które ostatnimi laty mocno przyspieszyły tym „praojcem” był Pan żyjący u schyłku Rzeczypospolitej i w początkach zaborów, czyli na przełomie XVIII-XIX wieku – Berel Berl (zdaje się, że to inaczej Benjamin) Lem  żyjący w latach 1770 -1846). Skąd te dane i jaka ich wiarygodność ? – nie wiem, odsyłam do strony.
https://www.geni.com/people/Berel-Berl-Lem/6000000067080209883
Wedle niej, ów protoplasta umarł we lwowskim szpitalu (w dobie rzezi galicyjskiej) mając lat 76. Wiadomo o nim tyle, że miał dwie żony Hinde i Reisel. Pierwsza umarła w 1811 urodziwszy czwórkę dzieci (z wyjątkiem jednego, żyły krotko), z drugą zaś miał dwójkę – jedno wkrótce zmarło, zaś drugie – syn, to osoba  kluczowa dla tej historii - Mojżesz Lem (Lehm).
https://www.geni.com/people/Moses-Lem/6000000067079377926
podane miejsce śmierci ulica Dworcowa 6, to w rzeczywistości Owocowa 6.
Daty życia Mojżesza podane w tym źródle to 1818-1895, co zrodzi jeden z kolejnych zgrzytów, dla odmiany czasowych, o czym później – ale już sygnalizuję nieufność do dat i nazw w tych linkach.
Otóż Mojżesz Lem został właścicielem kamienicy!
Zapewne całej.
Czy odziedziczył, czy własnym działaniem „się dorobił” nie wiem, ale jest odnotowany w księdze z 1871 roku.
 I jest to kamienica na Owocowej 6, stąd postawiłbym tezę, że to ona jest kamienicą-matecznikiem Lemów.
Oto zapis z roku 1871

A ten późniejszy z 1889

Źródła obrazów - Księgi adresowe Lwowa

Z kamienicy na Owocowej rodzina będzie przemieszczała się później „na zachód”, na Rzeźnicką i dalej na Brajerowską. Ale to już będzie  „tylko”wynajem mieszkań.
Zatem, wracając do maźkowego pytania -  czy kamienica Lemów została ogarnięta pogromem 1918?
Na pewno tak, skoro mieszcząca się tuż obok synagoga doznała uszczerbku (jeden z jej adresów, to Owocowa właśnie)
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A4%D0%B0%D0%B9%D0%BB:Lwow,_ul.Owocowa,_Wielka_synagoga_przedmiejska.jpg
Czy mieszkał tam, w tym czasie, jeszcze jakiś Lehm?
Tu będzie hipoteza, ale to może później.
Załączam mapkę i na razie na tym kończę. Ciąg dalszy, niewykluczony.

Czerwone kropki to synagogi o których pisaliśmy w tym wątku
https://forum.lem.pl/index.php?topic=928.600
A - kamienica na Owocowej ma nr. 6 - najwyższy na tej ulicy to 24, zatem z któregoś skraja.
B- kamienice na Rzeźnickiej 13 i 14
C-kamienica na Brajerowskiej
Jako, że ulica Owocowa już nie istnieje, dorzucam starszą mapkę, to ta równoległa do Bożniczej

« Ostatnia zmiana: Lipiec 10, 2019, 05:51:52 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 10, 2019, 06:14:38 pm »
Benjamin
To jedna z ciekawszych postaci tej opowieści, syn Mojżesza…ale ale rozpędziłem się - co z ojcem? Mojżesz, właściciel realności „Owocowa 6” (duża 4-piętrowa kamienica) opuścił ten padół w roku 1895. Tak przynajmniej wynika z likowanej wyżej genealogii. I tu zaczynają się „ cuda małe”. Otóż mimo zejścia Mojżesz wciąż występuje jako właściciel tejże realności w książce adresowej Lwowa z 1897.

 Zatem są dwie możliwości; albo Mojżesz umarł kilka lat później, choć zapewne nie dożył XX wieku, albo informacja o dacie śmierci z linki genealogicznej jest prawdziwa a zawiódł wydawca książki adresowej, co można sobie wyobrazić. Np. tak  - Mojżesz umarł pod koniec  1895 i zaczęło się zamieszanie ze spadkiem – nie miał kto lub nie było głowy do wniesienia korekty; w 1896 ruszył proces wydawniczy  książki i nie zdążono jej zaktualizować, stąd wyszła w takiej wersji w roku następnym - z właścicielem Mojżeszem. W obecnym stanie źródłowym trudno rzecz  rozstrzygnąć. 
Cóż- idąc karawaną dalej, pora na cuda „większe” – czyli Benjamina.
Wedle genealogii Mojżesz pozostawił dwóch synów Benjamina( Berla) i Hermana (Herscha Nussena) – dziadka Stanisława Lema. Benjamin, urodził się w 1847; imię otrzymał, co było rodzinną tradycją , po swym dziadku i …po kilku miesiącach zmarł (1948). Tak podaje wykorzystywana tu genealogia.
https://www.geni.com/people/Berl-Lem/6000000067081600958
Więc o czym tu pisać?
Sęk w tym, że jak na nieżyjącego Benjamin wykazuje całkiem sporą aktywność – otóż np. zostaje właścicielem realności  na Owocowej 6,  co poświadcza spis mieszkańców 1908 (źródło od Lemologa)

 książka adresowa z 1910

 i szereg innych źródeł z zbliżonego okresu.
Zatem około 60—letni , wciąż nieżyjący Benjamin, jest całkiem aktywny. I co teraz?
Wyjścia są dwa – genealogia jest w błędzie a Benjamin żyje sobie długo. A być może było jeszcze inne dziecko które wcześnie zmarło i nastąpiła pomyłka z datami? Lub, jest jakiś inny Benjamin, ale też raczej syn Mojżesza – urodzony …później, lub wcześniej?
Nieujęty w Genealogii Benjamin urodzony wcześniej pasowałby mi bardziej – chodzi o to, by był  on starszy od Hermana (który urodził się w 1842 lub 43 jak chce A. Gajewska) – ale się nie upieram.
Rzecz w spadku.
Pod koniec wieku senior Mojżesz już raczej na pewno umiera zostawiając dwóch synów – jednego obdziela realnością (stąd pasowałoby mi, że starszego), drugiego urzędniczym wykształceniem. Herman zatem będzie urzędnikiem bankowym ( więc musiał przejść przez państwowy system edukacji), a Benjamin stanie się właścicielem kamienicy na Owocowej 6 – i nim już zostanie, zapewne do swojej śmierci (tej rzeczywistej).
Sęk w tym, że nie sam – tytuł właścicieli tej realności mają też inni Lehmowie.  Mamy na to źródła;  jedno pożyczone od Lemologa z roku 1900

 oraz księgi adresowe 1910 (linkowana powyżej) i 1913 (podobna do tej wcześniejszej).
Natomiast w kolejnej księdze z 1916 Benjamina już nie ma – czyżby umarł?
 Nieee…nie on!
Zawieszając na razie ten trop wypada zauważyć, że sprawa realności się komplikuje. Pojawiają się nowi, nieznani Lehmowie w liczbie trzech, którzy jakoś partycypują w tej własności. Są to;
*Abraham który w 1900 sprzedaje 2/12 realności (mieszkanie?) Hermanowi;
*Izrael występujący jako właściciel Owocowej 6 i
*Lejzor  z tytułem współwłaściciela tejże.
Wygląda zatem, ze kamienica została podzielona. Kim są ci trze wymienieni? Genealogia ich „nie widzi”. Potomkowie Benjamina? Jest w tym czasie po 60-tce, więc dorośli synowie jak najbardziej pasują. Ale konkretów brak. Poza jednym -  w księdze adresowej z 1916 wszyscy oni znikają. Zostaje tylko intrygujący Adolf oraz bracia Fryderyk z Józefem - synowie Hermana


 Czyżby się wyprzedali? Wyjechali? Cóż – trwała wojna a mamy przecież jedną anegdotę o krewnym-łobuzie-emigrancie do Ameryki na którego spadek, w żartach, czekał Stanisław.
Wspomniana trójka + jeden znika, w każdym razie tu trop mi się kończy (do wymienionej trójki dodaję tego Adolfa (ktory mnie intryguje i być może jeszcze do niego wrócę), współmieszkańca Hermana z Rzeźnickiej…hmm – i jest jeszcze Gedali  Lehm z Żółkiewskiej, jednak do niego nie widzę żadnych powiązań ).
Cokolwiek jednak wydarzyło się z wyżej wymienionymi  raczej nie dotyczy  Benjamina– ten przetrwał wojnę i jeszcze raz się tu pojawi. Z pewnych przesłanek można by wnosić, że umarł dopiero w latach 20-stych a może i, znając jego szczęście do umierania, 30-stych.
Na pewno jest na tyle sprawny by będąc starcem zostać mentorem dla  młodego Stanisława, co ustaliła Pani Gajewska i zapisała w wiadomej książce (str. 140) „Duchowym mentorem dziecka został Benjamin Lehm, najprawdopodobniej brat nieżyjącego dziadka (Świadectwo urodzenia, wystawione 15 października 1939 roku. Dokument udostępniony dzięki uprzejmości Barbary i Tomasza Lemów)” .
Czyli jednak starszy by...ba, pomysł w piach.

Kończę ten odcinek pętelką taką -  Skoro Benjamin żył w okresie powojennym, a nie ma śladów by zmieniał miejsce zamieszkania czyli Owocową 6, więc wydarzenia zwane „pogromem 1918” mogły go jak najbardziej dotknąć. Był w centrum wydarzeń. Jednak po jego śmierci, wszystko na to wskazuje, kamienica na Owocowej  zmieniła właścicieli. W latach 30-stych pod tym adresem występują już inne nazwiska. Nieliczne, więc  oczywiście niewykluczone, że jakiś potomek Benjamina tam właśnie dożył wojny. Ale już nie jako właściciel. Ostatni przedwojenni właściciele tego numeru to rodzina Rawer, przynajmniej według ustaleń prawnika zajmującego się odzyskiwaniem mienia zabużańskiego.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 10, 2019, 06:40:40 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 10, 2019, 07:52:03 pm »
No żeś wypracowanoko odwalił. Mam zbyt wyprany mózg w tym momencie, by godnie do wkładu rozebrać, ale klękam!
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 10, 2019, 11:57:33 pm »
Cytuj
Mam zbyt wyprany mózg w tym momencie, by godnie do wkładu rozebrać,
No wiesz? To ja się staram prostym językiem, by nawet do człowieka prostego trafiło, pod strzechę samą, a ty nie możesz rozebrać!? TY!?  ;)
Jak piszesz o bersterach eksrejowych to ja wszystko rozumiem (fakt, przez krótko - tylko jak jeszcze czytam).
Cytuj
ale klękam!
Wstawaj mi z kolan, to wszystko przez ciebie! Było pytać? No dobra, wycieczka do Lwowa też conieco winna.
Za to teraz muszę zaneksować sam siebie.
Ten Benjamin wciąż mnie zaskakuje. No bo patrz;
Aneks do Benjamina
Cytuj
Skoro Benjamin żył w okresie powojennym, a nie ma śladów by zmieniał miejsce zamieszkania czyli Owocową 6, więc wydarzenia zwane „pogromem 1918” mogły go jak najbardziej dotknąć. Był w centrum wydarzeń. Jednak po jego śmierci, wszystko na to wskazuje, kamienica na Owocowej  zmieniła właścicieli. W latach 30-stych pod tym adresem występują już inne nazwiska.
Łobuz jednak zmienił adres, jakoś mi to uciekło, teraz sprawdziłem i trochę nie chce mi się wierzyć, ale... może to być on?

Otóż ta książka jest z roku 1935.
Miałby około 90-tki! Facet, który podobno zmarł zaraz po urodzeniu  :)  a ta ulica, właściwie plac Rzeźni 4, to rzut beretem od Owocowej.
Kurczę, to musi być on!
 - Benjaminy Lehmy - kupcy nie biorą się ot tak. Przynajmniej nie w tamtych czasach. Ten wiek...ale skoro był młodszy od brata Hermana, który umarł w 1921, skoro był ojcem "duchowym" małego Stasia to mógł pożyć jeszcze te 15 lat, hę?  Wyczuwam jakiś związek i dramatyczną historię w tym zniknięciu jego synów podczas I światowej (bo jakoś tak wspomnianą trójkę postrzegam - bezdowodowo oczywiście) i zmianie adresu - ten na Rzeźni 4 to chyba jakaś klitka bo dużo ludzi ma ten adres - drobnicy mieszanej, że tak to ujmę. Czyżby nastąpiła zapaść finansowa i trzeba było wyzbyć się kamienicy? Dziwne - Stanisław nigdzie nie wspomina swego "stryja-dziadka "mentora" (lub nie zauważyłem) Chyba rodziny od Hermana i Benjamina nie przepadały za sobą.
Brakuje jakiegoś źródełka z lat 20-stych; no nie mam.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 11, 2019, 12:13:03 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 11, 2019, 08:15:27 am »
Ostatnimi dniami (jakimiś 30-toma :) ) pracuję cięgiem w układzie 16-8, tzn. 16 h stachanowki i 8 na resztę życia. Tym kilku szarym komórkom, które jeszcze mi się ostały, ciężko się spotkać w jednym miejscu puszki mózgowej, a jak już się spotkają - to połowa natychmiast zasypia. Taki czas, gdy się mury pną do góry...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 11, 2019, 07:27:39 pm »
Cytuj
Ostatnimi dniami (jakimiś 30-toma :) ) pracuję cięgiem w układzie 16-8, tzn. 16 h stachanowki i 8 na resztę życia.
Oj!! To jesteś nieobecny usprawiedliwiony, ale pamiętaj - Zbyt  ciężka praca jest źródłem wielu chorób a nawet zgonów. Leczenie chorób może być kosztowniejsze niż potencjalne zyski z ciężkiej pracy. Nie wspominając o tym, że choroby zazwyczaj bolą, czego nie może zrozumieć pewien lekarz, który dziwi się że nauczyciel nie zarabia tyle co lekarz - ot, przykładowo taki fizyk jak jaki laryngolog.
Gdyby głupota bolała, to oooh...  8)      Zazwyczaj jest jednak odwrotnie...o czym to ja?
A, będę wywracał kota ogonem. Miłośników kotów uspokajam - za kota będę robił ja sam, czyli siebie wywrócę niczym jeden baron M.
Zatem - coś się chyba wyjaśnia (i upraszcza) np. cudowne zmartwychwstania.
Korekty kursu
Cytuj
Wyjścia są dwa – genealogia jest w błędzie a Benjamin żyje sobie długo. A być może było jeszcze inne dziecko które wcześnie zmarło i nastąpiła pomyłka z datami? Lub, jest jakiś inny Benjamin, ale też raczej syn Mojżesza – urodzony …później, lub wcześniej?
Nieujęty w Genealogii Benjamin urodzony wcześniej pasowałby mi bardziej – chodzi o to, by był  on starszy od Hermana (który urodził się w 1842 lub 43 jak chce A. Gajewska) – ale się nie upieram.
Tiaa...genealogia jest w błędzie. Jest inny Benjamin..i cała masa innych synów Mojżesza. Zatem poniższe zdanie z wywodów wyżej unieważniam.
Cytuj
Wedle genealogii Mojżesz pozostawił dwóch synów Benjamina( Berla) i Hermana (Herscha Nussena)
Znalazłem lepszą genealogię, bazującą na źródłach, które teoretycznie nawet mógłbym obejrzeć - są adresy, aleć tam, bez przesady -> uwagi o ciężkiej pracy na froncie robót letnich.
Z niej wynika, że Mojżesz miał całkiem sporą  gromadkę dzieci, które zaraz tu wymienię i rzecz się wyjaśni (chyba) a konkretniej ci pozostali Lehmowie z Owocowej.
Mojżesz Lehm (ur. 1818) + Chana Jutte Wixel (ur. 1818)
rejestracja związku 1865
Potomstwo;
* Herman (Hersch Nossen) ur.1842
* Salomon ur. 1845; zm.46
* Berl (którego brałem za Benjamina a to jednak błąd) ur.1847, zm. po 6 miesiącach 1848
* Binem ur. 1849 ( i to jest zapewne ten żyjący długo Benjamin Bin-jamin - źródło pomyłki)
* Izrael Szymon ur. 1852
* Lejzor ur. 1854
* Abraham ur. 1857
Zatem Herman Lehm, dziadek Stanisława jest pierworodnym synem Mojżesza i to on otrzymał wykształcenie. Pozostałym została realność na Owocowej. Do podziału. Z dokumentu Lemologa wynika, że Herman odkupił od najmłodszego brata Abrahama jego część, ale co dziwne - dalej mieszka na Rzeźnickiej, z tym przeprowadzonym Abrahamem zresztą. To po co kupował?
Pierwsza czwórka urodziła się w innych domach (teoretycznie można odszukać wcześniejsze adresy Mojżesza, bo są numery posesji). dopiero Izrael przychodzi na świat na Owocowej, co oznaczałoby że kamienica nabyta została pomiędzy 49 a 52. Cóż jeszcze...?
Jest jeszcze tajemniczy Adolf  :D ale o nim innym razem może...
Podtrzymuję, dopóki nie trafię na źródła mówiące inaczej, że cała młodzież (Izrael, Lejzor, Abraham i ten Adolf) znika z Lwowa w okolicach czasowych wybuchu wielkiej wojny. Myślę, co mogło ich "wywiać" i nasuwają się trzy takie zasadnicze powody;
- emigracja za chlebem (lub ucieczka od skandalu) do Ameryki
- zaangażowanie w syjonizm i wyjazd do Palestyny
- bo na wojnę to raczej za starzy już byli, hę?
To zostają powody dwa. Plus możliwość zgonu rzecz jasna.. ale żeby trzech?
Ta pierwsza wersja ma wsparcie w historii przekazanej przez Stanisława w liście do Kandla którą przytacza Pani Gajewska
Jako student medycyny, a potem jako początkujący literat nieraz powiadałem Żonie, że oczekuję z USA listu od notariusza, listu powiadamiającego o milionowym spadku, ponieważ jakiś daleki krewny kiedyś, jeszcze przed
ostatnią wojną światową (krewny, który przyniósł hańbę rodzinie ojca), został wyekspediowany z „szyfkartą” do Stanów – a jako drań, powinien był zbić tam majątek… Ten żart przez parę lat tak często namolnie powtarzałem […], aż to zakrawało nieomal na obsesję122.

Który z nich był łobuzem?
Obstawiam Adolfa/ Abrahama - najmłodsze często najbardziej rozpieszczone  ::)

Jeszcze tylko link, gdyby ktoś chciał posprawdzać
https://search.geshergalicia.org/
« Ostatnia zmiana: Lipiec 11, 2019, 08:00:39 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10020
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 12, 2019, 10:22:54 am »
liv, tyż chylę (zdaje się, że w cywilu jesteś historyk...?) ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 12, 2019, 04:32:17 pm »
Dzięki za wyrazy  :)

Odcinek kolejny
Herman czyli Hersh Nossen (Natan)
Chciałoby się napisać coś więcej o dziadku Stanisława, ale Herman  skutecznie uchyla się przed wzrokiem ciekawskiego badacza. Pierwsze źródło w którym dał się go uchwycić, to wspomniany wyżej wycinek o zakupie fragmentu kamienicy po ojcu, od brata Abrahama z roku 1900. Kim wtedy był?
2 lata późniejsza książka adresowa odpowiada – Lehm Hersz urz. B. kr., Rzeźnicka 14.

A zatem urzędnik Banku Krajowego. Brzmi nieźle, bo to jeden z ważniejszych banków ówczesnego Lwowa powstały w 1883.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Galicyjski_Bank_Krajowy
Jak było naprawdę, o tym za chwilę – na razie refleksja – od urodzenia minęło 60 lat a zatem w źródłach spotykamy już starszego człowieka – co się z nim działo wcześniej?
Można tylko popuścić wodze fantazji. Urodził się jako pierworodny. Rodzice Mojżesz i  Chane mieli w tym momencie lat trzydzieści kilka i zapewne zajmowali się normalną pracą, dorabianiem się.  Mieszkali  w wynajętym mieszkaniu domu o rejestrze 63 (to może być dom na Bożniczej 15, ma ten rej-numer a więc blisko późniejszej Owocowej ) W każdym razie tam urodził się Herman.
Zapewne zajmowała się nim mama a tata kupiec  zabezpieczał utrzymanie. Czy mocno przeżył  nagłą śmierć dwóch kolejnych braci? Miał wtedy 3-5 lat. Kolejny Binem (Benjamin) pojawił się gdy Herma ma lat 7. Chyba był dla niego ważny i być może to jego opinia skłoniła lata później  syna Samuela by uczynić go „opiekunem duchowym” wnuczka Stanisława.
 Ale 7 lat to spory rozjazd, zatem raczej wspólnie się nie pobawili a gdy "sypnęli się" kolejni synowie Mojżesza (trzech) ktoś zapewne musiał się nimi opiekować i coś czuję, że oczywiście mama, ale i Herman był zaangażowany – ma już lat naście. To sprzyja usamodzielnianiu się i być może chęci ucieczki z takiego stadka. Ale gdzie?
Czy Herman mieszka wciąż „na kupie”?
Niewykluczone,  gdyż w tym czasie tata Mojżesz nabył kamienicę na Owocowej 6. Akurat, dla tak licznej rodziny, co oczywiście nie wyklucza chęci ucieczki i być może kolejny adres Hermana to ta Rzeźnicka 14.
Pokłócił się z ojcem?
Bo wygląda, że nie brał udziału w podziale kamienicy po śmierci Mojżesza. Trudno coś pewnego orzec. Zatem przejdę do zajęcia, które dawało mu utrzymanie – przytoczony wpis i następne podobne wskazują na niezłą posadę urzędnika bankowego. Jest z tym jednak problem – otóż, inne źródła tego nie potwierdzają. A inne źródła są.
To tzw. Szematyzmy, czyli spisy wszystkich urzędników z Lwowa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Szematyzm_Kr%C3%B3lestwa_Galicji_i_Lodomerii_z_Wielkim_Ksi%C4%99stwem_Krakowskim
 I w żadnym mi dostępnym Herman nie figuruje, a przynajmniej ja nie znalazłem. Bo oto mam w ręku ( czyli na dysku) taką księgę z roku 1888, zatem jak najbardziej pasującą – on ma 36 lat powinien być u szczytu kariery. Spis pracowników tego banku (a sprawdziłem też i inne) daje efekt – nic.
A jest tak szczegółowy, że z nazwiska wymienieni są wszyscy urzędnicy, asystenci a nawet  podano liczbę woźnych. Oczywiście to jeszcze nie jest stuprocentowy dowód – etat w baku mógł być epizodyczny, a tytuł został. Więc tylko stwierdzę – brak źródeł na potwierdzenie kariery urzędniczej. Zatem kim był?
Pani Gajewska też chyba miała wątpliwości, gdyż w wiadomej książce napisała, że Herman był seznalem.
Tak, też zrobiłem głupią minę - seznalem czyli maklerem.  ???
Na jakie źródło powołuje się autorka, nie wiem, być może są nim zwykłe wątpliwości. O seznalu w starej książce napisano tak;
Wedle stosunku prawnego kupca do sprzedawanych przez niego towarów, rozróżniamy h. towarami własnemi (na własny rachunek) i h. komisowy, w którym kupiec załatwia kupno i sprzedaż na cudzy rachunek i otrzymuje za to wynagrodzenie (prowizję): komisjoner załatwia interesy, jakby na własny rachunek; agent działa tylko na zlecenie kupca i ma mu dostarczyć klienta; makler lub senzal ma to samo zadanie, co agent, tylko pracuje dla obydwóch stron.
Wiec to wersja całkiem prawdopodobna, że związek Hermana z Bankiem był raczej luźny a sygnaturka w książce adresowej miała dodawać splendoru. Jakie zatem miał wykształcenie?
W szkicach wyżej napisałem, że dostał je w spadku od ojca to, że ten sfinansował pierworodnemu stosowne szkoły – teraz taki pewny tego nie jestem, choć jakieś na pewno mieć musiał. A kim jest negocyajnt?  – do tego jeszcze wrócę
Zatem wolny zawód, czasem sukces czasem zawód -  Herman lepiej lub gorzej ubija interesy, dorabia się, w końcu stać go na samodzielne mieszkanie a nawet zakup części kamienicy od brata ( w wieku lat 58-miu)
Zatem przejdę do części lepiej udokumentowanej, bo i tak za dużo napisałem bez nijakiego źródła. Ale co tam za źródła – jedynie adresy, adres – bo ten sam prawie do końca – Rzeźnicka 14.
Z lat 1908-13.
A w książce z roku 1916 Herman nagle nam znika! (zostawiając Adolfa)
Czyżby wciągnęła go zawierucha wojenna?
W każdym razie wojnę przeżył mając 76 lat, więc nic dziwnego, że na starość wylądował w mieszkaniu syna Samuela na Brajerowskiej 4. Dzięki temu zachował się w pamięci młodego Stanisława i trafił do „wysokiego zamku”. Wprawdzie w formie skrzyni … nie będę tu przytaczał, to ponad strona i niech każdy zajrzy sobie sam – zaraz na początku w moim wydaniu WL str. 16.
Tylko kilka uwag – pada tam takie stwierdzenie – "w sypialni w której spałem, tak, chyba w niej,  umarli moi dziadkowie." I teraz zrobiło mi się głupio, że nic nie napisałem o żonie Hermana, 3 lata młodszej Sarze Lei Wein lub Bick a możliwe, że oboje umierali na Brajerowskiej.
Wracając do skrzyni – Staś się do niej dobiera i wyciąga stare gazety, sturublówki  i oraz pęczki banknotów tysiącmarkowych z czasów wielkiej inflacji, którymi to rodzice pozwalają mu się bawić bo to makulatura.
Tym tropem zamknę częściowo temat Hermana – kiedy umarł?
Pani Gajewska podaje że w roku urodzin Stanisława, czyli 1921 (79 lat). Rok wcześniej umarła Sara.
Gdyby jednak te banknoty należały do niego, należałoby ten moment przesunąć. Wielka inflacja czyli hiperinflacja wydarzyła się w roku 1923 a zakończyła się znaną reformą Grabskiego w roku następnym.
I to by było na tyle :)
Został jeszcze mały offtopic imieninowo-adolfowy ale to później później.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2019, 10:19:52 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 336
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 13, 2019, 12:32:31 am »
Liv - wspaniała praca! Dziękuje!

Tym tropem zamknę częściowo temat Hermana – kiedy umarł?
Pani Gajewska podaje że w roku urodzin Stanisława, czyli 1921 (79 lat). Rok wcześniej umarła Sara.

Z Anegdoty XIII:

W rocznice - znaczy Sara umarła w 1928 r. Ale to nie bardzo pasuje stwierdzeniu z Wysokiego Zamku: "w sypialni w której spałem, tak, chyba w niej,  umarli moi dziadkowie".
A czy może ta ofiara być w dziesiątą rocznicę (od 1919 r.), chociaż napisane że w rocznicę (od 1928 r.)?
A może po śmierci męża babcia Sara mieszkała już w innym pokoju czy gdzie indziej?
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2019, 12:38:31 am wysłana przez lemolog »

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 13, 2019, 01:10:25 am »
Cytuj
Liv - wspaniała praca! Dziękuje!
Wyrazy uznania z twojej klawiatury ho ho...no..bardzo mi miło.  :)

Herman jest niedopracowany i pojawiły się nowe tropy, więc będzie aneks, ale to w przyszłym tygodniu.
Cytuj
W rocznice - znaczy Sara umarła w 1928 r.
Niekoniecznie. Tu w rocznicę oznacza raczej datę mniej więcej dzienną - co rok jest kolejna rocznica.
Ta mogłaby być np. dziesiąta. Oczywiście może być, jak napisałeś, że pierwsza rocznica, ale to mniej prawdopodobne.
Także;
Cytuj
A czy może ta ofiara być w dziesiątą rocznicę (od 1919 r.), chociaż napisane że w rocznicę (od 1928 r.)?
Jak najbardziej przechodzące w prawie na pewno.
Listopad 1919, to już prawie 1920, a więc niemal wszystko pasuje. Choć data dzienna sugeruje, że mogła to być okoliczność bardzo tu ważnego święta zmarłych 1 listopada.
A konkretniej zaduszek
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaduszki
Zatem do daty dziennej bym się nie przywiązywał, ale ta dekada to prawie na pewno. Poza tym 7 letni Staszek, zapewne wspomniałby babcię śpiąca z nim w sypialni.  :)
Te 100 obiadów - 10 za każdy rok (?), mijając wszystko -  pożyteczna forma upamiętnienia zmarłej osoby.
Pozdrowienia
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2019, 02:50:14 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #10 dnia: Lipiec 14, 2019, 04:37:12 pm »
"Przyszedłem na świat w tym samym mieszkaniu na Brajerowskiej, w którym mieszkali przedtem moi dziadkowie po mieczu. Zeszli z tego świata, nim się urodziłem, znałem ich tylko z fotografii."
Lem-Fiałkowski "Świat na krawędzi" str. 14.
Ten cytat chyba rozstrzyga sprawę - babcia umarła 1919, a dziadek 1920 lub 21.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 16, 2019, 04:06:39 pm »
Herman 2
Przyśnił mi się Herman i powiedział -  no dobra stary, skoro już o mnie piszesz - to pisz, ale mógłbyś się trochę bardziej przyłożyć. Schyłek życia jeszcze ujdzie, ale zlekceważyłeś  całą moją młodość. I nie tłumacz, że nie zostawiłem źródeł.  Rusz głową liv!
Co powiedziawszy  rozpłynął się mgiełką w inny sen .
O co mu chodzi? - myślał liv który najwidoczniej też mi  się śnił, myślał, myślał i…no jasne, no przecież!
Na szczęście po obudzeniu pamiętałem co się wyja-śniło tamtemu livowi – stąd kolejny aneks.
Rzeczywiście, moje gapowe – są źródła do młodości Hermana, może i pośrednie, ale bardzo wymowne – tymi źródłami są hermanowe dzieci (jak to pięknie brzmi) Zatem może wpierw je wymienię, w kolejności przybycia na ten padół. Zrobię to za Panią Gajewską (op. cit. , s. 137) która dotarła do jeszcze lepszych dokumentów niż moje i ta lista jest jak sądzę najpełniejsza.
Oto oni;
•   Józef ur.1862 (rejestracja1863)
•   Chaja ur. 1863
•   Elke Sara ur. 1866 (zm. 67)
•   Frojem (Fryderyk) ur.1869 (rejestracja 1870)
•   Basche ur. 1872
•   Mechcie ur.1877
•   Samuel ur. 1879
•   Anna ur. 1884

Mechcie, Samuel i Anna nie występują w „moich źródłach”, ale jak napisałem Pani Gajewska miała lepsze. Mechcie zapewne żył krótko,  nie ma po nim śladów, a Anna… cóż kobiety są słabiej reprezentowane źródłowo, tym niemniej jest mały „śladzik” w  Wysokim Zamku, jeśli to o niej, o czym  napiszę innym razem.
Wracając do Hermana i co równie ważne do matki jego dzieci, urodzonej w 1845 – jest to Sara Lea (też Sala) Wein. Matka Sary to Fejge Bick (lub Byk). Jak pisze Pani Gajewska, jej nazwisko zmieniono w księdze metrykalnej z mężowskiego Wein, na panieńskie Bick, w moim źródle Sara jest bez nazwiska ojca co mogłoby oznaczać dziecko nieślubne? Rozejście się rodziców?
 Przy okazji może unaocznię jak wygląda taki zapis z All Galicia databaze.

Do rzeczy – co rzuca się w oczy od razu?
Pierwszy syn  Józef pojawia się w czasie gdy Herman miał lat 20, a Sara 18!
Nie ma śladu formalnego związku, zatem gwałtowna namiętność młodości? Czy mogła ona spowodować konflikt w rodzinie i wyrzucenie Hermana z Owocowej? Może uciekł sam? Faktem jest, że jego dziecko urodziło się w innej kamienicy i ten adres rozpocznie peregrynację pary po Lwowie. Niemal każde kolejne dziecko rodzi się gdzie indziej.
Co można wnioskować z faktu, że młody chłopak, pierworodny syn kamienicznika  czy jak kto woli „właściciela realności” błąka się z młodziutką dziewczyną i kolejnymi dziećmi po mieście?
Nie będę snuł domysłów, jeszcze tylko jeden trop; brak śladów tego wykształcenia  urzędniczego o którym pisałem wyżej oraz brak śladu udziału Hermana w dziedziczeniu kamienicy.  Tzn. brak  źródłowych śladów, co zawsze warto mieć na uwadze.
Dodatkowego dramatyzmu dodaje fakt, że drugie dziecko - Chaja urodziła się w tym samym roku (lub następnym, ale blisko) co pierwsze i znów, pod innym adresem, choć w kamienicy tuż obok. Czyli mamy 20-latka z 18-latką i dwójkę ich dzieci – pytanie „jak żyć panie…” nabiera bardzo konkretnego  sensu.
Jakoś żyją, przenoszą się z miejsca na miejsce, Herman zapewne coś  zarabia jako ten pośrednik seznal (a może wcześniej tylko negocjant?). Rodzą się kolejne dzieci w cyklu co 2-3 lata. Przy ich zapisach są symbole nieruchomości w których przyszły na świat, zatem na ich podstawie sporządziłem mapkę wędrówek Hermana i Sary.

Opis do mapki;
X (fioletowy?) – kamienica w której narodził się Herman
O (żółte) -  kamienica na Owocowej 6 gdzie mieszka ojciec Hermana z pozostałą częścią rodziny
1 (czerwony) – kamienica w której urodził się Józef
2 (zielone) – kamienica w której urodziła się Chaja (numer obok poprzedniej)
3 (niebieskie) – tu urodziła się Elke (choć ten adres wzbudza nieco wątpliwości, ale uznałem za najbardziej prawdopodobny
4 (pomarańczowe) – tu urodził się Frojem (Fryderyk)
5 (szare) – tu urodziła się Basche
Y (seledynowy) – przedostatnie mieszkanie Hermana  na Rzeźnickiej 14
Z (fioletowe) – ostatnie mieszkanie Hermana (u syna) na Brajerowskiej 4
(coś te kolory chyba mi nie za bardzo wyszły…)

    Brak na mapce miejsc urodzenia ostatnich dzieci;  Mechcie, Samuela i Anny - cóż, brak źródeł.
Być może był to już czas, w którym Herman ustatkował się pod adresem Rzeźnicza 14?  Jest to jednak mało prawdopodobne ponieważ ten adres Hermana – już urzędnika Banku Krajowego pojawia się dopiero w 1908 gdy on ma 66 lat. Przegląd książki adresowej z 1897 też nie wykazuje tam Hermana ani żadnego z młodych Lehmów (jest Mojżesz i dwóch innych nie z tej bajki). Natomiast w świetle tej księgi na Rzeźnickiej mieszka kto inny, co nasuwa się wniosek, że stabilizacja Hermana przyszła dopiero na stare lata.
I kończąc już, jeszcze jedno spostrzeżenie; dzieci Hermana występują w źródłach bez nazwiska - tylko imię oraz ojciec, matka. Tak jest przy Józefie, Chaji i Elke, jednak wpis z następnego roku o zgonie tejże podaje już Elke Lehm;

Można by pomyśleć, że  w tym roku rodzice jakoś zalegalizowali związek, gdyż kolejny Frojem jest z nazwiskiem, ale następna Basche znów bez …hmmm?
    Przestawione powyżej strzępy biografii wskazują na życie intensywne, bez stabilizacji majątkowej a co za tym idzie,  lokalowej. Tym niemniej, niezależnie od wcześniejszych zakrętów losu przyszedł moment, że karta się odwróciła. Kiedy?
   Jedyny trop to rok 1900, gdy Herman nabywa od młodszego brata fragment ojcowskiej kamienicy – musi być już wtedy dość zamożny. Wiązałbym to jakoś ze śmiercią ojca - Mojżesza (1895 lub nieco później), czyżby jednak Herman uczestniczył jakoś w spadku?
Trudno orzec, a intuicji nie ma co mnożyć. Być może wystarczy poczekać na nowe źródła?
 Na pewno, to można powiedzieć – dał radę.
Znalazł miejsce na ziemi i zadbał o wykształcenie synów którego to, być może, mu nie zapewniono (wiem, zaprzeczam temu, co sam pisałem na początku)  czym zapoczątkował – zaryzykuję taką tezę , pierwsze pokolenie solidnie wykształconych Lemów – kolejno ; pracownika a z czasem  urzędnika kolejowego, prawnika, lekarza  -  i, jakby to źle dziś nie wyglądało, wydał córki za mąż.
O dzieciach Hermana być może będzie oddzielny odcinek.

Tyle się dało wycisnąć z tego co jest Panie Hermanie, jeśli coś przegapiłem lub za bardzo pokręciłem – przyśnij się znowu.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 19, 2019, 04:01:04 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #12 dnia: Lipiec 17, 2019, 08:40:57 am »
No liv, widzę tu doktorat, jeśli nie habilitację :) .
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4621
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 17, 2019, 02:53:38 pm »
No liv, widzę tu doktorat, jeśli nie habilitację :) .
Mówisz? Po mojemu góra licencjat. Ale nawet on powinien mieć przypisy, bo co to za praca bez przypisów.  :)
Zatem nadrabiam, niech chociaż jeden, honorowy  :D

Przypis 1.
Wykształcenie Hermana .
Herman nie występuje w spisach absolwentów gimnazjum zatem zapewne takowego nie skończył. Tym bardziej studiów. Ale niewątpliwie jakieś wykształcenie handlowe posiadał. Bodaj jedyna ścieżka dla uczniów szkoły powszechnej, jaka wtedy we Lwowie występowała to Szkoła Realno-Handlowa. Była tam możliwość kursu dwuletniego a także rocznego – pasowałoby;
Jednoroczny kurs (wydział) handlowy 1844-78, równoznaczny z oddziałem technicznym do 1853 r., obsadzony był nawet z zakresu prawa handlowego i wekslowego przez profesorów uniwersyteckich, z biegiem lat tracił na znaczeniu wskutek zastosowania wadliwych kryteriów naboru kandydatów. Z początku do oddziału tego na studentów zwyczajnych przyjmowano absolwentów gimnazjów. Z upływem lat przewagę zaczęli uzyskiwać słuchacze nadzwyczajni, mający zaledwie ukończoną szkołę normalną (podstawową). Profesorowie zmuszeni zostali do obniżenia poziomu wykładów dla większości słuchaczów, o niższym poziomic wiedzy. Na projekt profesorów o dziwo godziło się Ministerstwo Oświaty i Wyznań w Wiedniu zezwalając na przekształcenie oddziału handlowego na dwuletni kurs handlowy od początku  roku szkolnego 1853/54. W programie nauczania, oprócz języka francuskiego i włoskiego, na pierwszym roku uczono: nauki o handlu, stylistyki niemieckie i korespondencji handlowej, arytmetyki handlowej, geografii i historii handlu, kaligrafii. Na drugim roku nauczania prowadzono zajęcia z buchalterii, prawa wekslowego i handlowego z przepisami o cłach i monopolach, oraz naukę towaroznawstwa.
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272.pdf
O, Mamusiu!!! Jaki śliczny przypis  8)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 17, 2019, 02:56:39 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #14 dnia: Lipiec 17, 2019, 04:32:02 pm »
Ciii, Ty fachowiec to wiesz, reszta się nie zorientuje... Nie no, naprawdę chylę czoła. Wiem, że trochę czasu to zabrało. Co prawda pewna kasta zawodowa ma teraz niczym niezasłużone wakacje i to mimo, że doprowadziła do wielkiej katastrofy w naborze do liceów ;) .
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER