Autor Wątek: Sprawy różnakie  (Przeczytany 404032 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1215 dnia: Styczeń 02, 2022, 09:00:23 pm »
A dziękuję, ciekawe.

Nie ma za co. Ano ciekawe, choćby to, że - o ile nie była to częściowo autokreacja wynikła z chęci wpisania się w zmieniającego się ducha czasu - Z.N. jawi się prekursorem (lansowanego potem na niwie SF przez Ziemkiewicza z Grzędowiczem w "Fenixie") rzemieślniczego podejścia do literatury, który w dodatku świadomie szedł w - modne dziś - crossovery, i to jeszcze z namowy publiczności... Pod tym względem można mu chyba przypisać amerykańskość myślenia.

Może ktoś na poważnie zrobi cykl filmów

Idący w kierunku dwu pierwszych ekranizacji, ale korzystający z nowocześniejszych środków, osadzony w czasach, w których powieści się ukazały?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 344
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1216 dnia: Styczeń 02, 2022, 09:21:02 pm »
Bigos z "Niesamowitego dworu", czyli Wiesław Wójcik był świetny, a również te "Praskie tajemnice" jakoś były prawie OK.

Tylko...
W powieściach były i mordy i mroczny nastrój. Po pierwszych 2 ekranizacjach, które były jakby na serio, tego zabrakło. Poszli kompletnie w infantylizm.

No i jeszcze absurdalny dens.

« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2022, 09:31:00 pm wysłana przez xetras »
~ a priori z zasady jak ? ~

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1217 dnia: Styczeń 03, 2022, 01:29:54 pm »
W powieściach były i mordy i mroczny nastrój.

Nie zawsze były (są samochodzikowe powieści poważniejsze i lżejsze - tych ostatnich z czasem coraz więcej), ale i bez trupów Nienacki potrafił budować klimat - "Niesamowity dwór" (który czyta się miejscami jak horror) najlepszym dowodem.

No i jeszcze absurdalny dens.

Który pierwotnie miał mieć "paralityk" w nazwie, ale potem uznali, że to zbyt ryzykowne jednak...
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=278032#278032
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1604
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1218 dnia: Styczeń 04, 2022, 02:54:27 am »
Pan Samochodzik oglądany po Rise of Skywalkwer, Matrixie 4 i Ghostbustersach wypada jak?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1219 dnia: Styczeń 04, 2022, 03:05:42 am »
Heh, jakbyś zgadł, że oglądałem właśnie powtórkowo starutką "Wyspę złoczyńców". No, wydaje się archaiczna, ale stanowczo ma w sobie więcej oryginalności, świeżości... Przy czym - co może zaskakiwać - jest to w pierwszym rzędzie studium flirtu Tomasza i Zaliczki (lepiej zrozumiałe dla dorosłego widza), pozostałe aspekty są na drugim planie (i złagodzone - bandziory polujące na skarb wypadają wręcz dobrodusznie, Kolasa niby jest mordercą, ale zostaje to fabularnie zamiecione pod dywan, by nie psuć pogodnego letniego klimatu, a powieść - o ile pomnę - była partiami naturalistycznie ponura).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1220 dnia: Styczeń 11, 2022, 09:31:37 am »
Teraz "Samochodzik i Templariusze", ekranizacja chyba wzorcowa. Dość wiernie trzymająca się fabuły powieści*, mocno nasycona klimatem literackiego oryginału, nawiązująca i do "Wyspy..." (obecnością trzech harcerzy, przewijającym się w dialogach motywem przygody, sposobem poprowadzenia pewnych interakcji z Karen). Jedynym (w specyficzny sposób, o czym zaraz) słabym ogniwem jest Mikulski, bo - choć gra dobrze i wypada wiarygodnie jako poszukiwacz skarbów/detektyw - zbyt wcześnie ujawnia - samym swoim emploi - tomaszową naturę action hero, za mocno też - co nieuniknione (i nawet w pewnej scenie zaakcentowane) - kojarzy się z Klossem... mimo to pozostając najlepszym ekranowym Samochodzikiem.
Znaczy: to jest główny punkt odniesienia dla twórców zapowiadanych nowych produkcji**.

* No, powiedzmy... Tak szczerze mówiąc, wygląda na to, że - robiący za scenarzystę - Nienacki zabawił się w celowe stworzenie czegoś na kształt historii alternatywnej opartej na tym samym fabularnym szkielecie:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=4998

** Choć współczesny widz zapewne będzie chciał dostać nieco więcej dynamizmu.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Sprawy różnakie
« Odpowiedź #1221 dnia: Styczeń 19, 2022, 09:38:19 pm »
Ekranizacje pozostałe, czyli złe. Wspólną ich cechą jest, że jak "Wyspa.." była średnim filmem dla dorosłych, a "...Templariusze" - świetnym dla młodzieży, tak one wszystkie są dość słabymi produkcjami dla dzieci.

"...niesamowity dwór" bodaj najbardziej frustruje, bo miejscami - co zauważył już xetras - widać potencjał na coś znacznie lepszego (pochodna czerpania z powieści i współpracy z Nienackim, ale też aktorstwo Wójcika i prezencja - bo chyba niewiele więcej - odtwórcy głównej roli), jednak dużo tam również elementów wątpliwych, żenujących, które może nawet bardziej bolą wymieszane z zadatkami wybitności*.

* Nawiasem: zgodny z pierwotnym zamysłem paralityk dance też miał szansę być atutem tej ekranizacji.

"...praskie tajemnice" - chyba najlepsze z finalnej trójki, bo mimo SF-udziwnień* i występu golema (nie-XIV ;)) zachowują (antycypując tym samym klimaty danowo-brownowe) fabułę oryginału, która ciągnie je w górę.

* Za których sprawą bezpieczniej dla nerwów widza byłoby uczynić założenie, że ma się przed sobą nie Tomasza N.N. z klasycznym wehikułem, a Dańca z (późniejszych) dopisków w jakimś nowym wynalazku ;).

"Latające machiny..." - tu trudno cokolwiek powiedzieć, bo i do książki daleko (jak w niektórych filmach z Bondem, nie przymierzając), i tak nudno, że chwilę po obejrzeniu zapomina się o czym to było. W pamięci pozostaje tylko widok motolotni i szybowców.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki