Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]  (Przeczytany 16787 razy)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1917
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #105 dnia: Wrzesień 26, 2022, 03:34:51 pm »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #106 dnia: Wrzesień 26, 2022, 05:43:12 pm »
Raczej psalm 118, 24
Mea pulpa;)
No...doprawdy: maxima ta pulpa...bo ja np. znam wszystkie psalmy z podziałem na wersety ::) ;D
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #107 dnia: Wrzesień 26, 2022, 06:59:13 pm »
No dobra, mnie najbardziej rozbawił ten standardowy tekst wysokiej szarży do szaraczka, którego ona szarża postanowiła wyróżnić z szeregu takich samych mor...twarzy.
 Zdarzyło się  słyszeć...chyba Gierek tak zagadywał, choć bardziej na bogato?
 Ale i w wojsku.
- Cywilny?
- Tak jest, cywilny, pa...
- Służysz?
- Tak je...
- Żona, dzieci?
- Meld...
- Nna! - rzekł z dobrocią

A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Tym niemniej tekst jak najbardziej z życia wzięty.
I względem tej chałwy...
Cytuj
]Raczej psalm 118, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!
https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118

Przetworzony przez L. Garretta:
https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th
W Polsce ochoczo śpiewany (ale raczej już po napisaniu przez Lema "Pamiętnika"):

Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
A może bliżej? 
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
https://www.garnek.pl/majab77/12625532/jak-to-bylo-na-mazurach
Więc, zaprawdę powiadam Wam -  z innych psalmów ten chlib wypieczon bawa.  8)
Przy okazji gwarowy passus zdradza lokalizację Gmachu. Zresztą wnet domniemani "sprzątacze" zmienili szyfr, na kaszlany
Obstawa zaszurała w głębi, lecz najbarczystszy ze sprzątaczy zakaszlał na odtrąbiono.
Ciekawe zdanie. Ewidentny błąd gramatyczny w stopniowaniu czystego baru jest kolejnym śladem na tropie tropionego. A może nawet wskazówką?
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?

 
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #108 dnia: Wrzesień 26, 2022, 08:45:50 pm »
A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Jakoś potraktowałam to jako zapytanie o stan pozagmaszy.
Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
Przyganiał kocioł rondlowi? Nna? ;D
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
I to jest to! Nadany szyfr Kasinki rozwija się w zadziwiającym tempie ;D
A Lem został odratowan od mniemanego orta;)
Cytuj
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?
Panowie przodem:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #109 dnia: Wrzesień 26, 2022, 10:39:14 pm »
Cytuj
Panowie przodem:)
Oj, zbytek kurtuazji.
Wpierw musiałbym doczytać... ale opis sali robi wrażenie, zwłaszcza luster.
Dziś jednak czas na Zajączka.  ;)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #110 dnia: Wrzesień 28, 2022, 06:46:52 pm »
Cytuj
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Czyli istnieje świat pozagmaszy? Nie tacy oni "odcięci"?
Cytuj
Panowie przodem:)
Dobra, pcham się choć nie bardzo wiem co napisać  :)
 Jest ta scena z degradacją - czyli kontruroczystość. Jak rozumiem z nawy sal - uroczystość byłabyż (byżbyła; bybżyła) awansowaniem?
Scena niesłychanie malownicza, by nie rzec - filmowa.
Była to sala iście tronowa, ale i żałobna zarazem - ściany okrywał kunsztownie sfałdowany kir, na czarnych sznurach zwisały z wysoka lustra najcięższego kalibru
- ciężkie owale weneckiego szkła, półślepe, ponure zwierciadła z rozprowadzonej ołowiem rtęci, spijającej całe światło otoczenia; po kątach - rozstawione, do lustrzanych
katafalków podobne, oprawne w heban tafle zimnego szkliwa, pomiędzy nimi - jak oczy w obłędnym strachu - ziały dyski srebrzonego brązu. We wklęsłych wszystko
rozdymało się, grożąc pęknięciem, w wypukłych cała sala malała, ściągnięta w szwach perspektywy


Wszystko nastawione na efekt wizualny.
Wystrój samej sali, efektowne wyzwiska, zrywanie epoletów, łamanie szabel...nawet szwy w mundurach naderwane, by ładnej, dynamiczniej, jednoruchowo się zrywało, pruło...
A nikt nie nagrywa!
Przecież wszystko to  ma sens dopiero nagrane, zmontowane i puszczane filmem ku ogłupianiu wiernego ludu. Tymczasem jedynym odbiorcą odegranej szopki jest NN.
W dodatku przypadkowym.
Nie skleja mi się to  :-\
Ja wiem, rzecz można objaśnić paranoją i obłędem. Lub ku zadowoleniu admiradiera...ale on biedaczek aż się spocił... też się naharował by ów cyrk ukolorować.
Niee, to chyba za łatwizna?
Jaki poziom symbolizmu trzeba tu wrzucić? Oszalały świat i everyman NN symbolizujący ludzkość, która nic z niego nie rozumie?
Ale jest potrzebna, bo to dla niej ten cyrk?
Jest, jak to powiedział bohater innego filmu, jednocześnie "twórcą i tworzywem". Adresatem i odbiorcą? By mogła istnieć poczta?
Sensem przekazu jest przekaz?
Dużo pytań.
Opis rozbierającego się staruszka admiradiera wzruszający.
Relacja syna z starym ojcem...pomyślało się, że tak dokładny anatomicznie, wzięty może z obrazu umierającego Samuela?
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 745
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #111 dnia: Wrzesień 29, 2022, 09:27:29 pm »
Zresztą wnet domniemani "sprzątacze" zmienili szyfr, na kaszlany
Obstawa zaszurała w głębi, lecz najbarczystszy ze sprzątaczy zakaszlał na odtrąbiono.
Ciekawe zdanie. Ewidentny błąd gramatyczny w stopniowaniu czystego baru jest kolejnym śladem na tropie tropionego. A może nawet wskazówką?
Po co pisać <najbardziej barczysty>, skoro można użyć znakomitego i śmiesznego:<najbarczystszy> ?
(Np. po to żeby się nie powtarzać i nadać słowu wzniosłego [nadzwyczajnego] stylu).
Jaki tam błąd, to neologizm ku pożytkowi czytelnika - ogranicza redundancję i wprowadza tajemniczą wieloznaczność.
~ a priori z zasady jak ? ~

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #112 dnia: Wrzesień 29, 2022, 09:49:41 pm »
Cytuj
Jaki tam błąd, to neologizm ku pożytkowi czytelnika
W takim razie każde odstępstwo od regół to neologizm?..właśnie stworzyłem kolejny :)
Cytuj
Po co pisać <najbardziej barczysty>, skoro można użyć znakomitego i śmiesznego:<najbarczystszy> ?
Nie wiem. Tylko sprawdziłem w słowniku, jak powinno wyglądać stopniowanie wedle zasad języka polskiego.
Zapewne masz rację względem twórczego przekształcenia, bo trudno podejrzewać Lema o niehlujstwo.
Swoją drogą, to chyba przez ten bar- ? Bo samodzielne "czysty" bez problemu piętrzy "najczystszym"?
Może chodzi o pewną trudność w wymówieniu?
Cóż, bar w szerokim rozumieniu (czyli niemleczny) potrafi zaplątać język.  :D
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #113 dnia: Wrzesień 29, 2022, 10:41:04 pm »
Cytuj
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Czyli istnieje świat pozagmaszy? Nie tacy oni "odcięci"?
Bo ja wiem?
Jeśli traktować go jako realnie istniejący?
Skoro z jednych wcieleń Gmachu jest Ostatni Pentagon?
Wszedł do Gmachu przez drzwi.
Gmach to także pułapka umysłowa - więc poza nią musi być życie.
Zresztą - w Gmachu nie ma dzieci - a jeśli to nie roboty? Gdzieś musi byś świat życia i śmierci.
Gmach to taka zwiecha programu - pomiędzy narodzinami a śmiercią.
Cytuj
Ja wiem, rzecz można objaśnić paranoją i obłędem. Lub ku zadowoleniu admiradiera...ale on biedaczek aż się spocił... też się naharował by ów cyrk ukolorować.
Niee, to chyba za łatwizna?
Jaki poziom symbolizmu trzeba tu wrzucić? Oszalały świat i everyman NN symbolizujący ludzkość, która nic z niego nie rozumie?
Ale jest potrzebna, bo to dla niej ten cyrk?

Rajt - tak to malowane. Z rozmachem. Ale całość przypomina mi jednak sąd doraźny - szybko i na temat: rwanie, łamanie, policzkowanie. Wykonawca zaocznego wyroku i jego przypadkowy-nie-przypadkowy pomagier.
Cytuj
Opis rozbierającego się staruszka admiradiera wzruszający.
Relacja syna z starym ojcem...pomyślało się, że tak dokładny anatomicznie, wzięty może z obrazu
Tak to odebrałeś?
Hm.
Ja właściwie całkiem odwrotnie - z pewnym obrzydzeniem - bez żadnego wzruszenia.

Miałżeby to być obłęd skóry, jej rojenia o późnym renesansie? Samorodna twórczość nad wapniejącymi żyłami?
(...)
Ani chybi - guzkami, kaszaczkami, dzikim mięskiem wychodził poza obręb przyzwoitości, obradzał pokątnie, brodawczał, powielał się, ubarwiał oryginalnymi plamkami, drobnostkowo kopyciał, owadział - mięsiste znamię pod okiem różowiło się oszukańczo, udając, że przebłyskuje w nim świt nowych sił...Skandal! Wstyd!


Udając...a tymczasem to zaszyfrowana odpowiedź na jego spowiedź?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #114 dnia: Wrzesień 29, 2022, 11:21:13 pm »
Cytuj
Tak to odebrałeś?
Hm.
Ja właściwie całkiem odwrotnie - z pewnym obrzydzeniem - bez żadnego wzruszenia.
Pomijając indywidualność odbioru... zauważyłaś jaki to długi i szczegółowy opis starości?
Moja uwaga widać, skupiła się na innych fragmentach, tych...

Starzec oddychał nieco ciszej, a ja nuciłem dziarsko, krzątając się, jego oczy ostrożnie, trwożliwie nawet odprowadzały jedną po drugiej buteleczki, które stawiałem, jak podszepnął mi domysł, tuż przed nim. Kazał wyrównać ich szereg liniałem i prostując się na fotelu - słyszałem potrzaskiwanie wyschłych jego kości - podwinąwszy rękaw munduru, delikatnie, jak tylko mógł, ściągnął rękawiczkę. Gdy spod zamszu wyłonił się wyschły, plamiasty grzbiet dłoni, z żyłkami, groszkami i bożą jakąś krówką...

Nie szło mu to jakoś - zęby dzwoniły o szkło, przyniosłem drugą szklankę, do której wpuścił je, jak białą, na dwoje rozłamaną bransoletę, po czym, z trudem i poświęceniem, wychylił zbawczy płyn. Przytrzymałem mu pomocnie rękę - kostki chodziły w niej jak zesypane luźno do skórzanego woreczka. Drżałem, żeby mi tylko nie zasłabł....

Obnażoną, chrupką, złożył na drugiej ręce, tej z bożą krówką, zakaszlał cichutko, nadzwyczaj delikatnie, z błyskiem niepokoju w oczach łowił to, co rzęziło mu w piersi, a ja nie przestawałem mówić, rozwijając przed nim poplątany korowód mej udręki; jego słabości, spowodowanej podeszłym wiekiem, nieobca była na pewno życzliwość dla wszelkiej innej słabości, a przynajmniej dogłębne jej zrozumienie; z jakąż troskliwością dbał o biedny swój oddech, który wciąż zdawał się go zawodzić...  Twarz jego, pokryta wątrobianymi zaciekami, plamami, zdrobniała wobec woskowo rozchylonych uszu, kojarzących się w niewybrednym umyśle z pokracznym jakimś lotem, właśnie swoim steraniem, cierpiętniczym uwiądem budziła mój respekt, nawet litość, pokrewną synowskiej...


Cytuj
Ale całość przypomina mi jednak sąd doraźny - szybko i na temat: rwanie, łamanie, policzkowanie.
Tak to właśnie wygląda. Nie pasuje mi wysoka ranga wykonawcy. To jest szopka obliczona na widzów...tak się robiło degradacje, publicznie, bo w nich chodzi o wstyd - karę dodatkową. Do degradacji prywatnej wystarczył sierżant, albo i zwykły zupak... albo i nikt. Degradacja miała zazwyczaj walor wychowawcho-pokazowy i działa się "przed frontem" jak to mówią w żargonie wojskowym, ku przestrodze. Inaczej po co się fatygować łamaniem szabel?
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #115 dnia: Wrzesień 29, 2022, 11:39:07 pm »
Cytuj
Tak to odebrałeś?
Hm.
Ja właściwie całkiem odwrotnie - z pewnym obrzydzeniem - bez żadnego wzruszenia.
Pomijając indywidualność odbioru... zauważyłaś jaki to długi i szczegółowy opis starości?
Moja uwaga widać, skupiła się na innych fragmentach, tych...
Jasne, że zauważyłam - bo wyjątkowo męczący fragment o degradacji ciała.
O! On zdegradował tamtych, a ciało jego;)
Wracając - po wstępnym litościwym respekcie - NN raczej boi się o siebie - bo co jeśli starzec zejdzie przy nim? Przez niego?
Po spowiedzi - kiedy zauważa, że starzec przespał wybuch szczerości...już nie ma takiej sympatii - jest brzydliwość. I szyfr.
Cytuj
Ale całość przypomina mi jednak sąd doraźny - szybko i na temat: rwanie, łamanie, policzkowanie.
Tak to właśnie wygląda. Nie pasuje mi wysoka ranga wykonawcy. To jest szopka obliczona na widzów...tak się robiło degradacje, publicznie, bo w nich chodzi o wstyd - karę dodatkową. Do degradacji prywatnej wystarczył sierżant, albo i zwykły zupak... albo i nikt. Degradacja miała zazwyczaj walor wychowawcho-pokazowy i działa się "przed frontem" jak to mówią w żargonie wojskowym, ku przestrodze. Inaczej po co się fatygować łamaniem szabel?
Rajt. A może to przedstawienie dla zasłużonego starca? Ostatnia fatyga...czy tam posługa;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #116 dnia: Wrzesień 30, 2022, 12:18:22 am »
Cytuj
Wracając - po wstępnym litościwym respekcie - NN raczej boi się o siebie - bo co jeśli starzec zejdzie przy nim? Przez niego?
Po spowiedzi - kiedy zauważa, że starzec przespał wybuch szczerości...już nie ma takiej sympatii - jest brzydliwość. I szyfr.
Jasne, w kontekście książki i jej treści tak to wygląda.
Ale ja nie o tym, a o samym procesie pisania, autorze. Coś go skłoniło do tak długiego i obrazowego opisu starości, a miał ten obraz w pamięci - pisząc ...coś co nie ma uzasadnienia w akcji.
Jak maszynka deszyfrująca Prandtla i ten śliniący się tłuścioch od sztucznych muszek, wyłapałem trzecie echo...dno pisanego...odautorskie. Podglebie. Ten cień litości...i jako źródło obrazu jedynie odchodzący ojciec przyszedł mi do głowy. Był też trochę despotą  ;D
A dokładniej ten z opisów w Czasie N.
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #117 dnia: Październik 03, 2022, 04:42:40 pm »
Zostawmy już te obrazy starości, które może prześladowały Lema...i wskoczmy do rozdziału VII - NN ucieka od admiradiera wprost do Ermsa.

W sumie niczego ten rozdzialik nie wnosi...co sam NN celnie sumuje:
i jak od drzwi do drzwi, od drzwi do drzwi łaziłem z całym tym nikomu niepotrzebnym bezsensem.

Niczego...albo prawie niczego...Erms w sumie ożywia się tylko w jednym punkcie:
Ale to nic takiego [zgubienie instrukcji - Ol], o ile  - zerknął na mnie bystro - nie opuszczał pan Gmachu. Nie opuszczal pan, co?

Czyli to nie obiekt zamknięty na głucho - skoro można z niego wyjść bez specjalnych zezwoleń...trzyma ich tam poczucie misji? obowiązku?strach?
Tak siak wiemy, że NN jest pozornie wolny i mógłby opuścić to absurdalne miejsce, w którym śpiew gra dziwną rolę;)

Dodam tylko, że mój ostatni pobyt w sklepie - i widok jednego ze stoisk - zaskoczył mnie nachalnym szyfrem ukrytym pośród wędlin, mięs i serów...chyba jakiś początkujący agent? O co może mu chodzić? :-\
Co prawda Mała, ale zawszeć:

« Ostatnia zmiana: Październik 08, 2022, 04:31:06 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6351
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #118 dnia: Październik 09, 2022, 02:09:33 pm »
Cytuj
- zaskoczył mnie nachalnym szyfrem ukrytym pośród wędlin, mięs i serów...chyba jakiś początkujący agent? O co może mu chodzić? :-\
Gmach zamieniony w rzeźnię? (nr. 5). Kolejna eskalacja maskacji.
Ale MY wiemy...   :D
Cytuj
Zostawmy już te obrazy starości, które może prześladowały Lema...i wskoczmy do rozdziału VII
No dobra, skoro poganiasz...pominmy tajemnicę "hegara" i piętrową niemożność..., niee - to jeszcze zauważę.
Związek eNa z admiradierem jest zupełnie nieprawdopodobny. Podejście z zewnątrz do tego typu dyktatora, zupełnie niemożliwe. Tacy zawsze mają swoich "Wachowskich", którzy spotkaniowość reglamentują.
Niemożliwe było bezkarne podejście, jeszcze bardziej niemożliwe wejście z nim do jego pokoju. Jeszcze bardziej niemożliwe zostanie sam-na-sam. Jeszcze bardziej niemożliwe podawanie leków (choć tu element prawdopodobieństwa się wkradł - ty... hę, hę... no, tego... tego... spróbuj... spróbuj najpierw..., bezkarne penetrowanie pokoju... jeszcze bardziej niemożliwe.. Możliwe? ...jeszcze bardziej niemożliwe opuszczenie, ot tak, pokoju ze śpiącym dyktatorem.
Tak-siak,  ochrona z obstawą - "Do raportu!!!"  :D
Cytuj
W sumie niczego ten rozdzialik nie wnosi...co sam NN celnie sumuje:
No taa...brnięcie w odlot.
Mnie zastanowiła płaczliwość bohatera. Gdzie mu do poważnej  misji, kiedy on wypłakuje się i spowiada w rękaw przypadkowo spotkanych osób - od sekretarki po admiradiera.
Emo przy nim to Strażnik Teksasu.  ;)
Stąd to Erms chce wysłać go do Wydziału Lekarskiego?
- To był szyfr... - powtórzyłem uparcie i mam wrażenie, że udało mi się nawet uśmiechnąć. - Prawda? Wszystko, wszystko - szyfr!!
W tej scenie eN bliski jest stanu innego bohatera filmowego, co to meldował  - to jest kura!!!

Cytuj
Niczego...albo prawie niczego...Erms w sumie ożywia się tylko w jednym punkcie:
Ale to nic takiego [zgubienie instrukcji - Ol], o ile  - zerknął na mnie bystro - nie opuszczał pan Gmachu. Nie opuszczal pan, co?

Czyli to nie obiekt zamknięty na głucho - skoro można z niego wyjść bez specjalnych zezwoleń...trzyma ich tam poczucie misji? obowiązku?strach?
Tak siak wiemy, że NN jest pozornie wolny i mógłby opuścić to absurdalne miejsce, w którym śpiew gra dziwną rolę;)
Nie wiem - czy to wiemy?   ;D
Motyw wyjścia pojawia się tutaj i jeszcze raz potem - ale czy to aby nie legenda?
 Drugi powieściowy raz dotykający opuszczenia Gmachu sugeruje raczej rodzaj kolejnej próby. Nikt nie wie, co jest za "wyjściem".
Ale oczywiście niuanse życia codziennego wskazują, że Gmach "samotną wyspą" nie jest.
Zapewne wrócimy jeszcze do tego wątku.

Ale teraz, skacząc dalej...En po dwóch podejściach do Ermsa z nierozstrzygniętym dylematem - czy on też pracuje dla tych drugich? ...postanawia zlekceważyć polecenia i miast do Sekcji Zdawczej udaje się do pomieszczenia z brzytwą.
Tam... a właściwie niżej, spotyka... czemuś siódma podróż  Tichego się przypomniała.  :)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #119 dnia: Październik 17, 2022, 12:59:59 am »
Cytuj
- zaskoczył mnie nachalnym szyfrem ukrytym pośród wędlin, mięs i serów...chyba jakiś początkujący agent? O co może mu chodzić? :-\
Gmach zamieniony w rzeźnię? (nr. 5). Kolejna eskalacja maskacji.
Ale MY wiemy...   :D
;D
W sumie sale ze zdobyczami, torturowe działy biblioteczne zapowiadały tę eskalację;)
Wygląda na ostrzeżenie...;)
Cytuj
Związek eNa z admiradierem jest zupełnie nieprawdopodobny.
Jasne: jest absurdalny.
Cytuj
Stąd to Erms chce wysłać go do Wydziału Lekarskiego?
Ale ostatecznie kieruje do Podawczego...może tam podają pacjenta dalej - bo na podanie instrukcji nie ma co liczyć;)
Cytuj
Motyw wyjścia pojawia się tutaj i jeszcze raz potem - ale czy to aby nie legenda?
 Drugi powieściowy raz dotykający opuszczenia Gmachu sugeruje raczej rodzaj kolejnej próby. Nikt nie wie, co jest za "wyjściem".
Może tak, ale między nimi pojawia się motyw...wejścia;)
W rozdziale VIII: ...wezwano mię do Gmachu, wpuszczono, wyróżniono misją - w jakimś konkretnym celu.
Nikt nie wie co jest za wyjściem...to składa się na metaforę Gmachu jako życia, a wyjścia - śmierci.
W szerszym oglądzie tak to jest: przychodzimy - miotamy się - wychodzimy.
Cytuj
Tam... a właściwie niżej, spotyka... czemuś siódma podróż  Tichego się przypomniała.  :)
Taa...spotkał leżącego obok wanny - jak on - sam:)
Bardzo to pasowne...z siódemką.

W tymże ósmym rozdziale N stara się rozumowo ogarnąć co właściwie go spotkało w Gmachu, ale kwas sceptycyzmu zżerał wszystko...
Trudno pogodzić mu się z faktem, że jest w Gmachu po...nic. To - wracając do metafory Gmachu jako życia - jak szukanie sensu życia: po co się urodziliśmy? po nic? dla samego życia? czy jest jakaś Misja? Plan? wyższy porządek, którego nie widzimy? Wygląda jednak na to, że wszystkim rządzi ślepy przypadek. Gmach to chaos.

Coś dziwnego jest, doprawdy, w tym iż każda, byle dość złożona idea daje się narzucić Gmachowi i przyjąć jako jego zasada - to niepokojące jakieś...

Generalnie mam wrażenie, że ten rozdział ma inny ton - bardziej poważny. Lem zostawia na boku neologizmy, nie ma absurdalnych spotkań, zdarzeń - to bezowocna próba zrozumienia czym jest Gmach, jakimi rządzi się prawami i jakie jest w nim miejsce N. 
Możemy złapać oddech po karkołomnych historiach z poprzednich stron i dostrzec w N  - siebie samych zanurzonych w świecie?

W sumie na tym tle dziwnym jest tylko mocny sen drugiego N...
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)