Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 739032 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2460 dnia: Maj 22, 2017, 03:56:42 pm »
Czy to faktycznie Cooper, którego poznaliśmy ponad ćwierć wieku temu? Czy wydarzenia w Twin Peaks aż tak mocno na niego wpłynęły? Jak się okazuje, i tak, i nie, ale tej części nie będziemy zdradzać, by nikomu nie psuć zabawy.

Z czego oni tajemnicę robią, przecież pod koniec poprzedniego sezonu ten BOB - na Twin Peaks Wiki imiona istot z Black Lodge piszą zawsze dużymi - go opętał (czy coś w ten deseń)  8).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

miazo

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 284
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2461 dnia: Maj 22, 2017, 07:37:05 pm »
Na marginesie powyższych dyskusji, trzy krótkie seriale (wszystkie produkcji brytyjskiego Channel 4), mniej lub bardziej science lub fiction, które względnie niedawno zwróciły moją uwagę:

Utopia - Żeby za bardzo nie zdradzić fabuły i nie popsuć przyjemności ewentualnego oglądania: serial w zgrabny sposób zahacza o teorie spiskowe: mamy tajemniczą korporację, niejasne powiązania rządu z biznesem (sektor farmaceutyczny), motyw sekretnej formuły chemicznej o niewiadomym działaniu czy temat (sterowanego odgórnie?) wybuchu pandemii. Wszystko to jest rzecz jasna swego rodzaju zabawą wątkami obecnymi w popkulturze, niemniej gdzieś tam głębiej zostawia widza z niezwykle istotnym pytaniem: jak w humanitarny sposób zaradzić przeludnieniu Ziemi? Przy okazji też możemy dowiedzieć się, dlaczego Czyngis-chan był największym ekologiem wszechczasów (uwaga: lekki spoiler). Całość ma 2 sezony, po 6 odcinków każdy.

Humans - Wizja przyszłości, w której człekopodobne roboty współistnieją z ludźmi, aby ułatwiać im życie, co jest pretekstem do zobrazowania różnego rodzaju problemów natury psychologiczno-społecznej (rzecz dzieje się w Anglii). Wiele nie mogę napisać, bo jeszcze tego serialu nie obejrzałem w całości, ale wydaje się być sprawnie skręconym. W każdym razie zwiastun jest tutaj. W sumie 2 sezony, po 8 odcinków.

Black mirror - Nie tyle serial sensu stricto, co antologia - każdy odcinek ma innych bohaterów, ale wszystkie opierają się na podobnym zamyśle wyjściowym: weźmy jakąś technologię dzisiaj już znaną (choćby w postaci prototypu jak np. Google Glass) i pokażmy, jakie jej upowszechnienie (niekiedy ekstremalne) może mieć konsekwencje. Niektóre z wizji są dość przerażające, tym bardziej, że świat przedstawiony to rzeczywistość czekająca tuż za rogiem, czas kilku(-nastu) najbliższych lat. Oryginalny serial produkcji brytyjskiej miał w sumie 7 odcinków (2 sezony po 3 odcinki plus 1 odcinek specjalny, "świąteczny"), od sezonu trzeciego serial produkuje Netflix - te odcinki są również w porządku, ale powiedziałbym, że o jedno oczko niżej niż pierwotne.

Przy okazji - do Utopii oraz Humans muzykę napisał pan Cristobal Tapia de Veer, którą również polecam.
Ken sent me.

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2462 dnia: Maj 22, 2017, 10:25:35 pm »
Black Mirror też polecam. Bardzo realistyczny, zwłaszcza odcinek o wzajemnym "lajkowaniu się" i social mediach, co już w pewnej mierze ma miejsce. Normalnie skóra mi scierpla na grzbiecie  ;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2463 dnia: Maj 22, 2017, 10:42:18 pm »
I ja "Black Mirror" polecam (jednak czasem w czymś się zgadzamy, NEX ;)). Rzadki dziś przykład SF serio (trochę w antologijnej konwencji klasycznych "The Twilight Zone" i "The Outer Limits", ale bez tej dowolności fantazjowania). Po "Utopię" miałem sięgnąć (bo same dobre rzeczy o niej słyszałem), ale nie sięgnąłem. Po drugiej już rekomendacji z godnych szacunku ust ;) postaram się to nadgonić. No, ale teraz "TP"!
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10948
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2464 dnia: Maj 23, 2017, 10:57:55 am »
Tak mi się przypomniało a propos 2P: http://forum.lem.pl/index.php?topic=438.msg16790#msg16790
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8057
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2465 dnia: Maj 25, 2017, 10:47:37 pm »
To nie jest SF, tylko fabularyzowana dokumentalistyka, ale firm więcej niż wart obejrzenia jako znacznie bardziej niż SF!!!
Cały się trzęsę. To "Sully" Eastwooda, z Hanksem w roli kapitana Sullenbergera https://pl.wikipedia.org/wiki/Chesley_Sullenberger
Maźku, funduję Ci to natychmiast (marne 18 zł na 48 godzin w UPC on demand) jako amatorowi lotnictwa.
O Jezu, co za film...
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2466 dnia: Maj 27, 2017, 06:49:59 pm »
Namierzyłem na JuTubie krótki film "Przyjaciel", będący ekranizacją wiadomego opowiadania (dość luźną, nie dość, że z bezimiennego narratora zrobili Tichego, to jeszcze od początku wyłożyli kawę na ławę):


"Profesora Zazula" tych samych twórców - Marek Nowicki, Jerzy Stawicki) też tam ktoś wrzucił:


I obie wersje "Śledztwa":



ps. A tu jeszcze trochę o "Black Mirror" (nie sądzę, by ekranizacjom Lema uwłaczało towarzystwo tego serialu ;)):
http://film.org.pl/a/artykul/black-mirror-czyli-zdrowy-masochizm-36786/
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2017, 10:47:18 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2467 dnia: Czerwiec 18, 2017, 11:53:50 am »
Blomkamp nakręcił - jak planował - film o walce z agresywnymi Obcymi z Sigourney Weaver w roli głównej. z tym, że nie jest to "Alien: Awakening", a krótkometrażowa "Rakka":

Co sądzicie? ;)

Edit:
I jeszcze niezależny horror (w sumie cholera wie czy SF, ale b. w tradycji "Predatora") "Shallow Water" nakręcony przez faceta, który lat temu parę zasłynął  filmikiem "Batman: Dead End":
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 18, 2017, 12:15:50 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2468 dnia: Czerwiec 21, 2017, 09:03:23 pm »
Rakka troche wyglada na B klase filmu, ale chetnie bym obejrzal calosc. Przypomina mi District 9.
Obejrzalem Life. Nic nowego, nic odkrywczego; zamknieta przestrzen stacji kosmicznej I morderczy organism zabijajacy czlonkow zalogi. 2 rzeczy warte uwagi to koncowka I to, ze calosc rozgrywa sie w niewazkosci.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2469 dnia: Czerwiec 21, 2017, 09:50:58 pm »
Rakka troche wyglada na B klase filmu

W końcu, wiadomo, budżet niezależnej sieciówki, nie - hollywoodzkiego produktu.

ale chetnie bym obejrzal calosc.

Mam wrażenie, że to jest jego scenariusz "Obcego 5", tylko przerobiony na tej samej zasadzie, na której odstartrekowiono "Andromedę". (Jeśli mam rację, to wygląda na to, że xenomorphy z Aurigi - bo obstawiam, że to one stanowią prawzór tych krokodylowatych - miały być wedle N.B. dość inteligentne. I przejąć po tych co je wyklonowali obyczaj eksperymentowania...*)

* Czy trzeba dodawać, że na ludziach? ;)

Masz podobne skojarzenia?

(Aha: jeśli chodzi o całość, to ciąg dalszy ma nastąpić. Jak nastąpi - postaram się wrzucić.)

I to, ze calosc rozgrywa sie w niewazkosci.

Tak sobie pomyślałem swego czasu, że sam w sobie ten film jest niewiele wart, ale jedno stanowi jego rację bytu - to, że da się go odbierać jako patch do pierwszego "Obcego" - człowiek obejrzy i będzie sobie umiał w głowie zwizualizować walkę z potworkiem jelitowym w przyzwoitej nieważkości, z której ukazaniem w roku 1979 były problemy, więc w dużej mierze z niej zrezygnowano (na co kiedyś tu narzekałem podpierając się jakimiś sążnistymi cytatami z reynoldsowych czytadeł).
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 21, 2017, 09:56:19 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4849
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2470 dnia: Czerwiec 21, 2017, 11:40:52 pm »
Ja chyba jestem wyposzczona fikcyjnie, bo zobaczyłam - akurat dzisiaj - bez zbędnego czepialstwa. Tę Rakkę.
Jedynie przeszło przez...: co to? Sezon na jaszczury?
I oczywiście jaszczury mogą zniszczyć wszystko oprócz hamerykańskiego ducha i ichniejszych flag;)
Poza tym jaszczurowaty miał chyba ten przyrząd do tłumaczenia w czasie rzeczywistym: wyrwało mu się o ładunkach wybuchowych;)
I właśnie - gdyby ich nie było (nie flag, jeno jaszczurów) - tylko ta przelewająca się i samoorganizująca pulpa - całkiem oki - wizualnie. Że B? Hm.
Przypomina inne postapo, gdzie człeki robią czepki z czego się da itp.
I Star Trek - z tymi waszymi - jak tam one?;)
Jeśli chodzi o fabułę - nihil novi. Zresztą - taka wycięta ze środka filmu.
Nawiasem - przeczytałam przerywnikowo Miasto ślepców - średnie - ale jak niewiele trzeba by ludzi wykończyć. Albo żeby sami się wykończyli.


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2471 dnia: Czerwiec 22, 2017, 12:12:02 am »
Ja chyba jestem wyposzczona fikcyjnie, bo zobaczyłam - akurat dzisiaj - bez zbędnego czepialstwa. Tę Rakkę.

Dla mnie ona jednak sensu nie miała, przez te jaszczury. To już Marsjanie Szulkina bardziej Obcy byli. Te gadziska dałoby się przerobić na jakich holiłódzkich SS-mannów (co to - jak wiemy - da sie ich i na dinozaury wsadzić, i do UFO, i kung fu kazać im ćwiczyć, i sado-maso uprawiać) i nikt by różnicy nie zauważył.

I oczywiście jaszczury mogą zniszczyć wszystko oprócz hamerykańskiego ducha i ichniejszych flag;)

Cóż, niezłomny jest Związek... czy tam Stany ;).

I Star Trek - z tymi waszymi - jak tam one?;)

Ale z którymi konkretnie, bo nie zajarzyłem? ;) (Podpowiedź, znaczysie, jakąś poproszę ;).)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 22, 2017, 12:18:41 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4849
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2472 dnia: Czerwiec 22, 2017, 12:21:51 am »
Dla mnie ona jednak sensu nie miała, przez te jaszczury.
Żesz...tylko o nie się czepiłam...
Cytuj
Ale z którymi konkretnie, bo nie zajarzyłem? ;) (Podpowiedź, znaczysie, jakąś poproszę ;).)
Świat się wali...Tobie się nie kojarzy do ST, a mnie tak ???;)
Do tych - o ile trafiłam:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Gorn
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2473 dnia: Czerwiec 22, 2017, 12:38:39 am »
Żesz...tylko o nie się czepiłam...

Tylko, że Ty chyba się skupiłaś na luckim ;) postapo i dlatego je strawiłaś. A ja - pewnie przez te obcopiątkowe - skojarzenia zauważałem głównie je i całość mi popsowały.

(Przy czym ogólnie jak przyglądam się naszym - swoim tyż - wypowiedziom tu, to mam wrażenie, że chyba na tyle pogodziliśmy się już z intelektualnym upadkiem kina SF, że nawet szczególnie pomstować nam się nie chce, stąd zaczynamy niemrawo chwalić ;).)

Świat się wali...Tobie się nie kojarzy do ST, a mnie tak ???;)
Do tych - o ile trafiłam:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Gorn

A, tych od słynnej najgorszej sceny walki w dziejach?


Przez kontekst (to wcześniejsze zdanie o postapo i czepkach) nie sądziłem, że o gady chodzi i to (owszem, nasuwające się) skojarzenie odrzuciłem (dumając za to bezpłodnie jakie wątki apokaliptyczno-czepkowe z "ST" mogą w grę wchodzić).
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 22, 2017, 12:41:51 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4849
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2474 dnia: Czerwiec 22, 2017, 03:07:37 pm »
Fakt - skupiłam się na czynniku ludzkim:)
Ale ta walka...musiałam to przespać, żeby przetrawić... ;D
Ten krokodyl to chyba nie jedyny taki typ w ST - były jeszcze takie guzowate - chyba bardziej je miałam na myśli - xindi?

A propos przespania: zobaczyłam Arrival - i z trudnością panowałam nad ziewaniem.
Nie wiem czy dlatego, że znam dobrze fabułę (chociaż tutaj ułzawioną)...ale raczej nie. Po prostu nudny film.

Tylko chiński wątek rozbawił - jenerał dający ultimatum obcym - z którymi nie ma porozumienia - piękne;)
Nie komentując nawet koncówki..
Nex gdzieś napisał, że średniak. Zgoda. W dodatku nudny.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)